faszyna
23.11.11, 22:40
Śledząc ostatnio w necie informacje na temat "80 milionów" doszłam do wniosku, że na styku: seriale/film kinowy pełno jest stereotypów i sprzecznych opinii. Oto niektóre z nich:
1/ Aktor serialowy równa się "gorszy", aktor kinowy równa się "lepszy".
2/ Gdy popularny/dobry aktor kinowy zagra w serialu jest to degradacja, gdy popularny/dobry aktor serialowy zagra w kinie, jest to na pewno chwyt marketingowy ze strony producenta, który chce do kina zwabić fanów i fanki tego aktora.
3/ Wszyscy narzekają, że ciągle widać w kinie te same znane do znudzenia twarze. Jednakże, gdy tylko w necie pojawia się notka o planach nowej ciekawej produkcji, natychmiast na giełdzie proponowanych przez widzów nazwisk pojawiają się te same typy: Gajos, Adamczyk, Szyc, Karolak, Więckiewicz itp., itd…
4/ Jeżeli jednak pojawią się w kinie aktorzy znani dotąd tylko z seriali, to słychać narzekania, że jest to na pewno chwyt marketingowy ze strony producenta, który etc. etc….(patrz pkt.2).
5/ Metki aktorskie są wieczne i niezależne od jakości kolejnych ról. Popularny aktor kinowy może być tylko wybitny, choćby schrzanił swoją serialową rolę, popularny aktor serialowy w kinie z reguły jest "drewnem", które uwiodło swoich serialowych fanów grą jedną miną.
6/ Najniższą kastę aktorskiej profesji stanowią amanci serialowi, na których suchej nitki nie zostawiają pospołu i krytycy i krytyczki. Dane od Bozi "maślane oczy", dzięki którym taki aktor wygrał casting, stanowią jego największą wadę. Takiemu już nic nie pomoże, niestety….
I tyle moich refleksji spisanych na kolanie. ;))
Dla ilustracji zjawiska, cytat z recenzji "80 milionów" z filmwebu zatytułowanej "Czas honoru" (sic!):
"Na koniec mam złą wiadomość dla fanek Filipa Bobka. Dystrybutor reklamuje jego rolę jako jedną z głównych w filmie, podczas gdy w rzeczywistości grającego Władysława Frasyniuka aktora oglądamy na ekranie przez góra pięć minut. Bobek ma seksowną brodę i nażelowane włosy, czyli wygląda tak jak każdy typowy robotnik epoki socjalizmu. Pod względem image'u wyrabia 200% normy!"
Moje pytanie: ile normy wyrobił ten recenzent? ;))