maniaczytania 01.11.17, 12:59 Dzień dobry! Spokojnego świętowania i wspominania tych, którzy odeszli. Programowe propozycje na ten miesiąc z TVP w toku ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 01.11.17, 13:29 dzięki, Maniu ! oni odeszli tylko oficjalnie ;] nieoficjalnie wciąż tu są :] świetnie, czekamy na Twoje kultowe zapowiedzi ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 13:32 a tak... na 1 listopada ;] www.sherlockholmes-fan.com/images/sherlock-happy-with-mrs-hudson-four-suicides-and-a-note.jpg swoją drogą, nie jak u Was to wygląda ?, ale to jedna z moich ulubionych scen w całym serialu :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 13:49 PS : czeska telewizja komercyjna Prima interesująco rywalizuje "Sherlockami" : w Max o 20:00 - Sherlock" Gattisa [dzisiaj "Pies Baskervillów"], a na Love : "Sherlock/Elementery" [z Johnnym' Lee Millerem i Lucy Liu... jako panną Watson] o 20:15. "sherlocków" ci u nich dostatek :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 13:57 * nie wiem jak to u Was wygląda ?..." - tak miało być, przepraszam za kolejny błąd Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:09 :)) Świetne, Greku, dzięki :) U mnie wygląda to trochę inaczej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:25 :] napisz o tym, Mała Ciekawostko, koniecznie ! j jesteś fanką serialu ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:36 No pewnie, że jestem fanką - wszystkie sezony karnie i w całości obejrzane. W oryginale z napisami :) Trudno w jednym zdaniu streścić czym dla mnie jest "happines", może napiszę tylko, że np. możliwość obejrzenia ciekawych filmów i seriali i możliwość przeczytania dobrej książki :) Nie zabrzmiało zbyt górnolotnie? A u Ciebie, Greku, jak to wygląda? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 15:33 rewelacja, Mała Ciekawstko :] o, bardzo fajna definicja/wariant/składowa "happiness" ! "Cztery inspirujące filmy i jeden odcinek dobrego serialu", parafrazując Sherlocka ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 15:40 Ostatnio to wygląda na odwrót, Greku: "Cztery odcinki ciekawego serialu i jeden inspirujący film":) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 16:17 to jest też niezwykle korzystny i niosący ze sobą obietnicę wielu przyjemności i wrażeń wariant, Mała Ciekawostko :} Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 16:19 To prawda :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:21 a ja chciałam dodać, że niedawno, dzięki zapisaniu się do biblioteki, nadrobiłam trochę Sherlockowo i obejrzałam trzy sezony :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:26 brawo, Maniu ! jakie są Twoje wrażenia ? jakie emocje ? jakie obserwacje ? napisz o nich koniecznie ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:28 zbieram się od jakiegoś czasu, bo chyba jestem w kontrze do Siostry - 3 sezon podobał mi się najbardziej :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 14:34 o, rzeczywiście, jest to ciekawa kontropinia, Maniu :] 4 sezon przed Tobą, jak rozumiem - i ważne pytanie : czy po 4 sezonie, z powodu wydarzeń w nim opisanych, istnieje jeszcze szansa na kolejne ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek nie do wiary ! 01.11.17, 13:36 a jednak w TVP było kiedyś normalnie ! ;] pl.wikipedia.org/wiki/Sto_na_sto,__czyli_sto_filmów_na_stulecie_kina Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: nie do wiary ! 01.11.17, 13:49 O kurczę. Rzeczywiście nie do wiary ! TVP wróć do tamtej polityki, proooszę. Taka mała prośba od skromnego widza... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 13:51 przylączam się, Mała Ciekawostko ! :] co ciekawe, TVP wiele z tych filmów pokazała na swoich antenach w ostatnich latach. tylko... kiedyś leciały one w jednym CYKLU :] takich cyklów strasznie brakuje, ostatni "Przegląd filmów Altmana" kompletnie im nie wyszedł, a to raptem 3-4 filmy miały być. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:02 Masz rację, niektóre z nich rzeczywiście były w TVP, ale nadane bez "ładu i składu". Sporo filmów z tej listy widziałam, a sporo mam na DVD czy komputerze i czekają na obejrzenie. Dziękuję za tę listę, wiadomo teraz co należy w ciągu swojego życia zobaczyć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:14 świetnie, Mała Ciekawostko :] oby udało się Tobie, mnie, nam wszystkim , zobaczyć wszystkie te filmy. I jeszcze kilka setek innych równie wartych obejrzenia :} Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:22 PS : swoją drogą, mimo że lista jest znakomita, brakuje na niej paru tytułów, które my omawaliśmy i przypominaliśmy :]] : Psychoza Zawrót głowy Slodkie życie Taksówkarz Lot nad kukułczym gniazdem i pewnie jeszcze parunastu innych, nie mówiąc już o polskich filmach, których w tym zestawieniu sprzed 20 lat w ogole nie ma oraz nowych, z ostatnich lat, co dowodzi, że... potrzebny jest następny cykl : "500 filmów na chwałę historii kina" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:27 No właśnie, lista jest zdecydowanie za krótka i pewnie trochę subiektywna. To tak jak np z listą stu książek, które trzeba przeczytać, każdy może mieć jeszcze swoje, ponadprogramowe typy :) Na szczęście można ją sobie samemu uzupełnić :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:35 tak jest ! to taka lista podstawowa :] wersja robocza ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:20 przesada ;) Pamiętam ten cykl, oglądałam niektóre filmy, przed była pogadanka T. Raczka i Z. Kałużyńskiego. Ale niestety większość tych fajniejszych była w tej późniejszej porze (a na drugi dzień szkoła ;) ), no i okazja też była odpowiednia - w końcu stulecie trafia się raz ;) na sto lat :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:30 :] Maniu, wyobraź sobie taki cykl... dzisaj :] ależ by to było wydarzenie ! pogadanka Raczka i Kałużyńskiego przed każdym z filmów ? aaa ! jaka szkoda, że nie interesowałem się wtedy kinem i filmem, tak jak dziś ! ależ żałuję, że ominął mnie taki 100-filmowy rarytas ! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:52 ja już byłam wtedy dorosła ;), a kino i film pasjonowały mnie od bardzo wczesnego dzieciństwa. Do kina już w szkole podstawowej najbardziej lubiłam chodzić sama, żeby mi nikt nie przeszkadzał. Miłość do książek i do kina właśnie zawdzięczam swojej mamie, co teraz próbuję przekazać sama dalej i, tak sądzę, udało mi się :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:59 świetne masz podejście , Maniu :] wzorcowe ! I znakomite kontynuujesz tradycje. mnie się kino nieodmiennie kojarzy z japońską tandetą na ekranie i tandetnymi drewnianymi krzesłkami na których siedzialem oglądając ją ;] to były rozmaite "Gamery", "Superpotwory" i inne "Mechagodzille" i same "Godzille", strasznie słabe kino, ale cudownie romantyczne i naiwne, dostosowane do wieku odbiorców, i jak sądzę - twórców, hehe. krzesełka zaś pozbawiały czucia w tylnej częsci ciała i powodowały ogolny paraliż krótkotrwały, z powodu swojej spartańskiej poetyki, ale wspominam je dzisiaj z prawdziwą nostalgią :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:22 Tak było!!!! Pisałam o tym cyklu nie raz. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia!! Klasyka w prime-timie!! Widziałam jakoś 90% tego cyklu :) Ale głowę sobie dam uciąć, że właśnie wtedy zobaczyłam premierowo "Lawrence'a", a nie widzę go na liście! Oczywiście setka to za mało, ale myślę, że to jednak świetna lista. Co ciekawe, Kałużyńskiego i Raczka nie pamiętam. Na pewno komentowali ten cykl, Maniu?? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:26 na pewno - pamiętam, jak dziś ich opowieść o "Siódmej pieczęci"/ Oni tłumaczyli, dlaczego dany film znalazł się na tej liście. I nie przesadzałabym z tym prime-timem - w piątki o 20.00 to leciały z tej listy głównie hity - musicale, "Przeminęło z wiatrem", itp. , te ciekawsze niestety już w tym gorszym paśmie. No i jak pisałam - okazja była szczególna, więc i nic dziwnego. Już niedługo 150-lecie ;) - może wtedy 150 filmów? :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:29 Ok :) Ale i tak dzisiaj nawet taki hit jak "Przeminęło.." nie poszedłby w publicznej o 20.00, nie ma szans! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:30 poza tym część z tej setki trudno było nazwać wtedy klasyką ;) Bo to były współczesne temu czasowi. Swoją drogą, ciekawe, czy dziś p. Raczek wybrałby te same filmy :) Tak czy owak - dzięki Greku za wyciągnięcie jej z odmętów sieci - spróbuję włączyć ją w edukację filmową dziecięcia, zwłaszcza, że części to i sama nie widziałam. Siostro - wychodzi, że my tu najstarsze ... filmowym stażem :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:33 Maniu, chyba tak jest. Na dokładkę za kilka dni mam n-te urodziny. Chyba się zastrzelę :( Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:37 No dobra, pojadę prywatą ale co tam :) - jestem równolatką z Kamilą Gasiuk-Pihowicz (kto chce niech sprawdzi), jesteśmy nawet tego samego znaku zodiaku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:56 o, to jesteś trochę ode mnie młodsza - czyli się potwierdza ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:55 Siostro - ja za niecałe dwa miesiące ;) W ubiegłym roku były okrągłe, ale ja tam się wiekiem nie przejmuję, bo uważam, że ma się tyle, ile się samemu chce :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:59 Masz rację. Ja tak nie potrafię, niestety :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 16:13 Siostro, nie strzelaj !!! a jesli już, to korkami od szampana ! kolejny rok na koncie, to kolejne 365 dni doświadczeń, przeżyć, przygód i wrażeń. a kolejny rok przed sobą, to następne 365 dni wspaniałych okazji na nowe doświadczenia, przeżycia, przygody i wrażenia. życie jest cudem, jak mówi Guido Anselmi w finale "Osiem i pół" ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 18:35 Dzięki, Greku :) Nieustająco podziwiam Twój optymizm. Ja już jestem taka wieczna pesymistka. Chyba się z tym urodziłam :) Dla mnie zawsze połowa szklanki jest pusta. Tak, pamiętam te słowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 02.11.17, 09:58 dzięki, Siostro :] rozumiem. lepszego wyboru matka natura nam nie oferuje ;] skoro się już w to wpakowaliśmy - cóż nam pozostaje ? kabaret jak u Fosse'a, cyrk jak u Felliniego :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 16:10 miło mi, Maniu :] edukacja filmowa, to pięknie brzmi ! zawsze doskonale mieć przewodnika, który umiejętnie wprowadzi w ten swiat magii kina, podpowie, zrecenzuje, podsunie. ja to z pokolenia "łubu dudu, rach-ciach-ciach, yaaappp, van damme !" jestem ;] VHS z targowiska i tak dalej. a zaczynałem od filmów na kasetach Beta, takich kwadratowych, czy może prostokątnych ? wspaniałych wrażeń życzę ! :] wspaniały pomysł już jest :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:47 tak własnie myślałem, Siostro, że to ten cykl, który czasami wspominałaś, ale wolałem poczekać na Twoje potwierdzenie :] brak "Lawrence'a..." to jedna z wpadek twórców listy, ale - dokładnie jak piszesz - pomimo wszystko jest to dobra lista [z dumą mogę się dopisać, bo z czasem udało mi się wiele z tych filmów obejrzeć :)]. 500 filmów - to by był cykl nad cyklami... cyklon ! :] moze się kiedyś doczekamy..? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 13:46 piosenka Celine Dion jest okropna ;], ale film jest całkiem niezły. zwłaszcza jego 1 część, kiedy oboje bohaterowie dopiero się poznają i rodzi się między nimi uczucie, a przypominający Rimbauda romantyczny luzak Jack konfrontuje się z manieryczną i wielkopańską rodziną Rose. druga połowa, skupiona na samej katastrofie i tragedii kochanków - wg mnie, jest już mniej interesująca, choć na pewno bardziej widowiskowa jak chodzi o zdjęcia. co sądzicie ? chyba nigdy nie rozmawialiśmy o tym filmie, a jakby nie było : 11 Oscarów ustrzelił i chyba przeszedł do historii światowego kina ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 13:56 Ja nie podążyłam za modą i nie poszłam na niego do kina, obejrzałam w TV. Fajny, wciągający film, dla mnie dobry zarówno jego początek jak i koniec (spłakałam się przy scenach z parą staruszków leżących w łóżku oraz przy matce czytającej dzieciom bajkę - wiedzieli, że nie mają szans na ratunek). Aktorstwo pierwsza klasa - nawet Leo ;), realizacja na najwyższym poziomie. Warto zobaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:00 mala_ciekawostka napisał(a): > Ja nie podążyłam za modą i nie poszłam na niego do kina, obejrzałam w TV. Fajny > , wciągający film, dla mnie dobry zarówno jego początek jak i koniec (spłakałam > się przy scenach z parą staruszków leżących w łóżku oraz przy matce czytającej > dzieciom bajkę - wiedzieli, że nie mają szans na ratunek). Aktorstwo pierwsza > klasa - nawet Leo ;), realizacja na najwyższym poziomie. Warto zobaczyć. dzięki, Mała Ciekawostko :] ja też widziałem dopiero w telewizji, ale pamiętam ówczesne gazety i w ogole media - szał był na punkcie tego filmu, wszędzie plakaty z głównymi bohaterami :] o, te sceny są z 2 częsci, prawda ? słabo ją pamiętam, chyba powinienem tym razem obejrzeć obie. o yes ! James Cameron z całą ekipą zrobili kawał naprawdę dobrej filmowej roboty, na dodatek w dużej mierze bez komputera chyba ? aczkolwiek... ten filmowy Titanic to chyba jakiś wystylizowany na oryginał współczesny statek, a nie drewniana atrapa ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:06 Ja też pamiętam ten szał, oj działo się :) Tak, te sceny są z drugiej części, naprawdę wzruszające. Co do statku to coś kojarzę, że chyba jakiś w całości zbudowali, ale nie w skali 1:1, nie pamiętam szczegółów. Stąd m.in. były takie ogromne koszty produkcji filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:24 :] a tak, masz rację - te koszta miały wiele wspólnego właśnie z wyrobem statku filmowego; no i, chyba będziemy zgodni ?, opłaciło się, efekt jest znakomity ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:39 O tak, efekt znakomity, jak najbardziej :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 15:34 aż czuję, że dzisiaj znów koniecznie będę musiał choć część "Titanica" obejrzeć ! :]] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:24 Ja byłam w kinie :) To były wielkie, niezapomniane wprost emocje. Na mnie największe wrażenie zrobiła scena z kapitanem, gdy statek tonął, a on został na posterunku, ech! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:32 dzięki, Maniu :] o, w kinie ten Titanic musiał wyglądać... jak prawdziwy Niezatapialny ? yes. a orkiestra grała do końca. to chyba też w filmie udaje się uchwycić ?[nie pamiętam zbyt dobrze 2 części] w kinie leciał cały film, bez podziału na części, prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:54 tak, cały! Bardzo był długi ;) Ale pisałam chyba już, że jestem wprawiona i w sumie to mi szkoda, że teraz nie ma takich długich filmów, a wszystko się 'upycha' ;) Na "Przeminęło z wiatrem" to i przerwa była :) A do "Titanica" się zbieram, żeby obejrzeć z dziecięciem, które jeszcze tej przyjemności nie miało :) Ale dziś niestety też nie, bo za późno się kończy, a jutro 'zwykły' dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 15:26 Też widziałam w kinie! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 15:52 pięknie, Siostro ! ależ to były czasy, epickie kino ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 15:43 ja też mam sentymene to takich filmów, Maniu ! zawsze żałuję, że świetne 80-minutowe filmy nie są 3-godzinne :] nawet jeśli gdyby były, to by były konstrukcyjnie nietrafione, a co tam, nieważne, grunt żeby po prostu płynęły w nieskończoność :] a zatem, życzę Wam powtórki "Titanica" w bardziej sprzyjającym dniu :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 TVP1 : LM : Tottenham-Real Madryt 01.11.17, 13:56 futbol ! dzisaj mecz z Londynu. widziałem pojedynek tych zespołów sprzed 2 tygodni w Madrycie. Real przeważał, ale Hotspurs odgryzali się niebezpiecznie i remis 1-1 był dośc zasłużony, chociaż po prawdzie Real miał chyba ze 4 stupocentowe pozycje do zdobycia gola :] tak czy owak, na własnym boisku Tottenham może być śmielszy i jakby tak dziś wygrał, to się zrobi komplikacja, bo w tej grupie jest jeszcze silna Borussia Dortmund i Real mógłby sensacyjnie znaleźc się w sytuacji, w której musiałby walczyć o życie, czyli awans do 1/8. ważny mecz. kluczowe, jak mówią eksperci, będzie to czy goleador Tottenhamu, Harry Kane, zdoła wykurować się na czas meczu :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 TVP1 : LM : Tottenham-Real Madryt 02.11.17, 19:19 Brawo Tottenham!!! Świetny mecz! Jak to fajnie, jak czasem faworyt dostaje po nosie :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 TVP1 : LM : Tottenham-Real Madryt 03.11.17, 10:32 yes, Siostro :] oglądałem drugą połowę. ciekawe, że dopiero przy 0-3 Real zaczął naprawdę niezłe akcje przeprowadzać i trzymał piłkę przez cały czas, strzelił też honorowego gola. MOże oni powinni zaczynać mecz od 0-3 i wtedy mieliby lepsze wyniki ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 14:11 wspaniałe kino, brytyjskie aż do szpiku kości [w najlepszym tego zwrotu znaczeniu], kameralne, wizualnie rewelacyjne, ale i tak przecież najważniejsi są ludzie i ich osobowości. Anthony Hopkins i Emma Thompson grają absolutnie oscarowo. jego bohater składa na ołtarzu zawodowej perfekcji wszystkie uczucia, namiętności i prywatne szczęście, a ona kocha się w nim najpierw skrycie, a potem całkiem jawnie, próbuje rozgryźć i poznać prawdę o nim. Ich ostatnie spotkanie jest aktorskim majstersztykiem, ale to tylko dekoracja na torcie dwugodzinnej obserwacji codzienności, w której pan Stevens zatraca się w swojej sztuce obowiązkowości major domusa, a panna Kenton w coraz bardziej desperackich próbach sprowokowania go do manifestacji człowieczeństwa i męskiej wrażliwości na jej kobiecość. W tle życie salonowe tzw. wyższych sfer i porcja angielskiego humoru [pan Stevens delegowany do seksualnego uświadamiania całkiem już dorosłego panicza, to klasyka] robi wielkie wrażenie. Niedzisiejszy film, teraz podobne historie chyba głównie w telewizji lądują ? W kinie coraz mniej miejsca na tak subtelną, detaliczną psychologię i tak nietuzinkowych bohaterów. czemuż to "Okruchy" zawdzięczają swoją emisję w Kulturze ? :} Czyżby Noblowi dla autora oryginału literackiego ? czy mozę jednak nastrojowi listopadowego święta ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 14:23 Wspaniały film, wspaniała gra aktorów, trzeba zobaczyć ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 14:36 yes ! yes ! yes ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 15:24 Podpisuję się!! Na pewno to pasuje do klimatu tego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 15:48 dzięki, Siostro :] mam plan obejrzeć ten film dzisiaj, na szczęście jest nocna powtórka, bo o 20:00 straszliwy [jak przystało na Halloween ;)] tłok w ramówce. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 14:38 Siostra mnie przerobi na halloweenową dynię... ;]] ale muszę zapowiedzieć, bo mam wrażenie, że powoli "VInci" zyskuje otoczkę filmu, który programowo pojawia się z okazji róznych świątków i który w tym czasie nie tyle "wypada" obejrzeć, co dzięki swojemu zyskanemu w ten sposób klimatowi staje się filmem, który jest obejrzeć przyjemnie. takie mam wrażenie; czy Wam też się udziela ten nastrój ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 14:42 Masz słuszne wrażenie, Greku. Pamiętam, że parę temu regularnie pojawiał się w TVN z okazji Sylwestra :) Widziałam ostatnio scenę z "Klossem" i "dolarami", dziś pewnie też obejrzę:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:41 właśnie :] haha ! "Kloss", to jest mistrzostwo świata. I w ogóle, nie wiem czy masz podobne wrażenie ?, że jest to scenariusz, który w swoim całokształcie, nieznacznie tylko ustępuje Seksmisji czy Vabankowi ? Już sam ten dialog przed "Klossem", kiedy Julian pokazuje Magdzie zdjęcie obrazu, którego kopię chciałby u niej uzyskać : - Po co ci to ? - Wiesz, Leonardo na ścianie... czad ! - To se powieś Di Caprio no przecież to melodia dla uszu jest ! ;]] I ten film ma tego stuffu całą masę, do tego pięknie fotografowany Kraków, wpadająca w ucho, subtelna muzyka, a do tego łotrzykowska opowieść z morałem. chociaż... z tymi czterma kopiami, to lekko przesadzili ;] zwłaszcza z tymi deskami, na których je namalowali : Hagen je znalazł w antykwariacie, a one cudem pasowały wymiarami do oryginału, hehe. ale, jak spuentował sam bohater : "kopii nie robi się dosłownie". I tak też jest z podobnymi filmowymi opowieściami, takie własnie "logiczne błędy" są nieodzowne, bez nich cały film nie miałby takiej dozy wdzięku, jaką się legitymuje :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:52 Masz rację, ta scena cała jest fantastyczna:) Film rzeczywiście może spokojnie plasować się za "Vabankami" i "Seksmisją", ale dla mnie najlepszym onelinerem jest ten z "Seksmisji":"Czy można stąd zadzwonić na miasto? Małżonka się niepokoi!" No tak, naciągane było to z tymi obrazami, deskami itd, ale mi bardziej nie pasował wątek samego rabunku oryginału, że karetka stanęła akurat idealnie w miejscu usytuowania ładunków wybuchowych, to raczej byłoby mało prawdopodobne... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 16:04 hahaha, to jest piękny tekst, Mała Ciekawostko, klasyka ! :} yes ! to także jest częscią tej zabawy :] świetny jest potem dialog, kiedy Gruby dzwoni do Cumy i pyta, co się dzieje : Cuma : wszystko w porządku Gruby : ale w telewizji mówią, że... Cuma... telewizja kłamie :] świetne nawiązanie do starego porzekadła, jeszcze z czasów stanu wojennego. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 16:09 Tak, rzeczywiście fajny dialog :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:25 Haha :) "Vinci" leci w KAŻDE święta w Tvn. Nieważne czy religine, czy państwowe czy jeszcze inne :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:51 haha ! racja, Siostro. taki uniwersalny jest, pasuje do każdych okoliczności, nawet na święta bożonarodzeniowe, bo u Hagena stoi przeterminowana choinka, a Julian widząc ją robi "hou, hou, hou !" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Na TVP Kultura były dziś "Grona gniewu" 01.11.17, 16:04 Niestety zorientowałam się po fakcie, ech. Szkoda, że przegapiłam:( Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Na TVP Kultura były dziś "Grona gniewu" 01.11.17, 16:06 Taka godzina, że łatwo było przegapić. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Na TVP Kultura były dziś "Grona gniewu 01.11.17, 16:08 No właśnie... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Na TVP Kultura były dziś "Grona gniewu" 01.11.17, 16:21 aaa, uciekł nam. na szczęście Kultura jak już złapie jakiś film, to go sumiennie oraz cyklicznie powtarza, więc co się odwlecze... :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Na TVP Kultura były dziś "Grona gniewu" 01.11.17, 16:25 Miejmy nadzieję :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania listopad w tvp 2 01.11.17, 16:18 czyli m.in. mój ulubiony ostatnio cykl filmowy :) Kino bez granic - 5.11. - "Blue Jasmine" (i tu pewnie zrejteruję, jako że bojkotuję Allena); 12.11. - "Wilczy totem" - to zagadka, film w koprodukcji francusko-chińskiej 19.11 - "Uciekinier" ("Mud") - oglądałam niedawno prawie cały, całkiem niezły, nie wiem, czy nie obejrzę jeszcze raz, dla klimatu trochę jak z przygodowych filmów z lat 80-tych 26.11 - "Anioł śmierci" - Argentyna, Francja, Hiszpania Piątki ok. 22:50 - trudno mówić o jakimś cyklu z myślą przewodnią, ale jakby nie było, to pasmo filmowe: 3.11 - "Wyrok skazujący"z Hilary Swank 10.11 - "Fatalna namiętność" 17.11 - "Anatomia zła" reż. Jacek Bromski - Greku doceń - film kinowy z 2015r., chyba premiera, to to samo pasmo, w którym był nowy Pitbull ostatnio 24.11 - "Zabić Kennedy'ego" W niedzielnym paśmie przed i po Kino bez granic obejrzymy kolejno: 5.11 - "Terminator" (pierwszy!) i "Nowy Świat" (z 2015r.) 12.11 - "22 Jump Street" i "Wciąż ją kocham" 19.11 - "Gra tajemnic" - dla miłośników Sherlocka ;) - tego dnia nie ma filmu po Kbg 26.11 - "Gang Dzikich Wieprzy" i "Adrenalina" I jeszcze dla uzupełnienia dodam, że w środowym kinie relaks przypomniane będą dwie części Bridget Jones, szkoda, że nie dodano trzeciej. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:25 O, mam z Allenem tak samo, stary ... (nie chcę używać niecenzuralnych słów), nie trawię go. Może kiedyś mi się odwidzi i nadrobię jego filmy, ale wątpię. Dzięki za listę :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:30 Ja pierwszego "Terminatora" widziałam lata temu (lektorem był Lucjan Szołajski, jeśli dobrze pamiętam) i niedawno fragmenty powtórki :). "Terminator 2" jednak robi większe wrażenie :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:10 u mnie jest podobnie, Mała Ciekawostko :] mogę się nawet z tego... wylegitymować ;] : parę razy pisałem zapowiedzi "Terminator : Dzień Sądu" i zawsze w samych superlatywach ;] następne filmy z tej serii jakoś mnie nie zdobyły, ale czy Terminator" bez Lindy Hamilton mógł się udać... ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:15 Tak, kojarzę, że zapowiadałeś, Greku :) Ja widziałam jeszcze trzeciego Terminatora - taki sobie... Nie, bez Lindy Hamilton absolutnie nie mogły się udać :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 09:52 dzięki, Mała Ciekawostko :] interesujące, jak to się stało, że Linda Hamilton zniknęła z kolejnych filmów ? jak sądzisz ? sama zrezygnowała czy może - aż strach o tym pomyśleć ! - nie napisano dla niej roli ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 18:47 A my tu mamy silny fan-club Allena :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 10:01 przepraszam za niestosowny może żart, ale... Woody Allen nie wygląda na człowieka, który mógłby kogokolwiek molestować, a nawet bardziej wygląda na kogoś kogo mogliby molestować wszyscy ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:28 dzięki, Maniu ! ale czym Woody podpadł Ci ?! cóż on uczynił ? :] "Jasmine" znam, ale rzecz jasna, jesli tylko nie będzie konkurencji w postaci premiery - ogladam ponownie. "Anatomia zła", to thriller sensacyjny, w rolach głównych Marcin Kowalczyk i, wreszcie !, Krzysztof Stroiński - koniecznie trzeba obejrzeć !, chociaż Jacek Bromski tak - wg mnie - spartaczył "Uwikłanie", że na wszelki wypadek nie mam większych nadziei na rasowe nowoczesne kino dorównujące produkcjom choćby z Niemiec czy Skandynawii. "Pitbulla. Nowe porządki" ogladałem ! pisałem o nim ! ;] w 3 kolumnie : pasmo niedzielne, to będą filmy rozpoczynające sie o 20:00 ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:34 Np. sprawa z małżeństwem z adoptowaną córką... Trochę to dziwne... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:37 3 kolumna - tak, pierwszy film - 20:00, drugi ok. 24:00 ;) Allen - molestowanie. Polański to samo - też bojkotuję. Nie omówiliśmy tu w ojejkach afery, a właściwie już afer w Hollywood, które się tam w ostatnim czasie przetaczają. Zaczęło się od H. Weinsteina, potem był J. Toback, a wczoraj, czy przedwczoraj Kevin Spacey. Wydaje się, że czasy zamiatania spraw pod wielki dywan już się skończyły i będziemy w najbliższym czasie świadkami kolejnych ujawnień. Przy okazji pojawił się znów przypadek Polańskiego, bo i zgłosiła się kolejna ofiara, już chyba czwarta (!), a i autorem artykułu, od którego się wszystko zaczęło teraz, czyli tego dotyczącego Weinsteina, napisał syn Allena! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:43 Ktoś wybuch tej afery wiązał ze śmiercią H. Heffnera i zniknięciem parasola ochronnego... Ja o tym całym Weinstein'ie słyszałam, czy raczej czytałam doniesienia już wcześniej na różnych plotkarskich amerykańskich portalach... Oklaski dla Ashley Judd za odwagę wypowiedzi pod własnym nazwiskiem w tym artykule ( i tak uwielbiam ją od lat...)! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:55 Ten parasol mógł też zniknąć ze zmianą władzy - Weinstein był bardzo hojny ... Jak się okazuje, to już od lat była tajemnica poliszynela, kobiety się ostrzegały przed nim. Czytałam wstrząsający "felieton" Lupity Nyong'O, o tym,jak ją osaczał, jak na zimno, z premedytacją próbował ją podejść, jak wykorzystał do tego celu nawet swoje dzieci ... Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:28 No tak, zmiana władzy też mogła się do tego przyczynić (choć podobno D. Trump potrafił się podobnie zachowywać). Ja czytałam o wywiadzie matki Evy Green w którym opowiada, jak ta musiała uciekać z apartamentu Weinstein'a - to już było parę lat po "Casino Royale" i jak bardzo to nią wstrząsnęło. Jednak nigdzie tego nie zgłosiła, bo nie wiadomo było co ten przy swoich wpływach mógłby zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 18:45 Ostatnio co dzień jakieś rewelacje. Nie chcę przesądzać o niczyjej winie ani niewinności, bo tego akurat nie da się chyba udowodnić (brak dowodów, tylko słowo przeciw słowu), ale trochę mnie irytuje, że tyle aktorek lub aktorów "przypomniało" sobie o tych faktach po latach. Zrobiła się wręcz moda z tym "me too". Wtedy jednak nie poszli na policję, ani do prasy, żeby o tym opowiedzieć. A dlaczego? Bo się bali się o karierę. Nie chcę moralizować, bo nie wiem jak bym sama się zachowała w takiej sytuacji, ale naprawdę mam mieszanie uczucia. Przez taką bierność ci przestępcy byli bezkarni. Żeby było jasne, nikogo nie rozgrzeszam. Ale linczowanie przez opinię publiczną np. Kevina Specey'a, czy kogokolwiek innego po jednej wypowiedzi do prasy też mi się nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 19:49 już są trzy kolejne zgłoszenia dot. Kevina Spaceya ... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 19:56 Siostro, masz pewnie wiele racji, ale w jednym nie. To, że ofiary przez lata nie mówiły o tym, co je spotkało, wynika z wielu różnych przyczyn. I mnie to wcale nie dziwi. Takie rzeczy da się głęboko zakopać w pamięci, o czym przekonałam się sama, gdy początkowo pomyślałam, że ja to na pewno nie "me too". A potem, jak mi się przypomniała jedna rzecz, to za nią kolejna i to nie były żadne naprawdę straszne rzeczy, które spotkały wiele kobiet i ofiar gwałtów i molestowania, a i tak spowodowały, że poczułam się źle i było mi naprawdę niedobrze. Dlatego w bardzo wielu krajach dla takich czynów nie ma przedawnienia. A jednym z głównych czynników, że to wreszcie wyszło na światło dzienne, jest zmiana realiów. Dwadzieścia czy trzydzieści lat wstecz - ile było mediów, za pomocą których można było nagłośnić takie sprawy? Bardzo niewiele - prasa, radio, telewizja. Taki Weinstein miał tam wielu znajomych, którzy byli gotowi raz dwa wyciszyć sprawę. Dziś, w dobie mediów społecznościowych - wyciszyć już się nie da. I dobrze. To, co zawsze było wiedzą 'tajemną', niech będzie wreszcie wiedzą jawną niech wreszcie zaczną się wstydzić ci, którzy to robili. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 09:18 Oczywiście też masz sporo racji. Jednak media społecznościowe istnieją już od ładnych paru lat, FB od ponad 10. Zastanawia mnie, dlaczego dopiero po ujawnieniu afery Weinsteina (która była od dawna tajemnicą poliszynela ) ruszyła taka fala. Wczoraj czytałam o historii pewnej aktorki, która została zmuszona do, powiedzmy, "innej czynności seksualnej" przez producenta czy też reżysera. I niczego z tym nie zrobiła. Czyli uznała, że za taką cenę warto jest utrzymać swoją pozycję i nie zaszkodzić karierze. Jak pisałam nie chcę moralizować, ale to budzi moje mieszane uczucia. Wczoraj pojawiły się newsy o Dustinie Hoffmannie. Strach otwierać internet... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:13 rozumiem, Maniu. no, to rzeczywiście są mało sympatyczne sytuacje, że tak oględnie powiem. miejmy nadzieję, że uda się to jakoś wyjaśnić i zadośćuczynić, o ile w ogole w takich przypadkach jest to w ogole możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:15 ponoć zapowiedziano od razu, że obecny sezon House of Cards ma być ostatnim, zapewne w związku z zamieszaniem związanym wokół, jakby nie było, aktora będącego twarzą tejk produkcji ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:17 Decyzja o zakończeniu produkcji podobno zapadła już parę miesięcy temu... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:19 to, że sezon ostatni to tak, parę miesięcy temu. Ale wczoraj zapadła decyzja o zawieszeniu produkcji tej ostatniej serii, na razie bezterminowo. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:29 Aha, dzięki za wyjaśnienie. Ja i tak go nie oglądam, więc nie śledzę aktualnych doniesień :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 18:47 Dzięki :) Szału nie ma. Poza "Grą tajemnic", która też chyba średnio się udała. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 18:55 By the way, dzisiaj chyba został pobity rekord ilości postów w ciągu 1 dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 20:03 super! Bijmy go codziennie ;) Ale też zauważyłam, że już poprzedni miesiąc był niezły, bo dopisaliśmy się 6 stron :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Przed egzekucją" via TVP1 02.11.17, 10:55 Klasyk już uznany. I wciąz robi wrażenie, zwłaszcza po paru latach przypominany. Zakonnica w cywilu, Helen Prejean [SUsan Sarandon] koresponduje z więźniem skazanym na śmierć, Mathhewem Ponceletem [Sean Penn]. Odpowiada na jego prośbę o bezpośrednie spotkanie. Poncelet utrzymuje, że jest niewinny. Nie popełnił zbrodni na dwojgu nastolatkach, za którą otrzymał wyrok. Twierdzi, że zabójcą był jego kompan. Nie odżegnuje się wprawdzie od współuczestnictwa, ale zaprzecza, by pociągnął za spust karabinu. Helen nie wie, co o tym sądzić, na wszelkie wypadek mu wierzy, mimo że Poncelet nie jest szczegolnie wiarygodny, a do tego wydaje się być cynicznym prostakiem . Zakonnica, w powołania, pracująca z czarnoskórą społecznością w gettach, ma jednak w naturze zaufanie do człowieka, wiarę w to, ze każdy jest dzieckiem bożym. Angażuje się więc w pomoc Ponceletowi. Organizuje mu doświadczonego adwokata i wznawia proces, a kiedy przegrywają w pierwszej instancji odwoławczej, idą aż do końca, aż do ściany. Przegrywają i Poncelet ma zostać stracony za pomocą serii zastrzyków [ co wcale nie jest lżejszą formą śmierci, czego przeciętny widz takich wątpliwych widowisk nie wie, jako że pierwszy zastrzyk rozluźnia mięśnie skazanego, który nie jest w stanie manifestować bólu jaki musi odczuwać przy okazji spustoszeń jakie czynią w jego organizmie następne zastrzyki ]. Nie to jest jednak najważniejszą częścią filmu. Kluczowe są rozmowy Helen z jej podopiecznym, w których chodzi jej o otwarcie go na prawdę, o wyznanie swojego grzechu, pokutę i zadośćuczynienie rodzinom ofiar. Idzie to opornie, zwłaszcza że mamy do czynienia ze skazanym, który dośc bezceremonialnie obchodził się ze swoim losem. POdczas procesu i już jako więzień obnosil się np. z sympatiami faszystowskimi, swastykami, uwielbieniem dla III Rzeszy i tak naprawdę nigdy nie umiał trzymać buzi na kłódkę chętnie przyznając się także do rasistowskich pogladów. Na ile były to dziecinne próby szokowania otoczenia, a na ile rzeczywiste romanse - nie wiadomo, pewne jest jedno : nie pomogły mu one przed sądem i podczas apelacji o ułaskawienie. Helen ofiarnie jeździ do Ponceleta, dyskutuje z nim, a także wystawia się na cel ataków rodzin, które POncelet z koleżką okaleczyli. Ich zbrodnia polegała na tym, że w ciemnym lesie zdybali dwójkę nastoletnich kochankow w samochodzie. Wyciągnęli ich, ona została zgwałcona, a potem potem oboje zastrzeleni. Sąd uznał, że Poncelet i jego kumpel strzelali obaj, czemu Matthew stanowczo zaprzecza. W filmie scena ta pojawia się w migawkach, aż wreszcie w finale widzimy pełną retrospekcję i przekonujemy się, jak było naprawdę. Łatwo w takich warunkach byłoby zapomnieć o rodzinach ofiar, ale reżyser na to nie pozwala. Czyni rodziców ważnymi figurami całej opowieści. Helen pomagając Ponceletowi zapomina o nich, ale oni jej o sobie nie pozwalają zapomnieć. Rodzice dziewczyny i ojciec chłopaka atakują ją z pozycji zrozpaczonych zbolałych rodziców. "Jak pani moze pomagać temu zwyrodnialcowi ?", dziwią się zgodnie i nie trafia do nich odpowiedź, że Jezus nakazywał miłość do wszystkich i że każdy ma dusze itd. Ich bol, ich złośc są zbyt mocne, a myśl o to, że morderca ich dzieci [oni są przekonani, ze sąd nie pomylił się w kwalifikacji jego udziału w tej zbrodni] móglby zostać ułaskawiony albo kara śmierci mogłaby zostać cofnięta, wywołuje w nich oburzenie. Helen odwiedza ich po kolei, słucha ich wynurzeń, dowiaduje się o ich życiu, które po tamtej tragedii zmieniło się nie do poznania [od ojca chłopaka odeszła żona] i raczej nigdy nie powróci do idylli sprzed. Dociera do niej, że ich świadectwo, ich dramat, są równie ważne. Paradoksalnie jednak, zamiast się zachwiać w swojej żarliwej posłudze wobec Ponceleta - umacnia się w niej. Teraz czuje jeszcze bardziej, że musi uratować duszę tego człowieka, sprawić by uczynił gest wobec rodziców swoich ofiar, dał im coś co ukoi cierpienie, może nie od razu, ale z czasem - by poprosił ich o wybaczenie. Walkę w sądzie Poncelet przegrywa, relacjonowana jest ona zdawkowo, a informacja o odmowie ułaskwienia przez burmistrza czy gubernatora zajmuje kilka sekund. POncelet ma tydzień do wykonania wyroku, a potem zostaje mu jeden dzień. Ostatnie trzy dni Helen spędza z nim na okrągło. Mdleje w pewnym momencie [nie podczas rozmowy z nim], zostaje zawieziona do szpitala, ale opuszcza go, bo musi być z nim. Wykazuje autentycznie chrześcijańską postawę miłosierdzia. Nie widzi w nim zabójcy, lecz zbłąkanego człowieka postawionego w ekstremalnej sytuacji. To jest mocniejsze uczucie niż współczucie dla rodzin ofiar. Matthew w końcu nie musi już niczego ukrywać, wyznaje że zabił jedno z nastolatków - dziewczynę. Brał też udział w gwałcie na niej. To nic nie zmienia w Helen, cała jest zaangażowana w jego pokutę, w to, by zrozumiał i zapłakał nie nad sobą, ale nad własnym czynem, bo to przyniesie mu spokój i czystośc. Kilka godzin przed śmiercią Matthew spotyka się ze swoją rodziną. Trzema młodszymi braćmi i matką. I ta matka odczuwa dokładnie ten sam ból, co rodzice ofiar jej syna. Cóż to za splątanie... Czy matka mordercy ma mniejsze prawo do łez z powodu nadchodzącej śmierci swojego dziecka ? Czy jej cierpienie jest gorsze ? Czy jej miłośc jest niestosowna z powodu jego zbrodni ? Na ostatniej prostej, z Matthew jest już tylko Helen. A jemu udaje się wycisnąc z siebie wszystkie uczucia, wyznania i wszystkie łzy na jakie go stać. I wiadomo już, że ten człowiek w ostatnich dniach przeszedł długą drogę. Dławi go starch, trzęsie się cały, a Helen idzie z nim, i czyta mu Biblię, kiedy strażnicy prowadzą go na egzekucję. Trzyma go za ramię. Do końca. "Patrz na mnie", prosi go, kiedy muszą się rozdzielić. W pokoju straceń Poncelet zostaje przywiązany do specjalnego łózka w kształcie krzyża. W pozycji wyprostowanej ma prawo powiedzieć kilka słów do zebranych świadków, siedzących za szklaną szybą. Prosi o wybaczenie ojca zabitego chłopca, i wyraża nadzieję że rodzicom dziewczyny jego śmierć przyniesie ulgę. I powiada : "Nie wolno zabijać. Nikomu. Mnie, wam, rządowi, państwu. Nikomu". Jest to głos przeciw karze śmierci, choć ponoć reżyser Tim Robbins, nie chciał się przyznać, że taka była jego intencja. W ostatnim momencie Matthew, już leżąc na płask, obraca głowę w stronę Helen i mówi do niej : "Kocham cię". No i to jest scena dotkliwa, bo nagle wszystko składa się w jedną całośc : ten człowiek zasłużył na drugą szansę, w obliczu śmierci stał się kimś lepszym, wszystko zrozumiał, dotarło do niego, jakie popełniał błędy. Helen do końca wyciąga rękę w jego stronę, nie bacząc na obecność rodziców zabitych dzieci, o których do końca nie możemy zapomnieć, co ma zadanie przypominać, że Matthew nie umiera za szlachetnośc, że jego słowa i gesty nie mogą wybrzmiewać w oderwaniu od czynu, który popełnił. Co nie zmienia faktu, ze pytanie : czy kara śmierci ma sens i czy w ogole nazywanie zadawania śmierci skazańcowi można nazwać 'karą" ? To nie odpłata, lecz zemsta w majestacie prawa. Ma służyć ukojeniu żalu rodzin ofiar, sprawiedliwości społecznej] [tak zwanej], ale w istocie nie poprawia ani samopoczucia rodzin ani żadnej sprawiedliwości nie wypełnia. Jest pustym czynem, pozbawionym jakiejkolwiek moralnej racji. JUż w "Zbrodni i karze" można sie przekonać, ze to wyrzuty sumienia są prawdziwym katem zbrodniarza. A więzienie jest miejscem gorszej zsyłki niż najgorsza śmierć cierpienia. Ofiar nie da się już uratować, ale zbrodniarz może wyjśc na prostą, moze nawet komuś uratować życie. Jaki sens ma zabijanie go i odbieranie mu szansy ? Jesli ma sumienie, a każdy je ma, to będzie cierpiał z powodu tego co zrobił. Jesli go nie ma, nie dotrze do niego na czas, to jaki sens ma zabijanie go, skoro w ostatnim momencie nie będzie w stanie zrozumieć za co umiera i co złego zrobił ? Bez odruchu sumienia będzie umierał jak zwierzę. Komu ulgę i radośc może przynieśc TAKA zemsta ? Nikomu, jak sądzę. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Przed egzekucją" via TVP1 [2] 02.11.17, 11:13 Na pogrzeb Matthew przychodzą jego bliscy i Helen. W odległości bezpiecznej ceremonię śledzi także ojciec chłopca, któeego Matthew zabił. Widac poruszyło go to, co Poncelet powiedział do niego przed śmiercią. Kiedy jednak Helen pyta go, czy chciałby porozmawiać z matką Matthew - gośc odmawia. Pewne granice są nie do przeskoczenia. Póki co. Film wciąż ma moc, wrażenie wciąz pozostaje, temat wciąz aktualny, zwłaszcza w Ameryce, gdzie co i rusz z więzienia wychodzą ludzie skazani niesłusznie, z cel śmierci wypuszczani w ostatnim momencie, bo nagle badania DNA, po latach dowiodły, że mówili prawdę i sa niewinni. Jak mają wrócić do świata, który opuszczali w erze telefonów na korbę i meloników, a przywitać mają erę technologii komórkowej i informacji elektronicznej ? Do czego mają wracać do 30 latach odsiadki, w dodatku odbywanej niesłusznie ? chyba tylko po to, by się zabić. Jako sie rzekło, TIm Robbins nie chciał się okreslić, czy swoim filmem zabiera głos w dyskusji o karze śmierci, ale wg mnie jest to widoczne. Próbuje niuansować, wprowadza wątki rodziców ofiar, ale bohater przechodzi przemianę, doświadcza głosu własnego sumienia, co dowodzi, że przy pomocy odpowiednich ludzi [tutaj : Helen] jest możliwe odzyskanie takiego skazańca. Powiedzmy, że on zostaje odratowany : ma młodszych braci, których może uczyć dobrego życia, bazując na wnioskach z błędów, które sam popełnił, zwłaszcza najmłodszy jest w niego zapatrzony; jego matka nie dozna cierpienia; w więzieniu, a może później na wolności ?, może być tzw. wartościowym uczestnikiem społeczeństwa, moze komuś pomóc, moze sam sobie pomóc, bo z piętnem zbrodni którą popełnił żyć będzie już zawsze, czy to nie dostateczna kara, i najlepsza ? Bo rodzicom i bliskim ofiar tak naprawdę jego śmierć w niczym nie pomoże. Nie będzie im lżej, nie uśmiechną się, zabijaniem go państwo nie naprawi krzywd, które wyrządził. Tylko on może je naprawić - żyjąc i robiąc coś dobrego dla siebie i innych. A tutaj zabiera mu się tę szansę. Tak to widzę. A co Wy sądzicie ? Susan Sarandon dostała Oscara za swoją rolę. najzupełniej jest to zrozumiała decyzja Akademii. Sean Penn też zasłużył. Interakcja tych aktorów, a dzięki nim - postaci które grają - jest nadzwyczajnej jakości. Przekracza pewną linię demarkacyjną sztuczności i staje się wyrazem siły wybitnego kina, które zaciera granicę między iluzją, a prawdą. Uff :] www.youtube.com/watch?v=pg-GMqPHIPQ Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Przed egzekucją" via TVP1 [2] 02.11.17, 17:07 Dzięki za wspaniały opis :) Kiedyś obejrzę ten film, na pewno... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Przed egzekucją" via TVP1 [2] 03.11.17, 10:26 dzięki za tak korzystną ocenę, Mała Ciekawostko ! :] bardzo jestem ciekaw Twojej recenzji po obejrzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Przed egzekucją" via TVP1 [2] 03.11.17, 16:42 Na pewno coś napiszę :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Puls ''King Kong" 02.11.17, 14:14 nocą nowy film udało mi się obejrzeć, ale o tym może jutro, bo dzisiaj nie mam serca zarzucać Was drugim opisem :]] A dziś - widzę saame powtórki, nie wiem, jak Wy ? KIng KOng" Petera Jacksona z romantycznym oryginałem nie ma wiele wspólnego, ale jako kino nowoczesne, z wieloma spektakularnymi scenami [pojedynek Konga z tyranozaurami, sekwencja szalonego rajdu ludzi i zwierząt przez wąwóz, wszelkie akrobacje jakie spotykają pannę Darrow, czy wreszcie finałowe wydarzenia na Manhattanie], wg mnie jest dostosowane do swoich czasów. Trudno byłoby dzisiaj nakręcić "King Konga" inaczej, mając do dyspozycji takie możliwości jakie oferuje technika komputerowa :] Widownia chyba nawet wyczekuje takiego kina jeszcze bardziej nowej przygody. I warto zauważyć, że przy całej gamie atrakcji jakie czekają w drugiej częsci filmu, pan reżyser cierpliwie buduje fabułę, dobrą godzinę trwa zanim cała ekipa podróżników i filmowców w ogóle dotrze na wyspę. Na statku rozwijają się relacje międzyludzkie, pojawiają pierwsze osobowościowo-"taktyczne" spory, powstają motywacje, zarysowują charaktery, na czele z chytrym, bezwzględnym, a zarazem czującym ducha epoki Carlem, reżyserem, który popadnie w obsesję na punkcie złapania Konga, mającego zapewnić mu finansowy sukces w Ameryce. moim zdaniem, w ten sposób przesunięto akcent z wątku krytyki polityki kolonialnej, rasizmu i niewolnictwa, które przypisywano oryginałowi, na, mimo wszystko, bardziej współczesny obrazek wykorzystywania ludzi i zwierząt dla rozrywki masowej widowni. Przy czym zachowane zostaje potępienie dla traktowania innych czujących istot jak towary i przedmioty. Melodramat o niemożliwej miłości wciąz wzrusza, na całe szczęście Jackson nie wyjaśnia skąd opiekuńczo-romantyczne podejście preshistorycznej małpy do dziewczyny w kolorze blond. Instynkt, to zbyt błaha interpretacja. Miłośc, to zbyt daleko idące podejrzenie. Co jest pośrodku ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:00 Puls ''King Kong" 02.11.17, 16:01 Już się kiedyś kłóciliśmy o ten film :) Męczące, hałaśliwe, przeładowane efektami widowisko! Sceny z dinozaurami, które, nie wiadomo skąd się tam wzięły, na granicy parodii. Można było lepiej wydać taką kasę! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Puls ''King Kong" 02.11.17, 16:34 ;] to była wyspa Jurajska, stąd te dinozaury... chyba ? ;] :] ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls ''King Kong" 02.11.17, 17:05 Ja się "wypisałam" z oglądania przy scenie z olbrzymimi robalami w jakiejś jaskini, z którymi musieli walczyć członkowie ekipy. FUJ!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Puls ''King Kong" 03.11.17, 10:24 pamiętam tę scenę, Mała Ciekawostko :]] ja też zacząłem się jakoś tak niepewnie rozglądać dookoła siebie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Most na rzece Kwai" 02.11.17, 14:22 wybitny klasyk ! omawialiśmy go niejednokrotnie, co z dumą wspominam, z podziękowaniami dla niezawodnej Siostry, dzięki której zmobilizowałem się do obejrzenia tego znakomitego filmu :]] kameralne kino, a jednocześnie w jakiś sposób okazałe, niemal epickie. psychologiczne, ale zarazem spełniające swoich bohaterów w działaniu. uniwersalne, ale indywidualne. brytyjscy więźniowie podejmują się budowy mostu dla swoich japońskich cięmięzycieli, aby udowodnić im siłę swoich charakterów i zatriumfować. Sama idea jest już porywająca, a co dopiero realizacja tego śmiałego planu i gra charakterów między pułkownikami : dowódcą japońskiego garnizonu, a liderem angielskich jeńców oraz późniejsza kontrakcja, która polega na tym, że zbudowany już most mają zamiar wysadzić komandosi alianccy. właściwie wszystko jest tu wybitne. 7 Oscarów nie wzięło się, w tym przypadku :], z powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Most na rzece Kwai" 02.11.17, 15:59 Uwielbiam!!!!!!! Oczywiście, podpisuję się!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Most na rzece Kwai" 02.11.17, 16:32 dzięki, Siostro ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:20 Polsat "8 milimetrów" 02.11.17, 14:48 dobry thriller, wg mnie. Późno, ale wcześniej raczej nigdy nie będzie wypuszczany, z racji tematyki. główny bohater, prywatny detektyw Welles, dostaje zlecenie od bogatej jejmości : mąż tej pani zmarł niedawno i pozostawił po sobie dziwną kasetę video. Jest na niej zarejestrowane brutalne zabójstwo młodej kobiety, które dodatkowo ma otoczkę seksualnej perwersji. Pani chce, żeby detektyw zbadał okoliczności powstania tego filmu. Welles przystępuje więc do dzieła i chcąc nie chcąc wchodzi w świat podziemnego, nielegalnego porno. Próbuje ustalić czy tzw. snuff movies, czyli właśnie filmy z prawdziwych gwałtow i zabójstw, naprawdę powstają czy są tylko mitem i legendą. Nie jest to świat miły i przyjemny. Pełen podejrzanych typków i oczywistych świrów. Wergiliuszem oprowadzającym Wellesa po tym piekielnym kręgu zostaje młody sprzedawca z porno-shopu nazywajacy siebie Max California. Reżyser kręci się, zbiera tropy, rozmawia, podgląda, stara się nastawiać ucha. Próbuje być profesjonalistą, ale rzeczy które widzi, o których słyszy, ludzie jakich spotyka powodują, ze zaczyna mu się ciemno robić przed oczami, niczym detektywi z najlepszych filmów noir przesiąka złem, z którym obcuje. Co jest tym bardziej uciążliwe, że ma on żonę i dziecko. Zaczyna się wręcz bać, czy po rozwiązaniu tej sprawy będzie się w ogole nadawał do dalszego funkcjonowania jako ojciec i mąż. moim zdaniem, można było tę opowieść wpuścić w takie ciemności, że oko wykol, Joel Schumacher mimo wszystko nie zdecydował się na wykorzystanie całego potencjału tkwiącego w pomyśle wyjściowym. Może to i lepiej, chociaż makbra i psychoza mogły zostać tutaj doprowadzone do skrajności niemal i wytyczyć nowe kierunki w thrillerze psychologicznym, a przynajmniej wejśc do kanonu tego gatunku. tak się jednak nie stało, nie udało się, wg mnie, stworzyć wyjątkowej atmosfery, chociaż początek, sceny oglądania taśm przez Wellesa, scena w której po raz pierwszy Welles i Max odwiedzają zorganizowane gdzieś w piwnicach podmiejskich targowisko nielegalnej pornografii czy sekwencje wizyt coraz bardziej oszołomionego Wellesa w domu, są wybitnie nakręcone i klimatyczne, szkoda że za często akcja odbywa się w słońcu dnia, a za rzadko epatuje skandynawskim zimnem, że pan reżyser daje odetchnąc widzowi, wyprowadza co jakiś czas z tych lochów, a w trzecim akcie filmu akcentuje kryminał/sensację bardziej niż psychothriller. Nicolas Cage w głównej roli robi co może, by oddać wewnętrzną walkę jaką toczy detektyw, ale reżyser nie pomaga mu dotrzeć do autentycznego jądra ciemnosci w sobie, bo po znakomitych początkach nie kreuje wystarczająco smolistego obrazu piekiełka, w którym obraca się Welles. Nie pomaga także obsada, w rolach łapserdaków taplających się w tym podziemnym bagienku obsadzani są jednak aktorzy nie budzący respektu [James Gandolfini]. Wątki są świetne, pomysły obiecujące, zabrakło chyba konsekwencji, zwyciężyła mimo wszystko chęc zrobienia filmu tyleż ostrego, co jednak przystępnego, aczkolwiek w telewizji zawsze po 22:00 ;] Puenta jest na plus, moment kiedy Welles spotyka mordercę, widzi przed sobą osobistośc wprost oburzająco przeciętną i zwykłą, i słyszy od niej ironiczne : "A kogo ty się spodziewałeś ujrzeć ?!" - jest kolejnym potwierdzeniem teorii o banalności zła. ergo : dobry film, ale nierówny, wg mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek tylko dla kinomanów o mocnych nerwach ! 02.11.17, 16:37 myślałem, że zaszła jakaś pomyłka i chodzi o "najlepsze filmy ostatniego dziesięciolecia", ale jednak nie ;] Metacritic mocno nadeweręzył, wg mnie, swoją pozycję w branży : kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,22594593,amerykanscy-krytycy-wybrali-50-najlepszych-filmow-wszech-czasow.html#MT2 czy oni tak serio ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: tylko dla kinomanów o mocnych nerwach ! 02.11.17, 17:12 O, rzeczywiście ciekawe zestawienie... Wychodzi, że na serio... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: tylko dla kinomanów o mocnych nerwach ! 03.11.17, 10:27 :"] nawet w radio słyszałem jak się chwalili, że na 2 miejscu "listy wszech czasów" filmów KIeślowskiego :] "Czerwony", to zaiste znakomita rzecz, ale ta lista jakaś wybrakowana :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: tylko dla kinomanów o mocnych nerwach ! 03.11.17, 16:43 To prawda :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek złota "12" Martina Scorsese 02.11.17, 16:40 pod tym zestawieniem z chęcią bym sie już podpisał, chociaż nie znam połowy z nich ';] a Wy ? www.miramax.com/subscript/scorseses-favorite-films/ Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: złota "12" Martina Scorsese 02.11.17, 17:27 Ja też nie znam wszystkich, ale tak samo jak Ty bym się podpisała :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: złota "12" Martina Scorsese 03.11.17, 10:30 świetnie :] "Osiem i pół","Popiół i diament", "Leopard", "Obywatel Kane", "Zawrót głowy" - te filmy widziałem i chyba wystarczy mi ten zestaw, by całą resztę również zaakceptować ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: złota "12" Martina Scorsese 03.11.17, 10:32 Greku, "Paisę" i "Ugetsu.." czyli "Opowieści księżycowe" też widziałeś/ widzieliśmy i opisywaliśmy na forum! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: złota "12" Martina Scorsese 03.11.17, 10:52 dzięki, Siostro ! :] tak, teraz sobie przypominam ! były w Kulturze przeglądy filmów Mizoguchiego i Rosselliniego, prawda :]. chociaż... niestety, same filmy zatarły mi się w pamięci, muszę o nich poczytać, mam nadzieję że powrócą wrażenia z seansu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Lewiatan" 03.11.17, 10:49 udało mi się obejrzeć premierę w Dwójce, ale opis mi nie wyszedł, lepiej go pominąć milczeniem. Teraz idealna pora emisji w Kulturze, mam nadzieję, że uda się Wam obejrzeć. rzecz się dzieje w miasteczku nadmorskim i podgórskim [pięknie filmowana surowa przyroda i drogi dojazdowe]. mer miasta, nowobogacki cwaniak, ma chrapkę na ładnie położony nad wodą dom właściciela warsztatu samochodowego Nikołaja. Składa mu propozycje, ale Nikołaj je odrzuca, bo po prostu chce tutaj dalej mieszkać. Ma żonę i syna, prowadzi interes, ani mu w głowie przeprowadzki, zwłaszcza dla czyjegoś widzimisię. Mer nie ustępuje, chce siłą wydziedziczyć Nikołaja. Sprawa trafia do administracji, do sądu, a wszedzie siedzą ludzie skorumpowani, gotowi złamać prawo, byle mer dostał, co chce. Nikołaj prosi o pomoc swojego moskiewskiego przyjaciela, Dymitra, który przyjeżdza na miejsce i zaczyna na poważnie zajmować się całą sprawą. Nabiera ona tempa i w coraz ostrzejszy sposób dotyka nie tylko Nikołaja, ale i wszystkich, którzy są zaangazowani w jej dynamikę. Swoje osobiste dramaty przeżywają bliscy Nikołaja : nastoletni , zbuntowany przeciw macosze syn, a zwłaszcza żona [druga] - Lila, można nawet odnieść wrażenie, ze jej dramat jest najbardziej przejmujący i tragiczny. Choć, ofk, główną osią całej historii jest konflikt prostego człowieka z całą aparaturą władzy. Ona może wszystko, jest potworem pożerającym śmiałków chcących się jej przeciwstawić, jak nie może sposobem, to nagina prawo, a jak prawo nie wystarcza, to i pięści wprost używa, żeby złamać szarego obywatela. Tym większe wrażenie robi scena w końcówce filmu, podczas nabożeństwa, kiedy pop w cerkwi wygłasza manifestacyjne kazanie o "władzy, która od Boga pochodzi" i dlatego może układać świat dookoła siebie, jak się jej żywnie podoba. A w pierwszych ławkach siedzi mer ze swoją familią. "Lewiatan" nie dostał Oscara, Akademia wolała "Idę", ale - wg mnie - jak chodzi o wymowę i realizację są to dwa równorzędne filmy. wybitne. Ciekaw jestem Waszych recenzji po seansie ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Lewiatan" 04.11.17, 09:56 Wreszcie obejrzałam! Znakomity film! Jego pesymistyczna wymowa wbija wręcz w fotel. Rzadko się to widzi w kinie. Na pewno to nie tylko historia o współczesnej Rosji, ale uniwersalny dramat starcia jednostki z władzą. Wspaniałe są te zdjęcia surowej, dzikiej przyrody! To był świetny seans! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Lewiatan" 04.11.17, 11:15 brawo, Siostro ! :] wiedziałem, że jeśli tylko uda Ci się obejrzeć, to na pewno docenisz ten film. zdecydowanie, zgadzam się z Twoją opinię. To jest film o władzy nastającej na człowieka nie tylko/nie tyle w Rosji, co pod kazdą szerokością geograficzną, bo wszędzie system jest albo dziurawy albo jawnie patologiczny. yes ! okolice są niezwykle fotogeniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:45 Ct2 "Ja, Olga Hepnarova" 03.11.17, 11:03 premiera. rzecz o ostatniej kobiecie w Czechosłowacji, skazanej na karę śmierci. Olga Hepnarova zabiła osiem osób, z premedytacją wjeżdzając rozpędzonym autem towarowym w tłum ludzi na przystanku. wedle zostawionych listów : była to jej zemsta na społeczeństwo, wg niej odpowiedzialnym za jej pełne psychicznego cierpienia życie. miała wtedy 22 lata. prawo jazdy na ciężarówkę zrobiła specjalnie po to, by wykonać swój plan. jako rzecze opis, film jest próbą dotarcia do sedna osobowości Olgi, znalezienia odpowiedzi na pytanie podstawowe : dlaczego [to zrobiła] ? skąd wział się jej gniew wobec otoczenia ? co takiego zrobiło jej społeczeństwo ? w głównej roli jest polska aktorka Michalina Olszańska. zdjęcia wykonał Adam Sikora. ale film jest czeski, reżyserami są Tomas Wienreb i Petr Kazda. premierę miał na festiwalu w Berlinie, a w Czechach uznany został za film roku 2016. premiera, postaram się więc nie zdradzać wszystkich szczegółów fabuły [opartej ponoć na zeznaniach ludzi znających bohaterkę i tym, co sama zostawiła], ale pamiętam, Mała Ciekawostko, Twoją zachętę abym był śmielszy w opisie, więc będę :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 21:45 Ct2 "Ja, Olga Hepnarova" 03.11.17, 16:44 Dziękuję :) Z niecierpliwością czekam na Twój opis i recenzję!:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Ja, Olga Hepnarova" [1] 04.11.17, 12:02 dzięki, Mała Ciekawostko :] Film jest czarno-biały, co jest korzystne jak chodzi o estetykę [wg mnie :)], a także przydatne w kontekście cofnięcia się w czasie do lat 70-tych, w trakcie których rozgrywa się cała historia. Michalina Olszańska grająca Olgę jest : a] niezwykłej urody, b] bardzo utaletnowana aktorsko. Tworzy postać. Przede wszystkim na poziomie mowy ciała : panna Hepnarova garbi się, łypie, człapie, jest sztywna, funkcjonuje w czymś, co by mozna nazwać "spektrum autyzmu", moze cierpi na neurastenię ? Może tylko jest głęboko wycofana ? Ale moze to być też coś poważniejszego, o czym nieco później. Ciekawe, że kiedy się odzywa jej głos brzmi zadziwiająco stanowczo i zdecydowanie, jest w nim pewnośc siebie, trochę jakby nie pasujące do postawy i fizyczności. Mieszka w inteligenckim domu, matka jest lekarką, ma siostrę, dziadków w dobrej formie, ale czuje się w tym domu bardzo źle. Nie chce chodzić do szkoły, jest tam prawdopodobnie prześladowana - rankiem wymiotuje, a potem... próbuje popełnić samobójstwo zażywając lekarstwa. Nie jest to chyba próba nazbyt poważna, skoro nie zostaje nawet hospitalizowana, a matka mówi "Żeby się zabić trzeba mieć silną wolę, ty jej nie masz, więc odpuść sobie". Jednoczesnie jest to sygnał na tyle niepokojący, że Olga zostaje umieszczona w zakładzie dla dziewcząt. Poprawczym ? Psychiatrycznym ? Dla trudnej młodzieży ? Trudno powiedzieć. Tam też jest nieakceptowana. Głośno wyraża sprzeciw wobec praktyk całowania się par w łózkach, które są nagminnie praktykowane. Ma chyba ataki nerwowe, bo dostaje zastrzyk uspokajający, który ją lekko otumania i w tym stanie zostaje pobita i skopana przez wszystkie koleżanki z grupy. Dużo czyta i pisze. Listy. Czyta je z offu, są to bardzo poruszajace wyznania odczucia studziennej niemal samotności. Kompletnego odizolowania mentalnego i emocjonalnego od świata. Olga zapewnia, ze ludzie nie są jej do niczego potrzebni, że z nikim nie rozmawia i tak jej dobrze, że wszyscy wszystkich nie rozumieją, ale nie mają o tym pojęcia, że odstręcza ją codzienna ludzka praktyka rozmowy dla rozmowy, bez sensu, dla zachowania pozorów. Ona ich zachowywać nie zamierza. Istotnie, stroni od ludzi, szuka osobności, spławia nawet tych potencjalnie miłych i chcących się choćby zakolegować. Kiedy wraca do domu, przy rodzinnej kolacji matka zagaja, że niedługo są urodziny Olgi i czy chciała by jakiś prezent. Na to ona : "Tak, chcę odejśc z domu". Konsternuje wszystkich. I odchodzi. Mieszka w niewykończonym domu pod miastem, był to chyba przybytek rodzinny, ale teraz stoi całkiem nieużytkowany. Olga remontuje go, także za pieniądze od matki. Jest wiosna, więc tym bardziej nadaje się on do zamieszkania. Kiedy matka napomyka "Ale na zimę musisz wrócić do domu", Olga wybucha niemal wściekłością i odmawia wzburzona. Pracuje już wtedy w wydziale mechanizacji jakiego państwowego zakładu. Na razie przerzuca opony i worki w magazynie, ale już wkrótce przesiądzie się do trabanta jako kierowca. przy okazji, w pracy też spotykają ją złośliwosci. Starsi koledzy zwracają uwagę : "Nie gap się [na nas] !", a kiedy odbiera wypłatę w kasie i sztywnieje przed podejściem do okienka słyszy "Następny... No następny ! nazwisko ! do cholery". Każda taka drobna przykrośc w jej nadwrażliwej świadomości urasta do rangi ciosu rzucającego na kolana, krzywdy. POznaje sympatyczną dziewczynę, starszą od siebie. Jitka jest sekretarką w tym zakładzie pracy. Podoba się Oldze. Olga podoba się jej. Wybierają się na prywatkę, gdzie Olga nagle się uwalnia zupełnie i w erotycznym tańcu odsłania biust, zachowuje się prowokacyjnie, rodzi się z tego romans. Jitka mieszka z jakąs inną kobietą, z dzieckiem zresztą. SPotykają się więc chętniej w domku Olgi, gdzie dochodzi do scen erotycznych, które są wiarygodne i zmysłowe, jak rzadko w kinie. Wbrew swojej zadeklarowanej postawie izolantki, Olga łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi, ale tylko do pewnego punktu. Oto spotyka się z jakąs grupą znajomych w ogrodzie, siedzi, pali, oni rozmawiają, ona słucha, słucha, wypala do końca, wstaje i odchodzi. Nie umie być na tzw. luzie, beztrosko paplać o niczym, w ogole lepiej jej wychodzi milczenie niż gadulstwo. "Dlaczego nie pozdrawiasz znajomych ?", pyta ją jakiś kolega, na co Olga "Inna już nie będę". Ma swoje zwyczaje, np. w deszczu wiesza pranie. Aczkolwiek, może to jest nie tyle wieszanie prania, ile wieszanie DO prania ? :] Mieszka bowiem Olga w dośc surowych warunkach, możliwe że nie ma pralki, ani nawet proszku do prania. Romans z JItką wygasa. Przyjaciółka zaczyna narzekać na Olge, męczy ją jej nietowarzyska postawa, skupienie się na wątku seksualnym, ale także... zapach ["Cuchniesz olejem", - "Nic dziwnego, przecież pracuję przy samochodach"], brak dobrego gustu, generalnie : po wyczerpaniu się baterii pożądania, Jitka zrywa ten związek. Olga próbuje o nią walczyć, ale zostaje odrzucona, na pustej ulicy przed jej kamienicą. Zwija się w sobie, znów doznaje smutku najgłębszego. Po tym jak - wioząc jakąs urzędniczkę - z powodu zamkniętej wyjazdowej drogi, wykonuje brawurowy przejazd chodnikiem i schodami, Olga dostaje też naganę i przymusowy urlop w pracy. To kolejny przejaw nietolerancji świata wobec niej. Nie ma tutaj akcentów, że Olga tak to postrzega, ale myślę że te kolejne niepowodzenia i rozczarowania są celowo opisywane jako elementy kumulacji frustracji, która doprowadzi Olgę do ostateczności. W domku jest zimno, a to już jesień chyba, Olga sypia w trzech kurtkach. I choruje, najpewniej jest to depresja. DO kamery mówi : "Jestem psychopatką, wiem o tym. Zapłacicie mi za swój śmiech i moje łzy". TO jest moment postanowienia czy tylko pierwszy zarys projektu ? Łatwo poznaje inne dziewczyny. Po Jitce wdaje się w romans z poznaną w kawiarni Mariką, kolejna scena erotyvczna, tym razem w aucie, znów nakręcona w dobrym guście, a jednoczesnie jest tam namietność, a takie połączenie w kinie również rzadko się widuje. W pracy jeździ ciężarówką. Uchodzi za świetnego kierowcę. POZnaje Mirę, robotnika, starszego od niej znacznie. Chodzą razem do kawiarni, na piwo, Mira opowiada jej o sobie, jest sympatyczny. OLga odwiedza psychologa. Nie wiadomo, kto ją do niego skierował. Może zakłąd pracy ? Jest szczera, opowiada mu o tym, ze nie rozumie ludzi, a oni jej, i że tak jest jej dobrze, ze to nie do naprawienia., że jej błędem było to, że jednak próbowała się z nimi porozumieć. Widzi świat jak zza szyby, "on mnie już nie dotyka", jest absurdalny. Psycholog pyta : "A co sądzisz o sobie samej ? Lubisz siebie ?" - Olga nie odpowiada. I dodaje "Izolacja jest niebezpieczna, zwłaszcza dla ciebie", na co Olga : "Nie dla mnie", a psycholog "Więc dla kogo ?" - i na to pytanie Olga nie chce odpowiedzieć. To kolejny znak, że dojrzewa w niej myśl o zemście. Sprzedaje domek. Sprzedaje też auto. Mieszka teraz w hotelu robotniczym, jej koleżanką z pokoju jest Alena. Nie waha się brać od matki pieniędzy. Wszystko w jednym celu : chce sobie kupić własne auto. Jakby już postanowiła, co chce zrobić, i cała reszta nie miała znaczenia. Pyta matkę o ojca. Odpowiedź nie pada. Olga nigdy go nie poznała, możliwe iż wierzy, że on mógłby odmienić jej osobowości, jej stosunek do ludzi i otoczenia. Kierownik zakładu zapowiada, ze niebawem Olga będzie mogła prowadzić większe, nowocześniejsze ciężąrówki. BO jest dobrym kierowcą. Jest tutaj świetna scena, kiedy Olga jedzie nocą, przed siebie, pustą drogą, kamera siedzi obok niej, pokazujac szosę oświetlaną reflektorami samochodu. To jakby metafora aktualnego stanu ducha Olgi. Droga donikąd, brak poczucia celu i sensu. OLga wpada w coraz powazniejsze stany depresyjne. Śpi albo siedzi w łózku i wpatruje się tępo w telewizor. Wygląda na wyczerpaną. Mira zabiera ją do znajomego psychologa, ale ten się gdzies spieszy, w dodatku stwierdza, ze Olga nie mieszka w jego rejonie. Kiedy pyta ją o sampoczucie i słyszy "Jestem zmęczona" zachęca ją, zeby wz Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 12:59 Zachęca ją, zeby wzięła sobie wolne i odpoczęła. Mozę gdyby ktoś wcześniej zainteresował się nią, jej stanem emocjonalnym... widać, ze ona, jakby wbrew temu co pisze i myśli, oczekuje pomocy, jakiegoś wsparcia. Czy chodziłaby do psychologa i zwierzała się, gdyby było inaczej ? MIra zabiera ją za miasto. Rozbijają namiot, spędzają w nim noc, czy coś zaszło między nimi ? MOżliwe, a jesli tak, to z inicjatywy Olgi, taka pada sugestia. Rano Olga odchodzi... Mira pakuje graty do bagażnika, ona długo mu się przygląda, odwraca się na pięcie i tyle ją widzieli. Kiedy depresja odbiera ją siły, odwiedza matkę. Ta od ręki przepisuje jej lekarstwa i jeszcze wyposaża w pieniądze na ich wykup. Pisze list. Znów wyjasnia swoje myśli. Akcentuje,że nigdy nigdzie nie była akceptowana., że nikogo nie ma, jest "zniszczona jak narkoman, ale gdzie są narkotyki ?", zniszczona ludźmi i przez ludzi. Uważa siebie za symbol bezsilności jednostki w zderzeniu ze społeczeństwem upokarzaającym wszelką inność i odrębność, czuje się opluta i zmaltretowana psychicznie, dyskryminowana z powodu swojej samotności. "Mogłabym mieć tylko jeden dylemat : zabić siebie czy zabić ich ? Jako ofierze ludzkiego bestialstwa nawet IKS zabitych ludzi nie zrekompensuje mi doświadczonego cierpienia". Nocą spycha swojego trabanta do rowu. Rankiem dnia krytycznego zjada śniadanie, a przed wyjściem z troską nakrywa kołdrą śpiącą Alenę. Potem wsiada do ciężarowki i wjeżdza nią w tłum ludzi na przystanku. Widzimy to z jej punktu widzenia, kamera stoi w szoferce. Aż jej dech zapiera. Jest jednak spokojna. Ludzie wzywają milicjanta. Ten otwiera drzwi i pyta : "Co się pani stało ? Zasłabła pani ?", na co Olga odpowiada : "Nie. Zrobiłam to z premedytacją". Zostaje aresztowana. Idąc przez pobojowisko jakie urządziła, widzzi zwłoki, krew, ludzi krzątających się wokół rannych. Zgineło 8 osób, 12 zostało kontuzjowanych. Jest opanowana. Moze w lekkim szoku. W domu załoba : siostra, matka i dziadek siedzą przy stole i milcząco wpatrują sie w stół. Podczas widzenia, matka nic nie mówi, po prostu zaczyna płakać, zakrywa dłonią usta i kręci z niedowierzaniem głową. Olga wpatruje się w nią, ni to z żalem, ni to z zainteresowaniem. Adwokat próbuje z nią rozmawiać. Jest zdumiony, kiedy Olga zapowiada mu, że będzie prosić sąd o karę śmierci. Uważa, że jej dalsze życie nie ma sensu, a także że śmierć dowartościuje jej czyn. Będzie ofiarą do końca. Ludzie ją pchneli do tego czynu, a sąd ludzki ją skarze. Dodaje też, że "jestem bogiem mojego osobistego prawa do zemsty". Adwokat sprytnie zauważa : "raz ofiara, a raz bóg... to trochę sprzeczne ze sobą, nie sądzisz ?". Zauwaza też, ze zło zwalczać złem, to absurd, dowód słabości, na co Olga odpowiada, ze "ludzie są źli i zawsze wybieraj zło", a adwokat na to "Więc wybrałaś zło, jak oni wszyscy. Jesteś taka sama jak oni". Podczas procesu Olga wygłasza manifest : odmawia skruchy i dodaje, ze dokonała swojego czynu jako jednostka upokorzona i zniszczona przez społeczeństwo, aby przestrzec czym się moze skończyć złe traktowanie ludzi takich jak ona przez otoczenie. "Wykazujcie więćej taktu i serca dla ludzi takich jak ja, bo inaczej wy też mozęcie skończyć uśmierceni na chodniku", powiada. Adwokat wbrew niej prosi o umieszczenie jej w zakładzie psychiatrycznym, bo podejrzenie zachodzi, że Olga jest schizofreniczką i nie panowała nad swoimi odruchami. Olga zaś, ponownie domaga się kary śmierci dla siebie. Jest spokojna, niezwykle skoncentrowana. Sędzia nie dopatruje się w jej postawie żadnych okoliczności łagodzących. Werdykt brzmi : kara śmierci przez powieszenie. Adwokat sugeruje, ze będzie się odwoływał. OLga znów mu zaprzecza, mówi że ona odwoływać się nie zamierza. Odwiedza ją jakas kobieta. Nie wiem, kto to jest. Olga rzuca się na nią, aż strażnik musi ją odciągać. Chce być sama w celi. Wysłani zostają jeszcze raz psychologowie. Słyszą od Olgi, że ktoś ją odwiedza w celi. Ktoś o nazwisku Otto Winffried. Olga mówi, że to jej ojciec. Rozmawiają ze sobą. On mówi do niej "córeczko", a ona do niego "tatusiu". Olga wyjaśnia, ze Winnfried to pracownik służb watykańskich. Sama siebie tytułuje : Winnfried. Czyżby więc rzeczywiście chorowała na schizofrenię ? A moze opowiada swoje sny ? A może izolacja w celi tak wpłynęła na jej imaginację ? A moze po prostu jest to prowokacja z jej strony ? "A kto zabił tych ludzi na przystanku : Hepnarova czy Winnfried ?", pyta lekarz. OLga odpowiada : "Hepnarova. Ale ukarzą mnie". "A wyrzuty sumienia ?', pyta lekarz, na co Olga "Nie było ich w planie, zostały wyeliminowane". Kiedy zabierają ją na egzekucję, Olga krzyczy i miota się wprost szaleńczo. Widzimy ją w sali śmierci, kiedy zasłaniający widok świadkowie powoli rozstępują się albo rozchodzą. Olga stoi na zapadni, a na szyi ma stryczek. Reżyserowie oszczędzają samego momentu powieszenia. Przenosimy się do jej rodzinnego domu. W momencie gdy Olga umiera : rodzina je obiad. Matka nalewa zupę z wazy. Panuje grobowa cisza. Tak się kończy film. Na pewno poruszający, bo i historia niecodzienna. OLga w zasadzie wiele wyjaśnia swoimi narracjami z offu, widzimy jej interakcje z otoczeniem, jej niewytłumaczalny [dla niej także] smutek, inność, niemożnośc i niechęć nawiązania kontaktu, kolejne porażki uczuciowe, postępującą depresję, wreszcie krańcową determinację i uporczywą walkę o śmierć. MIchalina Olszańska to wazny atut tego filmu, jak już nadmieniłem. Drugim są zdjęcia Adama Sikory - czyste, matowe, jak z innej epoki filmowej. Do tego nieźle dobrana scenografia, w Czechach nie brakuje miejsc ktore nie przeszły transformacji ustrojowej i nadal prezentują się jak w latach 60-tych, 70-tych, łatwo ustawić tam kamerę i kręcić do woli. Również państwo od strojów i charakteryzacji sprawili się na medal - właściwie wskakujemy w estetykę i wizual jak z czeskich filmów zrobionych przed 40 laty. Wydaje mi się, że scenariusz unika prób wybielania Hepnarovej, raczej faktycznie próbuje pomoc ją zrozumieć, nie zaakceptować tego co zrobiła, ale wyjaśnić - na ile to możliwe - skąd się wzięła w niej taka potrzeba, skąd motywacja i desperacja jakie nią kierowały. Na pewno była nadwrazliwa. To co ktoś twardszy przyjałby na tzw klatę bez zmrużenia oka, jako drobną złośliwość, albo od razu oddał w dwójnasób, ona traktowała jak krzywdę i dusiła w sobie. Zbierała te mniejsze i większe przykrości i dolegliwości, aż osiagnęły masę krytyczną, za którą był już tylko akt zimnej zemsty. Choroba psychiczna ? Schiozfrenia ? Poza tym opowiadaniem o rozmowach z ojcem - nic na to nie wskazuje, zresztą wyznanie to Olga czyni już po osądzeniu. Wygląda więc na to, sądząc po tym co widać w filmie, że tragedia była nieunikniona. Jak sama Olga mówi : "mogłam się po cichu zabić i oszczędzić wam problemów, ale dlaczego miałabym wam odpuścić ?". Grecka tragedia, zatem, każdy wybór jest dla bohaterki zły, choć ona stara się podjętą decyzję racjonalizowac i doszukiwać się w niej znamion korzyści. Chce zostać zabita za to, że jako ofiara prześladowań podniosla rekę na plemię prześladowców. Zrobiła, wedle siebie samej, coś naturalnego i symbolicznego. KAra śmierci dopełnia całości, bo sąd to instytucja plemienia prześladowców, która nigdy nie staje po stronie prześladowanych. Umiera zatem, we własnym przekonaniu, czysta, jako od początku do końca - ofiara opresji. Nie ma tutaj ani grama sensacji, to raczej kino z piętnem arthouse'owym. Nawet moment krytyczny jest filmowany chłodno, bez emocji, nie ma muzyki, która mogłaby sugerować jakąs konstrukcję dramatyczną. Absolutnie wystrzegają sie reżyserzy wszelkich możliwych zarzutów o uprawianie sensacji czy wykorzystywanie tragedii w formie atrakcyjnego towaru dla widowni. www.youtube.com/watch?v=Jwda3cpaBsA Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 13:17 Dziękuję za wspaniały opis, Greku ! :) Chyba rzeczywiście oprócz nadwrażliwości wchodzi w rachubę jeszcze jej choroba psychiczna. Te jej reakcje, wypowiedzi - coś jest na rzeczy... Widać, że to musi być wstrząsający film. Na pewno go zobaczę, na pewno! Książkę też muszę przeczytać! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 14:36 dzięki, Mała Ciekawostko :] tak to chyba właśnie wygląda, jak napisałaś. na jej wybuch złożyło się kilka czynników, właściwie nie moglo to się skończyć inaczej, musiało dojśc do tragedii. to chyba jest w tym najtrudniejsze : wniosek, że ta jakże młoda dziewczyna była ukierunkowana, przez los ?, specyficzną osobowość ? może genetykę ? ukształtowanie społeczne/rodzinne ? - albo wszystko naraz, na tragiczny finał swojego krotkiego życia. emocjonalnie na pewno jest to film dotkliwy, aczkolwiek chłodna, repoterska forma łagodzi niego odczucia. świetnie ! koniecznie musisz napisać o swoich wrażeniach po obejrzeniu ! I przeczytaniu ksiązki również ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 14:44 Pewnie była ukształtowana przez wszystkie te czynniki po trochu, tak by wychodziło, ale pewnie psychika miała decydujące znaczenie, nikt już tego nie rozstrzygnie... Oczywiście, napiszę po obejrzeniu filmu i przeczytaniu książki, postaram się zrobić obie te rzeczy jedna po drugiej, żeby wrażenia były świeże i mogły się na siebie nałożyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 15:30 najpewniej tak było, miała tzw predyspozycje. znakomicie, Mała Ciekawostko !, trzymam za słowo ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 14:50 Dzięki, Greku :) Brzmi znakomicie. Bardzo ciekawa historia. Przyznam szczerze, że czasem, jak ludzie mi już bardzo dokuczą, złośliwością, albo chamstwem, albo jeszcze czymś innym to mam ochotę wziąć jakiegoś kałacha i trochę postrzelać. I pewnie nie tylko ja mam takie myśli, przynajmniej czasami. Ale od myśli do czynów droga daleka. Z pewnością Olga była chora, i to nie tylko na depresję. Z pewnością coś zawiodło po drodze jeżeli o profesjonalną pomoc. Przejmująca historia. Jeszcze raz dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ja, Olga Hepnarova" [2] 04.11.17, 15:35 dzięki, Siostro ! :] tak ! Olga o tym także mówi, podczas procesu : że jest wielu czujących podobnie jak ona, ale nie przekuwających tego w czyn, ona zrobiła to co zrobiła, by ostrzec społeczeństwo, że jesli nie zmieni swojego stosunku do jednostek pozostających do niego w izolacji albo kontrze - znajdą się następni, podobni do niej. też tak myślę. dzięki, Siostro ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Sąsiady" via TVP Kultura [1] 03.11.17, 11:57 obejrzałem w nocy ze środy na czwartek. Przedziwny film. Niemal nie do streszczenia czy jakiegoś pogłębionego opisu. Zupełnie surrealistyczny jak chodzi o pomysły i sposób ich rozgrywania. Jest to zbiór nowel. Wszystkie rozgrywają się w turpistycznej scenografii łódzkiej dzielnicy fabrycznej/przemysłowej, w tzw/ famułach, na zagraconych podwórkach, wśród czerwonych odrapanych murów, błotnistych drózkach wokół, chodnikach jak po deszczu, sklepach, a wreszcie mieszkaniach, które pamiętają czasy króla Ćwieczka. Bohaterami zaś są ludzie, dla których te ćwieczkowe rządy królewskie chyba nigdy się nie skończyły. Lejmotiwami są, nie tyle wyśpiewane, co wycharczane ballady autorstwa Marka Dyjaka. Zaczyna się od obrazu dwóch murów niemal stykających się ze sobą, pośród nich jest pasek prześwitu, szczelina, po której, niczym alpinista, wspina się ku górze człowiek. 1 nowela nosi tytuł "Wesołych świąt" - kamera zgrabnym ruchem wjeżdza do mieszkania od strony frontu, wspinając się po murze, przez okno - ciekawe ujęcie. W środku dwie panie [aktorki pp. Tkacz i Błaszczyk] obierają ziemniaki i prowadzą rozmowę w poetyce dokumentu filmowego. Mąz jednej z pań idzie po karpia, bo to Boze Narodzenie chyba, chociaz za oknem jakby wiosna, więc może raczej... Wielkanoc ? :} Tutaj nie ma to chyba większego znaczenia, bo w tym miejscu kazdy absurd może się zdarzyć. Mąz coś pod nosem mruczy, coś komentuje ciągle, idzie po tego karpia, a na uliczkach stoją nieruchome kolejki, jak za Polski Ludowej. Ludzie stoją jak słupy soli, ale kiedy bohater wchodzi do sklepu, natrafia na dziki tłok, duszący niemalże. Towarzyszą mu celtyckie rytmy muzyczne. Jak już się jegomośc cudem przepycha do lady, to okazuje się, ze świątecznym karpiem jest... królik. Dwa króliki. Przynosi je do domu, a żona szcześliwa wpuszcza je do wanny, a potem z dumą prezentuje pisankę, rzekomo przez te króliki zniesioną. Mąż zaś dzieli się z nią nowiną przyniesioną z wyprawy do sklepu : "Wiesz co, podobno teraz ludzie będą ludzi żreć" [w istocie, w tłumie ktoś rzucił grepsem pt : "Wymyślono jak pozbyć się głodu : niech biedni zjedzą bezrobotnych", wypowiedziane jest to w konwencji żartu, ale potraktowane symbolicznie]. Nowela 2 - "Mebel". Dwie kobiety w mieszkaniu. Starsza pani na wózku i młoda babka, z siniakami wokół szyi. Dialog zupełnie od tzw. czapy, jak większość w tym filmie. Wywnioskować można z niego, oraz z sińców na szyi kobiety, że dotyczy fatalnie sprawującego się syna i męża, a te dwie panie, to matka i żona. Żona opowiada, że on znika, pije, ona czeka nocami, aż do rana. I że teraz w ogole go nie ma, bo sobie poszedł, ale "jak on też da sobie tam radę sam ?". Potem wychodzą na chodnik, i tam spotykają tego męża/syna. On się do nich rzuca z pretensjami, rzuca się do starszej pani i ma do niej żal o katolickie wychowanie. Starsza pani nie reaguje, a młodsza zaczyna okładać go torebką i rękoma. Starsza pani konstatuje : "To nie jest mój syn. To jakiś nietutejszy" Nowela 3 - "KOniec świata". Tytułowy koniec świata polega na tym , że w całym mieście nie ma cukru. Cukru zabrakło. Informacja ta dociera do małzeństwa. Siedzą w mieszkaniu obwieszonym kablami wysokiego napięcia. Mąz trzyma nogi w misce pełnej wody i co pewien czas włącza grzalkę zanurzoną w tej wodzie. Prąd pieści go aż miło, co zdaje się sprawia mu radość. Zona narzeka na jego pomysły i żyłkę wynalazcy. Potem wysyła go po cukier. Przez błotniste podwórko idą ludzie, a w siatkach niosą opakowania cukru, ktore są dziurawe i biały proszek sypie się na ziemię. Na wiadukcie jakiś bezdomny z gołą klatą prosi grzecznie o 5 zł. Ogłoszenia na murach informują o braku cukru na skłądzie, ale na parterze kamienicy mieszka gośc, co ma tego cukru tyle, że nie ma gdzie nawet szpilki wcisnąć, on sam leży przygnieciony, i może nawet uduszuony, zawartością jednego z worków. "Co tam koniec świata, jak ja i tak nie słodzę herbaty...", powiada bohater i po chwili dodaje : "Ludziom trzeba słodkich... słów". Nowela 4 - z udziałem pp. Herman i Poniedziałka - "Okno". Grają oni małzeństwo przez cały dzien wystające w oknie swojego mieszkania. Komentują zdawkowo zachowania sąsiada, ktory cieszy się szacunkiem w kamienicy, bo ma samochód i wlaśnie leje swoją żonę, jak co niedziela. Wszyscy mówią mu "dzień dobry". Żona narzeka, ze męzowi nikt "dzień dobry" nie mówi i że generalnie jako małzeństwo są traktowani per noga. "Tyle mojego, co sobie popatrzę", rzuca z goryczą. I dodaje "On ją tłucze, a ty nic, tylko patrzysz !". No to mąż z ostentacją rozsuwa firanki, ściąga doniczki, otwiera szerokie okna i zaczyna bić żonę, tłuc jej głową o parapet, okładać, znęcać się. Aż szanowany sąsiad na podwórku przestaje bić swoją i kłania mu się z respektem. Otwierają się okiennice mieszkań naprzeciwko, sąsiedzi wyglądają i kłaniają się. Maż kończy bijatykę i zamyka okno. Oboje są zadowoleni. Żona jednak nie ma dośc, zakłąda więc hełm wojskowy, daje męzowi pałkę i każe się bić po tym kasku. NO to mąz leje ile sił. A ona cała szczęsliwa mówi : "A już myślałam, że mnie nie kochasz !". Wreszcie stop. Mąz odkłada pałkę, żona zdejmuje kask, i on rzuca od niechcenia : "To co... herbaty ?". I wybuchają smiechem oboje. Mam wrażenie, że to było mocno improwizowane zakończenie ;] Nowela nr 5 - "Ten z naprzeciwka". Tytułowy Tym jest jegomość, który codziennie wychodzi na podwórko, czyta gazety, rozmawia, jest kulturalny. Podpatruje go młody sąsiad, na oko paranoik. Szerzy w okolicy opowieści o Tym, jakoby sam rozprawił sie z czterema łobuzami, a także że być mozę to on stoi za tajemnicznymi zniknięciami ludzi z kamienicy, bo faktycznie takowe mają miejsce. NO a w sklepie nadpodaż szarego mydła, to skąd by się wzięło, hę ? I ten mlody paranoik, ciągle komentujący przyciszonym głosem z offu, nonstop stara się pokazywać Temu i mówi mu zawsze "dzień dobry". Kobieta wiesza pranie, coś jej upada, Ten wstaje z ławki i podnosi, a paranoik komentuje, zachłannie patrząc przez okno : "... i ona mu nawet nie podziękuje, no nie podziękuje mu nawet !". W domu paranoika jakaś kobieta ma napad szału, drze poduszki, fruwa pierze, rudera aż się trzęsie od jej krzyków. To chyba matka, bo pomaga jej żona paranoika. A za moment sam paranoik każe żonie przesuwać materac w sypialni, bo "To pomoże zejśc nam z linii strzału w nocy". Zona ćwiczy hantlami znienacka, ale paranoik porywa ją i w odruchu paniki chowaja się w rogu pokoju. Gołębie podrywają się do lotu, na podwórku pies biegnie i szczeka. Ten wstaje z ławki i krzyczy "To kłamstwa !". chodzi mu chyba o to, co przeczytał w trzymanej w rękach gazecie. Ludzie się gromadza, stoją nieruchomo i patrzą. Ten znika we własnym mieszkaniu, a za moment w jego oknie widac płomienie. Płonie kamienica. Żona paranoika, mieszkającego na dole, odchodzi od niego, w kurzu i dymie. Paranoik znajduje zwęglone ciało Tego. "Już mu dzień dobry nie powiem", komentuje. Ale kiedy odchodzi rzekomy trup otwiera oczy i wstaje, wychodzi na schody i półgłosem deklamuje imiona róznych ptaków i ludzi. A na podwórku hula wiatr. Nowela nr 6 - "Dusza człowiek" Kobieta i facet w łazience. Ona stoi pod drzwiami i myje kalosze, on nie chce wyjśc, mimo że siedzi w środku już od dawna. Ona mu relacjonuje, ze w kamienicy mówią, ze sąsiad wyszedł oknem. "TAki był z niego dobry człowiek... Dusza człowiek". I orientuje się : "Zaraz, jak on wyszedł oknem, to musiał lecieć pod naszymi oknami !". Mąz nagle znajduje się za nią, co ją dziwi, "jak ty możesz być jednocześnie tu i tam ?". Dowiedziawszy się, ze ich okna są na dole, mąz doznaje jakiegoś szoku. Chyba dotąd nie wiedział, że tak mieszkają. Żona : "jaka dziś data ?... co za świat", a mąz "Sąsiedzi ciągle od robola wyzywają, a tu masz ci.." - i koniec. Interpretacja pozostawiona widzowi :] cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Sąsiady" via TVP Kultura [2] 03.11.17, 12:41 Nowela 7 - tytul mi uciekł, a nawet na Polski Film nie ma nazw poszczegolnych rozdziałów ;] Mamy tutaj żonę, która domaga się od sąsiadki zajmującej się wrózkarstwem przepowiedni nt jej małzeństwa. Rytuał białej magii polega na wysypywaniu wiaderka z węglem na głowę sąsiada albo przypadkowego człowieka, co się akurat nawinął ;] Ma to być jakieś gusło przynoszące szczęście czy odpędzające pecha czy zapewniające spełnienie ? Tak czy owak, co chwila ktoś komuś wiaderko z węglem wysypuje na głowę. Wrózka żonę hipnotyzuje palcem do muzyki i w ciemnoróżowych barwach pokoju z zaciągnietymi zasłonami, hipnotyzowana a to się uśmiecha, a to zakrywa dłońmi twarz, aż wreszcie pada jak długa. Jak mąz dostaje od kogoś kwiaty, to żona w panice, że ma kochankę i z pretensjami do wrózki, a ta ucieka schodami. Kiedy zaś żona leży sama w łózku, zagląda sąsiad, przedrzeźnia kobiecy głos, ubiera fartuch damski i przybiera dziwne pozy z kawalkiem węgla połoznym na głowie. Zona rozbawiona się przyłącza, jak mu ten węgiel spada, to ona go podnosi, a potem grają w "łapki", i przewracają się po podłodze, ni to w akcie cudzołóstwa, ni to co ;] Aż wreszcie żona i wrózka spotykają sie na schodach, i żona mówi, ze mąz jej w ciążę zaszedł. Mąz idzie na górę z pierzyną pod pachą. A sąsiad przechodzący słyszy o tej ciązy, wypuszcza wiaderko z rąk, toczy się ono schodami w dół, i jak na sygnał wrózka i żona zaczynają się szarpać za włosy. Nowela nr 8 - "Autorytet moralny". Tutaj otoczeniem jest początkowo nowoczesny budynek muzeum. Trwa tam jakas konferencja, przewodnik oprowadza wycieczkę po gmachu, a w jakiejś instalacji, po kostki w wodzie, stoi pan Profesor, który ma wygłosić prelekcję, bo właśnie dostał Nobla z "kardiochirgurgii ekonomicznej" Nagle ten Profesor wygłasza swoje przemówienie podczas uroczystego... zamknięcia Przychodni. Ma tam być teraz parking dla aut, bo "Trzeba dbac o zdrowie samochodów". Przez cały czas mamy przebitki na ulicę, którą z trudem , bo o kuli, porusza się jakas jejmośc, wspierana przez młodszą parę. To pani profesor, która dociera na zamknięcie Przychodni, by wdać się w spór z Profesorem, zapewne o stosunek do biedy i biednych ludzi : "Oni moga pzetrwać tylko dzięki nam", powiada. Na to pan Dyjak ma zawał, pojawia się Pięlegniarka, pani aktorka Dalkowska, próbuje go ratować, ale nikt się nie przyłącza, wszyscy słuchają Profesora belkoczcego coś na środku błotnistego podwórza. "Niech najpierw wytrzeźwiej", rzuca Profesor do Pielęgniarki a'propos zawałowca. OBrywa za to kamerzysta-sensat próbujący filmować cierpiącego człowieka. PO czym zawałowiec wstaje, by zaśpiewać kolejną balladę. Nowela nr 9 - "Przemiany" Czyli, dwóch zulików ulicznych [m.in pan Dyjak] zaczepia ciągle bardzo grzeczngo starszego pana, który przechodzi i im się kłania. Najpierw słownie go zaczepiają, potem podkładają mu nogę, przewracają, a wreszcie zaczynają bić. A on ciągle się im kłania i przeprasza, co ich dodatkowo negatywnie do niego nastawia. Wreszcie starszy pan próbuje unikać ich ataków za pomoca mimikry, najpierw przeistacza się w jakiegoś niziołka z uszami jak z "Władcy Pierśceni", czym faktycznie ich lekko konsternuje, a potem... zamienia się w białego krolika, niczym z "Alicji w Krainie Czarów" i zgrabnie kica pomiędzy mury, w tę szczelinę z pierwszego kadru. Chuligan Dyjak pada. Drugi chuligan zdejmuje mu but, odurza sie odorem z wnętrza i pada. Dyjak się budzi, zakłada but i wstaje :] Nowela nr 10 - "Wizyta po kolędzie". Jakiś facet wyciska sztangę, wygląda na ciężarowca/kulturyste. Wstaje i mozna poznać pana Pudzianowskiego. A za chwile okazuje się, ze pan Pudzianowski gra księdza. Odwiedza po kolędzie prostytutkę, którą gra pani Anna Mucha. A więc ksiadz próbuje robić swoje, a ona próbuje go uwodzić. Na schodach stoją ludzie i komentują, ze pewnie ksiądz przyszedł do tej pani w celach skorzystania z jej zawodowych umiejętności. Pani istotnie probuje ksiedza zainteresować, przeistaczając się w... zakonnicę. Zakłada zakonny czepiec na głowę, pozostają w wymownie czerwonym szlafroku. I oto ksiądz doznaje ataku szału. Demoluje całe pomieszczenie, jakby zwariował. Ludzie wieją ze schodów na odgłos demolki, az wypuszczają z rąk główki kapusty, które toczą się po schodach w dół. Ksiądz opuszcza mieszkanie, i widzi kobiete w kajdankach prowadzoną przez policjanta przez podwórze. POlicjant w rękach trzyma plastikową beczkę. Sugestia : to jest kobieta oskarżona o zabójstwo niemoląt. Ksiądz płacze bezgłośnie,łzy spływają mu po policzkach. Nowela nr 11 - "Kobieta o dwóch sercach" Zbiega się tutaj kilka postaci już widzianych. A opowieśc ma formę dialogu cmantarnego prowadzonego przez siedzące na ławce panie z Noweli nr 1 , czyli pp. Tkacz i Błaszczyk. Bohaterami jest małzeństwo z Noweli "Mebel" - niesforny mąz i kochająca żona. OPowiadające siedzą przy grobie z dwoma krzyżami, a za nimi leży płyta nagrobna z wizerunkami kobiety i mężczyzny. Pęknięta na pół. Wracamy do zdarzeń, które miały miejsce wczesniej : okazuje się, ze kobieta/żona ma... dwa serca. "Ewenement !", krzyczy Profesor, a ludzie chodzą jak zombie po podwórkach i błotnistych dróżkach. Profesor cieszy się, że dostanie drugiego Nobla za to podwójne serce. Żona powiada : "Jak ja mam dwa serca, to jedno dam męzowi, to lepsze, silniejsze serce". Mąz na to, że był jej zawsze wierny, ale czy ona jemu też ? Za co dostaje po głowie. "Pacjent stygnie !", krzyczy PIelęgniarka i w try miga mamy sytuację operacyjną na środku zaniedbanego podwórza : z góry spływa jakaś biel, są dwa łózka nakryte bialymi prześcieradłami, zona w jednym, mąż w drugim, nakryci bielą. Profesor ze sprzętem do cięcia gotowy do operacji. Wyciąga żonie serce, wkłada męzowi, przy niemych nieruchomych świadkach. Ręce zony i męza się rozłączają, dotąd splecione miedzy łózkami. ZJawia się jakiś znachor z dronem, na wezwanie Profesora. Dron krązy w ciemności. Ludzie zdejmują czapki z głów. "PÓjdą do nieba !', słychać, ale zaraz pojawia się pytanie : "On też ?" i odpowiedź "Też. Za jej". Chyba za "jej" wstawiennictwem, bo to serce mu dała, by umiał kochać ? Pielęgniarka płacze, zdaje się operacja się nie udała, co by wyjaśniało fakt, ze panie narratorki siedzą przy grobie z dwoma krzyżykami i opowiadając patrzą na tenże grób. Profesor obwinia o wszystko PIęlęgniarkę, grozi jej więzieniem, a sam biadoli, ze przez nią nie dostanie drugiego Nobla. Przemawia do widowni, ale za chwilę dostaje w głowę dronem i następuje eksplozja. Jedna z narratorek kładzie na grobie pogrzebacz i wyjaśnia "Tym go biła" :] I dodaje "Po tym wszystkim, co się z nami porobiło, to ja bym już nawet karpia nie zabiła...", a druga : "... ja to nawet komara". W epilogu znow mamy poruszającą balladę, obrazki spomiędzy kamienic oraz kobietę z siatkami, która wchodzi w szczelinę między murami i, o dziwo, wyłania się z drugiej strony, idzie schodami do swojego mieszkania. KOniec. Uff ;] łatwiej się pisało niż oglądało i notowało ;]] Ciekaw jestem, na której nowelce przerwaliście lekturę ? ;] Teraz wydaje mi się, że są one dośc czytelne jak chodzi o sens przekazu, aczkolwiek oglądając odnosi sie wrażenie całkowitego odlotu. Zdawałem sobie sprawę z tego, ze pan reżyser Grzegorz Królikiewicz ma swój styl i dobrze wie, co chce powiedzieć. tematem jest wiec bieda, smierć, brzydota, nierowności społeczne, przemoc, ignorancja, ale i milość, pragnienie bliskosci, zagubienie. To się da wyczytać z tych opowieści, kiedy już jakoś się je uporządkuje i wyjdzie poza formę przedstawienia. Wielkim plusem są choprawe liryczne piosenki Marka Dyjaka. Calośc oparta jest na opowiadaniach Adriana Makowskiego, dojmująco brzydką, ale jakże prawdziwą ! scenografię wykoncypował wybitny performer Zbigniew Warpechowski [chyba miałem okazję pisać kiedyś o dokumencie dotyczącym jego sztuki, jaki pokazała Kultura], a zdjęcia, zaiste wyjątkowe, są autorstwa znakomitego operatora Krzysztofa Ptaka Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Sąsiady" via TVP Kultura [2] 03.11.17, 12:44 MOżna tylko podziwiać koncepcję reżysera, sądze że każda scena, każdy motyw, każda idea przemycona w dziwacznych zachowaniach bohaterów została przez niego solidnie przemyślana i ma swoje znaczenie, swoją osobną opowieść. Zabawne, nie ma tutaj jakich drastycznych scen, a Kultura pokazała ten film około północy, zaś w TVP2 wypatrzyłem go w nocy z niedzieli/poniedziałek, gdzieś po 1:00, w dodatku z czerwonym znaczkiem "od lat 16". Niepojęte są ścieżki bezmyślności telewizyjnych macherów :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Sąsiady" via TVP Kultura [2] 03.11.17, 16:44 Doprawdy niepojęte :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Sąsiady" via TVP Kultura [2] 04.11.17, 11:10 niestety, Mała Ciekawostko :] plus dla TVP za pokazanie tego filmu, ale minus za całą resztę ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka 17 listopada w TVP Kultura "M-morderca" F. Langa! 03.11.17, 17:07 Tak się ucieszyłam, jak to zobaczyłam, że musiałam o tym napisać już dziś :) Przypomnę jeszcze bliżej daty emisji :) Chyba go jeszcze w TVP nie było? Nie wiem czy uda mi się go zobaczyć (widziałam tylko fragmenty), ale mam go na liście filmów do obejrzenia :) Może kiedyś dadzą też "Metropolis"? To by było wydarzenie! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 17 listopada w TVP Kultura "M-morderca" F. La 03.11.17, 20:11 Dzięki, Ciekawostko!! Fantastyczny news!! Już dawno Kultura nie pokazywała "starej" klasyki, czyli z lat 30-tych i 40-tych. Widziałam "M-morderca" ze 2 razy. I przynajmniej raz w tv publicznej, ale to na pewno było dawno, dawno temu :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 17 listopada w TVP Kultura "M-morderca 03.11.17, 20:34 Siostro - będzie jeszcze jeden z 1941 r. :) Dopiszę później propozycje TVP Kultury na listopad. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 17 listopada w TVP Kultura "M-morderca 04.11.17, 08:58 Świetnie! Czekam z niecierpliwością :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 17 listopada w TVP Kultura "M-morderca" F. La 04.11.17, 11:12 świetna informacja ! nie znam tego filmu, więc premierowo będę oglądał. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Super Polsat "Życie na podsłuchu" 04.11.17, 15:13 a gdyby jednak nie, to koniecznie "Życie..." ! moim zdaniem, jeden z najważniejszych i najlepszych filmów europejskich, i nie tylko, w XXI wieku [nieźle brzmi ;)]. scenariusz jest wybitny, realizacja, muzyka, sceny znaczące - klasa światowa ! mamy kapitana Stasi, Wieslera, speca od inwigilacji, przesłuchań i psychologii ofiar. jego szef - Grubitz zleca mu podsłuchiwanie dramaturga Dreymana i jego partnerki, aktorki Christy-Marii Sieland. nie chodzi w tym tak naprawdę o to, czy Dreyman sprzyja opozycji, ale o to, że Grubitz dostał polecenie od ministra Hempfa, by coś na niego znaleźć, bo Hempf chce usunąc Dreymana, żeby mieć stały dostęp do wdzięków pani Sieland. Grubitz wie, ze od tej sprawy zależy jego awans, wiec desygnuje do niej starego wygę Wieslera. Wiesler instaluje cały majdan w mieszkaniu Dreymana pod jego nieobecność. Przy okazji zatrasza sąsiadkę. Punkt podsłuchu jest... na strychu kamienicy, nad mieszkaniem dramaturga. Kapitan, pracoholik, pozbawiony rodziny i życia osobistego [wygląda jego mieszkania mówi o nim więcej niż milion słów], staje się niejako partnerem podsłuchiwanych. Wnika w ich życie, ich miłość, ich dylematy, ich rozterki i niejako doznaje stopniowej metamorfozy, zaczynają działać w nim struny wrażliwośći, które dawno w sobie stłumił albo których nigdy nic nie poruszyło. Sceny w których czyta Brechta, słucha ich wyznań miłosnych albo bezgłośnie płacze słuchając jak Dreyman gra "Appasionatę' są wyjątkowe, bo dokumentują narodziny duszy w człowieku. Dreyman i Sieland stają się mu bliscy, dla nich jest gotów zaryzykować karierę. Ofk, nie tylko dlatego, to by bylo zbyt ckliwe. Wiesler jest człowiekiem, który naprawde wierzył w socjalizm, w słuszność zasad systemu. Teraz widzi jego degenerację : ohydnego ministra, który dla zaspokojenia swoich seksualnych aspiracji zaprzęga do działania aparat państwowy, własnego przełożonego, któremu nie chodzi o ideały, lecz o awans wyłącznie, cała ta konstrukcja chwieje się na glinianych nogach. POniekąd zatem, Wiesler jest człowiekiem rozczarowanym, zdradzonym przez system, upokorzonym w swoim idealizmie, tak jak upokarzani są artyści, których nakazano mu inwigilować. A ta intymna historia dzieje się na jednocześnie z opisem moralnych dramatów jakie przeżywają ludzie sztuki w relacji z bezdusznym systemem upokarzającym ich, korumpującym, skazującym na niebyt twórczy. To historia nie tylko Dreymana, a przede wszystkim pani Sieland, który jest postacią głęboko tragiczną, rozdartą między wymagającą brudnych kompromisów miłością do sztuki, a szczerym uczuciem wobec partnera życiowego, które skutkuje wyrzutami sumienia; to takze wątek pisarza Jershki, wykluczonego z zawodu, stopniowo zapadającego się w sobie. wybitne kino. świetne role : Ulrich Muhe/Wiesler, człowiek bez właściwości, o fizjonomii wampira niemalże, introwertyczny, zdradzający najgłębsze emocje i poruszenia zaledwie nieznacznymi spojrzeniami, drobnymi znakami i zmianami w mimice; znakomici w swojej odpychająćej obrzydliwości Thomas Thieme/Hempf i Ulrich Tukur/Grubitz, wyrazista para Martina Gedeck/Ch-M Sieland i Sebastian Koch/Dreyman. swietny zespół aktorski, wspierany subtelną, podnoszącą rangę poszczegolnych scen, muzyką. Rezyser Florian Henckel-Donnersmarck po "Zyciu... " dostał świetną posadę przy "Turyście" w hollywoodzkiej obsadzie i ze 100 mln budżetem, ale chyba tamten film artystycznym sukcesem nie był. MOże dlatego, ze scenariusz do "Życia" pisął samodzielnie, a przy "Turyście" miał kompanów ? ;] tak czy owak : wybitne kino. Doskonała godzina. Warto spróbować :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:10 TVP1 "Creed : Narodziny legendy" 04.11.17, 15:20 powtórka z niedzielę 0:20 ;] Rocky Balboa zostaje trenerem syna swojego zmarłego [na ringu] przyjaciela Apolla Creeda - Adonisa Johnsona. jak to się nazywa ? spin-off ["Rocky'ego"] ? ;] tak czy owak, jest Rocky, jest Stallone, a reżyser Ryan Coogler ma na koncie nagradzane kino niezależne "Fruitvale Station" [udało mi się kiedyś o tym filmie napisać, że się tak pochwalę ;)] Czesi pokazywali]. Stallone za rolę drugoplanową dostał nominację do OScara, samego Oscara nie dostal, ale za to Złotego Globa, i owszem :] 35 mln budżet, jakiego chyba zaden "Rocky" nigdy nie miał ? I solidna stopa zwrotu ;] : prawie 180 mln. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Creed : Narodziny legendy" 2 słowa po seansie :] 05.11.17, 16:49 udało mi się obejrzeć wczoraj, a Wam ? :] Zabawne jak scenarzyści próbowali włączyć wątek kontynuacji losów Rocky'ego w filmie, który - co sam tytuł sugeruje - nie ma nic wspólnego z serią o Rockym. "Rocky" to jednak dziecko Stallone'a. Tutaj bohaterem jest Adonis Johnson, czyli syn jego dawnego rywala i wiernego przyjaciela, Apolla Creeda, zmarłego w IV filmie całej sagi. chłopak przyjeżdza do Filadelfii, bo chce boksować. nie ma problemów finansowych, nie jest biedny, nie chodzi o to, ze w boksie widzi swoją szansę na wyrwanie się z patologicznego środowiska etc. Nie, on chce boksować, to to coś, co lubi. MOżna i tak :] Chce by Rocky go trenował, do czego wkrótce dochodzi, bo młodzian jest dokuczliwy jak komar ;] żartuję. Rocky podejmuje się roli trenera i opiekuna, kiedy Adonis zdradza mu kim naprawdę jest. Ukrywa to na codzień, bo nie chce "jechać na nazwisku taty", który jakby nie było mistrzem świata w boksie był przez dobrych parenaście lat. zatem : film kręci się wokół postępów Adonisa jako boksera, treningów, potem pierwszej walki, potem swietnego debiutu, a nareszcie walki z mistrzem, która jest finałową sceną filmu, czyli zgodnie z tradycją kina sportowego. Do tej głównej linii fabularnej przyłączone są wątki personalne. A więc Adonis w końcu musi się ujawnić ze swoim prawdziwym nazwiskiem, co od razu wpycha go w konieczność mierzenia się z "byciem synem swojego ojca", a tak właśnie automatycznie zaczyna być kojarzony. Musi dokonać rytualnego ojcobójstwa, aby zbudować własną tożsamośc. Oczywiście, robi to na ringu, ale za to w ojcowych szortach, które przysyła mu żona APolla, która jednocześnie nie jest jego matką biologiczną, bo tata Creed począł syna poza związkiem małzeńskim. Przy okazji, kiedy media dowiadują się, ze Apollo Creed miał romans i nieślubnego syna, spada na nieżyjącego mistrza pięści pewnego rodzaju krytyka. Tak więc, mamy tutaj wątek psychologiczny, a mama Adonisa ogląda jego finałową walkę w telewizji i kibicuje oraz się niepokoi. Na dodatek, Adonis zawiązuje własny związek męsko-damski, z sąsiadką, która mieszka w tym samym budynku i nie ustaje w próbach zostanie piosenkarką soulową/rapową. Ona ma także swój sekret : choruje i stopniowo będzie tracić słuch. Przygotowuje się do tego momentu, ćwiczy już język migowy. Adonis, wiąząc się z nią i planując pozostanie u jej boku, musi więc również z tą perspektywą się zmierzyć. Ich relacja ma oczywiste wzloty i spodziewane upadki, ale koniec końców Bianca wszystko mu wybacza, ujmuje się za nim, i stoi przy ringu, kiedy Adonis boksuje, a po meczu towarzyszy mu na ringu. Mamy więc zawiązanie związku podobne do tego, który łączył mentora chłopaka, czyli Rocky;ego z jego żoną. No i Balboa. Ciągle chodzi na cmentarz, by wysiadywać przy grobie żony i rozmawiać z nią. Teraz doszła mu druga miejscówka, bo zmarł jego szwagier, niezapomniany Paulie. Balboa nie zmienił się, choć się posunął w latach, Stallone rzeczywiście gra lepiej, może dlatego ze tym razem nie musi poświęcać czasu na boks, jego bohater skupia się na relacjach z innymi ludźmi oraz z sobą samym. Scenarzyści robią jednak Rocky'emu prezent i fundują mu walkę. Z rakiem. Pewnego razu, podczas treningu z Adonisem, Balboa mdleje. Badania wskazują na chłoniaka, ale Rocky prosi by nikogo innego nie powiadamiać o sytuacji. Nie chce się leczyć. Adonis jednak się dowiaduje i chce zmusić Balboę do terapii chemią i tak dalej. Rocky odmawia, bo już widział jak takie leczenie wygląda i czym się kończy - jego żona zmarła na raka. Kiedy jednak Adonis stawia sprawę na ostrzu noża : jesli nie podejmiesz leczenia, ja nie bedę dalej trenował i zrezygnuję z ważnej walki - nie ma wyjścia, musi zacząć brać leki. Adonis trenuje i walczy więc na ringu, a Balboa poza nim, obaj sobie w tych życiowych pojedynkach pomagaja. Rodzi się więź, jak między Balboą, a jego dawnym trenerem, Mickeyem. Ewidentnie zatem mamy fabularne nawiązania do klasycznej serii z Rockym. No i walka finałowa, w której mlody bokser walczy jak o życie, a w jego narożniku stoi wyleczony Rocky. Wygrana nie jest tutaj ważna, w końcu Rocky też przegrał swój pierwszy pojedynek z mistrzem [aczkolwiek, startował do niego już jako bokser doświadczony i... skończony, jak wówczas sądzono]. Ważne, ze Adonis udowadnia, że nie znalazł się na tym ringu z powodu swojego taty, ale dlatego, że jest dobrym pięściarzem. Nie ma tej klasycznej muzyczki z Rocky'ego, na szczęście, podopieczny Balboy trenuje w rytmie rapu. W ostatniej scenie wspinają się po schodach gmachu Muzeum Sztuki Współczesnej, na które zawsze wbiegał Rocky w akcie finalizującym wyczerpujący trening przed walką i sugerującym, ze jest w zyciowej formie. Tym razem Rocky wchodzi pieszo, żartując że "chyba dobudowali kilka schodów". Symboliczne zakończenie, przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu, komuś kto ma powtórzyć jego drogę ? W trakcie oglądania, przyszło mi do głowy, że to była/jest zaiste kultowa seria, ten "Rocky". Boks nie jest w nim ważny, któż uwierzy w pojedynki rzekomych mistrzów, którzy nie wiedzą na czym polega garda i dają się jeden drugiemu trafiać aż miło ;] O co innego chyba chodzi, o ten los człowieka poczciwego, który łatwo daje się lubić, nigdy nie łamie zasad i dba o swoich bliskich. Łatwo sie z nim utożsamić całej widowni. To widać także w ostatnim filmie "Rocky Balboa", kiedy finałowa walka kręcona w prawdziwej hali, z prawdziwa widownią, zamienia się w manifestację sympatii dla w końcu fikcyjnej postaci. Ludzie reaguję tak żywiołowo i chętnie, jakby Rocky byl najzupełniej prawdziwym bokserem. To niecodzienna sytuacja. Filmowa rzeczywistośc przeniknęła się z materialną i namacalną. Ciekawe, co zrobią producenci z tak zapoczątkowaną historią. Aż się prosi o sequel, z Rockym czy bez, chociaż bez Rocky'ego trudniej będzie o sukces :} Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Creed : Narodziny legendy" 2 słowa po seansi 05.11.17, 17:24 trailer :] www.youtube.com/watch?v=WqcQaxiGPwM Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania "Kulturalny" listopad + tvp1 04.11.17, 18:56 To zgodnie z obietnicą daną Siostrze - listopad w TVP Kultura - przy czym zastrzeżenie - moje propozycje to propozycje o 'przyzwoitej' porze ;) emisji :), wyjątkiem środowy cykl - "Jedna scena"- ok. 23:00 albo i później. Ten miesiąc to miesiąc z Josephem Conradem - w jego ramach we wtorkowym teatrze pokazane zostaną jego sztuki: 7 - "Spiskowcy", 14 - "Jutro", 21 - "Amy Foster". 28 - zostanie pokazana "Noc Listopadowa" w reż. A. Wajdy. Środy - Jedna scena - były "Sąsiady", a dalej - 8 - "Zawrócony", 15 - "Komornik", 22 - "Jańcio Wodnik", 29 - "Boisko bezdomnych" Czwartkowy Klub Filmowy - był "Most na rzece Kwai", a dalej - 9 - "O jeden most za daleko", 16 - "Bitwa o Algier", 23 - "Działa Nawarony", 30 - "Wielka ucieczka" Piątkowy wieczór kinomana - był "Lewiatan", a dalej - 10 - "Igła", 17 - "M- Morderca", 24 - "Marzenia o karierze" z 1941r. Sobotni bilet do kina - dziś "Powtórnie narodzony", a dalej - 11 - "Śmierć prezydenta", 18 - "Smak curry", 25 - "Pod elektrycznymi chmurami" (ros./ukr./polski (!) ) Niedzielna panorama kina polskiego - jutro "Lincz", a dalej - 12 - "Obława", 19 - "Piłkarski poker", 26 - "Fotograf" Z innych propozycji - jutro 12:30 - "Noc w Casablance" I jeszcze niedziela z - jutro ze Zbyszkiem Cybulskiem; 12 - z Kamillą Baar-Kochańską (i będzie spektakl "Śluby panieńskie"); 19 - z Januszem Zaorskim; 26 - z Jerzym Bończakiem A w TVP 1 trochę meczy i w związku z tym Teatr TV tylko trzy razy: 6 - "Emigranci" z teatru w Krakowie w reż. Piotra Cyrwusa (to jest świetna sztuka!); 20 - "Dawne grzechy", 27 - "Brat naszego Boga". W piątki filmy wojenne - 17 - "Sayonara" z Marlonem Brando; 24 - "Życie jest piękne". A 1 grudnia szykuje się niezłe widowisko - "Czyngis Chan" z Omarem Sharifem! A w sobotnim hicie na sobotę - 18 "Poltergeist", za to 2 grudnia "American Hustle" - no, no! A w niedzielę 3 grudnia na TVP 2 - "Za jakie grzechy, dobry Boże?" komedia francuska o mężczyźnie, który został teściem - Żyda, Araba, Chińczyka i Afrykanina ;) - no, no! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kulturalny" listopad + tvp1 05.11.17, 10:33 dzięki, Maniu ! :] sporo replayów, ale są też - przynajmniej jak dla mnie :] - premiery : "M jak Morderca", zapowiadany także przez Małą Ciekawostkę, teatr wg Conrada, "Czyngis Chana" też mam nadzieję obejrzeć, Czesi chyba go niedawno pokazywali, ale jakoś się nam terminy nie splotły :] "Za jakie grzechy..." też brzmi dobrze, a jednocześnie jak pomysł na kolejną komedię, która ma zdyskontować sukces "Nietykalnych" ;] generalnie : widać kryzys finansowy w TVP, pomimo miliardowych dotacji i kredytów. Gdzie ta kasa ? wszystko poszło na Koło Fortuny ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Kulturalny" listopad + tvp1 05.11.17, 10:41 Też sobie pomyślałam, że sporo powtórek... Jakoś to rekompensuje "M - morderca". Warunkowo :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Kulturalny" listopad + tvp1 05.11.17, 10:34 Dzięki, Maniu :) Widzę kilka atrakcyjnych powtórek: "O jeden most za daleko" (uwielbiam!!!!), "Bitwa o Algier" - wybitne kino! "Igła"- świetny thriller szpiegowski w starym stylu. "American Hustle" już był i nie wzbudził entuzjazmu na forum. "Noc listopadową" Wajdy dobrze pamiętam - wspaniały spektakl! "Marzenia o karierze" to musical "tańczony", ale i tak chętnie obejrzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Kulturalny" listopad + tvp1 05.11.17, 11:21 "Igły" tak dawno nie oglądałam, że chyba się skuszę - może i dziecię namówię ;) "American Hustle" - musiałam przegapić ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kulturalny" listopad + tvp1 05.11.17, 12:36 dzięki, Siostro, za zwrócenie uwagi na kilka propozycji :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka "Twarze i maski" odc. 6 05.11.17, 10:21 W tym odcinku (dzieje się w 1989 roku) pokazano historię aktora Romana (Henryk Talar), gwiazdora teatru w którym dzieje się serial - gra w najważniejszych spektaklach, w telewizji, jest powszechnie znany i rozpoznawalny. Jest w trakcie prób do "Ryszarda III", jednak jego życie prywatne odbija się na pracy zawodowej, akurat przeprowadza rozwód z żoną, z którą nie może dojść do porozumienia w sprawie podziału majątku. Próby załagodzenia konfliktu nie wychodzą, dlatego za namową adwokata (po początkowych wątpliwościach) decyduje się na wynajęcie profesjonalnego fotografa,który będzie mógł spreparować zdjęcia żony z kochankiem, by rozwód odbył się z jej winy (żona nie jest z nikim związana, to Roman ma dużo młodszą kochankę...). Do dostarczenia zdjęć, które będzie można w tym celu przerobić Roman wykorzystuje własnego syna, okłamuje go, że chciałby mieć jakieś pamiątki po małżeństwie. W międzyczasie okazuje się, że ma poważne problemy z sercem, na tyle poważne, że lekarz u którego się leczy, każe mu koniecznie zrobić przerwę w pracy, odpocząć parę tygodni, gdzieś wyjechać. Roman odmawia - jest w środku prób, które zaczynają mu coraz lepiej wychodzić, coraz bardziej "rozumie" swoją postać. Dodatkowo zostaje dziadkiem, jego córka rodzi synka - pod wpływem tego wydarzenia (tak można domniemywać) żona zgadza się na pokojowe i spokojne załatwienie rozwodu, nie chce już żadnych przepychanek - mówi mu to w trakcie odwiedzin w szpitalu położniczym, w trakcie tej wizyty syn przez przypadek znajduje spreparowane zdjęcia matki i robi Romanowi karczemną awanturę. Te dwa wydarzenia (rozmowa z żoną i kłótnia z synem) powodują, że Roman postanawia uporządkować swoje życie - rezygnuje z roli Ryszarda III, bierze parotygodniowy urlop w teatrze, aby w końcu złapać trochę oddechu, zrywa z kochanką, odwołuje u adwokata całą "akcję" ze zdjęciami. W ostatniej scenie Roman spaceruje po parku z córką i wnuczkiem, z rozmowy między nimi dowiadujemy się, że cały rozwód został "zawieszony", że jest być może szansa, ze zejdzie się z powrotem z żoną. Jak widać, wszystko może się jeszcze dobrze skończyć. Pozostaje jednak, moim zdaniem, pytanie jak zachowałby się Roman, gdyby żona nie zmieniła zdania w sprawie rozwodu - czy doprowadziłby do końca kwestię fałszywych zdjęć... Myślę, że tak. Dobry, wciągający odcinek. Obejrzałam go z zainteresowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 6 05.11.17, 10:46 dzięki, Mała Ciekawostko :] kolejny bardzo dobry odcinek i świetny opis :] ten rok 1989 wydaje mi się tutaj symboliczny, a Tobie ? Sytuacja w rodzinie bohaterów przypomina sytuację, w jakiej znalazł się kraj. I tu, i tam - rozwód : państwo rozwodzi się z tzw. komuną przy Okrągłym Stole, przy którym siedzą dotychczasowa władza i opozycja , a małżonkowie przy "zielonym stoliku". Oba rozwody kończa się polubownie, bez "bijatyki", a serialowy rowód stwarza nadzieję na ponowne porozumienie i sklejenie związku. W tym ustrojowym rozwodzie mamy sytuację z grubsza bardzo podobną :] Życie naśladuje więc historię. Pozostaje kwestia niecnego planu ROmana, który - jakby nie było - chciał żonę podstępem zmusić do ugięcia się wobec jego woli. według mnie, idąc tropem analogii historycznych, można doszukiwac się sugestii, że władza miała teczki agenturalne, których mogła użyć wobec opozycji, aby ją przy Okrągłym Stole zaszantażować, ale jednak tego nie zrobiła, bo... i tutaj pojawia się wątek wnuka, ktorego przyjście na świat mityguje małżonków i pomaga się dogadać. Tym "dzieckiem/wnukiem" zwaśnionego małzeństwa, w analogii politycznej byłaby chyba... demokracja ? :] Jak sądzisz ? świetny odcinek :] dzięki raz jeszcze ! JUż czekam/y na następny i następne Twoje odcinki, Twoje opisy i recenzje :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Twarze i maski" odc. 6 05.11.17, 11:01 Bardzo trafna analogia, Greku! Dokładnie tak, wnuk Romana, to "odpowiednik" demokracji w ówczesnej sytuacji politycznej. :) P.S. Jest scena, w której Roman ogląda debatę A. Kwaśniewskiego (jeszcze ministra...) i A. Michnika - i do obu ma pozytywny stosunek :) Że też włodarze TVP puścili coś takiego :) Pewnie nie pamiętali tego fragmentu:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Twarze i maski" odc. 6 05.11.17, 12:35 dzięki, Mała Ciekawostko :] o, to wymowna scena, o której piszesz. haha, no tak, w TVP róznie bywa ostatnimi czasy, musieli chyba zagryźć zęby mocno zęby oglądając ten odcinek ;] dzięki :] Odpowiedz Link Zgłoś