Dodaj do ulubionych

Wszystko gra W. Allena

19.04.09, 10:48
Zapraszam na dyskusję po wczorajszej emisji :) Jestem ogromną fanką
twórczości Woody Allena i zobaczyłam ten film po raz drugi. Drugie
wrażenie tak samo dobre, jak i pierwsze. Ten film powtierdza moją
smutną teorię, że na tym naszym świecie dobrze jest tylko złym
ludziom, ż eopłaca się być złym, robić świństwa i żyć według
własnego, swoiście pojętego, dekalogu. Te wszystkie gadki o tym, że
dobro powraca, że jeśli zrobisz coś źle, to do ciebie to wróci - no
cóż, otaczająca rzeczywistość jakoś tego nie potwierdza...
Smaczki w tym filmie to np. lektura głównego bohatera na samym
początku filmu - Zbrodnia i kara Dostojewskiego (o której później
dyskutował ze swoim przyszłym teściem).
Burza podczas pierwszego zbliżenia Johansson i Rhys-Meyersa, ale i
całą przyroda, która gra dużą rolę w opisywaniu charakteru ich
związku. Bo kochanka jest zwierzęca, nie do opanowania,
nieprzewidywalna - tak jak natura właśnie.
Motyw ze strzelbą - która kiedyś musi wypalić (to z kolei z
Czechowa).
Świetnie dobrana klasyczna operowa muzyka, niepokojąca, złowieszcza,
zapowiadająca właśnie tragedię.
Last but not least: aktorstwo - mistrzostwo świata. Piękny i zepsuty
Rhys-Meyers oraz seksowna Johansson (tak jak mówi o tym jej
bohaterka).
Fani Allena zapewne znają główny motyw z Wszystko gra z jego
wcześniejszego filmu - Zbrodnie i wykroczenia.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 12:42
      Ja tylko napiszę, że to jeden z moich ulubionych filmów EVER, a także jeden z
      najsmutniejszych, jakie widziałam.
      Nawet nie wiedziałam, że była emisja w tv, oglądałam go jakiś czas temu na dvd.
      [uwaga spoiler]
      Pamiętam, że płakałam podczas sceny, gdy Scarlett mu się ukazuje już po śmierci
      oraz uczucie dojmującego smutku na końcu, kiedy draniowi się upiekło. Chlip ;)
      • zoey7 Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 13:09
        A ja się WŚCIEKŁAM - dosłownie - przed wczorajszą emisją, kiedy to
        p. Miśtal spiker powiedział iż jest to film o zbrodni i braku kary
        oraz bezczelnie dodał, że trzyma w napięciu do samego końca. Tak,
        trzyma, pod warunkiem, że jakiś idiota nie zdradzi o czym to film.
        • www.nasznocnik.pl Re: pod warunkiem, że jakiś idiota nie zdradzi 07.05.09, 03:52

          ;-)
      • niewygodny Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 13:18
        morgen_stern napisała:

        > oraz uczucie dojmującego smutku na końcu, kiedy draniowi się
        upiekło. Chlip ;)

        Moze to dziwne co powiem ale ja mu raczej "kibicowalem" - jezeli juz
        musilabym sie okresilc.
        Ale to chyba dlatego, ze nie traktuje tego filmy w kategoriach "o
        milosci, zdradzie, smierci i zasluzonej karze" ale jest to dla mnie
        film o przypadku (nie tylko tym dzieki ktoremu mu sie udalo - ale
        tym ktory decyduje o spotkanych ludziach, gwaltownych zwroatch zyciu
        itd) a ta cala historia z brakiem kary tylko podkresla sile przypadku
        a co za tym idzie niepewnosc naszego losu
    • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 13:11
      Match Point - Wszystko gra (All is right - tak to by brzmiało chyba
      w oryginale) - typowe tłumaczenie polskiego dystrybutora. Mam nadzieję, że Allen o tym nie wie, bo by zszedł.

      Scarlett - powtórzę : za 10-15 lat, może 20 - ale jednak, lat ta dziewczyna przyćmi wszystkie największe nazwiska kobiecego aktorstwa, które były przed nią, a wiek XXI będzie zwany "wiekiem Johansson".
      Zadziwiające, jak wiele osób skupia się na aspektach jej urody, dysktuje czy przypadkiem jej usta nie powinny być mniejsze i o innych
      duperelach, bagatelizując jej wybujały talent i właściwie
      nieograniczone możliwości aktorskie. Trwajcie dalej w iluzji...

      Btw, imię Scarlett to kopalnia zmysłowości i erotyzmu. Porównajcie Scarlett, z Keira, Katie, etc. Jak powiew wieczornego letniego wiatru
      przy paryskim bulwarze przy zapachu spoconych pach z wnętrza dyskoteki techno w remizie pod Małkinią.

      Czytałem wczoraj wywiad z Allenem w Polityce i wyznał, ze pierwotnie rolę miała zagrać Winslet, ale zrezygnowała tydzień przed rozpoczęciem zdjęć i wybrał w zastępstwie, z oporami zresztą, Scarlett.

      Nie porwał mnie Woody tym razem. I nie chodzi o to, że o tym iż jest
      to film allenowski przypominały mi tylko te swingujące kawałki w
      czołówce i w trakcie filmu, że nie było jego klasycznego humoru
      i bon motów, postaci neutorycznego jajogłowego, granego zawsze przez
      samego Woody'ego. Chodzi o całokształt. Kwestie napisane jakoś
      średnio, intryga dość prosta...

      Gośc został postawiony w bardzo trudnej sytuacji, z własnej winy
      oczywicie, bo próbował łapać dwie sroki za ogon, ratując swoją
      karierę poszedł na całość. Czyli, jest zbrodnia. Tylko gdzie kara ?
      Wyrzutów sumienia jakoś szczególnie nie widać, poza tym, że się
      dwa duchy pojawiają ; policja dopiero zaczyna szukać i jakoś obaj
      panowie nie wyglądają na bystrzaków zdeterminowanych do działania.

      Niby co miało znaczyć to przerwanie akcji w momencie, w którym
      powinna się zacząć ? Taki znak, że dalej nie ma co pokazywać, bo
      reżyser mógłby już tylko kopiować Dostojewskiego i zamienić film
      w kanoniczną wersję ksiązki, czyli coś niegodnego oryginalnego
      twórcy - akcja potoczyłaby się tak jak w książce, zabójcę dorwie własne sumienie, a duchy są tego stanu psychicznego forpocztą, przypałęta się jakaś Sonia Marmieładow spod latarni (no, co najwyżej można by ją przedstawić jako czarnego transwestytę z polskim nazwiskiem), Porfiry (jak to u Allena - byłby Żydem) okaże się jednak Porfirym, czyli kuty na cztery łapy psychośledczym, więc Allen chciał tylko pokazać zmienność motywów popełniania zbrodni - wtedy : idee, i
      teraz : kariera i kasa ? Jesli tak - to się udało wybrnąć, jeśli nie -
      to nie wiem, co to miało być.

      Właściwie wszyscy w tym filmie są irytujący, ale przebija ich ta
      cała Chloe - dorwać przystojnego męża, zajść w ciążę, odstawiać
      szczebiotliwą Kasię Cichopek w każdej sytuacji, mężusia ustawić,
      domek z ogródkiem, pieski, muzyczka Rubika przez okno. Co za baba..

      Nola, wyglądająca na dość samodzielną umysłowo i mentalnie, z kolei może powiedzieć faciowi "nie chcesz mnie w ciązy, to spadówa" i albo ją donosić albo usunąc, zaczyna go szantażować i wkręcać, mimo że
      przez cały niemal czas wykazywała umiejętność zachowania dystansu
      wobec rzeczywistości i trzeźwej oceny sytuacji - jak mogła nagle
      dostać takiej akcji, żeby sądzić, że Chris zostawi Chloe, swoją
      kiełkującą karierę w rodzinice bogaczy, którzy go tak bezproblemowo
      akceptują, jako męża ich córki i spłodziciela ich wnuka, ale jednak, co
      chyba mu specjalnie nie przeszkadzało.

      W sumie schemat : jest para, on się zakochuje w innej, ale nie chce odejść, żeby nie stracić tego, co daje mu wżenienie się we wpływową
      rodzinę, kochanka zachodzi w ciążę i sugeruje, żeby odszedł od
      żony, bo mu zrobi kuku, więc on ją morduje. Błaha historia. Jeśli sprowadzić film do tego momentu wyboru, to oczywiście nabiera swojego
      charakteru, ale czy nawet ten tragiczny wybór współczesnej karykatury
      Raskolnikowa czyni ten film więcej niż średnim ? Czy gdybyśmy nie
      wiedzieli, że nakręcił go Allen, dyskutowalibyśmy o nim ?


      • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 14:57
        grek.grek napisał:

        > Właściwie wszyscy w tym filmie są irytujący, ale przebija ich ta
        > cała Chloe - dorwać przystojnego męża, zajść w ciążę, odstawiać
        > szczebiotliwą Kasię Cichopek w każdej sytuacji, mężusia ustawić,
        > domek z ogródkiem, pieski, muzyczka Rubika przez okno.

        >Co za baba..

        :)
        Nie chcę Cię straszyć - standardowa! ;)
      • easz Re: Wszystko gra W. Allena 08.05.09, 22:38
        grek.grek napisał:

        > Czyli, jest zbrodnia. Tylko gdzie kara ?
        > Wyrzutów sumienia jakoś szczególnie nie widać, poza tym, że się
        > dwa duchy pojawiają

        Aha, czyli jednak złapałam oczywistość;)

        > Niby co miało znaczyć to przerwanie akcji w momencie, w którym
        > powinna się zacząć ? Taki znak, że dalej nie ma co pokazywać, bo
        > reżyser mógłby już tylko kopiować Dostojewskiego i zamienić film
        > w kanoniczną wersję ksiązki, czyli coś niegodnego oryginalnego
        > twórcy - akcja potoczyłaby się tak jak w książce, zabójcę dorwie
        > własne sumieni e, a duchy są tego stanu psychicznego forpocztą,

        > więc Allen chciał tylko pokazać zmienność motywów popełniania
        > zbrodni - wtedy : idee, i teraz : kariera i kasa ? Jesli tak - to
        > się udało wybrnąć, jeśli nie - to nie wiem, co to miało być.

        Jesli wziąć pod uwagę rolę przypadku, na dwoje piłka wróżyła, to
        jednak nie ma się to do "Zbrodni i kary" za bardzo imo.

        Nie zwróciłam uwagi na to, że książka pojawiła się w filmie. Ale
        rzeczywiście, można by było znaleźć podobieństwa. Dawno czytałam,
        ale pamiętam, że byłam rozczarowana karą, a raczej jej brakiem - tam
        jest kara na kilku ostatnich stronach zaledwie, jakieś zalążki,
        ogólniki, sugestia w kierunku idei chrześcijańskiej. Czyżbym aż tak
        kiepsko pamietała?

        Tu są duchy, więc też jakaś sugestia, właściwie nie do końca wiadomo
        jaka. Wyrzuty sumienia przychodza mi jedynie na myśl.
        No i ten przypadek, który trochę jednak miesza, więc "Zbrodnia" jest
        tu chyba jedynie luźnym nawiązaniem?

        > Nola...........

        Właśnie, ja konstrukcji tej postaci kompletnie nie rozumiem.

        A czy byśmy dyskutowali? Nie wiadomo, ale sens dyskusji i refleksji
        jest, bo to jest pozornie tylko błaha historia, prosta i byłaby
        nawet przyjemna, jak "Vicky, Cristina", gdyby nie zbrodnia i kara. A
        może w to właśnie wyewoluował geniusz Allena? Tak zrobić film, żeby
        był błahokonkretny i o po/ważnych rzeczach z w miarę otwartym
        zakończeniem??
    • catthe Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 13:16
      Film widziałam po raz pierwszy. Jak dla mnie to dobry film ale
      widziałam już takie, które bardziej mną wstrząsnęły.
      Najbardziej poruszył mnie fragment kiedy Chris popełnił tę straszną
      zbrodnię. To co wtedy się z nim działo, to, że płakał a jednocześnie
      chwycił za broń...To obraz człowieka zaszczutego, słabego u którego
      wygrywa egoizm i strach przed odpowiedzialnością i konsekwencjami. A
      jednocześnie nie jest to osobowość psychopatyczna, która nie posiada
      żadnych uczuć wyższych i zabija bez mrugnięcia okiem. To było bardzo
      przejmujące.
      Absolutnie nie odbieram tego filmu jako przesłanie, że opłaca się
      być złym. To co on przeżywał w trakcie popełniania zbrodni i potem
      już przez całe życie możemy sobie tylko wyobrażać. Zbrobił coś
      nieodwracalnego, coś strasznego. Wyrzuty sumienia i strach, żeby na
      pewno nigdy nic się nie wydawało być może są gorsze od kary w
      więzieniu.
      Jeśli ktoś posiada chociaż kawałeczek serca i sumienia to po takim
      czymś już nigdy nie będzie mógł być w pełni szczęśliwy czy spokojny
      duchem.
      • easz Re: Wszystko gra W. Allena 08.05.09, 22:16
        catthe napisała:

        > Najbardziej poruszył mnie fragment kiedy Chris popełnił tę
        > straszną zbrodnię. To co wtedy się z nim działo, to, że płakał a
        > jednocześnie chwycił za broń...To obraz człowieka zaszczutego,
        > słabego u którego wygrywa egoizm i strach przed odpowiedzialnością
        > i konsekwencjami. A jednocześnie nie jest to osobowość
        > psychopatyczna, która nie posiada żadnych uczuć wyższych i zabija
        > bez mrugnięcia okiem. To było bardzo przejmujące.

        > Absolutnie nie odbieram tego filmu jako przesłanie, że opłaca się
        > być złym. To co on przeżywał w trakcie popełniania zbrodni i potem
        > już przez całe życie możemy sobie tylko wyobrażać. Zbrobił coś
        > nieodwracalnego, coś strasznego. Wyrzuty sumienia i strach, żeby
        > na pewno nigdy nic się nie wydawało być może są gorsze od kary w
        > więzieniu.

        Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film miałam bardzo podobne
        przemyślenia. Ja również i wciąż zresztą nie odbieram tego filmu
        jako takie przesłanie. Po drugim obejrzeniu zmieniła się jednak
        trochę moja ocena bohatera.
        Wcześniej starałam się powspółodczuwać z bohaterem, mordercą,
        zastanawiałam się co przeżywał, co czuł, kiedy planował, kiedy
        mordował, co go do tego przywiodło i dlaczego, o czym myślał itd.
        Wytłumaczyć go, albo wytłumaczyć sobie to, co się stało, choć
        absolutnie nie uniewinnić go, nie rozgrzeszać - niech pokutuje, ale.
        To taki grzeczny chłopiec, jakby wersja Toma Ripleya, schludny,
        nibyambitny/ambitny, nieprawdopodobne, że zdolny do mordu, więc
        MUSIAŁ to strasznie przeżyć, prawda? A jeśli tak bardzo przeżył, to
        nie jest złym, bezdusznym człowiekiem, tylko zwyczajnym, który
        zbłądził. I tak oto zaczynamy go żałować.

        Taka błaha kwestia, kochanka w ciąży i z żądaniami, a całe jego
        życie zależało właśnie od tego i nie sprostał, a może zadziałały
        inne czynniki, np. los... Nie mówię, że on rzeczywiście taki nie był
        j.w., ale po drugim obejrzeniu widzę go jako o wiele bardziej
        tajemniczą postać, niż za pierwszym razem. To ktoś wycofany, skryty,
        z kompleksami, ale z jakimi, o co dokładnie chodzi, kim Chris w
        ogóle jest? Nie mam pojęcia.

        Aktor został dobrze dobrany do tej roli i dobrze zagrał.
        Uszlachetniony przeciętniak na chłodno. A jednak wywołuje jakiś
        rodzaj współczującej, skarlałej sympatii. Uważam, że to sztuczki
        Allena.

        Kolejna sztuczka to Scarlett i postać przez nią grana – czyli dwie
        kobiety;) Postać skonstruowana niekonsekwentnie, bo najpierw, mimo
        że sparowana z dobrą partią, to jednak samodzielna, z ambicjami,
        chcąca czegoś dokonać w życiu na własne konto, ale i na własną rękę.
        Nagle zachodzi w ciążę i przeistacza się w babę z wiecznymi
        pretensjami, kapryszącą, żądającą, szantażującą. Nie łąpię za bardzo
        co się nagle stało?

        Scarlett – jestem po "Vicky, Cristinie" i tego filmu było trzeba,
        żebym spojrzała na aktorkę inaczej. Fani niech się nie obrażają, ale
        tak jak Zoey7 powiedziała o zwierzęcości bohaterki, tak ja
        zauważyłam coś prawie że prostackiego w aktorce. Najdziwniejsze jest
        to, że w "Vicky, Cristinie" nie rzuca się to w oczy, raczej w MP,
        ale jak powiedziałam "Vicky" w jakiś sposób mi to uzmysłowiła, przez
        skontrastowanie może? W "Vicky" Scarlett jest dziewczęca, zmysłowa i
        odważna, i nie ma tej drugiej odsłony – kaprysicy. Myślę, że to są
        wszystko zagrania Allena, cwaniaczka;)

        Także druga bohaterka, panna z socjety – delikatna, ale nudna i
        bezbarwna kandydatka na zapewne nudną i bezbarwną żonę,
        antypatyczna, choć pozytywna postać (chyba), nie wiem co więcej o
        niej można powiedzieć. Kochanka i żona – ogień i woda. I on, na tym
        tle – szala sama się przechyla na stronę Chrisa. Albo przynajmniej
        myślimy sobie, że są siebie warci wszyscy troje. A Allen to władca
        marionetek;)

        Podoba mi się to, co o przypadku w kontekście filmu napisał
        Niewygodny, no, może oprócz tekstu o braku kary -
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=94236843&wv.x=2&a=94241960

        - myślę, że to jest istota tej opowieści. Ten fragment o spadajacej
        piłce, chwila, kiedy nie wiadomo na którą stronę upadnie, jak szalki
        wagi... Plus tytuł.

        > Jeśli ktoś posiada chociaż kawałeczek serca i sumienia to po takim
        > czymś już nigdy nie będzie mógł być w pełni szczęśliwy czy
        > spokojny duchem.

        Duchy. Muszę powiedzieć, że to mnie rozbiło za pierwszym oglądaniem,
        w ogóle mi to nie pasowało do filmu, nie rozumiałam o co chodzi i po
        co to. Ale ok, już przywykłam;) Gdyby był tylko duch kochanki,
        mogłabym uznać, że to obrazuje jego chorą miłość, namiętność, czy
        jak tam. Ponieważ pokazał się też duch sąsiadki, to chyba wyrzuty
        sumienia? Czy może biorę to zbyt prosto?
    • misiania Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 13:40
      zainspirowana wątkiem odgrzebałam właśnie dvd z filmem "Scoop.
      Gorący temat" i zaraz sobie obejrzę. też Allen, też Johansson, ale
      na wesoło. lubię takie filmy - są jak ptysie z bitą śmietaną. niby
      nic, a świat bez nich byłby uboższy. poza tym to po Scoopie
      przestałam się dziwić zachwytom nad urodą Scarlett (uprzednio
      wyrażałam publicznie wątpliwości co do proporcji między jej
      twarzoczaszką a mózgoczaszką). odszczekujęto teraz: hau hau. w jej
      przypadku proporcje nie mają znaczenia, liczy się osobowość - albo
      ktoś jest zwierzęciem filmowym albo nie. Scarlett pojawia się na
      ekranie i kradnie dla siebie scenę jak chce. chciałabym kiedyś
      zobaczyć ją w duecie z Jodie Foster.
      • misiania Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 14:24
        Scoop jest świetny, o czym informuję na bieżąco. aktorski duet Allen-
        Johanssn jest świetny :)))
        • misiania Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 14:27
          ups. powtórzony przymiotnik. zmieniam jeden "świetny" na "znakomity"
          i wszystko gra :)))
          • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 14:54
            misiania napisała:

            To teraz nie masz wyjścia, musisz opowiedzieć bardziej szczegółowo o
            tym filmie! ;)
            • misiania Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 15:01
              ojejciu! Scarlet jako początkująca dziennkarka, której podczas
              seansu magicznego prowadzonego przez Woody Allena objawił się duch
              zmarłego dziennikarza (Ian McShane) informując koleżankę po fachu,
              że powszechnie szanowany arystokrata (Hugh Jackman) jest seryjnym
              zabójcą prostytutek, o czym dowiedział się od ducha jego byłej
              sekretarki.

              reszta to aktorstwo i dialogi. nie sposób opowiedzieć, trzeba
              obejrzeć :)))))
              • martuha Re: Wszystko gra W. Allena 19.04.09, 17:46
                "scoop" jest filmem doskonalym, niestety wczorajszy allen dypada przy nim dosc
                blado. musze przyznac, ze "wszystko gra" obejrzalam tylko ze wzgledu na scarlett
                i rezyserie allena i troszke sie zawiodlam. jak juz wczesniej powiedziano,
                fabula dosc oklepana,a w filmie brakowalo typowych allenowskich zabiegow, ktore
                dodaja smaczkowi kazdemu z jego filmow.
                co ciekawe, ilu widzow, tyle komentarzy i wrazen. ktos z osob piszacych wyzej
                pisal, ze chris przezywal istne meki zwiazane z zyciem ze swiadomoscia
                morderstwa. otoz ja tego az tak nie odebralam. owszem, moze na poczatku, ale
                potem mialam wrazenie, ze postac raczej odetchnela z ulga raczej niz cierpiala z
                powodu widzen godnych lady mackbeth.
                ogolnie film przyjemny, niewatpliwie warty obejrzenia w wolnej chwili, chociaz
                nie rzuca na kolana.
    • kubissimo Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 00:22
      "Wszystko gra" widzialem dawno temu, ale pamietam, ze film splynal
      po mnie jak po kaczce. Niemniej patrzac z perspektywy czasu i
      ogladanej niedawno produkcji pt. "Vicky Cristina Barcelona" sklonny
      jestem przyznac, ze "Wszystko gra" bylo calkiem niezle. VCB to juz
      błahość uosobiona, a raczej sfilmowana.
      Ktos z bliskiego otoczenia Allena moglby mu zasugerowac tworcza
      emeryture :/
      • easz Re: Wszystko gra W. Allena 08.05.09, 22:43
        kubissimo napisał:

        > "Wszystko gra" widzialem dawno temu, ale pamietam, ze film splynal
        > po mnie jak po kaczce. Niemniej patrzac z perspektywy czasu i
        > ogladanej niedawno produkcji pt. "Vicky Cristina Barcelona"
        > sklonny jestem przyznac, ze "Wszystko gra" bylo calkiem niezle.
        > VCB to juz błahość uosobiona, a raczej sfilmowana.
        > Ktos z bliskiego otoczenia Allena moglby mu zasugerowac tworcza
        > emeryture :/

        Oj tam, nie przesadzaj. "Vicky, Cristina" to jest opowieść taka
        wakacyjna, jak wakacyjna miłość, namiętność może. Sympatyczna, ale z
        wyczuwalną nutą refleksyjności. Wspomnienie miłości, wspomnienie
        młodości, wspomnienie lata, przygody. Trochę się pośmiałam nawet,
        odprężyłam. Ponoć to ma być bardzo smutny film, ale ja tak go nie
        odebrałam. Tzn. potencjał był, we wszystkich postaciach oprócz
        granej przez Scarlett;) ale widocznie coś nie wyszło, albo
        przeciwnie, tak właśnie miało być.

        Z ostatnich czterech filmów Allena najmniej podobał mi się "Scoop"
        (jedyny z Allenem), najbardziej chyba "Sen Kasandry" – koniec seansu
        i zupełne zaskoczenie, w stylu 'co? to już wychodzimy z kina? to był
        koniec?'.
        Temu filmowi najbliżej do MP, jest zbrodnia, jest kara, jest
        przypadek, czy też los, jest moment, po którym wszystko leci już
        chyba z górki. Tzn. tak przynajmniej prowadzi akcję Allen.
    • switonemsi Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 09:33
      A ja nie wiem czemu ludzie tak podniecają się Woody'm Allenem. Naprawdę ten pan
      nie robi nic specjalnego a wszystkie filmy na jedno kopyto.

      Nie wiem czemu nazywa się go 'kultowym'. Nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem.
      Największym atutem jego filmów jest to, że ostatnio grywa w nich Scarlett Johansson.
      • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 12:47
        A kto robi "coś specjalnego", wg Ciebie ?

        Jest zaś "kultowy", bo pisze i kręci filmy jedyne w swoim
        rodzaju, tworzy świetną atmosfere, ma własny, niepodrabialny styl za zarówno jak chodzi o muzykę, NYC jakim on tylko potrafi go pokazać, postaci jakie tylko on umie narysować, ale przede wszystkim pisze zabawne, inteligentne i celnie puentujące dialogi i monologi, jak chce to jest mistrzem kreowania absurdu, a zawsze - obserwacji ludzi i psychoanalizy z domieszką humoru, który nie buraka nie rozbawi i nie zmusi do charakterystycznego tępego rechotu, ale kogoś ciut lepiej rozgarniętego do uśmiechu sprowokuje zawsze, tworzy niby własny, klaustrofobiczny świat, ale jednocześnie świat zaskakująco bliski
        znacznej części ludzi, a przynajmniej większości jego fanów, którzy go za kultowego uznają, czyli robi rzeczy, które w kinie są rzadkością, a w połączeniu wręcz unikatem. Takich twórców możesz liczyć na palcach jednej ręki. Nie rozumiem, co w tym negatywnego... Skądś się wziął
        termin "film allenowski" jako hasło dla kina inteligentnego, zabawnego i nienachalnie pouczającego jednocześnie ?
        Czy to samo w sobie nie jest już sukcesem i potwierdzeniem jego wielkości, zwłaszcza że "film allenowski" ciągle i, pewnie już zawszse, będzie dotyczył TYLKO filmów samego Allena ?

        Każdy ma święte prawo nie lubić filmów Allena, ich przegadanej albo przeoranej absurdalnymi gagami formy - tylko niekoniecznie trzeba od
        razu uznawać, ze są skoro mnie się nie podobają, to ewidetnie są do d.py i z czego ta hołota się cieszy i nad czym rozprawia oglądając gnioty
        starego półgówka - chyba nie o to się rozchodzi...

        Ja myślę, ze, jakkolwiek jestem gorącym orędownikiem talentu Johansson, że jej największym atutem jest na razie to, że ma szczęście grywać w
        filmach Allena :) Wypada żałować, ze nie spotkali się wcześniej, kiedy
        Woody kręcił swoje najwybitniejsze filmy, które stworzyły go jako człowieka-instytucję.






        • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 14:10
          grek.grek napisał:
          Wypada żałować, ze nie spotkali się wcześniej, kiedy
          > Woody kręcił swoje najwybitniejsze filmy, które stworzyły go jako
          człowieka-ins
          > tytucję.

          A może nie trzeba żałować!? Wcześniej Allen miał szczęście spotkać
          inne wspaniałe kobiety, aktorki przede wszystkim Diane Keaton, Mię
          Farrow.

          wyborcza.pl/1,81388,6499845,Kobiety_Allena.html


          > Jest zaś "kultowy", bo pisze i kręci filmy jedyne w swoim
          > rodzaju [...]
          Otóż to!

          • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 15:21
            Teraz podobno Johansson jest pierwszą do której dzwoni przy okazji
            każdego nowego scenariusza :)
            • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 15:41
              grek.grek napisał:

              > Teraz podobno Johansson jest pierwszą do której dzwoni przy okazji
              > każdego nowego scenariusza :)

              Kolejna prawdziwa muza!!? :)
              Podobno potrafi być ironiczna i szalenie dowcipna , co bardzo ceni
              Allen.

              /A w Mii Farrow kochał się Komeda, bez wzajemności niestety.../
        • kubissimo Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 17:37
          > buraka nie rozbawi i nie zmusi do charakterystycznego tępego
          > rechotu, ale kogoś ciut lepiej rozgarniętego do uśmiechu
          > sprowokuje zawsze,

          och, ach, ale sie dowartosciowales. starczy pewnie na tydzien. a jak
          kompleksy wroca wczesniej, zawsze mozna poczytac ekstatyczne
          wyznania psychofanki :)
          • barbasia1 kubissimo 20.04.09, 19:10
            kubissimo napisał:

            Wiesz, kubissimo, nie spodziewałam się takiego tekstu po tobie.
            Nigdy nie przypuszczałam, że właśnie ty ... możesz coś takiego
            napisać.

            Zawsze, od początku mej bytności tu na FT miałam cię za rozumnego,
            równego człowieka, jeśli czasami trochę złośliwego, to zawsze bardzo
            inteligentnie złośliwego.
            Niestety rozczarowałam się dziś strasznie.

            I powiem ci jeszcze, że zabolało mnie to co napisałeś, po raz
            pierwszy tak bardzo zabolały mnie słowa kogoś z wirtulau
            - mam nadzieję, że cie to cieszy!

            EOT
            • kubissimo eot, nie eot 20.04.09, 20:04
              a bardziej Cie zabolaly slowa o kompleksach greka, czy o bezimiennej
              psychofance?
            • grek.grek Re: kubissimo 21.04.09, 11:18
              A nie lepiej po prostu radośnie olać taki post ?
          • ewakozdryk Re: Nie wszystko gra! 21.04.09, 15:23
            Moja Rada- to olać "kubissimo i jemu podobnych!
            Niestety ja juz dawno, dawno temu zauważyłam,że ten człowiek ma z psychiką coś
            nie tak.
            Najczęściej występuję na FT właśnie w towarzystwie grek.grek-a,żeby mu dowalić.
            To właśnie kubbissimo ma problem i wieeeelkieee kompleksy- zazdrości grekowi
            polotu, inteligencji, świetnego warsztatu, erudycji i znajomości realiów i
            oczywiście fanek- do których ja się zaliczam. Nigdy nie zbliży się do jego
            poziomu, cyt." za wysokie progi na lisie nogi"
            Pozdrawiam Cię Barbasiu i z wielką niecierpliwości czekam na Twoje i Greka wpisy.
            Ewa
            • barbasia1 Re: Nie wszystko gra! 21.04.09, 16:33
              ewakozdryk napisała:

              Masz/ macie rację lepiej nie zwracać uwagi na takie wpisy.
              Pozdro serdeczne Ewo. :)
            • kubissimo Re: Nie wszystko gra! 21.04.09, 23:55
              radosc z takich wpisow: bezcenna :D
        • switonemsi Re: Wszystko gra W. Allena 20.04.09, 22:33
          'filmy jedyne w swoim rodzaju'

          to samo mozna powiedziec o kazdym rezyserze

          a nie slyszalem, zeby ktos mowil, ze pasikowski jest kultowy choc kreci unikalne
          gnioty
        • pepsic Re: Wszystko gra W. Allena 23.04.09, 19:48
          Wszystko, co napisał tu grek.grek to pewnie prawda, tylko że jakoś nie przepadam
          za Woody Allenem. Postać przez niego kreowana i filmy są na ogół dziwaczne,
          nudnawe i trochę mnie drażnią zwłaszcza jego postać neurotyczna. Jest za to
          jedna perełka potwierdzająca regułę - z Diane Keaton (którą uwielbiam)
          "Morderstwo na Manhattanie", którą mogę oglądać x razy, natomiast słuchać
          "Klątwy skorpiona" - może nawet sam mistrz tam przygrywał.

          PS. Niestety filmów z młodszym pokoleniem i w koprodukcjach europejskich nie
          widziałam - może zmienię zdanie, bo recenzje brzmią mimo wszystko zachęcająco.
    • gondra Re: Wszystko gra W. Allena 24.04.09, 07:31
      Film zupełnie nie-Allenowski, Scoop był bardziej w jego stylu,
      pewnie również dlatego, że Allen sie tam pojawił.:) Match Point
      oglądałam dosyc dawno, chyba czas odświeżyć sobie pamieć.

      Ja się powoli przekonuje do Scarlett, ale nieco rozbawily mnie
      zachwyty nad jej kunsztem aktorskim. Dziewczyna jest zmysłowa, ale
      gra zaledwie bardziej lub mniej poprawnie, imo obok wielkiej aktorki
      ona nawet nie stała i pewnie stać nie będzie.
    • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 12:19
      TVN reklamuje nowego Allena ("Vicky Christina Barcelona") :

      "Największy sukces w karierze Allena" :)) Wymienia jako
      gwiazdy Johansson i Cruz, ale już Bardema ni cholery, mimo
      że na wszystkich niemal migawkach w tym materiale pojawia się jego fajcata. Niejeden widz pewnie się zastanawia - co to jest za facet,
      musi być ktoś ważny, więc z pewnością jego nazwiska by nie pominęli... już wiem - to Woody Allen. :)
      • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 12:34
        grek.grek napisał:
        :)))
        A jakaż to gwiazda z tego Bardema, skoro nie ma go w plotkarskich
        gazetkach, portalach!? ;))

        • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 13:28
          Sugerujesz, że powinien zacząć romansować z Tomem Cruisem ? :)
          • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 14:15
            :)))
            Romans z Tomem – tak daleko chyba nie sięga moja wyobraźnia! :))

            Bardem, właśnie sprawdziłam, nie ma żony, dzieci. Żadnych info. z
            kim się spotyka, z kim mieszka – jak tak można!



            //Widziałeś grek.greku, powstrzymałam się...! :))//
            • grek.grek Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 14:25
              Jak tak można traktować człowieka... Chociaż by mu jakiś homoseksualizm przypisali, to by może zaczął być gwiazdą :)
              • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 27.04.09, 14:51
                grek.grek napisał:

                I to jest bardzo dobry pomysł, orientacja homseksualna ciągle robi
                wrażenie na ludożerce. :)
            • joanna_darc Re: Wszystko gra W. Allena 03.05.09, 23:51
              barbasia, Bardem spotyka sie z Penelope Cruz. niedawno na jakims
              pudlu wyczytalam:) pozdro, a.
              • barbasia1 Re: Wszystko gra W. Allena 07.05.09, 16:18
                oanna_darc napisała:

                > barbasia, Bardem spotyka sie z Penelope Cruz. niedawno na jakims
                > pudlu wyczytalam:) pozdro, a.

                O! To ładna z nich para!
                Dzięki za info. :)

                A jednak o nim piszą!
    • drop.2 Re: Wszystko gra W. Allena 03.05.09, 22:15
      hmm ciekawe musze zobaczyc ten film...
    • gangsta_rydzyk Re: Wszystko gra W. Allena 04.05.09, 23:19
      woody rlz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka