Dodaj do ulubionych

Tłumacz na etacie

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 21:34
Przepraszam, ale ten artykuł wprowadza czytelników w błąd. Nie bardzo wiem,
czemu ma służyć?

Nawet jeżeli opisywana w nim pani Agata jest ewenementem, normy dzienne
tłumaczenia tekstów są znacznie niższe.

Zawodowcy standardowo zakładają góra 10 stron dziennie, mimo że w porywach owe
40 także zrobią, ale bzdurą jest zakładanie, że będą taką ilość tekstu
tłumaczyć dzień w dzień i to w osiem godzin. Do tego pierwsa część tego
twierdzenia jest prawdziwa, kiedy tłumaczą tekst w 100% mieszczący się w ich
specjalizacji i z bardzo dobrze napisanego oryginału. Wystarczy, że trafi się
akapit poruszający zupełnie inną dziedzinę i niestety tempo spada, bo trzeba
nieco poszperać. Pracę dodatkowo spowalnia bełkotliwość oryginału, a coraz
częściej "oryginały" (szczególnie anglojęzyczne) pisane są naprawdę
bełkotliwie przez ludzi nie umiejących klarownie przelać swych przemyśleń na
"papier" dlatego że albo są technikami a nie pisarzami, albo angielski jest
ich drugim lub trzecim z rzędu językiem.

Opowieść o słowniku jest rzewna, ale jeżeli ktos nie rozumie tekstu, który
tlumaczy, słownik na wiele się nie przyda. Wystarczy posłuchać tłumaczeń
filmów w TV - choćby z ostatniej soboty, gdzie sterownia budynku (lub
dyspozytornia, tudzież ośrodek sterowania jak kto woli) przetłumaczono na
"salę kontroli urządzeń" (przynosili tam grzejniki do kontroli, czy jak? -;]),
a bransolety z ładunkiem wybuchowym na "obręcze" (usiłowałem dojrzeć owe
"felgi" na przegubach zakładniczek -;]).

Zawodowiec znacznie więcej wyszpera Googlem, niż w słownikach.

Tak, że jeszcze raz pytam, czemu ma służyć owa (dez)informacja?

(Tłumaczeniem param się od kilkudziesięciu lat i zdarza mi się zrobić 40 stron
dziennie, ale w naprawdę awaryjnych sytuacjach. Twierdzenie, że to norma,
świadczy o zerowym braku znajomości branży ze strony piszącego takie banialuki).
Obserwuj wątek
    • Gość: Lesniczyna Re: Tłumacz na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 23:29
      Mozna się domyślać, że właśnie tacy tłumacze-stachanowcy jak ta pani, przekonani
      o swojej nieomylności i o tym, że liczy się ilość i tempo, a nie jakość, skopali
      przekład dokumentów unijnych.
    • Gość: tez tlumacz Re: Tłumacz na etacie IP: 217.153.47.* 01.02.05, 18:57
      Brawo, Lucyfer! Swieta prawda wszystko, co piszesz.
      • almahler Re: Tłumacz na etacie 02.02.05, 09:32
        BRAWO!BRAWO!BARWO!
    • Gość: perfekt Re: Tłumacz na etacie IP: 195.205.11.* 02.02.05, 10:17
      Tłumaczenie jest sztuką. Dlaczego w Polsce nie przywiązuje się uwagi do
      dokładności. Można tłumaczyć szybko lub dobrze. Czytając przetłumaczony tekst,
      za każdym razem można go udoskonalić. 40 stron tłumaczenia dziennie - na
      pewno nie będzie będzie czasu na piękną polszczyznę ani angielszczyznę. Tempo
      tłumaczenia zależy od tematyki i wiedzy tłumacza z danej dziedziny. Aby
      tłumaczenie wiernie oddało orginał, należy czasami skonsultować go specjalistą
      z danej dziedziny, co wymaga czasu. Czasem trzeba coś przeczytać z danej
      dziedziny. Nie pomoże tu nawet "szybki" native speaker jeżeli nie zna danej
      dziedziny. Dlaczego w Polsce kładzie się nacisk na szybkość a nie na
      dokładność! Szybko były tłumaczone dokumenty unijne.I co z tego tłumaczenia?
      Nie robili tego fachowcy, a mogliby. Oni są! Absolwenci Wydziału Lingwistyki
      Stosowanej - magistrowie filologii o specjalności tłumacza oraz nauczyciela w
      zakresie dwóch języków obcych szukają pracy w zawodzie tłumacza. Czasem długo.
      Są bardzo dobrzy, bo są świetnie przygotowani. A może by się ktoś zainteresował
      ich umiejętnościami.To właśnie oni władają biegle dwoma obcymi językami i
      trzecim ojczystm. To oni wiedzą jak tłumaczyć wiernie zachowując reguły
      gramatyczne i stylistyczne specyficzne dla danego języka. Tłumaczka, o której
      piszecie, na pewno jest świadoma jaka jest jakość tych jej 40 stron. Ciekawe,
      czy ktoś z państwa chciałby np. żeby lekarz zrobił mu operację bardzo szybko
      bez konsultacji, bez sprawdzenia. Bądźmy dokładni.
      • Gość: Mario Re: Tłumacz na etacie IP: 212.160.172.* 03.02.05, 17:09
        Mnie też zainteresował ten artykuł, jako że sam tłumaczem jestem (absolwent
        Lingwistyki Stos., UW, dwa języki obce, freelance) - pikanterii doda mojej
        wypowiedzi na pewno fakt, że też ubiegałem się o ten etat i również pisałem
        test. Całkowicie zgadzam się z Przedmówcami. 40 stron to, powiedzmy, 60 tys
        znaków (licząc stronę równą 1500), co - tłumacząc 5000 znaków na godzinę -
        zajmie 12 h. A więc możliwe. Ale - jak pisaliście - bez zczytania, bez
        konsultacji, pod warunkiem, że są to proste zdania i w 100% znane zagadnienie i
        terminologia. Co do jakości - pięknego stylu - cóż, myślę, że zgodzicie się, że
        nie zawsze zleceniodawcy jest on potrzebny; w takich firmach jak Deloitte
        teksty mają wartość w znacznej mierze informacyjną, muszą być zrozumiałe -
        estetyka jest na dalszym planie. Jeżeli tylko nie popełnia się błędów
        merytorycznych (co przy znajomości tematu da się wyeliminować lub w każdym
        razie mocno zredukować), jakość zapewne jest do zaakceptowania. Frapuje mnie
        tylko jedno: 5000 znaków na godzinę wymaga bardzo dobrej koncentracji.
        Spróbujcie się nie odrywać od tekstu przez 12h... Ja nie potrafię. Przeważnie
        po 3-4h wolę zrobić sobie kilkanaście minut przerwy (co do tempa, to gdy się
        skupię i nie odrywam się nawet po herbatę, udaje mi się przetłumaczyć w
        zrozumiały sposób nawet do 7000 znaków w godzinę. Zaznaczam: zrozumiale i
        gramatycznie i terminologicznie poprawnie (pod niezbędnym warunkiem rozumienia
        oryginału w lot - bez wczytywania się - i znajomości całej użytej
        terminologii), ale niekoniecznie pięknie i zapewne stylista miałby się czego
        czepiać, mimo, że pisanie to dla mnie chleb powszedni). Tak więc - jeżeli ta
        Pani potrafi pozostać w najwyższym stopniu skoncentrowana przez 12h, to
        gratuluję i chylę czoła.
        • Gość: maria55 Re: Tłumacz na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 17:27
          jeśli potrafi to dzień, dwa i tyle. Potem problemy z kręgosłupem, krążeniem,
          żołądkiem, oczami itp. I po co?
          A'propos, czy macie jakieś wskazówki skąd wziąć zlecenia na tłumaczenia pisemne
          (ang.) w Warszawie? Będę wdzięczna!
          • Gość: dobra dusza Re: Tłumacz na etacie IP: 194.150.166.* 07.02.05, 09:52
            Witam wszystkich.

            Gratuluję bohaterce artykułu sukcesu. Jednak 40 stron dziennie to wynik
            NIEPRAWDOPODOBNY, chyba że przez jeden dzień, a raczej dobę bez snu.

            Jeżeli liczymy stronę jako 1800 znaków be spacji, to mając do zrobienia np. 300
            stron, możemy bez troski o jakość tłumaczyć w średnim tempie 30 stron dziennie,
            najchętniej używając programów wspomagających tłumaczenie, które sprawdzają się
            przy tekstach standardowych, np. informatycznych. Natomiast jeżeli troszczymy
            się o jakość, to górną granicą jest 20 - 25 stron. Tak jest od zawsze (znam
            tłumaczy młodych i starych, piszących na komputerze szybko i wolno, pracujących
            nad różnego rodzaju tekstami i niech nikt nie próbuje wmawiać, że potrafi
            tłumaczyć szybciej. Takich co próbują szybciej też widziałem.)

            Jednak po przetłumaczeniu w jeden dzień 40 stron, co jest możliwe, jeśli
            pracujemy przez całą dobę non-stop, każdy potrzebuje dłuższej przerwy, a wtedy
            średnie tempo musi się istotnie obniżyć. Poza tym, praca w tempie 40 stron
            dzienni nie daje przyjemności - tłumaczony tekst nie jest "dzieckiem" ale
            produktem masowym, na którego widok krzywimy się.

            Oczywiście, są firmy, w których strona to 1500 znaków ze spacjami, czyli
            powiedzmy 1300 bez spacji. Jeżeli tak liczymy, to da się zrobić 40 stron
            dziennie, ale też incydentalnie.

            A tak na marginesie, to gdybym tłumaczył 40 stron dziennie, z pewnością nie
            chciałbym pracować na etacie. Tłumacz to z definicji wolny zawód, w którym
            najbardziej cenię sobie właśnie to, że nikt mi nie ustawia dnia. Myślę, że
            większość kolegów po fachu podziela to zdanie.

            • Gość: OK Re: Tłumacz na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 14:05
              No, to teraz ja, rowniez tlumacz z wieloletnia praktyka, witam wszystkich !!!
              Otoz ja bym tak smiertelnie powaznie nie podchodzila do tego artykulu, bo :
              1. wyglada mi on albo na zlekka reklamowy albo zostal popelniony przez
              wielbiciela pani Agaty lub firmy Deloitte
              2. w artykule jest wyraznie napisane, ze pani Agata tlumaczy 16 str. dziennie,
              ale dochodzi nawet do 40. Dochodz, to znaczy sporadycznie jest w stanie to
              osiagnac, a to, jak wszyscy tłumacze wiedza, jest mozliwe, oczywisnie
              sporadycznie. Pozwole tu sobie na odrobine prywatnych wspomnien, jak to kiedys
              z wytrawnym tłumaczem Igorem Z. tlumaczylismy razem, tzn. on tłumaczył, a ja,
              jako czeladnik badz praktykant mu pomagalam, a to znalezc cos w slowniku, a to
              czytac na glos, robilam herbate i jedzenie, no jednym slowem powstalo wlasnie
              ok. 40 str. przekladu w ciagu X godz., nawet nie pamietam ilu, tak bylam
              skolowana i Igor tez. Aaaa, bylabym zapomniala, powiedziec Panstwu, jakiz to
              byl wdzieczny temat, otóż *Gnojowica, jej rola, zadania , wpływ na... itd* .
              3.Kwestia ostatnia, ktora mi sie nasuwa. Gdyby Pani Agata tłumaczyla z
              lekkoscia wrobelka 40 str. dziennie, to robilaby to z wolnej stopy po co 50 zl.
              za str., a to = 2000 zl. dziennie, ale ona poszla na etat, gdyz nie robi tych
              40 stron dziennie i chwala Bogu, bo stworzylaby kolejne *dzieła* na
              podobienstwo dok. unijnych, wiec robi znacznie mniej i za to otrzymuje ok. 800
              do 1000 zl. dziennie, bo tyle mniej wiecej wychodzi tlumaczowi na etacie w
              przyzwoitej zachodniej lub amerykanskiej firmie, jesli podzieli pensje na
              przepracowane dni.
              Tak wiec , drodzy Koledzy, nie jest tak zle, 40 str./dobe bywa, ale rzadko,
              natomiast przypominam wszystkim, ze norma dzienna, o ktorej mowi Stowarzyszenie
              Tlumaczy Polskich i biura tłumaczen to 4-5 str. dziennie, a powyzej to
              dodatkowo platny express, superexpress itd. i tego sie trzymajmy. Pozdrawiam OK



              • Gość: MŁody Re: Tłumacz na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 09:30
                Czy ktoś z doświadczonych tłumaczy może podac stawki na wolnym rynku ? Dzieki
                • Gość: dobra dusza Re: Tłumacz na etacie IP: 194.150.166.* 09.02.05, 13:59
                  Klepnij w googlach "tłumaczenia biznes". Jest całe mnóstwo biur tłumaczących
                  dokumenty, zwłaszcza dla firm, na stronach tych firm znajdziesz cenniki. Stawki
                  od 25 do 45 zł. Sa też wyższe. Bodaj najwyżze, z jakimi się zetknąłem oferuje
                  pani Weryk - sprawdź w google pod hasłem "weryk". Jednak myślę, że to nie
                  stawka jest najważniejsza, ale klient. Jeżeli chcesz żyć z tłumaczenia, musisz
                  mieć dojną krowę, a nie kogoś, kto od czasu do czasu da ci parę stron.

                  Życzę szczęścia.
                  • Gość: OK Re: Tłumacz na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:05
                    Wejdz tez na strone Stowarzyszenia Tlumaczy lub TEPiS, tam sa i stawki i bardzo
                    ciekawy kodeks tlumacza, przepisy polskie i miedzynarodowe.
    • Gość: tivi22 Re: Tłumacz na etacie - 800 zł dziennie? IP: *.aster.pl 15.02.05, 18:50
      Zaciekawiła mnie informacja, że tłumacze na etacie zarabiają 800-1000 zł.
      dziennie. Czyli miesięcznie, przy średnio 20 dniach roboczych w miesiącu, od 16
      do 20 tysięcy?? Czy ktoś zna "z życia" pensje dla tłumacza na etacie, i może
      podać, jakie są realne pensje (OK,niech będzie, ekstremalnie dobrych tłumaczy w
      ekstremalnie dobrych firmach)? Pytam dlatego, że w przyszłym tygodniu mam
      rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko tłumacza (już po testach), i nie
      chciałabym zaniżać swoich oczekiwań finansowych. Już raz mi się to zdarzyło -
      potem się okazało, że nowoprzyjęty pracownik na dzień dobry sobie życzy więcej,
      niż ja zarabiam po trzech latach. I nie tylko życzy, ale i dostaje.
      Pozdrawiam
      • Gość: Lilu Re: Tłumacz na etacie - 800 zł dziennie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 10:47
        Takie stawki sa w Shellu, Statoil, wielu firmach amerykanskich, to sa tlumacze
        najwyzszych lotow, wczesniej pracowali w kabinach albo konsekutywnie, niektórzy
        byli tlumaczami ambasad, mysle, ze w Stowarzyszeniu Tl. cos Ci powinni na ten
        temat powiedziec, zadzwon 825 09 04. Gdyby im te firmy tyle nie placily, nie
        poszliby tam, bo z wolnej stopy, przy zalewie tlumaczen angielskich na rynku
        moga zarobic wiecej .
        • Gość: Andrzej Re: Tłumacz na etacie - 800 zł dziennie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 13:57
          Moja corka jest tlumaczka na etacie w amerykanskiej firmie, zajmujacej sie
          maszynami dla przemyslu lekkiego i na umowe o prace ma @0 tys.zl, raz w biurze
          ma wiecej pracy, raz mniej, a czasami tak duzo, ze przynosi do domu i robi
          razem z mezem-Australijczykiem. Srednio miesci sie w normie FIT ?Swiatowej Org.
          Tłumaczy/ tzn. ok. 5 stron na dobe.
          • Gość: bankowa tlumacz nie na etacie IP: *.devs.futuro.pl 17.02.05, 17:37
            Jestem pracownikiem wielkiej instytucji finansowej, jednak nikt tu nie zna
            angielskiego, wiec....tlumacze ja. Tlumacze od czsu do czasu hmmmmmm np.
            zaproszenia na konferencje zagraniczne, bo kadra top management nie potrafi
            odczytac co jest napisane w mailu. To nie zart!!!!! Ostatnio 3 dni pod rzad
            zostawalam po godzinach (oczywiscie nieplatnych) zeby tlumaczyc 30 tabelek
            ok.1000 znakow kazda, ktore wczesniej byly tlumaczone z francuskiego na
            angielski a ja mialam je przetlumaczyc na polski. Koszmar. Dzis dostalam
            ochrzan, ze tlumaczenie jest czesciowo do chrzanu. Dodam jeszcze, ze zajmuje
            sie zagadnieniami zwiazanymi z ocena ryzyka klienta a te cholerne tlumaczenia
            robie dodatkowo i to zupelnie charytatywnie : patrz puntk w zakresie
            obowiazkow: wykonywanie innych polecen przelozonego. A moze zostane tlumaczem ;-
            ))))

            • Gość: studentka ILS Re: tlumacz nie na etacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 12:14
              A moze wypowiesz sie w kwestii pensji tlumaczy na etacie w tych czolowych
              firmach, moze Ty, bankowa, a moze ktos inny, bardzo prosze.
              • marabu Re: tlumacz nie na etacie 28.02.05, 15:05
                W ambasadzie w Warszawie tłumaczka-sekretarka zarabia na rękę 2000 zł.
                Norma na dzień - co najmniej 15 stron i odbieranie telefonów, załatwianie wiz
                itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka