Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91)

    • grek.grek 23:50 TVP1 "Labirynt" odc. 3/7 15.05.18, 09:59
      nieźle się rozwija fabuła, bohaterowie nieszczególnie, ale - wydaje mi się - serial na tym nie cierpi, kilka wątków biegnie osobnymi traktami, ale z pewnością niebawem zaczną się zbiegać :]
      • grek.grek "Labirynt" odc.3 - opis ;] 16.05.18, 11:01
        Maniu, udało Ci się obejrzeć ?

        Czcigodni ?

        śledztwo trwa nadal. Radny z Brna - Karas zabity w rytualny sposób, poł roku wcześniej podobnie zabita dziewczyna [Uchodcikova] w Bratysławie, wieć policje czeska i słowacka łączą siły, by znaleźc sprawcę, a ściślej :" siły łączą komisarze Remes i Grossman oraz policjantka Hrońska.

        Znika dziewczyna nazwiskiem Kovarova, podobna do Uchodcikovej - ten sam sprawca ? Ojciec Kovarowej bierze sprawy we własne ręce i porywa chłopaka [Rychtera, nazwisko], który ponoć w noc zniknęcia córki miał z nią kontakt za pomoca niewybrednej próby podrywu. Więzi go i torturuje, próbując wydobyć informacje o miejscu pobytu córki. Rychtera widział Kovarową, jak zabierał ją "policjant', rysopis : "Szczupły i opalony".

        Niejaki pan Klima zabija sędziego na sali sądowej i od razu popełnia samobójstwo. jego żona dostaje listem klucz do sejfu bankowego, gdzie czeka na nią masa kasy. Nie wiadomo, kto był nadawcą listu.

        Małzeństwo spod Brna dostaje listy, a w nich cenne monety. Nie wiadomo, kto jest nadawcą. Wiadomo tylko, że "szczupły i opalony, po 40-tce", tak mówi pani w okienku poczty, na której ostatni list nadano.

        Ksiądz w małym kościele pod miastem, słyszy płacz dziecka dobiegający spod cięzkiej płyty, gdzieś w bocznej nawie. Najpierw sądzi, że mu się przywidziało, ale po trzecim razie nie ma wątpliwości.

        I teraz 3 odcinek : ]

        Zaczyna się od sceny, w której pewna pani nocą zachodzi na stację benzynową, aby zrobić zakupy i jest świadkiem trwającego napadu. Kasjerka związana i zakneblowana, a dwóch zamaskowanych jegomościów obrabia kasę i półki. Pani płoszy krzykiem rabusiów, a ci wieją do pobliskiego lasu.

        Błądzą po okolicy, próbują się zadekować w jakimś domku, ale muszą rejterować, kiedy przyjeżdza właściciel. Z kochanką :]

        Jednocześnie policja śledzi pana Kovara i dociera w ten sposób do starego pustostanu, w którym przetrzymuje on Rychterę. Wkraczają akurat w momencie, gdy Kovar wali młotkiem po palcach swojego więźnia, wciąż pytają : gdzie moja córka ?

        Kovar zostaje aresztowany, a Rychtera trafia do szpitala, jest operowany. Grossman i Remes pozwalają sobie na uwagę, ze zachowanie Kovara trudno chwalić, ale można zrozumieć, w końcu chodzi o córkę. Hrońska zgłasza zdanie odrębne, na co Grossman rzuca : "No tak, pani nie ma dzieci...", na co Hrońska złośliwie dopowiada : "... i w związku z tym jestem s..ką, prawda ?". Obaj panowie są lekko skonfundowani.

        Przesłuchanie KOvara nic nic daje, on nic nie wie. Za to Rychtera mówi o tym "policjancie, szczupłym i opalonym", z którym widział Kovarową. Pokazują mu zdjecie... Klimy - Rychtera go rozpoznaje. Potem odpytują Kovara, czy Rychtera mu o tym powiedział. Kovar potwierdza. Dzięki temu wyeliminowana zostaje możliwości, ze Rychtera kojarzył Klimę ze zdjecia w gazecie, które ukazało się po tym sądowym zabójstwie. W tym czasie Rychtera był w rękach Kovara, nie miał dostępu do mediów.

        A zatem, czyżby morderca z sądu był poszukiwanym zabójcą i porywaczem ?

        Hrońska wolałaby mieć dowody, już raz kiedyś miała sytuację oskarzenia o pedofilię, w związku z którym powiesił się, jak się później okazało, niewinny człowiek. Od tej pory jest uczulona na tym punkcie.

        Czy Klima został wynajęty ? jak wiadomo, był bezrobotny, ale jego rodzina żyła bardzo dobrze, byli na drogiej wycieczce w Taajlandii i nie zalegali z rachunkami. Ktoś mu płacił za te wyczyny kryminalne ? Policja jeszcze nie wie, ale my wiemy, ze coś jest na rzeczy, skoro Klimova dostała kasę z niewiadomego źrodła, zaraz po zabójstwie jakie popełnił jej mąż.

        Policjanci spotykają Klimova na cmentarzu, gdzie wypytują o finanse rodziny. Dowiadują się, ze Klima zostawił jakieś 20 tys koron, czyli niezbyt wiele, ale jednoczesnie w zakładzie pogrzebowym mają informację, ze Klimova za wszystkie sprawunki związane z pochówkiem męza płaci banknotami 5-tysięcznym. Biorą je do zbadania, mając nadzieję, ze znajdą tam jakieś odciski palców.

        Ciekawe jest też odkrycie, że Klima nie posiadał prawa jazdy. Nie znaczy to, ze nie mógł prowadzić auta, ale czy morderca ryzykowały przewożenie zwłok i narzędzi zbrodni nie mając prawa jazdy i mogąc w każdej chwili zostać zatrzymanym do kontroli ? Wychodzi więc na to, ze mógł miec wspólnika.

        Potwierdza to zeznanie koleżanek KOvarowej, według których znała ona Klimę, widywali sie pod szkołą, a Klima zawsze podjeżdzał autem, tyle że siedział w nim... z tyłu.

        Remes i Hronska dochodzą do wspólnego wniosku, że jeśli Klima nie działał sam, to jednak był w tym duecie mniej istotny, bo to ten drugi zapewne trzyma kasę i to jego cele są realizowane.

        Celem Klimy było zapewne wyłącznie zabezpieczenie przyszłości żonie i dziecku [Klima miał raka, choć żona twierdzi, ze się wyleczył, ale wygląda na to, ze Klima jej skłamał].

        Ksiadz zaprasza znajomego policjanta do tej sprawy z kryptą. Komisyjnie zdjęta zostaje pokrywa, ksiądz i policjant schodzą do lochów, a tam znajdują skradziony dawno temu posąg Matki Boskiej, należący chyba do parafii ? Ksiądz uważa, ze ten "płacz dziecka" był boskim znakiem, chce aby posąg został tam gdzie jest, ewentualnie biskup zdecyduje co się ma z nim dalej stać.

        cdn





        • grek.grek Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 16.05.18, 11:28
          Jest jeszcze jeden wątek : dwóch facetów budujących jakieś zakratowane pomieszczenie w starych kamiennych pieczarach, gdzieś pod miastem. W poprzednim odcinku chyba skończyli, a wtedy jeden zamknął drugiego w środku, a sam został ogłuszony i wywleczony nie wiadomo dokąd przez jakiegoś nieznajomego.

          Teraz ten, który został w środku, podejmuje próbę ucieczki, błądząc po tych pieczarach, które są mocno rozbudowane.

          Remes ma kłopoty z córką, która mu znika nocami, Hrońska się temu przygląda i chyba zaczyna mieć do niego sympatię w związku z tym jego trudnym ojcostwem [córka Remesa jest adopotowana, konflikty z ojcem powodują, że chce zamieszkać ze swoją biologiczną matkę, a Remes odnajduje tę kobietę i jest gotów na takie rozwiązanie].

          Szef policji w Brnie nie ma zaufania do kobiet na służbie. Podpytuje Remesa, jak sprawuje się Hrońska. natomiast kolega Grossman próbuje się dowiedzieć, czy Remes uwiódł swoją koleżankę. Oczywiście, kolega Remes w obu przypadkach zachowuje się przyzwoicie : szefowi powiada, ze Hrońska jest w porządku i policjantki są równie dobre w tych fachu jak mężczyźni, a Grossmana zbywa i karci.

          Hrońska z Remesem odwiedzają w Akademii Nauk pewnego profesora, specjalistę od symboliki. Pokazują mu foto zabitego Karasa, a profesor bezbłędnie wskazuje im jako trop obraz Boscha "Sąd Ostateczny", jest na nim identyczna postać : pal, wąż, sztylet. Symbolika dotyczy śmierci, chciwości, nieprawości, a czarny kolor węza - symbolizuje diabła.

          Na komisariacie cały zespół analizuje ten obraz. Hrońska wpada na przytomny pomysł, że trzeba sprawdzić kto oglądał ksiązki z tym obrazem w bibliotekach, a takze kto oglądał oryginał, co akuyrat może być trudne, bo wisi on w Wiedniu :]

          Jednocześnie mamy wątek małżeństwa, które dostaje pocztą cenne monety. Właśnie przychodzi następna partia. Nadano ją z innej niż poprzednio miejscowości : Cejlenice. Żona prostuje się wymownie i mówi, że zna tę miejscowość. Zapewne wkrótce się wyjaśni, co ją tak zmroziło.

          Nocni rabusie ze stacji benzynowej uciekają na czeską stronę [rabowali przy granicy, po stronie słowackiej].

          Jest noc, nie znają terenu, znajdują jakiś ni to dom, ni pomieszczenia gospodarcze. Jest pusto i pozamykane, ale wybijają szybę i wchodzą do środka.

          Kradną laptop z biurka, widzą że miejsce jest schludne i uporządkowane, na stole ksiązki i lampka, a takze krucyfiks na stopce. W jednym z pomieszczeń znajdują na ścianie wycinki prasowe dotyczące śledztwa w sprawie Karasa, a takzę fotografię Uchodcikovej i Kovarowej. Czyżby weszli do domu mordercy ?

          Nie wiedzą nic o sprawie kryminalnej, więc uznają, ze facet który wiesza takie rzeczy na scianie musi być dewiantem.

          Schodzą do piwnicy, mając nadzieję ze jest tam coś, co można by ukraść. Podłoga jest zakratowana, a piętro niżej... lezy naga dziewczyna w pozycji embrionalnej. Żyje ?

          Wyciagaja kratę, na linie opuszczają się do srodka. Dziewczyna żyje, przytomnieje. Pomagają jej się ubrać i chcą wyjść, ale na podjazd właśnie zajeżdza auto. Terenówka. Kryją się więc w ciemności. Kierowca wysiada, otwiera drzwi z zewnątrz, klucz wiesza na haczyku. Kiedy idzie na górę, cała trójka zrywa się do ucieczki. Zabierają klucz, odpalają auto i wieją.

          Facet - nie widać ofk twarzy, tylko buty i dłonie - nie traci rezonu. Bez pośpiechu sięga po karabin. Strzela tak celnie, ze rani kierowcę auta, któree zatacza sie i staje na leśnej ścieżce.

          Drugi rabuś z dziewczyną wychodzą z auta i uciekają w las. Gośc strzela za nimi, ale udaje mu się tylko zranić mężczyznę. Dziewczyna pomaga towarzyszowi i jakoś wydostają sie poza zasieg kul.

          Morderca [chyba wypada już założyć że z nim mamy do czynienia w tej sytuacji] powoli dociera do porzuconego auta. Rabuś, którego trafił najpierw - jeszcze żyje, jest cięzko ranny. Morderca ogłusza go dodatkowo i taszczy do swojej jaskini. Zapewne będzie chciał wydobyć z niego nazwisko tego drugiego.

          A ten drugi, lżej ranny, z dziewczyną docierają do nasypu kolejowego, jakoś pakują się na towarową plandekę i pociąg rusza. Uratowali się.

          Ciekawe, czy ta dziewczyna to panna Kovarova ? W półciemnościach trudno porównać z fotografią, ale możliwe że to własnie ta porwana.

          Tymczasem jakas młoda para w celach miłosnych zagląda nocą do jakiegoś opuszczonego magazynu. Znajdują tam wiszącego za ręce gołego trupa męskiego.

          Policja zabezpiecza teren, odkrywają że była tutaj wędzarnia, a wiszący golas... został zatruty dymem, czyli uwędzony, po prostu. Remes ze zgrozą odkrywa na obrazie Boscha także i taki obrazek : zwłoki wiszące za ręce.

          Dodatkowo, ofiara ma na plecach wymalowany krzyż, albo jest to tatuaż.

          Tak kończy się 3 odcinek.

          Jest nieźle ! :]

          • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 16.05.18, 17:19
            Dzięki za opis, rzeczywiście jest nieźle. Naprawdę nieźle:)
            • grek.grek Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 17.05.18, 09:23
              dzięki, Mała Ciekawostko :]

              przyłączam się do tej oceny : to dobry serial. A czołówka wypełniona jest, na to wygląda, reprodukcjami obrazów Boscha :]
              • mala_ciekawostka Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 17.05.18, 17:38
                :)
          • maniaczytania Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 17.05.18, 19:43
            oglądałam, te dwa, o których pisałam niedawno, to nie teraz, a w kolejny wtorek - i nie dwa festiwale Eurowizji, a dwa odcinki "Labiryntu" - nie wiem, czy dam radę obejrzeć drugi, zważywszy na to, że pierwszy kończy się już dość późno.

            Tytułem dopowiedzeń do Twojego wpisu - ten 'uwędzony' to wydaje mi się własnie jeden z tych dwóch, co robili te dziwne machiny w tym jakimś lochu w skale. Ten ogłuszony kamieniem.

            I dla mnie ta znaleziona to jest właśnie zaginiona dziewczyna, niestety jej towarzysz, moim zdaniem, po tym, jak znalazł się na tym wagonie, zmarł - bo też został trafiony przez mordercę -"snajpera".

            Motyw z odtwarzaniem scen z obrazu - dla mnie bardzo dobry. "Lubię", o ile w ogóle można takiego słowa użyć w tym przypadku, gdy serialowe czy książkowe zbrodnie są dokonywane według pewnego scenariusza - kto pamięta pierwszy sezon "Mesjasza" i wie, jakim tropem szedł morderca?

            Zaczynam się bać ;) Ten odcinek bardzo trzymał w napięciu, zwłaszcza te sceny w opuszczonym domu, gdy było wiadomo, że morderca zaraz tam wejdzie.

            A teraz trochę 'przewiduję' - nie wiem jeszcze, kto jest mordercą, ale patrząc na to, że nie pokazują nam jego twarzy i sylwetki, to pewnie będzie ktoś, kogo już znamy - może któryś z policjantów? A patrząc na chemię między Remesem a Hrońską, to pewnie czeka nas 'upojna wspólna noc', a potem niesubordynowana Hrońska wejdzie w drogę mordercy (bo będzie np. chciała sama go złapać, albo nie domyśli się kto to, a ponieważ to ktoś znany, to będzie ufna, to się z nim sama spotka w momencie, gdy morderca będzie już wiedział, że są blisko rozwiązania) i Remes będzie musiał ją ratować. Ciekawe, czy jestem blisko ;)
            • grek.grek Re: "Labirynt" odc.3 - opis ;] 18.05.18, 09:49
              świetnie, Maniu :]

              dzięki za objaśnienie, spróbuję obejrzeć oba odcinki, które będą w pakiecie, więc gdyby Ci się, ewentualnie, nie udało zobaczyć drugiego : napiszę o nim :] Ale mam nadzieję, że jednak Ci się uda ! :]

              o, bardzo możliwe, że masz rację w obu przypadkach : uwędzonego i rannego rabusia.

              niestety, "Mesjasza" chyba nie oglądałem. Ale przyłączam się do Twojej admiracji dla seriali kryminalnych, w których zabójca realizuje wyrafinowany plan :]

              Hrońska lubi strzelić gafę, zauważyłaś ? znienacka coś powie, bez intencji obrażenia, ale mimochodem się jej udaje, w pewnym momencie zastanawiają się z kolegą komisarzem, jakim człowiekiem musi być ten zabójca, on rzuca "Musi być zdrowy, przenieśc takiego trupa, nawlec na pal, trzeba na to siły", a ona, w zamyśleniu, "To mógłby być nawet pan, pomijając, ze jest pan bezpłodny, to jest pan całkiem zdrowy" :] A bezpłodnośc, do której kolega się jej przyznał, to dla niego wątek raczej mało zabawny ';]

              była jeszcze jakaś druga sytuacja podobna, ale uleciała mi z pamięci.

              czuję, że dobrze dedukujesz, Maniu :]

              ale wiesz, ja mam dodatkowy wariant sytuacyjny : że to Hrońska będzie ratowała Remesa :]

              pamiętasz, jak szef policji woła na stronę Remesa i wypytuje go, czy Hrońska sobie jakoś radzi, czy nerwowo wytrzymuje, i sugeruje że to nie mizoginia, ale niepokój, żeby się jej nic nie stało ?

              możliwe, że scenarzyści dopiszą do tego przewrotny ciąg dalszy, właśnie taki, że to nie ta "biedna, mała, o którą sie trzeba martwić" Hrońska będzie potrzebowała pomocy kolegów, ale że to oni [Remes] będą potrzebowali pomocy jej ? :]


    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Na fali" 15.05.18, 10:09
      wczesny film Kathryn Bigelow, która później zaskoczyła "The Hurt Locker", za który dostała Oscara.

      tutaj mamy klasyczną rozgrywkę policjant - złodziej. Złodziej jest hersztem bandy zamaskowanych rabusiów,którzy napadają na banki, a policjant incognito zawiera z nimi znajomość, aby zdobyć dowody ich winy.

      nic nie jest tutaj proste, bo policjant ulega osobistemu wdziękowi złodzieja i zaczyna mieć dylemat między etyką zawodową, która każe go zamknąć, a lojalnością wobec niego, zwłaszcza że podczas tych napadów nikt nie ginie, a pieniądze służą grupie sympatycznych ludzi do podróżowania i uprawiania sportów ekstremalnych, które stają się pasją także i policjanta.

      co ciekawe, złodziej najpierw się domyśla, a potem ma pewnośc, że ma co czynienia z policjantem. A jednak nie zamierza się go pozbywać, przeciwnie : chce go przekonać do siebie, zagrać na przyjaźni jaka się między nimi zawiązała.

      takie trochę kino noir może, ale w kalifornijskich okolicznościach przyrody, ze scenami surfingu na wodzie i w powietrzu.

      świetny Patrick Swayze, a Keanu Reeves, no cóż : jak Keanu Reeves ;]

      PS : oficjalny tytuł "Point break" pasuje znacznie lepiej, określa moment, w którym policjant może przejśc na stronę przestępców, moment graniczny w jego emocjonalnym zaangażowaniu; "Na fali" odnosi się zaś go tła całej historii, czyli plaży, piasku i wody ;]
    • grek.grek 22:15 TVP Kultura "W drodze do domu" 15.05.18, 10:16
      w środku maja kino bożonarodzeniowe ;]

      ale ponoć nietypowe i norweskie, na dodatek ;] we wspołpracy niemiecko-szwedzkiej.

      tyle że kilka przeplatających się historii ludzkich Boże Narodzenie ma tylko w tle, w istocie są tam same kłopotliwe sytuacje : lekarz poświęcajacy świateczny rodzinny wieczór na rzecz niecierpiących zwłoki zadań zawodowych; pan rozwodnik w przebraniu Mikołaja szukający zemsty kochanku żony; pani przygotowująca wigilię dla kochanka, który ma się rozstać z żoną, by z nią się związać; bezdomny eks-futbolista zbierający pieniądze na wyjazd do rodziców.

      nagroda za scenariusz na MFF w San Sebastian, jego autorem są Levi Henriksen oraz reżyser Bent Hamer.

      brzmi nieźle, jak sądzę ? :]
      • grek.grek "W drodze do domu" - opis :] 17.05.18, 10:31
        Czy udało się Wam obejrzeć ? :]

        mnie tak :]
        spróbuję krótko opisać :

        Jest to klasyczna mozaika kilku przeplatających się historii. Czas akcji, to wieczór Wiglii Bożego Narodzenia,miejse : miasto w Norwegii, akcja zaś skupia się na próbach jakie bohaterowie podejmują by uporządkować swoje życie osobiste.

        Zaczyna się od sceny, w której mały chłopiec ucieka z domu, żeby zdobyć choinkę. Matka szuka go po okolicy, a znajduje dopiero na... okręcie zacumowanym w porcie. Zauważa, że do chłopca mierzy snajper. Strzeli czy nie ? Widzimy cel w lunecie, a palec na spuście.

        Lekarz ma nocny dyżur. Nie wie czy wróci na kolację wigilijną. Właśnie dostaje telefon z prośbą o interwencję. Zegna się z żoną, która napomyka nieśmiało o dziecku, które mozę powinni mieć ?, zapala gwiazdę na choince i wyjeżdza. Pod wskazanym adresem jest ciemno i pusto, ale znienacka atakuje go jakiś facet z nożem. Każe jechać tam gdzie zażąda.

        Okazuje się, ze miejscem przeznaczenia jest mała chatka pod lasem, gdzie żona terrorysty zaczęła właśnie rodzić. Lekarz pomaga jej w szczęsliwym rozwiązaniu, a "nożownik" z nerwów prawie wychodzi z siebie.

        Lekarz oczywiście nie donosi na niego, rozumie jego desperację i nie żywi urazy. Jego pacjentka jest cudzoziemką, mąz Norwegiem, jadą do Szwecji, a mozliwe że nawet uciekają, bo szukają przejścia przez zieloną granicę.

        Wzruszony ich historią lekarz ofiarowuje im swoje auto, aby mogli jechać dalej, a sam dzwoni do żony i oświadcza jej, ze : tak, chcę mieć z tobą dziecko, powinniśmy je mieć. I piechotą wraca do domu.

        W ostatniej scenie filmu, która spina go zręczną klamrą, widzimy że to właśnie świeżo upieczona matka była tym snajperem, który mierzył do chłopca na okręcie. Nie strzeliła. BYć moze zdezerterowała później, stąd ta cała eskapada.

        Druga historia dotyczy Paula, faceta którego niedawno porzuciła żona i zabrała dzieci. Paul źle to znosi, zwłaszcza że jego dzieci mają nowego tatę.

        W noc wigilijną podgląda ich przez okno, jak się szykują do wieczornej uroczystości. W szopie znajduje prezenty przygotowane dla dzieci. I strój świętego Mikołaja razem z maską. Przebiera się.

        Kiedy nowy tata zachodzi do szopy, aby wziąc prezenty i się przebrać - Paul traktuje go łopatą do odśnieżania i pozbawia przytomności.

        Potem bierze prezenty i rozdziela je między swoje dzieci. Żadne z nich, ani żona, nie wiedzą, ze to on, bo na okolicznośc "mikołajowania" zmienia głos i myślą, że to ten nowy tata.

        Żona, sądząc, ze to jej nowy amant, zaczyna go podrywać, a on jej pomaga w kuchni z ciastem, ale na jej podrywy nie reaguje, spłoszony szybko znika.

        Potem cuci ogłuszonego konkurenta, a sam spędza wieczór w aucie, z flaszką wody ognistej i atrapą dziecka, podprowadzoną z jakiegoś sklepu czy szopki ulicznej.

        Trzecia historia dotyczy pary kochanków. Właśnie spędzają czas na seksie, a po nim Karin oczekuje od jegomościa by wyraził deklarację, że wreszcie będą razem. On jednak się wzbrania, kręci, aż wreszcie wychodzi.

        Karin zamiast spędzić ten wieczór w domu z workiem czekolady, ubiera się jakże elegancko i wychodzi do kościoła, na mszę.

        Śpiewa męski chór, a Karin zajmuje miejsce w ławce. Obok kobieta. Chyba się znają, bo Karin chwali jej ładny czerwony szalik [apaszka ? nie znam się na tym ;)]. Okazuje się za moment, ze... obie mają taki sam ! Kobieta jest lekko zmieszana.

        Kamera przesuwa się nagle o jedno miejsce w lewo i... obok siedzi kochanek Karin. A więc ta kobieta to jego żona. facet jest mocno zmieszany, ale dobrze panuje nad sobą. Żona się domyśla czegoś ? Zwłaszcza że Karin ciągle spogląda w ich stronę, w jego stronę.

        Znów kamera robi skok w lewy bok i... widzimy troje dzieci :] Facet ma żonę i troje dzieci. Ale Karin nie chce być sam w ten wieczór. I widzimy teraz całą ławkę, jakby Karin była częścią rodziny. Kapitalna scena !

        Czwarty wątek skupia się na bezdomnym mężczyźnie, Jordanie, który żebrze na chodniku. Nikt nie chce mu pomóc, jest zimno, śnieg, wieczór. Pan w końcu wstaje i próbuje znaleźc schronienie w czyimś samochodzie. Okazuje się ze należy ono do pani, która mieszka w przyczepie tuż obok.

        Najpierw trochę go ochrzania, ale później dostrzega, że to bezdomny i to taktowny na dodatek, więc zaprasza go na wigilię do środka.

        Co ciekawe, poznaje w nim kolegę sprzed lat. Kiedy się sama przedstawia, pan również ją sobie przypomina. Po umyciu się, ogoleniu i przebraniu w ciuchy po jej mężu, pan zasiada z nią do kolacji.

        Ale później spotykamy go w pociągu, kiedy... umiera. Ratownicy medyczni przybywają za późno. Jeden z nich rozpoznaje w nich dawnego piłkarza. Grał dla miejscowej drużyny. Nie trafił jakiegoś karnego w ważnym meczu, popadł w alkoholizm i wyjechał. Nie było go tutaj 15 lat. Znajdują przy nim kartkę : "Zbieram na bilet, by odwiedzić rodzinę". To był cel jego żebractwa. A pieniądze zapewne dała mu dawna znajoma.

        W piątym wątku starszy pan, Simon, mozoli się i znosi meble z góry na dół w swoim mieszkaniu. Potem stroi choinkę, prasuje, a następnie dzwoni do kogoś i mówi " Gotowe". Po jakimś czasie zjawia się grupa sąsiadów, znajomych, którzy pomagają mu znieśc na dół łózko ze starszą panią w środku : żoną ? matką ?

        Tak czy owak, wszystko to było po to, by starszy pan mógł spędzić z nią wigilię obok choinki i czytając razem.

        Szósta opowiesc dotyczy pary nastolatków, tak na oko 13 latków :] Ona jest muzułmanką, a on nie. Ona zaprasza go do siebie do domu, bo on mówi,ze też nie obchodzi świąt. Sympatyczne to bardzo, wszyscy tacy mili.

        KOleżanka zabiera go na dach, gdzie stoją lunety do obserwacji gwiazd. Przy okazji chłopiec zauważa przez tę lunetę, ze w jego mieszkaniu cała rodzina normalnie i bezczelnie świętuje Boże Narodzenie ;] nakłamał koleżance, że nie świętują, bo mu się spodobała, chciał się do niej zbliżyć na zasadzie podobieństwa. A tutaj taki klops :]

        W ostatnim kadrze mamy tę parę jadącą do Szwecji, z nowo narodzonym dzieckiem, obserwujących piękną iluminację nad nocnym zarysem pagórków majaczących przed nimi.

        I rozlega się liryczna piosenka końcowa :]

        świetny scenariusz ! naprawdę wart nagród !
        • grek.grek Re: "W drodze do domu" - opis :] 17.05.18, 10:33
          trailer :]

          www.youtube.com/watch?v=hfNj6g8owgM
    • grek.grek 21:00 Super Polsat 15.05.18, 10:27
      fabuła na podstawie relacji świadków pacyfikacji tytułowego więzienia w Sao Paulo w 1992.

      wybuchł tam bunt, strażnicy i policjanci, jak się to eufemistycznie mówi, "próbując zapanować nad chaosem" zabili 11 mężczyzn.

      pamiętam, ze opisywaliśmy ten film kiedyś.

      ten bunt wybuchł z powodu fatalnych warunkow, w jakich odbywali swoje wyroki więźniowie, więc był buntem słusznym i potrzebnym, skierowany był także przeciwko strażnikom wykonującym swoją pracę z naruszeniem zasad etyki zawodowej, mówiąc oględnie.

      sięgając do recenzji sprzed lat : solidne rzemiosło, egzotyka kulturowa, wiernośc faktom, mocna sekwencja pacyfikacji, może reżyser Hector Babenco celowo nie ubarwiał i nie "finezjował" bohaterów, żeby nie budowac emocjonalnego stosunku do nich, który później miałby wpływ na odbiór przez widza głównego wątku, bo w końcu on tu jest najważniejszy i kluczowy, dla opisu pacyfikacji i niezawinionej śmierci, w proteście przeciw przemocy państwa, powstał ten film.




      • grek.grek 21:00 Super Polsat "Carandiru" 15.05.18, 10:28
        tytuł mi się zapodział ;]
    • grek.grek Cannes 2018 [5] 15.05.18, 10:33
      entuazjastyczna recenzja nowego filmu Alice Rochwaher [dobre "Cuda" w jej reżyserii kiedyś opisywaliśmy].

      oraz wysoka nota dla "Cór słońca" Evy Husson.

      czyżby "Zimna wojna" miała mocne kontrkandydatki do głównych laurów ? :]

      wyborcza.pl/7,101707,23394486,kobieta-zycie-wolnosc.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Proca+Czechowa-128267
      • grek.grek Re: Cannes 2018 [5] 15.05.18, 10:34
        * Rohrwacher

        :]

        pani reżyserka natrze mi uszu ;]
    • never_never "Patrick Melrose" Showtime/HBO 15.05.18, 22:50
      nowy miniserial, tylko 5 odcinków, w zasadzie można go potraktować jak dłuższy film
      gratka dla wielbicieli Benedicta Cumberbatcha, bo wedle wielu recenzji to teatr jednego aktora
      tematyka straszna, ale podobno przedstawiona w ironiczny sposób, z czarnym humorem i sarkazmem
      na podstawie cyklu powieściowego Edwarda St Aubyna, niestety autobiograficznego:
      "Już w pierwszym z tomów cyklu o tytule „Nic takiego” Aubyn opisuje gwałt, jakiego dopuścił się na nim ojciec, kiedy pisarz miał 5 lat. Czytając „Złe wieści” dowiadujemy się natomiast, że przez wiele lat był uzależniony od przeróżnych używek, a heroinistą został zanim jeszcze poszedł na studia."
      www.antyradio.pl/Film/Seriale/Patrick-Melrose-o-czym-jest-nowy-serial-z-Benedictem-Cumberbatchem-22616
      inne recenzje:
      seryjni.blog.polityka.pl/2018/05/15/sherlock-z-trauma-po-premierze-patricka-melrosea/#more-4135
      naekranie.pl/recenzje/patrick-melrose-sezon-1-odcinek-1-recenzja
      zwiastun:
      www.youtube.com/watch?v=etolaEo3mcs
      • grek.grek Re: "Patrick Melrose" Showtime/HBO 16.05.18, 10:12
        dzięki, Never :]

        brzmi nieźle, no i jesli Showtime albo HBO coś robią, na coś wydają pieniądze, to zazwyczaj jest to rzecz warta spróbowania :]

        pytanie tylko, czy pan aktor nie został już na amen zaszufladkowany i właściwie nie tylko ciągle gra podobne do Sherlocka postaci, ale nawet widownia oczekuje, ze będzie je grał ?

        "niestety autobiograficznego"

        ? :]

        autobiografie nie są Twoją ulubioną formą literacką, z tego wnoszę ?
        • never_never Re: "Patrick Melrose" Showtime/HBO 16.05.18, 11:34
          skrót myślowy: "niestety" ze względu na straszne przeżycia bohatera, jeżeli to była prawda, to dzieciństwo miał traumatyczne

          a autobiografie (a może biografie bardziej) z biegiem lat zaczynam cenić wyżej niż literacką fikcję :)
          • grek.grek Re: "Patrick Melrose" Showtime/HBO 16.05.18, 11:54
            dzięki za objaśnienie :] nie złapałem za pierwszym razem :]

            yes, masz rację, takie historie lepiej by były fikcją, albo chociaż zawierały jej znaczną domieszkę.

            o ! :]
    • grek.grek 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 16.05.18, 10:16
      piłkarskie ostatki :]

      za tydzień chyba, w sobotę, finał Ligi Mistrzów, a dzisiaj finał Ligi Europejskiej. A potem... mundial !! ;]

      oglądałem oba zespoły, Czesi transmitowali LE, i wg mnie grają bardzo dobrą piłkę. Atletico świetnie broni i wyprowadza szybkie ataki, Olimpique wydaje się być zespołem dośc kreatywnym i dobrze się czuje mając piłkę w posiadaniu, więc może być ciekawa konfrontacja dwóch róznych stylów gry :]
      • maniaczytania Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 17.05.18, 20:39
        obejrzałam ;) Głównie ze względu na to, że chciałam sprawdzić, jaką formę przed mundialem prezentuje król strzelców Euro :) Forma świetna! Lubię wypatrywać takie talenty, a on zwrócił moją uwagę już w pierwszym spotkaniu na Euro; na szczęście nie widać objawów 'sodówki', więc dzięki niemu w głównej mierze Atletico wczoraj wygrało :)
        • grek.grek Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 18.05.18, 10:01
          forma jest dobra, Maniu :]

          a swoją drogą, ponoć Twój ulubieniec przenosi się do Barcelony, zaraz po mundialu; co o tym sądzisz ? :] [może będzie więcej okazji, by oglądac jego grę w telewizji ?]
          • maniaczytania Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 19.05.18, 20:23
            na razie nie sądzę, bo nie za bardzo lubię Barcę ;), ale może dlatego polubię? :)
            • grek.grek Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 20.05.18, 09:38
              o, no właśnie, why not ? :]

              aczkolwiek, transfer jeszcze nie przesądzony, jak gdzieś wyczytałem, więc... moze pozostanie jeszcze na jakiś czas graczem Atletico ? :]
              • maniaczytania Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 20.05.18, 11:50
                wolę Real :)
                • grek.grek Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 20.05.18, 15:35
                  no to już wiem, komu będziesz kibicować w finale Ligi Mistrzów w najbliższą sobotę, Maniu :]
                  • maniaczytania Re: 20:30 TVP1, LE, Atletico vs Olimpique 20.05.18, 15:54
                    :)))
    • grek.grek 20:00 Kultura "Ziemia i cień" 16.05.18, 10:20
      rolnik Alfonso wraca w rodzinne strony, gdzie nie było go od 17 lat. krajobraz się zmienił, wszędzie rozciągają się plantacje trzciny cukrowej.

      Alfonso zajmuje się chorym synem, dzieląc dom z eks-żoną, synową i wnukiem, ale chyba główną treścią filmu będzie sposób w jaki odnajduje się na nowo w rzeczywistości swojej rodzinnej miejscowości.

      koprodukcja brazylijsko-chiljsko-holendersko-francusko-kolumbijska z 2015 roku.
    • grek.grek 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 16.05.18, 10:29
      absolutne mistrzostwo, oglądam zawsze kiedy gdzieś leci, i doszedłem do wniosku, że ten film nie tylko nie traci na jakości, ale wręcz zyskuje.

      Martin Scorese w najwyższej formie rezyserskiej, fenomenalna psychologicznie rola Roberta De Niro, rewelacyjne zdjęcia nocnego, upadłego Nowego Jorku, który w oczach Travisa i kamerze Michaela Champana przypomina biblijną Gomorę, a do tego zapadający w pamięć liryczno-nostalgiczny jazzowy motyw muzyczny na saksofonie, który nadaje całej tej historii posmak poetyckiego odlotu.

      kapitalny film.

      I szkoda, ze zawsze tak późno. zwykle Stopklatka pokazywała go podwójnie. Tym razem jest jeden seans, co może sugerować, ze wyczerpali limit pokazów na zakupionej licencji i "Taksówkarz" schodzi z playlisty.

      podobnie jednoseansowa była ostatnia powtórka "Panien z Wilka"

      a już zdązyłem się przyzwyczaić do cyklicznych powtórek tych wspaniałych filmów :] No nic, może wejdą kolejne, nowe, równie świetne ? I może tym razem nieco wcześniej, aby większa ilośc widzów mogła je obejrzeć :]
      • mala_ciekawostka Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 16.05.18, 17:25
        Właśnie, ciekawe jakie teraz dadzą filmy:)
        • grek.grek Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 17.05.18, 09:27
          yes :]

          czekamy na zapowiedzi :]
          • mala_ciekawostka Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 17.05.18, 17:38
            Tak jest:)
            • grek.grek Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 18.05.18, 09:34
              :]

              to był niezły zestaw : "Panny z Wilka", "Taksówkarz" i "Erratum" - oglądałem wszystkie powtorki tych filmów, żałując niezmiennie, że lecą w środku nocy i zapewne mają nikłą widownię :]
              • mala_ciekawostka Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 18.05.18, 17:11
                O tak, zestaw wyborny. Oby nie zeszli z ramówką poniżej tego poziomu:)!
                • grek.grek Re: 23:45 Stopklatka "Taksówkarz" 19.05.18, 09:43
                  miejmy nadzieję :]
    • grek.grek "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 16.05.18, 10:31
      wg mnie, najlepszy polski serial kryminalny po 89 roku, a także jeden z najlepszych seriali jako takich.

      dlaczego jednak aż tak późno ? nie rozumiem takiej decyzji.

      owszem, są momentami makabryczne wątki śledztw, czasami ten i ów z bohaterów posłuży się łaciną, ale to absolutnie nie są powody, by spychać "Glinę" na środek nocy.
      • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 16.05.18, 17:24
        Niedawno był na TVP1, chyba leciał coś koło 23:00. Teraz wygląda to trochę na zapychanie nocnej ramówki...
        • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 17.05.18, 09:26
          o, postarali się :]

          no właśnie, szkoda, że tak późno - a jeszcze większa, że 3 sezon, o który aż się prosi, nadal nie został zrealizowany, mimo że był [jest] scenariusz, aktorzy wyrażali chęć udziału, a i ekipa realizacyjna pewnie by się stawiła.

          dzisiaj to w ogóle niemożliwe, także z powodów politycznych :]

          a licencja "Gliny", z tego co się orientuję, wciąz jest w ręku TVP, więc inna stacja raczej nie ma możliwości, by ewentualnie podjąć się tego zadania.

          szkoda !

          dobrze, że mamy te 25 odcinków już nakręconych :]
          • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 17.05.18, 17:39
            Nie sądzę, żeby nowy sezon powstał, niestety...
            • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 18.05.18, 09:37
              też tak myślę, Mała Ciekawostko.

              nawet jeśli zmieni się dyrekcja w publicznej telewizji, to zapewne skupi się na kadrach, oddłużaniu i produkcji kolejnych szołów, telenowel i innych takich.

              smutna polska rzeczywistość :"]
              • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 18.05.18, 17:11
                To prawda, tak to chyba będzie wyglądało.
                • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 19.05.18, 09:44
                  yes :]

                  kiedy będzie lepiej ? A może, lepiej już było ? ;]
                  • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 19.05.18, 16:44
                    Właśnie, to dobre pytania:)
                  • maniaczytania Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 20.05.18, 15:55
                    ja tam uważam, że jest lepiej - od kiedy mi dali ten cykl Kino bez granic :)
                    I parę fajnych seriali - jak choćby "Good Doctor" i "The Americans".
                    • maniaczytania Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 20.05.18, 15:56
                      a, i "Koronę królów", która niestety w tym tygodniu się kończy :(
                      I trzeba będzie czekać do września na drugi sezon ...
                      • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 20.05.18, 16:06
                        widziałem fragmenty "Korony" - pomijajac ewentualnie historyczne lapsusy czy niedostatki charakteryzacji, nie mogłem sie przekonać do tego, co widzę z powodu beznadziejnie napisanego scenariusza.

                        postaci na ekranie, teoretycznie pochodzą z wieków dawnych, a mówią językiem zupełnie współczesnym :]

                        autorzy powinni sięgnąć do starych kronik historycznych, przemycić stamtąd trochę archaizmów językowych, resztę do nich "domalować" i może wtedy, o ilke aktorzy sprostają wyzwaniu, brzmiałoby to znacznie lepiej, wg mnie :]
                        • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 20.05.18, 16:30
                          Akurat "Korony..." też nie oglądam, ale z używanym językiem w filmach czy serialach historycznych da się zauważyć pewien fakt - np. porównując "Potop" i "Ogniem i mieczem": w tym pierwszym można co chwilę usłyszeć słownictwo "właściwe" dla czasu, w którym się dzieje, natomiast w drugim jedynymi "archaizmami" są słowa: "waćpan" i "waćpanna" (i chyba pojawiło się słowo "hadko") - sam J. Hoffmann stwierdził, że dostosował słownictwo do współczesnego widza (nie wiem co szkodzi współczesnemu widzowi możliwość poznania dawnego słownictwa)...

                          To jest chyba zasadnicza różnica w filmach/serialach historycznych powstających dawniej i dziś. Zdaje się, że twórcy "Korony..." poszli tą samą drogą. Choć może nic byśmy dziś nie zrozumieli z polszczyzny używanej w czasach Piastów i dlatego scenarzyści jej nie wplątują w dialogi. Kto wie:)
                          • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 21.05.18, 09:31
                            celne uwagi, Mała Ciekawostko :]

                            współczesne fryzury pań, zarost przycięty na przepisowe "3 mm" u panów, mowa całkowicie współczesna, jakby koleżanki rozmawiały sobie w sklepie.

                            pełna zgoda, pan Hoffman mylił się w swoich kalkulacjach :] robić film historyczny, w którym bohaterowie mówią współczesnym językiem, to tak jakby robić serial współczesny, w którym bohaterowie mówią arachizmami sprzed 500 lat :]

                            róznica polega na tym, ze nie ma już widowni sprzed 500 lat, która mogłaby ten kuriozalny efekt zaobserwować i powiadomić o nim reżysera ;]

                            wg mnie, w tym już głowa scenarzystów, żeby tych archaizmów wpleśc na tyle dużo, aby efekt historyczny był zauważalny, a jednocześnie na tyle mało, żeby nie zdominował dialogów :] ale, wiesz jak jest, kiedyś scenariusze powstawały przez kilka lat niekiedy, dzisiaj pisane są na kolanie i z podręcznikiem scenopisarstwa otwartym na góra 3 stronie ;]


                            • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 21.05.18, 17:09
                              Dzięki:)

                              No właśnie, wszyscy - od reżyserów po scenarzystów mogliby się trochę bardziej postarać:)
                              • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 22.05.18, 09:28
                                :]

                                yes, Mała Ciekawostko, na to wygląda :]
                                • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 22.05.18, 16:46
                                  :)
                                  • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 23.05.18, 09:22
                                    cześć, Mała Ciekawostko ! :]
                                    • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 23.05.18, 16:58
                                      Cześć:)
                                      • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 23.05.18, 17:48
                                        witaj ! :]
                                        • mala_ciekawostka Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 23.05.18, 18:31
                                          :)
                        • maniaczytania Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 21.05.18, 21:49
                          Się pozwolę nie zgodzić, gdyż obejrzałam ok. 80 odcinków, więc mam pewnie większą materię do przeprowadzenia oceny.
                          Twoje zarzuty są bowiem nie do końca zgodne z prawdą, gdyż tych słów i zwrotów starodawnych, archaicznych było wplatanych i to sporo. A do tego, jeśli Litwini to mówili po litewsku, jeśli Węgrzy, to po węgiersku, co też się rzadko zdarza.
                          Lapsusów historycznych w zasadzie nie ma - zdarzają się skróty lub łączenia kilku zdarzeń w jedno, ale większość toczy się zgodnie z chronologią, bohaterzy są prawdziwi (poza dosłownie kilkoma fikcyjnymi postaciami), co myślałam, że coś na pewno zostało wymyślone przez scenarzystów, po sprawdzeniu okazywało się prawdą :)

                          Te błędy drobne, niedostatki były na samym początku serialu, tak gdzieś do 10 odcinka. Potem aktorzy się rozkręcili, zaczęli dobrze czuć kostium i akcja też ruszyła mocno do przodu. Do scenarzystów i scenariusza też nie ma się co czepiać - pamiętaj, że w początkowych iluś odcinkach poprawiali coś, co już było gotowe, więc niewiele mogli zrobić. Dalej było tylko lepiej - to, co mi się bardzo podoba, a co rzadko trafia się w historycznych serialach to to, że oprócz klasycznego biegu akcji, chronologicznie, wydarzenie po wydarzeniu, trafił się jeden wątek 'oplatający', który rozgrywa się prawie od początku, pojawiając się co jakiś czas, a kumulacja nastąpi w przedostatnim lub ostatnim odcinku.
                          No i to, co potrafią zrobić scenarzyści TVP najlepiej w takich serialach (choćby "Czas honoru" lub "Wojenne dziewczyny") - potrafią tak napisać postaci, że chociażby czasami denerwowały ich zachowania, czasem zrobiły coś beznadziejnie głupiego, to są tak rzeczywiste, jakby żyły dziś, gdzieś obok i były naszymi znajomymi. Dlatego tak wiele razy w czasie oglądania tego serialu 'pękało' mi serce, że myślałam, że już więcej nie dam rady ;) I te wszystkie poruszające sceny były znakomicie nakręcone - nie łopatologicznie, tylko czasem w półsłówkach, w spojrzeniach, co jest również wielką zasługą świetnych aktorów.
                          A, i kilka scen było naprawdę magicznych - jak ta w noc świętojańską, gdy na polanie w lesie pojawiły się świetliki :)

                          No i co by nie mówić - bardzo przybliża historię - o ileż, dzięki fantastycznym aktorom grającym księcia Olgierda i Elżbietę Węgierską, łatwiej teraz połapać się w tych wszystkich koligacjach rodzinnych, jak dobrze teraz widać, że to wszystko były bliskie sobie kręgi - trzy pierwsze żony Władysława Jagiełły były powiązane z rodziną i bliskimi Kazimierza Wielkiego.

                          Zdecydowanie warto było 'przetrwać' te pierwsze odcinki, tę falę hejtu i doczekać się wreszcie tak fajnego 'naszego' serialu historycznego.
                          • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 22.05.18, 09:45
                            dzięki, Maniu, za cenne objaśnienia ! :]

                            jak pisałem, obejrzałem tylko niewielką część całości, i to przypadkowo napotkaną, więc nie upieram się przy swoich ocenach ;] to były impresje raczej.

                            jeśli językowo jest lepiej niż ja to słyszałem - tylko się cieszę :] nie ma nic bardziej nietrafionego niż postaci w kostiumach z epoki, które prowadzą rozmowy w stylu i językiem zupełnie teraźniejszych :]

                            jak chodzi o dane historyczne, to błędy były punktowane przez widzów w sieci - jeśli udało się te nieścisłości wyjaśnić : tym lepiej :]

                            skoro serial się rozwija - gratulacje, nie mam nic przeciwko temu, żeby pieniądze publiczne były przeznaczane na seriale rozwijające się i wartościowe :]

                            dzięki, Maniu, za bardzo interesującą recenzję ! :] I oby częściej !, częściej !, częściej ! :)]


                    • grek.grek Re: "Glina" w środku nocy [2:50, TVP2] 20.05.18, 16:07
                      racja, Maniu, nie jest źle :]


    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie 17.05.18, 09:36
      klasyka Sergio Leone.

      Dziki Zachód w pierwszej fazie powolnego zmierzchu, czyli w latach 70-tych XIX wieku.

      mieszczka z Nowego Orleanu poślubia farmera z trójką dzieci mieszkających w małym miasteczku. Kiedy przyjeżdza by się wprowadzić, odkrywa że cała rodzina została zamordowana.

      Nie wiadomo przez kogo, ale podejrzenia są takie, że przez Indianina. Wiadomo jednak, ze sprawcą jest tzw banda Franka, a jego z kolei wynajął bogaty przedsiębiorca, który chce za zaniżoną cenę przejąc farmę i teren należący teraz do wdowy, aby budować tam linię kolejową.

      wdowa nic o tym nie wie i wystawia farmę na licytacji, chcąc opuścić miasteczko. Niespodziewanie zyskuje jednak powierników i sojuszników, którzy zatrzymują ją na miejscu.

      klasyczna obsada : Henry Fonda, Claudia Cardinale, Charles Bronson no i oczywiście Jason Robards

      spaghetti western, brzmi trak trochę pobłażliwie, ale w gruncie rzeczy są to dobre filmy, Dziki Zachód jak z obrazka, a i historie kanoniczne dla tego gatunku filmowego :]


    • grek.grek 23:35 Stopklatka "Essential Killing" 17.05.18, 09:42
      sukces w Wenecji i oczywiście zaraz później w Gdyni :]

      film z bohaterem, który nie wypowiada ani jednego słowa, a i chyba w całym filmie żadne nie pada ?

      główna postać jest bojownikiem talibskim, schwytanym w Afganistanie, potraktowany waterboardingiem i przewożonym do "pewnego kraju w Europie Wschodniej", gdzie znajduje się tajne więzienie.

      udaje mu się uciec z konwoju, jest akurat zima, śnieg, więc warunki są trudne, rzeczywistośc obca i daleka, a dookoła raczej mało ludzkich siedzib i jeszcze mniej skłonnych do pomocy tutejszych. No i jak tu się porozumieć, w jakim języku.

      główne role ; Vincent Gallo i Emmanuelle Seigner.

      przyznam, że jeszcze nie miałem okazji obejrzeć, mimo że to nie pierwsza emisja w polskiej telewizji :]

      Czy Wam się udało już ?

      Może dziś ? :]

      [powtórka z poniedziałku/wtorek 0:45]
    • grek.grek 23:40 TVP2 "Młoda i piękna" 17.05.18, 09:57
      18-letnia Paryżanka traci dziewictwo na wakacjach, na jakiejś pięknej wyspie, a po powrocie do miasta i rozpoczęciu studiów ogłasza się w sieci jako dziewczyna na telefon i w tajemnicy przed rodziną zaczyna spotykac się w hotelach z zazwyczaj starszymi i zamożnymi panami.

      nie ma tu ćwierćponografii, ale nie ma też moralizatorstwa, jest historia dziewczyny, która trochę się buntuje przeciw mieszczaństwu i konwencjom, trochę próbuje poznać siebie, trochę eksperymentuje, a trochę po prostu chce żyć interesująco.

      chodzi w tym wszystkim o pieniądze, oczywiście, ale dla niej ważniejsze jest odczucie przygody, jakie towarzyszy tej całej aktywności.

      ona sama jest ciekawa, nie jest rozwiązła, czy wulgarna, raczej introwertyczna, zawsze z książką, sama w tłumie. a jednak pewna siebie i w sumie pozytywnie nastawiona do rzeczywistości.

      rówieśnicy, jakkolwiek sympatyczni, są dla niej za mało pociągający, a ich propozycje związków, z całą tą otoczką towarzyszącą "normalnym związkom", są dla niej zupełnie nie do przyjęcia.

      jest inna niż "normalna dziewczyna" w jej wieku, ma inne potrzeby, inne pragnienia, żyje poza normą.

      świetna jest Marine Vacth, idealnie pasująca do tej roli, zarówno atrakcyjna, jak i interesująca, z arcyfrancuską naturalną urodą.

      A reżyser Ozon opowiada z dystansem, życzliwością dla bohaterki i bez próby oceniania jej, raczej akcentując ważne detale jej emocjonalności i bycia w sobie i wśród ludzi.

      dobre kino, wg mnie :]

      TVPo powtarza już kolejny raz, ale to dobre powtórki są :]
    • grek.grek Cannes 2018 [7] 17.05.18, 14:09
      premiera kolejnego odcinka "Star Wars", ale i tak wydarzeniem wydaje się na razie nowy film Von Triera, a punktu widzenia patriotycznego :] szacunkowe szanse "Zimnej wojny" na Złotą Palmę :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2018%3A+Katabaza-128286
      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,23400182,cannes-2018-zimna-wojna-ma-wielkie-szanse-na-zlota-palma.html
      kultura.onet.pl/film/recenzje/cannes-2018-the-house-thay-jack-built-von-trier-osiaga-wyzyny-sadyzmu-ale-nie-unika-artykul/7s0gsh5
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2018%3A+Recenzujemy+%22Hana+Solo%22-128296
      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,23405872,cannes-2018-film-tworcy-antychrysta-byl-tak-szokujacy-ze.html#BoxKultImg&a=74&c=53
    • zielony.promien "Świadek oskarżenia" 17.05.18, 19:57
      Z tajemniczych powodów tekst wskoczył mi jako oddzielny wątek :)

      Jeszcze raz:

      Jak już wcześniej zapowiadałam, jutro o 20.00. Brawo dla Kultury!!

      Klasyk Billy'ego Wildera z 1957 r. Kanon kina sądowego. Adaptacja opowiadania Agaty Christie, choć z tego co pamiętam, w scenariuszu były spore zmiany.

      Świetna intryga, z kilkoma twistami plus znakomita obsada: Charles Laughton, Marlena Dietrich i Tyrone Power. Klasyka w najlepszym stylu!!

      Co prawda ten film jest chyba jednak trochę zapomniany na tle arcydzieł Wilder. Niektórzy uważają, że słusznie (bo trochę się zestarzał, jest zbyt teatralny, albo finał kompletnie nie przekonuje). Ale nawet jeżeli można się w nim dopatrzeć jakichś słabości, to i tak rewelacja!!

      Jeżeli chodzi o mnie, to trochę za dużo tu było humoru (sceny z nader irytującą pielęgniarką, którą gra Elsa Lanchester, pamiętna narzeczona Frankensteina, a prywatnie żona Laughtona), jak na taki temat. Także z tego powodu kojarzy mi się z "Tremą" Hitchcocka, i tu też gra Marlena! Choć z drugiej strony, może to dodaje mu oryginalności.

      To będzie kapitalny seans! Polecam gorąco!!!
      • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" 18.05.18, 09:56
        cześć, Siostro !!! :]

        znakomita zapowiedź !

        oczywiście, oglądam, oglądamy licznie - mam nadzieję ! :]

        już sam fakt, ze reżyseruje Billy Wilder, a film jest z 57 roku, to mocne punkty tego seansu, a co dopiero jeszcze kryminalna rozgrywka według przepisu mistrzyni Christie... uff !

        jestem pełen najlepszych oczekiwań, Siostro :]

        w pełni się z Tobą zgadzam, nawet - rzekomo ! - "słabsze" filmy takich mistrzów jak Billy Wilder, to są filmy świetne i warte uwagi.

        dzięki, Siostro ! :]
        oglądam !

        I przyłączam się do gratulacji dla Kultury - :] oby częściej sprawiała nam takie niespodzianki.
      • grek.grek "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 11:12
        absolutnie świetny film, Siostro ! :]

        dzięki za doskonałą rekomendację :]

        możliwe, że nieco teatralny, możliwe że finał dzielnie szarżujący, humoru istotnie sporo, a pielęgniarka próbuje przejąć film ;], ale mimo wszystko : wciąż jest to film znakomity, wg mnie !

        Od początku Vole wydawał mi się zbyt gładki, zbyt idealnie niewinny, zbyt przekonujący jak na fałszywie oskarżonego w filmie takiego asa jak Billy Wilder :]

        Także ujawnienie istnienie jakiegoś układu pomiędzy nim, a żoną Catherine zdawało się byc kwestią czasu.

        Ale Wilder tak wyczekał, że zdązyłem w te wszystkie rzeczy zwątpić. Sądziłem, że skonczy się na tym błyskotliwym wyprowadzeniu w pole Catherine za pomocą papeterii listowej.

        A już po seansie wstydziłem się tego, bo przecież to takie było czytelne : sama, z ławy sądowej, wyznała na jakim papierze swoje listy pisze, poszła jak po sznurku... przecież w zestawieniu z jej wejściem do filmu, z jej spokojem, zrównoważeniem, było to tak niepasujące. A to trzykrotne "Damned you !" aż przesadnie akcentowane :]

        świetnym manewrem jest to, że sędzia Robarts zostaje wyprowadzony w pole. Sprawę rozgrywają między sobą zwycięzcy. Zazwyczaj w sądowych dramatach górą jest jednak obrońca. A tutaj pozostaje on stroną zupełnie bierną i przygląda się jedynie finałowym wydarzeniom.

        Po wszystkim, może zrobić tylko jedno : zapowiedzieć, ze będzie bronił Catherine, tym razem sprawa jest klarowna i są świadkowie, było to zabójstwo w afekcie.

        Inna rzecz, że on o niczym innym nie marzy, jak tylko o powrocie do pracy, ignoruje peany z powodu swojego powrotu ze szpitala, najchętniej szurnąłby w kąt tabletki, pali w ukryciu cygara i nie chce zajmowac się sprawami o kradzież pompki do roweru, chce konkretów odpowiednego kalibru. I nawet pielęgniarka w finale wreszcie zaczyna rozumieć, że od tego całego zestawu pigułek pacjent nie będzie zdrowszy, jeśli zabraknie mu ulubionej rozrywki w życiu. Bo sądze, ze dla niego, to jest rozrywka, nawet jeśli traktuje ją poważnie, gdyż w grę wchodzi życie człowieka.

        Charles Laughton jest świetny w tej roli.

        Marlena Dietrich - kapitalna ! zajmuje się aktorstwem w aktorstwie, bo przecież Catherine udaje kobietę cyniczną i przewrotną, by ocalić ukochanego, dopiero w samej końcówce jest sobą, szlachetną i gotową do poświęcenia w imię miłości. Z femme fatale przechodzi w cyniczną obrończynię mordercy, a za moment w ofiarę romantycznego uczucia. i Marlena Dietrich gra to w sposób wybitny. wg mnie, to wybitna rola i świetna postać filmowa, nic dziwnego, że Robarts rzuca "Cóż za niezwykła kobieta" i jest gotów bronić jej przed sądem.

        Poświęca się, jest gotowa dać się prawie zlinczować, pójśc do więzienia, a kochanek zdradza ją w sposób tak perfidny.

        chociaż, te dezynwoltura pana Vole'a jest dość ryzykowna, nie zawadziłoby gdyby swój związek z inną kobietą trzymał w ukryciu do momentu, gdy Catherine znajdzie się za kratkami. W ten sposób dowiedziałaby się prawdy, gdy on byłby już poza jej zasięgiem, z 80 tysiącami funtów w kieszeni.

        No ale wtedy nie mielibyśmy tak popisowego "bilarda" w finale i cynicznej uwagi Vole'a w stronę Robartsa, ze "mogę teraz przyznać się przed panem do morderstwa, zostałem już uniewinniony, a wedle prawa dwa razy za to samo nie można być sądzonym". Ale sprawiedliwośc istotnie przychodzi, jak to zapowiada zgaszony nieco sędzia.

        Jego porażka wydaje mi się najciekawszym wątkiem tej finałowej rozprawy. Widzimy logicznie myślącego, doświadczonego mecenasa, który popełnia błąd już na samym początku : wierzy niezbicie w winę swojego klienta. Dlatego przegrywa.

        A jednocześnie : w inny sposób nie mozna uprawiać tej profesji. Adwokat, który nie wierzy że klient jest niewinny, powinien/musi zrezygnować z obrony. Co interesujące, kolega Robartsa, Brogan-Moore, pierwotnie przewidziany do tej roli, zgłasza mu, że nie jest pewien co do Vole'a. A więc jednak było coś w tej nienaganności Vole'a, co budziło wątpliwości.

        Robarts wszystkie argumenty oskarżenia zbija po mistrzowsku, ale już po ogłoszeniu wyroku czuje, że coś jest nie tak, gdzieś jest haczyk. I też trudno się połapać : stanie się coś jeszcze, karty zostaną wyłożone na stół, czy Wilder tylko widza podpuszcza ? :]

        Pielęgniarki rola dała Elsie Lancaster Oscara :] Ale postać jest zaiste irytująca, zwłaszcza dla Robartsa, którego kontroluje, musztruje, bezceremonialnie wzywa do raportu, ignorując beztrosko jego kąśliwe uwagi pod swoim adresem, traktując raczej jak krnąbrnego chłopca, a nie dorosłego jegomościa, tyle że po cięzkim zawale.

        Ten moment, kiedy wpycha się na galerię sądu i z zegarkiem w ręku pilnuje, by Robarts - własnie w ferworze adwokackiej walki ! - co do sekundy wziął swoje lekarstwa, a on to robi i to tak demonstracyjnie, zeby przypadkiem nie zbiegła na dół i nie zrobiła mu sceny : świetny :]

        Podobnie jak próba zapalenia cygara poprzedzona gorączkowym poszukiwaniem zapałek albo człowieka z zapałkami. Ostatecznie wyjściem idealnym jest mężczyzna z zapalniczką, czyli pan Vole :] Tym być mozę ten zaskarbił sobie sympatię Robartsa, poza tym gośc jest przekonujący. Czy praca adwokata ma polegać na nieustannym podejrzewaniu, że klient jednak jest winny ? Czy jednak na takim działaniu, które opiera się na ślepej wierze w to, że jednak jest krystalicznie czysty ? Czy sędzia Robarts popełnił błąd w sztuce czy wręcz przeciwnie, padł ofiarą swojej etyki zawodowej ?

        Sam wątek znajomości pani French i Vole'a przypominał nieco "Bulwar Zachodzącego Słońca", ofk z finałem zupełnie odmiennym niż w tamtym wspaniałym filmie Wildera. A uwaga, ze pani French miała 56 lat... zabawna w kontekście zmian kulturowych, bo dziś, to wiek niemal młodzieńczy, a pani French w filmie uchodzi za kobietę nobliwą :]

        świetne one linery :]

        Podczas rozmowy o ofierze zabójstwa pada zdanie : "Jej mąz umarł na zawał", na co palący cygaro i będący tuż po zawale Robarts : "Proszę... nie wtedy, kiedy palę !" ;]

        Albo Robarts, który ma iśc położyć się do łózka, do stojącej na szczycie schodów w wyczekującej pozycji pielęgarniarki : "Wygląda pani kusząco... jak kat na szafocie" - doskonałe ! :]

        Rozmowa Robartsa z lokajem.
        Lokaj : "Kiedy miał pan zawał, zapaliłem świeczkę w kościele...", Robarts : "Dziękuję", Lokaj : "... w swojej intencji. Co ja bym począł, gdyby pan zmarł ?" :]

        Robarts do Vole'a "Pańska sytuacja nie wygląda źle, tylko fatalnie" :]

        Do policjantów przychodzących aresztować Vole'a : "proszę uważać, pan Vole może być uzbrojony w trzepaczkę" [Vole był wynalazcą i sprzedawal takie urządzenia, przynajmniej wedle jego własnej opowieści] :]

        Łózko zapadające się pod Vole'em rzucającym się na nie beztrosko - ;]

        Sposób w jaki Robarts dyskredytuje zeznania Janet, służącej pani French, konfrontacje Robartsa i Catherine na sali sądowej, zestawienie faktów i zeznań dot. sprawy w formie monologu Robartsa wygłaszającego stanowisko obrony - znakomite aktorsko !

        Kobieta z blizną, przekazujaca Robartsowi listy pogrążające Catheirne, wyskoczyła zbyt "deus ex machina", czuć było jakiś twist, pomyślałem nawet że to mozę jakiś gruby błąd w scenariuszu, ale ciąg dalszy oczywiście logikę tej sytuacji wyprostował.

        No i ten gest jakim pielęgniarka podaje Robartsowi jego adokwacką perukę w ostatniej scenie. Sama jest przekonana, że wręcz musi on znów stanąć do walki o sprawiedliwość :] Pal licho zawały ! Ale cygara pewnie nadal będzie musiał ukrywać w lasce ;]

        wspaniały film ! Oby częściej Kultura serwowała takie rarytasy !

        dzięki, Siostro, raz jeszcze :]






        • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 15:13
          Obejrzałam i cieszę się, że mi się udało:) Wspaniały film:)

          Humor, intryga, gra aktorów: pierwsza klasa, naprawdę:)!

          Te one-linery rzeczywiście super:) Ja jeszcze zapamiętałam p. Janet: "Zrobię ajerkoniak, zostały mi żółtka oddzielone od białek":)

          Bardzo mnie zaskoczyło wyjaśnienie kwestii tych listów, a raczej osoby je wręczającej. Tego się nie spodziewałam:)

          Pielęgniarka najlepsza, bez dwóch zdań:))!

          A M. Dietrich wiadomo - klasa i talent. I nogi;)

          Dziękuję za rekomendację, warto było ten film obejrzeć:)!

          • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 16:37
            świetnie, Mała Ciekawostko ! :]

            Siostra nas pochwali :]

            w pełni zgadzam się z Twoimi uwagami :] to jest film bez słabych punktów.

            haha, fakt, gospodyni Janet, to postać bezłędnie napisana, jeszcze lepiej zagrana, a przy okazji : wyczuła nieczyste intencje Vole'a od razu, a na dodatek, mimo słabego słuchu, bardzo dobrze dosłyszała, że to on rozmawiał z p. French o zapisach jej testamentu :]

            o yes, zabawne, że tutaj o nogach Marleny Dietrich dowiadujemy sie za pomocą rozerwania jej spodni.

            w końcówce ofiarą zemsty ludu również pada jej garderoba, co ona komentuje : "Zniosę wyzwiska, szturchańce i kopniaki, ale oni porwali mi pończochy", co też ma posmak gorzkiego humoru.


            • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 16:50
              Dzięki:)

              Jeszcze małą "zapowiedź" nóg Marleny mamy w scenie pierwszej wizyty u adwokata - miała wtedy spódnicę do kolan;)
              • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 16:54
                miło mi :]]

                a tak, to prawda.

                swoją drogą, nie znam się na damskiej modzie, ale z punktu widzenie czysto estetycznego : te spódnice do pół łydki były fatalne, wg mnie - skracały nogę w sposób skandaliczny :], nie sądzisz ?
                • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 17:00
                  :)

                  Dokładnie, masz rację z tego typu spódnicami. Takie były kiedyś "wymogi", dobrze, że to już przeszłość;)

                  • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 18:33
                    zgadza się, taka moda :]

                    nastąpiła ewolucja, na pewno również związana z emancypacją i liberalizacją tzw. obyczajów :] takze w kinie.

                    aż dziw bierze, ze bodaj jeszcze w latach 50-tych obowiązywał tzw. kodeks Haysa, który ściśle określał, ile można nagości na ekranie pokazać, przy czym nagośc dotyczyła rzeczy tak niewinnych jak długośc kobiecej łydki albo głębokości wysokiego dekoltu :]

                    jak oni w "Świadku..." przeforsowali tę nogę Marleny Dietrich... to dopiero jest pytanie ! ;]
                    • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 18:40
                      Właśnie, ten kodeks długo obowiązywał, nawet chyba do lat 60-tych.

                      Też się zastanawiam nad kwestią tej nogi;)
                      • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 09:27
                        yes :]

                        może ci od kodeksu uznali, że ta noga nie ma charakteru erotycznego ? ;]
                        • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 21.05.18, 17:10
                          Pewnie tak;))
          • zielony.promien Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 17:53
            Świetnie, mała_ciekawostko :)

            No tak, też zapamiętałam ten cytat: "zostały mi żółtka oddzielone od jajek" a dalej Janet jeszcze chyba dodała "trzepaczką" :))

            Dzięki :)
            • zielony.promien Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 17:55
              *"żółtka oddzielone od białek" oczywiście :)
            • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 18:45
              Dzięki:)

              Janet chyba rzeczywiście dodała tę "trzepaczkę" na końcu:)
        • zielony.promien Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 17:52
          A nie mówiłam? :))

          Cieszę się bardzo, że Ci się tak podobało, małej_ciekawostce również :) Ale nie mogło być inaczej, bo to kino w najlepszym, starym stylu!!

          Humor faktycznie znakomity! Te one-linery, o których napisałeś wywołały u mnie głośny śmiech, a to mi się rzadko zdarza :)

          I sporo zabawnych scen: Robarts jeżdżący windą po schodach, jego lokaj (?) zamieniający termosy, Robarts wyrzucający popiół przez okno gabinetu itd. :)

          Widać rękę mistrza komedii!

          Mam podstawowe pytanie do Ciebie, Greku, bo jakoś nie napisałeś tego jasno :) Czy poznałeś, że babka z listami na dworcu to była przebrana Marlena?? Przyznaję się szczerze, że kiedy oglądałam film po raz pierwszy (jako dzieciak, więc może to jakieś usprawiedliwienie) byłam kompletnie zaskoczona!

          Dlatego scena na końcu, kiedy Catherine mówiąc adwokatowi prawdę nagle zmienia głos i powtarza gest odsłaniający "bliznę" była dla mnie genialna! A i teraz, chociaż znałam film i tak miałam gęsią skórkę!

          Tak jest, wspaniałe role Laughtona i Dietrich!! Elsa Lanchester też świetna, ale dostała tylko nominację do Oskara :)

          Świetne nawet małe rólki. Przede wszystkim Janet, gosposia zamordowanej. Grała ją Una O'Connor. Ależ ona miała vis comica. Te mordercze spojrzenia w stronę Vole'a :) Pamiętamy ją z "Narzeczonej Frankensteina", gdzie darła się wniebogłosy :)

          Trudno dodać coś więcej, to była filmowa uczta!!

          Miło mi bardzo :)
          • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 18:28
            cześć, Siostro ! :]

            byłem pewien, że tak własnie się stanie jak zapowiedziałaś ! :]

            haha, są doskonałe, to prawda, w ogóle filmy Wildera wyglądają na ironiczne i kpiarskie, nawet momentami "Bulwar..." czy własnie "Świadek..." [innych, prócz oczywistej komedii "Pół żartem, pół serio", jeszcze nie zdązyłem obejrzeć :)] ?

            yes, to są sceny przezabawne, w dodatku Charles Laughton wykonuje je z taką lekkością i vis comica, że nie sposób oskarżyć go o demoralizację widowni ;]]

            Siostro, o tym że kobietą demaskującą Catherine była sama Catherine, dowiaduję się teraz, w tym momencie, od Ciebie ! naprawdę ! I jest to dla mnie zupełna sensacja !

            sądziłem, że była to kobieta pozostającą w zmowie z Catherine i realizująca wspólny plan działania, stąd wiedza Catherine o tym geście [i słowach] odsłaniającym blizny. Jestem absolutnie zaskoczony !

            uff !

            aktorzy wypadli znakomicie, grają jak z nut, także Tyrone Power/Vole, który do końca jest przekonujący jako niewinny i skrzywdzony, faktyczny morderca, za chwilę - zdrajca, a na dodatek spiritus movens całej intrygi.

            o yes, obie - gosposia i pielęgniarka - są tak rezolutne, ze prawie nie starcza tego materiału dla samego Robartsa, na szczęście tylko "prawie" ;]

            absolutnie ! świetne kino, znakomita filmowa przygoda :]

            dzięki raz jeszcze, Siostro ! :]

            I cieszę się, że mi powiedziałaś o podwójnej roli Marleny Dietrich, z tej perspektywy, widza wyprowadzonego zupełnie w pole ! :], muszę powiedzieć, ze charakteryzacja była nadzwyczajna, a jej aktorstwo wybitne !
            • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 18:37
              Greku, ja jak zobaczyłam scenę wyjaśniającą że kobietą z listami była właśnie Catherine, zbierałam szczękę z podłogi. W ogóle nie dało się jej rozpoznać, W OGÓLE:)!
              Nie pisałam wprost wcześniej, bo nie chciałam zdradzić rozwiązania tym, którzy nie mogli wczoraj obejrzeć, ale skoro Siostra już napisała, to teraz nie było przeciwwskazań:)
              • zielony.promien Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 19:56
                Dokładnie tak! Chociaż jak już się widziało film wcześniej to przy dokładnym przyjrzeniu się babce z dworca można rozpoznać charakterystyczne wąskie usta Marleny :)
                • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 09:11
                  Ale tylko przy dokładnym przyjrzeniu się;)
              • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 09:26
                dla mnie jest to absolutna sensacja, Mała Ciekawostko ! :]

                byłem przekonany, że to jakaś kobieta, z którą Catherine zmówiła się i wyreżyserowała ten [jak się później okazało] spektakl z listami.

                ależ sytuacja ! :]
                • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 09:39
                  :))
                  • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 11:49
                    cześć, Mała Ciekawostko ! :]
                    • mala_ciekawostka Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 12:40
                      Cześć:)
                      • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 15:36
                        :]]
            • zielony.promien Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 19.05.18, 19:53
              O rany, Greku, naprawdę dałeś się nabrać!! :) Zdecydowanie, wybitna rola Marleny!!

              To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to jeden z najlepszych twistów w historii kina!:)

              Kiedy oglądałam rozmowę przed emisją, aż drżałam, żeby nie było spojlerów. I było blisko, bo gość mówił o "metamorfozie" Marleny. Na szczęście nie wygadał się do końca.

              Dzięki, Greku!

              Podejrzewam, że jak będzie powtórka to ochoczo ją obejrzysz :)

              • grek.grek Re: "Świadek oskarżenia" - wrażenia :] 20.05.18, 09:36
                yes, Siostro ! :]

                z jednej strony, trochę się wstydzę, z drugiej : jakąż wspaniałą niespodziankę mam w postaci - dzięki Tobie, dzięki Wam - odkrycia prawdy :]

                absolutnie, przyłączam się do Twojej opinii - kapitalnie zostało to rozegrane, no i aktorstwo Marleny... kapitalne !

                :]
                dałbym się wysłać w skrzyni na Madagaskar w jedną stronę, że ta kobieta z baru, to była wspólniczka Catherine !

                nawet pomyślałem sobie, ze to dośc ryzykowny zabieg, wprowadzenie nowej postaci w tak istotnej roli, w tak istotnym momencie, ale ostatecznie zdarzyły się potem rzeczy tak ważne i przełomowe, że jej postać finalnie nie była decydująca, że jakoś to sobie wytłumaczyłem, a nawet pomyślałem, że autorzy wykazali się godną pochwał śmiałością :]]

                dzięki, Siostro ! :]

                o, niezawodnie ! koniecznie obejrzę, będę już wiedział, że to Catherine, ale przyjrzę się teraz dokładnie charakteryzacji i będę świadomie już podziwiał Marlenę Dietrich za jej aktorski kunszt :]
    • maniaczytania tvp - piłką nożną stoi ;) 17.05.18, 20:41
      w sobotę ok. 20:00 na TVP1 - Puchar Niemiec, a w niedzielę zdecydowano się kupić finał ekstraklasy - na TVP2 o 18:00 - Lech Poznań - Legia Warszawa.
      • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 18.05.18, 10:02
        yes :]

        a teraz jeszcze boksem, w nocy z soboty na niedzielę kolejna gala pięściarska :]
        • mala_ciekawostka Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 18.05.18, 17:12
          Oj, sporo "nerwów" będzie w niedzielę;))
          • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 09:45
            haha :] to prawda !
            • mala_ciekawostka Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 15:14
              ;)
              Ale jak tu wytrzymać aż do około 20:00, kiedy wszystko się wyjaśni? Ciężko będzie;))
              • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 16:38
                :]]

                na razie wiadomo,że książę brytyjski nie uciekł sprzed ołtarza i The Ślub ;] się odbył ;]
                • mala_ciekawostka Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 16:52
                  A tak, coś mi się "obiło o uszy" z tym ślubem;))
                  • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 16:55
                    :]]

                    w TVP ponoć leciała transmisja na żywo, przez pół dnia ;]
                    • mala_ciekawostka Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 16:57
                      No proszę, postarali się;)
                      • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 18:30
                        :]
                        • maniaczytania Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 19.05.18, 20:22
                          ekhm, skorzystałam i obejrzałam, choć nie planowałam ;)

                          To była przepiękna i bardzo wzruszająca uroczystość. Naprawdę, aż się łezki w oczach kręciły :)
                          I tak pięknie się cały czas trzymali za ręce, i tak pięknie na siebie patrzyli - życzę im, żeby tak zostało :)
                          • grek.grek Re: tvp - piłką nożną stoi ;) 20.05.18, 09:37
                            bardzo to optymistyczna historia, Maniu :]

                            wszystkiego dobrego dla nowożeńców ":]
    • grek.grek 23:10 Super Polsat "Uciekający pociąg" 18.05.18, 10:30
      jutro będzie powtórka o 20:00, ale można dziś, jutro możliwa konkurencja :]

      film ten robić miał Akira Kurosawa, niestety zmarł zanim zdązył rozpocząć, projektem zajął się Andriej Konczałowski.

      miał to być moralitet i tak właśnie się stało.

      Alaska, śnieg, zima, surowe więzienie o zaostrzonym rygorze. Pozostający w zapalczywym gniewie wobec świata, ludzi i naczelnika Manny planuje ucieczkę, do której przyłącza się młody Buck.

      Plan jest chytry i skuteczny, zanim się towarzystwo strażników zorientuje, że dwóch więźniów uciekło, udaje im się dotrzeć do stacji kolejowej i wsiąść do pociągu, który za chwilę rusza w drogę.

      Po jakimś czasie panowie orientują się, że ten pociąg nie posiada maszynisty, który najpewniej zmarł. Pędzi więc bez żadnej kontroli.

      Aby nad nim zapanować, trzeba dostać się do lokomotywy, a kłopot polega na tym, że drzwi do niej są zaspawane na amen i można tego dokonać tylko i wyłącznie przedostając się po oblodzonym, sliskim, pozbawionym punktów zaczepienia wagonie, ryzykując upadek pod koła.

      No i na dodatek, nie są oni jedynymi pasażerami tego pociągu. Jest ktoś trzeci.

      śladem zbiegów podąża psychopatyczny cokolwiek naczelnik, za wszelką cenę pragnąc dopaśc swojego śmiertelnego wroga. A pomiędzy nimi są ludzie z administracji kolejowej, którzy uwijają się jak mogą, by skierować pociąg na bocznicę, bezpiecznie dla innych składów wykoleić go, gdyż stwarza niezwykle poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu.

      pociąg niczym bestia rdzawo-czarna pędzący przez białe krajobrazy robi wrażenie nadzwyczajne, thriller też jest świetny, ale najważniejsze są te wątki, które czynią z niego tak pożądany przez twórców moralitet, czyli : czego trzeba by w człowieku górę wzięła zwierzęca natura ? jak dalece jest gotów posunąc się i ile poświęcić dla osobistej zemsty ? I jaka walkę musi stoczyć, aby się poświęcić dla innych ?

      Konczałowski poradził sobie świetnie, a Jon Voight trudną rolę Manny'ego zagrał oscarowo, znalazł złoty środek między demonstrowaną w zachowaniach furią swojego bohatera, a jego wewnętrznym rozpadem; w ramach przygotowań do filmu był ponoć przez jakiś czas w kalifornijskim więzieniu w San Quentin i rozmawiał z wieloma ludźmi.

      zdjęcia kręcone na Alasce i w Montanie są bezbłędne.

      film zaczyna plansza z cytatem z Szekspira : "Każda bestia ma w sobie odruch litości. Ja go nie mam, więc nie jestem bestią". Oddaje stan ducha głównego bohatera, ale także jego największego wroga, naczelnika, których rózni tylko to, że ten pierwszy zrobił błąd w życiu i pokutuje, a ten drugi moze być bezkarnym kryminalistą w majestacie instytucji państwa.

      wspaniały film.

      I zawsze pozostaje nuta zaciekawienia, jak by go zrobił Kurosawa ? ponoć chciał kręcić w Nowym Jorku, a scenariusz nawiązywał do faktyycznej sytuacji z przypadkowym odjazdem pociagu bez maszynisty, za to z pasażerami w środku.


      • grek.grek 20:00 Super Polsat "Uciekający pociąg" 19.05.18, 09:46
        powtórka dziś :]
    • grek.grek Cannes 2018 [8] 18.05.18, 15:32
      na ostatnim wirażu przybył kolejny kandydat do Złotej Palmy - "Dogman" Matteo Garonego.
      w sumie, czytając recenzje i rózne okolofestiwalowe opowiastki, mam wrażenie, że to bardzo udana edycja festiwalu, też tak to odbieracie ?

      recenzje "Fug" nowego filmu rezyserki oryginalnych i świetnych "Córek dancing", p. Smoczyńskiej, też chyba niezłe, jak na ocenę gry w najlepszej lidze filmowej świata :]

      decyzja jury w sobotę :]

      wyborcza.pl/7,101707,23415279,cannes-2018-dogman-najnowszym-faworytem-festiwalu-tworca.html
      kultura.onet.pl/wywiady-i-artykuly/cannes-2018-pieska-milosc-po-wlosku/fstrqzk
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2018%3A+Ku+Klux+Klan%2C+Cobain+gry+wideo-128321
      kultura.onet.pl/film/wiadomosci/cannes-2018-fuga-czy-mozna-zapomniec-ze-jest-sie-matka-recenzja/124rfpd
      wyborcza.pl/7,101707,23412875,cannes-2018-agnieszka-smoczynska-fuga-wchodzi-do.html
      wyborcza.pl/7,101707,23404750,cannes-2018-w-blackkklansman-spike-lee-opowiada-nie-tylko.html
      wyborcza.pl/7,101707,23409229,cannes-2018-zlodzieje-sklepowi-zachwycajacy-faworyt-do.html
      wyborcza.pl/7,101707,23403912,cannes-2018-w-filmie-the-house-that-jack-built-lars-von-trier.html
      kultura.onet.pl/film/wiadomosci/cannes-2018-kto-zdobedzie-zlota-palma/yrwlxq0
      • grek.grek Re: Cannes 2018 [8] 19.05.18, 16:50
        dzisiaj werdykt :]

        interesująca informacja, przeciek ?, jest taka, że ponoć jury, pod przewodnictwem Kate Blanchett ma zamiar dać Palmę jakiejś reżyserce, aby w ten sposób odnieśc się do afery #metoo w Hollywood i nie tylko.

        byłoby to zajmujące, ale z drugiej strony, Cannes raczej rzadko nagradzało w związku z polityką czy aktualnymi społeczno-kulturowymi sprawami, zawsze decydowały gusta artystyczne i jakość filmów.

        moze w tak newralgicznym momencie, na czele jury powinni stać jednak filmowcy nie noszący na plecach poczucia winy w związku z byciem częścią świata zepsucia hollywoodzkiego ? ;]
        • grek.grek Re: Cannes 2018 [9] 19.05.18, 16:51
          I chyba ostatnie już recenzje :]

          www.filmweb.pl/article/CANNES+2018%3A+Samotni-128334
    • grek.grek 20:00 TVP Kultura "Ali" 19.05.18, 09:53
      pamiętam, że kiedyś oglądaliśmy.

      czy jednak tamte refleksje będą przydatne ? Może lepiej obejrzeć film po prostu od nowa ?

      pojawiają się najważniejsze wątki biograficzne wybitnego boksera : największe ringowe pojedynki, zaangażowanie społeczne, odmowa służby wojskowej w Wietnamie i poważne konsekwencje tej decyzji, przejście na islam i zmiana nazwiska, prowokacyjne zachowania na konferencjach prasowych promujących boks.

      Will Smith robi, co może, ale mam wrażenie, że za dużo zagrał ról komediowych i lekkich, by w pełni oddać dramatyczny potencjał tej historii.

      I chyba jest ona nieco schematyczna, skupiona na odfajkowaniu rzeczy wiadomych, a nieco mniej na psychologii postaci.

      Ale to wciąz dobrze zrobione, profesjonalne kino. Tak mi podpowiada moja słaba pamięć :]




    • grek.grek 11:35 Super Polsat "Kanał" 19.05.18, 09:58
      klasyka polskiego kina, ba polskiej szkoły filmowej :]

      mocny obraz Powstania Warszawskiego, nie od entuzjazmu do klęski, ale nieprzerwanego ciągu fiksacji, dramatów osobistych, szaleństw psychicznych, groteskowych prób ocalenia i konfrontacji ze złośliwością wojennego losu będąc na z góry przegranej pozycji.

      cóż, wciąż wybitny film, i tak już chyba pozostanie na zawsze.


      • mala_ciekawostka Re: 11:35 Super Polsat "Kanał" 19.05.18, 15:15
        Masz rację, wybitny film i nic tego nie zmieni. Niektóre fragmenty pamiętam do dziś, a widziałam go już parę lat temu.
        • grek.grek Re: 11:35 Super Polsat "Kanał" 19.05.18, 16:41
          o yes, "Kanał" zapada w pamięć, Smukły w "tańcu" z granatami, Korab i Stokrotka docierający do zakratowanego okna z widokiem na drugą stronę Wisły [gdzie Rosjanie czekają aż Warszawa się wykrwawi, czego cenzura nie wyłapała albo przepuściła celowo], Mądry wychodzący z kanałów prosto pod niemieckie karabiny, obłąkany śpiewak/poeta etc. Klasyka kina !
          • mala_ciekawostka Re: 11:35 Super Polsat "Kanał" 19.05.18, 16:56
            Dokładnie, nie da się tych scen, tego filmu zapomnieć...
    • grek.grek 16:25 Kultura "Pół żartem, pół serio" 19.05.18, 10:04
      wczoraj "Świadek...", a dziś "Pół żartem, pół serio", mamy mini-przegląd filmów Billy'ego Wildera ? :]

      aż chyba nie wypada zbyt szczegółowo opisywać fabuły i wspominać, że to nie tylko jedna z najlepszych komedii wszech czasów, ale i jeden z najwybitniejszych filmów ever, pełen ikonicznych scen, momentów i one linerów.

      nie do przegapienia ! za każdym razem ! :]


      • zielony.promien Re: 16:25 Kultura "Pół żartem, pół serio" 19.05.18, 19:46
        Tak jest!!! :)
        • grek.grek Re: 16:25 Kultura "Pół żartem, pół serio" 20.05.18, 09:27
          :]]
    • grek.grek 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 1/2 19.05.18, 10:16
      niespodzianka !

      remake klasyki, tym razem w formie serialu. Z tego co czytam - ma 2 odcinki, i od razu powiem, ze wg mnie powinny być pokazane jeden za drugim, dzień po dniu ;]

      ale najwyraźniej na drugi przyjdzie cały tydzień.

      scenariusz pisało trzech autorów, reżyserii podjęła się Agnieszka Holland, ale ponoć recenzje nie byly najlepsze, głównie dlatego, że - podobno - serial próbuje odróżnić się od filmu i zamiast mącić widzowi w głowie pytaniem : czy to diaboliczny horror czy raczej projekcja schizofreniczna bohaterki ?, stawia na prostsze rozwiązania.

      ale : może warto jednak zobaczyć ? :]

      szkoda tylko, że tak późno, znów nie będzie wysokiej oglądalności, a co za tym idzie stacja może się obawiać kupna kolejnych nowości [chyba że jednak kalkuluje ryzyko i jednak wie, co czyni ;)].




      • mala_ciekawostka Re: 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 1/2 19.05.18, 15:17
        Coś kojarzę ten serial i jego recenzje. Za późno jak dla mnie, ale ta pora to pewnie przez tematykę...
        • grek.grek Re: 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 19.05.18, 16:45
          szkoda, że tak późno !

          ale spróbuję obejrzeć i zdam raport :]

          fakt, że recenzje były dośc wstrzemięźliwe, jednak rywalizacja niepisana z takim kanonem światowego kina jak oryginał Polańskiego, z tą fenomenalną atmosferą wokół zagadki psychiki Rosemary, "Kołysanką" Komedy i wybitną rolą Mii Farrow, to wyzwanie, któremu trudno sprostać :]

          ale... może serial zawiera choć jakąś twórczą parafrazę ? ;]


          • mala_ciekawostka Re: 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 19.05.18, 16:55
            To prawda, trudno "wygrać" z pierwowzorem, ale może, wbrew recenzjom, nie będzie tak źle?

            Będę czekać na Twoje wrażenia:)
            • grek.grek Re: 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 19.05.18, 18:29
              dzięki, Mała Ciekawostko :]

              cieszę się :]

              miejmy nadzieję, że będzie intrygująco :]
              • mala_ciekawostka Re: 0:20 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 19.05.18, 18:42
                :))
            • grek.grek "Dziecko Rosemary" odc. 1 [1] 20.05.18, 11:00
              udało mi się obejrzeć :]

              Historia jest z gruntu bardzo bliska oryginałowi filmowemu, i zdaje sie - literacki był wcześniej ?.

              Zmieniono tylko kilka rzeczy, wg mnie : są to dobre zmiany. Akcja przeniesiona jest do Paryża - fotografowanego zarówno klasycznie [Wieża, centryfuga, bulwary, zabytki], jak i zmysłowo [nocne zdjęcia, zazwyczaj w tle], państwo Castevetowie nie są groteskowymi starszymi państwem, lecz eleganckimi 50-latkami w doskonałej formie, a Rosemary gra ciemnoskóra Zoe Saldana stanowiąca doskonałe fizyczne przeciwieństwo Mii Farrow, zaś "Kołysankę" Komedy zastępuje nastrojowy walczyk.

              Najpierw mamy scenę, w której młoda kobieta wyskakuje oknem z mieszkania kamienicy. Ginie na miejscu. świadkiem jest młody mężczyzna, najpewniej jej mąż.

              A po tym intro mamy już akcję właściwą : Rosemary i Guy są młodym amerykańskim małzeństwem i właśnie zamieszkali w Paryżu. Guy dostał tutaj posadę wykładowcy na Sorbonie, a w wolnych chwilach pracuje nad swoją powieścią. Rosemary zajmuje się domem, do tej pory to ona zarabiała pieniądze, była tancerką, wiec teraz - jak mówi jej koleżanka Judy - "niech Guy popracuje na nich oboje".

              Rose ogromnie wspiera Guya w jego literackich planach. Sama zaś przeżywa resztki traumy, z powodu poronionej ciąży.

              W szpitalu, gdzie się leczyła, kamera wyłapuje mężczyznę siedzącego na krześle i wspierającego się laską z rękojeścią w kształcie głowy kozła. Oczywiste jest, że mloda para jest już pod obserwacją sił nieczystych :]

              Podczas spaceru paryskimi ulicami złodziejaszek wyrywa torebkę Rose i ucieka ile sił w nogach. Rose goni go, a ten wpada pod auto. Podnosi się jednak i ucieka dalej, ale gubi torebkę. Rose z ulgą odnotowuje, że nic mu się nie stało [taka jest szlachetna], ale okazuje się, ze torebka nie należy do niej. Znajduje w niej dokument należący do niejakiej Margaux Castevet.

              Idzie więc pod adres na dokumencie, by oddać znalezisko. Jest to piękna kamienica, z obszernym hallem i nie tyle portierem, co szwajcarem i ochroniarzem w jednej osobie :]

              Pani CAstevet [gra ją Carole Bouquet, co na pewno zainteresuje Siostrę :)] jest damą dojrzalą, niezwykle piękną i ujmującą. Wzrusza ją i ujmuje postawa Rose, zaprasza dziewczynę do środka, wypytuje o wszystko, od razu deklaruje, ze jej mąz Roman zajmie się Guyem, bo jest w zarządzie Sorbony, dowiadując się, że Rose słabo mówi po francusku posługuje się tylko angielskim, komplementuje, generalnie : po 3 minutach Rose ma w niej oddaną przyjaciółkę.

              A my wiemy, że nic nie dzieje się przypadkiem i to wszystko zostało już dawno zaplanowane przez przebiegłych Castevetów oraz mężczyznę ze szpitala.

              Rose i Guy szybko dostają zaproszenie na przyjęcie u Castevetów. Zjawia się tam śmietanka paryska : biznesmeni z kraju i zagranicy [Japonia], jakaś projektantka mody, ktoś z teatru, przy okazji jest wreszcie Roman [Jason Isaacs], pan w sile wieku, żaden starszak, ale zbliżający się do 60-tki mężćzyzna, któremu na oko można dać góra 45 :] I nosi w uchu klips.

              Guy i Rose są zmieszani i zawstydzeni, Guy zauwaza "Kelnerzy są lepiej ubrani ode mnie'. Mieszkanie jest obszerne i pięknie urządzone, na wysoki połysk, na ścianach drogie obrazy, dyskretna muzyka w tle, zastawa, szampany, przyjęcie w stylu mieszczańskim, jakby czas stanął w miejscu i były to wciąz lata 60-te :]

              Guy zostaje od razu porwany do konwersacji, a Rose trochę się snuje, bo nie zna języka i nie wie, jak się tutaj odnaleźć. Margaux interweniuje od razu i prosi wszystkich, żeby mówili tylko po angielsku. Rose jest onieśmielona jej względami.

              Poznaje przy okazji komisarza policji, który szybko wychodzi z racji obowiązków, ale zostawia Rose wizytówkę, "na wszelki wypadek".

              Słowem : Castevetowie wyglądają na ludzi wpływowych i ustosunkowanych, a cała ta grupa ich znajomych tworzy coś w rodzaju "klanu". Ustawiają się w pozie uwiarygadniającej takie zaszeregowanie i wznoszą toast za Rose i Guya "nowe twarze w środowisku".

              Młoda para dostaje prezent : czarną kotkę, która bardzo przypada do gustu Rose.

              Jedno tylko zaniepokoiło Rose podczas tej wizyty : poszukując toalety pomyliła drzwi i weszła do pokoju, w którym natrafiła na erotyczną scenę, a diaboliczny mężczyzna o przesadnie niebieskich oczach nie odrywał od niej wzroku. Całośc była rozmazana nieco, jak sen, a koniec końców okazała się - czy aby na pewno ? - przywidzeniem.

              Guy uważa Romana za aroganta, ale dodaje, że "to jedyne co mi się w nim podoba" ;], Rose jest zaś jak najlepszego zdania o Margaux.

              W nocy Rose budzi się nagle i widzi wycelowane w siebie czuje spojrzenie kota... nagle w mieszkaniu dochodzi do spięcia w kuchence gazowej, wybucha pożar. Udaje im się ujśc z życiem, ale mieszkanie jest do remontu, a Guy ląduje w szpitalu z poparzeniami. Rose nie wie, jak poważne są jego obrażenia.

              Błyskawicznie zjawia się tam również Castevetowie, rzekomo zawiadomieni przez komisarza policji. Dodają otuchy Rose, zachowują się jak oddani przyjaciele, a lekarz przynosi informację, że poparzenia Guya są niegroźne i wyjdzie szybko do domu.

              Castevetowie proponuję Rose i Guy'owi żeby zamieszkali w ich kamienicy. Jeden duży lokal stoi wolny, byłoby miło. Para zgadza się, wciąz zdumiona hojnością swoich nowych przyjaciół, a na dodatek po wprowadzeniu się, odkrywają ze szafy są zapchane specjalnie dla nich kupionymi garniturami, sukienkami i ozdobami wszelakiego charakteru. Rose przypada do gustu zwłaszcza czerwony szal.

              Mieszkanie jest duże, ma widok na centrum miasta, i już wiemy, ze to jest to mieszkanie, z którego oknem wyskoczyła dziewczyna w pierwszej scenie filmu.

              Guyowi nie idzie pisanie. Stracił wenę od czasu utraty ciąży Rose. Nie sprzyja też fakt, ze martwi się o finanse. Roman zapowiada, że mu pomoże : "Sukces - powiada - polega na znalezieniu dwóch osób : muzy, która zainspiruje i dobroczyńcy, który pomozę w realizacji planów".

              Rose zaś, ma kolejne dziwne wizje. Tym razem śni się jej, że wychodzi oknem, staje na gzymsie i skacze w dół. Budzi się gwałtownie i znów widzi skierowane na siebie oczy kota siedzącego na biurku pod ścianą.

              Pewnego dnia, na uczelni, Rose widzi Guya i Romana pogrążonych w rozmowie. Nie wiedziała, ze Guy spotyka się z Romanem.

              A jest to moment, gdy Guy - zachęcany przez Romana - zaczyna starać się o posadę szefa wydziału anglistyki na Sorbonie. Jego konkurentką ma być pani Bishop.

              I oto mamy moment, gdy pani Bishop idzie korytarzem szkoły, wpada na nią ten sam złodziejaszek uliczny, który wyrwał torebkę Rose, przewraca ją i pędzi dalej. Pani Bishop zbiera się, podnosi ksiązki, ale... zostawia długopis, który chyłkiem podnosi Roman i zabiera.

              Rose jest zaskoczona, a kiedy wraca do domu przeraża ją widok obcego mężczyzny pełzającego po podłodze. Margaux uspokaja ją, że to konserwator, ich "złota rączka", zajmujący się kominkiem. Niemowa, bez języka.

              Zmęczonej Rose Margaux serwuje "masaz tybetański", po którym Rose czuje się jak nowo narodzona, ale na tym nie koniec : Margaux całuje ję delikatnie w usta, co lekko konfunduje Rose, aczkolwiek ostatecznie uznaje ten gest za część terapii, ewentualnie element towarzyskiego bon ton rodem z Paryża ;.]

              Dopiero po wyjściu Margaux Rose orientuje się, ze oni przecież nie mają tutaj żadnego kominka. Czego więc szukał tutaj ten majster ? Po co wpuściła go tutaj Margaux ? Podejrzliwie Rose przeszukuje mieszkanie, próbując namierzyć miejsce, w którym mógłby grzebać fachowiec.

              Rose znajduje ukryte drzwi, za nimi jest jakaś "wnęka", w środku jakieś drobiazgi, w tym dziecięcy bucik. I zdjęcie, młodej pary. Poznajemy na nim tę dziewczynę, która skoczyła z okna w pierwszej scenie oraz jej męża.

              cdn.



              • grek.grek "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 20.05.18, 11:47
                Guy tonie w kłopotach : ma szansę na objęcie dziekanatu anglistyki, ale jednoczesnie wydawnictwo anuluje jego kontrakt na książkę. Bardzo go to martwi. Rose też, bo ze wszystkiego najbardziej liczy się dla niej jego sukces. Jej sukcesem byłoby dziecko.

                I oto mamy scenę jak z horroru : podczas przesłuchania do posady dziekana, pani Bishop doznaje nagle strasznej wizji : wszędzie widzi muchy, krew jej cieknie z nosa, zaczyna się pocić, aż porywa ze stołu nożyczki i wbije je w szyję swojemu rozmówcy, a potem sama popełnia nimi samobójstwo. Kuriozalna sytuacja.

                Guy wychodzi przed szkołę, myśli o cudownym zbiegu okoliczności, skoro Bishop odpadła, to znaczy ze... on dostanie tę posade. Z daleka przypatruje mu się Roman.

                Rose tymczasem bierze zdjęcie młodej pary znalezione w mieszkaniu i wędruje z nim do komisarza. Podejrzewa, że tych dwoje mogło spotkać coś złego, pyta też o Margaux, a komisarz na to "Podejrzewa pani coś ?". Nie wiemy, czy komisarz jest zaufanym człowiekiem Castevetów i ma za zadanie pilnować Rose, czy naprawdę jest porządnym gliną. W pamięci pozostaje fakt, ze z przyjęcia wyszedł wcześniej, zanim "klan" uroczyście przyjął w swe szeregi Rose i Guya.

                Komisarz ustala, ze kobieta na zdjeciu nie żyje : była Egipcjanką, miała na imię Nena, jej mężem był Jacques. Policja ustaliła, że było to samobójstwo, a Jacques znikł zaraz po zakończeniu śledztwa.

                Kiedy Rose wraca do domu, zastaje dekoracje : róze, ułożone z kostek domina kolejne komunikaty, a na łózku czeka olśniewająca suknia. Okazuje się, ze to niespodzianka od 'klanu", który wyskakuje nagle i zaprasza ją do wspólnego świętowania : Guy dostał posadę dziekana anglistyki.

                Jest taki szczęsliwy i teraz już spokojny o pieniądze, że spontanicznie zwierza się Rose, że chciałby znów postarać się o dziecko. Ona zaś tylko czekała na taką deklarację.

                Margaux oczywiscie o tym wie, daje Rose specjalny naszyjnik : talizman na szczęście i dla zdrowia.

                W nocy znów Rose ma sen, tym razem Guy wypycha ją z okna ich mieszkania na ulicę.

                Kiedy się budzi, nie zastaje Guya w łóżku, ale w pokoju obok. Pisze zaciekle. Mówi, że nastąpiło odblokowanie, słowa sypią się jak złoto.

                Rose zaczyna pracę w kuchni jakieś dobrej restuaracji. Razem z Judy, która uważa, ze jej sny sa niepokojące, a usłyszawszy historię Neny i Jacquesa, rozpoznaje na zdjeciu, że Nena ma na szyi wisiorek z symbolem religii koptyjskiej. Podaje Rose adres ich kościoła w Paryżu., Jest tylko jeden.

                Rose zachodzi tam [kościółek oczywiście jakże atmosferyczny., z pięknymi witrażami jak u Chagalla] i rozmawia z duchownym, który opowiada jej historię kamienicy, w której Rose mieszka. Wg niego, jest to miejsce przeklęte. Mieszkali tam kanibale i sataniści, a sam właściciel Steven Marcato, miliarder i filnatrop, to ponoć szatan we własnej osobie. Duchowny ponoć widział jak Marcato zabił i zjadł serce jakiejś prostytutki, w hołdzie diabłowi. Rose jest zdumiona tymi opowieściami, ale ksiadz dysponuje rocznikami gazet, które to opisywały, a na odchodnem gorączkowo prosi Rose, zeby stamtąd szybko uciekała.

                Jak jednak uciec, skoro Guy właśnie kończy powieść i zostaje ona przyjęta przez wydawnictwo. I Guy uważa, ze za wszystko wdzięczny musi być Romanowi.

                Kilka dni później Rose dowiaduje się od komisarza, a my widzimy obrazek, że duchowny koptyjski został znaleziony martwy. Powiesił się. Albo ktoś mu pomógł. "Niech pani nikomu nie ufa", ostrzega Rose komisarz.

                W kamienicy Rose niespodziewanie spotyka mężczyznę, którego widziała na przyjęciu, czyli pana z laską o rękojeści w kształcie głowy kozła i z niebieskimi oczami. Patrzy na nia tak samo jak wtedy. Wsiada do windy [stylowej, staromodnej] i jedzie na dół. Rose pędzi schodami, ale na dole portier mówi, że z windy nikt nie wysiadał. Złudzenie ?

                Ten męzczyzna to Steven Marcato.

                Guyowi świetnie sie powodzi. Jest ulubieńcem studentek. Pewnego dnia, pod szkołą, zaczepia go młody mężczyzna. Ostrzega, że "sukces uzależnia, chcąc go utrzymać człowiek gotow jest do rzeczy najgorszych". Jest to Jacques, mąż zmarłej Neny, chłopak ze zdjęcia.

                Guy nie wie, o co mu chodzi, pyta : "Kim jesteś ?", a Jacques odpowiada : "Jestem tobą". I odchodzi pospiesznie.

                Roman znów śledzi Guya, szybko się zjawia na miejscu i pyta o to, kim był ten człowiek. Guy szczerze mówi, ze nie ma pojęcia. Ale Roman chyba wie, zapytał raczej z ciekawością tego, co Jacques powiedział Guyowi.

                Margaux tymczasem, w swoim pełnym roślin i kolorów, mieszkaniu wazy dla Rose "zupę płodnosci", według jakiejś chińskiej receptury. Jest okropna w smaku, ale ponoć działa perfekcyjnie.

                Rose zdobywa się na odwagę i pyta ją o Nenę. Margaux poważnieje do rzutu beretem od żałoby i cicho opowiada, że jej śmierć zepchneła ją na krawędź załamania, że ostrzegała ją przed mężem i przemocą z jego strony, chciała ją uratować, więc jej śmierć nią wstrząsnęła. Nie chciał o tym mówić z Rose, bo to wątek bardzo osobisty i ponury. Rose zachowuje się taktownie i nie zadaje pytań dodatkowych, zamiast tego z humorem zapowiada, ze "spróbuje tej okropnej zupy". Margaux nie uśmiecha się na to, tylko rzuca poważnie : "Nie. Zjesz ją do ostatniej łyżki".

                Guy wraca radosny, sprzedał ostatecznie powieść, suma jest okrągła. Świętują, ale Guy ciągle pamięta rozmowę z Jacquesem i długo wpatruje się w nieokreślony punkt za szybą.

                Wieczór spędzają z Castevetami w luksusowej restauracji. Po wyjściu spacerem idą do domu. Znienacka z ciemnego zaułka wyłania się postać i krzyczy "Chcę tego, na co się umawialiśm !" i zadaje Romanowi cios nożem. Interweniuje, deus ex machina, komisarz.

                Atakującym był Jacques. Roman zostaje zawiezony do szpitala i przechodzi operację. Postrzelony Jacques również ląduje na stole operacyjnym.

                Roman będzie żył. Natomiast Jacques... Podczas jego operacji, Margaux idzie do szpitalnej kaplicy, odwraca krzyż do góry nogami i modli się z przerażającym spojrzeniem. Pod wpływem tych modłów Jacques budzi się z narkozy w chwili gdy chirudzy grzebią w jego wnętrznościach, rzuca się, szaleje i umiera.

                Komisarz jest ciekaw, co krzyczał Jacques, Rose mu referuje, a Margaux rzuca "Nie wiem, co mój mąz mógl mu "obiecać"... ale wiem też, że mąz zawsze dotrzymuje słowa".

                Margaux, Guy i Rose oczywiście odwiedzają Romana, który szybko wraca do zdrowia. Kiedy wracają do domu, w samochodzie, Margaux zaciąga się powietrzem i mówi do Rose : "Twoj zapach... już dojrzałaś, jesteś gotowa !". Oczywiście do zajścia do ciążę, a Margaux zachowuje się jak ezoteryczka albo... wiedźma.

                Rose z zapałem wcina "zupę płodności". A wieczorem idzie do łózka z Guyem. Ma wizję, wracają obrazy z dzieciństwa i młodości, ćwiczenia tańca, jakby traciła przytomnośc, albo odpływała gdzieś. Dokładnie jak w oryginale.

                Tutaj też widzi wokół siebie ludzi z "klanu", Margaux ją całuje w usta, jest Roman, wszyscy wokół niej, a jej seksualnym partnerem jest Marcato, którego plecy deformują się dziwnie, a cała scena ma charakter sennego koszmaru.

                W oryginale była to jednak scena kuriozalna, nie mająca umocowania w niczym poza psychiką Rosemary, tutaj : po serii poprzednich wydarzeń i horrorystycznych krwistych sensacji : nie ma wątpliwosći, ze właśnie dochodzi do poczęcia dziecka szatana.

                "To nie sen, to dzieje się naprawdę", wyrywa się z ust Rosemary, i tak kończy się 1 odcinek.

                Bez niedopowiedzeń i zagadek, które zawierał oryginał, i których nie było chyba sensu kopiować, jesli już ktoś się uparł na remake :] Wielką zaletą jest za to wizualna forma tego filmu, naprawdę wysmakowane wnętrza, detale, kolory i w profesjonalizm realizacyjny rodem z Hollywood :]



                • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 20.05.18, 12:55
                  Dzięki za opis, sporo już zapomniałam z pierwowzoru, więc z chęcią sobie poprzypominam, jak to mniej więcej było:)

                  Fajnie, że twórcy postarali się pod względem realizacyjnym - plenery, wnętrza itp., ale też że nie zrobili remake'u scena po scenie, jak stało się np. z "Psychozą" i G. Van Santem oraz jego "Psycholem".

                  Czekam na dalsze relacje:)
                  • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 20.05.18, 15:45
                    dzięki, Mała Ciekawostko :]

                    miło mi ! :]

                    yes, fabuła z gruntu zgadza sie z oryginałem, a przy okazji "dokręcone" zostały te wątki, o których w tym oryginale tylko się wspomina - wydaje mi się, że np. wątek poprzednich lokatorów mieszkania Guya i Rosemary był tylko napomknięty?

                    to prawda. rzec by można, że faktura serialu jest jakby bardziej efektowna, czy bardziej klimatyczna od filmu - trudno orzec, możliwe że nie, ale częściowo odpowiada za to także niepewnośc jaka towarzyszy filmowej historii. w serialu od początku wiadomo, że jest zło, szatan, a Castevetowie i ich kompani są czcicielami diabła.

                    ofk, w serialu nie ma tak kapitalnych kreacji aktorskich jak Mii Farrow czy niezapomnianej Ruth Gordon.

                    ale możliwe,że najbardziej brakuje wyrazistej twarzy Guya. jednak John Cassevetes w filmie był świetnie dobrany, miał szalenie niepokojącą urodę i mimikę twarzy, które jakby umacniały kiełkujące przekonanie, ze TEN facet musi być zaprzedany złu !

                    dzięki ! oczywiście ! :]

                    przy okazji, recenzja z portalu serialowego :
                    seryjni.blog.polityka.pl/2015/04/30/drugie-dziecko-rosemary-o-serialu-agnieszki-holland/
                    • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 20.05.18, 16:39
                      Dzięki za link:)

                      Chyba masz rację, nie było rozwinięcia wątku poprzednich lokatorów, o ile dobrze pamiętam.

                      O tak, raczej trudno byłoby dorównać aktorkom i aktorom z pierwowzoru, mimo najszczerszych chęci;)

                      Super:)

                      • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 21.05.18, 09:32
                        miło mi :]

                        dzięki :] no własnie, nie byłem tego pewien.

                        o, to była obsada perfekcyjna :]

                        :]
                        • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 21.05.18, 17:11
                          :))
                          • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 1 [2] 22.05.18, 09:28
                            :]]
      • grek.grek 23:15 Polsat "Dziecko Rosemary" serial 2/2 26.05.18, 10:23
        o, jakże wcześniej dzisiaj :]

        oby tylko nie było jakichś rzutów karnych w meczu :]

        ekipa serialowa zadbała o to, by podobieństwo do znakomitego, kanonicznego !, filmu istniało tylko w warstwie fabularnej, cała reszta jest dość interesująco zmieniona, o czym szerzej w opisie starałem się zaświadczyć :] I może dlatego, wg mnie, ogląda się ten serial z zainteresowaniem, mimo wiedzy o tym, co [najpewniej/powinno] wydarzy się dalej.
        • grek.grek "Dziecko Rosemary" odc. 2 [1] 27.05.18, 11:24
          A zatem : 1 odcinek kończy się w momencie gdy odurzona Rosemary spędza noc z mężczyzną, którym ma być jej mąz, ale w istocie jest to Steven Marcato, czyli diabeł we własnej osobie. Dookoła są ludzie z "klanu" towarzyskiego skupionego wokół małzeństwa Castevetów. To jest akt poczęcia antychrysta.

          2 odcinek zaczyna się rankiem następnego dnia, kiedy to Rose jest całkowicie zaskoczona, ze niczego nie pamięta z minionej nocy. Zauważa natomiast ślady zadrapań na swoim ciele. Guy sugeruje, że Rose była tej nocy niezwykle namiętna i na dowód tego pokazuje takie sama zadrapania na swoich ramionach.

          Tymczasem w szpitalu, w którym zmarł poprzedni lokator ich mieszkania, Jacques, ordynator głowi się nad zapisem monitoringu z sali operacyjnej. Wygląda na to, ze była tam jakaś nieznajoma osoba. W ciemnym ubraniu, najpewniej kobieta.

          Ofk, wiemy, że to modły do szatana Margaux Castevet doprowadziły do nagłego przebudzenia się Jacquesa podczas operacji i ostatecznie jego śmierci, ale żeby udawało się jej aż przenikać mury ? :]

          Mija kilkanaście dni.

          Rose spotyka się z Judy/Julie?, swoją przyjaciółką, spędzają czas na ulicach Paryża, przyglądając się popisom jakiegoś egzotycznego zespołu capoeiry, z Wieża Eiffla w tle. Rose skarży się, że Guy unika seksu z nią, zwłaszcza od tamtej "drapanej" nocy.

          Duszności, mdłości, bóle, osłabienie, wreszcie omdlenie, podczas wycieczki po miejskich katakumbach... Rose ma kłopoty ze zdrowiem. Ostatecznie ląduje w szpitalu, gdzie dowiaduje się, ze jest w ciązy. Nie posiada się ze szczęścia na tę wiadomośc.

          Jej opiekunem zostaje dr Saperstein, polecony przez Castevetów. Kiedy Rose opowiada mu o bólach, jakie ją prześladują, doktor przepisuje jej... koktajle ziołowe z ogródka Margaux Castevet :]

          Rose cierpi dzielnie, zwija się niekiedy z bólu, ale męzowi nic nie mówi, obawiając się, ze mógłby zacząć namawiać ją na aborcję.

          Guy tymczasem pławi się w sukcesie. Wydawnictwo publikuje jego książkę, a są już nawet zakusy na jej ekranizację. Wszędzie towarzyszy mu Roman Castevet.

          Rose pije zatem jeden ohydny koktajl za drugim, a poprawy nie widać : bóle, utrata kilogramów, zawroty głowy, osłabienie. Judy pomaga jej na swój sposób, rozmowami, spacerami po mieście, a w końcu prowadzi ją do fryzjera, który zmienia Rose fryzurę, na krótką.

          Koniec końców wiedzie ją także do innego lekarza, skądinąd swojego chłopaka. Dr Bernard wykonuje szereg badań, stwierdza że wyniki pokazują nietypowe wahania hormonalne i dodaje, że "widzi chyba coś, czego nigdy przedtem nie oglądał u kobiet w ciąży", ale z pełną diagnozą woli się wstrzymać do momentu wykonania MRI [?]. Przy okazji Rose słucha tętna swojego dziecka i aż rozlewa się w niej miłość do niego.

          Guy jest zdenerwowany opiniami dr Bernarda i ma pretensje do Rose, że nie słucha posłusznie dr Sapersteina. Sprzeczają się trochę, Rose coraz częściej płacze, ale ostatecznie zawierają jakąs zgodę i kompromis, zwycięża małzeńska więź.

          Znienacka mamy scenę, w której przyrządzająca na obiad kurczaka Rose zaczyna objadać się surowym mięsem. Po chwili wymiotuje. Trudno powiedzieć : surrealna wizja czy jednak cięzka realność ?

          Na korytarzu kamienicy struchlała Rose spotyka Stevena Marcato. Gośc świdruje ją nienaturalnie niebieskimi oczami, przykłada dłoń do jej brzucha i powiada : "Bądź silna, Rose, dla swojego syna". Skąd wie, że to chłopak ?

          Rose ze strachu od razu odwiedza znajomego komisarza policji. Opowiada mu o całym zdarzeniu, które przeraża ją, ponieważ Stevena Marcato w istocie nikt na oczy nie widział od 30 lat. Tylko ksiądz z koscioła koptyjskiego mówił, że 6 lat temu widział, jak Marcato zjada serce zabitej prostytutki. Ale ksiądz nie żyje, powiesił się.

          Komisarz uspokaja Rose, a wychodząc widzi ona na policyjnej tablicy zdjęcie tajemniczej postaci ze szpitalnej sali operacyjnej. Najwyraźniej policja wszczęła dochodzenie w tej sprawie. "TO Margaux", powiada Rose, choć na zdjęciu jest odwrócona plecami, to Rose poznała ją po apaszce. KOmisarz rzuca : "MOże faktycznie widziała pani ducha {Stevena Marcato]..."

          Niebawem Rose ma znów wizję senną, w której trakcie wydaje się, że dotyka jej Marcato. Kiedy zaczyna go odpychać, budzi się i widzi Guya. Czy to na pewno sny są ?

          Guy zwierza się Castevetom, że Rose jest nieznośna, a oni uspokajają go, że to stan przejściowy. Wkrótce wszystko się unormuje.

          Guy przebąkuje nawet, że rozmyśla o powrocie do Ameryki, chwacko dodaje, że "niczego Romanowi nie zawdzięcza", ale wiedzą , i oni i on, że jest odwrotnie. Roman przypomina : to ja ci pomogłem, a Margaux niby mimochodem dodaje : "Zostawiając nas, wyjeżdzając, mógłbyś stracić wenę... na zawsze...". Zawoalowane groźby w najlepszym eleganckim wydaniu ;]

          Rose płacze ciągle, ma bóle głowy i brzucha. Gotowa jest iśc na badania do dr Bernarda.

          Judy namawia ostro Guya, żeby wreszcie pomógł żonie, bo stoi jak kołek i przygląda się jej cierpieniom. Guy rezygnuje właśnie z załatwionej mu przez Guya posady na Sorbonie. Chce się skupić na pisaniu. Ciekawe, że dowiadujemy się z tej rozmowy, iż Guy miał kiedyś romans z Judy. Czy już w trakcie małzeństwa z Rose czy przedtem - nie wiadomo. Teraz też próbuje pocałować Judy, chyba się lekko zapomina. Ona go odpycha zdecydowanie, a on ucieka przepraszajac za ten moment otumanienia.

          Margaux ciągle przynosi Rose koktajle ziołowe, które nie pomagają wcale, a smakują obrzydliwie. Rose zwierza się jej : "To dziecko prowadzi ze mną wojnę". A kiedy Margaux nie widzi, wylewa kolejny koktajl do zlewu. I mówi, że zamierza zrezygnować z usług dr Sapersteina i pójśc z Judy do dr Bernarda.

          A Judy dorabia w jakiejś restauracji. To dziwne, bo pracuje też w bibliotece na Sorbonie. Ruch w kuchni jest spory, kakofonia dźwięków, kolejne pohukiwania szefa, ktoś kogoś potrąca, tempo coraz szybsze, aż w końcu Judy "pechowo" parzy się wrzątkiem, traci równowagę, pada uderzając głową w kant stołu. Ginie na miejscu.

          Kremacja, pogrzeb, na dziedzińcu kościoła Rose widzi dr Bernarda. Chce do niego podejśc i ustalić termin badań, ale Guy ją powstrzymuje. I nagle... bóle ustają. Rose jest zdumiona. Naprawdę nie boli. Od razu jednak dopada ją strach, że dziecko zmarło. Po chwili czuje kopnięcie, takie już normalne i zdrowe. Cała jest uszczęsliwiona.

          Mijają 3 miesiące.

          Na luksusowej barce pływającej po Sekwanie, kwitnąca Rose i Guy odbieraja prezenty od swoich przyjaciół Castevetów i reszty klanu towarzyskiego. Stroje dla dziecka dominują wśród tych podarunków. Nie wiedzieć czemu cała ta klika aż rozpływa się nad ciążą Rose. Podejrzane to jak... diabli ;]

          Szczegolnie wzruszony wydaje się być Roman. Rose wyczuwa to i aż się do niego przytula. Tak ją nastraja jego niemal ojcowska troska o nią i chłopca, który ma się urodzić.

          Tylko Guy jest jakiś nie w sosie.

          Na stronie, a dokładniej - w łazience - Roman nachodzi Guya i zwraca mu uwagę, ze powinien żonie okazywać uczucia i radość. Poirytowany Guy odpowiada, ze nie ma w sobie takiej emocjonalnej ekspresji, jak Roman, ale istotnie, cieszy się. W co oczywiście nie da się uwierzyć ani przez mgnienie oka :]

          Podczas joggingu w parku, Rose spotyka komisarza policji. Jegomość opowiada jej, ze sprawdził zabójstwa z ostatnich 30 lat i faktycznie, w okolicy kamienicy Castevetów, odnotowano ich aż siedem. Same kobiety. Dziwne, że Marcato znikł, a w tym samym czasie w try miga Roman Castevet zrobił fortunę.

          Zdrowsza już Rose probuje zaprzeczać sama sobie, broni teraz czci i cnoty Romana, a swoje poprzednie podejrzenia zrzuca na karb fatalnego stanu zdrowia, w jakim się wówczas znajdowała. Komisarz kończy rozmowę uwagą, ze "ufa własnej intucji" i prosi ją, by zachowała czujność.

          cdn

          • grek.grek "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 27.05.18, 12:08
            Guy organizuje w domu kolację dla Rose, w formie i z menu dokładnie odwzorowującymi ich pierwszą randkę. Dania przyleciały prosto z Nowego Jorku. Jest to rodzaj przeprosin z jego strony za ostatnie wydarzenia, za nieczułośc, jaką się wykazywał. Oczywiście, Rose je przyjmuje i padają deklaracje o dozgonnej miłości.

            Znów we śnie Rose ma odwiedziny, tym razem siedzi w wannie, a odwiedza ją Roman, lecz ma te niebieskie oczy Stevena Marcato.

            Margaux wyciąga Guya do kawiarni ulicznej, podpytuje o powieść, o to jak układa się w łózku między nim, a Rose. A kiedy Guy zwierza się, ze robi co moze, sugeruje to sytuację dwuznaczną, niby wiemy że Guy sprzedał satanistom żonę za karierę, ale w wymowie dialogów i zachowań nie jest to wprost wypowiedziane, a na dodatek Guy wydaje się być całkowicie zakłopotany tymi okolicznościami.

            Margaux mówi, że powinien oddzielać emocje od pragmatyzmu, a Guy złośliwie odpowiada : "No to już wiem, jak ty sobie radzisz [z Romanem]"., Na to Margaux całuje go w usta, na co Guy pyta : "To było prawdziwe ?". Odpowiedź brzmi : "A zauważyłeś jakąś róznicę ?" :]

            Rose szuka po mieszkaniu kota, zapędza się i za półkami i szafą znajduje przejście do innego pokoju. Pełen jest bibelotów, wypchanych zwierząt, plastikowych dzieci, rzeźb i gratów rozmaitych, widać że raczej nieużywany do codziennego pomieszkiwania. Kręci się tam ten niemowa, kamieniczna "złota rączka" zachwalana przez Margaux. I to kręci się z chęcią na czworakach :]

            Pod drzwiami Rose znajduje starą ksiązkę. Jeszcze tylko przetrwać musi krotkie wejście Guya, który widząc, że Rose odpoczywa wychodzi coś zjeśc, i już Rose zrywa się do lektury. Ksiązka traktuje o okultyzmie. Znajduje się w niej zdjęcie Stevena Marcato, ponoć czołowego satanisty. Rose ze zdumieniem zauważa, ze na tej fotce z połowy XIX wieku, Marcato przypomina jako żywo... ROmana Casteveta.

            Wg ksiązki, w tej kamienicy składane były ofiary z dziecmi dla szatana. Mieszkali tu od zawsze sataniści.

            W ksiażce grubo podkreślona jest linijka informująca, że "Steven Marcato", to anagram. Rose - jak w oryginalnym filmie - składa ten anagram z klocków opatrzonych literami. Wychodzi jej "Roman Castevet" i jest wstrząsnięta.

            MOżna domniemywać, ze z tą ksiązką miało do czynienia małzeństwo Neny i Jacquesa, które kiedyś tutaj mieszkało ?

            Rose od razu zaczyna szykowac się do wyjazdu. Alarmuje męża, który stara się ją uspokoić, opowiada mu o wszystkim, a on zachowuje sie, jakby "znów jej odbiło" z powodów hormonalnych".

            Szukając paszportów swojego i Guya znajduje w jego biurku wisiorek z krzyżykiem, który należał do Judy. To ją doprowadza do wniosku, że Guy maczał palce w śmierci Judy. Ukradł jej ten wisiorek, bo za pomocą posiadania rzeczy należących do konkretnego człowieka, sataniści wywierają na niego wpływ. To możliwe, pewnie dlatego Guy rzucił sie z pocałunkami do Judy, by zerwać jej łańcuszek z szyi. Wykonał zadanie zlecone przez Castevetów, którzy doprowadzili ją do śmierci. Tak jak Roman panią Bishop, ułatwiając Guyowi zajęcie posady na uczelni, wtedy również Roman chyłkiem zabrał pióro, ktore wypadło z torby pani Bishop, celowo potrąconej przez podstawionego człowieka. Rose widziała ten moment.

            Teraz jest przerażona. Dzwoni do komisarza i umawia się z nim w parku. Ucieka Guyowi, kiedy ten rozmawia przez telefon w innym pokoju.

            Komisarz akurat przepytuje Romana Casteveta. Pyta o te zabójstwa z ostatnich 30 lat, ale Roman nic nie wie, na dodatek wykazuje elegancję i podziwia pracę komisarza, mówiąc nawet że poza policją też by się dla niego znalazła dobra i popłatna praca. Częstuje komisarza cygarem, ten przyjmuje, ale za chwilę oddaje, bo "nie wolno tutaj palić". To jednak wystarczy.

            Roman na coś, co nalezało, tylko przez moment, do komisarza. Dzięki temu może mu szkodzić.

            Kiedy komisarz jedzie na spotkanie z Rose nagle zaczyna się czuć bardzo źle, ocieka potem, gubi widoczność, rzeczywistośc się deformuje, krew puszcza się oczami. Zanim dociera na miejsce, taranuje kilka aut, przegania paru przechodniów i zalicza kilka ryzykownych zakrętów.

            Rose czeka na niego, widzi jak jego auto wykonuje dziwne ruchy, potem staje, komisarz wysiada z niego zamroczony i wyczerpany, z twarzą we krwi i zataczając się wpada prosto pod ciężarówkę. Ginie na miejscu, smuga krwi zostaje na jezdni.

            Zupelnie już porażona Rose ucieka w jedyne miejsce, w którym ma szansę się ukryć. Do przychodni prowadzonej przez dr Bernarda. Prosi kategorycznie o kontakt z nim. Bernard jest w domu, ale wezwany przyjeżdza i zajmuje się Rose z troską.

            Ona zaaferowanym głosem opowiada mu o czarownicach, duchach, Marcato, czcicielach diabła i o tym, ze chcą jej zabrać dziecko, aby je zabić w ofierze dla szatana. Doktor słucha, słucha, nic nie mówi, a kiedy Rose pyta czy jej wierzy, odpowiada, ze nie, ale chce jej pomóc. Przy okazji, Rose mówi,że jej ciążę prowadzi Saperstein.

            Dr Bernard pomaga" jej w taki sposób, że ściąga na miejsce Sapersteina i Guya. Jak w filmie, uznaje że Rose doznała ciązowej histerii.

            Guy i Saperstaien odwoża Rose do kamienicy, a ona im się wyrywa, ucieka windą i chce zabarykadować się w mieszkaniu. Oczywiście, wchodzą do niej innymi wejściami, bo, jak się okazuje kamienica jest jak labirynt, a każde mieszkanie posiada połączenia z innymi oraz z korytarzami rozmaitymi. Rose zostaje więc spacyfikowana lekarstwami i traci przytomnośc.

            Kiedy się budzi, jest w łózku i stroju szpitalnym. I już urodziła. Te ostatnie wydarzenia działy się w ostatnim tygodniu przed terminem rozwiązania.

            Pielęgniarka nie udziela jej zadnych informacji o dziecku.

            Dopiero Guy przychodzi z hiobowymi wieściami : dziecko zmarło. Ona była w śpiączce, więc musial zdecydowac o kremacji. Rose wpada w spazmy szlochu i bólu.

            Mija jakiś czas.

            Rose i Guy płyną statkiem po Sekwanie, w grobowej atmosferze Rose zapowiada Guyowi, że chce wrócić do Ameryki, oraz że nie chce już kontynuować ich związku. Chce odejść. Guy nie odzywa się, nie protestuje, swiadom swojej winy. Rose rozsypuje prochy z urny w rzece. Sądzi, że to prochy jej dziecka.

            Kiedy jednak pakuje walizki w mieszkaniu, a na jej koszuli pojawiają się rosnące plamy w okolicach sutków... porzuca to zajęcie, bo widzi znak, że dziecko jednak musi żyć.

            Zaczyna błąkać sie korytarzami, aż w końcu słyszy jego płacz. W jednym z mieszkań znajduje się cały klan towarzyski. POśrodku zaś stoi kołyska nakryta czerwonym woalem.

            Rose uzbraja się w nóż i grożąc nim otoczeniu zbliża sie do kołyski. Guy próbuje ją uspokajać i przypomina ile dobra zaznali od tej całej gromady [głównie on zaznał], ale Castevetowie nie mają nic przeciwko. NIech matka zobaczy syna. "BYłaś powołana, by go urodzić", powiada uroczyście Roman.

            Rose zagląda do kołyski i... serial pokazuje to, czego nie pokazał film. Dziecko jest piękne, ale ma te nienaturalnie niebieskie oczy. "Po ojcu", mówi Roman, "Po szatanie". Kawa na ławę ;]

            Rose wznosi nóz w górę, jakby dziecko chciała zabić, towarzystwo wpada w panikę, ale Castevetowie są spokojni, wiedzą ze Rose nie zabije chłopca, cokolwiek o nim już wie. Matka nie może zabić syna patrząc mu w oczy. "Ona go nie zabije, ona już go kocha" - powiada Margaux. I Rose faktycznie porzuca zamiar, odkłada nóz, bierze syna w ramiona. Castevetowie dyskretnie każą wszystkim odejść, bo "matka będzie karmić swoje dziecko".

            I tak oto dopełnia się ta historia.

            W osatatniej scenie, Rose spaceruje z wózkiem po bulwarze paryskim. Zagląda do niego jakaś młoda para i podziwia dziecko. Rose odpowiada " tak, to ideał".

            Kamera unosi się w górę, Rose idzie dalej, a w tle pojawia sie, jesli dobrze rozpoznałem ze zdjeć, katedra Notre Dame ?

            :]





            • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 27.05.18, 12:18
              rekapitulując :] :

              fabuła zgodna z oryginalną wersją, plus/minus kilka drobiazgów.

              nowe są postaci Castevetów, tutaj eleganckich i wpływowych paryskich mieszczan; Rosemary ma ciemną skórę, ale fryzurę wkrótce tak samo skraca jak ta filmowa; Guy jest mniej barwny fizjonomicznie, możę trochę nierozwinięty jako postać.

              Paryż gra świetnie, bulwary, ujęcia wokół Wieży Eiffla, parki, nocne światła.

              znakomicie wybrane wnętrza, staromodne i pełne dystynkcji.

              Zoe Saldana epatuje intensywnymi emocjami i wg mnie jest to bardzo dobra rola, choć ofk inna niż w wykonaniu Mii Farrow.

              produkcją filmu zajął się cały klan Saldanów, więc innej decyzji obsadowej być nie mogło ;]

              Agnieszka Holland jako reżyserka błędów popełniać nie zwykła, takze więc i tutaj jest tip top.

              "Kołysankę" Komedy z oryginału, zastąpił pasujący jak ulał walczyk. Kołysanka narzucała interpretację w poetyce snu, wyobrażenia, wizji, walczyk jest ekspozyturą zanurzenia serialu w realności.

              w filmie nie było pewności, czy Rose naprawdę pada ofiarą satanistów czy przeżywa schizofreniczne napady, podrasowane niepokojami związanymi z ciążą. W serialu nie ma pytań i zagadek, wszystko jest oczywiste.

              Coż, kopiowanie jeden do jeden filmu byłoby działaniem pozbawionym głębszego sensu, więc taka interpretacja jest całkowicie do przyjęcia, wg mnie :]

              www.youtube.com/watch?v=_lgUhP1jlGk
              • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 27.05.18, 12:46
                Dzięki za opis:) Widać, że to sprawnie i efektownie zrealizowany serial:) Rzeczywiście, kopiowanie nie miałoby sensu - tu twórcy zdecydowali się na prawdziwość całej historii, nie trzeba się zastanawiać czy to wszystko to tylko halucynacje głównej bohaterki czy nie. I bardzo dobrze, przecież czymś nowa wersja musiała się różnić od oryginału:)
                • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 27.05.18, 15:42
                  dzięki, Mała Ciekawostko :]

                  miło mi :]

                  tak jest, też tak uważam. jakieś róznice trzeba było zaakcentować, więc ostateczne decyzje z w tym zakresie można chyba uznać za trafne :]

                  rzec by też można, że w filmie cała historia miała też jakiś taki ironiczny charakter, zawarty choćby w postaciach tych satanistów, dośc rezolutnych i komicznych starszych państwa, w serialu tego dowcipu nie ma, jest zdecydowanie bardziej serio, choć to serio ma z kolei twarz całkiem atrakcyjną.

                  jakby tak dobrze oko przystawić, to gdzieś tam dostrzec można krytykę mieszczaństwa, zamożnej klasy średniej, która ulega populistom, wdaje się z nimi w konszachty ideowe, czego efektem jest wiele kuriozalnych politycznych wyborów w ostatnich latach, nie sądzisz ?

                  tym antychrystem zrodzonym przez zamożną klasę średnią, sterującą częscią mediów i ekonomią, wykorzystującą naiwność i nieświadomość mas, jest właśnie autorytaryzm i demokratura ukryta pod niebieskimi oczami demagogii :]

                  co sądzisz o takiej interpretacji ?
                  • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 27.05.18, 16:45
                    Zgadzam się Greku, myślę, że taka interpretacja jest jak najbardziej uprawniona:)
                    • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 28.05.18, 09:27
                      dzięki, Mała Ciekawostko :]
                      • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 28.05.18, 17:46
                        :)
                        • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 29.05.18, 09:33
                          :]

                          cześć, Mała Ciekawostko ! :]
                          • mala_ciekawostka Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 29.05.18, 18:01
                            Cześć:)
                            • grek.grek Re: "Dziecko Rosemary" odc. 2 [2] 30.05.18, 09:19
                              :]
    • grek.grek 18:55 Kultura "Duże zwierzę" 20.05.18, 10:00
      zawsze świetnie wraca się do tego filmu.

      czarno-biała przypowieść o nietolerancji dla odmienności.

      w górskim miasteczku, dotąd bardzo lubiany pan Sawicki staje się przypadkowo opiekunem wielbłąda. Nie wiadomo skąd się on wziął, może cyrk go porzucił albo zoo, a najpewniej jest to bez znaczenia, bo wielbłąd właśnie jest figurą symboliczną dziwaczności, która kłuje w oczy społeczność.

      pan Sawicki, z żoną, zajmują się swoim pupilem z oddaniem, karmią, budują mu schronienie, spędzają z nim wieczory przy oknie, a pan Sawicki prowadza go na spacery.

      I byłoby doskonale, gdyby nie otoczenie, które czemuś znieść nie może obecności czworonoga.

      państwa Sawickich spotykają kolejne afronty, degradacje, wykluczenia [bo pan Sawicki gra w zespole muzycznym, a pani Sawicka uczy w szkole] komentarze; stopniowo, małymi kroczkami społecznośc wypycha małzeństwo z wielbłądem na boczny tor, poza nawias.

      egzotycznym podopiecznym Sawickich interesuje się świat reklamy, próbujący wyzyskać dla pieniędzy całą tę przedziwną sytuację.

      ktoś próbuje wielbłąda porwać i pognać precz, ktoś nie życzy sobie aby dzieci ze szkoły miały z nim kontakt, chociaż one za nim przepadają, ktoś ma za złe, że Sawicki paraduje ze ze zwierzem ot, tak wprost. A wszyscy razem modlą się w kościele do Boga, który naucza, ze trzeba bezinteresownie i bez pytania kochać bliźniego i zwierzę jego, ktore przecież nikomu krzywdy nie czyni, jest spokojne, ciche i sympatyczne w bezpośredniej relacji.

      planował wykorzystać ten scenariusz Krzysztof Kieślowski, nie zdązył, więc zajął się nim Jerzy Stuhr.

      gra też główną rolę, a partneruje mu Anna Dymna.

      pouczające i poruszające, w manierze kina czeskiego, piękne zdjęcia i świetna rola charakterystyczna pana wielbłąda ;]
    • grek.grek 22:30 TVP2 "Świetliki w ogrodzie" 20.05.18, 10:07
      chyba premiera ?

      ojciec, wykładowca akademicki, ale w domu tyran i satrapa wychowuje syna za pomocą kar, nakazów i represji.

      chłopaka wspierają oddane mu matka i ciotka, a on wzrasta w buncie wobec ojca.

      po latach, już dorosły, jako uznany literat, wraca w rodzinne strony na uroczystośc skończenia przez matkę studiów.

      czeka go trudne spotkanie z ojcem, zwłaszcza że w planach ma publikację pamiętnika o swoich młodzieńczych relacjach z ojcem.

      filmowo - brzmi obiecująco, dramaty tego typu zwykle dają przestrzeń do ekspresji aktorskiej, a tutaj są Willem Dafoe, Julia Roberts, Emily Watson.

      główną rolę gra Ryan Reynolds.

      reżyseria i scenariusz David Lee, jak w opisie zaznaczone zostało : może to być autobiograficzna historia.
      • grek.grek "Świetliki w ogrodzie" - wrażenia po filmie :] 21.05.18, 10:24
        melduję posłusznie, że obejrzałem :]

        czy Wy również ?

        Jest to dramat, ale z pewną nutą łagodzącą wstrząsy. Oraz z happy endem.

        Rzecz się dzieje w dwóch planach czasowych i koncentruje na relacjach głównego bohatera, wziętego literata, z rodziną, a w szczególności z ojcem.

        Główna linia wydarzeń opisuje współczesnośc, ale regularnie pojawiają się retrospekcje wracające do epizodów sprzed 20 lat.

        Michael był wychowywany surowo, ojciec był akademickim wykładowcą i wymagał bezwzględnego posłuszeństwa, np kiedy kupił i kazał nosić synowi drogie okulary, a ten nie chciał, wysadzał go w środku burzy na polnej drodze i kazał iśc do domu piechotą. Albo kiedy syn, przy kolegach akademikach, zamiast recytować wiersz napisany przez siebie, deklamował wiersz Frosta - zamykał się z nim w garażu i kazał trzymać w wyciągniętych ramionach cięzkie puszki w farbą, az do omdlenia chłopca. No i w twarz też potrafił dać.

        A jednak ten ojciec nie jest zimnym draniem, coś tam w nim jest interesującego, moze dlatego że koncertowo gra go Willem Dafoe ?

        Chciał zawsze, aby Michael wyrósł na kogoś, kto jemu samemu będzie przysparzał dumy. Nie obchodziło go dobro chłopca, lecz własne. Michael miał być ekspozyturą pana Taylora.

        Kiedy po 20 latach Michael wraca do domu, aby spotkać rodzinę, wydarza się rzecz straszna. Ojciec powoduje wypadek, w którym ginie matka Michaela.

        Powrót jest więc od razu podwójnie traumatyczny. Michael musi się skonfrontować z już ciut postarzałym ojcem, ze wspomnieniem matki [świetna jak zawsze, i piękna jak zawsze, Julia Roberts], która niezmiennie broniła go i wspierała, a także z prawdą o rozpadzie własnego małżeństwa i prawdzie o małzeństwie rodziców.

        A prawda była taka, że matka miała romans z kolegą ojca z uczelni [Michael konfrontuje się z nim, co ciekawe ten kolega pozytywnie kiedyś zrecenzował jego książkę; teraz opowiada o jego matce w taki sposób, że Michael nie jest w stanie zrobić mu sceny, widzi że ten jegomość naprawdę ją kochał, a jesli ona kochała jego - trudno się jej dziwić, zresztą : czy mogła nie kochać innego mężczyzny, skoro ojciec nie chciał jej pomóc, by kochała tylko jego ?]. MOżliwe, że ojciec również taki romans miał. Nie z tym kolegą, ale jakiś miał. Matka chciała odejść i zabrać Michaela, ale ojciec nie chciał pozwolić. 12-letni Michael rzucił się wtedy na niego i poturbował. Matka została, na kolejne 20 lat, ale tamten moment wiele zmienił. Ojciec się zmienił, dostrzegł swoje błędy, co nie zmieniło stosunku Michaela do niego. Za wiele wcześniej było złych chwil.

        Towarzyszką Michaela była ciotka Jane [jak zawsze sugestywna i emocjonalnie bogata Emily Watson]. Niewiele starsza od niego, wprowadziła się do nich i była świadkiem tamtych zapalnych momentów, sama zresztą również podlegała ojcowskim rygorom. Zaraz po jej przyjściu, ojciec każe Michaelowi spisać reguły jakie panują w domu, których Jane ma przestrzegać. Kiedy ojciec sprawdza, co Michael napisał, widać że jest tego na kilka stron i ze 40 podpunktów :] A zaczyna się od tego, ze Jane odmawia jedzenia mięsa, bo jest wegetarianką.

        Były tam nawet jakieś zmysłowe zaintrygowania Michaela Jane, ale był przecież dzieckiem tak naprawdę, dopiero na progu dorastania, do niczego nie doszło, a przetrwała piękna przyjaźń.

        Dzisiaj Jane ma męża i dwoje dzieci. Starszy syn, w wieku Michaela sprzed lat, jest tak samo zbuntowany, a teraz dochodzi jeszcze fakt, że on wini siebie za śmierć matki Michaela. Uważa, ze wypadek wydarzył się dlatego,że on wszedł na jezdnię i pan Taylor musiał gwałtownie skręcić, wpadł w poślizg i stało się. Michael i Jane dostrzegają, co się dzieje, Michael stara się chłopcu pomóc,. jakoś go wyciągnąć z tej rozpaczy, a w decydującym momencie pozwala mu zostać samemu, by to przewalczyć, co skutkuje zniknęciem chłopca na wiele godzin, konieczne są poszukiwania. Jane w akcie nerwowym wytyka Michaelowi, że to on produkuje toksyny, przez które ludzie cierpią. I on też tak się czuje. Tak jakby te przejścia z dzieciństwa takim go uczyniły, jakby był ich ofiarą, a jedyną drogą do wybawienia jest przepracowanie śmierci matki i pogodzenie się z ojcem.

        Mniej jest problemów z małą córką Jane, która jest przesympatyczna, elokwentna, a sposób w jaki "rywalizuje" ciągle z Michaelem jest jakze zabawny. MOże to własnie sposób w jaki ojciec z nią rozmawia, jak dobrze się z nią dogaduje, przekonuje Michaela,że stary się zmienił, że naprawdę jest innym człowiekiem, i że naprawdę kochał matkę.

        Obchodzą się trochę bokiem, Michael i ojciec, nawet na pogrzebie. Bez złośliwości, ale z rezerwą. Ich relacje poznajemy w retrospekcjach i przyrównujemy do tego, co jest dziś, więc róznica jest zauważalna. Ojciec też przeszedł swój szlak bojowy, zrozumiał błędy, wiele z siebie wyplenił. Ewoluował. Dlatego zapewne w tych stosunkach następuje porozumienie, zgoda, nad grobem zmarłej, co też zapewne pomaga ojcu i synowi w zejściu się. Bez patosu, bez ckliwości, tak po ludzku.

        Michael spotyka też swoją eks-żonę [Carrie Ann Moss], która ma za sobą leczenie odwykowe. Wraca namiętnośc, co owocuje komiczną sceną, gdy podczas stypy cała zgromadzona familia i goście w ciszy kontemplują, a z góry słychać odgłosy tej namiętności. Część towarzystwa nie wytrzymuje rozbawienia i parska dyskretnym śmiechem, co wspaniale rozsadza atmosferę przygnębienia.

        KOniec końców, ten epizod staje się początkiem nowego życia, dosłownie : żona Michaela zachodzi w ciążę. Wyjeżdzają razem, co sugeruje, że dawne sprawy zostały za nimi. A Michael pyta ojca : "Jak się czujesz... dziadku ?" i podają sobie po męsku dłonie.

        Jest jeszcze nowa powieśc Michaela. Niektórzy, np Jane, wiedzą że opisał w niej swoje relacje z ojcem, ten cały rodzinny magiel. Michaela waha sie czy ją wydać, Jane ostrzega go, że to słaby pomysł, że wszyscy dowiedzą się o rzeczach, które powinny zostać między nimi, które są przeszłością, nie są już aktualne.

        I wreszcie Michael dochodzi do wniosku, że to nie ma sensu. Ksiązka miała być formą odreagowania dzieciństwa, może zemsty na ojcu. To się jednak dokonało w inny sposób, podczas tej wizyty w rodzinnym domu, zemsta na ojcu nie jest potrzebna, zamiast niej - ważne jest wreszcie uzyskane porozumienia i wybaczenie. Ksiązka jest zbędna. Michael pali ja w finałowej scenie filmu.

        W sumie, dobre kino, świetne role aktorskie, atmosfera rozliczeń z przeszłością, klasyczne figury dramatyczne, a największą zaletą jest akuratnośc kalibru emocji, jakie są przedstawione. Nie ma ani przemocy wybujałej, ani traumy która pcha do kieliszka albo pistoletu, ani krzyków, wrzasków i wyznań wielkimi literami. To dramat dotkliwy, ale wyciszony, pomiędzy wierszami, bez ozdobników.

        bardzo dobre.


        • maniaczytania Re: "Świetliki w ogrodzie" - wrażenia po filmie : 21.05.18, 21:23
          I ja obejrzałam, i podzielam zachwyty, świetny, kameralny dramat.

          Celem uzupełnienia / poprawek ;)


          > A prawda była taka, że matka miała romans z kolegą ojca z uczelni [Michael konfrontuje się z nim, co ciekawe ten kolega pozytywnie kiedyś zrecenzował jego książkę;

          Moim zdaniem, on tę jego książkę wzorowo 'objechał' ;)

          > Matka chciała odejść i zabrać Michaela, ale ojciec nie chciał pozwolić. 12-letni Michael rzucił się wtedy na niego i poturbował. Matka została, na kolejne 20 lat, ale tamten moment wiele zmienił. Ojciec się zmienił, dostrzegł swoje błędy, co nie zmieniło stosunku Michaela do niego. Za wiele wcześniej było złych chwil.

          Matka chciała odejść, ale chyba nie do tego kochanka, bo ja odniosłam wrażenie, że ten kochanek, to w tych ostatnich latach był - był sporo młodszy od tej matki :) A ojciec był po prostu tyranem i despotą, znęcał się psychicznie nad synem w sposób okropny.

          > Dlatego zapewne w tych stosunkach następuje porozumienie, zgoda, nad grobem zmarłej, co też zapewne pomaga ojcu i synowi w zejściu się. Bez patosu, bez ckliwości, tak po ludzku.

          W tym pogodzeniu się kluczową rolę odegrało to, że ojciec przyniósł ze strychu stare filmy i tam, na nich było widać, że między ojcem a Michaelem były też i dobre, szczęśliwe chwile, że ojciec Michaela kochał.

          > Jest jeszcze nowa powieśc Michaela. Niektórzy, np Jane, wiedzą że opisał w niej swoje relacje z ojcem, ten cały rodzinny magiel. Michaela waha sie czy ją wydać, Jane ostrzega go, że to słaby pomysł, że wszyscy dowiedzą się o rzeczach, które powinny zostać między nimi, które są przeszłością, nie są już aktualne.

          No i tu jest jedna ciekawa rzecz, która być może trochę została przycięta w montażu. Otóż Jane denerwowała się nie z powodu Michaela, tylko swojego. Przypomnij sobie sceny, gdy Jane do nich trafiła - matka powiedziała, że jej siostra musi u nich zostać na całe lato. A potem ojciec każe Michaelowi spisać te zasady i dać je Jane, zanim pójdą do szpitala. Michael pyta - kto idzie do szpitala, ale nikt mu nie odpowiada. Co ukrywali przed chłopcem? Może Jane była w ciąży? I przyjechała do nich, żeby ją usunąć? A teraz dowiedziałaby się o tym jej rodzina?

          Był jeszcze wątek młodszej siostry Michaela, która miała być bratem, dla którego wspólnie z matką wybrał imię Max ;) I to imię wybiera dla swojego dziecka :)
          • grek.grek Re: "Świetliki w ogrodzie" - wrażenia po filmie : 22.05.18, 09:37
            dzięki, Maniu ! :]

            nie robiłem notatek, i tak własnie czułem, że mogłem o czymś zapomnieć wdając się w szczegóły :]

            o, właśnie, możliwe ! w tej recenzji napisał, ze "ta ksiazka tak jest uwalana brudem, że po przeczytaniu natychmiast chciałem wskoczyć pod prysznic, żeby go z siebie zdrapać" - cytat niedosłowny :] mnie się wydało, że to komplement dotyczący sugestywności autora, ale możliwe, że wręcz przeciwnie, zgoda :]

            yes :] najpewniej tak było z tym kochankiem. Musiało tak być.

            wiesz, ciekawiły mnie motywaacje tego ojca. Wyszło mi, ale już nie zdązyłem dopisać, że gdzieś tam jakieś niespełnienie w nim jest. I przypomniałem sobie, pamiętasz ten moment ?, kiedy jedna z postaci mówi o nim, że jest słabym pisarzem, nie miał nigdy talentu, dlatego został akademikiem. BYć moze po prostu tresował syna, aby on zrobił to, do czego on sam nie był predysponowany ?

            yes, masz rację. Te filmy miały swoje znaczenie.

            szczerze powiem, nie pamiętam tego dialogu o "szpitalu" i Jane, ale istotnie było coś niejasnego w tym, że ona u nich zamieszkała.

            yes :] - Max, "bo mamie by się podobało", świetna puenta.

            dzięki ! :]
    • grek.grek Barbasiu, Pepsic, Angazetko, Mozambique, Ewo... 20.05.18, 16:10
      Czcigodni ! Zawsze Pamiętani i Wspominani ! :] zawsze oczekiwani !

      nie zapominajcie i powracajcie, kiedy tylko będziecie mogli :

      www.youtube.com/watch?v=Oq2ywZ09-C0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka