Dodaj do ulubionych

Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń

30.03.07, 09:10
A czy jest jeszcze jakiś inny kraj na świecie, gdzie burakom nadaje się
tytuły ministrów?
Obserwuj wątek
    • koalakoala Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 09:15
      Fatalne zamoczenie
      Taki tytul pojawil sie lokalnej gazecie zamiast Fatalnego zauroczenia. Ale
      wlasciwie posowal.
      • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 09:36
        Prison Break - Skazany na śmierć
        • rapsodiagitana Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 18:06
          > Prison Break - Skazany na śmierć

          Nie no... To jest niezłe tłumaczenie. Przynajmniej nie przekombinowali. Jak
          mieli to przetłumaczyć: "Ucieczka"? Ale to nie sugeruje w żaden
          sposób"więziennego" klimatu. "Ucieczka z więzienia"? :-D Ja nie mam dobrego
          pomysłu.
          • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 31.03.07, 12:17
            No wlasnie, powinno byc "Ucieczka z wiezienia". Moze jak malo osob znalo obce
            jezyki to takie tlumaczenia przechodzily, ale teraz taka radosna tworczosc
            tlumaczy jest zenujaca.
            • hajota Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 31.03.07, 16:43
              mistrzkungfu napisał:

              > No wlasnie, powinno byc "Ucieczka z wiezienia". Moze jak malo osob znalo obce
              > jezyki to takie tlumaczenia przechodzily, ale teraz taka radosna tworczosc
              > tlumaczy jest zenujaca.

              Czytałeś komentowany artykuł? To jest radosna twórczość _dystrybutorów i
              marketingowców_, tłumacz akurat niewiele ma do gadania.
            • rapsodiagitana Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 31.03.07, 17:19
              "Ucieczka z więzienia" jest jeszcze bardziej toporna od "Skazanego...". I tak
              się zazwyczaj posługuję oryginalnym tytułem, ale nie dam sobie wmówić, że
              tłumaczenie tytułów musi polegać na dokładnym przełożeniu znaczenia oryginału.
              "Skazany na smierć" akurat nie jest tytułem głupim, ma związek z treścią serialu
              i jego wadą jest głównie toporność i nadmierna opisowość ("Prison Break" jest
              chwytliwe, celne, wpada w ucho, łatwo się tym tytułem posługiwać).
              • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 01.04.07, 00:02
                Tak, oczywiscie, nie trzeba przekladac doslownie ale... jak cos da sie przelozyc
                doslownie, to czemu nie? Przeciez nikt przy zdrowych zmyslach nie tlumaczy
                Matrixa na Macierz. A czy ma zwiazek z trescia tytul: po cos autorzy wymyslili
                nazwe Prison Break a nie Sentenced To A Death Penalty.

                Jakby przeniesc analogie na ksiazki: Czy ktos osmielil sie przetlumaczyc Lord of
                The Rings na Przygody niziłków? Albo zamiast Mistrza i Malgorzaty nazwac ta
                ksiazke np. Szatanskie Wybryki? Dla mnie takie tlumaczenie jest przykladem
                lekcewazenia widzow.
                • siudak Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 06.04.07, 08:54
                  > Przeciez nikt przy zdrowych zmyslach nie tlumaczy Matrixa na Macierz.

                  no i szkoda, bo to jedyne sensowne tłumaczenie tego tytułu, bo cały akcja tego
                  filmu to była jedna wielka maciez w pamieci wielkiego komputera

                  a matrix nie znaczy po polsku kompletnie nic co miało by zwiazek z treścią filmu
                  • dobrasekta Swietny film Black Hawk Down - odrzuca tytułem pl 09.04.07, 10:17
                    Nazwa "Helikopter w ogniu" kojarzy się raczej już jako "stiwen sigal i krew
                    przeciwników" i mimo iz film jest swietny to tragiczny tytuł odrzuca od obejrzenia.
                    ---------------
                    www.moherfucker.com i tyle
                    • funia81 Re: Swietny film Black Hawk Down - odrzuca tytułe 09.04.07, 17:40
                      Znacznie lepsze byloby: Czarny jastrzab na dole.
                      Albo nawet, w naszej nowej rzeczywistosci, "jaszczomp".
                      To, ze tobie helikopter kojarzy sie z Seagalem, to twoj problem.
                  • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 11:14
                    Nazwa Matrix jest w sumie odwołaniem i kontynuacja. Występowała w wielu innych
                    filmach, książkach, komiksach. W sumie już przed samym filmem Matrix, nazwa ta
                    była niejako nazwą własną.
              • siudak Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 06.04.07, 09:09
                > "Ucieczka z więzienia" jest jeszcze bardziej toporna od "Skazanego...".

                no i co z tego?

                "Prison break" to według ciebie jakiś wybitnie błyskotliwy tytuł? On własnie
                taki jest - zwykły. taki sobie wymyslili autorzy a ktos im z tego robi
                "skazanego na smierc" błeeeee.



                mój typ na najgorszy polski tytuł to Basic

                W pewnym momencie jeden z bohaterów tłumaczy innemu, ze zabicie drugiej osoby
                jest proste, nie ma w tym filozofii , po prostu , ktoś pociąga za spust , ktos
                nie żyje.

                No wiec w naturalny sposób narzuca sie "Po prostu" , czy "Prosta rzecz" , czy
                "Zwykła sprawa"

                Po polsku ten film nazywal sie "sekcja 8" bo na koniec okazywało sie za ze za
                wszystkim stała sekcja o tym numerze.

                To mniej wiecej tak jak by zatytułowac film

                "Zabił kucharz"
                albo
                "Fikcyjna wioska w środku lasu"
                "Duch prawnika któremu wydaje sie że zyje"
                "Keiser Sose udaje głupka"
                "Tyler Durden to wyimaginowana postac" (ew. "Fikcyjny przyjaciel", "Mój
                wewnętrzny głos" )


                czy coś w tym rodzaju














                • butters77 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 12:38
                  siudak napisał:

                  > To mniej wiecej tak jak by zatytułowac film
                  > "Fikcyjna wioska w środku lasu"

                  Bardzo mi się podoba ten pomysł:)))
              • anika1983 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:47
                jak dla mnie powinien pozostać kultowy już tytuł "Prison Break", oglądałam ten
                serial wcześniej niż był na Polsacie i dla mnie nie będzie on nigdy
                żadnym "Skazanym na śmierć". Głupio też rozmawiać o tym serialu z kimś kto
                ogląda go w Polsacie, bo niektórzy nie kojarzą, ze Skazany i Prison Break to to
                samo
                • xtrin Skrzeczące sequele. 09.04.07, 13:07
                  Kwoli ścisłości to pełny polsatowski tytuł to "Prison Break - skazany na śmierć".
                  Moim skromnym zdaniem to jest najlepszy system w przypadku tytułów
                  nieprzetłumaczalnych - pozostawić oryginał i dodać swoje. W ten sposób można się
                  zabezpieczyć na wypadek kontynuacji niepasującej do tłumaczenia. Np. drugi sezon
                  PB można nazwać (SPOILER!) "Prison Break - za murami". Albo: "Die Hard - szklana
                  pułapka", "Die Hard - lotnisko strachu", "Die Hard - śmiertelna rozgrywka" (tak
                  żeby już trzymać się polskiej stylistyki tytułowej ;)).
                  Warto tu też zauważyć umiłowanie polskich dystrybutorów do numerowania sequleli.
                  Wspomniane "Szklane Pułapki" u nas różniły się tylko cyferkami, podczas gdy w
                  oryginale tylko dwójka była tytułowana tym systemem, trójka to już "Die Hard
                  with a Vengeance", a zapowiadana na ten rok czwórka "Live Free or Die Hard".

                  Jeszcze ciekawiej mamy z serią o Obcym. Jedynce dodano całkiem zgrabny (choć
                  zbędny) podtytuł. Dwójka - w oryginale "Aliens", fakt, nieprzetłumaczalne -
                  dostała podtytuł absurdalny ("Decydujące starcie"). Trójce dano już po prostu
                  cyferkę, choć w oryginale nie było to "3", a sześcian. Dopiero czwórka pozostała
                  wierna oryginałowi.
                  • funia81 Re: Skrzeczące sequele. 09.04.07, 17:43
                    Dwojka "Die Hard" miala podtytul: "Die Hard 2: Die Harder".
                    • xtrin Re: Skrzeczące sequele. 09.04.07, 19:19
                      funia81 napisała:
                      > Dwojka "Die Hard" miala podtytul: "Die Hard 2: Die Harder".

                      Fakt. Po polskiemu byłoby to "Szklańsza pułapka" :).
                      • ksiunc_maciej Re: Skrzeczące sequele. 10.04.07, 07:45
                        Czyli część trzecia według tej nomenklatury powinna brzmieć "Szklana pułapka z
                        zemstą" a czwarta to "Żyj wolno albo szklana pułapka" :D
                    • kubissimo Re: Skrzeczące sequele. 13.04.07, 13:08
                      w takim razie kierujac sie logika dystrybutorow druga czesc powinna sie
                      nazwac "Szklańsza pułapka" ;)
          • otis_tarda Może "Wyłam"? 31.03.07, 19:29
            Przez analogię do "włam" - tyle tylko, że brzmi jak tryb rozkazujący od
            "wyłamać", niestety.
            • mistrzkungfu Re: Może "Wyłam"? 09.04.07, 11:18
              piękne w swej prostocie tłumaczenie. I takie właśnie powinny być tłumaczenia.
              Zresztą... czemu mówić tylko o kiepskich tłumaczeniach tytułów. Zobaczcie jak są
              tłumaczone niektóre filmy albo seriale w TV. Jeżeli ktoś oglądał serial
              Przyjaciele w telewizji i porównał to z wersją z napisami, to wie o czym mówię.
              W TV ten serial jest płytki i nudny. Dlatego że tłumacze pomijają większość
              kawałów .
              • rapsodiagitana Re: Może "Wyłam"? 09.04.07, 13:42
                Wracając do "Prison Break" - widziałam ten serial na płytach z napisami
                ściągniętymi z sieci. Widziałam też na Polsacie. Moim zdaniem ten serial ma
                bardzo fajne dialogi, często inteligentnie dowcipne i błyskotliwe. Lektor na
                Polsacie zabił w nich prawie wszystko :/ Internetowi tłumacze-wolontariusze
                (pewnie maniacy PB) wywiązali się z zadania o niebo lepiej (chociaż wiadomo, że
                i tak najlepiej wsłuchać się w oryginalne dialogi) - często stosując zabiegi
                dość odważne, czy karkołomne... ale udane. Zastanawia mnie, dlaczego "zawodowcy"
                tak chrzanią robotę :/

                Z "Friendsami" też się oczywiście zgadzam :)
                • xtrin Re: Może "Wyłam"? 09.04.07, 19:24
                  rapsodiagitana napisała:
                  > Wracając do "Prison Break" - widziałam ten serial na płytach z napisami
                  > ściągniętymi z sieci. Widziałam też na Polsacie. Moim zdaniem ten serial ma
                  > bardzo fajne dialogi, często inteligentnie dowcipne i błyskotliwe. Lektor na
                  > Polsacie zabił w nich prawie wszystko :/

                  Nie zauważyłam znaczniejszych uchybień w polsatowskim tłumaczeniu, ale i też
                  oglądam to tam z rzadka i niezbyt uważnie. Natomiast bardzo mi się spodobało
                  przetłumaczenie "Tweener" na "Sierotka". Niby zupełnie inny źródłosłów, a
                  znaczenie w danym kontekście świetnie oddane.
          • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 10:35
            rapsodiagitana napisała:
            > Nie no... To jest niezłe tłumaczenie. Przynajmniej nie przekombinowali.
            > Jak mieli to przetłumaczyć: "Ucieczka"? Ale to nie sugeruje w żaden
            > sposób "więziennego" klimatu. "Ucieczka z więzienia"? :-D
            > Ja nie mam dobrego pomysłu.

            "Skazany na śmierć" w miarę pasuje do pierwszego sezonu serialu, ale do drugiego
            czy trzeciego - zupełnie nie. Syndrom "Szklanej pułapki".
            Ale i tak lepszy "skazany" niż "Orbitowanie w łańcuchach" czy "Więzienny
            morderca", jak pewnie przetłumaczyliby PB niektórzy dyspozytorzy.
            • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 11:21
              W ten sposób autorzy nazwy polskiej dla tego serialu zlekceważyli w sumie
              twórców, którzy jak się okazało, nie bez kozery wymyślili taki a nie inny tytuł.
            • anika1983 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:50
              Bardziej by pasowała prosta "Ucieczka", pasowałaby do obu sezonów
      • www.nasznocnik.pl Re: Fatalne zamoczenie 04.08.07, 20:22
        ;-))
    • kosyq Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 09:47
      porażka
      • barex77 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 17:06
        z tą "skrzeczącą" to autorka się wygłupiła, sama wpisując się na
        listę "tłumaczących inaczej". osobiście polecam "I am Sam" (Pfeiffer+Penn),
        trafnie przetłumaczony na "Jestem Sam":) tłumacz też chyba był sam, he he.
    • jojo76 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 11:01
      tłumaczenia tytułów pokazują umiejętności tłumaczy, ale prawdziwy kunszt można
      znaleźć dopiero w tłumaczeniach list dialogowych. moim niepokonanym od kilku
      lat faworytem jest CAŁE tłumaczenie filmu MATRIX. Neo szepczący - powiedz mi
      czym jest MACIERZ - wprost łapie za serce.
    • thorpe Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 11:06
      "Warto wspomnieć choćby "Doktora No", który w Chinach został przetłumaczony
      na: "Nie chcemy tu doktora", zaś w Japonii na rozdzierające: "Doktorze! Nie!".

      Nie wierzę w obie te anegdoty. No bo jaką mam gwarancję, że ktoś prawidłowo
      przetłumaczył z chińskiego i japońskiego tę ich wersję tytułu?
      • drzejms-buond Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 11:12
        ano!
        co do "orbitowania bez cukru"
        to usprawiedliwiam- był wtedy konkurs i to widzowie wybrali ten tytuł!

        ale o tym diable i kowadle to nie wiedziałem?
        • kangurro Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 15:18
          drzejms-buond napisał:

          > ano!
          > co do "orbitowania bez cukru"
          > to usprawiedliwiam- był wtedy konkurs i to widzowie wybrali ten tytuł!

          Przyznam, że nie znałam angielskiego oryginału, ale od początku polski tytuł był jakiś podejrzany. Od razu mi się skojarzył z "orbit sugarfree" (no, taka guma do żucia) i pomyślałam, że tak właśnie brzmiał oryginalny tytuł, a jakiś ciołek przetłumaczył to jako "orbitowanie bez cukru". A tu proszę, jeszcze jedna zakrętka.
    • owianka Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 12:28
      Artykuł świetny, super napisany, porusza problem, który niezmiennie mnie wkurza.
      Trafia w sedno. Ale ten tytuł, ten tytuł... No ludzie... Rozumiem jeszcze wpadkę
      autorki, ale czy "Wyborcza" pozwalniała redaktorów, korektę??? Czy nikt tego nie
      czyta przed drukiem??? Przez niego artykuł traci 3/4 swojej wymowy...
      • grundol1 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 16:19
        A co ten artykuł ma wspólnego z Wyborczą?
    • xioncpb Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 30.03.07, 12:45
      "Die hard" to raczej "Zdychaj w cierpieniach"... niż "Nie do zdarcia"...
      • violent_green die hard 30.03.07, 19:22
        idioms.thefreedictionary.com/die+hard
        • henryczek-czewa Re: die hard 31.03.07, 00:10
          jeszcze przed tym artykulme na forum humorum był spory wątek o nietrafionych tłumaczeniach
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=54770695&v=2&s=0
      • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 10:38
        xioncpb napisał:
        > "Die hard" to raczej "Zdychaj w cierpieniach"... niż "Nie do zdarcia"...

        Ależ skąd. To właśnie "ciężki do pozbycia się" czy właśnie "nie do zdarcia". Nie
        ma nic wspólnego ze "zdychaniem w cierpieniu".
      • agrrest Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 14:19
        "die hard" nie znaczy zdychaj w cierpieniach, tylko to stale zestawienie znacze
        cos w style "do ostatniej kropli krwi", nie poddawaj sie do samego konca
    • bagatella Chyba nie macie pojecia o tlumaczeniach 31.03.07, 17:08
      nie da sie i nie mozna niczego tlumaczyc à la lettre tzn co do litery bo
      wychodza wtedy niezrozumiale i zabawne wpadki jezykowe, tlumacz proponuje
      dystrybutor wybiera albo czasem on sam wybiera najlepiej docierajacy do widza
      tytul, taki bijacy po oczach.
      w tlumaczeniach nie chodzi tylko o wierne odtworzenie, liczy sie dobre
      zrozumienie i interpretacja tekstu, inaczej wychodza makaronizmy.
      przyklad podany: Léon w FR, a w PL Leon zawodowiec. a ktoz to chcialby w polsce
      pojsc na francuski film i jeszcze jak ma w tytule Leon? stad dodatek zawodowiec
      bo chyba tak brzmi bardziej interesujaco i zachecajaco.
      nastepny przyklad, L'aile ou la cuisse z Louis de Funes, idac waszym tropem
      teorii nalezaloby przetlumaczyc skrzydlo czy noga, tak by sie wam podobalo?
      tlumaczenia sie dostosowuje, a nie tlumaczy ze slownikiem w rece.
      • aleska Re: Chyba nie macie pojecia o tlumaczeniach 09.04.07, 15:35
        Gdzieś czytałam, że "Leon Zawodowiec", jako koprodukcja francusko-amerykańska,
        miał dwa oryginalne tytuły. We Francji wyświetlany był jako "Leon", a w USA
        jako "Zawodowiec" (oczywiście tytuł był po angielsku:), a w Polsce połączono po
        prostu oba tytuły.
        • xtrin Re: Chyba nie macie pojecia o tlumaczeniach 09.04.07, 15:46
          "Leon" był tytułowany różnie: Leon, Léon the Professional, The Professinal, The
          Cleaner. Tak więc polski tytuł wcale nie odbiega od oryginału.
    • otis_tarda Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 31.03.07, 19:28
      > A czy jest jeszcze jakiś inny kraj na świecie, gdzie burakom nadaje się
      > tytuły ministrów?

      A jest jakiś inny kraj, w którym głupolom wsyzstko kojarzy się z polityką?
    • loella Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 03.04.07, 19:34
      desperate housewives = gotowe na wszystko - uwielbiam ten serial i zaluje ze nie
      jest w PL tak popularny jak na to zasluguje... poniewaz kiedy mowie ze moim
      ulubionym serialem sa "gotowe na wszystko" to ludzie na mnie tak jakos dziwnie
      patrza;P
      • mmmega Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 03.04.07, 21:47
        wirujący seks
        • siudak Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 06.04.07, 09:21
          > wirujący seks

          akurat ten tytuł jest przykladem za kazdym razem kiedy ktos porusza problem
          kiepskich tytułów. Tylko to obnaża jeden problem: To jest całkiem PRZYZWOICIE
          przetłumaczony tytuł. "Dirty dancing" dokładnie to znaczy co wymyślił tłumacz
          tego tytułu. przykro mi bardzo. ze wam sie wydaje że coś innego bo nie ma tam
          słowa "Sex" , naprawde nie mój problem




          • subcomm Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 14:13
            Wielokrotnie kiedy przytaczany jest przyklad Dirty Dancing i wszyscy już sie
            sadzą jakie to głupie i niezgodne z pierwotnym tłumaczeniem pytam "To jak ty
            byś przetłumaczył/ła ten tytuł". Generalnie po totalnie nietrafionych
            odpowiedziach w stylu "Brudne Tańczenie" następuje konsternacja i ludzie
            przyznają, że wcale nie jest to take proste...
            • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 15:42
              subcomm napisał:
              > Wielokrotnie kiedy przytaczany jest przyklad Dirty Dancing i wszyscy już
              > sie sadzą jakie to głupie i niezgodne z pierwotnym tłumaczeniem pytam "To
              > jak ty byś przetłumaczył/ła ten tytuł". Generalnie po totalnie nietrafionych
              > odpowiedziach w stylu "Brudne Tańczenie" następuje konsternacja i ludzie
              > przyznają, że wcale nie jest to take proste...

              "Nieumyte harce" :).
              "Wirujący seks" rzeczywiście jest całkiem niezłym oddaniem oryginału, nie
              zmienia to jednak faktu, że brzmi fatalnie i gdy nie zna się właściwego tytułu
              to skojarzenia bynajmniej nie są taneczne.
              Osobiście zostawiłabym "dirty" - w polskim języku poza "brudnymi myślami" słowo
              "brudny" nie występuje w tym znaczeniu, a wszelakie synonimy (nieprzyzwoity,
              obsceniczny, sprośny, pieprzny) są zbyt dosłowne i źle się kojarzą. Zostaje
              ewentualnie "odważny", ale "Odważne tańce"czy "Odważne harce" nie brzmią
              najlepiej. Zostawiłabym natomiast w filmie odniesienie do tańca i zatytułowała
              go choćby "Roztańczeni" - może mało chwytliwie, ale przynajmniej nie sugeruje
              ostrego pornola.
      • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 10:41
        loella napisała:
        > desperate housewives = gotowe na wszystko - uwielbiam ten serial i zaluje
        > ze nie jest w PL tak popularny jak na to zasluguje... poniewaz kiedy mowie
        > ze moim ulubionym serialem sa "gotowe na wszystko" to ludzie na mnie tak
        > jakos dziwnie patrza;P

        A mnie się to tłumaczenie całkiem podoba. Nie brzmi może zbyt zgrabnie, ale
        całkiem dobrze oddaje sens oryginału.
    • the_dzidka Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 03.04.07, 22:10
      > A czy jest jeszcze jakiś inny kraj na świecie, gdzie burakom nadaje się
      > tytuły ministrów?

      Do twojej wiadomości: to jest Forum Telewizja, i artykuł telewizji dotyczy.
      Rzygać mi się chce, jak przy każdym, dosłownie KAŻDYM artykule prasowym jeden z
      drugim głupiomądrym musi wymyslić cos a propos polityki i z duma zaprezentować
      to na forum. Uważasz, że jestes taki błyskotliwy i zabawny? Mylisz się. Ty i
      tobie podobni jesteście śmiertelnie nudni i do bólu przewidywalni. Ja chcę móc
      odetchnąc od tej zas*nej polskiej polityki, poczytać coś innego, zapomnieć o
      tym szambie. Więc WYNOŚ SIĘ STĄD albo pisz na temat, głupku, głupku, po
      trzykroć głupku!!
    • mary_elx specjalisty od siedmiu boleści 05.04.07, 12:29
      Nie ma się czemu dziwić, że tak wyglądaja tłumaczenia. Czasem tłumacz dostaje
      tylko okładkę z kasety/płyty, a bywa, że i po prostu sam tytuł - bez opisu
      filmu, nie mówiąc o mozliwości jego obejrzenia... Więc JAK do ch.... ma
      przetłumaczyć wieloznaczny tytuł? łatwo jest krytykować po fakcie i po
      obejrzeniu filmu.
    • kwiatek_leona Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 05.04.07, 14:46
      "Wystarczy wspomnieć "Reality Bites", które przełożono na "Orbitowanie bez
      cukru" (zamiast "Rzeczywistość skrzeczy")..."

      Chyba gryzie, raczej niz skrzeczy...

      • siudak Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 06.04.07, 09:23
        > Chyba gryzie, raczej niz skrzeczy...

        słyszałes zeby ktos powiedział "rzeczywistoś gryzie" ?
        bo ja jakoś nie moge sobie wyobrazić takiej sytuacji
        • kwiatek_leona Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 06.04.07, 15:50
          "słyszałes zeby ktos powiedział "rzeczywistoś gryzie" ? bo ja jakoś nie moge
          sobie wyobrazić takiej sytuacji"

          Stwierdzam tylko fakt, ze "bites" po polsku znaczy "gryzie". Tak jak "Nigella
          gryzie"...

          • hajota Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 07.04.07, 10:55
            kwiatek_leona napisała:

            > "słyszałes zeby ktos powiedział "rzeczywistoś gryzie" ? bo ja jakoś nie moge
            > sobie wyobrazić takiej sytuacji"
            >
            > Stwierdzam tylko fakt, ze "bites" po polsku znaczy "gryzie". Tak jak "Nigella
            > gryzie"...

            Taak, a "Some Like It Hot" znaczy po polsku "Niektórzy wolą to gorące" a nie
            "Pół żartem, pół serio", jak jakiś 'gupi tumacz' ;-) przetłumaczył. Ale co ja
            poradzę, że drugi tytuł lepiej brzmi.
            Jeśli chodzi o rzeczywistość, co skrzeczy - to już "Wesela" Wyspiańskiego w
            polskich szkołach się nie czyta?
            >
            • kwiatek_leona Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 07.04.07, 14:11
              "Jeśli chodzi o rzeczywistość, co skrzeczy - to już "Wesela" Wyspiańskiego w
              polskich szkołach się nie czyta?"

              Widocznie nie, bo u Wyspianskiego to pospolitosc skrzeczy...
              • hajota Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 07.04.07, 21:09
                Słusznie!!! Kajam się.
                • kwiatek_leona Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 07.04.07, 22:41
                  Hej, przynajmniej obie/oboje znamy Wyspianskiego :)
            • agrrest Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 14:28

          • paero123 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 17:05
            kwiatek_leona napisała:

            > Tak jak "Nigella
            > gryzie"...

            Olivier's Twist = Przekręty Jamiego Oliviera :-)))
    • thornhill Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 07.04.07, 09:36
      Dobrze, że powstał ten artykuł, ponieważ rozprawia się z dość rozpowszechnionym
      mitem, który głosi, że za tytuły filmów odpowiadają tłumacze (choć oni sami wolą
      raczej nazywać siebie dialogistami). Tymczasem prawda jest taka, że stoją za
      nimi dystrybutorzy, spece od marketingu, redaktorzy itp. osoby, z których
      istnienia (czy też raczej roli, jaką odgrywają) nie zdajemy sobie sprawy.
      Zresztą nie dotyczy to tylko branży filmowej, podobną tendencję obserwuję od lat
      na rynku książki - coraz częściej o tytułach decydują działy marketingu
      wydawnictw. Owszem, głos tłumacza jest brany pod uwagę, ale i tak o ostatecznym
      tytule decyduje ktoś inny.
      Wracając do skrzeczącej (a nie gryzącej!) rzeczywistości tłumaczeń filmowych:
      pozwolę sobie przywołać dwa tytuły, które, moim zdaniem, należało przetłumaczyć
      dosłownie, gdyż są piękne ;-): "The Bridges of Madison County" i "Lost in
      Translation". Czemuż, ach czemuż tego nie zrobiono?
      • anika1983 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:02
        szczerze mówiąc często lepsze dialogi można znaleźć na napisy.org niż w
        oficjalnych tłumaczeniach niektórych filmów.
        Nawet bardzo dobrze robiący teksty do bajek Bartosz Wierzbięta mógłby nauczyś
        się czasem niektórych fajnych tekstów, które były w tłumaczeniach oryginalnych
        angielskich bajek
        • funia81 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 17:52
          No sorry, jeszcze nia zdarzylo mi sie na napisy.org znalezc ani jednego
          sensownego tlumaczenia filmu, ktory by mnie interesowal. Amatorszczyzna,
          niedoslyszenia, zmyslanie - to jest rzeczywistosc napisy.org.
    • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 10:44
      "Szklana pułapka" to jest o tyle fenomen, że pomimo swej ułomności dała podstawy
      to najlepszego chyba tłumaczenia tytułu w dziejach polskiej dystrybucji -
      "Szklanką po łapkach" :). I choć za samo to powinno jej być wybaczone.
      • turtlezzz Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:20
        Ja powiem więcej - sam tytuł "Szklana pułapka" jest intrygujący. Znacznie lepszy od "Die Hard".
        • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:47
          turtlezzz napisał:
          > Ja powiem więcej - sam tytuł "Szklana pułapka" jest intrygujący.
          > Znacznie lepszy od "Die Hard".

          I tak i nie. "Szklana pułapka" jest bardzo dobrym tytułem i świetnie oddaje sens
          pierwszej części. Ale w tytule "Die Hard" jest pewna przewrotność, ironia
          twórców kolejnego filmu o bohaterze nie do zdarcia.
    • pomaranczko_w_koszyku Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:00
      "Curse of the Golden Flowef" ("Klątwa Chryzantemy") przetłumaczono
      na "Cesarzowa".

      To moje ulubione polskie tłumaczenie tytułu filmu :)
      • virr Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:05
        Chyba raczej "Curse of the Golden FloweR" - Klątwa Złotego Kwiatu :)
        • pomaranczko_w_koszyku Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:36
          to była literówka i chyba oczywiste, że chodziło mi o 'flower'. a golden flower
          to chryzantema in inglisz, wiec o co chodzi?
          • virr Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:48
            pomaranczko_w_koszyku napisała:

            > to była literówka i chyba oczywiste, że chodziło mi o 'flower'. a golden flower
            >
            > to chryzantema in inglisz, wiec o co chodzi?

            Dla mnie nic nie jest oczywiste. In inglish chryzantema to "chrysanthemum",
            choć muszę Pani/Panu oddać, że chryzantema w tytule lepiej brzmi, niż złoty
            kwiat :).
            • pomaranczko_w_koszyku Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 20:41
              ja widziałam ten film i wiem, że tam chodzi o chryzantemę ;)
      • mistrzkungfu Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:41
        Million dollar baby - Za wszelką cenę
        Serving Sara - Kto pierwszy ten lepszy
        The Gift - Dotyk przeznaczenia

        Piękne
        • xtrin Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 12:49
          Ciekawym przypadkiem jest też "Raising Arizona" Coenów po polsku zatytułowany
          "Arizona Junior".
        • anika1983 Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:05
          no to jeszcze z nowości:
          Scoop przetłumaczony jako "Scoop - Gorący temat"
          oraz inny film Allena "Match point" jako "Wszystko gra"
          • friket Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:38
            Akurat do "Wszystko gra" bym się nie przyczepił, bo zachowany został aspekt
            sportowy z jednej strony i gry, udawania itd. z drugiej. Tytuł nie ma związku z
            oryginałem, to fakt, ale do filmu pasuje IMHO bardzo dobrze.
    • roloc Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:03
      "Doktorze! Nie!" mnie rozwaliło na śrubki :D
    • femina87 Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:21
      niemieckie tytuły też wcale nie lepiej dystrybutorzy tłumaczą. Das Leben der
      Anderer to polskie "życie na podsłuchu" a tłumaczenie prawdziwe brzmiałoby
      "zycie innych" ale niestety tytuł nie byłby już wtedy tak szokujący i
      zachęcający więc... Wyobraźnia w ruch niestety...
    • swayzak Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 13:30
      Mnie najbardziej boli rzeczywistość związana z reality bites. Taki doskonaly
      film z prześliczno Winoną Rider przetłumaczony tak idiotycznie...
      • brundlefly Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 16:01
        Ja myślę, że wiązało się to z dofinansowaniem ze strony firmy Wrigley's:)
        • piekarniachleba Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 17:46
          reality bites - to film opowiadajacy o rozczarowaniu dojrzewajacych ludzi
          dorosloscia
          reality bites najlepiej przetlumaczyc na rzeczywistosc boli (a nie kąsa, czy
          skrzeczy )
          natomiast orbitowanie bez cukru wcale nie jest takie bez sensu, chyba nikt nie
          kuma intencji tlumacza
          orbitowanie - w slangu mlodziezowym moze znaczyc po prostu melanzowanie,
          obijanie sie, zwisanie bez celu, robienie czegos, szwendanie, przemykanie przez
          zycie, sam fakty bycia; po 2 orbitowac mozna po alkoholu,cracku czy thc - ethan
          hawke w filmie byl ciagle nacpany, odlatywal z rzeczywistosci, palii splita i
          mieli przy tym raczej smutne wnioski dotyczace zycia, milosci, perspektyw wiec
          orbitowaali BEZ CUKRU
          bez cukru - bo nie jest tak kolorowo, jak sie wydawalo
          proste, tylko trzeba rzoumiec wiloznacznosc tych wyrazen
          wedlug mnie tytul jest przetlumaczony genialnie, ale jak sie wie o co chodzi
          wicked :)
          respect dla insajderow :) dilly haha
          • piekarniachleba Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 17:50
            aaaaaa no i nie zapomnialem o mojej najlepszej tlumaczce rzeczywistosci,
            agrafka to ja twoj fraktalik ))) ilovju ****
            a dla wszyskich innych fajnych ludzi heja banana )
            • dr_avalanche Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 01:14
              A na czym ty orbitujesz że tak bełkoczesz?

              PS. Dlaczego akurat "skrzeczy" to wytłumaczyli już forumowicze kawałek wyżej -
              ten zwrot (a właściwie "pospolitość skrzeczy", ta "rzeczywistość" wzięła się z
              przekręcenia oryginału) do naszego pięknego języka wprowadził już Wyspiański.
              Wiesz kto to był?
              • lavilla do avalacha 10.04.07, 18:35
                wyspianski? hmm nie wiem, jakis listonosz z Islandii?
              • lavilla Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 18:39
                oj doktorze Ziwago, gdyby nie to, ze zamierzam wlasnie trzepnąc se drzemke w
                zaciszu werandy Wyspy Na Ktora nie pojedziesz nigdy, bo nie wiesz gdzie jest na
                mapie :))) bo mapa zniszczona w filmie przetlumaczonym ako niebianska plaza, to
                bym ci nawet i moze dogryzl, ale zakladam zes jest wiekszy filozof ode mnie,
                masz 150 lat, brode jak mikolaj i wąsy jak twardowski, wiec mozesz byc moim
                bodisatwą. Klaniam sie zatem, zasypiajac juz wsród oliwnych gajów szumu : )
    • sukiennica Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 19:56
      Nowosci kinowe :-)

      Prosto w serce - Music and Lyrics
      Sposób na rekina - Shark Bait
      Szef wszystkich szefów - Direktoren for det hele
      Dobry agent - The Good Shepherd
      Sztandar chwały - Flags Of Our Fathers
      Miłość. Nie przeszkadzać!- Hors de prix
      Układ idealny - Prete-moi ta main
      Bez skrupułów - Infamous
      Złote wrota - Nuovomondo
      • matya Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 20:17
        mieszkam w Szwecji i ostatnio kolezanka Amerykanka pytala mnie o film "inner
        circle", o ktorym ja nie slyszalam. okazalo sie ze chodzi jej o "good shephard",
        a tytul wzial sie z jej tlumaczenia na angielski szwedzkiego tlumaczenia
        oryginalnego tytulu:)
      • lunatica Bardzo wybiórczo podajesz te nowości :-) 13.04.07, 00:27

      • lunatica Raz jeszcze nowości :-) 13.04.07, 00:30
        Duża część tytułów jest jednak tłumaczona dosłownie.

        Iluzjonista (Illusionist)
        Most do Terabithii (Bridge to Terabithia)
        Labirynt fauna (El laberinto del fauno)
        Listy z Iwo Jimy (Letters from Iwo Jima)
        Duchy Goi (Goya's Ghosts)
        Skrzypce (El violin)

        i pewnie wiele wiele więcej :-)
    • selia.h Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 09.04.07, 21:40
      "Eternal Sunshine of the Spotless Mind" na "Zakochanego Bez Pamięci",to jest
      mistrzostwo :D. był też serial "Ed" z którego zrobili "Nie ma sprawy"
      • dr_avalanche Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 01:19
        Tak? To podaj lepszy wariant tytułu dla "Zakochanego bez pamięci". Chetnie
        poczytam i sie pośmieję.

        Moim zdaniem to znakomity tytuł. Niby łopatologiczny, ale i odpowiednio
        intrygujący, pasuje do filmu i jego treści, no i przede wsztystkim jest
        kapitalnie dwuznaczny.
    • martino Reality Bites 09.04.07, 23:48
      Akurat dobrze pamiętam, że na tłumaczenie tego tytułu rozpisano konkurs i "Orbitowanie bez cukru" to była wybrana propozycja. Nie jest to do końca takie złe tłumaczenie, bo z tłumaczeniami wiadomo, jak z kobietami: albo są piękne albo wierne ;-)
      • mniklas5 Re: Reality Bites 10.04.07, 00:38
        akurat bite (s)w tym kontekscie jest rzeczownikiem, natomiast to bite jest
        bezokolicznikiem , ktory tu nie ma zastosowania, problem polega natym ze jezyk
        polski jest dosyc ubogi w wyrazenia , natomiast angielski ma ich bardzo wiele i
        mnostwo nawiazuje np do sportu jak futbol czy bejsbol, jezeli ktos nap nie zna
        zasad ttych gier nie bedzie rozumial idiomow jak the whole nine yards. Na
        przyklad Die hard jest trudno przetlumaczyc na j polski
        • dr_avalanche Re: Reality Bites 10.04.07, 01:32
          Faktycznie polski to wyjatkowo ubogi język, zwłaszcza jeśli chodzi o wyrażenia
          zaczerpniete ze sportu. Dlatego zapewne bez mrugnięcia okiem przetłumaczysz na
          zrozumiałe dla każdego Amerykanina i wyglądające równie zgrabnie, jak w tym
          beznadziejnym polskim takie zwroty jak np.: "gryźć trawę", "kosić równo z trawą"
          czy - no jakże by inaczej wobec wydarzeń ostatnich miesięcy - "wydrukować mecz".
          • hajota Re: Reality Bites 10.04.07, 16:11
            dr_avalanche napisał:

            > Faktycznie polski to wyjatkowo ubogi język, zwłaszcza jeśli chodzi o wyrażenia
            > zaczerpniete ze sportu. Dlatego zapewne bez mrugnięcia okiem przetłumaczysz na
            > zrozumiałe dla każdego Amerykanina i wyglądające równie zgrabnie, jak w tym
            > beznadziejnym polskim takie zwroty jak np.: "gryźć trawę", "kosić równo z trawą
            > "
            > czy - no jakże by inaczej wobec wydarzeń ostatnich miesięcy - "wydrukować mecz"
            > .

            AlbO "grać o pietruszkę" czy też okrzyk "sędzia kalosz, kanarki doić!".
    • login-ka Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 07:43
      A tak swoją drogą:ciekawe ile osób zachęcił tytuł "Wirujący seks"? a ile poczuło się zawiedzionych tym filmem, gdy odkryli, że fabuła wcale nie jest taka na jaką wygląda sądząc po tytule? ;)
      Dobrze, że przynajmniej Smerfy zostały Smerfami (choć właściwe to Smurfy), a Muminki Muminkami ...
    • tempora Re: Skrzecząca rzeczywistość tłumaczeń 10.04.07, 09:05
      najlepiej ogladac film w oryginale, jesli mozna. wtedy samemu interpretujesz to
      co widzisz i slyszysz a nie zdajesz sie na innych.
    • lunatica A może zamiast narzekać, 13.04.07, 00:26
      podrzućmy jakieś tyuły, które nie są przetłumaczone dosłownie, a intrygują na
      tyle, żeby film obejrzeć, no i oddają jego charakter.
      Dla mnie np. wyżej wspomniany "Zakochany bez pamięci" (Eternal Sunshine Of The
      Spotless Mind) i "Wszystko gra" (Match Point):-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka