grek.grek
12.11.08, 12:11
Tym, co widzieli, to nie muszę mówić, a tym co nie oglądali, powiem krótko - to była jedna z lepszych nocy kabaretowych w ostatnich latach, może nawet najlepsza.
Jak wygląda standardowa noc kabaretowa ..? Powiem wam jak wygląda z mojej perspektywy - najpierw jakaś piosenka początkowa, widać znane dzioby, więc się szykuję na występy konkretnych oszołomów - Moralnych,Ani Mru Mru,Neonówki. Niestety, w ciągu 3-4 godzin tych występów jest ledwie kilka, a czekanie na nie przypomina końcową fazę ucieczki Robbinsa w "Skazanych na Shawshank", czyli mozolne, żmudne i
jakietamjeszcze przedzieranie się przez kolejne fale Formacji Chatelet,Piaseckiego,Słuchajcie,Hankego z Respondkiem,Dno, Halamę,Koniów Polskich,Skecze Męczące (I To K.wa JEszcze Jak - powinni se dodać) i resztę rozpaczliwych chałturników. Jeśli kabareton jest podzielony na 4 części, to od połowy 3 właściwie nie ma na co patrzeć, albo patrzę przez palce, o ile mi ręce nie opadły do kostek, bo w takim położeniu raczej trudno popisywać się niepatrzeniem.
Tym razem zawęzono listę kabaretów do kilku - AMM, KMN, Neonówka i, niestety, trzecioligowcy Młodzi Panowie, pasujący do reszty, jak
gumofilc do garnituru od Armaniego, albo Marek Jurek do plaży dla nudystów.
I wreszcie skecze leciały jeden po drugim, w dużym tempie,cały czas na scenie Wójciki, Cieślaki, Żurki, Bieleccy i Borkowscy. Przetykani
Młodymi Panami, co wywoływało niejakie zgrzytanie zębów, ale
dało się przetrwać.
Były stare numery, albo średniostare, ale jeśli ktoś nie siedzi
dzień cały w necie i nie zajeździł ich stukrotnymi obejrzeniem -
wprawdzie nie było publicznego odczytywania wystąpień Marka Jurka, ale
sądzę, że i mimo tego karygodnego niedopatrzenia zabawa była przednia.
Górski jako szef całego zamieszania, a do tego wykonawca - jak zawsze najlepszy.
Dodatkowo - jesli to on stoi za okrojeniem listy uczestników
tego kabaretonu, to chwała mu za to. To najbardziej godna pochwały decyzja od czasu, kiedy do Sejmu nie dostał się, decyzją
wyborców, Marek Jurek.
Zamiast spierniczałych Daukszewiczów i Piasekich, którzy całe życie
odgrywają ten sam numer, zaproszony został Andrzej Grabowski -
zaśpiewał piosenkę, pojechał niezłym skeczem, nikomu nie wypadły
zęby od przeciągłego ziewu, nikt się nie oburzył jak Marek Jurek
na widok falującego damskiego biustu. Albo dwóch.
Do tego muzykant Czesław Śpiewa z koleżeństwem - nie przepadam, ale
pal go licho. Se pobrzdąkał i niech mu świeci. Publice się chyba
podobało, więc grunt, że kasa poszła tam gdzie zostanie należycie spożytkowana, czyli na dużo nagich biustów i szatanistycznej muzyki, a nie poszła na biuro poselskie i Lancię dla Marka Jurka.
Generalnie - było bardzo dobrze i pomysł jest wart kontynuacji. Niech
to nawet będzie jakiś układ, stolik, czy jak to zwał. Kilka kabaretów na kontrakcie z publiczną, a reszta na ewentualne zaproszenie i nie całą
wsią, tylko pojedynczo.
KOniec z dokarmianiem różnych wiewiórek a'la Kryszak i innych Słuchajcie.
Niech sami coś upolują. Jest recesja, niech przechodzą powoli na hodowlę
pieczarek albo wyścigowych ślimaków.