Do Warszawiaków...

17.10.02, 18:01
Czytając posty nie mogę zrozumieć skąd tyle niechęci dal przyjezdnych?
Czy gdyby była praca myślicie że ludzie zostawialiby swoje rodziny,
przyjaciół, środowisko w którym wyrośli i jechali do Warszawy? Ludzie
przyjeżdzają do Warszawy i większych miast, bo poza nimi pracy po prostu NIE
MA. JAKIEJKOLWIEK PRACY. Sytuacja w małych miastach jest po prostu tragiczna.
Ludzie z wyższym wykształceniem i językami obcymi, po 2, 3 lata bez pracy.
Znam małzeństwo, ona ekonomistka, on inż. budowlaniec - pracują w
warzywniaku. Dziewczyna po psychologii jest woźną w szkole za 560zł. A i tak
sa szczesliwcami że wogóle jakąś pracę mają. Dlatego nie dziwie się że
rzucaja tę wegetację i jadą poszukać lepszego losu. Zresztą w tych
wymarzonych dużych miastach dla nich jest praca sprzedawcy w sklepie,
kelnerki w knajpie, opiekunki do dziecka, ochroniarza. Praca na którą
prawdziwy Warszawiak z wykształceniem i językami obcymi nawet by nie spojrzał.
Myślę że trzeba podziwiać tych, którzy nie zgadzaja się na nędzną wegetację i
chcą zmienić swój los.
    • Gość: Beta Re: Do Warszawiaków... IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 12:53
      Tak samo jest wszędzie - austriacy spoza Wiednia nie lubią Wiedeńczyków ...

      Wniosek : Ludzie w złych warunkach szukają winnego "na oślep" .
      A gdyby nie tania siła robocza spoza Warszaway i w Warszawie byłoby gorzej .

      No nic , może ludzie w końcu się nauczą , że podżeranie się wzajemne
      to nie jest ich interes . Ale na pociechę :
      jak będzie lepiej to Warszawiacy będą się o was prosić - będą mogli
      drogo wynajmować wam swoje mieskania . Na drugą pociechę : wielu Warszawiaków
      też przymiera głodem .

      Reasumując : "Kowal zawinił , cygana powiesili "
      • Gość: max Re: Do Warszawiaków... IP: *.crowley.pl 18.10.02, 13:26
        Faktycznie nie lubię tzw. "flancowanej Warszawy"
        Powody?
        Proszę bardzo.
        Ludzie przyjeżdzający do Warszawy sa ogarnięci manią szybkiej kariery i sa
        gotowi zrobić wszystko !!, żeby osiągnąć sukces.
        Kariera, kariera ...
        Praca po 12 h tylko po to żeby się wykazać, bo np. nie ma takiej konieczności.
        Nie rozumieją, że My chcemy po prostu normalnie żyć, mieć rodziny, dzieci i
        trochę wolnego czasu po pracy. Idąc do domu nie chcę rozmyślać co "szczur" z
        Białej Podlaskiej, Białegostoku czy innej miejscowości ze ściany wschodniej
        kombinuje żeby mnie wygryźć ze stanowiska, bo to kolejny etap jego przemyślanej
        kariery.
        Znam sytuację, że Dyrektorem został człowiek z bardzo małej miejscowości i
        orzekł, że do pracy nie będzie przyjmować Warszawiaków, bo oni chcą pracować
        tylko po 8 godzin, chcą mieć wolne w soboty a za nadgodziny to bezczelni
        chcieliby wynagrodzenie i jeszcze do tego nie myśla tylko o pracy bo np.mają
        dzieci.
        Dlatego nie lubię i już. Oczywiście w pewien sposób generalizuję problem ale
        odczucia moich znajomych z różnych miejsc pracy są podobne.Pzdr
        • Gość: Delta Re: Do Warszawiaków... IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 13:40
          max napisał :


          Faktycznie nie lubię tzw. "flancowanej Warszawy"
          Powody?
          Proszę bardzo.
          Ludzie przyjeżdzający do Warszawy sa ogarnięci manią szybkiej kariery i sa
          gotowi zrobić wszystko !!, żeby osiągnąć sukces.
          Kariera, kariera ...
          Praca po 12 h tylko po to żeby się wykazać, bo np. nie ma takiej konieczności.
          Nie rozumieją, że My chcemy po prostu normalnie żyć, mieć rodziny, dzieci i
          trochę wolnego czasu po pracy. Idąc do domu nie chcę rozmyślać co "szczur" z
          Białej Podlaskiej, Białegostoku czy innej miejscowości ze ściany wschodniej
          kombinuje żeby mnie wygryźć ze stanowiska, bo to kolejny etap jego przemyślanej
          kariery.
          Znam sytuację, że Dyrektorem został człowiek z bardzo małej miejscowości i
          orzekł, że do pracy nie będzie przyjmować Warszawiaków, bo oni chcą pracować
          tylko po 8 godzin, chcą mieć wolne w soboty a za nadgodziny to bezczelni
          chcieliby wynagrodzenie i jeszcze do tego nie myśla tylko o pracy bo np.mają
          dzieci.
          Dlatego nie lubię i już. Oczywiście w pewien sposób generalizuję problem ale
          odczucia moich znajomych z różnych miejsc pracy są podobne.Pzdr

          dlatego my Warszawiacy musimy pokazać , że będziemy pracować jeszcze dłużej ,
          za jeszcze mniejsze pieniądze i że nie zależy nam na stanowiskach
          im większe miasto tym większa konkurencja -( najtrudniej podobno jest
          w Nowym Jorku )
          "Musicie od siebie wymagać więcej niż wymagają tego od was inni "
          - powiedział Jan Paweł II ( nie Warszawiak )


          ale poważnie : przecież to naprawdę nie ich wina , że tak dają się
          wykorzystywać , dla Warszawiaków jest to szansa stworzenia atmosfery
          miasta "przyjacielskiego" , tolerancyjnego zgodnie z naszą dewizą :
          "Warszawa da się lubić"





        • Gość: Neptunek Re: Do Warszawiaków... IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 13:46
          Gość portalu: max napisał(a):

          > Ludzie przyjeżdzający do Warszawy sa ogarnięci manią
          szybkiej kariery i sa
          > gotowi zrobić wszystko !!, żeby osiągnąć sukces.

          Moze i tak bylo jeszcze w polowie lat 90 - ale nie wydaje
          mi sie aby i tak bylo w tej chwili, kiedy wiadomo, ze na
          taka szybka kariere jak w tedy juz nie mozna liczyc.




          > Kariera, kariera ...
          > Praca po 12 h tylko po to żeby się wykazać, bo np. nie
          ma takiej konieczności.
          > Nie rozumieją, że My chcemy po prostu normalnie żyć,
          mieć rodziny, dzieci i
          > trochę wolnego czasu po pracy. Idąc do domu nie chcę
          rozmyślać co "szczur" z
          > Białej Podlaskiej, Białegostoku czy innej miejscowości
          ze ściany wschodniej
          > kombinuje żeby mnie wygryźć ze stanowiska, bo to
          kolejny etap jego przemyślanej
          >
          > kariery.

          I tu sie OGROMNIE mylisz!!!! Ja wlasnie pochodze ze
          sciany wschodniej i pracuje od 2 lat w W-wie tylko i
          wylacznie z jednego powodu - u siebie nie mialem szans na
          prace, za ktora moglbym przezyc godnie z miesiaca na
          miesiac! Znalazlem prace w "stolicy" (i BARDZO tego
          zaluje, bo takiego chamstwa i dresiarstwa jak tutaj to ja
          nie widzialem nigdzie indziej!). Dla mnie praca jest
          tylko i wylacznie zrodlem dochodow - a wiec praca 8 h i
          TO WSZYSTKO!!!!! a co obserwuje u siebie w firmie??
          pracuje tu parenascie osob z poza W-wy i one chca
          pracowac 8h bo maja rodziny a pracuje takze wiekszosc
          W-wiakow i to podobno "miejscowych", ktorzy wlasnie robia
          wszystko aby praciowac jak najwiecej bo nie maja po
          prostu co robic w domach!!!! i nie musza wliczac w czas
          pracy np dojazdu do i z domu, ktory zajmuje np w jedna
          strone ponad godzine!!!! I wlasnie nie przez
          przyjezdnych, ale przez W-wiakow trzeba pracowac ponad 8h
          - a jak nie, to obetna premie i powiedza ze ON pracuje
          wiecej to i ty tez mozesz!!!




          > Dlatego nie lubię i już.

          A ja powiem ze nienawidze W-wiakow!!!! sa CHORZY!!!!
          stawki za wynajecie mieszkania sa wyssane z palca!! nijak
          nie maja sie do realiow rynkowych! i wlasnie oni sa
          ogarnieci mania PIENIADZA!!!! a ci przyjezdni pracuja bo
          musza utrzymac z czegos rodziny, a nie tylko napychac
          swoje kieszenie kasa jak do tego sa przyzwyczajeni
          W-wiacy!!! i to jeszcze najlepiej za darmo aby im ta kasa
          wpadala.

          To takze jest dalece posuniete uogolnienie, ale tak jest.

          Pozdrawiam - Neptunek
          • Gość: Delta Re: Do Warszawiaków... IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 13:59
            tak ...
            "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta"

            Najlepiej jak się Warszawiacy z Niewarszawiakami
            szczerze znienawidzą to napewno jednym i drugim się polepszy ...

            Brak słow ...

            Jeszcze mogliby się wziąć za łby bogaci z biednymi
            albo wierzący z niewierzącymi
            albo , żeby siły były wyrównane łysi z rudymi ..

            LUDZIE NIE TEN POZIOM !!!!
            • Gość: Neptunek Re: Do Warszawiaków... IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 14:12
              Gość portalu: Delta napisał(a):


              > Najlepiej jak się Warszawiacy z Niewarszawiakami
              > szczerze znienawidzą to napewno jednym i drugim się
              polepszy ...
              >
              > Brak słow ...
              >
              > Jeszcze mogliby się wziąć za łby bogaci z biednymi
              > albo wierzący z niewierzącymi
              > albo , żeby siły były wyrównane łysi z rudymi ..
              >
              > LUDZIE NIE TEN POZIOM !!!!

              Ale mi nie chodzilo o to, ze od razu "za lby" ale gadanie
              ze za wszystko co sie dzieje zlego w W-wie odpowiadaja
              przyjezdni i to ze wschodniej sciany jest brednia!!! bo
              na pewno nie przyjezdzaja tutaj "dresiarze" itp

              Po prostu w chwili obecnej W-wa NIE daje sie lubic i tyle
              - ale jak to sie mowi sa rozne gusta i gusciki ;)
          • Gość: Asia Re: Do Neptunka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 14:14
            Szanowny Neptunku ze ściany wschodniej. Szczerze Ci współczuję, że musisz się
            tak w tej strasznej Warszawie męczyć, nienawidząc i miasta i jego mieszkańców.
            Wiesz, co najbardziej wkurza warszawiaków u Was wszystkich, przyjezdnych: to,
            że w naszym mieście znaleźliście to, czego nie mogliście znaleźć w rodzinnych
            stronach. Warszawa daje Wam pracę i płacę, a to co Wy dajecie w zamian to
            właśnie takie wypowiedzi jak Twoja: nienawidzę Was, jesteście chorzy, itd. jak
            tu tak strasznie, to może wrócisz na Wschód?
            • Gość: Delta Re: Do Neptunka IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 14:21
              Neptunku


              Nie dajcie się sprowokować pseudoWarszawiakom ,
              oni też są tym wszystkim sfrustrowani .
              Prawdziwy Warszawiak to może i cwaniak ,
              ale swój honor ma i gości szanuje .

              Polacy powinni sobie pomagać , zwłaszcza w czasach globalizmu ..
              • Gość: max Re: Do Neptunka IP: *.crowley.pl 18.10.02, 14:38
                Nawiązujac do tematu.
                Osobyktóre osobiscie znam - nie przyjechały do Warszawy szukać pracy , bo nie
                miały jej u siebie.
                Są to osoby, które posiadały dobre stanowiska w swoich miastach, mieszkania,
                wpływowych rodziców. Ale przyjechały do W-wy bo tu jest "świat", tu są
                możliwości, bo mają duże aspiracje.
                Osobiście znam małżeństwo z dwójką dzieci. Mieszkali 400 km od W-wy. Mieli
                pracę, mieszkanie. Najpierw on przyjechał, pół roku sam mieszkał. Potem
                ściagnął całą rodzinę. Babcie, dziadkowie, ciotki, znajomi etc. zostali tam.
                Oni są sami w W-wie.
                Efekt jaki jest teraz - zarabiają nieźle, kupili mieszkanie, pracują po 12
                godzin dziennie , dzieci są wychowywane przez obce osoby i w mojej ocenie są
                zaniedbane. Nie mają czasu na życie prywatne.Ale już myślą o budowie domu bo
                nie lubią ciasnych mieszkań.
                Czy to jest ta ziemia obiecana? Raj na ziemi?
                • Gość: Neptunek Re: Do Neptunka IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 14:45
                  Oczywiscie, ze w takiej sytuacji, ze ktos ma juz wszystko
                  i wybiera przyjazd do W-wy bo tu jest WIECEJ i LEPIEJ to
                  typowy przyklad pazernosci! i egoizmu! Ciekawi mnie tylko
                  jedno, kiedy ci ludzie dojda do wniosku, ze zmarnowalki
                  zycie swoim dzieciom, ze dzieci sa niewychowane,
                  niewyksztalcone itp ... i ze nie maja zielonego pojecia
                  np co ich dzieci lubia, co pragna, jakie sa ich marzenia,
                  oczekiwania - bo cale zycie przyslania im tylko jeden cel
                  - KASA!

                  Szkoda mi takich ludzi a juz najbardziej ich dzieci :(
              • naturella Re: Do Neptunka 18.10.02, 14:44
                Obydwie strony mają trochę racji. Z jednej strony Warszawa wiele zyskuje dzięki
                przyjezdnym, gdyby nie oni, to rozwój w tym mieście zatrzymałby się, z drugiej
                strony... większość przyjezdnych traktuje Warszawę jak zło konieczne, wszem i
                wobec opowiadają, że nie cierpią miasta i Warszawiaków, a na weekend wyjeżdżają
                do domu. W żadnym stopniu nie przyczyniają się do rozwoju kultury, śmiecą, bo
                przecież to nie ich miasto, nie integrują się z ludźmi, nie robią nic dla
                miasta jako takiego...jak bardzo Warszawa traci, widać dokładnie w weekendy,
                gdy knajpy świecą pustkami - bo wszyscy napływowi jadą do domu. Dlatego też
                reszta Polski ma o Warszawie taką opinię, że brakuje tu jakiegokolwiek klimatu -
                a jak ma być klimat, skoro 60 % mieszkańców traktuje to miast tylko jako hotel
                i przykrą konieczność na pięć dni w tygodniu? Jak tu ma być klimatycznie,
                skoro "szczury" na dyrektorskich stanowiskach znają tylko trasę "praca-dom" i
                parę knajp, a nigdy w życiu nie przeszli się pieszo po
                bardziej "skomplikowanych" ulicach niż Nowy Świat? To jest przerażające i
                pamiętajmy, że klimat miasta nie tworzą mury i ich wiek, ale ludzie właśnie...
                a ci ludzie w Warszawie to w większości ludzie z zewnątrz, którym nijak nie
                zależy na tym, żeby tu było miło.
                Uściślam - nie jestem z Warszawy. Pochodzę z Poznania, w Wawie mieszkam od
                prawie dwóch lat, ale kocham to miasto, znam je dobrze, szwendam się po różnych
                zakątkach, poznaję coraz to nowe miejsca. Znam tutaj zarówno ludzi napływowych,
                jak i rdzennych Warszawiaków (mój chłopak, a co za tym idzie cała jego rodzina
                są rdzenni od wielu pokoleń) i choć czuję się związana emocjonalnie z
                Poznaniem, to również tutaj nie wyrzucę bezmyślnie puszki na ulicy (bo przecież
                nie moje miasto), nie postawię idiotycznie samochodu, nie wyzywam Warszawiaków
                od chamów i prostaków tylko dlatego, że ktoś mi zajedzie drogę... traktuję
                mieszkanie, w którym mieszkam, najbliższe otoczenie i cąłe miasto z szacunkiem -
                bo to, że dla mnie mieszkanie tutaj jest koniecznością, to również
                postanowiłam, że zadomowię się tutaj jak można najbardziej... a dla mnie ten
                szacunek to również poznawanie miasta, ludzi, którzy tu mieszkają, historii i
                ważnych miejsc - żeby móc się wypowiadać na ten temat, a nie tylko rzucać puste
                bluzgi i narzekać. To jest chore.
                A naprawdę mam znajomych, którzy są już tu parę lat, a znają tylko największe
                ulice, i to z okna samochodu. Wkurza mnie to.
            • Gość: Neptunek Re: Do Neptunka IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 14:36
              Gość portalu: Asia napisał(a):

              > Szanowny Neptunku ze ściany wschodniej. Szczerze Ci
              współczuję, że musisz się
              > tak w tej strasznej Warszawie męczyć, nienawidząc i
              miasta i jego mieszkańców.
              > Wiesz, co najbardziej wkurza warszawiaków u Was
              wszystkich, przyjezdnych: to,
              > że w naszym mieście znaleźliście to, czego nie
              mogliście znaleźć w rodzinnych
              > stronach. Warszawa daje Wam pracę i płacę, a to co Wy
              dajecie w zamian to
              > właśnie takie wypowiedzi jak Twoja: nienawidzę Was,
              jesteście chorzy, itd. jak
              > tu tak strasznie, to może wrócisz na Wschód?


              Wlasnie - W-wa DAJE prace i TYLE!!!!!!!!!!!! nic poza to!
              a czyzbym cos przeoczyl, ale chyba czlowiek nie zyje
              tylko dla PRACY! ale widze ze to dla warszawiaka jest nie
              do zrozumienia - niestety :(

              Gdybym tylko mial mozliwosci to bym wrocil od razu, bez
              zastanowienia - kto nie byl tam to nie zrozumie jaka jest
              roznica! a polecam zapoznac sie z innymi rejonami Polski
              - nie tylko W-wa, i miejscami gdzie "warszawiacy" sie
              moga pochwalic .... tylko ciekawe czym.
              • Gość: Asia Re: Do Neptunka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 14:45
                Ale DAJE Ci tę pracę, czyli coś Ci jednak ma do zaoferowania? A co Ty dajesz w
                zamian? Samą żółć kolego wylewasz. Przez takich jak Ty właśnie nie lubi się
                przyjezdnych. Znam i pracuję z mnóstwem osób, które przyjechały spoza Warszawy -
                trzy czwarte mojej - naprawdę całkiem sporej - firmy - to niewarszawiacy. Ale
                jakoś rzadko słyszę, żeby takie brudy na miasto w którym pracują wylewali, jak
                Ty, kolego. I wiesz co? I dlatego są lubiani. Może się zastanów dlaczego tak Ci
                tu źle? A może Ty też powinieneś trochę zmienić nastawienie? Nawet tonacja
                Twojego do mnie posta jest taka raczej mało grzeczna. A czy ja Ci, z
                przeproszeniem, w czymś uchybiłam?
                • Gość: Neptunek Re: Do Neptunka IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 14:55
                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > Ale DAJE Ci tę pracę, czyli coś Ci jednak ma do
                  zaoferowania? A co Ty dajesz w
                  > zamian? Samą żółć kolego wylewasz. Przez takich jak Ty
                  właśnie nie lubi się
                  > przyjezdnych. Znam i pracuję z mnóstwem osób, które
                  przyjechały spoza Warszawy
                  > -
                  > trzy czwarte mojej - naprawdę całkiem sporej - firmy -
                  to niewarszawiacy. Ale
                  > jakoś rzadko słyszę, żeby takie brudy na miasto w
                  którym pracują wylewali, jak
                  > Ty, kolego. I wiesz co? I dlatego są lubiani. Może się
                  zastanów dlaczego tak Ci
                  >
                  > tu źle? A może Ty też powinieneś trochę zmienić
                  nastawienie? Nawet tonacja
                  > Twojego do mnie posta jest taka raczej mało grzeczna. A
                  czy ja Ci, z
                  > przeproszeniem, w czymś uchybiłam?


                  Tonacja???? oooo zabawiamy sie w psychologa a moze
                  grafologa???? tylko jakos nie slyszalem o grafologii z
                  pisma komputerowego - ale coz, czlowiek sie uczy cale zycie.

                  A tak powaznie - odpowiem krotko na pierwsze pytanie - ja
                  daje siebie, swoje wyksztalcenie, swoje doswiadczenie,
                  swoje umiejetnosci i swoja wiedze! A co dostaje w zamian
                  - TYLKO pensje. Zaraz pewnie bedzie odpowiedz za to moje
                  TYLKO wiec od razu wyjasnie - TYLKO poniewaz 95% tego co
                  "dostalem" niby od W-wy musze w niej zostawic! tylko i
                  wylacznie przez ludzka pazernosc. I tak prawde mowiac
                  W-wa nic wiecej mi nie DAJE, bo cokolwiek ja chce to
                  musze sobie za to ZAPLACIC, a z czego - no oczywiscie z
                  tego co tu zarobie wiec sie koleczko zamyka.

                  A czy mam ja przez to lubic? wystarczy wyjsc na spacer
                  wieczorem - strach przejsc ulica, strach jechac
                  tramwajem, strach stac na przystanku, bo nigdy nie
                  wiadomo czy zaraz nie podejdzie 3 dresiarzy i ZARZADAJA
                  kasy czy mojego telefonu, nie wspomne juz o tym, ze
                  strach zostawic auto pod blokiem, bo na pewno komus sie
                  spodoba i sobie je wezmie, bo wyjdzie z zalozenia, ze to
                  wlasnie daje mu jego kochana W-wa.

                  Wbrew pozorom lubie W-we za jej "dostepnosc kulturalna" -
                  ale niestety musze za nia placic kasa sporo wieksza niz
                  gdziekolwiek indziej.
                  A co za tym idzie to fakt, iz niby pensje sa tu wieksze
                  niz gdziekolwiek indziej, ale i wszystko inne jest sporo
                  drozsze! Tak - wolny rynek.
                  Piwo w knajpce - 10 zl!!! za co???!!!!
                  • Gość: Asia Re: Do Neptunka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 15:03
                    Tonacja = klimat wypowiedzi. Twój jest w dalszym ciągu zaczepno - ciut
                    obraźliwy. Jesteś, facet, nieźle sfrustrowany. Podjąłeś decyzję, przyjechałeś
                    tu, dostałeś tu pracę, rozumiem, że gdzieś tu mieszkasz, więc siłą rzeczy
                    musisz tu zostawiać pieniądze. Że tak duże? Ale to dotyczy nas wszystkich
                    żyjących w tym mieście, czy się tu urodziliśmy, czy przyjechaliśmy. Mnie też
                    nie zachwyca 10 zł za piwo w knajpie, i dlatego spożywam je z mężem na kanapie.
                    Za znacznie mniej, a też przyjemnie. Czego i Tobie - mimo jawnej Twojej
                    niechęci - serdecznie życzę (z żoną, nie zmężem, rzecz jasna...)
                    Asia
                    • Gość: Neptunek Re: Do Neptunka IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 18.10.02, 15:14
                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      > Tonacja = klimat wypowiedzi. Twój jest w dalszym ciągu
                      zaczepno - ciut
                      > obraźliwy.

                      Zaczepny - tak - bo na tym polega prowadzenia i
                      utrzymanie "rozmowy"
                      Obrazliwy - subiektywne odczucie, ale z zalozenia nie ma
                      taki byc.





                      > Jesteś, facet, nieźle sfrustrowany. Podjąłeś decyzję,
                      przyjechałeś
                      > tu, dostałeś tu pracę, rozumiem, że gdzieś tu
                      mieszkasz, więc siłą rzeczy
                      > musisz tu zostawiać pieniądze. Że tak duże? Ale to
                      dotyczy nas wszystkich
                      > żyjących w tym mieście, czy się tu urodziliśmy, czy
                      przyjechaliśmy. Mnie też
                      > nie zachwyca 10 zł za piwo w knajpie, i dlatego
                      spożywam je z mężem na kanapie.
                      >
                      > Za znacznie mniej, a też przyjemnie. Czego i Tobie -
                      mimo jawnej Twojej
                      > niechęci - serdecznie życzę (z żoną, nie zmężem, rzecz
                      jasna...)

                      Zgadza sie ze podjalem decyzje i akurat padlo na W-we, i
                      zgadza sie ze ceny dotykaja wszystkich, bez znaczenia czy
                      przyjezdny czy tez tubylec, jednak dyskusja zaczela sie
                      od tego, ze wina zostala zwalona na przyjezdnych za
                      obecny stan - niestety niekoniecznie slusznie. Troche
                      zachaczyla - poprzez moj ton zaczepny ;) - o inne
                      aspekty, ale na tym to polega.

                      Dziekuje za ciekawa dyskusje, zycze milego weekendu -
                      niestety albo stety spedzanego w W-wie.

                      Pozdrawiam - Neptunek
                    • Gość: bea Re: Do Neptunka IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.10.02, 18:57
                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      > Tonacja = klimat wypowiedzi. Twój jest w dalszym ciągu zaczepno - ciut
                      > obraźliwy. Jesteś, facet, nieźle sfrustrowany.

                      Asiu,
                      Ty tez nie jestes aniolkiem. Ton Twojej wypowiedzi tez jest obrazliwy, bo
                      ironiczny. Moze to cecha typowa dla Warszawian, a raczej, jak mowia w Krakowie -
                      Warszawiakow? :-)
                  • Gość: agulha Re: Do Neptunka IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 20.10.02, 13:16
                    > A tak powaznie - odpowiem krotko na pierwsze pytanie - ja
                    > daje siebie, swoje wyksztalcenie, swoje doswiadczenie,
                    > swoje umiejetnosci i swoja wiedze!
                    Nie dajesz przecież, tylko sprzedajesz: uczciwy interes, a nie żadne
                    poświęcenie.
                    A co dostaje w zamian
                    > - TYLKO pensje.
                    Nie tylko, także wszelkie plusy mieszkania w wielkim mieście i stolicy -
                    mnóstwo kin, teatrów, lokali, komunikację miejską, taksówki (I taryfa), dobre
                    połączenia krajowe i zagraniczne (loty, kolej itd), łatwy dostęp do urzędów
                    centralnych, konsulatów itede itepe.
                    Zaraz pewnie bedzie odpowiedz za to moje
                    > TYLKO wiec od razu wyjasnie - TYLKO poniewaz 95% tego co
                    > "dostalem" niby od W-wy musze w niej zostawic! tylko i
                    > wylacznie przez ludzka pazernosc.
                    Jakkolwiek zgadzam się z Tobą, że pewne rzeczy w Warszawie są za drogie, ale
                    rynek jest rynek. Jeśli Ty zarabiasz tutaj np. 4000, a Twój kolega w Twoim
                    mieście 1000 (bywa), to nawet jeśli po uwzględnieniu różnicy kosztów zostaje
                    więcej Tobie, czy uważasz się za pazernego? Nie - na pewno uważasz, że po
                    prostu wykazałeś się lepszą umiejętnością ustawienia się w życiu. Nie Ty jeden
                    zarabiasz więcej w Warszawie, także sprzedawcy, właściciele firm, wynajmujący
                    lokale itd - i te wszystkie koszty w rezultacie obciążają wszystkich warszawian
                    (tzn. osoby tu mieszkające), więc i Ciebie - to chyba normalne?
                    I tak prawde mowiac
                    > W-wa nic wiecej mi nie DAJE, bo cokolwiek ja chce to
                    > musze sobie za to ZAPLACIC, a z czego - no oczywiscie z
                    > tego co tu zarobie wiec sie koleczko zamyka.
                    Jeśli jesteś stratny - bilans wychodzi ujemnie - i masz wybór, to wracaj
                    pracować do siebie, czy ktoś Cię tu trzyma siłą?!
                    >
                    > A czy mam ja przez to lubic? wystarczy wyjsc na spacer
                    > wieczorem - strach przejsc ulica, strach jechac
                    > tramwajem, strach stac na przystanku,
                    Toś Ty cholernie strachliwy jakiś. Ja tu mieszkam ponad 30 lat, nieraz wracałam
                    do domu autem o 1 czy 2 w nocy (raz mnie policja przed domem wylegitymowała :-
                    )), albo autobusem po północy, chodzę po ulicach wieczorami, jak mówię, nawet
                    do pierwszej w nocy, mieszkam w normalnym bloku w dzielnicy uważanej za niezbyt
                    bezpieczną (Wrzeciono) i nikt mnie nawet nie zaczepił. Aha, jestem kobietą, a
                    mój wzrost i wygląd na pewno nie budzą respektu potencjalnych bandziorów (156
                    cm :-)).
                    bo nigdy nie
                    > wiadomo czy zaraz nie podejdzie 3 dresiarzy i ZARZADAJA
                    ortografia taka jakaś niekonwencjonalna...
                    > kasy czy mojego telefonu,
                    a musisz nim machać idąc po ulicy czy jadąc tramwajem? Inna rzecz, że napady
                    zdarzają się w całym kraju i wcale nie tak często - żadnego z moich licznych
                    znajomych coś takiego, na szczęście, nie spotkało
                    nie wspomne juz o tym, ze
                    > strach zostawic auto pod blokiem, bo na pewno komus sie
                    > spodoba i sobie je wezmie,
                    to prawda, kradzieże samochodów są częste, ale nie tylko w Warszawie, w końcu
                    znany niemiecki slogan to "jedziesz na wakacje do Polski? Twój samochód już tam
                    jest".

                    > Wbrew pozorom lubie W-we za jej "dostepnosc kulturalna" -
                    > ale niestety musze za nia placic kasa sporo wieksza niz
                    > gdziekolwiek indziej.
                    Jak mówiłam, tu pensje są większe, a poza tym zwykle w stolicy występują ci
                    lepsi artyści (w każdym kraju), a lepszy artysta żąda wyższych honorariów.

                    Nikt nie żąda od Ciebie uwielbienia Warszawy ani jej mieszkańców, ale jesteś
                    wolnym człowiekiem: nie podoba Ci się coś? Spróbuj to zmienić (np. zajmij się
                    polityką), wyjedź stąd albo pogódź się z tym, czego zmienić nie możesz.
                    Pozdrawiam

                    A.
    • Gość: Delta Re: Do Warszawiaków... IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 15:05
      Ceny są takie same dla Warszawiaków i nie Warszawiaków ,
      tyle , że Warszawiacy pichcą byle co w domu i nie chodzą po
      knajpkach tylko jedzą z jednego gara , ze swymi rodzinami .
      Ale właściwie , to powinni dążyć do tego , żeby w ich mieście
      zostało jak najwięcej pieniędzy .
      I może kiedyś się tego doczekam ...
      Wtedy przyjezdni będą się zachwycać jak tu pięknie i bulić za
      to piękno .
      • Gość: Asia Re: Do Warszawiaków... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 15:13
        Zapewniam Cię, że nie jem z jednego gara z całą rodziną, jak to wdzięcznie
        ująłeś, tylko w godzinach pracy wydaję ciężką kasę na obiady może w tych samych
        knajpach co i Ty. A argument jest nie fair: znaczy, nasza wina, że się tu
        urodziliśmy, bo możemy sobie upichcić z jednego gara, tak? A przyjezdnym należy
        się specjalne traktowanie, bo tu przyjechali, dostali miejsca pracy, i nie mogą
        sobie upichcić, tak? A dlaczego nie mogą? Zdaje się, muszą gdzieś mieszkać, a
        kuchnia jest raczej w standardzie każdego blokowiska przewidziana.
        • Gość: Delta Re: Do Warszawiaków... IP: *.kapsch.com.pl 18.10.02, 15:38
          Myślę , że powinniśmy uświadamiać nieWarszawiakom ,
          że :
          1)Warszawa jest domem dla wszyskich Polaków
          2)nieWarszawiacy są tu mile widziani
          3)w Polsce jest dosyć do zrobienia dla wszystkich
          4)na wszelkich niechęciach między różnymi grupami społecznymi
          bogacą się tylko niektórzy politycy
          5)przypominać dziesiąte przykazanie dekalogu
          6)uczyć ich zdrowego lokalnego patriotyzmu
          7)uczyć ich solidarności z nami
      • anat Re: Do Warszawiaków... 21.10.02, 15:54
        Gość portalu: Delta napisał(a):

        > Ceny są takie same dla Warszawiaków i nie Warszawiaków ,
        > tyle , że Warszawiacy pichcą byle co w domu i nie chodzą po
        > knajpkach tylko jedzą z jednego gara , ze swymi rodzinami .
        > Ale właściwie , to powinni dążyć do tego , żeby w ich mieście
        > zostało jak najwięcej pieniędzy .
        > I może kiedyś się tego doczekam ...
        > Wtedy przyjezdni będą się zachwycać jak tu pięknie i bulić za
        > to piękno .



        MAM ZNAJOMYCH, PRZYJEZDNYCH, U KTRYCH JADLAM PYSZNY OBIAD KTOREJS NIEDZIELI.
        PYTAM SKAD WY MACIE TAKIE PYSZNE OWOCE WARYWA A ONI MI NA TO ZE OD MAMY,
        DZIADKA CIOCI Z OGRODU. I WLASNIE ONI PRZYJEZDNI PICHCA W GARACH PRZEZ CALY
        TYDZIEN BO MAJA ZA DARMO PRZYWIEZIONE PYSZNE JEDZONKO. MALO TEGO NA SWIETA JADA
        DO DOMU, DO RODZICOW I TAM JEDZA PRZEZ CALE SWIETA SWINIACZKI, KROWKI KURKI Z
        RODZICOW GOSPODARSTWA. A MY MUSIMY LATAC PRZED SWIETAMI I KUPOWAC KUPOWAC
        KUPOWAC...

    • karolek Re: Do Warszawiaków... 22.10.02, 13:35
      Generalnie cała ta dyskusja jawi się jako wylewanie kubła z własnymi żalami na
      innych.

      Ja jestem tzw. rdzennym Warszawiakiem, pracuję w nędznej firmie i krew mnie
      zalewa że często pracodawcy wolą zatrudnić przyjezdnych niż nas bo Ci są
      bardziej oddani temu co robią. I ok brawo dla Was, że macie taką opinię, a ja
      na miejcu pracodawcy też wolałbym osobę która jest gotowa pracować 14 zamiast 8
      godzin w tygodniu. A to że to rodzi w Warszawiakach sprzeciw, No cóz u osób
      które faktycznie chcą cięzko pracować po te 14 godzin jest to uzasadnione, a ci
      z nas którzy dalej tkwią w słodkich latach 90 i sa przekonaniu ze samo to iz są
      z Warszawy i mają wykształcenie wyższe da im 4000 PLN powinni sie stuknac w
      czoło.
      Sam pracowałem ponad rok w Londynie i nie płakałem, że nikt mnie nie niańczył,
      nie zajmował się mną, a Londyn oferował mi piwo za 2,5 funta. To i tak by nie
      miało sensu cieszyłem się że mogę tam pracować i czasami wypić to obrzydliwie
      drogie piwo razem z Anglikami (którzy płacili za nie tyle samo co ja) Przecież
      zawsze mogłem wrócić do Warszawy i rozkoszować się domową atmosferą mojego
      miasta co i Wam polecam "mieszkańcy kresów" jesli Wam się tu nie podoba.
      Warszawa od tego nie upadnie a co jedynie Wy możecie cierpieć głód. Nikt
      Was tu nie trzyma siłą, a nie wierze żebyście byli tu tylko po to żeby Warszawa
      się rozwijała dzięki Waszej cięzkiej pracy

      Pozdrawiam
      Karol

      PS: Bezrobocie w Waszych rodzinnych województwach też nie jest naszą winą.
      • Gość: m Re: Do Warszawiaków... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 23:45
        mnie wygryzła z roboty "bidulka" spoza Wawy, której pomagałam, doradzałam,
        wspierałam, bo takie to zahukane, bezradne i potrzebujące było... nigdy więcej
    • Gość: raya Re: Do Warszawiaków... IP: proxy / *.chello.pl 22.10.02, 14:49
      taka wypowiedź to charakter polaków. Z opowiadań starszych wiem , że wolę być
      pod rządami innego państwa aby tylko nie rządził Polak. Polak to tylko złodziej
      i cham. prostaczek , który może zmywac gary. Przykład z dnia dzisiejszego , a
      proszę bardzo. Supermarkiety - gdy powstawały pierwszwe w w-wie kierownictwo
      było tzw. z obcego kraju , warunki i czas pracy były dla pracowników
      konkurencejne , ale gdy kierownikami zostali polacy zmieniło sie . Dlaczego ?
      To proste , za afirmacją rządu jedynym pomysłem na realizacje planu sprzedaży i
      zysków jest zmniejszenie płac i zatrudnienia. I tylko wieś się na to zgodziła.
      Pcha się i liże dupę aby być w w-wie. Żadna nacja , która osiągneła sukces tak
      się nie zachowoju jak polaczek. Pracujta za darmo a będzie w polsce jeszcze
      lepiej. Obniżanie PDOP jest absurdem , bo tylko obniżenie PDOF zmniejszy koszty
      produkcji i bezrobocie, Jestem gł. ksiegową w agencji rządąwej.
      • Gość: hjk Re: Do Warszawiaków... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 15:21
        to widać
        najlepiej jest ponarzekać, pieprzyć głupoty, juz nie chce sie tego słuchać,
        winny ten bo ........., a tamten bo .........,
        są cieżkie czasy dla wszystkich , każdy to czuje i nie ma sensu oskarżać sie
        nawzajem, do niczego to nie prowadzi
    • Gość: bea Re: Do Warszawiaków... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.10.02, 19:33
      Ja tez pochodze "ze wschodu" i kilka lat temu przyjechalam do Wawy na studia.
      Spotykalam sie z roznym przyjeciem - niektorzy byli mili, pomagali (takze
      Warszawianie), a inni traktowali mnie z gory - TYLKO Ci ze stolicy. A
      kompleksow mialam sporo... Okazalo sie, ze zupelnie niepotrzebnie. Czy to moja
      wina, ze nie chcieli pracowac za takie pieniadze, za ktore ja pracowalam?
      Mozecie mi wierzyc - mnie bylo ciezej, bo nie mieszkalam z rodzina, bo mi nikt
      nie podsuwal obiadkow pod nos, kiedy wracalam o 22. zmeczona po calym dniu
      nauki i pracy, to ja musialam sie martwic, z czego zaplace rachunki i ile moge
      wydac w markecie, zeby bylo mnie jescze stac na bilet do domu pod koniec
      miesiaca. Pierwszy rok byl BARDZO trudny, ale niczego nie zaluje. Teraz mam
      dobra prace, bo chociaz na poczatku pracowalam za niewielkie pieniadze i
      ciulalam z miesiaca na miesiac, to przynajmniej zdobylam doswiadczenie. Nie
      wstydzilam sie niskich zarobkow, chociaz moi znajomi Warszawianie dziwili sie,
      ze za tak malo pracuje. Ja sie tu nauczylam jednego - na dobre zycie trzeba
      sobie zasluzyc ciezka praca. A niektorym Warszawianom, i nie tylko
      Warszawianom, caly czas sie wydaje, ze to polowa lat 90. Teraz mamy KRYZYS i
      kazdemu jest ciezko. Moze zamiast skarzyc sie na tych ze wschodu,
      ktorzy "zabieraja" Wam prace, pora zakasac rekawy i w koncu wziac sie do
      roboty? Gwoli scislosci, nie haruje 14. godzin na dobe, i mam jeszcze czas na
      sprzatniecie mieszkania, ugotowanie obiadu i pojscie z mezem wieczorem do kina.
      Pozdrawiam wszystkich Warszawiakow i Przyjezdnych
      Bea.
Pełna wersja