Dodaj do ulubionych

Farma Larsa von Triera

IP: 195.85.227.* 09.04.04, 10:37
Dogville zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Z niecierpliwością czekam na drugi
film. Nie rozumiem co prawda dlaczego von Tier krytykuje w swoich filmach
amerykę. Niech się zajmie swoim krajem. Nie mam nic przeciwko krytykowaniu
ameryki, ale niech to robią amerykanie (albo arabowie). Ja czułbym się
dziwnie gdyby np. Estończycy, Mongołowie lub Egipcjanie kręcili filmy w
których krytykowaliby Polskę, bałagan u nas, Leppera. Ja rozumiem że można to
atakować - ale róbmy to sami. Gdyby von Tier nakręcił film o bałaganie i
głupocie w Polsce - tobym się wściekł. Gdyby zrobił to Wajda - to OK.
Rozumiem że von Tier krytykuję amerykanów dla ... zarobienia w stanach kasy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zoltarus Re: Farma Larsa von Triera IP: 193.201.167.* 09.04.04, 10:55
      Zapewne Lars jest wkurzony tym że Amerykanie rządzą światowym kinem.
      To jego wizja tego kraju, w którym de facto nigdy nie był. Chce wrzucić kilka
      swoich kamyczków do ich imperialistycznego ogródka (że niby nie wszystko
      wygląda tak pięknie jak w produkcjach z Hollywood). Mnie to się podoba. Czekam
      na kolejne filmy.
    • Gość: Leluj Re: Farma Larsa von Triera IP: 195.94.222.* 09.04.04, 12:32
      A gdzie Trier w Dogville krytykuje ameryke???
      • Gość: wodniczka Re: Farma Larsa von Triera IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:02
        ludzie, czy wy w ogole myslicie?
        przeciez ten film to JEST krytyka Ameryki.
        zastanow sie jeszcze, jak nie rozumiesz, to pytaj dalej.jak nie siebie to mnie.
        czekam
    • Gość: p53 Re: Farma Larsa von Triera IP: *.iimcb.gov.pl 09.04.04, 12:42
      Uważam że słowa (czy obrazy) krytyki z zewnątrz są bardzo istotne bowiem
      pokazują obraz pełniejszy niż krytyka wenętrzna. Film o wadach polaków Wajdy
      byłby o tyle niepełny że nie byłoby w nim (jak sądzę) krytyki samego Wajdy,
      który jest przecież elementem polskiej - dla jednych pięknej dla innych
      popapranej - rzeczywistości filmowej. Poza tym ciekawa jest krytyka poprzez
      spojrzenie z pespektywy innej kulury i społeczności. Jesli USA mieszają się
      (zarówno pozytywnie jak i negatywnie) do interesów całego świata to dlaczego
      cały świat nie może ich oceniać?
      Ja zatem czekam zarówno na nowy fim von Triera jak i mongolską krytykę filmów
      Wajdy. I nawet nie wiem czy to drugie nie byłoby ciekawsze...
      Pozdrawiam

      PS. Co ciekawe sam von Trier podobno nigdy nie był w Stanach (strach przed
      lataniem), a wydaje się wiedzieć o społeczeństwie USA więcej niż niektórzy
      Amerykanie. To było dla mnie miłe zaskoczenie w Dogville.
      • Gość: Jan K. Lars von Trier o Kubie IP: *.asm.bellsouth.net 11.04.04, 13:31
        Jego film o Kubie jest druzgocącą krytyką zamordystycznego komunizmu. Pokazuje
        jak Fidel i jego ferajna śmieją się ze swoich trzymanych w skrajnej biedzie
        poddanych podczas gdy elita partyjna pławi się w luksusie. Lars von Trier
        pokazuje, jak agenci kubańskiej ubecji chodza po domach i wyciągją
        trzynastoletnie dziewczynki do pracy w hotelach dla cudzoziemców.

        Lars von Trier planuje teraz film o Korei Północnej pokazujący kulisy
        zagłodzenia na śmierć 3 milionów poddanych przez wiernych uczniów Lenina. W
        wywiadzie w sobotnim Le Monde (10.04.2004) Lars von Trier powiedział, że po to
        robił filmy o okropnej Ameryce, aby zarobić pieniądze na zrobienie filmu o
        Korei Północnej. Powiedział, że ani jeden prywatny producent z Hollywood i
        ministerstwa i fundusze kulturalne z Europy nawet nie odpowiedziały na jego
        listy i telefony w sprawie finansowania filmu o Korei Północnej. "Nigdy nie
        przypuszczałem, że Kim Dżong Il ma tylu zwolenninków w swiecie kultury" mówi
        Lars von Trier.

        Jan K.
        • Gość: bruno@adres.pl GRATULUJĘ I OSTRZEGAM IP: *.war.pl.prserv.net 11.04.04, 17:56
          Ostrzegam (tylko tych niezorientowanych) czytelników, ze to o Kubie i Korei to
          tylko fantazja Jana K.
          A Janowi K. gratuluję wyobraźni i pomysłów :-))

          Bruno
    • Gość: Ruda Re: Farma Larsa von Triera IP: 217.96.76.* 09.04.04, 13:01
      To, że Trier krytykuje Ameryke w zasadzie wychodzi tylko podczas wywiadów z
      nim, ewentualnie miejsca akcji filmu. Dla mnie tak naprawdę jest to film o
      naturze ludzkiej i mógłby odnosić się do społeczności każdego z państw. Zrobił
      na mnie niesamowite wrażenie i w trakcie oglądania kompletnie nie odbierałam
      tego jako krytyki USA. Czekam na kolejne filmy tego cyklu z niecierpliwością:)
      • Gość: bender Re: Farma Larsa von Triera IP: *.chem.uw.edu.pl 09.04.04, 13:49
        Zeby "ZAISTNIEĆ" trzeba zostac zauwazonym w USA.
        A Amerykanie lubia mowic i sluchac o sobie.
        :)
      • Gość: anna Re: Farma Larsa von Triera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.04, 14:50
        Dla mnie też to nie jest krytyka jednego państwa, film jest uniwersalny. A
        w "Ameryce" w jakiś sposób wszyscy żyjemy. On zresztą nie krytykuje, lecz
        bezpardonowo i uczciwie się "wykłóca".
    • Gość: TEKLA VIVA LARS !!!! ...zniszcz ich !!! BÓG KINA !!!! IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 08:18
      ...
      • Gość: wodniczka Re: VIVA LARS !!!! ...zniszcz ich !!! BÓG KINA !! IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:07
        im wiecej takich kretynow/nek, tym gorzej bedzie z ludzkoscia.polecam tanie
        chwyty larsa (bach jest dobry , trier nie, ciekawa scenografia, ale czy na
        pomysle oparta demagogia to wszystko-konsumujcie nadal tylko kulture glownego
        nurtu , a bedzie wam sie podobalo...), ci ktorzy chca przezyc sztuczne
        khatarsis i inne takie.biczowanie sie i innych jest nadal w modzie, luter by
        sie usmial. tyle klat, ludzie , a wy wciaz oczami swierzo wychrzczonego na
        swiat patrzycie.przypominaja mi sie tylko fanatycy swiata.POSWIECENIE!-to jest
        slowo, nie? zlizujcie nadal sreberka z czekoladopodobnych wyrobow...
        • Gość: ole ! TRIER to GENIUSZ !!! IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 12:56
          TRier jest GENIALNY...i odważny....CZAPKI A GŁÓW !!!!
          Porównajcie sobie z 'Pasją"...albo nawet z Greenewayem,
          Jarmuschem,,,,cokolwiek...TRIER to geniusz....
        • Gość: eof chroń nas Boże od fałszywych proroków IP: *.chello.pl 11.04.04, 17:22
          sztuczne khatarsis to nieszczęsna "pasja". ty natomiast naucz się po polsku
          swoje myśli formułować, zanim zaczniesz pomstować na kretyństwo - twój
          komentarz jest bełkotliwy i bezładny.
    • renia789 Re: Farma Larsa von Triera 11.04.04, 15:52
      Ogladalam film "Dogville" z pelnym podziwem dla rezysera. Ale nie zauwazylam aby
      w nim Lars von Tier ukazywal jakas wrogosc do amerykanow, raczej do bezmyslnych
      ludzi. Jestem ciekawa jak bedzie wygladal jego nowy film
      • Gość: Ija Ijewna Ticha Amerykę-li krytykował, czy świat cały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 23:27
        Primo: Zwykle poprzez szczegółowe i jednostkowe obrazuje się czasem wraźniej
        to, co ogólne. Tak było między innymi w Dogville; kąśliwy obraz Ameryki, nie
        wyklucza się z uniwersalnym przekazem.
        Secundo, czyli dlaczego to krytyka Ameryki. Na wprost: bo to jest Ameryka lat
        Wielkiego Kryzysu, mówią o tym stroje, zachowania, archiwalne zdjęcia pod
        koniec filmu i bardzo okrutnie puszzczony na koniec utwór Bowiego "Young
        American". Mniej na wprost: Bo Trier w tym filmie pokazał, do jakich wykrzywień
        może doprowadzić ludzi bardzo typowa dla Ameryki tzw. purytańska moralność,
        jej, excusez le mot, bogoojczyźniane wartości. Dogville to klasyczne małe
        miasteczko w Stanach, gdzie "każdy musi mieć swoje miejsce".
        Tertio, czyli dlaczego ogólnie - nie będę się tu rozpisywać o powszechności
        ludzkiej kondycji, ale zwrócę uwagę na kilka rzeczy: umowność sceny, która
        kojarzyła mi się z psychodramą, jakby miejscem psychologicznego eksperymentu
        (jeszcze z czasów Milgrama ;), gdzie rzeczy nieistotne są tylko zamarkowane, bo
        rozproszą umysł od tych naprawdę istotnych. Komentarz/didaskalia zza kadru;
        przez swoją pozorną neutralność wyjątkowo okrutny - taka stylistyka baśni
        Andersena, czy Wilde'a.

        A co do tytułu Trierowskiej trylogii: "USA, Land of the Opportunities", mogę
        się tylko oblizać. Ciekawe, ilu ludzi w rozkosznej naiwności weźmie go na
        serio...
    • Gość: Turrb Retsull Żenujący obłudny żongler chodliwymi temacikami IP: *.4web.pl 12.04.04, 10:53
      hehe-co teraz jest trendy-ano jechanie po USA ile się da-no poprostu nóż w
      masełko-Trier to taki specjalista od wdrażania miernych ideologii.


      • cptniamo zbieram na statyw dla Triera 22.04.04, 11:23
        Wodniczka - brawo, świetny post. Przypomniałam sobie stare, dobre teksty
        dzisiejszego pupilka Kuby Wojewódzkiego - z czasów "Brumu".
        Mówicie, jak Trier potrafi cudownie wyabstrahować się, obejrzeć Amerykę z
        Marsa... A przecież treść i sposób jej realizacji jest u Triera tak ohydnie
        amerykański - znaczeniu: prosty, "łopatologiczny". Uwielbiacie Triera, bo
        porusza serduszka jak Leonardo di Caprio na Titanicu, a jest przecież reżyserem
        ambitnym. Trier wygrywa casting na ulubieńca snobów. Uwielbiacie go, ale nie
        zauważacie jednej subtelności. Tej, która sprawia, że to Jarmuscha, a nie
        Triera cenię, ale to moja prywatna opinia i nikt nie ma prawa stwierdzać
        autorytatywnie, że Trier jest lepszy od Jarmuscha. No cóż, trudno zrozumieć
        Jarmuscha, a Triera łatwo. Pozornie łatwo.
        Albowiem, moi drodzy, to nie tak, że Trier albo mówi o Ameryce (Dogville,
        Tańcząc w ciemności), albo jest efekciarsko kontrowersyjny (Idioci, Przełamując
        fale). /Niestety, tylko tyle widziałam./ Jeśli chodzi o trylogię złotego
        serduszka (chodzi o serduszka Bess, Karen, Selmy), a także o Dogville - tematem
        jest poświęcenie oraz psychika człowieka, który jest zdolny do poświęcenia.
        Karen potrafi poświęcić się cała dla czegoś, do czego jest przekonana; Bess -
        dla miłości; Selma - dla miłości i poczucia macierzyńskiego obowiązku. Oznacza
        to, że zapominają o sobie. Jedna niszczy swoje życie rodzinne spastykując przy
        rodzinie, druga traci życie, Bess... nie pamiętam co. To jest niezrozumiałe w
        dzisiejszym świecie, gdzie jedyna słuszna ideologia to wiara
        w "ja", "Mnie", "moje". Trier prowadzi dyskurs ze wspłczesnością - przecież na
        te trzy bohaterki patrzymy jak na wariatki, nie ukrywajmy - zresztą Trier
        sugeruje nam to spojrzenie (naiwność wszystkich trzech bohaterek, naiwna twarz
        Bess, kalectwo i głupi upór Selmy, niedzisiejsze poświęcenie dla ideologii
        Karen). Z drugiej strony patos opowiedzianych historii sugeruje, że nie
        obejrzeliśmy dokumentu o świrach - że one jednak mogły mieć rację, poświęcając
        się.
        Dogville zawiera ten sam przekaz, ale w bardziej czytelnej formie. Zakończenie -
        wykorzystanie przez bohaterkę swojej władzy - jest uzewnętrznieniem stłumionej
        agresywności. Uświadamia nam, z jakim wysiłkiem i napięciem wewnetrznym
        związane jest zachowanie wszystkich tych czterech bohaterek.
        Taką interpretację sugeruje też obecność narratora (typowo epickiego) i
        stylizacja scenografii na teatr. Sugerują też ujęcia z lotu ptaka i częsta
        ironia narratora, szyta grubą nicią. Nie Ameryka jest tu ważna, ale ludzie -
        jedyny prawdziwy, nietekturowy element.
        Z drugiej strony, ludzie u Triera też są tekturowi... schematyczni,
        monolityczni jak niektórzy antyczni bohaterowie. Uważam, że moja interpretacja,
        choć rzadka wśród widzów, potwierdza powszechną opinię, że Trier jest
        specjalistą od kopania po głowach. Śmieszy, tumani, przestrasza... i
        autorytatywnie stwierdza, co jest dobre, a co złe.
        Lubię to, że Trier przeprowadza studium poświęcenia. Ale niestety nie jest
        dobrym reżyserem. Świadczy o tym fakt, że nikt nie zauważa tego drugiego
        poziomu interpretacji.
        Co do Ameryki - też macie rację, ale nie tylko o tym jest film. Przyczyną
        krytyki USA jest jakaś dość osobista uraza reżysera, nie pamiętam jaka.
        Jeszcze jedno: Trier kręci filmy na tyle manierystyczne (a to musical, a to
        film 10-godzinny, a to teatr TV z narratorem, a to kręcenie z ręki), że
        przyciąga samą formą. Ci, co nic nie zrozumieli (nawet Ameryki nie dostrzegli),
        mają o czym mówić po wyjściu z kina: "Och-ąę, co za majstersztyk formy...".
        BTW: słyszał ktoś o nowej wytwórni filmowej Triera, wytwórni feministycznych
        pornosów? No, ten to wie, jak się sprzedać. Dogma już zdechła, to teraz coś
        nowego. Ach, amerykański człowiek sukcesu całą gębą. Nie dość że potrafi
        stworzyć trzy (wyliczone wyżej) niezbieżne sposoby interpretacji, to jeszcze
        jest mistrzem kontrowersji - chyba najbardziej chodliwego towaru.
        Copyright by Captain Niamo
    • Gość: filozof Oh captain, my captain... IP: *.dhcp212-198-79.noos.fr 28.04.04, 23:49
      Zgadzam sie z Anna - film Lars von Triera jest wazniejszy o "Pasji"

      Tadeusz Soblewski "zjechal" jednak film przed polska premiera - dlaczego?

      Oficerowie polskiej krytyki sa na posterunku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka