Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2019 - 12 (vol. 110)

    • grek.grek 20:00 TVN "Jason Bourne" [2016] 06.12.19, 09:48
      Agent Bourne powraca, zdaje się już po wycofaniu go z "Tożsamości", czyżby widzom brakowało ulubieńca ?

      Można sądzić, że tradycyjnie podstępne służby zagną na niego parol i zechcą zgładzić bezwzględnie, a on znów będzie się im dzielnie wymykał. Szablon musi zostać zachowany, ponieważ właśnie na szablon liczą widzowie preferujący takie filmy, a nawet TE filmy. Chcą znów to widzieć, znów w tym uczestniczyć, znów przejść znajomy tor przeszkód, ale oczywiście z udziałem innych miejsc i nowych pomysłów realizacyjnych. Lubimy te filmy, które znamy, nie ma rady :]

      Obsada : Matt Damon, Tommy Lee Jones, Alicia Vikander, Vincent Cassel,
      reżyseria : Paul Greengrass

      na RT : pełna zgodnośc recenzentów i widowni : 55 % :], przy czym w podsumowaniu pada stwierdzenie, że jest to tyleż największy komercyjny sukces w historii filmów z Bourne'em, co najmniej udana próba jakościowa.

      na Filmwebie oczko wyżej : pan recezent przyznał 6/10, plusując za wyborny warsztat reżyserski prowadzący kino dynamicznej akcji, minusując za rachityczną fabułę, a publiczność : 6,5/10 :]
    • grek.grek 20:30 Kultura "Julietta" [2016] 06.12.19, 10:16
      O, miałem okazję obejrzeć premierowo, chyba wówczas w TVP2, nocą ;]

      Z jednej strony, kreskę Pedro Almodovara znać tutaj na każdym kroku, w kolorystyce, tematyce wysuwającej na plan pierwszy uczucia i przeżycia kobiet, stylu narracji, z drugiej : pan reżyser pozostaje zaskakująco ostrożny i tradycyjny, gdyż unika wprowadzania postaci ze złego snu gniewnych konserwatystów prawicowych, które do tej pory byly dla jego kina emblematyczne i ulubione.

      Niektórzy chyba odjęli filmowi właśnie z powodu powyższego ;], wg mnie : niesłusznie.

      Jest to historia matki, która pewnego dnia spotyka na ulicy przyjaciółkę swojej córki, z którą od wielu lat nie ma kontaktu. Otrzymuje kilka zdawkowych informacji na jej temat, i to wystarczy do uruchomienia lawiny wspomnień : o tym jak poznała mężczyznę -Xoana, zakochała się w nim z wzajemnością, jak pojawiła się na świecie Antia, co się takiego stało, że zerwały ze sobą relację, jak później potoczyły się losy stęsknionej matki. Cała ta opowieść ma formę listu, który - wyrwana z codzienności, decydująca się na zerwanie aktualnego związku i okupująca w samotności dawne mieszkanie, które zajmowały razem - Julietta pisze spontanicznie do córki, choć może niekoniecznie po to, by ona go przeczytała, a bardziej dla samej siebie, aby zmierzyć się z całym swoim życiorysem, z falą wzruszeń i przemyśleń, jaka ją dopada. Od dawna nieobecna [ciałem, jako że duchem jest zawsze obecna w jej myślach ] córka jest jedyną właściwą adresatką, wobec której matka może siebie określić i wyjaśnić.

      Emma Suarez [teraz] Adriana Ugarte [dawniej] w roli Julietty [obie zasłużyły na nominacje do Europejskich Nagród Filmowych, podobnie jak reżyser i sam film], Inma Cuesta, Michelle Jenner, Daniel Grao i Dario Grandinetii w głównych rolach.

      Almodovar nie tak cudownie śmiały i psotny jak w innych filmach, ale nadal nastrojowy, liryczny, urzekający barwami i doborem miejsc, zarówno mieszkań w kamienicach oraz zaułków i ulic Madrytu, jak i plenerów, epatujący urodą i zmysłowością swoich aktorek, opowiadający historię zapewne niekoniecznie oryginalną czy wyjątkową, chwilami nawet telenowelową, ale w taki sposób, że można oglądać bez końca :]

      A scenariusz tym razem oparł na wątkach z opowiadań noblistki Alice Munro.

      Dyskretną muzykę napisał Alberto Iglesias.

      Koniecznie warto obejrzeć ! :]
      • grek.grek 2:30 [aaa !] Kultura "Julietta" [2016] 07.12.19, 11:35
        grek.grek napisał:

        > O, miałem okazję obejrzeć premierowo, chyba wówczas w TVP2, nocą ;]

        Z jednej strony, kreskę Pedro Almodovara znać tutaj na każdym kroku, w kolorystyce, tematyce wysuwającej na plan pierwszy uczucia i przeżycia kobiet, stylu narracji, z drugiej : pan reżyser pozostaje zaskakująco ostrożny i tradycyjny, gdyż unika wprowadzania postaci ze złego snu gniewnych konserwatystów prawicowych, które do tej pory byly dla jego kina emblematyczne i ulubione.

        Niektórzy chyba odjęli filmowi właśnie z powodu powyższego ;], wg mnie : niesłusznie.

        Jest to historia matki, która pewnego dnia spotyka na ulicy przyjaciółkę swojej córki, z którą od wielu lat nie ma kontaktu. Otrzymuje kilka zdawkowych informacji na jej temat, i to wystarczy do uruchomienia lawiny wspomnień : o tym jak poznała mężczyznę -Xoana, zakochała się w nim z wzajemnością, jak pojawiła się na świecie Antia, co się takiego stało, że zerwały ze sobą relację, jak później potoczyły się losy stęsknionej matki. Cała ta opowieść ma formę listu, który - wyrwana z codzienności, decydująca się na zerwanie aktualnego związku i okupująca w samotności dawne mieszkanie, które zajmowały razem - Julietta pisze spontanicznie do córki, choć może niekoniecznie po to, by ona go przeczytała, a bardziej dla samej siebie, aby zmierzyć się z całym swoim życiorysem, z falą wzruszeń i przemyśleń, jaka ją dopada. Od dawna nieobecna [ciałem, jako że duchem jest zawsze obecna w jej myślach ] córka jest jedyną właściwą adresatką, wobec której matka może siebie określić i wyjaśnić.

        Emma Suarez [teraz] Adriana Ugarte [dawniej] w roli Julietty [obie zasłużyły na nominacje do Europejskich Nagród Filmowych, podobnie jak reżyser i sam film], Inma Cuesta, Michelle Jenner, Daniel Grao i Dario Grandinetii w głównych rolach.

        Almodovar nie tak cudownie śmiały i psotny jak w innych filmach, ale nadal nastrojowy, liryczny, urzekający barwami i doborem miejsc, zarówno mieszkań w kamienicach oraz zaułków i ulic Madrytu, jak i plenerów, epatujący urodą i zmysłowością swoich aktorek, opowiadający historię zapewne niekoniecznie oryginalną czy wyjątkową, chwilami nawet telenowelową, ale w taki sposób, że można oglądać bez końca :]

        A scenariusz tym razem oparł na wątkach z opowiadań noblistki Alice Munro.

        > Dyskretną muzykę napisał Alberto Iglesias.


        Cenny replay, bardzo środkowonocny, lecz naprawdę warto, może na przykład... nagrać ? :] Jesli tylko macie możliwość, zachęcam :]
    • grek.grek 21:00 TVN7 "Teoria spisku" [1997] 06.12.19, 10:24
      Brylujący na ekranie taksówkarz nowojorski z tendencjami do snucia teorii spiskowych, to już mocny trop wiodący do prawdziwych początków nowoczesnego kina ;]

      Bohater tego filmu działa na szeroką skalę : mieszkanie zamienia w bunkier, wydaje broszurki uświadamiające, ale nie natrafia na większy odzew; jedyną osobą, z którą ma regularny kontakt jest klientka korzystająca z taksówki, ale za to wysoko postawiona, prawniczka z Departamentu Sprawiedliwości.

      O ile w klasyku Scorsese tematem wiodącym były meandry psychiki głównego bohatera, o tyle tutaj chyba jednak chodzi o konkretną akcję i rozgrywkę sensacyjną, jako że niestrudzony tropiciel spisków, koniec końców, przypadkiem ?, faktycznie trafia na grubszą aferę u szczytów władzy.

      czołowe role : Mel Gibson, Julia Roberts, Patrick Stewart
      reżyseria : Richard Donner.
    • grek.grek 21:55 SuperPolsat "Jak rozpętałem II wojnę światow 06.12.19, 10:28
      Ostatnia część wojennej drogi Franka Dolasa : "Wśród swoich" :]

      wojna na wesoło, takie opowiastki ku rozbawieniu skutecznie egzorcyzmują koszmar, a poza tym frontowe i zakulisowe okoliczności również są wdzięcznym tematem do żartów, co tu dużo kryć :]

      reżyseria : Tadeusz Chmielewski

      Replay jutro o 20:00.
      • grek.grek 20:00 SuperPolsat "Jak rozpętałem II wojnę św 07.12.19, 10:15
        grek.grek napisał:

        > Ostatnia część wojennej drogi Franka Dolasa : "Wśród swoich" :]
        >
        > wojna na wesoło, takie opowiastki ku rozbawieniu skutecznie egzorcyzmują koszma
        > r, a poza tym frontowe i zakulisowe okoliczności również są wdzięcznym tematem
        > do żartów, co tu dużo kryć :]
        >
        > reżyseria : Tadeusz Chmielewski


        Obiecana powtórka aka seans właściwy :]
    • grek.grek 22:30 Stopklatka "Amityville" [2005] 06.12.19, 10:34
      O horrorze nawiedzonego domu w Amityville powstało 14 filmów, z których być może najwybitniejszy jest, jak to bywa często - ten pierwszy :]

      reżyserował Stuart Rosenberg, nominowaną do Oscara muzykę napisał Lalo Schiffrin, a w jednej z głównych ról pojawił się Rod Steiger.

      Dzisiejsza wersja jest z 2005 roku, popadającego w szaleństwo, opętanego przez złe moce ojca rodziny odtwarza Ryan Reynolds, jego coraz bardziej przerażoną lepszą połowę - Melissa George.

      Reżyseruje Andrew Douglas.

      wg mnie, dobry remake, pod warunkiem, że traktuje się go jak osobny film, unikając porównań z naprawdę klasowym oryginałem :]
      • grek.grek 0:05 Stopklatka "Amityville" [2005] 09.12.19, 11:16
        grek.grek napisał:

        > O horrorze nawiedzonego domu w Amityville powstało 14 filmów, z których być może najwybitniejszy jest, jak to bywa często - ten pierwszy :]

        reżyserował Stuart Rosenberg, nominowaną do Oscara muzykę napisał Lalo Schiffrin, a w jednej z głównych ról pojawił się Rod Steiger.

        Dzisiejsza wersja jest z 2005 roku, popadającego w szaleństwo, opętanego przez złe moce ojca rodziny odtwarza Ryan Reynolds, jego coraz bardziej przerażoną lepszą połowę - Melissa George.

        Reżyseruje Andrew Douglas.

        wg mnie, dobry remake, pod warunkiem, że traktuje się go jak osobny film, dyskretnie unikając porównań z naprawdę klasowym oryginałem :]


        replay, czyli straszne straszenie nocną porą ;]
    • grek.grek 23:05 TV4 "8. mila" [2002] 06.12.19, 10:49
      pan raper Eminem okazuje się być zupełnie zdolnym aktorem, może dlatego, że scenariusz tego filmu wykorzystuje wątki z jego biografii, a on sam ma wiele okazji, by popisać się swoim charakterystycznym stylem rymowania :]

      teksty są przetłumaczone i lecą u dołu ekranu, udało się z nich wydobyć esencję i celne puenty, a to już coś :]

      Druga zaleta filmu, to umiejscowienie jego akcji w dośc obcesowych i mało wykwitnych zakątkach przemysłowo-robotniczych dzielnic Detroit; wtedy jeszcze prosperującego, które dzisiaj w dużej mierze przypomina miasto-widmo, a przynajmniej - zdaniem wielu - takie czyni wrażenie.

      Trzeci punkt - historia białego chłopaka w czarnym gettcie, któremu na głowę sypią się cegłówki, ale on ciągle ma nadzieję; raperem jest wybornym, ale na scenie zapiera mu dech i nie może "odpalić", kiedy poznaje sympatyczną dziewczynę [Brittany Murphy], koniec końców ona stawia na romans z jegomościem, który moze jej zapewnić sukces w modelingu, do tego dochodzi praca w fabryce, mieszkanie w przyczepie z nadużywającą matką i nieustanna troska o los ukochanej młodszej siostry, dla której pragnie lepszego życia, ale nie ma pomysłu, jak to osiagnąć.

      w ostatnim akcie triumfuje nad wrogami, biedą i niepewnością, ale, to bardzo ważne, nie jest to sukces, który przenosi go do innej rzeczywistości : jutro następny dzień w pracy, te same zmartwienia i ten sam człowiek.

      Hip hop jest tutaj w pełnym wymiarze, zarówno jako muzyka, bitwy na rymy, ale również rywalizacja w formacie gangsterskim, no i koleżeństwo oraz przyjaźń, które są czasami ostatnią deską ratunku.

      A rapuje się wszędzie, tak na scenie, przed rozszalałą widownią, jak i podczas przerwy obiadowej w fabryce składania samochodów :]

      reżyseria : Curtis Hanson

      zdecydowanie dobre kino, wg mnie.

      Powtórka w niedzielę, 22:00.
    • grek.grek 0:05 Stopklatka "Narcos" 3,4 / 10 06.12.19, 10:56
      powtórka, dla mnie cenna, bo akurat te dwa odcinki umknęły mi złośliwie, podczas gdy Morfeusz kołysał mnie do snu ;], a pierwsze dwa na tyle dobrze się zaprezentowały, że wyrażam pełne zainteresowanie śledzeniem tego serialu ;]

      A jak u Was, Czcigodni ?
      • grek.grek 22:00 Stopklatka "Narcos" 5,6 / 10 07.12.19, 10:56
        dynamiczna narracja, masa faktów, zręczne połączenie filmowej inscenizacji ze zdjęciami i fragmentami filmów archiwalnych, kulisy produkcji, przemytu i dystrybucji narkotyków, związków mafii z politykami, rozgrywek między policją, a baronami kokainowymi, na dodatek jeszcze z udziałem komunistycznej partyzantki, do tego rzut oka na prywatne sprawy i wzruszenia bohaterów [co by nie sądzić o panu Escobarze, to trudno nie współczuć mu, gdy musi uciekać ze swojej posiadłości, która jest spełnieniem jego marzeń i prawdziwym domem; ofk, za pieniadze z narkotyków i zbrodni, ale mimo wszystko, chodzi o poczucie straty; poza tym, jakkolwiek to zabrzmi, był to jednak społecznik i to chyba całkiem szczery, niekoniecznie łożył na boiska, sierocińce i inne instytucje pożytku publicznego, dlatego bo chciał uzyskać lojalność ludzi, którzy mieliby w podzięce odmawiać współpracy z policją, ale dlatego że naprawdę mu zależało na poprawie ich losu; nie ma tutaj intencji interpretowania wszystkiego na niekorzyść bohatera].

        dobry serial, wg mnie.

        I ta muzyka latino, uwodzicielska ! :]
        • grek.grek 22:10 Stopklatka "Narcos" 5,6 / 10 07.12.19, 10:56
          a jednak o 22:10 :]
      • grek.grek 0:35 Stopklatka "Narcos" 5,6 / 10 13.12.19, 11:08
        replay.

        cenny, bo nie obejrzałem jeszcze tych odcinków.

        A jak Wam idzie, Czcigodni ? :]
        • grek.grek 22:10 Stopklatka "Narcos" 7, 8 / 10 14.12.19, 11:00
          po 6 odcinkach zaryzykuję, że jest to serial wyśmienity !

          scenariusz wypełniony faktami ze współczesnej historii związanych z kartelami narkotykowymi, z dokładnym zapisem intrygujących niuansów rozgrywek na zapleczu konfrontacji mafii z policją, rozwija także wątki personalne, wprowadza postaci polityków, łączy to w historię prawdziwą, wzbogaconą mnóstwem anegdot, zdjęć archiwalnych, komunikatów medialnych, choć zastrzega że posługuje się fikcją i bohaterowie nie są jeden do jeden odpowiednikami prawdziwych osób.

          główny motyw, wg mnie, to ilustracja siły pieniądza, która pcha ludzi do zbrodni, walki o władzę, podstępu, zdrady, a ich niezłomnych przeciwników automatycznie ustawia w mniejszości, bo ilu można znaleźć "nieprzekupnych" w świecie biedy i dominującego marzenia o materialnym sukcesie, gdzie korupcja jest zjawiskiem codziennym i pospolitym, a przychodzi im zmagać się z organizacją dysponującą budżetem małego państwa.

          Trzeba tam naprawdę niecodziennej odwagi i wiary w całkiem niedzisiejsze ideały, żeby tej maszynce do usuwania niewygodnych ludzi stawić czoło i nie zwariować, choćby nie przystając na warunki rozejmu proponowanego przez gangi , za cenę pozostawienia w spokoju ich narkotykowego imperium, narażając w ten sposób własnych obywateli na skutki bezpardonowej wojny domowej.

          Plus znakomita latynoska muzyka :]

          I ciekawe postaci, zwłaszcza sam Pablo Escobar, z jednej strony zupełnie bezlitosny boss mafijny, wydający wyroki śmierci z łatwością godną nazistowskich zbrodniarzy wojennych, z drugiej : jegomość z głową na karku, społecznik, a nawet, excusez le mot, patriota lokalny i dobry ojciec oraz mąż, choć żonę zdązył już zdradzić.
      • grek.grek 23:55 Stopklatka "Narcos" 7,8 / 10 20.12.19, 11:22
        Zaczynam darzyć pewną sympatią te nocne powtórkowe seanse "Narcos", to pewnie z powodu klimatów latynoskich ;]

        I tak jakoś w porę, bo zostały jeszcze 4 odcinki :]
        • grek.grek 0:25 Stopklatka "Narcos" 9, 10 / 10 27.12.19, 11:45
          ostatnie 2 odcinki pierwszego sezonu [z trzech nakręconych, do tej pory].

          oglądam od pewnego momentu z najwyższym zainteresowaniem, zwłaszcza te nocne powtórki w jakiś sposób uruchamiają świetny nastrój, więc już prawie z premedytacją stawiam właśnie na taki wariant :]

          a jak u Was, Czcigodni ? Czy mieliście okazję zaznajomić się z tym serialem ?
          • grek.grek 22:10 Stopklatka "Narcos 2" odc. 1, 2 28.12.19, 11:35
            No proszę, ledwie wczoraj zakończyła się 1 seria [wiem, jak to brzmi wobec serialu, który ma już swoje lata ;)], a tutaj od razu druga wchodzi :]

            Brawo, Stopklatka !

            Zwłaszcza, że pierwszy sezon kończy dynamiczna akcja ucieczki Pablo Escobara oraz jego kompanów z La Catedral, więzienia które sam dla siebie zbudował, aby w nim odbębnić karę zasądzoną przez kolumbijski wymiar sprawiedliwości. Prezydent poszedł na taki układ, bo tylko w taki sposób mógl uzyskać gwarancje spokoju na ulicach, ustania zamachów bombowych i nakręcania spirali przemocy przez kartel z Medellin.

            oczywiście, Escobar et consortes zamieniają to 'więzienie" w kurort wypoczynkowy, który dysponuje boiskiem piłkarskim, wystawnymi meblami, salą do bilarda, luksusowymi pokojami, a kolejne transporty we względnym sekrecie dowożą tam nawet pannie lekkich obyczajów. Nikt o tym nie wie, bo jednym z warunków jakie postawił Escobar było stworzenie 3 km strefy ciszy wokół La Catedral.

            dopiero dzięki działalności wywiadowczej niezłomnej dwójki agentów DYE [kamery/aparaty fotograficzne obsługiwane przez kierowcę, zamontowane w środku ciężarówki, która dowozi narkotykowym baronom niezbędne sprzęty i towarzystwo] cała sprawa wychodzi na jaw i nieco chwieje się układ zawarty między gangsterami i państwem.

            Tym co uderza jednak najbardziej w Escobara jest jego własna paranoja. Siedząc w tym quasi-więzieniu, z którego jednak ruszyć się nie może, nie prowokując wojska i policji do reakcji, wzmaga się jego obsesja sprawowania detalicznej kontroli nad poczynaniami gangu oraz absolutnego posłuszeństwa współpracowników, nawet wieloletnich, sprawdzonych przyjaciół, których gotów osobiście zabić za najdrobniejszy przejaw nielojalności, ot choćby za to, że prywatnie [połączenie telefoniczne działają, więc obieg informacji między La Catedral, a zewnętrzem funkcjonuje niezawodnie, na dodatek mafiosi mają gołębie pocztowe i to one przenoszą co bardziej zakamuflowane wiadomości] wyrażali oni niezadowolenie z podniesienia przez Escobara horrendalnego "podatku" na poczet jego odsiadki, którą uważa on za osobiste poświęcenie w imię utrzymania całej machiny kokainowego biznesu.

            Scena, w której - na terenie więzienia - najpierw zabici zostają dwaj towarzysze Escobara, a następnie poćwiartowane zwłoki puszczane są z dymem w sąsiednim budynku, wyposażonym w piec, przy czym gangsterzy smażą mięso na grillu, aby zatuszować specyficzny zapach wychodzący kominem - czysta makabreska.

            Koniec końców, to podwójne morderstwo jest błędem Escobara, co sam przed sobą przyznaje. Władza wraz z wojskiem i służbami chce wykorzystać plotki na ten temat, aby wejść na teren więzienia i pod pozorem wzmocnienia zabezpieczeń przed możliwymi zamachami ze strony przyjaciół zabitych jegomościów, odnaleźć zwłoki i oskarżyć Escobara oraz jego kolegów formalnie o zabójstwo [wyrok odsiadują za kokainę, bynajmniej nie za kilka tysięcy trupów jakie mają na sumieniu], skutkiem czego byłoby przeniesienie go do więzienia w Ameryce, czego Escobar boi się jak ognia.

            Kiedy więc zjawia się pod La Catedral wojsko, mafiosi gotowi są bronić swojej fortecy z bronią w ręku [a mają jej tam pod dostatkiem].

            Próbuje przekonać ich do poddania się zarządzeniom władzy sam minister sprawiedliwości, najbliższy współpracownik prezydenta. Wojsko ostrzega go przed wejściem na teren więzienia, ale gość jest tak pewny, że nic złego nie moze spotkac wysoko postawionego urzędnika państwowego, że wchodzi bez obawy.

            I wyjśc już nie może, bo gang zatrzymuje go jako zakładnika.

            Mimo tego faktu, prezydent zgadza się na interwencję oddziału specjalnego. Trudna decyzja, ale każda inna byłaby uznana za porażkę, jeszcze jedną w rywalizacji z narkotykowymi bandytami, o tę jedna za dużo.

            Wejście służb wywołuje chaos, którego skutkiem Escobar i część gangu uciekają. A duet agentów DYE nadal zamierza go ścigać i, zgodnie z zapowiedzią, po to by ostatecznie zlikwidować. Nie będzie już układów między karetelem, a państwem. A w samym kartelu jest podział i bunt wobec dotychczasowego wodza.


            Stopklatka pięknie zapowiada dalszy ciąg serialu : "Kolejne PRZYGODY barona narkotykowego" ;] Przygody ;] to mnie urzekło.

            Co nie zmienia faktu, że to bardzo dobra wiadomość !

            Dzisiaj pierwsze 2 odcinki.

            Z tą latynoską muzyką, takimże akcentem w głosach aktorów i przyrodą zdecydowanie bliską oryginalnym miejscom, w których rozgrywały się te wydarzenia [nawet jeśli twórcy filmu zastrzegają że fabuła jest fikcyjna], choć coś mi się zdaje, że zdjęcia kręcone były na Florydzie albo w okolicach ? ;]

      • grek.grek 22:10 Stopklatka "Narcos" 9, 10/ 10 21.12.19, 11:37
        Doskonale rozwija się fabuła !

        wojna narkotykowa, śmierć dzielnej dziennikarki, kuriozalne ustępstwa szantażowanej wewnętrznie władzy na rzecz kartelu z Medellin [sytuacja, w której baronów kokainowych oskarża się tylko za handel prochem, a nie za kilkadziesiąt/set zabójstw, w dodatku zezwala na odbywanie symbolicznej kary w "więzieniu", które sami budują, a które w istocie jest luksusowym kurortem wypoczynkowym, pod opieką własnych żołnierzy - osłupiająca], ale jednocześnie w samej organizacji pojawia się groźna dla bossów opozycja, wybuchają bomby wycelowane w ich rodziny, a najbliższy współpracownik i przyjaciel Escobara wystawiony zostaje policji i ostatecznie zabity, przy czym do końca honorowo zachowuje lojalność wobec niego.

        nie można z mafią się szarpać nie brudząc sobie rąk, jak mawiał klasyk : kiedy patrzymy w otchłań, otchłań patrzy na nas i grunt, by walcząc z potworami nie stać się jednym z nich; póki co, stróże prawa zachowują względną równowagę psychiczną, dochodzą po prostu do wniosku, że odpowiedź na działania bandytów, którzy nie przestrzegają żadnych zasad, musi być dokładnie w tej samej poetyce udzielona.

        Nie są w końcu politykami, którzy mają dobre intencje, odwagę i determinację, ale ręce wiążą im mechanizmy sprawowania władzy i konieczność brania pod uwagę opinii wpływowych ludzi [ojciec dziennikarki, która porwana przez kartel ginie podczas próby odbicia jej przez oddział specjalny].

        Znakomity serial.

        Ciekawe, jak szybko Stopklatka wypuści drugi sezon ?
    • grek.grek 0:30 Kultura "Aquarius" [2016] 06.12.19, 11:15
      Bardzo polecam !

      jakże zajmujące kino brazylijskie, z Sonią Bragą w głównej roli.

      Gra ona Clarę, panią w sile wieku, wybitną znawczynię, krytyczkę muzyczną, która zajmuje piękne mieszkanie w okolicach plaży w Recife.

      Pech chce, że zmienił się właściciel domu i grozi jej eksmisją, chce wyrzucić, bo już ma plany zagospodarowania przestrzeni. Sąsiedzi powoli się wyprowadzają, nie mają chęci kopać się z koniem, zwłaszcza że jegomość może być naprawdę nieprzyjemny w swojej determinacji do "uprzątnięcia" budynku.

      Dzielna Clara odchodzić nie ma zamiaru, teoretycznie by mogła i miała dokad, ale w praktyce : byłaby to dla niej duchowa tragedia. To mieszkanie ma dla niej znaczenie najwyższe i pierwsze, całe jest wypełnione jej uczuciami, wspomnieniami, namiętnościami, szczęściem, radościami, wrażeniami, które gromadziła przez wiele lat spełnionego, momentami dramatycznego, życia. Znaczy dla niej zbyt wiele, by mogła odejśc, więc konsekwentnie stawia opór i mimo wszelkich prób ze strony "czyścicieli" stara się robić swoje.

      Wątek walki samotnej kobiety o swoje miejsce pod słońcem, pięknie się splata z wartościowym portretem dojrzałej, nadal szalenie atrakcyjnej, wykształconej, inteligentnej kobiety, pielęgnującej przeżyte lata, ale nie zasypiającej gruszek w popiele i wciąz korzystającej mądrze i zachłannie z uroków życia.
      Koresponduje w tych aspiracjach z równie udaną "Glorią" Sebastiano Lelio, którą również kiedyś oglądaliśmy :] [a która doczekała się amerykańskiego remake'u, z Julianne Moore w głównej roli].

      reżyseruje : Kleber Mendonca Filho

      Bardzo warto zobaczyć ! :]

      kiedyś zdarzyło mi się pisać obszerniej, może się przyda na coś ta relacja ?
      [9 wątek od góry] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,167403092,167403092,Ojej_co_tu_wybrac_2019_1_vol_99_.html?s=5#p167480702

    • grek.grek "Pozdrowienia z San Francisco" o filmie po filmie 06.12.19, 11:44
      30-minutowa nowelka francuska , a akcją umieszczoną w Paryżu. Rocznik 2016 :]

      Jeanne i James spotykają się na uniwerystecie, podczas wykładu z politologii, gdzie rozkręca się intensywna dyskusja.

      Potem Jeanne spotyka Jamesa w sklepie z płytami jazzowymi. Ona go poznaje, on chyba też, ale wychodzi bez słowa. A później widzi go na przejściu ulicznym.

      Wreszcie wpadają na siebie w nocnym klubie. I tutaj James ją zaczepia, zaczynają rozmawiać.

      Jeanne nowy znajomy intryguje, jako że jest Amerykaninem z San Francisco, poza tym : kulturalny, z prezencją, przystojny, towarzysko obyty. Dobrze im się rozmawia, mimo że James ani słowa nie zna po francusku, a Jeanne nie jest wybitną anglistką, aczkolwiek James bardzo chwali jej akcent. Tematy rozmów są zupełnie niezobowiązujace, takie typowe w sytuacji, gdy ludzie dopiero się poznali, przyprawione poczuciem humoru.

      Wędrują nocą do domu kolegi Jeanne, gdzie odbywa się impreza imieniowa. Same sympatyczne towarzystwo, studenci, młodzi naukowcy.

      Kiedy gospodarz domu dowiaduje się, że James jest pianistą jazzowym [właśnie skończył kolejny rok w konserwatorium i przyjechał do Europy na roczny urlop], zaprasza go do zagrania czegoś. I James gra, pięknie gra, a wszyscy słuchają. Jeanne również, i nowy kolega jeszcze bardziej zyskuje w jej oczach.

      Tę noc kończą w parku, z widokiem na miasto, z sugestią, że doszło do czegoś więcej.

      Rankiem rozstają się pod jej domem i umawiają na następny dzień.

      Lecz James nie przychodzi. Jeanne czeka długo, do zmroku, a on się nie pokazuje. Znika. Jeanne wyraźnie czuje się rozczarowana tym faktem.

      Jakiś czas później, kiedy idzie tunelem metra, nagle dostrzega znajomą postać. James ! Niesie toboły z jakimś drugim chłopakiem, jest z nimi jakaś jejmość i komenderuje.

      Kiedy zdumiona Jeanne woła jego imię, chłopak odwraca się, zdetonowany, porzuca toboły i pędem ucieka. Okazuje się, że ma na imię Felicine.

      Łatwo się już domyślić, że nie jest Amerykaninem z San Francisco, ale najpewniej imigrantem z Senegalu albo innego afrykańskiego kraju.

      Jeanne doznaje konfuzji, a za chwilę jest ona jeszcze większa, bo dowiaduje się, że na imprezie u kolegi, na której była z Jamesem/Felicienem, doszło do zmasowanej kradzieży portfeli gości. Oczywiście, pierwsza myśl : imigrant ukradł !

      Jeanne bije się z myślami przez następne dni, aż dociera do niej sprostowanie, że znaleziono sprawcę i był nim jakiś inny chłopak, którego ktoś nieopatrzenie wpuścił do mieszkania.

      Przychodzi do niej list, włożony pod drzwi. To kilka zdań od Jamesa/Feliciena. Przeprasza ją za swoje kłamstwo i zapewnia, że gdy mówił, ze bardzo ją lubi i podoba mu się - było prawdą i tylko prawdą. Jeanne jest wzruszona. Wie, że chłopak bardzo się zawstydził, kiedy go zdemaskowała, dlatego nie ma odwagi się z nią spotkać, a przecież to nie jego amerykańskośc i nie jego sanfranciskość ją urzekła, lecz sposób bycia, humor i talent.

      Od tej pory dziewczyna stara się jakoś trafić na Jamesa vel Feliciena. Odwiedza ciagle ten sam bar, w którym się spotkali, rozgląda sie po sali na zajęciach, wystaje pod [charakterystycznie niebieskim] sklepem z płytami, ale Felicien vel James nie pojawia się. Widzimy go w jego mieszkaniu, dzielonym z kolegą, jak gra na pianinie [elektrycznym] i komponuje.

      Jeanne z tego wszystkiego nabawia się kontuzji, kiedy w barze wypija o jednego drinka za dużo i [chyba, bo nie ma tej sceny wprost pokazanej] skręca kostkę albo coś w tym rodzaju. I to nadal nie powstrzymuje jej przed dzielnymi probami odnalezienia chłopaka.

      Mija pół roku.

      Jeanne ma narzeczonego, właśnie jedzą kolację z jej rodzicami. Potem Jeanne i narzeczony wybierają się na wieczorek jazzowy w klubie. Nie mogą jednak wejśc do środka albo dopiero czekają w kolejce, więc Jeanne ma czas, żeby pospacerować wokół lokalu. I oto natrafia na plakat zapowiadający występ jazzzowego kwartetu, na którym jest... James vel Felicien.

      Nie wiadomo, jakimi środkami, ale to już raczej łatwo się domyślić, Jeanne znajduje mieszkanie Jamesa/Feliciena/

      Kiedy pewnego dnia chłopak zbiega schodami w dół, spotyka czekającą na niego Jeanne. Patrzą na siebie, on zaskoczony, i tak się kończy ta historia. Puentą potencjalnie optymistyczną :]

      reżyseria : Yohann Kouam.

      Bardzo dobre !

      trailer, jeśli pozwolicie :

      vimeo.com/208430706
    • grek.grek 14:30 SuperPolsat "Chłopi" [1973] 1,2/2 07.12.19, 09:29
      wspaniała oraz mistrzowska ekranizacja prozy Władysława Reymonta.

      Czasami próbuję sobie wyobrazić, jak mogłoby to wyglądać dzisiaj i... wolę sobie dalej nie wyobrażać ;] Nie ma już tamtych aktorów, inscenizatorów, reżyserów, a przede wszystkim nie ma już tamtej wsi, nawet nie dokładnie tak wyrazistej, ale nawet skoligaconej w jakiś rozsądny sposób, z wszelkimi jej odcienami i folklorem, co najwyżej jakieś grupy rekonstrukcyjne mogłyby ją odtwarzać na piknikach albo uroczystościach. Ludzie nie mają już tej dawnej kultury we krwi, a więc trudno o niej wiarygodne kino/serial kręcić, takie mam wrażenie.

      Na szczęście mamy takie powtórki jak dzisiejsza :]

      w głównych rolach : Władysław Hańcza, Ignacy Gogolewski, Emilia Krakowska, Krystyna Królówna, Magdalena Wołłejko

      reżyseria : Jan Rybkowski

      I ten motyw muzyczny !
      Tutaj w interpretacji współczesnej :

      www.youtube.com/watch?v=gqEUX8MfTGU
      Obie części od razu. Bardzo dobry zwyczaj ! ;]
    • grek.grek 16:35 Kultura "Jak ukraść milion dolarów" [1966] 07.12.19, 09:37
      KOlekcjoner sztuki, a w istocie przebiegły fałszerz, wystawia do publicznej prezentacji swoją najcenniejszą rzeźbę. Na jego tropie jest marszand, który podejrzewa kolekcjonera o niegodziwości, więc wynajmuje prywatnego detektywa, aby zdobył dowody.

      Zaangażowany w swoje działania detektyw poznaje uroczą córkę fałszerza, która chce porwać rzeźbę, celem uzyskania gratyfikacji finansowej. Oczywiście, zapatrzony w niż jak w obrazek, zgadza się pomóc :]

      KOmedia niezawodnego Williama Wylera
      obsada : Audrey Hepburn, Peter O'Toole, Hugh Griffith, Charles Boyer.

      Niestety, nie zdołam dziś ustrzelić, mam nadzieję, że Wam się uda, Czcigodni :]
    • grek.grek 17:45 TVN7 "Wszystko stracone" [2013] 07.12.19, 09:50
      film w obsadzie jednoosobowej.

      na ekranie uwija się pan Robert Redford, grając samotnego żeglarza oceanicznego, który wskutek wypadku boryka się z poważnymi problemami : raz, że jego jacht doznaje poważnej kontuzji, a dwa : idzie sztorm, a w takich warunkach łatwo postradać nie tylko kierunek drogi, ale i samo życie.

      scenariusz i reżyseria : J.C Chandor

      ciekawa próba, jak każda gdy uwagę widza ogniskuje jedna postać i cały zestaw jej perypetii [podobny, ale chyba bardziej klaustrofobiczny przypadek mamy w rewelacyjnym "Locke" z Tomem Hardym].

      Tutaj jeszcze dochodzi miejsce akcji, czyli ocean, woda, a stąd już niedaleko do licznych odniesień kulturowych, literackich, symbolicznych.

      I ponoć cały film nie zawiera ani jednego wypowiedzianego słowa. Co mnie trochę jednak dziwi, bo w ludzkiej naturze tkwi koniecznośc wyrażania siebie w taki właśnie sposób, choćby w powietrze, w ciszę, dla wyładowania emocji w trudnych momentach [a takich zapewne nie brakuje ?].

      Muzyka Alexa Eberta, zdjęcia : Frank G. De Marco.

      na RT zacne 94 % z 234 recenzji krytycznych i 63 % od publiczności, z najwyższej rangi pochwałami dla pana Redforda :]

      Powtórka w środę, 0:00

      całe szczęście, bo dzisiaj raczej nie zdążę na początek ;]
      • grek.grek 0:00 TVN7 "Wszystko stracone" [2013] 10.12.19, 10:51
        grek.grek napisał:

        > film w obsadzie jednoosobowej.

        na ekranie uwija się pan Robert Redford, grając samotnego żeglarza oceanicznego, który wskutek wypadku boryka się z poważnymi problemami : raz, że jego jacht doznaje poważnej kontuzji, a dwa : idzie sztorm, a w takich warunkach łatwo postradać nie tylko kierunek drogi, ale i samo życie.

        scenariusz i reżyseria : J.C Chandor

        ciekawa próba, jak każda gdy uwagę widza ogniskuje jedna postać i cały zestaw jej perypetii [podobny, ale chyba bardziej klaustrofobiczny przypadek mamy w rewelacyjnym "Locke" z Tomem Hardym czy w "127 godzin" z Jamesem Franco].

        Tutaj jeszcze dochodzi miejsce akcji, czyli ocean, woda, a stąd już niedaleko do licznych odniesień kulturowych, literackich, symbolicznych.

        I ponoć cały film nie zawiera ani jednego wypowiedzianego słowa. Co mnie trochę jednak dziwi, bo w ludzkiej naturze tkwi koniecznośc wyrażania siebie w taki właśnie sposób, choćby w powietrze, w ciszę, dla wyładowania emocji w trudnych momentach [a takich zapewne nie brakuje ?].

        Muzyka Alexa Eberta, zdjęcia : Frank G. De Marco.

        > na RT zacne 94 % z 234 recenzji krytycznych i 63 % od publiczności, z najwyższej rangi pochwałami dla pana Redforda :]


        Cenny replay :]
      • grek.grek TVN7 "Wszystko stracone" [2013] 11.12.19, 11:28
        Melduję posłusznie upolowanie, ale niestety z 15-20 min spóźnieniem, co powoduje, że najpierw muszę nadrobić ten deficyt, by ośmielić się coś więcej napisać ; mam nadzieję, że znajdę film w sieci :]

        Awansem chciałbym powiedzieć, że jest to naprawdę wzruszająca historia, niezwykle symboliczna, z wybitną rolą p. Redforda, który włożył w ten film całe serce [stawiam w ciemno i wierzę bezgranicznie] :]
        • grek.grek "Wszystko stracone" - po filmie o filmie 12.12.19, 11:52
          Przekonałem się ponownie, że znaleźć w sieci stronę z filmem za friko jest dziś bardzo trudno ;] Niemal wszędzie dobrodzieje oczekują zapłaty, i to w najgorszej postaci, bo "esemesowej", a jak wiadomo, takie historie kończą się na ogół podwójną klapą : pustym portfelem i brakiem satysfakcji filmowej :]

          Na szczęście, udało mi się natrafić na miejsce, gdzie jeszcze ludzkość dzieli się kulturą bezinteresownie, choć na ile jest to etyczne wobec twórców : można dyskutować.

          Film obywa się bez dialogów, ale za to pięknie szumi, albo groźnie wyje, wiatr na oceanie, deszcz szaleje w scenach sztormu.

          Muzyka zjawia się od czasu do czasu, jej obecność doznaje wzmożenia w drugiej części filmu, by apogeum uzyskać w samym finale.

          Na planie mamy jednego aktora, pana Redforda, który wprawdzie wypowiada kilka słów i wydaje trochę dźwięków, ale głównie do samego siebie lub wzywając pomocy albo też w powietrze : dla odreagowania.

          Przez większość filmu jest on dzielnym, samotnym żeglarzem, który z prawdziwą pokorą, poświęceniem i respektem zmaga się z problemami natury technicznej, żywiołem oceanu, a wreszcie z widmem śmierci zaglądającym mu głęboko w oczy.

          Jacht znajduje się 1,7 tys mil morskich od najbliższego lądu, czyli Sumatry.

          Bohater budzi się i zauważa, że jego oceaniczny wehikuł nabiera wody ! Podczas gdy on spał, jacht zderzył się z pływajacym samopas po oceanie kontenerze pełnym śmieci [wzmianka ekologiczna]. Jest dziura, którą trzeba załatać, więc żeglarz niezwłocznie przystępuje do dzieła, używając do tego zawieszenia na linkach. Potem cierpliwie wypompowuje wodę z pokładu.

          Jako że niestety nie działa radio i system nawigacji uległ uszkodzeniu, pan bohater - jedząc, robiąc pranie i uwijając się przy sterze - czyta podręczniki dotyczące nawigacji, aby jakimś trafem odnaleźć właściwą drogę. Posiada dokładne mapy, korzysta m.in z sekstantu, ale idzie mu to chyba nieskoro, chyba - ponieważ trudno odczytać sytuację bez jednoznacznych gestów, od których wykonywania się powstrzymuje. Nie mówiąc o tym, że nie obowiązuje narracja z offu, i słusznie zresztą, opowiadana historia wiele by na takim zabiegu straciła.

          Przychodzi sztorm. Bardzo dotkliwy. Bierze w obroty jacht. W strugach deszczu, pod presją potęznego wiatru, żeglarz walczy o utrzymanie w jednym kawałku żagli, a wkrótce również załatanie odnawiającej się dziury w kadłubie. Bój toczy zaiste heroiczny, zdjęcia się wyborne, a pan Redford wykazuje się niebagatelnym poświęceniem, kto kiedyś był pod falą wody ten wie, że oparcie się tej dynamice i sile wymaga wiele determinacji i stanowi naprawde poważny wysiłek. To że aktor działał w warunkach kontrolowanych, na planie, nie odbiera mu zasługi, gdyż woda była prawdziwa :]

          Jachtu nie da się obronić. Żeglarz z trudem rozpina ponton ratowniczy i w trakcie burzy udaje mu się go wypuścić na wodę, a następnie schronić się w nim.

          Po ustaniu sztormu zabiera z wypełnionego już w połowie wodą jachtu najcenniejsze rzeczy : wodę, przyrządy nawigacyjne, mapy i jedzenie.

          Teraz może już tylko dryfować w pontonie i liczyć na łut szczęścia. Prowiantu i wody ma zaledwie na kilka dni, mapy i sekstant możliwe iż pomagają mu w określeniu beznadziejności swojego położenia, to jedyne na co zdać się teraz mogą.

          Dwukrotnie mijają go wielkie statki - handlowy i jakiś drugi. Wystrzeliwuje flary, macha rękoma, krzyczy, ale nikt go stamtąd nie dostrzega. Racjonując skąpe porcje wody i jedzenia powoli traci nadzieję na ratunek, podkreśla to ujęcie kamery z góry. Wokół masa wody, do brzegu daleko, a on już goni resztką sił.

          Nadchodzi kolejna burza, którą przechodzi w zamkniętym szczelnie kokonie pontonu. Kłopot w tym, że najpewniej sztorm znów zmienił jego umiejscowienie w przestrzeni oceanicznej. O ile w tym wypadku ma to jeszcze jakieś znaczenie.

          Przeczuwając fatalne zakończenie swojego rejsu, pisze list pożegnalny [kilka zdań o tym, że naprawdę się starał ( w życiu, i teraz też ), ale możliwe że nie wyszło tak jak chciał by wyszło], którego treść otwiera film, zapowiadając przebieg wypadków.

          Wrzuca list do butelki, a butelkę wrzuca do wody. Może kiedyś, ktoś...

          Woda się kończy. Jedzenia też nie ma. Nocą nagle żelgarz widzi światełko w oddali. Ratunek ?!

          Jedyne co może uczynić, to zapalić ognisko w plastikowym pudełku po wodzie. Podkłada gorliwie papier z ksiązki o nawigacji, pali też mapą. Wszystko stawia na jedną kartę. Pudełko stawia pod nogami, tak żeby płomień oświetlał jego sylwetkę i wykonuje szerokie ruchy ramionami.

          Pech chce, że ognisko zamienia się w pożar. Płonie cały ponton, ujęcie spod spodu pokazuje pierścień ognia na wodzie.

          Żeglarz nie ma wyjścia. Musi zejść do wody. Światełko powoli zbliża się, ale jest wciąż na tyle daleko, że po walce o utrzymanie głowy nad wodą - bez histerii, z wielką godnością - bohater musi się poddać. Idzie w dół, na dno.

          Ale w ostatnim momencie, ostatnim !, zauważa dno łodzi, tuż przy płonącym pierścieniu - to dodaje mu energii na ten jeden, jedyny szus do góry. Dociera na szczyt i łapie wyciagniętą dłoń.

          Tak kończy się ten film.

          Czy ratunek powinien był nie nadejść ? czy realistyczny dramat zyskał kiczowaty finał ?

          wg mnie : przede wszystkim, jakże wzruszający ! BO cały film jest niezwykle symboliczną opowieścią o przemijaniu, walce z żywiołem czasu, z własnymi słabościami, z więdnącą nadzieją.

          Pan aktor gra więc w sposób stonowany, z desperacją walczy, ale nie wykonuje gestów teatralnych, to niezwykle przemyślana rola. Żeglarz nie pomstuje, nie robi min, nie narzeka, nie płacze, nie złorzeczy, nie panikuje - walczy w pocie czoła, czyni wszystkie starania niezbędne w sytuacji, której musi stawić czoło, i z godnością przyjmuje swój los. Nie modli się i nie przeklina. Jest człowiekiem w całej swojej/jego krasie. Owszem, wydaje jakiś tam ponaglający jeden okrzyk, ale to chyba tylko po to, żeby skontrapunktować dominujący ton swojego zachowania i postawy, które w innym aktorskim wydaniu mogłyby nieść ze sobą ryzyko niezrozumienia intencji reżysera, a tutaj pozostają w pełnej zgodzie z nimi, a dodatkowo poruszają, inspirują, bohatera czynią dla widza [choć to tylko moja opinia :)] bliskim i ważnym.

          Oczywiście, trudno nie zauważyć, że pan Redford jest w sile wieku, a więc ta opowieść z pewnością odwołuje się także do sposobu postrzegania świata i doświadczenia życiowego człowieka dojrzałego, paralela do "Starego człowieka i morza", wraz z całym bagażem kontekstów interpretacyjnych, na pewnym poziomie zapewne byłaby do przyjęcia.

          Ujmujące się zwłaszcza te momenty, kiedy widząc przepływające statki już chce zacząć do nich machać, ale tak jakoś nie może się zdecydować, cofa ledwie uniesioną rękę, spogląda z wyczekiwaniem i ciekawością albo gdy ma wrzucić tę butelkę z listem do wody, najpierw robi ruch, ale powstrzymuje, jeszcze się waha, wreszcie takim nieśmiałym trochę gestem delikatnie butelkę wysyła do wody. PIękne są te momenty aktorskie w wykonaniu pana Redforda. Wybitna świadomość sensu tej opowieści, jej metaforycznej rangi. Z wielką radością można podziwiać ten wyczyn.

          Gratulacje dla reżysera, J.C Chandora i operatora kamery, Franka De Marco, zdjęcia są wyborne, a filmować takiego aktora , to również zapewne zawodowa przyjemność i niezastąpiona szansa na profesjonalny rozwój.

          Słowem : same dobre wrażenia z seansu, jak o mnie chodzi :]

          O, właśnie czytam, że montaż dźwięku w tym filmie otrzymał nominację do Oscara. Bardzo słuszna decyzja, odgłosy oceanu, wiatru, deszczu, a także czynności jakie wykonuje bohater, zwykłego nawet odpinania suwaków pontonu czy naprawiania poszycia jachtu, idealnie są słyszalne i niezawodnie budują atmosferę.

          Dla mnie : klasa !


          www.youtube.com/watch?no1rl9Gvx-s
          .
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Święci z Bostonu" [1999] 07.12.19, 10:05
      Z osobistą rekomendacją Qohen Leth [ciekawe, czy już udało Ci się obejrzeć "Lighthouse" ?] :

      "Ten film to kult!!!
      niby prosta sensacja/akcja z elementami komedii, ale jak to jest zrobione!
      Dialogi, ujęcia, muzyka... wszystko gra!
      Willem Dafoe REWELACYJNY!!!
      Poza tym, Billy Connolly, David Della Rocco, no i Sean Patrick Flanery i Norman Reedus jako główni bohaterowie - bracia MacManus, Irlandczycy walczący ze złem tego świata :-)
      Kocham ten film !"

      Do takiej zapowiedzi nic już nie można dodać ! :]
      • grek.grek 21:55 Stopklatka "Święci z Bostonu" [1999] 09.12.19, 10:55
        grek.grek napisał:

        > Z osobistą rekomendacją Qohen Leth [ciekawe, czy już udało Ci się obejrzeć "Lighthouse" ?] :

        "Ten film to kult!!!niby prosta sensacja/akcja z elementami komedii, ale jak to jest zrobione!
        Dialogi, ujęcia, muzyka... wszystko gra!
        Willem Dafoe REWELACYJNY!!!
        Poza tym, Billy Connolly, David Della Rocco, no i Sean Patrick Flanery i Norman Reedus jako główni bohaterowie - bracia MacManus, Irlandczycy walczący ze złem tego świata :-)
        > Kocham ten film !"

        > Do takiej zapowiedzi nic już nie można dodać ! :]
        Voila !
    • grek.grek 20:00 TVN "Piraci z Karaibów.Klątwa Czarnej Perły" 07.12.19, 10:14
      w kinach już piąty albo szósty film z serii, a tutaj : proszę, powrót do korzeni z roku 2003, i raz jeszcze pierwsze wejście bandy piratów na ekran.

      absolutnie pretekstowo zawiązana akcja fruwa jak małpa na linie, Jack Sparrow chwieje się po spożyciu rumu Jamajka, niczym galeon na morzu podczas sztormu, a reszta piractwa próbuje dorównać mu swadą i dowcipem, co tylko podnosi jakość świetnej zabawy :]

      I chyba wszelkie kanoniczne skojarzenia pirackie wykorzystane są tutaj dla stworzenia odpowiedniego klimatu, od przepasek na oko, statków, przez drewaniane nogi, kapelusze, po legendy morskie i wystrój tawern, odpowiedników westernowych saloonów.

      reżyseria : Gore Verbinsky
      czołowe role : niezastąpiony, kapitalnie "zrobiony" Johnny Depp, Keira Knightley, Orlando Bloom
      oraz Geoffrey Rush, jako kapitan Barbossa, pirat przodowy :]

      Replay jutro o 14:30.

      • grek.grek 14:30 TVN "Piraci z Karaibów.Klątwa Czarnej Perły" 08.12.19, 09:21
        grek.grek napisał:

        > w kinach już piąty albo szósty film z serii, a tutaj : proszę, powrót do korzeni z roku 2003, i raz jeszcze pierwsze wejście bandy piratów na ekran.

        absolutnie pretekstowo zawiązana akcja fruwa jak małpa na linie, Jack Sparrow chwieje się po spożyciu rumu Jamajka, niczym galeon na morzu podczas sztormu, a reszta piractwa próbuje dorównać mu swadą i dowcipem, co tylko podnosi jakość świetnej zabawy :]

        I chyba wszelkie kanoniczne skojarzenia pirackie wykorzystane są tutaj dla stworzenia odpowiedniego klimatu, od przepasek na oko, statków, przez drewniane nogi, kapelusze, po legendy morskie i wystrój tawern, odpowiedników westernowych saloonów.

        reżyseria : Gore Verbinsky
        czołowe role : niezastąpiony, kapitalnie "zrobiony" Johnny Depp, Keira Knightley, Orlando Bloom
        > oraz Geoffrey Rush, jako kapitan Barbossa, pirat przodowy :]


        Swawolne piracenie południową porą ! ;]
      • grek.grek 20:00 TVN "Piraci z Karaibów.Skrzynia umarlaka" 14.12.19, 09:56
        "Piraci" na drugą nogę :]

        w tej samej obsadzie [pp. Depp, Knightley, Bloom] wzmocnionej m.in Billem Nighym, w reżyserii Gore'a Verbinsky'ego.

        Skoro oryginał złapał haczyk i odpowiedział na widzów potrzebę obcowania z wesołym piractwem grasującym po morzach i oceanach, to koniecznie należało pójść za ciosem, zwłaszcza że w materii legend i mitów marynistycznych oferta jest bogata i wciąż do wykorzystania w kinie :]

      • grek.grek 20:00 TVN "Piraci z Karaibów.Na nieznanych wodach" 28.12.19, 10:02
        Piraci atakują po raz trzeci ! ;']

        tym razem reżyseruje Rob Marshall, a w obsadzie pojawia się Penelope Cruz, zaś Jack i jego kompania, ścigając się z nieuchronnie aktywną konkurencją, poszukują mitycznego artefaktu o nazwie Fontanna Młodości :]

        na okoliczność seansu, muzyczny wstęp ;] :

        www.youtube.com/watch?v=DZUN6-JwwMA
        na RT : 33 % z recenzji krytycznych oraz 54 % od publiczności, z podsumowaniem, że w filmie występuje nadmiar "hałaśliwej akcji przy dość mizernej jakości fabularnym koncepcie" ;]

        Replay... w Nowy Rok, o 16:30.
    • grek.grek 20:30 Kultura "Tajemnica Filomeny" [2013] 07.12.19, 10:26
      wybitny film.

      trudny, ciężkiego kalibru temat potraktowany z z najwyższą subtelnością, zręcznie obudowany mądrością i humorem wyrastającymi z interakcji dwóch zupełnie odmiennych osobowości, narysowanych i zagranych osobno oraz w duecie z prawdziwą klasą i świadomością sensu.

      Pierwsza o filmie pisała Mozambique [3 wątek od góry] :] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,156457892,156457892,Ojej_co_tu_wybrac_2015_2_vol_52_.html?s=4#p156789383
      klasa !

      replay z niedzieli/poniedziałek : 0;30.
      • grek.grek 0:30 Kultura "Tajemnica Filomeny" [2013] 08.12.19, 11:02
        grek.grek napisał:

        > wybitne kino.
        trudny, ciężkiego kalibru temat potraktowany z z najwyższą subtelnością, zręcznie obudowany mądrością i humorem wyrastającymi z interakcji dwóch zupełnie odmiennych osobowości, narysowanych i zagranych osobno oraz w duecie z prawdziwą klasą i świadomością sensu.

        > Pierwsza o filmie pisała Mozambique [3 wątek od góry] :] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,156457892,156457892,Ojej_co_tu_wybrac_2015_2_vol_52_.html?s=4#p156789383

        [bez]cenny replay ! :]
    • grek.grek 21:00 Puls2 "Zły Mikołaj 2" [2016] 07.12.19, 10:39
      pierwszy "Mikołaj" był tyleż nieparlamentarnymi środkami poprowadzony, co nieodparcie komiczny, a jego sensem była oczywiście, niewymuszona całkiem, przemiana skończonego cynika, lowelasa, łachmyty, złodziejaszka i pijaczka w kogoś ciut bardziej pasującego do wizerunku świętego od prezentów, słowem : w jegomościa, który na prostą wychodzi w toku akcji pełnej wygibasów i wpadek, dowodzącej koniec końców, że nikt nie jest naprawdę zły, zwłaszcza w okolicach świąt ;]

      znów w głównej roli Billy Bob Thornton, także Kathy Bates i Christina Hendricks, ale reżyser i scenarzyści zmienili się [Mark Waters oraz Johnny Rosenthal i Shauna Cross].

      na RT oryginał zebrał 78 % z recenzji krytycznych, doceniających przewrotnośc tej właśnie komicznej pół-nieprzyzwoitości ustawionej w świątecznych dekoracjach; sequel ma już tylko 22 %. Podobnie pikujące są oceny widowni.
    • grek.grek 21:10 Historia "Dekalog 7" [1988] 07.12.19, 10:46
      Młodociana córka zachodzi w ciążę. Matka, aby uniknąć afery, przyjmuje dziecko jako własne. Po paru latach córka dorasta, dojrzewa i zaczyna się upominać o swoje prawa do opieki nad swoim dzieckiem, z którym babcia tak się zżyła, że oddać i rozstać się nie chce.

      Anna Polony, Maja Barełkowska, Władysław Kowalski, Bogusław Linda w czołowych rolach.

      rzecz jasna : reżyseria : K. Kieślowski, scenariusz : wraz z K.Piesiewiczem, muzyka : Z. Preisner.
    • grek.grek 23:05 ATM Rozrywka "Amerykanin" [2010 07.12.19, 11:18
      wciąż jest :]

      Na moim liczniku zapewne już przekroczona została magiczna cyfra "20" seansów ;], ale to w żaden sposób nie osłabia mojej chęci obejrzenia ponownie.

      coś jest w tym połączeniu melancholii głównego bohatera , podkręcanej dobrą grą zmienionego wewnętrznie p. Clooneya i urzekającymi kompozycjami na fortepian Herberta Gronemeyera, z żywiołem słonecznej Abruzji, urokiem starych miasteczek z kwiatów i kamienia.

      To jest bohater z klasycznych filmów Melville'a, płatny zabójca w pułapce zła, zupełnie wyizolowany, nieufny, nieustannie skanujący teren i ludzi, podejrzewający wszędzie podstęp i zagrożenie życia, wytresowany trudnym doświadczeniem, zakuty w zbroję skrytości i ostrożności, która z czasem zaczyna rdzewieć i trzeszczeć. To jest piekło, o którym mówi mu mądry ksiądz, z którym zawiera dziwną przyjaźń, na przekór własnym zasadom.

      Podobnie jak z prostytutką, w której dostrzega swoje odbicie i nadzieję na nowe życie, co oczywiście niesie ze sobą największe niebezpieczeństwo, o czym on wie, zachowuje czujność, ale do końca na wokandzie wisi pytanie, czy przebudzenie mentalne i uczuciowe, jakiego doznaje, odkupienie, zbawienie nawet, nie będzie jednak również przyczyną jego klęski.

      wspaniała muzyka, pewna reżyseria mającego zmył psychologiczny ["Control" potwierdzałoby taką ocenę] i plastyczny Antona Corbijna, znakomity drugi plan [urodziwe, obie w zupełnie innej tonacji, pp. Placido i Reuten, charakterystyczny Paolo Bonacelli], no i te widoki, te zakątki, zaułki ! Coś nadzwyczajnego.

      Scenariusz na podstawie powieści Martina Bootha "A Very Private Gentleman".

      Niestrudzenie polecam i zachęcam do obejrzenia :]

      I proszę nie wierzyć trailerom, które zapowiadają film sensacyjny, a jest tu tego typu atrakcji może 5 minut w trzech krótkich epizodach, ponieważ w istocie jest to kino psychologiczne, kameralne, instrospektywne.

      Jutro raz jeszcze, o 20:15 :]
      • grek.grek 20:15 ATM Rozrywka "Amerykanin" [2010] 08.12.19, 09:49
        grek.grek napisał:

        > wciąż jest :]

        Na moim liczniku zapewne już przekroczona została magiczna cyfra "20" seansów :]], ale to w żaden sposób nie osłabia mojej chęci obejrzenia ponownie.

        coś jest w tym połączeniu melancholii głównego bohatera , podkręcanej dobrą grą zmienionego wewnętrznie p. Clooneya i urzekającymi kompozycjami na fortepian Herberta Gronemeyera, z żywiołem słonecznej Abruzji, urokiem starych miasteczek z kwiatów i kamienia.

        To jest bohater z klasycznych filmów Melville'a, płatny zabójca w pułapce zła, zupełnie wyizolowany, nieufny, nieustannie skanujący teren i ludzi, podejrzewający wszędzie podstęp i zagrożenie życia, wytresowany trudnym doświadczeniem, zakuty w zbroję skrytości i ostrożności, która z czasem zaczyna rdzewieć i trzeszczeć. To jest piekło, o którym mówi mu mądry ksiądz, z którym zawiera dziwną przyjaźń, na przekór własnym zasadom.

        Podobnie jak z prostytutką, w której dostrzega swoje odbicie i nadzieję na nowe życie, co oczywiście niesie ze sobą największe niebezpieczeństwo, o czym on wie, zachowuje czujność, ale do końca na wokandzie wisi pytanie, czy przebudzenie mentalne i uczuciowe, jakiego doznaje, odkupienie, zbawienie nawet, nie będzie jednak również przyczyną jego klęski.

        wspaniała muzyka, pewna reżyseria mającego zmył psychologiczny ["Control" potwierdzałoby taką ocenę] i plastyczny Antona Corbijna, znakomity drugi plan [urodziwe, obie w zupełnie innej tonacji, pp. Placido i Reuten, charakterystyczny Paolo Bonacelli], no i te widoki, te zakątki, zaułki ! Coś nadzwyczajnego.

        Scenariusz na podstawie powieści Martina Bootha "A Very Private Gentleman".

        Niestrudzenie polecam i zachęcam do obejrzenia :]

        > I proszę nie wierzyć trailerom, które zapowiadają film sensacyjny, a jest tu tego typu atrakcji może 5 minut w trzech krótkich epizodach, ponieważ w istocie jest to kino psychologiczne, kameralne, instrospektywne.


        Co to ja chciałem... ;] , aha ! : polecam seans ! :]
      • grek.grek 22:20 ATM Rozrywka "Amerykanin" [2010] 26.12.19, 11:28
        grek.grek napisał:

        > Na moim liczniku zapewne już przekroczona została magiczna cyfra "20" seansów ;], ale to w żaden sposób nie osłabia mojej chęci obejrzenia ponownie.

        coś jest w tym połączeniu melancholii głównego bohatera , podkręcanej dobrą grą zmienionego wewnętrznie p. Clooneya i urzekającymi kompozycjami na fortepian Herberta Gronemeyera, z żywiołem słonecznej Abruzji, urokiem starych miasteczek z kwiatów i kamienia.

        To jest bohater z klasycznych filmów Melville'a, płatny zabójca w pułapce zła, zupełnie wyizolowany, nieufny, nieustannie skanujący teren i ludzi, podejrzewający wszędzie podstęp i zagrożenie życia, wytresowany trudnym doświadczeniem, zakuty w zbroję skrytości i ostrożności, która z czasem zaczyna rdzewieć i trzeszczeć. To jest piekło, o którym mówi mu mądry ksiądz, z którym zawiera dziwną przyjaźń, na przekór własnym zasadom.

        Podobnie jak z prostytutką, w której dostrzega swoje odbicie i nadzieję na nowe życie, co oczywiście niesie ze sobą największe niebezpieczeństwo, o czym on wie, zachowuje czujność, ale do końca na wokandzie wisi pytanie, czy przebudzenie mentalne i uczuciowe, jakiego doznaje, odkupienie, zbawienie nawet, nie będzie jednak również przyczyną jego klęski.

        wspaniała muzyka, reżyseria mającego zmysł plastyczny i psychologiczny ["Control" potwierdzałoby taką ocenę] Antona Corbijna, znakomity drugi plan [urodziwe, obie w zupełnie innej tonacji, pp. Placido i Reuten, charakterystyczny Paolo Bonacelli], no i te widoki, te zakątki, zaułki ! Coś nadzwyczajnego.

        Scenariusz na podstawie powieści Martina Bootha "A Very Private Gentleman".

        Niestrudzenie polecam i zachęcam do obejrzenia :]

        > I proszę nie wierzyć trailerom, które zapowiadają film sensacyjny, a jest tu tego typu atrakcji może 5 minut w trzech krótkich epizodach, ponieważ w istocie jest to kino psychologiczne, kameralne, instrospektywne.


        No toście mi tyłek w pokrzywy wstawili ! ;]

        jak tu teraz wybrać między dwoma filmami, które oglądam zawsze ? o mamma mia ! ;]
    • grek.grek 23:30 TVP2 "Prosta historia o morderstwie" [2016] 07.12.19, 11:28
      premiera ?

      główny bohater właśnie kończy szkołę policyjną i podejmuje pierwszą pracę - w swoim rodzinnym miasteczku.

      Nosząc mundur może mieć większą szansę przeciwdziałać przemocy w jego własnym domu, gdzie nadużywający ojciec urządza od lat awantury i terroryzuje matkę chłopaka oraz jego dwóch braci.

      Dnia pewnego jegomość zostaje znaleziony martwy. Żona również. Podejrzenie spada na pana policjanta, więc sam musi się zająć znalezieniem faktycznego sprawcy, co zapewne nie uda się bez wejścia z butami w jakieś drugie życie jakie prowadził pan ojciec, bo zabójca musiał mieć jednak jakiś motyw, możliwe że związany ze znajomościami, które zamordowany posiadał w przestępczym półświatku.

      reżyseruje Arkadiusz Jakubik,
      grają : Filip Pławiak, Andrzej Chyra, Kinga Preis,

      pan recenzent Filmwebu przyznał 7/10, plusując za ekspresję aktorów, solidną reżyserię, minimalnie odejmując za drobne potknięcia w scenariuszu, który ma ambicję łączyć kryminał z rodzinnym dramatem.

      Nieźle :]


      • grek.grek "Prosta historia o morderstwie" o filmie po filmie 08.12.19, 12:18
        Czy udało się Wam obejrzeć, Czcigodni ?

        Mnie sie poszczęściło :]

        Recenzje nie przesadzały, to naprawdę dobrze, po europejsku zrobione kino, a pan Jakubik, jako reżyser, chętnie korzysta z dobrych wzorców, sporo tutaj ujęć i nastrojów nawiązujących do "Jestem mordercą" czy filmów Wojciecha Smarzowskiego.

        Najpierw mamy więc szczęśliwą rodzinę : matka [wycofana Kinga Preis], ojciec [Andrzej Chyra w pozie zleżałego macho] i trzech synów : najmłodszy - głuchoniemy - Paweł, średni - Krystian i najstarszy Jacek [Filip Pławiak w dobrej roli porządnego chłopaka, który potrafi pokazać zęby].

        Cała piątka uczestniczy w pikniku dla rodzin policjantów. Ojciec służy od wielu lat, Jacek właśnie kończy szkołę i zaraz podejmie pierwszą pracę. U boku ojca zresztą.

        Rodzina wygrywa konkurs przeciągania liny, smaży kiełbaski nad ogniskiem, wyleguje się na kocach nad wodą. Sielanka, która zapowiada tragedię.

        Akcja biegnie na dwóch przeplatających się ze sobą planach czasowych, a łatwo odróżnić "przedtem" od "teraz" po nieustannie padającym deszczu, który towarzyszy fali powodziowej idącej na miasto, zapowiadanej wciąż w radio. Cezurą zaś jest odkrycie zwłok rodziców Jacka w ich domu.

        Zatem, w scenach "przed" oglądamy rozwój wypadków, który doprowadził do tej sytuacji, a utopiona w deszczu faza "post" w przewrotny sposób wiedzie do odpowiedzi na pytanie : kto i dlaczego.

        Zatem, zaraz po szkole, Jacek organizuje sobie przyszłość : wprowadza się do wynajętego mieszkania ze swoją dziewczyną Izą [Anna Smołowik] oraz dostaje posadę w miejscowym komisariacie. W teren jeździ z ojcem.

        JUż podczas pierwszej akcji zauwaza, że pan tata nadużywa procentów. MOże dlatego pościg za złodziejami, prowadzonymi przez niejakiego "Taliba", recydywistę o stosownej fizjonomii, kończy się wypadkiem. Niegroźnym, bo uderzeniem w stertę piachu, ale jednak.

        W ładnym , podmiejskim rodzinnym domu , ojciec i matka wyglądają na parę może niekoniecznie zgodną, ale w sposób łagodny, wzajemnie pobłażliwy. A jednak Jacek nie wierzy w ten pozorny ład. Czuje, że gdzieś tam źle się dzieje, ale oni oboje dobrze się z tym ukrywają. A bracia albo nie wiedzą albo też nie chcą mówić.

        Kiedy widzi zadrapanie na górnej wadze matki, próbuje uzyskać od niej potwierdzenie swoich przeczuć, ale matka tłumaczy z uśmiechem, że to opryszczka.

        Ojciec wiedzie Jacka do ukrytej w komórce skrytki, gdzie ma teczkę z jakimiś ważnymi papierami. "Jakby się coś stało, pamiętaj że tutaj są", mówi tajemniczo.

        W pracy ojciec zwala winę za nieudany pościg i kolizję samochodu policyjnego z piaskiem... na syna. Jacek jest nieprzyjemnie zaskoczony, bo przecież to ojciec prowadził. Jest to lekcja numer jeden : ojciec jest cynikiem, który nie ma skrupułów, nie cofnie sie przed niczym, by chronić własną skórę i osiągnąć swój cel.

        [Inni są rodzice Izy, ojciec biznesmen, matka idealna pani domu, dom tonie w zieleni, a za oknami dżungla.]

        Podczas następnego patrolu, Jacek zawczasu pozbawia ojca flaszki z wódką. Wyrzuca ją po prostu. Stary jest wściekły. Wyładowuje się na tym całym "Talibie", bijąc go dotkliwie i aresztując w zemście za to, że poprzednim razem uciekł.

        Jest jeszcze inny bohater tej całej dramy : właściciel sklepu meblowego, ksywa "Gruby", z którym podobno ma jakieś kontakty średni syn, Krystian, co ojca niepokoi. Jacka niepokoi więc również.

        Relacje Jacka z ojcem zsuwają się na krawędź noża, kiedy to on właśnie interweniuje we własnym domu, na wezwanie sąsiadki : ojciec pobił matkę. Jejmość broczy krwią, a sprawca jest podpity. Jacek nie waha się wymierzyć do niego z pistoletu, kiedy wymaga tego sytuacja. Ojciec chwiejnym krokiem, pijanym tonem roczarowujac się synem, idzie sobie precz, a Jacek zabiera matkę do szpitala, bo trzeba zszyć łuk brwiowy.

        A przy okazji Jacek prosi lekarkę o obdukcję dla matki. Ona wie, że to oznacza, iż chłopak zamierza złożyć doniesienie na ojca, a zna ojca, bo w ramach zawodowych obowiązków z policją współpracuje. Próbuje odwieść Jacka od zamiaru, ale jest on nieugięty.

        Nie wiadomo, co go bardziej denerwuje : przemoc ojcowska czy matki jąkanie się, że sama ponosi winę za otrzymane manto. Bo wyszła z domu, zostawiła go samopas, a w tym czasie ktoś się włamał. Nic nie zginęło, ale chałupa została przetrząśnięta. Nie wiadomo, czy Jacek podejrzewa iż ojciec zirytował się tak bardzo z powodu możliwości utraty zawartości swojej ukrytej teczki, ale możliwe że owszem.

        Nie mogąc ad hoc wynająć matce i braciom mieszkania, Jacek kwateruje ich we własnym. Iza wyprowadza się, wraca do rodziców. Od tej pory znów spotykają się na randkach, jak dawniej.

        Ojciec pojawia się niebawem, z tłumaczeniami i wyjaśnieniami. Jacek nie wpuszcza go za próg. Wieczorem zaś, zabiera braci do wesołego miasteczka, jest miło, akcja zwalnia, robi się przyjemniej, przerwa w dramacie.

        Drugą próbę ojciec podejmuje wzmocniony procentami, chce wejść do mieszkania po kablach, ale docierając do okna spotyka Jacka [to scena niemal z czeskiego filmu] i spada na chodnik.

        Jacek prowadzi matkę na policję i składa w jej imieniu [bo ona milczy jak zaklęta] doniesienie o pobiciu. Szef policji [Marek Kasprzyk] próbuje ich odwieść od zamiaru, prosi żeby dali szansę ojcu, że to niepotrzebna afera. Broni kolegi. Jacek jest jednak uparty.

        Ojciec Izy proponuje Jackowi pracę w roli szefa ochrony jego rozlicznych biznesów. Z pensją znacznie wyższą niż państwowa. Ale Jacek nie przyjmuje tej proppozycji.

        Zostawia mieszkanie matce i braciom, a sam przeprowadza się do Izy. Matka ma znaleźć posadę u właściciela budynku, który zdaje się prowadzi jakąś restaurację.

        Zanim jednak Jacek na krok ruszy się z domu, już zjawia się ojciec i niemal porywa z ulicy młodszego brata, a matka odjeżdza z nimi. Jacek próbuje ich ścigać, ale auto odmawia posługi.

        Kiedy dociera do rodzinnego domu, okazuje się, że ojciec zemdlał. Jacek reanimuje go, a potem jegomość ląduje w szpitalu. Serce się zbuntowało, także dlatego że w organizmie miał prawie 4 promile "szczęścia".

        Koledzy ojca z policji próbują nakłonić Jacka, żeby wycofał oskarżenie ojca o pobicie. Wiedzą, że to on oskarża, a nie matka. Ona chodzi do szpitala i modli się o zdrowie toksycznego męża. Jacek kompletnie jej zaangażowania nie pojmuje.

        Ojciec dobrzeje, a kiedy wraca do pracy, pierwszą jego reakcją na widok syna jest tekst : "Szpicel". W obecności syna ojciec domaga się od przełożonego, aby "zgubił gdzieś" to oskarżenie jakie syn na niego złożył i szantażuje go tymi materiałami, które ma w teczce. "Przecież sam byś się pogrązył !', upomina go kolega, a on na to "Ja nie mam nic do stracenia".

        Matka chce wracać do domu, Jacek tłumaczy jej, że to na nic, bo ojciec nie zmieni się, znów ją pobije. Kiedy matka wygląda jakby nie słyszała jego argumentów, rzuca się na nią, przyciska do podłogi, aż młodszy brat [za którym Jacek ma doskonały kontakt] trwoży się na ten widok.

        W ogóle, Jacek ma słabsze momenty : bywa agresywny wobec swojej dziewczyny, która pomaga mu, zakolegowuje się z jego matką i bratem, zdarza mu się również wychylić kieliszek do dna, krzyknąć na nią. Jakby przejmował złe wzorce od ojca, którego nienawidzi.

        Matka zatem wraca do domu, nawet siłą Jacek nie może jej zatrzymać. I ledwie wraca, a już po paru dniach Jacek odbiera telefon od niej. W słuchawce słychać jej głos, ale przeszkadzają w rozmowie trzaski, w końcu połączenie się urywa. Powodem jest burza jaka trwa w mieście. Fala powodziowa idzie. W radio ciągle o tym mówią.

        W tym momencie już wiadomo, że coś z tym wątkiem śmierci rodziców jest nie tak. Jest w tym jakaś zagwozdka.

        Oto bowiem w pierwszej scenie mamy sytuację, gdy to Jacek zostaje wezwany do domu rodziców. POlicja go zawiadamia. Kiedy przybywa, widzi zwłoki obojga na podłodze, policyjne znaczki, teren zabezpieczony, techników.

        COś jest więc nie tak. I to mocno.

        cdn.



        • grek.grek Re: "Prosta historia o morderstwie" o filmie po f 08.12.19, 12:51
          Zręczność scenariusza na tym polega, że kolejne działania Jacka po śmierci rodziców, odczytać można we właściwy sposób dopiero po tej scenie z telefonem.

          Oto bowiem, Jacek przyjeżdza jakby został poinformowany o całej sprawie. POlicja podejrzewa samobójstwo ojca, ale co z matką - nikt nie wie.

          Pani lekarka, na stronie, mówi Jackowi, że ona w to samobójstwo nie bardzo wierzy. Są powody by sądzić, że jednak było to morderstwo. I to podwójne.

          Następnie, w strugach lejącego się deszczu, Jacek prowadzi osobiste śledztwo, zwłaszcza zajmując się tzw. "Grubym", i przy okazji pakujac się w kłopoty, z których uwalnia go średni brat, Krystian, zatrudniony u "Grubego" na etacie złodzieja, kiedyś przez brata zdemaskowany i złapany na gorącym uczynku, ale po zdjęciu kominiarki - puszczony wolno i nie wyrażajacy chęci zmiany trybu zycia, mimo gróźb Jacka, że nastepnym razem mu nie daruje.

          Jacek koniecznie chce zlokalizować teczkę ojca, która znikła ze skrytki. Znajduje ją u zaprzyjaźnionego z rodziną mechanika [Eryk Lubos]. Ojciec zostawił ją u niego. Mechanik chyba wie, co tam jest, bo koniecznie chce się tego pozbyć.

          A są tam zdjęcia i papiery : zdjęcia, na których ojciec i szef policji balują z miejscowymi przestępcami, w tym m.in z "Grubym", któremu pomogli nielegalnie nabyć lokal na ten sklep z meblami, którego lewe interesy kryli od lat i zapewne brali za to łapówkę. Podobnie było z tzw. "Talibem", pracującym dla "Grubego", który jest aresztowany pro forma i wypuszczany po 48 godzinach. Generalnie, są to papiery kompromitujące zarówno ojca, jak i jego równie skorumpowanych szefów.

          Można sądzić, że dlatego ojciec uderzył matkę, bo wściekł się, że zostawiła dom bez opieki i włamywacze szukający teczki mogli ją znaleźć. Te papiery to ubezpieczenie na życie ojca. A zatem - skoro teczka znalazła się u mechanika, to znaczy, że zainteresowani jej zaawartością nie mogli zabić ojca Jacka.

          Teczkę z papierami Jacek przekazuje ojcu Izy, może mu zaufać.

          Następnie pan Jacek jedzie na policję, żeby wyciągnąć swojego młodszego brata, zabranego na komisariat po śmierci rodziców. Chłopiec nie słyszy i nie mówi, Jacek jednak bardzo intensywnie pyta go "Przesłuchiwali cię ? Powiedz !", a on potrząsa przecząco głową.

          Jak zatem było naprawdę i ostatecznie ?

          Mianowicie : po telefonie od matki, Jacek przyjeżdza do domu. Zastaje matkę leżącą na podłodze w kałuży krwi. Najpewniej zamordowaną. Sprawcą jest ojciec, który nie bardzo może wydać z siebie jakiś dźwięk. Jacek mierzy do niego z broni.

          Pada strzał. Ojciec osuwa się martwy. Ale to nie Jacek strzelał, lecz jego młodszy brat, najpewniej z broni ojca. Wszystko, co Jacek robił później było zacieraniem śladów w celu ochrony brata, mistyfikacją dla stworzenia pozorów [np. oskarżenia pod adresem "Grubego"].

          Przełożeni ojca domyślają się prawdy, ale Jacek ma haka na nich : teczkę ojca, której ujawnienie byłoby końcem ich karier zawodowych i przyczynkiem do kryminalnej afery z odsiadką w tle.

          Panowie nie mają wyjścia, w świetle rozjaśniającym lekko ciemność gabinetu na komendzie, muszą zastanowić się nie nad tym, jak aresztować sprawcę, ale jak zatuszować całą sprawę, tak by nie spadł mu włos z głowy.

          Bardzo interesujące, zaskakujące rozwiązanie. W świecie bezwzględnego bezprawia, tylko za pomocą adekwatnych metod działania, można osiągnąć jakąś namiastkę sprawiedliwości. Mało to optymistyczny wniosek, ale czy kiedyś było inaczej ?

          Podobnie główny bohater, próbując zapobiec szkodom wyrządzonym przez własnego ojca, wkracza na ścieżkę, którą on sam kiedyś podążał, kto wie : może również będąc do tego zmuszonym przez okoliczności i pajęczynę miejscowych układów ?


          Film bardzo dobry, zwłaszcza ukłony dla pana Jakubika, który dobiera i prowadzi aktorów ze znawstwem, dzięki czemu naawet sceny prostych dialogów mają ten "zaśpiew" z życia wzięty :]

          www.youtube.com/watch?v=8mCK0WwYMr4
    • grek.grek 0:05 TVN7 "Geneza nienawiści" [2019] 1/6 07.12.19, 11:32
      dokument amerykański na temat zadany : rozpatrywanie przyczyn [natura ludzka, mechanizmy organizacji społeczeństwa, ideologie], historia rozwoju, przegląd dawnych i współczesnych metod wykorzystywania nienawiści do celów politycznych.


    • grek.grek "Ultraviolet" - jedno słowo po 2 odcinkach ;] 07.12.19, 12:19
      Udało mi się upolować pierwsze dwa odcinki nocą, w SuperPolsat :]

      Mamy więc wygodny i bezpieczny schemat, szkielet konstrukcyjny : najpierw przypadkowe wykrycie zabójstwa, potem sprawę przejmuje policja, lecz rychło okazuje się, że bez pomocy grupy pasjonatów amatorów rozplątywania kryminalnych łamigłówek, którzy tworzą internetowy zespół pod nazwę Ultraviolet, daleko stróże prawa nie zajadą. Rutynowo : pierwszy podejrzany jest niewinny i źle "wytypowany", ale następuje szybka korekta i już w finale właściwy morderca zostaje określony i pojmany.

      Pierwszy odcinek zawiązuje znajomości i układy między bohaterami : Ola [Marta Nieradkiewicz], taksówkarka, od niedawna znów w Polsce/Łodzi, po powrocie z Londynu, jest świadkiem upadku dziewczyny z mostu. Policja stwierdza saamobójstwo, ale ona dałaby głowę, że ktoś jednak dziewczynę zrzucił. Angażuje w śledztwo swojego przyjaciela, dawniej pracownika policji w pionie technicznym - Henryka [Marek Kalita], a potem dołączając kolejno internetowi tropiciele - tajemniczy Piast, dwie szafiarki, strażnik z lotniska Tomasz [Michał Żurawski].

      POlicja, czyli aspirant Michał [Sebastian Fabijański] oraz jego przełożeni : pani komisarz [Magdalena Czerwińska] i inspektor [Bartłomiej Topa] mają z nimi tyleż urwanie głowy, bo nawet jeśli sami chcieliby sprawę wyciszyć [zaangazowany może być syn inspektora], to oni nie pozwolą, a na dodatek są, a niech to !, naprawdę pomocni i pomysłowi.

      na drugim planie pojawia się w pojedynczych momentach Agata Kulesza, gra matkę Oli, ona akurat w śledztwach nie uczestniczy, ale raz udaje się jej przypadkiem coś podpowiedzieć ;]

      Tak więc mamy zwłoki, kryminalną sprawę, mamy "sherlocków", mamy "watsonów" i oczywiście "lestradów", brakuje na razie "Molly Hooper", ale to pewnie niebawem zostanie uzupełnione ;]

      W drugim odcinku już w pełni skoordynowana drużyna zajmuje się wyjaśnieniem śmierci wybitnego wizjonera branży komputerowej, które zwłoki zostały znalezione w stawie za miastem, a z oględzin wynika, że... zostały ugotowane.

      śledztwo wiedzie do jego supernowoczesnego domu zarządzanego przez sztuczną inteligencję. Policja ofk nie ma zielonego pojęcia, jak do tej fortecy w ogóle wejśc, a co dopiero, jak rozmawiać z "Alicją".

      Pojęcie mają tylko i wyłącznie państwo w Ultraviolet, a więc Ola i Henryk na miejscu, a reszta przez komórkę, net, skype'a i inne komunikatory. Treści sms-ów i postów zjawiają się na ekranie, który w tym celu bywa dzielony na pół albo w innych konfiguracjach :]

      "ALicja" oczywiście kryje tajemnicę śmierci komputerowca, ale żeby ją wydobyć, należy w odpowiedni sposób z tym systemem operacyjnym porozmawiać, znaleźć kody językowe, dotrzeć do jej informacji posługując sie albo bardzo precyzyjnymi sformułowaniami [technicznymi również] albo fortelem. Umie to zrobić tylko i wyłącznie Piast, wybitnej rangi specjalista od zaawansowanych technologii i śmigania po komputerze ;], który dotąd chował się za zasłoną, ale teraz przyjeżdza na miejsce wydarzeń, gdzie okazuje się być chłopakiem o orientalnej urodzie, który stanowczo i z naciskiem przedstawia się "Jestem Polakiem" :] I po polsku mówi rozwiewajac wszelkie językowej maści wątpliwości.

      wiedza i kreatywnośc Ultraviolet oczywiście doprowadzają do złapania sprawcy, a biedny pan aspirant niby działa, niby robi, niby próbuje nad nimi panować, niby policjant z niego jak z filmów sensacyjnych [polskich ;)], ale oczywiście koniec końców musi przyznać, że trzpiotka, emeryt, młodziak i szafiarki zrobili większość roboty metodami, o których jemu się dotąd nie śniło [czego oni ich tam uczą , w tej policji ? ;)]. Trzeba mu jednak oddac, że obrączki złapanym podejrzanym zakłada wzorowo i wkraczaa do akcji z perfekcyjnym timingem :]

      Zatem, z powodu typu postaci [taka Załoga G. trochę] i mimo wszystko dośc pastelowych zbrodni [trup trupem, ale klimat nie jest ani ciężki , ani depresyjny, sporo tu miejsca na luz i sytuacji zaprawionych komizmem], których przypadkami się zajmują, jest to serial, wg mnie, pretendujący do lżejszego potraktowania niż ma to faktycznie miejsce, zwłaszcza w warstwie językowej, gdzie pojawiają się znienacka tężejące miny [np. gdy w 1 odcinku inspektor cedzi do Oli, że zrobi wszystko, by ochronić swojego syna, który figuruje wprawdzie w aktach sprawy dziewczyny, co spadła z mostu, ale zupełnie jest niewinny], a dodatkowo : przekleństwa sypią się zbyt często, w czym nie byłoby nic złego, gdyby nie fakt, że dzieje się to zupełnie bez przyczyny, w formie znaków interpunkcyjnych, dodawane mechanicznie, jakby aktorzy dostali zadanie improwizowania, tak by jednym czy drugim, albo dwudziestym trzecim, słowem łacińskim reżyserzy [pp. Komasa i Fabicki] chcieli nadać tym historiom "mroczniejszy" albo "bebechowy" nastrój, który zupełnie nie pasuje do głównej linii "melodycznej" zaproponowanej przez scenarzystów.

      Niemniej, jest to na swój sposób interesujące, zwłaszcza ten wątek inteligentnego domu, w 2 odcinku, warto zapisać na plus :]

    • grek.grek 17:00 SuperPolsat "Wyjście awaryjne" [1982] 08.12.19, 09:33
      Kanon polskiej komedii obyczajowej :]

      Jeszcze jedna typowa pani Dulska z małego miasteczka dowiaduje się, że córka jest w ciąży, na dodatek : nie wiadomo z kim, bo ona za chiny ludowe nie chce zdradzić nazwiska szczęśliwego ojca, więc obrotna jejmość wdraża w czyn makiaweliczny plan : znaleźć trzeba córce męża, a niedługo po urodzeniu dziecka przeprowadzić , zakontraktowany wcześniej - rozwód. I po krzyku. Byle skandal nie wyszedł na jaw, byle nikt się nie domyślił. W realizację tej operacji wciąga swojego męża, człowieka raczej stroniącego od podobnych awantur, na codzień oddanego pielęgnacji ogródkowej flory i karmieniu okolicznej fauny.

      Oczywiście, im bardziej pani Dulska próbuje uniknąć wpadki, tym szybciej topnieją na to szanse, a każdy element jej błyskotliwej rozgrywki rozłazi się w szwach :]

      grają : Bożena Dykiel, Maria Gładkowska, Andrzej Golejewski, Jerzy Michotek, Krzysztof Kowalewskii
      reżyseria : Roman Załuski
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Sanctum" [2011] 08.12.19, 09:45
      często pojawia się w ramówce, ale jakoś nie oglądaliśmy chyba dotąd ? [mnie się nie udało]

      jest to historia z dreszczykiem, opisuje losy grupy nurków głębinowych, którzy podczas eksplorowania podwodnych jaskiń zostają odcięci od świata, z powodu efektów wywołanych tropikalną burzą.

      reżyseria : Alister Grierson

      na RT : 30 % z recenzji krytycznych i 37 % od widowni : doceniono urodziwe zdjęcia podwodne [w technologii 3D zapewne jeszcze bardziej atrakcyjne], ale odjęto za niezbyt porywający scenariusz i raczej średnie aktorstwo.
    • grek.grek 20:15 TVP1 "Młody Piłsudski" odc.2 08.12.19, 09:46
      Czy oglądacie, Czcigodni ? :]

      Jakie wrażenia ? Jakie opinie ?
    • grek.grek 20:30 Kultura "Butch Cassidy i Sundance Kid"[1969] 08.12.19, 10:12
      rewelacja !

      pełna humoru, interesująco zrobiona, bezbłędnie zagrana opowiastka o zmierzchu romantycznego Dzikiego Zachodu, który utożsamia właśnie para nierozłączonych przyjaciół , Butch i Kid.

      oczywiście, że są rabusiami, ale w sumie przecież sympatycznymi i symbolicznie określającymi archetyp westmanów, ludzi wyrażających porządek i styl zastanego świata, w którym czy ciebie rabują, czy ty rabujesz, to i tak wpisujesz się w pewien obowiązujący model życia, wart hołubienia z powodu swojej niepowtarzalności i pierwotności, poza tym : żaden rabuś nie powie złego słowa, kiedy rabowany odwinie się i wyceluje z karabinu dokładnie poniżej jego pleców ;] Takie to były czasy, jak można sądzić, ofk w westernowym kinie wygładzone, podane w odpowiednio spreparowanej formule, innej zupełnie niż np. w powieściach McCarthy'ego, ale czy i takiej strony ten Zachód dawny nie posiadał ? A jakaż to inspiracja była dla młodziaków bawiących się na podwórkach "w kowbojów", rozgrywających pojedynki "w samo południe" czy naśladujących "napady na bank" w miejscowym warzywniaku ;]

      Wiele tutaj świetnych sekwencji : prowadzona wytrwale i z pomysłem sekwencja pościgu "łapsów" za bohaterami po pustynnych terenach skalistych, zakończona... nie zdradzę, jeśli nie mieliście okazji obejrzeć filmu albo nie pamiętacie - być może będzie to niezła motywacja, by zasiąść w fotelu przed telewizorem :]; kapitalnie zmontowana i z użyciem ciekawych zabiegów skomponowana "wideoklipowa" scena opisująca podróż Butcha, Kida i Etty do Nowego Jorku, a potem do Ameryki Płd [albo na odwrót ? ;)] ; sceny napadów na banki ; mistrzowska ostatnia, długa scena i ten finałowy kadr, moment ! Ech, jakże symboliczny, jakby się jakaś era kończyła, a ta nowa nie wróżyła nic dobrego.

      No i rzecz jasna jedna z najbardziej urzekających scen w światowym kinie, czyli popisy rowerowe Butcha przed Ettą, do oscarowo nagrodzonej "Raindrops Keeps Falling on My Head" śpiewanej przez B.J Thomasa. Coś niezwykłego !

      idealnie obsadzeni Paul Newman i Robert Redford, a [też oscarowy] scenariusz wydobywa i przeciwstawia sobie ich osobowości, zwyczaje, style myślenia i działania, przez co mamy parę przyjaciół, którzy w duecie tworzą jedność tak perfekcyjną, że takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego :]

      Urocza Katharine Ross jest jedną z tych wyjątkowych kobiet w filmie, które nie dzielą męskich bohaterów, ale sprzyjają umocnieniu ich przyjaźni, no ale to Amerykanka ;]

      Reżyseria : George Roy Hill.

      oscarowe zdjęcia [Conrad L. Hall] kręcono w plenerach meksykańskich, a do tych bardziej kameralnych wykorzystano warunki studyjne w Los Angeles.

      Voila ! :]


      • grek.grek 0:30 Kultura "Butch Cassidy i Sundance Kid"[ 09.12.19, 11:19
        grek.grek napisał:

        > rewelacja !

        pełna humoru, interesująco zrobiona, bezbłędnie zagrana opowiastka o zmierzchu romantycznego Dzikiego Zachodu, który utożsamia właśnie para nierozłączonych przyjaciół , Butch i Kid.

        oczywiście, że są rabusiami, ale w sumie przecież sympatycznymi i symbolicznie określającymi archetyp westmanów, ludzi wyrażających porządek i styl zastanego świata, w którym czy ciebie rabują, czy ty rabujesz, to i tak wpisujesz się w pewien obowiązujący model życia, wart hołubienia z powodu swojej niepowtarzalności i pierwotności, poza tym : żaden rabuś nie powie złego słowa, kiedy rabowany odwinie się i wyceluje z karabinu dokładnie poniżej jego pleców ;] Takie to były czasy, jak można sądzić, ofk w westernowym kinie wygładzone, podane w odpowiednio spreparowanej formule, innej zupełnie niż np. w powieściach McCarthy'ego, ale czy i takiej strony ten Zachód dawny nie posiadał ? A jakaż to inspiracja była dla młodziaków bawiących się na podwórkach "w kowbojów", rozgrywających pojedynki "w samo południe" czy naśladujących "napady na bank" w miejscowym warzywniaku ;]

        Wiele tutaj świetnych sekwencji : prowadzona wytrwale i z pomysłem sekwencja pościgu "łapsów" za bohaterami po pustynnych terenach skalistych, zakończona... nie zdradzę, jeśli nie mieliście okazji obejrzeć filmu albo nie pamiętacie - być może będzie to niezła motywacja, by zasiąść w fotelu przed telewizorem :]; kapitalnie zmontowana i z użyciem ciekawych zabiegów skomponowana "wideoklipowa" scena opisująca podróż Butcha, Kida i Etty do Nowego Jorku, a potem do Ameryki P łd [albo na odwrót ? ;)] ; sceny napadów na banki ; mistrzowska ostatnia, długa scena i ten finałowy kadr, moment ! Ech, jakże symboliczny, nostalgiiczny, jakby się jakaś era kończyła, a ta nowa nie wróżyła nic dobrego.

        No i rzecz jasna jedna z najbardziej urzekających scen w światowym kinie, czyli popisy rowerowe Butcha przed Ettą, do oscarowo nagrodzonej "Raindrops Keeps Falling on My Head" śpiewanej przez B.J Thomasa. Coś niezwykłego !

        idealnie obsadzeni Paul Newman i Robert Redford, a [też oscarowy] scenariusz wydobywa i przeciwstawia sobie ich osobowości, zwyczaje, style myślenia i działania, przez co mamy parę przyjaciół, którzy w duecie tworzą jedność tak perfekcyjną, że takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego :]

        Urocza Katharine Ross jest jedną z tych wyjątkowych kobiet w filmie, które nie dzielą męskich bohaterów, ale sprzyjają umocnieniu ich przyjaźni, no ale to w końcu Amerykanka ;]

        Reżyseria : George Roy Hill.

        > oscarowe zdjęcia [Conrad L. Hall] kręcono w plenerach meksykańskich, a do tych bardziej kameralnych wykorzystano warunki studyjne w Los Angeles.


        jakże cenna, i jakze nocna ;], powtórka :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka