Dodaj do ulubionych

Lanie w KLANIE

IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 06.10.02, 14:43
Potocznie mówi się, ze Klan to serial życiowy. A w życiu dziecko za
nieposłuszeństwo dostaje czasem po tyłku. Może w Klanie przedała by się taka
scenka ? Np. jak Ola dostaje po tyłku za złe oceny czy późny powrót ???
Obserwuj wątek
    • Gość: Jo Re: Lanie w KLANIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.02, 15:12
      Gość portalu: ug napisał(a):

      > Potocznie mówi się, ze Klan to serial życiowy. A w życiu dziecko za
      > nieposłuszeństwo dostaje czasem po tyłku. Może w Klanie przedała by się taka
      > scenka ? Np. jak Ola dostaje po tyłku za złe oceny czy późny powrót ???

      Oni są tam wszyscy obrzydliwie grzeczni - zarówno dzieci, jak i dorośli :-)
      Nie ma kogo lać :-)
    • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.02, 16:52
      Odcinek 1

      Ola przychodzi ok. 23 pijana jak bela. Tłumaczy ojcu, że sprzedawała znicze na
      cmentarzu razem z koleżankami, a później zrobiło się im zimno i poszły się
      rozgrzać pijąc lampkę koniaku. A że okazał się smaczny to wstąpiły po jeszcze
      jednego. Rozgrzane dziewczyny postanowiły odwiedzić ciocię Stasię na Sadybie.
      Na Sadybie już ciemno, tylko okno pani Stasi rozjaśnia świecąca lampa. Drzwi
      otwiera Stasia: ,,A ktuż tu? Toż to panienka Ola z koleżankami. No to może ja
      czaju naparzu i jointy przyniosu". Rozkręciła się następna impreza, pani Staśka
      zadzwoniła po Stefana i Janeczkę. Po pół godzinie ktoś dzwoni. Stasia otwiera
      drzwi, patrzy, a tu...
      • Gość: Skalar Re: Lanie w KLANIE IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 06.10.02, 17:21
        ...Rysiek z panią świetliczanką zwalają się na Sadybę, przecież takiej ruchawki
        przegapić nie wolno. Maciek z Bożenką zamknięte w samochodzie już nie
        krzyczą "hurra!", ale walą przerażone w szyby z nadzieją na uratowanie. Nic
        podobnego! Nawet przechodzący pani Janeczka z wujem Stefanem zaabserwowani
        zbliżającą się dżamprezą nie zwracają uwagi na krzyczące dzieci. Jednak po
        chwili...
        • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.02, 17:49

          ..z bagażnika taksówki Rysia wychodzi pan Koziełło:,,Impreza, w rzeczy samej, a
          mnie nie zaproszą!!!" Koziełło wpada do środka i mówi:,,Mam w rzeczy samej dwie
          flachy". Na to podchmielona pani Stasia: ,,A u nas to puwiadają: jak se
          porządnie popijesz toż se później lepiej pożyjesz ". I poszła przyrządzić
          następne skręty. W międzyczasie...
          • Gość: oregano Re: Lanie w KLANIE IP: *.pl 07.10.02, 00:55
            z zewnątrz dochodzi dźwięk tłuczonej szyby i pisk Maciusia i Bożenki. Rysiek
            nie mogący po kilku głębszych odfoliować paczki Durexów owocowych podbiega do
            okna i widzi swoją taryfę oddalającą się w siną dal. Porywaczem-pedofilem
            okazuje się być...
            • Gość: mallina Re: Lanie w KLANIE IP: *.dip.t-dialin.net 07.10.02, 02:31
              nikt inny jak doktor Lubicz!!!!wiezie nieszczesne dzieciaki do El-Medu myslac
              ze o tej porze nikogo tam nie zastanie..jednak parkujac samochod widzi swiatlo
              wydobywajace sie z jednego okna. po cichu otwiera kolejne drzwi...zbliza sie z
              butami w reku do gabinetu dr Kozielly(ktory przeciez w tym czasie dzamprezuje)
              naglym ruchem otwiera drzwi a tam Anieszka, ktora...
              • Gość: oregano Re: Lanie w KLANIE IP: *.pl 07.10.02, 02:43
                nie mogąc się pozbierać po śmierci Łukasza i nie chcąc nikogo do siebie
                dopuścić zaspokaja swoje potrzeby seksualne masturbując się mopem pani Steni.
                Zdziwiony doktor Lubicz pada zemdlony na ziemię. Hurra!- krzyczą dzieciaki i
                korzystając z okazji czmychają z El-medu. Na zewnątrz panuje złowieszcza
                ciemoność, nagle z oddali widać snop światła i w kierunku maciusia i Bożenki
                stojących na skraju ulicy zbliża się samochód, zatrzymuje się w końcu przy
                malcach i okazuje się, że kierowcą jest...
                • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 23:36

                  ...pani Stenia, która mówi: ,,Mój mąż nieboszczyk powiadał, że dzieci trzeba
                  kochać, więc zabieram was do domu sierot pod Warszawą". A dzieci:,,Hurra!!!
                  Hurra!! Będziemy mieć nowych rodziców!". Pani Stenia posadziła dzieci na
                  tylnych siedzeniach i ruszyła z kopyta. Po drodze spotkali na ulicy
                  zataczającego się wuja Stefana, którego podtrzymywała Janeczka. Janeczka też
                  się ledwo na nogach trzymała, a to wszystko przez dżamprezę na Sadybie.
                  Janeczka mówi:,,Zobacz, k.., Stefciu kto to jedzie? Toż to Steńka!". Pani
                  Stenia zabrała ich ze sobą; po drodze Stefan opowiadał o swoich przeżyciach z
                  sal sądowych. Wuj Stefan:,,A wiecie, k..., że jak jest przerwa w rozprawie to
                  se spod stołu wyciągam flachę i nalewam wszystkim sędziom po kielichu". Na to
                  pani Stenia:,,Mój mąż nieboszczyk powiadał, że nie ma to jak wypić se kieliszek
                  wódki. Dobrze robi na zdrowie i człowiek jest później taki rześki". Wtem,...
                  • mallina Re: Lanie w KLANIE 08.10.02, 07:52
                    ni stad ni zowad musieli sie zatrzymac na czerwonym swietle..Janeczka wola"jedz
                    kobieto, o tej porze i tak nikogo tu nie ma a jak cos to Stefek ci na kolegium
                    pomoze" pani Stenia juz juz ma ruszyc gdy widzi ze na pasy wkracz Krystyna
                    Lubicz z tajemniczym mezczyzna!!!!!!!!!!I pani Stenia nie wie co ma zrobic -
                    opuscic samochod i spojrzec w twarz tajemniczego czy tez rozwiesc towarzystwo i
                    dzieciaki w miejsce przeznaczenia..Krystyna Lubicz przemyka sie z tajemniczym
                    po pasach i znika na drugiej stronie jezdni..zla pani Stenia zapamietuje
                    charakterystyczne zielone obuwie faceta, dodaje gazu i blyskawicznie rozwozi
                    schlane towarzystwo a dzieciaki lokuje u siebie w domu. Sama zaparza sobie
                    mocna kawe plus dwa kubki ziol na nerwy, i zaczyna sporzadzac liste
                    potencjalnych wlascicieli zielonych butow..tymczasem Agnieszka zszokowana
                    faktem ze ktos odkryl co porabia wieczorami poznymi w El-Medzie postanawia.....
                    • paool Re: Lanie w KLANIE 08.10.02, 08:36
                      ...zmienić życie. Załamana nierzucaniem kółkiem, postanowiła rzucać wszystkich
                      facetów. ASłaba jej to jednak szło, bo zamiast rzucać zaczęła łapać, to co leci
                      ( no ten studencik na schodach). Miała kaca moralnego
                      - no to na druga nóżkę- zachęcała ochoczo Pani Surmacz- Polecam absolutnie
                      absolut!
                      - Pa ni Surmaczowo, a co z Iwonką?
                      • Gość: Robert Re: Lanie w KLANIE IP: proxy / *.bresa.com.pl 09.10.02, 08:02
                        paool napisał:

                        > ...zmienić życie. Załamana nierzucaniem kółkiem, postanowiła rzucać
                        wszystkich
                        > facetów. ASłaba jej to jednak szło, bo zamiast rzucać zaczęła łapać, to co
                        leci
                        > ( no ten studencik na schodach). Miała kaca moralnego
                        > - no to na druga nóżkę- zachęcała ochoczo Pani Surmacz- Polecam absolutnie
                        > absolut!
                        > - Pa ni Surmaczowo, a co z Iwonką?


                        Coś niedokładnie czytałeś poprzedni wątek. Kółkiem rzucała Beata a nie
                        Agnieszka. Popełniasz ten sam błąd co scenarzyści zapominasz co było w
                        poprzednich odcinkach.
                        • paool Re: Lanie w KLANIE 09.10.02, 08:17
                          Gość portalu: Robert napisał(a):

                          > paool napisał:
                          >
                          > > ...zmienić życie. Załamana nierzucaniem kółkiem, postanowiła rzucać
                          > wszystkich
                          > > facetów. ASłaba jej to jednak szło, bo zamiast rzucać zaczęła łapać, to co
                          >
                          > leci
                          > > ( no ten studencik na schodach). Miała kaca moralnego
                          > > - no to na druga nóżkę- zachęcała ochoczo Pani Surmacz- Polecam absolutnie
                          >
                          > > absolut!
                          > > - Pa ni Surmaczowo, a co z Iwonką?
                          >
                          >
                          > Coś niedokładnie czytałeś poprzedni wątek. Kółkiem rzucała Beata a nie
                          > Agnieszka. Popełniasz ten sam błąd co scenarzyści zapominasz co było w
                          > poprzednich odcinkach.
                          Za błedy w scenariuszu serdecznie przepraszam! Ja chyba pije za dużo kawy!

                    • paool Re: Lanie w KLANIE 08.10.02, 08:36
                      ...zmienić życie. Załamana nierzucaniem kółkiem, postanowiła rzucać wszystkich
                      facetów. ASłaba jej to jednak szło, bo zamiast rzucać zaczęła łapać, to co leci
                      ( no ten studencik na schodach). Miała kaca moralnego
                      - no to na druga nóżkę- zachęcała ochoczo Pani Surmacz- Polecam absolutnie
                      absolut!
                      - Pa ni Surmaczowo, a co z Iwonką?
                      • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.10.02, 20:49

                        ,,No Iwonka dobrze się ma, absolutnie!! Całe dnie jeździ na tabletkach
                        psychotropowych, później ma dobry humor. Tylko jak jej podaje barbiturany to
                        jakaś taka spokojna. Z haszyszem to ona jest na ty, codziennie sobie strzela
                        porcyjki, aż miło patrzeć jak dziewczyna jest podjarana, absolutnie!".
                        Agnieszka słysząc te słowa wsiadła czym prędzej do samochodu i pogazowała do
                        Iwonki. Ale...
                        • paool Re: Lanie w KLANIE 09.10.02, 08:32
                          Pogazaowała do Iwonki, ale...
                          gdy juz była w tej podejrzanej dzielnicy, gdzie Iwonką mieszkała u swojego
                          konkubenta, zadzwoniła komórka
                          - dryń, dryń, dryń!
                          - halo, Agnieszka Lubicz.
                          -Aga? cześć tu Olka...
                          - Olka nie zawracaj mi głowy. Nie mam czasu..
                          - Aga, posłuchaj..... zadzwonił do mnie Schubert..
                          - No, co ty? Schubert przeciez nie żyje. Olka przestań ty wreszcie ćpać!
                          - Aga, ale Rudi Schubert, zaprosił mnie do fortepianów...
                          - Olka, ale przecież ty nie potrafisz śpiewać.... - Agnieszka powiedziała to,
                          co już dawno chciała powiedzieć- Piosenka o kocie, tórą śpiewałaś, to przeciez
                          kompromitacja, coś jak piosenka turystyczna w Idolu, albo koncery dzieci
                          specjalnej troski na Placu Zamkowym w ramach tygodnia INTEGRACJA ( nie
                          europrjska)
                          - Aga ty zawsze zazdrściłaś mi sukcesów....
                          Fakt, Agnieszka zazdrościła wszystkim robiacym karierę telewizyjną. Zazdrościła
                          Beacie Rzucania kółkiem- zastanawiała się dlaczego to nie ją wzięli do tych
                          reklam. ( tu scenarzysta mam nadzieję, że wybrnął z poprzedniej wpadki). Tak
                          więc ggy zobaczyła, że nie rzuca sie już jesienią- bardzo się ucieszyła.
                          Zasdrościłą też Pani Steni występu w ktokolwiek wiedział ktokoleiek wie.
                          Zazdrość była tak ogromna, że Aga nie odzywała sie do buiednej sprzataczki
                          przez 3 dni. Olec też zazdrościłą wystepu w fortepianach, bo jak zopbaczyła w
                          poprzednim tygodniu Kwiatkowską, która śpiewała co jej slina przyniosła na język
                          ( miałóa się to nijak do obrazków) to tez chciała...
                          -O, Boże Aga w czym ja pójdę do telewizji????
                          - Spox Olka juz jade....
                          -
                          • Gość: P.D. Re: Lanie w KLANIE IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 09.10.02, 09:53
                            ...postanowiła, że po drodze wstąpi po jakieś łachy do butiku Czesi.
                            Z uśmiechem na twarzy wkroczyła do lokalu a tam Czesia z Darkiem i Józkiem
                            spaleni trawą, przebrani za Kropki naświetlają się przy nocnej lampce.
                            "Kropki naświetla się tylko w czasie wyznaczonych programów na kanale T...".
                            Nie dokończyła zdania gdy PUMA Józek jednym zwinnym skokiem znalazł się za jej
                            plecami, zakleił usta taśmą, włożył za kark wieszak i powiesił na stojaku.
                            "Patrz teraz głupia narkomanko, co Kropki konkretnie potrafią...ha ha ha".
                            Wtem cała trójka zbliżyła się do siebie i kolejno pocierając nocną lampką w
                            okolicach dziwnej dziury, znajdującej się powyżej ud w tylnej części każdego z
                            Kropków wykrzykneła kolejno:
                            "Wieeeeeeśniaaaaara w mieście....Cieeeeeeeeć z magazynu.....Ojciec
                            Bękaaaaaaartaaaaaaa"...błysnęło, huknęło, zawiało.... oczom Agnieszki ukazał
                            się Łukasz ze zmasakrowaną twarzą.
                            - "Grozi Ci wielkie niebezpieczeństwo...musisz natychmiast działać..."
                            - "Co mi grozi...co mam zrobić" -panicznie wykrzyczała Agunia
                            - "Pamiętasz sex z mopem w Elmedzie ?"
                            Agnieszka zarumieniła się ale zaraz przepełniła ją radość. Powodem był JÓZEK,
                            który oblizując palec wskazujący konkretnie dał do zrozumienia, że mop to już
                            przeszłość...
                            - "Tttak".
                            - "Wiedz, że ta mała wsza Ola wyśpiewa wszystko podczas programu...".

                            Sakramentalne "Mój Błoże" cioci Stanislawy przewijało się najczęściej w myślach
                            zdruzgotanej Agi. Jeszcze nie wiedziała, że Łukasz i Ola to dopiero początek
                            długiej listy ofiar.
                            Po zakończeniu przekazu Józek zdjął Agę ze stojaka nie przepuszczając okazji by
                            zmacać sobie nowy towarek. Aga poprosiła jeszcze Czesię o kilka łaszków i
                            wyszła machając wszechmocnym Kropkom zza witryny.
                            Jadąc w stronę domu układała sobie w głowie plan. Na kolejnym skrzyżowaniu z
                            zadumy wyrwało ją dziwnie znajome...
                            - "Huraaaaa Huraaaaa...możemy umyć cioci szybkę...taka brudna...prosimy
                            prosimy...".
                            "Skąd te gnoje tutaj ? He he he pewnie wszystko wiedzą !!! Trzeba działać".
                            - "Maciusiu, Bożenko czy nie chcielibyście zaśpiewać w programie telewizyjnym"
                            - "Tak tak Huraaaaa..."
                            - "Ja śpiewam najładniej" -stwierdziła Bożenka
                            - "Nnnie bo ja" -z trudem wydukał Maciuś
                            - "Ale ty jesteś dałnem a dzieci z dałnem zawsze są gorsze i mają wiecznie
                            wesoły, mongolski, kretyński wyraz twarzy" -zatriumfowała Bożenka
                            - "Nnnie bo lepsze" -zapodał Maciuś oblizując jęzorem zwisającego z nosa gluta
                            i pocierając palcem oko.
                            - "Mordaaaaa debile wsiadać do samochodu" -ryknęła wściekła Aga.
                            Dotarli na miejsce. Wchodząc po schodach usłyszeli dziwne dźwięki dochodzące z
                            wnętrza domu. Gdy weszli okazało się....
                            • Gość: oregano Re: Lanie w KLANIE IP: *.pl 09.10.02, 11:25
                              że w pokoju zastała Olę z Ryśkiem w niedwuznacznej sytuacji, Rysio znowu nie
                              mógł sobie poradzić z odfoliowaniem paczki Durexów owocowych. -Skoczę do kiosku
                              po te z gołymi panienkami na tekturce, one nie są zafoliowane!- krzyknął Rysiek
                              i wyleciał z domu nie zauważając nawet swoich dzieci. Gdy doszedł już do budki
                              i podszedł do okienka usłyszał ze środka: O Ryśku, wejdź we mnie, mam na Ciebie
                              taką ochotę! Rysiek nie rozpoznając głosu i nie widząc przysłoniętej stertą
                              gazet na wystawie kobiety wszedł tylnymi drzwiczkami i ku jego zdziwieniu
                              okazało się, że w kiosku zatrudniła się...
                              • mallina Re: Lanie w KLANIE 09.10.02, 12:09
                                swietliczanka??nieeeeeee to takie banalne:-)))
                                w kiosku w bluzeczce z duzym dekoltem siedziala zona Zenka..Ryskowi zaraz
                                przypomnialo sie jak bardzo sie na nia napalal jak robila te durnowate
                                koszyczki czy jakies takie duperele..tylko teraz wygladal hmmponetnie..biuscik
                                prawie na wierzchu..wlosy czerwien jaskrawa, mini i szpileczki...jak dla Ryska
                                nieco stara ale pomyslal sobie ze wazne sa umiejetnosci a nie wiek obiektu!
                                "kochana sasiadeczka zrobi sobie przerwe na lunch i skoczymy na trawke razem,
                                tak duszno od tej prasy w tym kiosku...."
                                dzien Ryska zapowiadal sie zajebiscie, zdazyl szybko schowac paczuszke
                                niezafoliowanych gumek otwiera juz drzwi od taryfy, gdy nagle dzwoni jego
                                telefon i..
                                • Gość: P.D. Re: Lanie w KLANIE IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 09.10.02, 12:39
                                  ...głos nawalonego Zenka ugina pod Ryśkiem nogi.
                                  - "Rryysieeeek ? Ryysieek dzwonię do Ciebie jak do kumpla. Słuchaj musisz mi
                                  pomóc. Moja żona, ta dziwka, ona puszcza się z kim popadnie. Rysiek ja Ci
                                  zapłacę, ty, ty musisz ją śledzić, pilnować..." -morda Rycha
                                  rozpromieniała:"...ojj przypilnuję Ci ją z wielką przyjemnością" -zarechotał w
                                  duchu Cierpiarz.
                                  - "Dobra Zenek wszystko będzie w porządku. Wypij jeszcze flaszkę i kładź się
                                  spać. Ja wszystkiego przypilnuję".
                                  tititititit - Rysiek rozłączył się...
                                  Przytulił Danusię i posadził obok siebie w swoim kombi.
                                  Już dawno Rysiek zapomniał o Oli i planowanej orgietce na Truskawieckiej.
                                  Zawiózł Dankę w okolice spalonych magazynów Jerzego i tam zdymał ją w aucie jak
                                  się patrzy.
                                  Tymczasem na Sadybie dziadek Wladyslaw opierdalał ciocię Stanislawę o to, że to
                                  napewno ona wytrukała mu ostatnią setkę speeda. Stanislawa broniła się jak
                                  mogła:
                                  - "Wladku toż to napewno Pan Michal zajebal tą setku. Ja widziala że on trukal
                                  w nosu w lazience. Zrobię jointu i odpręzymy się troszku. Wladku..."
                                  W tym właśnie momencie do pokoju weszła Elżbieta.
                                  - "Tato, ciociu Stasiu jadę do Malickiego na film "Wejście Smoka" i zamykam
                                  aptekę".
                                  Stanislawie 2 razy powtarzać nie trzeba było. Już wiedziala, że zrobią sobie z
                                  Wladkiem mały narkomański melanżyk a sponsorem bęzie apteka Elżbiety.
                                  Zatarła łapy i skręciła batonga.
                                  Gdy w pokoju wisiała już niezła chmura do drzwi zapukał...
                                  • Gość: oregano Re: Lanie w KLANIE IP: *.pl 09.10.02, 13:31
                                    zdyszany Rysiek z żoną Zenka. -Ciociu Stasiu, jest Elżunia, bo nam z żoną Zenka
                                    gumka pękła jak się bzykaliśmy w samochodzie i Postinor potrzebujemy żeby
                                    wzięła, bo jeszcze dzieciata się zrobi. -Nie ma Elżuni Rysiu i apteka
                                    zamknięta, ale ja ziółek zaparzu, bo mam dobre i na takie problema. Staśka
                                    poleciała do kuchni z Ryśkiem. Ponieważ była już nieźle zbuchana pomyliły jej
                                    się torebeczki z ziółkami i zamiast przeciwciążowych dała przeczyszczające.
                                    Tymczasem w pokoju Władysław zaczął dobierać się do żony Zenka, ale ponieważ
                                    lata już nie te nic z tego nie wyszło. Po powrocie pani Stasia dała ziółka do
                                    wypicia Zenkowej. -Może ja też wypiję, tak będzie bezpieczniej- krzyknął Rysiek
                                    i łyknął połowę szklanki od Zenkowej. Wsiadli do samochodu i odjechali. Korek
                                    był straszny, a tu nagle pod wpływem ziółek zachciało im się do łazienki.
                                    Wytrzymali 10 minut, ale dłużej się nie dało. Los sprawił, że akurat przy ulicy
                                    postawili Toi-Toi. Rysiek z Zenkową wyskoczył z samochodu, ale okazało się, że
                                    Toi toi jest zajęty. -Już nie wytrzymam- krzyknął Rysiek i wywalił drzwi z
                                    kopa. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że w Toi Toiu są zaskoczeni
                                    tą sytuacją...
                                    • Gość: P.D. Re: Lanie w KLANIE IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 09.10.02, 14:19
                                      ...zgrzybowany dr Koziełło wraz z roznegliżowaną i równie dobrze zgrzybowaną
                                      Iwonką.
                                      - "Ooooo Pan Rysiek w rzeczy samej. Pan również gra w golfa ?" - zagaił eskulap
                                      "A co to kur** ma do rzeczy" -pomyślał taksometr
                                      - "Niestety nie"
                                      - "A ja z Iwonką w rzeczy samej gramy i właśnie wbiłem piłeczkę do dołka. Nie
                                      mogę jej tylko wyciągnąć w rzeczy samej. Pomoże mi Pan ?"
                                      - "Tak, tak" -pośpiesznie wypiszczał skręcony Rych i wyrzucając siłą wspaniałą
                                      dwójkę zamknął się w Toi Toi włączając dupsku program "Opróżnianie". Zenkowa w
                                      tym czasie zaciągnęła Koziełłę i Jebonkę na tylną kanapę Weekenda a widząc i
                                      słysząc samolubną i chamską postawę Ryszarda postanowiła zemścić się na nim.
                                      Posadziła ogromną srakę w miejscu koła zapasowego w bagażniku Fiata, po czym
                                      przykryła wytwór jak gdby nigdy nic zapasem i tapicerką.
                                      Po 5 min. wyśmienitej zabawy Zenkowej z otumanionym i nieświadomym Koziełłem
                                      oraz palcowymi igraszkami z Iwonką oraz zajadaniu smaczniutkich, zasuszonych
                                      podgrzybków, zza Toja wyłoniła się postać rozanielonego Rycha.
                                      Widać było, że chłop zesrał się sowicie. Gdy podążał w stronę samochodu potknął
                                      się o wystającą płytę chodnikową i ku swojemu ogromnemu zdziwieniu wpadł w
                                      ramiona...
                                      • paool Re: Lanie w KLANIE 09.10.02, 16:52
                                        wpadł w ramiona... Czesi, która wnikliwie go obwąchała.
                                        - Cześka, no co ty?
                                        - No, bo wujek to jest tak. Puścisz chłopa w miasto, to ci smrodu zniesie.
                                        - Czeesiu, chyba przesadzasz...
                                        - Nie wujek, no bo tak.... byłam u cioci Grazynki i wąchałyśmy...
                                        -.... klej ? moja Grazyna Klej łyka? Nie, nie, muszę na Sadybę do Elzbiety.
                                        - Wujest stóóóóóóóóóój-
                                        I tyle widzieli Rysia. Pognał jak szalony na Sadybę
                                        - Elu, Elu... jesteś- odpowoedział mu tylko stuk spadającej paprotki z pianina.
                                        - Aaaaaaa, kto tu?
                                        - Oj Pan Rysiu to taki strachliwy... U nas mówią Strach ma wielkie oczy...
                                        - OK, strach. Ale dlaczego Ciocia Stasia ma takie wielkie oczy???
                                        - Żeby Cię Ryśku dobrze widzieć....
                                        - Oj ciociu, ja nie Maciś, żebyś mi taki kit wciskała. Ty po prostu lecisz na
                                        mnie....
                                        - Oj, no co Pan Rysio?
                                        - U was mówią Każda patwara znajdzie swego amatora...
                                        - A i owszem, mówią, ale Rysio to znalzał juz chyba swoją Grazynkę...
                                        - Oj to nie tak, nie tak, nie to
                                        - A to o co u diabła nam szło...?
                                        • Gość: P.D. Re: Lanie w KLANIE IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 10.10.02, 12:11
                                          ...
                                          - " A co Ciecia taka przygłupia czy leci ze mną w Ch**?" -zagrzmiał Rysio
                                          - " Ależ pani Ryśku ta jak by ja mogła ? Ta ja by ni śmiała..."
                                          - " Pytam po raz ostatni. Czemu ciecia ma tak wielkie łoczy" -w oczach Ryszarda
                                          zapłonął ogień. Skruszonej Stasi zmiękła rura i wypeplała wszystko co tego
                                          popołudnia porabiała z Wladkiem w Aptece.

                                          Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Sobie tylko znanym sposobem Wladek znalazł sie
                                          przy nich w niecałe 2 sek. Otwiera a w progu stoi równie zakrwawiony co
                                          zaprawiony Jerzy.
                                          - "Co chołota ? Nikt nie pomoże rannemu w wypadku?" -wybełkotał Jurek
                                          - "Mój Błoże ta co si stało panu Jerzyemu ta ja moży ziółyk zaparzy ? Joyntu
                                          przyniesu ?"
                                          Najwyraźniej Jerzy miał już dosyć wazeliny cieci Stasi, bo w tym samym momencie
                                          wymierzył jej siarczystego gonga prosto w kazachski kinol. Ciecia zatoczyła się
                                          pod schody a zbiegająca właśnie z góry Beata potknęła się o nią i uderzyła
                                          głową w ścianę. Tego już było za wiele. Pozbierawszy się po baranie, Beata
                                          sprzedała cieci kopa w brzuch którego pozazdrościł by jej nawet Roberto Carlos
                                          z Realu Madryt. Całe zajście uroczyście zakończył Rysio, który przypomniał
                                          sobie właśnie ciężkie srańsko w Toi Toi po ziółkach cieci i w przepięknym stylu
                                          przyklękając na prawym kolanku pięciokrotnie pociągnął Stasi z czoła. Nie wie
                                          nikt co stało by się z ciecią Kazasią gdyby nie interwencja przybyłej do domu
                                          Elżbiety i Malickiego.
                                          - "O ku*** obrońca mniejszości narodowych się znalazł" -zaszydził Jerzy
                                          - "Jerzy proszę Cię nie teraz" -zawyła Elżbieta
                                          - "A dlaczego nie ?"
                                          Wszystkich zamurowało gdy w drzwiach stanęła Dorota, którą od tyłu przytulał
                                          pijany Rafalski. Przytulał i delikatnie muskał jej szyję językiem.
                                          - "DOROTKA ?!?!?!?!?" -zdębiał Wladyslaw
                                          - "A gdzie Twój habit ? Co Ty...ale dlaczego" -wyraźnie zbity z tropu Wladek
                                          nie wiedział co ma powiedzieć.
                                          W rzeczy samej to nie była Dorota, którą wszyscy znali. Rozpuszczone bląd
                                          włosy, makijaż, bluzeczka z dekoltem, króciutkie mini i skórzane kozaczki
                                          pasowały raczej do nightclub GOGO niźli do zakonu.
                                          - "Co ? Ojciec skleroze ma ? Czy jakiego Alcchajmera ? hehehe" - zadrwiła
                                          wyraźnie rozbawiona Dorota po czym przybiła piątkę z Rafalskim.
                                          - "Dorotko to ty ?" -raz jeszcze zapytał Wladek
                                          - "A ty co zaciąłęś się ? Pewnie, że ja. Po tym jak Rafalski pokazał mi kilka
                                          sztuczek w łożu postanowiłam rzucić zakon...zmiany zmiany zmiany DZIADU"
                                          - "A co z hospicjum ?" -zapytała Elżbieta
                                          - "Mam to w dupie" -krótko i zwięźle odparsknęła Dorota
                                          Ni z gruchy ni z pietruchy do domu dziadków wpada zdyszany Daniel, który z
                                          szaleństwem w oczach i zatrutą strzykawką w ręku...
                                          • paool Re: Lanie w KLANIE 10.10.02, 12:55
                                            - Rodzina musi się trzymać razem. Ja jestem nosicielem wirusa HIV i wy tez
                                            bedziecie.
                                            _ ua, ua, ua zapiszczała ostatkiem sił ciocia Stasia
                                            - AAAAAAAAAAa- krzyyknęła Beata
                                            -uuuuuuuuuuuu zawył Władysław
                                            -pi pi p i pi zapiszczała Elżbieta.
                                            - hiv, hiv hurra, hurra - krzyknęli zgodnym chórem Maciuś i Bożenka.
                                            - Dziecieci, nie mozna tak- zganiła dzieci Dorota.
                                            - Dajcie kesz, bo jak nie to strzykawka pójdzie w ruch!!!!!!!!!!!!!
                                            - Ty zdrajco- zawył Jezry i rzucił się na Moniczynego syna.
                                            - Ty wujek nie podskakuj.... bo na Cebulowa pojadę
                                            - Skad ty gnoju wiesz o Cebulowej...
                                            - Ha, to ja tam , zresztą.....
                                            - Jak ta Monika wychowała syna- zmartwił się Władysław- trzeba zadzwonić po
                                            Monike
                                            - Halo, Monika? Przyjeżdżaj. Z Danielem jest niedobrze
                                            - ja z Danielem nie mam nis wspólnego. Dzwońcie do Agaty.
                                            - Halo, Agata? Z Danielem jest źle....
                                            - A co mi tam, ja nie mam czasy mama uczy mnie na przezenterkę w dwójce,
                                            dzwońcie do.....
                                            • Gość: P.D./ Re: Lanie w KLANIE IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 10.10.02, 15:50
                                              ...dr Koziełły on będzie wiedział co i jak...."
                                              pipipipipi
                                              dryń dryń dryń
                                              - "Tak"
                                              - "Czy to Pan dr Koziełło"
                                              - "W rzeczy samej ten tego"
                                              - "Niechaj Pan tu natychmiast przyjeżdża. Daniel oszalał."
                                              - "W rzeczy samej dokąd mam przyjechać"
                                              - "No do nasz aaaaaaa raaatunnkuuuuuuu.szybkooooo Saaadyybaaaaaa"
                                              - "halo halo dokąd, halo"
                                              pipipipipipipipi
                                              Rozmowa urwała się. Zdesperowany dr Koziełło wyciągnął członka z kufra Pani
                                              Absolutnie.
                                              - "Jedziemy"
                                              - "Ale gdzie, po co ? Kto dzwonił ? Muszę to wiedzieć. Absolutnie"
                                              - "Jedziemy w rzeczy samej ale nie wiem jeszcze gdzie. Chyba na Sadybę ale..."
                                              I wylecieli z gabinetu Kozła zawijając po drodze Panią Stenię i jej wiernego
                                              mopa.
                                              Jadą.
                                              Umcy umcy umcy...to Koziełło zapuścił najnowszy Essential Mix Karla Cox-a Live
                                              from London. Z tylnej kanapy łomot przekrzykuje sprzątara Stenia.
                                              - "Mój mąż nieboszczyk to powiadał, że jak mop cipskiem zajeżdża to nosicielom
                                              HIV-a rozum się rozjeżdża..."
                                              - "W rzeczy samej święte słowa" - zagadał Koziełło
                                              - "Absolutnie" - zsumowała Surmaczowa
                                              Wpadli z piskiem opon przed rezydencję rodu Lubicz. Najsampierw wylatał sam
                                              Koziełł w następnej kolejności Stenia z wiernym mopem na samym końcu Pani
                                              Surmacz...
                                              - "W rzeczy samej terroryzuje ich" - stwierdził Koziełł spoglądając przez
                                              dziurkę od klucza.
                                              - "Natychmiast musimy tam wejść. Absolutnie."
                                              - "Mój mąż nieboszczyk to powiadał, że jak kto HIV-a posiada to zawsze ktoś z
                                              mopem się na niego skrada."
                                              - "W rzeczy samej Pani Steniu. Pani musi mopem powstrzymać Daniela !!!"
                                              - "Absolutnie."
                                              Nie myśląc długo Pani Stenia z potworną siłą rozpiździła drzwi rezydencji
                                              zapominając o wynalazku zwanym klamką. Gdy już miała na celowniku zaskoczonego
                                              Daniela, zamachnęła się mopem i.....
                                              • mallina Re: Lanie w KLANIE 10.10.02, 21:09
                                                mop walna prosto w piekny krysztalowy zyrandol..
                                                zapadla ciemnosc i cisza jak w grobowcu..po chwili jedynie dalo sie uslyszec
                                                stlumiony szloch elzbiety...jerzy pomyslal"znow moja stara musiala pierwsza
                                                histerie odstawiac..lidka nigdy by sie tak nie zachowala..ech..musze w
                                                wizytowniku poszukac jej namiarow", wladyslaw pomyslal"cholera jasna cos mi
                                                przemknelo ze ten zyrandol mial jakies znaczenie, elunia placze wiec zapewne
                                                mam racje", dorota pomyslala"mama by tego nie przezyla gdyby zyla, historyczny
                                                zyrandol poszedl sie(...)..ach mam to gdzies i tak najwazniejsze ze czuje reke
                                                ukochanego w moim sekretnym miejscu..hm och..taaak..niech ciemnosc trwa
                                                wiecznie!"
                                                jednak pani stenia przerwala te cisze i nie pozwolila eluni plakac za
                                                dlugo..."moj maz nieboszczyk mowl ze nie ma rzeczy co jej sie skleic nie da!!
                                                widzialam w zakupach mango reklame cudownego kleju!! lampa bedzie jak nowa!"
                                                "tak kochani wyciagnijmy zapalniczki" zawolala surmaczowa "zbierajmy zyrandol!!"
                                                wszyscy zgodnie zabrali sie do roboty i juz zapomnieli po co tu sie znalezli
                                                gdy tez nagle ktos gwaltownie zaczal stukac w drzwi..
                                                i rafalski ktory w dupie mial zbieranie szkla otworzyl drzwi i zdebial!!
                                                "przeciez ty nie zyjesz!!!!!"...........
                                                • paool Re: Lanie w KLANIE 11.10.02, 07:59
                                                  -Happy Birthday mister President, Happy Birthday to you......
                                                  - Toż to Marlim Monroe- Pani Stanisława klasnęła w ręce.
                                                  - Hurra, hurra, - zawałoła Bożenka z Maciusiem- nauczy nas pani śpiewać do
                                                  Arlekina?
                                                  -OF KORS- powiedziała Marlin i zalotne spojrzenie rzuciła Ryśkowi
                                                  - Tego nie zniosę, by jakaś blond zfdzira, która mój mąż poznał na taryfie,
                                                  będzie tu oczy maślane do mojego Ryska roobić...- powiedziała Grażynka
                                                  - Pani Grazynto, toż to wielikaja aktrisa- powiedziała Ciocia Stasia, bo akurat
                                                  wczoraj czytała Życe na Gorąco, a na okładce była akurat MM, ją jednak
                                                  zainteresowała bardziej trzecia str, bo tam.....
                                                  • Gość: mallina Re: Lanie w KLANIE IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.02, 11:59
                                                    byl reportaz o wykorzystywaniu seksualnym pielegniarek przez lekarzy..i tam
                                                    wlasnie doktor Lubicz wystepowal u boku ognistej dlugowlosej brunetki..jej
                                                    twarz pani stasi byla dziwnie znajoma..ale za cholere nie byla w stanie
                                                    pokojarzyc....bedzie musiala kryche lubicz zagadnac o te sprawe!!!!
                                                    tymczasem rysiek zamiast zajac sie zbieraniem zyrandola poczal oprowadzac blond
                                                    pieknosc po pokojach..rafalski wqrwil sie na maksa...to ja lece drzwi kobiecie
                                                    otwieram a ten taryfiarz wyrywa mi ja sprzed nosa i juz wlazi na pieterko...a
                                                    ja znow bede musial odstawiac maraton z dorota..a chcialbym cos latwo szybko i
                                                    bez tych ceregieli!
                                                    rafalski postanawia wiec fortelem uciec -mam wazne spotkanie!!! i zanim ktos
                                                    zareagowal wybiegl...
                                                    tymczasem rysio napalony jak nastolatek (nigdy nie bzykal znanej aktorki!)
                                                    przyciagnal glowe blondyny do swojej klaty, ale niestety nieudolnie mu to
                                                    poszlo bo w rekach zostala blond peruka a kobiecina z piskiem zbiegla na dol..
                                                    - ach ty suko to ty!!!!!!!!!! krzyknela grazynka widzac...
                                                  • paool Re: Lanie w KLANIE 11.10.02, 13:01
                                                    Pod peruką znalazł się nie kto inny jak Monika z domu Lubicz.
                                                    Mooooniiikaaaaaaaaaa????????????- zdziwili się wszyscy?- To ty w farbowanej
                                                    peruce do domu rodzinnego się zakradasz?
                                                    - Tak, ja tu przyjechałam, bo dzieje sie krzywda mojemu Danielkowi.
                                                    - Oj, mama juz dogadaliśmy sie. Ciocia Satasia ziólek napzryzła i tak mi jakos
                                                    fajnie, ze kocham cały świat!
                                                    - Daniel, jak możesz!- świat tyle złego Ci uczynił. Ty sie wypnij na świat!
                                                    - Na świat to ja sie otwieram
                                                    - o. ty już nie bądż taki otwarty- zakrył mu usta Władysław
                                                    - Działłłeeeedku łeeeee- ksztusił się Daniel- łeeee łeee, a pamietasz jak
                                                    łeeeee łeeee Pana Tadeusza czytaliśmy łeee. łeee
                                                    - Litwo, ojczyzno moja... - rozmarzył się Władysław
                                                    - Łoj, u nas to powiedali 'Kazachstanie, ojczyzno moja- sparafrazowała
                                                    wieszcza, wiadomo kto.
                                                    - A jak ja była w Stanach, to mówiliśmy- Nju Jaorku Ojaczyzno moja...-
                                                    zadeklamowała Monika, ale kończmy to - na bohaterów popyt minąl....
                                                    - Zaśpiewajmy coś... skoro tu wszyscy jesteśmy...- wykrzykmęła Elżnieta
                                                    - Witaj majowa jutrzenko- zapoczątkował Władysław. wszyscy podchwycili melodię
                                                    a Bożenka z Maciusiem zatańczyli tak jak kujawiaka w Arlekinie. Było pieknie.
                                                    Nagle zdał się słyszeć dzwonek do drzwi
                                                    - dryń, dryń...
                                                  • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 14:43

                                                    Władek otwiera drzwi, patrzy, a tam Łukasz. Agnieszka oczy wybałuszyła i mówi:
                                                    -Przecież ty zginąłeś w wypadku samochodowym!
                                                    Łukasz: - To był żart. Jak uderzyłaś w drzewo to ja wyskoczyłem przez okno. W
                                                    bagażniku miałem swoją kukłę na wszelki wypadek. Podstawiłem ją na moim
                                                    siedzeniu i zwiałem.
                                                    Agnieszka: -I lekarze tego nie zauważyli?
                                                    Łukasz: -Patrzyłem zza drzewa, co oni wyprawiają. Wszyscy najebani, jeden
                                                    drugiego podtrzymywał, żeby się nie zwalił na ziemię, a ten lekarz, który mnie
                                                    badał, to tej kukle w ramię pavulonu trzasnął. Powiedział tylko: -Panowie, mamy
                                                    yyy, k..., następną ,,skórę". Zarzucili na barki tą kukłę i dalej chodu do
                                                    samochodu, zanim policja przyjechała. Zawieźli ją do zakładu pogrzebowego,
                                                    gdzie pewnie też byli wszyscy najebani i tak załadowali mnie do trumny. Byłem
                                                    na swoim pogrzebie, aż mi się smutno zrobiło i postanowiłem po jakimś czasie
                                                    się ujawnić.
                                                    Agnieszka: -To czegoś, łotrze, mnie nie ratowałeś?
                                                    Łukasz: -Bo ty masz fajny samochód a ja nie.

                                                    Nagle, rozległo się pukanie do drzwi. Maciuś podbiega do klamki, otwiera,
                                                    patrzy...

                                                  • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 14:45

                                                    ...a tam Korki z zespołem.
                                                  • mallina Re: Lanie w KLANIE 13.10.02, 00:00
                                                    tja..wiec teraz streszcze tylko to co napisalam zanim wykasowali:-((
                                                    Korki dal czadowy koncert, grali same hiciory i przy piesni"mokre oczy"
                                                    wiadomego zespolu wszyscy padli sobie w ramiona i z placzem wybaczyli sobie
                                                    wszystko to co zle..
                                                    wiec Korki kujac zelazo poki gorace zaspiewal"wstan pomysl nie jestes sam.." i
                                                    juz bylo bardzo bardzo wzruszajaco..kazdy wychylil po maluch i poszli spac!

                                                    rano pierwsza wstala elzbieta..sreduszko przepelniala jej oczywiscie milosc
                                                    rodzinna ale jak zobaczyla ten syf w chacie to szlag omal jej nie
                                                    trafil...spojrzla w lustro i odnalazla zmarszczki na swej twarzy..cichaczem
                                                    pogrzebala w torebce krystyny i kremem kolastyna(hmm albo miraculum to bylo??)
                                                    sie nasmarowala..w koncu kryska wie co robi..
                                                    elzbieta zrobila szybki rachunek swego zycia w glowie i pomyslala ze marnuje
                                                    swe zycie obrabiajac dupy wszystkim gdy jej lata leca..taka monika to sie
                                                    ustawila..
                                                    gdy juz wszyscy poszli w diably i zostala tylko z wladkiem i stasia (wspolnie
                                                    lepili pierogi ruskie na obiad)postanowila zaczac dzialac i pokazac im
                                                    wszystkim na co ja stac!! ostatnio widziala w przelocie bogdana bylego od
                                                    moniki..taaaki duzy mezczyzna, tak zniknac w jego ramionach, uhmmm wyobraznia
                                                    pracowala..tak zacznie od zdobycia bogdana , ale wpierw postanowila zmienic
                                                    swoj image i umowila sie z .........
                                                  • paool Re: Lanie w KLANIE 14.10.02, 08:36
                                                    ....w El Medzie z Pawłem. Trochę się denerwowała, bp zmian wizerunku jest
                                                    trochę ryzykowna. Zresztą, czego miała się obawiać. Paweł był przecież
                                                    zawodowcem. Odszykował przecież Cher, że ho ho ho, a i Michaelem nieźle mu
                                                    poszło, tylko tamten mył się za często w zbyt chlorowanej wodzie i szwy zaczęły
                                                    piszczać, nie mówiąc juz nic o barwniku skóry, który zszedł był zwyczajnie jak
                                                    po ACE. Elzbieta, nieco juz spokojniejsza, nałożyła tą niebieską bluzeczkę, co
                                                    to od Malickiego dostała i spódnicę, dla równowagi od Jerzego, i zeszła na dół
                                                    napić się kawy. W kuchni zastała płaczącą \Cicię Stasię.
                                                    - _ Ciociu, co się stało?
                                                    - Chlip, chlip- pochlypywała Stasia- chlip, chlip. Oj, Elżbietko. Taką tęskność
                                                    czuję o tu w piersiach, że jak mnie ściśnie to łoj. U nas mówią. że na
                                                    zgryzotę ludzką nie pomnożesz, a no biegunkę to i owszem... chlip, chlip
                                                    - Ciociu, nie martw się. Prz\yjdzie wiosna, a z nią nowe nadzieje. Oj, swięte
                                                    słowa, ale u nas mówą"przyjdzie marzec, a w grób pójdzie nie jeden starzec..."
                                                    chlip, chlip.... żeby tak dało się czas oszukać....
                                                    - Ciociu Stasiu! Koniec z tym mazaniem się! Nakładaj tę różową sukienkę z
                                                    grępliny, co to do kościoła nakładasz i idziemy...
                                                    - Ale, gdzie to Elżbietka chce mnie wyprowadzić, ja jeszcze ziółekl nie
                                                    wypiłam...
                                                    - A co to za ziółka? Takie z żeń szeniem i miłorzębem.
                                                    - Ciociu, w wyborczej pisali, że ten miłorząb to lipa
                                                    -Oj Elżbietka pomyliła... lipa to lipa, a miłorząb to kitajski, znaczy się
                                                    japoński
                                                    - Ciociu ulica Japońskiej wiśni ( niech ci sie przyśni),... zresztą dosyć już
                                                    tych kalamburów, idziemy....
                                                    - A, gdz\ie to z rana dziewczęta?- spytał Władek, który wracał z kościoła- nie
                                                    za rano to?
                                                    - Oj, Władysław zawsze taki dociekliwy...
                                                    Taryfa już czekała pod bramą na Sadybie, lecz, co to?
                                                    - Rysiek? Elzbieta dziwła sie, jakby Malickiejo z Jerzym w jednaj łazience
                                                    ujrzała?
                                                    - Ano, Elu, jak usłyszałam, że kyrs na Sadybe to pomyslałem, że to do was, bo
                                                    tylko wy tu taksówkę zamawiacie... i jesyem
                                                    -Acha- EWla posmutniała, bo nie chciała nikomu powiedzieć gdzie jedzie.
                                                    - |No wsiadajcie dziewczęta. Ciocia Stasia na pierwsze miejsce, koło mnie..
                                                    - Łoj pan Rysio to taki miły... ja już wiem, co te kobity razem ze
                                                    swietliczanka w Ryśku widzą....
                                                    - Nie gadajmy jedźmy ma Starówkę- przerwała zaloty Elżbieta
                                                    -Na Starówkę? O jak miło ucieszyła SIĘ sTASIA, bo |Starówki to jej jeszcze nikt
                                                    nie pokazał..
                                                    Zaraz jak dojechali( Rysiek nie chciał nic za kurs, ale Ela uparła się,
                                                    argumentując- co Bożenka i Maciuś bedą jedli>>?) Elżbieta zwinnie wyskoczyła
                                                    wprost do studzienki kanalizacyjnej i Razem z Ciocią Stasią, chciały
                                                    niepostrzeżenie przedostać się na Zacisze, bo tam była klinika Pawła.
                                                    Niesyety wędrówka nie była taka jak opowiadała Janeczka. Od wojny rozbudowano
                                                    sieć kanałów i dalikatnie mówiąz dziewczyny trochę pobłądziły...
                                                    Gdy wykonywałky już chba trzeci skręta ( ale nie taki jak to Sataśka zwykle
                                                    robi...) zauważyły światło i słyszały głosy
                                                    - ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ciooociiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuu ciiiiiiiiiii....
                                                  • ellivia Re: Lanie w KLANIE 14.10.02, 19:49

                                                    Kto tam? zawolala przwerazona Elzbieta.Macius ? Bozenka? CO robicie z kanale?
                                                    AAAA aaaa rozlegly sie płacze i krzyki.
                                                    Dzieci ?
                                                    Wypuśc nas wypuśc nas wypuśc nas- glosy coraz bardziej cichły i slychac bylo
                                                    tylko odglosy plynącej wody. Za chcwile wszystko bylo tak jakby nic sie nie
                                                    stało.
                                                    -Ciciu stasiu widziała to ciocia? -spytala Elzbieta.
                                                    -Ja żem nic nie widziała, kto za duzo widzi ten sie później wstydzi -
                                                    wyrecytowala Stasia kolejne przyslowie ze swojej księgi mądrości.
                                                    No jazda Elzbietko wychodzimy . Tu jest wyjście na powietrze ale zaduch w tym
                                                    kanale, my w Kazachstanie czasem tez w kanałach chodziły z siostrą. Elzbieta
                                                    miala jednak w pamięci przerazający obraz Bożeniki i Maciusia płynacych z
                                                    nurtem wody. czy może cos jej sie zdawalo. MOże to te skrety co wczoraj
                                                    wypaliła źle zadziałały na kore mozgowa i jakies zwidy pojawiaja sie jej przed
                                                    oczyma. Wyszły z kanału prosto na drogę prowadząca do kliniki El medu.
                                                    -Ciociu Stasiu może lepiej pójdziemy kupic sobie nowe ciuchy bo ta wędrówka na
                                                    skroty troche zabrudzila nam ubrania. Wstapimy do butiku Moniki.-
                                                    -Łoj! A ja bym tam wolala do seksszopu pani Surmacz. Wybiore cos dla Władzia.
                                                    Ostatnio ma przebłyski podbojow milosnych z czasów swej mlodości i straszni
                                                    mnie molestuje. Chciałam mu kupic taka dmuchana lale.Niech se pouzywa!!!
                                                    -No dobra nalezy się ojcu cos na starośc odparla Elżbieta i poszly szybkim
                                                    krokiem do centrum Europa. A tu w centrum Europa znowu piski wrzaski jakby z
                                                    oddali i nagle Elżbieta zobaczyła Klauna z balonikami w jednej rece a w drugiej
                                                    trzymajacego przerazonych, sinych i zapłakanych Maciusia z Bozenka.- Bedziecie
                                                    sie wszyscy plawić. Tu sie wszyscy pławia- powiedzial klaun i zniknąl zostały
                                                    tylko kolorowe baloniki Może kolorowych baloników...
                                                  • mallina Re: Lanie w KLANIE 14.10.02, 23:32
                                                    Elzbieta zerknela w duza szybe, zobaczyla swoje odbicie i przypomnialo jej sie
                                                    ze miala zmieniac swoje zycie.."mam w dupie cudze bachory poszly w pizdu to
                                                    poszly, stasie do sex szopu wysle ja do moniki a potem do pawla, bez ogladania
                                                    na boki bo szlag trafi misterny plan"
                                                    "zycia trzeba uzyc zanim ono zdazy znuzyc" zaciagla z ruska stasia jakby
                                                    czytajac mysli elki..i kazda poleciala w swoja strone...
                                                    elzbieta weszla do butiku, i z daleka juz slyszala dobiegajac z zaplecza
                                                    chichot czeski.."ach te wiejskie dziewuchy nigdy nie beda prawdziwymi
                                                    warszawiankami..."
                                                    ach jak ladnie pan wyglada w tej marynarce czeska komus slodzila....zaraz zaraz
                                                    elzbiete cos tknelo...skamieniala..na zapleczu siedzial malicki i prezyl sie
                                                    przed gowniara w jakiejs skorzanej marynarze, twarz po solarium, wlosy na
                                                    zel...hmm widac i on zmienia image..wymknela sie szybko z butiku i wpadla do
                                                    el -medu......
                                                  • paool Re: Lanie w KLANIE 15.10.02, 08:33
                                                    - Raaatuuunkuuu! Paweł!- zawołała Elżbieta.
                                                    Nagle zamilkła, gdy zobaczyła nieziemski widok... Claudia Schiffer myje za
                                                    pomoca mopa m o p a podłoge... Claudia Schiffer....
                                                    - Dzień dobry -powiedziała Elzbieta- ja do brata....
                                                    - A dzień do bry Pani Elzbieto- odpowiedziała Claudia.
                                                    Ela czegos tu nie rozumiała. Po pierwsze: skąd Claudia tak światnie mówi po
                                                    polsku, po drugie: skąd ją zna??? Pewnie kiedyś na jednym z pokozuów mody
                                                    Moniki poznały się... Ale nie tam była Tylko Milla i Naomi, Claudia była wtedy
                                                    w Monte Carlo na rozdaniu corocznych nagród muzycznych księcia Reinera i
                                                    zwyczajnie pokaz Moniki olała.
                                                    - pani Elżbieta to zawsze pięknie wygląda- słodziła Claudia- moj mąż
                                                    nieboszczyk.......
                                                    - Pani Stenia?- Elżbieta rozwarła szeroko usta
                                                    - - No, ma się rozumieć, że ja, że niby co? Coś nie tak ze mna- podeszła do
                                                    lustra- łaaaaaaaaaaaaa- krzyknęła.- O Boże mój jedyny... nie mogę sie
                                                    przyzwyczaić do tej nowej twarzy..
                                                    - Pani Steniu pięlnie pani wyglada.
                                                    - A to dzieło pana doktora Lubicza, znaczysie pani brata...
                                                    - Ale jak to?
                                                    - Ano, ja sie jemu to wywdzieczyć nie moge. Nie wiem ile to strudelków będe
                                                    musiała napiec. No, taka figura....
                                                    - Ale teraz to musi Pani uważać na strudelki, bo szwy mogą puścić..
                                                    -Że niby nie jeść? Nie, pan doktor pozeszywał mnie gumową nicią, mogę jeść
                                                    wszystko.
                                                    Elżbieta była wściekła! Paweł wszystkim robił dobrze, tylko nie jej...że co, że
                                                    niby więzy krwi?A co to przeszkadza, by zrobić siostrze dobrze, żeby jej było
                                                    lepiej? Z tego co pamiętała, to Paweł....
                                                  • mallina Re: Lanie w KLANIE 15.10.02, 10:44
                                                    zawsze wolal robic dobrze monice i dorocie..i czym sie to skonczylo?????jedna
                                                    zostala zakonnica a druga przezyla gwalt...no....ale poki pawel sie nimi
                                                    zajmowal to bylo calkiem dobrze...dorota poszla do zakonu bo wiedziala ze nikt
                                                    inny jaj tak dobrze nie da rady zrobic(teraz ten rafalski sie napatoczylhmmmmm
                                                    ze tz elzbieta nie zwrocial na niego uwagi wczeniej), monika cale zycia
                                                    przebierala w facetach sadzac ze ktos dorowna pawlowi...
                                                    oj udal sie braciszek udal...tylko cos krystyna zona jego malo zadowolona a i
                                                    dodatkowe kilogramy ja naszly...widac pawel koncentruje sie w innym miejscu i z
                                                    kims innnym....wobec tego................
                                                  • ellivia Re: Lanie w KLANIE 15.10.02, 22:21
                                                    wobec tego sie na tobie zemszcze ty mój wredny braciszku, bo cie nigdy nie
                                                    lubiłam. Ach ten Pawel, zawsze był oczkiem w glowie rodziców a pozostałe
                                                    rodzeństwo bylo dyskryminowane- no i Elzbieta wyrosla na znerwicowana
                                                    histeryczke. Gorzej moglo byc tylko z Ryskiem, rodzina, mowiąc brzydko olala go
                                                    i wyslała do zawodowki, podczas gdy Rysiek wcale nie taki glupi i przy
                                                    odrobinie dobrej woli moglby z powodzeniem skoczyc studia nawet na Oxfordzie
                                                    ale wszyscy byli zapatrzeni w Pawełka a na Rysia polozyli lachę.
                                                    No dobra braciszku, ty przemądrzały pewny siebie i bufonowaty typie.Wiem ,ze z
                                                    kims kręcsz, wynajme detektywa i zobaczymy co szanowny pan doktor robi po
                                                    godzinach... Tak sobie myslała , gdy nagle uslyszała znajome piski i płacze
                                                    dzieciakow tym razem dochodzące z piwnicy El-medu. Zbiegla po schodach do
                                                    piwnicy a tam klaun zupelnie ten sam jak z horroru "TO" ciagnie za wlosy
                                                    Maciusia i Bożenke. "Nie boje sie , nie boje sie , nie boje" się powiedziala
                                                    sobie
                                                    Elzbieta i przywalila Klaunowi prosto w noc. Hurra ciocia- zawolali Macius i
                                                    Bożenka!!!
                                                    AAAA !!!!zawyl Klaun ocierając krew
                                                    aaaaa!!!!
                                                    -To ty Emil jak sie nie wstydzisz dreczyc biedne dzieci? Naczytales sie
                                                    horrorów czy co?
                                                    -Nie jestem slodki i nie znosze dzieciakow , a tak na marginesie to ukonczylem
                                                    szkole cyrkowa ze specjalizaja w klaunowaniu więc niech cie moj stroj nie
                                                    dziei, a za to ,że mi przywalilas w nos bede dokuczał dzieciakom w calym Klanie
                                                    i zaczne od Jasia i Malgosi twoich ukochanych wnuczkow. ja i moi bezrobotni
                                                    koledzy ze szkoly cyrkowej w Julinku stworzylismy mafie i porywamy bogate
                                                    dzieciaczki dla okupu. Porwanie Bozenki i Macka, nie bylo zbyt dobrym
                                                    pomyslem,ich rodzice nie sa szczegolnie nadziani ale teraz hohoho, wiesci mnie
                                                    doszly ,ze ty i Jerzy jesteście milionerami, więc nie zdziw sie kochana jak
                                                    ktoregos dnia z rana znikna twe ukochane wnuki. jestem złym klaunem.
                                                    -Jesteś glupi Emil,a poza tym ja mam gdzieś moje wnuki, nie dostaniesz za nie
                                                    ani grosza możesz je sobie przerobic na pasztet i zeżreć na kolację, a ja mam
                                                    to w dupie, najwyżej Beatka się zmartwi ale ona nie ma pieniędzy na zapłacenie
                                                    okupu. Ale jak chcesz byc zły to mam dla ciebie zadanie, bedziesz szpiegowal
                                                    Pawla Lubicza, cos mam wrażenie,ze nie jest takim aniolem za jakiego go ma
                                                    reszta rodziny.....
                                                    -Jasne pani Elzbietao, przykmuje zlecenie ja i banda bezrobotnych klaunow z
                                                    Julinka sie tym zajmnie! Do usług!!!!
                                                  • Gość: mallina Re: Lanie w KLANIE IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.02, 01:42
                                                    tymczasem pawel juz nie mogl doczekac sie kiedy bedzie 16 i bedzie mogl wyjsc z
                                                    tej nudnej roboty i w podziemnym parkingu ubrac ponczochy szpileczkii ruda
                                                    peruczke dokleic rzesy...ach jak byl mlody i zanim kryske spotkal mial taka
                                                    fajna blondynke..spiewala w rewii..to ci byly czasy..raz jak za bardzo sie
                                                    najaral to wskoczyl w te jej laszki i polubil te zabawe...tak naprawde to dusil
                                                    sie w tych garniturach i fartuchach lekarskich...pochlebialo mu zainteresowanie
                                                    panow ale wolal kobietki..nie ma bardziej eksytujacego widowiska niz dwie
                                                    panie...;-) ach rozmarzyl sie...jeszcze 4 godziny i elzbieta nudziara i beksa
                                                    ma wpasc...
                                                  • paool Re: Lanie w KLANIE 17.10.02, 08:31
                                                    - Pani Sterniu, proszę z Mopem do mnie! bęsziemy mieli ważnych gości!
    • Gość: ta Re: Lanie w KLANIE IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 06.10.02, 21:08
      no chyba tak
    • grazyna-lubicz Re: Lanie w KLANIE 06.10.02, 21:34
      No co też tu wypisujecie, wy po prostu nie wiecie co naprawde dzieje sie u nas
      w domu.U mnie i Rysia impry są na porządku dziennym, a i dzieciom czasem dajemy
      spróbować.Nie kupujemy wódki w sklepie,bo to dla nas za drogo,rodzinnym
      producentem alkoholu jest ciocia Stasia, która pędzi bimber w gabinecie u
      Władzia.On bidny ma juz takiego alzheimera,że nic nie kuma.Rysiu jeździ na
      Sadybę i wódę przywozi do nas.I codziennie wieczorem libacje na 102.Ostatnio
      nawet Maciuś z Bożenką też się nawalili i tanczyli razem kujawiaka co to ich
      w "Arlekinie" nauczyli.Nie wiem jak reszta Lubiczów,ale my z Rysiem to stare
      oliwy jesteśmy.W telewizji to tylko pozory.
    • koronkaa Re: Lanie w KLANIE 11.10.02, 16:55
      Do czego to pisanie zmierza?
      • Gość: drug Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 17:45
        koronkaa napisała:

        > Do czego to pisanie zmierza?

        ...do szczęśliwego końca, które nastąpi wtedy, kiedy forumowiczom się
        natchnienie skończy.
    • mallina Re: Lanie w KLANIE 12.10.02, 11:59
      tjaaaaaaaaa wczoraj w nocy dokonalam kontynuacji a tu ..szlag ja trafil!!!!!!!!!
      skoro juz udalo mi sie umiescic po polnocy posta to powinien zostac!
      jestem niezadowolona..teraz juz tego nie odtworze..a bylo tak slodko:-))))
    • paool Re: Lanie w KLANIE 14.10.02, 15:01
      • Gość: jajco Re: Lanie w KLANIE IP: *.bib.wns.us.edu.pl 09.01.03, 14:35
        Paweł Lubicz na haju zaczął gwałcić Olkę skutkiem czego zaszła w ciążę robiąc
        konkurencję matce...
    • imoia Re: Lanie w KLANIE 10.01.03, 21:08
      ....i tak miała to gdzieś. Jej tajemniczym fagasem w zielonych butach okazał
      się dawno zapomniany zły brat - bliźniak doktora Koziełły, Juliusz K., który
      odsiedziawszy 10 lat w zakładzie karnym za znęcanie się nad zielenią parkową,
      właśnie wyszedł. I od razu zaczął knuć...Lubiczowa nie jarała go wcale, ale dla
      dobra sprawy postanowił się poświęcić i zmusił się do paru szybkich numerków w
      pakamerce Lubiczowej na uniwerku.
      "No tak, pomyślał. Jeszcze trochę a Elmed będzie mój. A ten absolutny kretyn
      mój brat wyląduje na Dworcu Centralnym."
      Do swojego plan postanowił wciągnąć jeszcze....
    • Gość: Zygfryd von Gumka Re: Lanie w KLANIE IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.06.03, 02:18

      Ciocia Stasia powinna dostać srogie lanie, bo po kątach jointy skręca, zamiast
      czaju parzyć !!!
    • Gość: milicjant Re: Lanie w KLANIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 07:29
      Więcej polotu proszę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka