Gość: willow
IP: *.alpat.net
26.03.04, 14:19
Denny i schematyczny film. Jakby prawdziwy żołnierz zachowywał się na wojnie
tak jak bohater to by go dawno zabili - wyrzuca magazynki zostawiając ślady,
drze się kiedy zabijają mu kolegę choć nic już nie zrobi, ale "oczywiście"
musi dać znać wrogowi, że jeszcze on żyje...a poza tym jak idzie pod koniec
filmu po tym lodzie - taki mróz i niewiadomo skąd lód się topi? Nie
wspominając już o całej reszcie naciąganych faktów... Amerykanie
poczuli "ruch w interesie" kina wojennego i na potęgę zalewają nas teraz byle
g** żeby tylko było o wojnie.Niestety kto pierwszy, ten lepszy - "Szeregowca
Ryana" przebić (na razie) się nie udało - i dobrze, bo Spielberg jest tylko
jeden!