Gość: 26latek
IP: *.daminet.pl
15.09.06, 15:47
Mam 26 lat. Nigdy nie pracowałem. Jestem wrażliwym człowiekiem i psychicznie
mnie męczy gdy muszę obcować z ludżmi agresywnym, którzy narzucają mi swoje
zdanie, krzyczą i są złośliwi. A niestety tak, z tego co wiem, często bywa w
pracy. Miałem okazje to widzieć-byłem na dwóch praktykach podczas studiów(w GW
i TVN).
Nie potrzebuję pracy, nie jestem bogaczem, ale też nie mam wysokich wymagań.
Wystarcza mi książka i coś do poczytania ciekawego na sieci. Ubrania kupuję
raz w roku. Ze skromnego kieszonkowego mogę uzbierać aby raz w miesiącu
naprawdę dobrze pobawić się przez weekend (czwartek, piątek, sobota). Nie
widzę więc potrzeby pracy jak na razie. Bo po co ? Aby się męczyć ? Pieniądze
nie są mi potrzebne, nie posiadam dziewczyny ani nie zamierzam mieć(zauważyłem
że to one zmuszają najczęściej facetów do harówy na kase i status-współczuje
takimi ofiarom).
Skończyłem dziennikarstwo i komunikację społeczną oraz kończę stosunki
międzynarodowe. I co ? Zostanę redaktorem Wyborczej albo ambasadorem w Indiach ?
Raczej nie, więc darujmy sobie. Studia były okresem, gdzie poznałem ciekawych
ludzi, byłem na fajnych imprezach, zdobyłem wiedzę na egzotyczne tematy. Ale
nie sądzę by była przydatna w pracy.
Tak, nie chce pracować i boję się pracy. Czy to coś niezrozumiałego ? Skoro
nie mam powodu by pracować przez najbliższy okres to nie będę, wolę aby stać
mnie było na mniej, niżbym miał się męczyć z osobami które wiedzą tylko jak
zarabiać pieniądze i się wywyższają nade mną. Tym bardziej iż z moimi studiami
i kwalifikacjami, oraz zdolnościami językowymi(angielski i niemiecki) co
najwyzej mógłbym stać w Kauflandzie.
Dlatego darujcie sobie o darmozjadach, którzy nie chcą iść do pracy
komentarze. Praca jest albo nieosiągalna, albo nie daje niczego co
wynagradzałoby mękę jaka jej towarzyszy. Współczuje jednocześnie ludziom,
którzy nie maja wyboru.