Dodaj do ulubionych

samemu do kina?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.03, 21:50
Czy według Was chodzenie do kina (by obejrzeć film, of course) w samotności
to obciach? Wielu moich znajomych za nic w świecie nie wybrałoby się solo na
seans!!!
Obserwuj wątek
    • anutka1 Re: samemu do kina? 10.05.03, 22:15
      to wszystko zależy od nastroju - od tego na jaki film chcemy sie wybrać .Nic
      złego w tym że się chodzi samemu - sama bardzo często to praktykuję - i np. nie
      wyobrażam sobie żebym na np. na Gerrego poszła z kimś ;-)

      pozdrawiam!
      • Gość: Frytka kino opium dla ludu(Marx,chyba) IP: *.acn.waw.pl 11.05.03, 09:51
        Cześć!
        Napisz,proszę wiecej o samotności i roli w niej kina.
        Myślę że przeważajaca część wpisów na tym forum pochodzi właśnie od filmojadów
        singlistów.Ci co chodzą parami, w grupach mają z kim porozmawiać o wrażeniach.
        Nie są to pewnie rozmowy na noce całe tak jak wpisy tu nie są raczej długie.
        A ci co nie mają z kim pogadać(rownież o filmie)siadają do klawiatury.

        pozdrawiam

        płodny jak królica,m.
        • stazzio Re: kino opium dla ludu (Marx, chyba) 11.05.03, 13:54
          To brzmiało oczywiście: "Religia - opium dla ludu", ale skoro dla wielu kino
          jest religią, wszystko się zgadza :)
          A co do oglądania filmów solo: zależy czy idzie się do kina, żeby pójść do
          kina, czy idzie się do kina, żeby obejrzeć film. W pierwszej sytuacji - im
          większe towarzystwo, tym lepiej. W drugiej - moim zdaniem - tylko w pojedynkę.
          Ja to w ogóle nie lubię zbyt wielu ludzi na sali kinowej, wolę oglądać w jak
          najmniejszym tłoku (dopuszczalny limit: cztery osoby)... tylko ja i film.
          A o dyskutowaniu po seansie: można przecież dyskutować nie tylko bezpośrednio
          po seansie, ale i całe tygodnie później... jeśli film dobry... również z
          ludźmi, którzy widzieli go w różnych kinach i terminach...
          pozdrawiam
          • Gość: Frytka -Masz rację(Harpo albo Groucho,chyba) IP: *.acn.waw.pl 11.05.03, 14:20
            stazzio napisał:

            > To brzmiało oczywiście: "Religia - opium dla ludu", ale skoro dla wielu kino
            > jest religią, wszystko się zgadza :)
            > A co do oglądania filmów solo: zależy czy idzie się do kina, żeby pójść do
            > kina, czy idzie się do kina, żeby obejrzeć film. W pierwszej sytuacji - im
            > większe towarzystwo, tym lepiej. W drugiej - moim zdaniem - tylko w pojedynkę.
            > Ja to w ogóle nie lubię zbyt wielu ludzi na sali kinowej, wolę oglądać w jak
            > najmniejszym tłoku (dopuszczalny limit: cztery osoby)... tylko ja i film.
            > A o dyskutowaniu po seansie: można przecież dyskutować nie tylko bezpośrednio
            > po seansie, ale i całe tygodnie później... jeśli film dobry... również z
            > ludźmi, którzy widzieli go w różnych kinach i terminach...
            > pozdrawiam

            Jak sądzisz co mnie najbardziej zaciekawiło w poście anutki?
            Co tam było takiego wyjatkowego?
            Jak sądzisz skąd tytuł mojego postu?
            Po tym co przczytałem u ciebie sam juz nie wiem o co mi chodziło: o to czy
            lepiej chodzić na film czy do kina?Czy pamięć to najważniejszy narzędzie do
            dyskusji o filmie?Eee nie,chyba,na pewno nie.
            Jednego jestem natomiast pewien:piszę niezrozumiale stąd taka twoja odpowieź.
            Trening czyni mistrza więc zakładam dres i idę na siłownię umysłową.
            Jak wrócę to ci tak napiszę....
            pozdrawiam
            m.
            • Gość: Przemek Re: -Masz rację(Harpo albo Groucho,chyba) IP: *.tele.pw.edu.pl 23.05.03, 13:58
              Harpo chyba nie, bo on sie wcale nie odzywal, tylko pogrywal na harfie (stad
              ksywka). Raczej Zeppo albo Chico...
              • Gość: Frytka Re: -Masz rację(Harpo albo Groucho,chyba) IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 14:14
                Gość portalu: Przemek napisał(a):

                > Harpo chyba nie, bo on sie wcale nie odzywal, tylko pogrywal na harfie (stad
                > ksywka). Raczej Zeppo albo Chico...

                Ale Marx,w kazdym razie.
          • Gość: Edziak Re: sama IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.05.03, 10:34
            Chodze do kina duzo, bo lubie te rozrywke, chodze na rozne typy filmow, czasem
            z innymi osobami ale wtedy jest problem bo ja lubie siedziec blisko ekranu, a
            oni nie, a ja jestem niewielkiego wzrostu i jak ktos duzy przedemna usiadzie to
            nic niewidze. Jedna moja znajoma to ma zwyczaj gadania na okroglo i czasem
            jeszcze gada jak juz sie film zacznie co mnie irytuje. Chodze sama wtedy kiedy
            ja chce i nie musze dostosowywac sie do innych. Dla mnie to zaden obciach byc
            samej w kinie, jesli ktos ma problem widzac sama osobe w kinie to chyba on jest
            nienormalny, a nie ten samotny widz. Dlaczego ja mialabym tracic dobra rozrywke
            bo jakis ciolek ma problemy spoleczne.
            • Gość: kalifornia2 oczywiście, że tak IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 17:47
              samotne chodzenie do kina jest czyms niesamowitym, bo ma sie wtedy inny
              nastrój, a siedząc np. z chłopakiem oglądając jakąś pełną namiętności lub
              okrucieństwa scene zupełnie inaczej sie ja odbiera. bardzo lubie chodzić sama
              do kina, moge w spokoju wysłuchac muzyki na fihishu do końca, spokojnie
              ochłonąc - to mi odpowiada. a gdy film jest rzeczywiście warty tego, by sie nim
              podzielić z innymi, wtedy to ja polecam filmy i wybieram sie jeszcze raz tym
              razem z grupką znajomych i to tez jest dobre.
              samotnośc wcale nie jest obciachem, ale od razy czyni człowieka z wierzchu
              poważniejszym, bo ma on ochotę na samotne przemyślenia. to tyle\pozdr
        • Gość: marcin Re: kino opium dla ludu(Marx,chyba) IP: *.lot.pl 11.05.03, 22:15
          prawie zawsze chodze sam do kina,nikt ze mna nie chce chodzic,bo sie nie
          interesuja.troche mnie to wku..., bo nie ma z kim pogadac.co mnie jednak
          bardziej wku..., to palanty lub kretynki,ktorzy chodza grupkami i gadaja
          podczas seansu,żrą chrupki i popcorn,otwieraja puszki z cola czy jakims innym
          gównem, i ogolnie przeszkadzaja mi w ogladaniu filmu.zawsze staram sie chodzic
          na poranne seanse, na ktorych i tak znajdzie sie kilku dupkow, ktorzy pomylili
          kino z pubem.
          • stazzio jeszcze o kinowych przeszkadzaczach 11.05.03, 23:38
            Fakt...
            Nie należy jednak chyba aż tak generalizować - są filmy, na których łyk Coli i
            garść popcornu po prostu pozwala dobrnąć do końca, bo się można - z nudów -
            czymś zająć w oczekiwaniu na końcowe napisy... ;)
            A co do subkultury kinowych przeszkadzaczy: spotkałem też takich, którzy
            rozmawiają w czasie filmu przez komórkę... urocze!
            No a moi ulubieni to kinomani, którzy śmieją się tubalnie nie tam, gdzie
            trzeba... Ostatnio na seansie "I twoją matkę też" kilku takich miałem za
            plecami, rechotali w zupełnie dziwacznych momentach, w dodatku komentując
            głośno to, co widzą. Od razu więcej z filmu zrozumiałem, niż gdybym musiał
            oglądać go w ciszy... Ech, rodacy!
            Pozdrawiam
            • kalifornia2 Re: jeszcze o kinowych przeszkadzaczach 21.05.03, 17:54
              swoja droga , co to za film - "I twoja matkę też?" o czym opowiada?
              • Gość: Frytka "I twoja matkę też" IP: *.acn.waw.pl 21.05.03, 18:18
                kalifornia2 napisała:

                > swoja droga , co to za film - "I twoja matkę też?" o czym opowiada?

                Dla mnie film roku.Pisałem duuuzo o nim na tym forum wraz z niejaką
                syl.Poszukaj proszę.Wpis załozył "misiek".
                Kwestia jest w tym że rozwaliliśmy tam cały film na kawałeczki stąd i fabułę
                bedziesz mieć streszczoną.Film xtra wiec moze nie czytaj tylko idź do kina.
                pozdrawiam
                m.
              • roody102 Re: jeszcze o kinowych przeszkadzaczach 25.05.03, 18:12
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=5107194&a=5164839
          • kalifornia2 zgadzam sie w stu % 21.05.03, 17:52
            tak, rzeczywiście. można po tym zrozumiec , na jakie filmy chodza ludzie. np na
            Godzinach lub np na fridzie było mniej niż 10 osób i wiadomo, ilu ludzi
            interesuje sie takimi filmami. Ale gdy pójde np. na matrixa, co chyba zamierzam
            zrobic w najbliższym czasie, z pewnościa kino będzie pełne, będzie mnóstwo
            chrupkojadów i cocacolopochłaniaczy. to okropnie denerwuje. fakt (wiwat dla
            klubów duskusyjnych filmowców! wiwat dla projekcji kameralnych!!)
    • ignatz Re: samemu do kina? 11.05.03, 14:57
      Ja lubię chodzić samemu, choć jako że mam "komentatorską" naturę czasami mnie
      to mierzi. A czasami jestem zmuszony do tego - po prostu nie znam nikogo kto ma
      ochotę chodzić na filmy takie jak ja lubię oglądać (SF)
    • Gość: studentka Re: samemu do kina? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.03, 15:42
      Wszystko zalezy od sposobu potraktowania kina: jako jednej z form rozrywki
      towarzyskiej, kiedy chce sie wyjsc z kims i pytanie brzmi gdzie a jedna z
      odpowiedzi jest kino. Inna wersja wydarzen to film jako hobby i wtedy albo
      znajdzie sie drugi kinomaniak/ kinomaniacy - z ktorymi sie wychodzi na seanse,
      albo chodzi sie samemu.
      Sama praktykuje to drugie bo moi znajomi maja inne zainteresowania niz kino i
      wyciagam ich tylko na filmy o ktorych wiem ze im sie spodobaja i wszyscy
      bedziemy sie dobrze bawic. Nie sadze aby mieli czas i pieniadze na wloczenie
      sie po kinach tylko po to aby np zobaczyc stare filmy Klapisha.

      Zreszta wiekszosc zajec w zyciu mozna potraktowac w ten sposob: ubranie -
      ochrona przed zimnem/ sposob wyrazenia swojej osobowosci/ zawod (projektant
      mody) itp
      jedzenie: zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych/ pretekst do
      spotkania z przyjaciomi/ dewiacja (bulimia/anoreksja) itp
      kino - miejsce do wyjscia z przyjacielem/ pasja/ jedna z form kultury wyzszej w
      ktorej chce sie-powinno-trzeba brac udzial itp
    • Gość: anita Re: samemu do kina? IP: *.zicom.pl 11.05.03, 19:14
      Na ogół chodzę do kina sama. Jakoś wolę tak.
    • gosiowo Re: samemu do kina? 12.05.03, 07:23
      pewnie gdybym nie miala z kim to chodzilabym sama
      ale ze osobnik chetny do ogladania jest w zasiegu reki to chodzimy razem
      i przezywamy katusze z powodu nieumiejacej sie zachowac publicznosci
      juz nie pamietam kiedy ostatnio bylam na seansie ktorego atmosfery czyjes
      zachowanie by nie zburzylo
      a juz zupelnie nie rozumiem wydarzenia z wczoraj
      40 minuta "Adaptacji" i nie wiedziec po co trzy nowe osoby zasilaja widownie
      oczywiscie szepczac stukajac wpadajac na siebie w ciemnosciach i przechodzac mi
      przed nosem na srodek rzedu
      czyzby juz widzieli poczatek i przyszli dokonczyc?
      a o filmach po filmie absolutnie nie rozmawiam bo czekam az mi sie w glowie
      pouklada
      o takim "Gerrym" to chyba z tydzien pozniej rozmawialam ;)
    • Gość: miłka Re: samemu do kina? IP: *.chello.pl 12.05.03, 17:22
      Przyjemniej mi iść do kina z kimś, ale to nie jest warunek. Najważniejszy jest
      film. Jak nie ma z kim, to i sama z równym powodzeniem idę. Filmy SF, to jest
      to! Żadnego nie opuszczę.
      kinomanka
    • stiria Re: samemu do kina? 12.05.03, 20:45
      Bardzo lubie, jesli tylko film jest odpowiedni do tego, wczoraj bylam na
      godzinach samiutka i nie chcialabym byc na nim z kims. Czasami zdarza mi sie
      natomiast wypad do kina ze znajomymi, wtedy nie gra roli jaki to film...
      chociaz w ostatnim czasie zrezygnowalam z pary wypadow wlasnie ze wzgledu na
      kiepski repertuar, a raczej taki, ktory mnie nie interesuje.
      • anutka1 Re: samemu do kina? 12.05.03, 22:58
        o rany-współczuję -Godziny to najgorszzy film aki kiedykolwiek widziałam - i
        nikomu nie polecam iść na niego samemu lub z kimś.
        • Gość: Edziak Re: sama IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.05.03, 10:35
          Chodze do kina duzo, bo lubie te rozrywke, chodze na rozne typy filmow, czasem
          z innymi osobami ale wtedy jest problem bo ja lubie siedziec blisko ekranu, a
          oni nie, a ja jestem niewielkiego wzrostu i jak ktos duzy przedemna usiadzie to
          nic niewidze. Jedna moja znajoma to ma zwyczaj gadania na okroglo i czasem
          jeszcze gada jak juz sie film zacznie co mnie irytuje. Chodze sama wtedy kiedy
          ja chce i nie musze dostosowywac sie do innych. Dla mnie to zaden obciach byc
          samej w kinie, jesli ktos ma problem widzac sama osobe w kinie to chyba on jest
          nienormalny, a nie ten samotny widz. Dlaczego ja mialabym tracic dobra rozrywke
          bo jakis ciolek ma problemy spoleczne.


        • Gość: stone Re: samemu do kina? IP: *.gdynia.mm.pl 29.05.03, 22:05
          Godziny to najlepszy film jaki ostatnio widziałem.Polecam gorąco!
    • Gość: stiller Re: samemu do kina? IP: *.devs.futuro.pl 21.05.03, 11:20
      Nie wydaje mi się to wcale obciachowe. Często chodzę do kina sama, bo albo nie
      ma nikogo "pod ręką", albo wiem,że znanym mi osobom film, na który chcę isć by
      się nie podobał. I w kinie nigdy nie jestem jedyną osobą, która przyszła sama.
      Chodzę przeważnie do małego kina o niepowtarzalnej atmosferze i wystroju. Na
      seansach nigdy nie ma zbyt wielu ludzi, więc nie przeszkadzają ględzeniem w
      trakcie filmu, są wygodne siedzenia i nie sprzedaje się żarcia, odpada więc
      problem smrodu popcornu i irytującego chwaszczenia opakowaniami chipsów, czy
      słodyczy.Rozumiem, że na trzygodzinnym seansie można zgłodnieć i trzeba coś
      zjeść, ale do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy wnoszą fury żarcia i picia
      i zaczynają konsumpcję zanim jeszcze rozpocznie się film.O komórkach i głośnych
      rozmowach nie wspominając.Dlatego zdecydowanie unikam multipleksów i kin w
      centrum miasta, a na filmy o których głośno idę jak już się trochę uspokoi szum
      wokół nich.
      Nigdy nie jestem więc "na bieżąco",ale za to oglądam filmy w spokoju.I kiedy
      wracam z jakiegoś wieczornego seansu to uwielbiam zrobić sobie dłuższy spacer w
      trakcie którego myślę o tym co widziałam.A wrażeniami na temat filmu zawsze
      przecież można się podzielić później, niekoniecznie "na gorąco".
      Pozdrawiam wszystkich kinowych samotników.
    • Gość: Ana Re: samemu do kina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.03, 08:23
      Eeee tam, ja bardzo częto chodze sama do kina, bo na te filmy, które chce
      obejrzeć zawsze brakuje mi chętnych. I jestem bardzo z tego zadowolona, bo
      gdybym ciągle czekałą na rodzine i znajomych to połowa genialnych obrazów
      umknęłaby mi sprzed nosa.
      Kiedyś czułam się głupio siedząc sama w kinie, ale teraz naprawde jest mi
      wszystko jedno i nie mam w związku z tym zadnych problemów i zahamowań. Nikt
      się na mnie dziwnie nie patrzy.
      • Gość: Edziak Re: telefony w kinie IP: *.in-addr.btopenworld.com 23.05.03, 10:27
        Tak na marginesie tematu. Ktos juz wspomnial ze irytujace sa telefony w kinie,
        w GB przed filmem leci ktroka reklamowka przypominajaca o wyloczeniu telefonu
        komorkowego i to pomaga a raz bylam swiadkiem jak komus zadzwonil telefon i
        zamiast wylaczyc to on odebral to obsluga przyszla i wyprosila go z sali -
        hurra.
    • Gość: mxt Re: samemu do kina? IP: *.lshtm.ac.uk 23.05.03, 12:11
      nie chodze sama do kina bo nie dalabym rady zezrec calego kubelka popcornu w
      pojedynke.... ;-)
      • Gość: Frytka mniam! IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 12:26
        Gość portalu: mxt napisał(a):

        > nie chodze sama do kina bo nie dalabym rady zezrec calego kubelka popcornu w
        > pojedynke.... ;-)

        Idź na nowego Triera.Trwa tyle czasu ze nawet kubełek XXL jest do skarmienia.
        Ja wolę mexykańskie chipsy z chill sosem.Przynajmniej na sali kinowej słychać
        że mi smakuje :)
        m.
        • Gość: mxt Re: mniam! IP: *.lshtm.ac.uk 23.05.03, 12:39
          Dogville? Ale jeszcze nawet nie wiadomo kiedy bedzie premiera...
          • Gość: Frytka mlask! IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 12:45
            Gość portalu: mxt napisał(a):

            > Dogville? Ale jeszcze nawet nie wiadomo kiedy bedzie premiera...

            Dogville i Ogniem & Mieczem, z punktu widzenia widza łączy jedno-pojemność
            kubełka!Tytuł nieważny,popcorn sie liczy!Smacznego:)
            • Gość: mxt Re: mlask! IP: *.lshtm.ac.uk 23.05.03, 12:48
              slusznie! popcorn najwazniejszy! nawet jakis czas temu ustalilam ranking kin
              pod wzgledem jakosci popcornu... (i wielkosci kubelek).
              • Gość: Frytka Re: mlask! IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 12:59
                Gość portalu: mxt napisał(a):

                > slusznie! popcorn najwazniejszy! nawet jakis czas temu ustalilam ranking kin
                > pod wzgledem jakosci popcornu... (i wielkosci kubelek).

                Ranking!Ranking! Zrób,proszę z tego odrębny wpis.Jakość, cena i film na jakim
                się żarło.Melodramaty dyskwalifikujemy od razu bo popcorn zroszony łzami jest
                gorszy od szpinaku:)
                m.
                • Gość: mxt Re: mlask! IP: *.lshtm.ac.uk 23.05.03, 13:18
                  Gość portalu: Frytka napisał(a):

                  > Ranking!Ranking! Zrób,proszę z tego odrębny wpis.Jakość, cena i film na jakim
                  > się żarło.Melodramaty dyskwalifikujemy od razu bo popcorn zroszony łzami
                  jest
                  > gorszy od szpinaku:)
                  > m.

                  nie moge....:-(((((( bo ja zamorska jestem, a kiedy po raz ostatni bylam w
                  kinie w Polsce to o popcornie nie bylo mowy....
                  • Gość: Frytka Chrup! IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 13:53
                    Gość portalu: mxt napisał(a):

                    > Gość portalu: Frytka napisał(a):
                    >
                    > > Ranking!Ranking! Zrób,proszę z tego odrębny wpis.Jakość, cena i film na ja
                    > kim
                    > > się żarło.Melodramaty dyskwalifikujemy od razu bo popcorn zroszony łzami
                    > jest
                    > > gorszy od szpinaku:)
                    > > m.
                    >
                    > nie moge....:-(((((( bo ja zamorska jestem, a kiedy po raz ostatni bylam w
                    > kinie w Polsce to o popcornie nie bylo mowy....


                    Mozesz,mozesz.Kino jest kinem wszedzie nawet w tak ponurym miejscu jak UK :)
                    Popcorn też jest popcornem.I bedzie jeszcze lepiej-popcornowo-kinowa mapa
                    swiata i okolicy.Wazne zeby uzgodnic tylko jednostke objętości popcornu -galony
                    czy litry:)Naprzód!Zamieszczaj:)
                    m.
                    • Gość: mxt sam sobie zamiesc!!!! IP: *.lshtm.ac.uk 23.05.03, 14:22
                      ps. a ty tez Frytko nie widziales 'Donnie Darko'?
                      • Gość: Frytka Re:ty jakie to uczynne! IP: *.acn.waw.pl 23.05.03, 14:39
                        Gość portalu: mxt napisał(a):

                        > ps. a ty tez Frytko nie widziales 'Donnie Darko'?

                        Eee tam!Myslałem ze jakes taka w zamorskich swiatach obyta to wiecej tych kin
                        opiszesz.Wiecej popkornu.Ranking zaczniesz.Trudno....
                        Tylko "Donnie Brasco" gdzies mi się kołacze,ale ledwo,ledwo.Cellulitis mózgu
                        strasznie mi sie na pamiec rzucil.
                        pozdro
                        m.
    • Gość: sunny Re: samemu do kina? IP: 213.17.133.* 23.05.03, 16:06
      Tylko sama. Inni rozpraszają, obecność kogoś obok, trzymanie za rękę, do
      którego ma tendencję mój facet - wkurza. Poza tym zastanawiam się, jak mu się
      ogląda, czy mu się podoba i tak dalej. Nie, nie,nie. Stanowczo lepiej chodzić w
      pojedynkę. I siadać tak, żeby nikt nie siedział obok, przede mną ani za mną.
      • muerte2 Re: samemu do kina? 23.05.03, 20:50
        Jak żrą albo szeleszczą, to bym strzelał! Jak się ślimaczą i cmokają -
        powiesił! Jak gaśnie światło i nie ma reklam - jestem prawie w niebie (chyba,
        że film do dupy)...
    • stazzio z kimś do kina? 24.05.03, 01:54
      Pisałem już co prawda wcześniej, ale właśnie byłem wczoraj na "Gerrym" i mało
      brakowało, a oglądałbym ten film naprawdę SAM - bo widzów na projekcji było
      raptem dwóch (mnie wliczając)...
      No więc pomyślałem sobie, że temat wątku powinien może brzmieć zupełnie
      inaczej, np. "Dlaczego do kina nie chodzimy w pojedynkę".
      Dla mnie - jak wspominałem - jest to rzecz najnormalniejsza pod słońcem, już
      choćby dlatego, że obcowanie z dziełem sztuki (a film jest dla mnie sztuką) nie
      nie jest działaniem zbiorowym. I nie potrzeba do tego towarzystwa.
      Tak samo jak z literaturą lub muzyką. Przecież książek nie czyta się parami lub
      w grupach. Muzyki też można słuchać w zaciszu własnego pokoju.
      Dlaczego zatem indywidualne doświadczanie sztuki filmowej miałoby być obciachem?
    • oyey Re: samemu do kina? 24.05.03, 18:21
      a czemu nie iść samemu ? I po co iść z kimś, to drożej by wychodziło, a tak
      można pójść na dwa razy więcej filmów samemu, niż by się poszło z kimś
    • Gość: czlowiek albo ktos Re: samemu do kina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.03, 21:27
    • roody102 Re: samemu do kina? 25.05.03, 18:09
      Kiedys mi sie to w glowie nie miescilo a teraz przeciwnie, czasem ide. Czasem
      wychodze z pracy kolo 17 i wiem, ze w Warsie mozna za 14pln jakis stary fil od
      Gutka zobaczyc, co mi umknal w Muranowie i wtedy tam ide sam, bo juz za malo
      czasu zeby kogos wyciagnac. I bardzo jest milo. Malo ludzi, troche niewygodnie,
      ale z klimatem. ostatnio ktos nawet jointa palil chyba :-))) Pozytywne miejsce.
      Ze znajomymi, duza grupa, to lubie chodzic na takie bardziej rozwrywkow, gdzie
      mozna sie wyglupiac troche, nie trzeba takiego skupienia. mam tez taka
      przyjaciolke co lazi czasem sama do kina. A jak sie zgramy to idziemy razem,
      ale z nia to NA FILM a nie DO KINA ;-))) We dwoje, do kina, to zupelnie inna
      bajka i chyba nie na foprum filmowe ;-)))

      Roody
      _______
      ... nie martw sie chuopaku, dostaniesz dziauke w iraku...
      PVEK.blog.pl/
    • Gość: syk Re: samemu do kina? IP: *.oskar.net.pl 25.05.03, 22:25
      Długo myślałaś nad takim głupim pytaniem?
    • Gość: NEOspasmin sex samemu? IP: *.acn.waw.pl 26.05.03, 20:39
      Do kina samemu to tak jak sex samemu.
      Do pewnego wieku wypada, później wstyd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka