Dodaj do ulubionych

realne powody niechęci do ślubu - prośba o pomoc.

03.03.10, 10:48
Panowie :) Jestem dziennikarką, piszę teraz artykuł o tym, dlaczego faceci nie
chcą brać ślubu.

Zakładamy oczywiście, że para jest w długim związku, jest im ze sobą dobrze.
Kobieta jak to kobieta pragnie zamążpójścia, a facet z jakichś powodów się opiera.

Chciałabym poznać realne powody takiej decyzji. Oczywiście mam tu na myśli
powody nie wynikające z czynników takich jak np. brak pieniędzy na wesele czy
wkurzająca przyszła teściowa.

Poznałam już kilka takich opinii, np. w szczęśliwym, kilkuletnim związku
facetowi przeszkadza to, że kobieta jest straszną pedantką. Dopóki jest taka u
siebie facetowi to wisi, ale boi się, że jak będzie jego żoną, będzie musiał
chodzić jak w zegarku. Nie mówi jej tego wprost, bo poza tym jest świetną
babką. Ale jej cecha zniechęca go do tego, aby podjął decyzję o ślubie.

Drugi jest w związku z dziewczyną 6 lat. Ostatnio na imprezie poznał inną.
Rozmawiał z nią całą noc. Dziewczyna fizycznie nie w jego typie, więc na
rozmowie się skończyło. Po tym wydarzeniu uznał jednak, że z pierwszą
napotkaną panną rozmawiało mu się tak fantastycznie, jak nigdy z jego obecną
dziewczyną. Niniejszym pozostał w swoim związku jednak bierze pod uwagę, że ta
JEDYNA - to nie jego obecna dziewczyna. Przez to nie chce ślubu - bo nie wie
co jeszcze życie przyniesie.

Czy mogę liczyć na szczere, anonimowe opinie? Nie chcę ich cytować, jedynie
poznać realne powody niechęci wzięcia ślubu. Mój mąż twierdzi, ze jeśli facet
czuje, że to ta JEDYNA, najwspanialsza i cudowna kobieta - nie będzie długo
zwlekać z decyzją. Zgadzacie się z takim poglądem?

Czy można uznać, że jeśli facet w długim związku mówi:
"nie chcę ślubu"
ma na myśli
"nie chcę ślubu z Tobą".

Znam pary, gdzie facet np. rozstał się po 6 latach z dziewczyną. Byli super
parą, ale on zawsze mówił, że nigdy się nie ożeni, że nie chce mieć dzieci.
Jego nowa dziewczyna po pół roku nosiła już pierścionek, po roku byli już
małżeństwem, na poczęcie ich dziecka też nie czekali długo - wszystko z jego
inicjatywy.

Czy to potwierdza to, co napisałam powyżej?

Pozdrawiam i dziękuję za ewentualną pomoc :)

Obserwuj wątek
    • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 10:57
      "Niniejszym pozostał w swoim związku..."
      CZEGO uczą na dziennikarstwie? Pisania?
      To tak off topic i oczywiście tak, jestem wrednie czepialska.
      Co do pytania: nie wiem na pewno, ale być moze Twoj maż ma rację.
      • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 11:59
        ;)
        • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:20
          Wy sie towarzyszu nie śmiejscie. Na Was też przyjdzie kolej :)
      • wanioliowa Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:43
        to słowo jest napisane celowo, widać nie zrozumiałaś zabiegu, ale nie będę
        tracić czasu na tłumaczenie. Mam nadzieję, że teraz zrozumiesz: prosiłam o pomoc
        panów, więc potrenuj zdolność czytania ze zrozumieniem.

        Jakbym chciała pytać o zdanie kobiety, nie wchodziłabym tutaj. Dlatego bądź taka
        uprzejma i zostaw panom możliwość wypowiedzenia się i nie komentuj nic, bo nie
        do ciebie kierowałam pytanie.
        • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:15
          ble ble ble tak nie zrozumiałam "zabiegu" (literackiego????? (bez
          brawury,. Pani Dziennikarko!)
          Ale dzięki temu nikomu nie ułatwiłaś "czytania ze zrozumieniem", a
          wręcz przeciwnie :))

          Forum jest dla każdego i bedę pisała gdzie mi się podoba
          i wyobraź sobie - nie ograniczam tym żadnemu panu mozliwości
          wypowiadania się, bo wiesz, INTERNET jest NIEOGRANICZONY, możesz
          pisać, pisac, pisać... i sie nie wypisze !!!
          • wypasiona_foczka To nie dziennikarstwo, to dziennikarzenie... 05.03.10, 11:06
            Dokładnie,
            ja dodam do tego jeszcze szczyptę "obiektywizmu dziennikarskiego" w wydaniu
            waniliowej, czyli założoną z góry tezę do której dorabia się ideologię:
            >> Kobieta jak to kobieta pragnie zamążpójścia, a facet z jakichś powodów
            się opiera.

            Bidne my wszystkie kobitki, sierotki marzące o zamążpójściu, będące bez mężów
            nikim. Śnią się nam po nocach suknie i welony, przyjęcia na sto par i marsze
            Mendelsona (jak to kobietom - sic!).

            Waniliowa, po co komu będą te Twoje wypociny? Jak kobieta powinnaś zająć
            się garami i dziećmi a nie bawić się w dziennikarzenie po forach.
        • l_zaraza_l Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 19:23
          "Po tym wydarzeniu uznał jednak, że z pierwszą
          napotkaną panną rozmawiało mu się tak fantastycznie, jak nigdy z jego obecną
          dziewczyną. Niniejszym pozostał w swoim związku jednak bierze pod
          uwagę, że ta
          JEDYNA - to nie jego obecna dziewczyna."

          No przestań. To nie jest "zabieg" tylko "wybieg" sprytny uniemożliwiający
          poważne potraktowanie Twojej wypowiedzi. Czytanie ze zrozumieniem może tylko
          pogorszyć sytuację.
          Przetłumaczę: Nie mniej, facet, pomimo wątpliwości, pozostał w dotychczasowym
          związku...
        • elektrofreak Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 04.03.10, 21:46
          myślę, że męzczyzni zwyczajnie się boją takiej decyzji, myślą , ze
          jak sie ożenią to bedzie masakra, nie bedzie wolności, a tak jak cos
          pójdzie nie tak bedą mieli mozliwość ucieczki bez zobowiązań, bez
          zbednych tłumaczeń i rozwodu, ja tez sie tego boje, a po za tym
          zawsze jest takie ziarenko niepewnosci, czy ta która sie wybrało to
          napewno ta, i jest taka obawa,czy z inna nie bedzie mi lepiej, ale
          mysle ze przychodzi taki moment, ze sie wie, ze sie chce ożenic z ta
          kobieta, mam taka nadzieje
        • dioskorides jestę dziennikarzę 15.07.13, 14:20
          Już chciałem odpisac ale ta odzywka do forumowicza mnie zniechęciła, dedykuję niniejszym Tobie moją stopkę.
          p.s. ze cztery razy ukazywały się moje listy na stronach Gazety, do tego linki do mojego bloga, za czasów gdy go jeszcze prowadziłem i mi się chciało.
          Teraz nie wiem, blogerę już nie jestę, to może jestę dziennikarzę czy korespondentę a może felietonistą ?
          Drogie brawo pomóż.
    • yisilanjiaoshishi Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 11:01
      Za dlugie. Nie czytalem.
      • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 11:03
        Napisz od razu, że czytanie ciężko Ci idzie :))))
        • yisilanjiaoshishi Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:48
          > Napisz od razu, że czytanie ciężko Ci idzie :))))

          O'RLY?
          • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:19
            Orly to takie lotnisko w Paryzu, wiesz?
            A autorka poleca swoj watek do treningu czytania ze zrozumieniem,
            wiec mozesz popróbowac. Inna sprawa - że to juz trochę wyzszy poziom
            rozumienia (albo abstrakcji, jak kto woli) i początkujacym (jak mi
            np.) moze nie wychodzić (chłe chłe).
    • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:01
      Odpowiedź może być tylko jedna:

      Dzisiaj faceci są dużo mądrzejsi, niż kiedyś.
      • jamesonwhiskey Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:29
        pytanie powinno byc inne
        z jakich powodow mezczyznie mieli by byc zainteresowani slubem ,
        poza belkotem ze to ta jedyna i takie pierdy zadnych rozsadnych powodow nie widze ,
        jedna wielka strata zero zysku
        • wanioliowa Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:45
          Rocznie odbywa się 250 tyś ślubów. Jakby odbywały się trzy zadałabym takie
          pytanie jakie zaproponowałeś, to chyba logiczne.
          • jamesonwhiskey Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:51
            > Rocznie odbywa się 250 tyś ślubów.


            z czego pewnie z 200 K to wpadki
            • modrooka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:34
              Tak a propos
              www.papilot.pl/article/7660/1/comments.html
            • skarpetka_szara Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 15:40
              pewnie, bo jak facet ma super babke, np: marzenie jego zycia, to
              wcale sie nie boi ze ona odejdzie znajdujac lepszego mezczyzne, i
              wcale nie chce jej zaobraczkowac.

              Poznalam cala mase facetow ktorzy nie byli "zmuszani" do slubu, i
              byla to ICH inicjiatywa, bo chcieli zalozyc rodzine Z TA WLASNIE
              KOBIETA. Sorry chlopaku ze ty takiej nie poznales - pewnie
              te "super babki" omijaja Cie na kilometr.
              • jamesonwhiskey Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 16:03
                > wcale sie nie boi ze ona odejdzie znajdujac lepszego mezczyzne

                jak jest facetem a nie popierdolka to zyczy jej wszytkiego najlepszego na nowej
                drodze zycia

                > wcale nie chce jej zaobraczkowac.

                a czy w czyms to zmienia sytuacje ?


                > byla to ICH inicjiatywa, bo chcieli zalozyc rodzine Z TA WLASNIE
                > KOBIETA.

                tez takich paru znalem , zwykle cioty i lamusy ,
                jak sie domyslasz nie sa dla mnie przykladem


                > te "super babki" omijaja Cie na kilometr.

                no i rewelacja
                • skarpetka_szara Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 04.03.10, 15:51

                  jamesonwhiskey napisał:
                  > tez takich paru znalem , zwykle cioty i lamusy ,


                  Teraz juz wiem z kim rozmawiam. A mialam glupia nadzieje ze z
                  czlowiekiem na jako-takim poziomie.
            • l_zaraza_l Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 19:36
              jamesonwhiskey napisał:

              > > Rocznie odbywa się 250 tyś ślubów.
              >
              >
              > z czego pewnie z 200 K to wpadki

              Jakie wpadki? Teraz już nawet maturzystki zachodzą tylko w planowane (tekst z
              portalu gazety "Sex w małym mieście" - nie widzę już na startowej).
          • wypasiona_foczka TYŚ???????? 05.03.10, 11:11
            O jaaaaaa....
            Dziewczyno Ty jesteś analfabetką wtórną i za pisanie się bierzesz?
            To "niniejszym" mogło być jednorazową wpadką ale "TYŚ"???
            WTF? I ty się dziennikarką śmiesz nazywać?
            • kalllka Re:ARKO! Tys zadnym nie zlamana ciosem... 05.03.10, 12:22
              no prosze, jak przystalo na FM sfora kobitek, odgryza rece i glowe.
              niechze jaka dziennikarzyna nie osmiela sie podyskutowac w innem, nieznanym dla hycli, stylu.
              wszak to z dawien dawna miejsce gdzie pod lansem chocby d rutera wallenia z czlowieka sukę się zrobi.






              ps
              a w
              dniu tesciowej,wszystkiego najlepszego,wszytkim synawiej.com:)

              • wypasiona_foczka Re:ARKO! Tys zadnym nie zlamana ciosem... 05.03.10, 18:16
                Nie ma znaczenia jakie to forum. Może być "Chów bydła" i "Robótki ręczne" mnie
                jest wszystko jedno. Dziewuszka, która nazywa siebie dziennikarką, twierdząc, że
                "pisze artykuł" robi błędy rodem z podstawówki - to jest zwyczajnie śmieszne i
                do wytknięcia się nadaje, a jakże!
                • kaa.lka Re:ARKO! Tys zadnym nie zlamana ciosem... 05.03.10, 19:08
                  oczywscie,
                  znaczenia zadnego miejsce nie ma;tak dla zachowania jedynie czystej jak
                  czystosci, jezyka. tresc forow stanowi alogicznie ulozona bo przez chodowane
                  bydlo- robotke reczna, o pardons,jezykowa beznadzieje.
                  zas tu,
                  zadna dziewuszka nie bedzie sie panoszyc robiac podstawowe bledy i nazywajac
                  siebie dziennikarka, bo to naduzycie i basta!
                  zas, swojak drwallen moze publicznie "oscylowac" miedzy obucajem,
                  a ponizaniem bo tylko w przekazie emocjonalnym jezyka.
                  to zas, na F-kaemie uchodzi.
                  ba! nawet powszechnie akceptowalnym jest bo jezorem wyrazone prawdziwego
                  męscizna-polścizna



        • mechanik.z.pomu Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:33
          No a ulga podatkowa? ;)
          • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 14:29
            mechanik.z.pomu napisał:

            > No a ulga podatkowa? ;)

            ----------------------

            Jedyny rozsądny powód, ale czy w ostatecznym bilansie nadal się kalkuluje?
      • l_zaraza_l Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 19:26
        tow.ortalion napisał:

        > Odpowiedź może być tylko jedna:
        >
        > Dzisiaj faceci są dużo mądrzejsi, niż kiedyś.

        >
        >

        E tam... Kiedyś manny na wydaniu były o wiele młodsze i miały bardziej
        interesujące posagi ;))
    • kotek.filemon Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 12:51
      > Kobieta jak to kobieta pragnie zamążpójścia

      Poznałem w życiu kilka kobiet, które mają nieduże parcie na białą kieckę. Zakładam więc, że istnieje więcej takich, dla których usidlenie misia nie jest szczytem życiowych marzeń.
      • aniorek Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:45
        Hehe, jeszcze jeden podobny kwiatek:

        "Dziewczyna fizycznie nie w jego typie, więc na rozmowie się skończyło."

        Czyli jakby byla atrakcyjna, na rozmowie by sie nie skonczylo, bo facet mysli tylko glowka, a nie glowa? Alez oklepane, glodne kawalki. Pani Dziennikarka pewnie pracuje dla magazynu z krzyzowkami.
    • rach.ell Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:17
      Kobieta jestem ale i tak odpowiem na twoje pytanie; sadze, ze jesli
      mezczyzna spotyka kobiete, ktorej za nic na swiecie nie chcialby
      widziec w ramionach innego, oswiadcza sie. To pragnienie posiadania
      tylko dla siebie i nawet jesli w praktycze slub nie daje gwarancji
      posiadania zaspakaja to pragnienie.
      • modrooka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 13:41
        Też tak myślę. Jak facet nie może się zdecydować to wydaje mi się, że tak na
        prawdę nie chce być z tą kobietą lub dopuszcza spotkanie lepszego wariantu. Też
        słyszałam o przypadkach długoletnich związków, w których facet nie chciał się
        żenić, a po rozstaniu, w krótkim czasie oświadczał się innej, po krótkiej
        znajomości.

        Myślę, że jak dorośli ludzie po kilku miesiącach nie czują, że chcieli by ze
        sobą spędzić życie, to nie jest to jeszcze to.
        • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 14:34
          modrooka napisała:

          > Myślę, że jak dorośli ludzie po kilku miesiącach nie czują, że chcieli by ze
          > sobą spędzić życie, to nie jest to jeszcze to.

          ------------------------------

          Hm... a jak jedna osoba to czuje, a druga nie ?
          • dzikoozka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 14:39
            To znaczy że to jeszcze nie to
          • modrooka Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 14:54
            No to wtedy, że tak powiem chu...nia z grzybnią. Mam nadzieję jednak, że jak już
            poczuję zew natury i się zakocham, aż do tego stopnia, żeby chcieć spędzić życie
            z kimś, to będzie to osoba, która będzie miała to samo. Na razie to jeszcze nikt
            nie sprawił, żeby mi chociaż taka myśl nawet przemknęła przez głowę. :)
            • facettt a kilka miesiecy pozniej mialas jusz maslane oczy. 17.07.13, 22:35
              modrooka napisała:
              Na razie to jeszcze nikt nie sprawił, żeby mi chociaż taka myśl nawet przemknęła przez głowę. :)


              a kilka miesiecy pozniej mialas jusz maslane oczy...
              przecie pamietam :)
          • rach.ell Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 16:55
            tow.ortalion napisał:

            > modrooka napisała:
            >
            > > Myślę, że jak dorośli ludzie po kilku miesiącach nie czują, że
            chcieli by
            > ze
            > > sobą spędzić życie, to nie jest to jeszcze to.

            Ktores musi sie mylic.
            >
            > ------------------------------
            >
            > Hm... a jak jedna osoba to czuje, a druga nie ?
            >
            >
            >
    • durneip Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 15:12
      artykuł z tezą, oparty na inspirowanym wywiadzie. mniam mniam, majstersztyk
      sztuki dziennikarskiej.
      • kotek.filemon Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 04.03.10, 13:42
        Z autorki to taka dziennikarka jak ze mnie śpiewak operowy. Toż to troll zwykły, żadna tam dziennikarka...
    • allerune Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 15:34
      > Panowie :) Jestem dziennikarką, piszę teraz artykuł o tym, dlaczego faceci nie
      > chcą brać ślubu.

      Artykuł zawiera tezę, która jest nieprawdziwa. Sugeruje, że faceci (generalnie)
      nie chcą brać ślubu w przeciwieństwie do kobiet, które (generalnie) chcą. Jeśli
      już chcesz napisać o tym artykuł, zaznacz, że jest wiele kobiet, które też nie
      chcą ślubu, jak i wielu facetów, którzy go chcą... To pierwsza rzecz.

      Dla mnie niechęć do ślubu wynika z wielkiej niechęci do typowego w Polsce
      zacofania tłumaczonego tradycją. Nie cierpię owczego pędu i jeśli wszyscy robią
      coś, to ja zwykle robię coś odwrotnego.
    • menk.a Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 17:36
      Nareszcie dziennikarskie trolle na fm.:D

      Panowie. Ja z kolei piszę dla Maximum perversum. Chętnie posłucham o tym i o
      tamtym. Zainteresowani niech piszą bez krępacji: renia.raczkowska@fucken.machen.de
      Dziękuję za uwagę.:P
      • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 20:11
        Ale Ty wypiękniałaś dzisiaj :)

        Już na Dzień Kobiet tak się wyszykowałaś?
        • menk.a Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:35
          Coś Ty. To zasługa wielokrotnych orgazmów.:P
          • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:39
            menk.a napisała:

            > Coś Ty. To zasługa wielokrotnych orgazmów.:P

            --------------------

            Naraz, jednocześnie, pod rząd ? :-o
            • menk.a Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:41
              Jeden po drugim. Jak po sznurku.;))
              • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:45
                menk.a napisała:

                > Jeden po drugim. Jak po sznurku.;))

                ---------------------

                To musi być jakiś przyrząd i to na sieć ~230V albo ten Hindus przed operacją ;)
                • menk.a Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:46
                  Hahahah nic z tych rzeczy.:D
                  • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:59
                    menk.a napisała:

                    > Hahahah nic z tych rzeczy.:D

                    ------------------------

                    W każdym razie efekt odlotowy !!! :)

                    Tak trzymać !!!

                    Żebyś tylko na zdrowiu od tej metody nie zapadła ;)
                    • menk.a Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 23:02
                      Nie bój nic. Ja o siebie dbam.;)
    • seth.destructor Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 19:38
      Moge powiedziec o sobie. Nie zamierzam sie zenic gdyz po slubie
      pozostaje tylko rozwod. Ewentualnie wdowienstwo. Slub to jest smierc
      zwiazku, zaczyna sie stereotypowe malzenstwo z kobieta wchodzaca w
      role Matki Polki z Torbami i dzieckiem pod pacha i Ojca Telewidza co
      sluzy do zarabiania pieniedzy i poza tym jest niepotrzebny.
      Malzenstwo to teatr i przedstawienie z od dawna napisanym
      scenariuszem. Poza tym jestem poligamista i nie szukam Swietej
      Jednej Jedynej:)
      • tow.ortalion Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 03.03.10, 22:31
        seth.destructor napisał:

        > ... Nie zamierzam sie zenic gdyz po slubie pozostaje tylko rozwod.
        Ewentualnie wdowienstwo.

        ------------------------------

        Zgadza się, ale to nie wszystkie możliwości zakończenia tej przygody.
        Jeszcze można tę farsę zakończyć separacją bądź więzieniem za morderstwo. ;)
    • silic To jest forum Mężczyzna. 04.03.10, 01:38
      Pisanie więc o jakichś facetach jest bezsensowne.
      Co do zdania mężczyzn - jeśli powodem brania ślubu nie są pieniądze to cała ta
      fatyga jest bezsensowna.
    • showmessage Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 04.03.10, 17:32
      Pytanie raczej należałoby postawić w drugą stronę, czyli "dlaczego faceci chcą
      brać ślub". ;) Ślub to umowa muszą więc zaistnieć realne przesłanki do jej
      zawarcia. Zawieranie umów tylko dla ich zawierania jest nielogiczne.
    • kora3 a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 04.03.10, 18:27
      nie chcą slubu? :)
      Temat mniej oklepany przynajmniej. A nie powtarzanie stereoptypów,
      żekobieta, jak to kobieta pragnie hehe

      Ja nie chce i moge ci zdradzic powody:

      1. "odwieczne" przekonanie
      2. wynik obserwacji
      3. po ugieciu się pod pozornie logicznym argumentem i rozwodzie -
      własne doswiadzcenie.

      Myslę, ze wielu facetów z tych co to nie chcą slubów moze myslec
      podobnie. Poza "odwiecznym" przekonaniem w gre moze wchodzc po
      prostu obserwacja otoczenia. Jak wygladają te małzeństwa, jak sie
      rozpadają - to raczej nie zachęcA. Jeśli do tego człowiek ma swoje
      doswiadczenie (albo rodzinne) z rozwodem, to niechec a pewno moze
      wzrastac. Mnie osobiscie argument "jeśli kochasz, zgodzisz ise na
      slub, bo dlaczego nie" odtraszałby na kilometr. Raz tak zrobiłam i
      potem musiałam sie pozbywac z trudem wrzoda na d .... a było zyć w
      zgodzie z soba i swoim przekonaniem na nie dla slubów bez tego
      człowieka. Na dobre by mi to wyszło na pewno., No, ale madra Polka
      po szkodzie:) Powodzenia w zbieraniu materiałów.
      PS. Unikaj stereotypów, inaczej napiszesz kolejny tekst nimi
      naszpikowany, czyli nic nowego ...
      • lolcia-olcia Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 04.03.10, 19:44

        • lolcia-olcia Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 04.03.10, 19:46
          Ja bez eks męża-garba wiem, że nie chcę ślubu..facet czemu nie, ale nie jako mąż.
          • obrotowy baba - Ideal 04.03.10, 21:39
            lolcia-olcia napisała:

            > Ja bez eks męża-garba wiem, że nie chcę ślubu..
            facet czemu nie, ale nie jako mąż.

            dawaj szybko adres - gdzie Ty sie chowiesz?
            • lolcia-olcia Re: baba - Ideal 04.03.10, 21:44
              zapewniam Cię, że takich kobiet jest więcej tylko nie wszystkie mówią o tym głośno;)
              • obrotowy baba - Ideal i tak trzymam. 06.03.10, 00:25
                lolcia-olcia napisała:

                > zapewniam Cię, że takich kobiet jest więcej tylko nie wszystkie mówią o tym głośno;)

                Ty wez mnie nie zapewniaj, ja zapewnien nie potrzebuje,
                tylko dawania.
                wiec dawaj.
          • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 08:56
            lolcia-olcia napisała:

            > Ja bez eks męża-garba wiem, że nie chcę ślubu..facet czemu nie,
            ale nie jako mą
            > ż.
            miałam dokładnie takie samo podejscie przed garbem, ale dałam się
            przekonac:( na zasadzie: jemu zalezało na slubie (katolik), a mnie
            niby co przeszkadzało? Kardynalny błąd:(
            • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:08
              kora3 napisała:

              > ...ale dałam się przekonac:( na zasadzie: jemu zalezało na slubie (katolik),
              a mnie niby co przeszkadzało? Kardynalny błąd:(

              -------------------------

              To sam kardynał udzielił Wam tego pomyłkowego ślubu?
              Lol !
              Musiał być głęboko wierzący ten Twój ex katolik. :)
              Po rozwód pewnie musiał się zwrócić do papieża.

              • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:25
                tow.ortalion napisał:
                >
                > To sam kardynał udzielił Wam tego pomyłkowego ślubu?

                to byl blad KARDYNALNY, a nie KARDYNALSKI:) Nie znasz slowa:
                kardynalny? dziwne, znane słowo:)

                > Lol !
                > Musiał być głęboko wierzący ten Twój ex katolik. :)

                take sprawiał wrazenie, późniejsze wydarzenia wyjasniły wiele.

                > Po rozwód pewnie musiał się zwrócić do papieża.

                W Kosciele Rzymsko-Katolickim nie udziela się rozwodów. rozwód
                orzekł sad okregowy. Mójeks nie chciał się poczatkowo zgodzić, ale
                póxniej przekonalam go paroma argumentami:)

                Obecnie sąd biskupi pierwzej instancji orzekł stwierdzenie
                niewaznosci tego małzeństwa (mój eks wniósl pozew), co było raczej
                do przewidzenia w swietle tego, co ujawniło się w tracie procesu.
                Teraz rozpatruje to druga instancja, co w KRK jest standardową
                procedutą. Jeszcze cos cie ciekawi? :)
                >
                >
                >
                • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:40
                  kora3 napisała:

                  > Jeszcze cos cie ciekawi? :)

                  ----------------------------

                  Już nie !

                  Ale trochę nie dziwię się Twojemu exowi, że z Tobą nie wytrzymał, bo ja też bym się męczył z tak zupełnie pozbawioną humoru kobietą.

                  Ja otaczam się raczej tylko osobami dowcipnymi - to taka moja kardynalna zasada. ;)
                  • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:01
                    tow.ortalion napisał:
                    >
                    > Już nie !
                    >
                    > Ale trochę nie dziwię się Twojemu exowi, że z Tobą nie wytrzymał,
                    bo ja też bym
                    > się męczył z tak zupełnie pozbawioną humoru kobietą.

                    Miło,ze tak sądzisz - ciekawe, ze wiekszosc ludzi mi znanych ma ine
                    zdanie. ciekawe też, ze wspominasz ze ze ną ne wytrzymał, po tym,
                    jak wspomniałam,ze nie chciał sie zgodzic na rozwód:)
                    A tak nawiasem mówiąc - chciałabym zobaczyc twoje poczucie humoru,
                    jakbys miał za zone schizofreniczke paranoidalna, która ukryła fakt,
                    ze byla zdiagnozowana i leczona, ale dala sobie spokój z leczeniem,
                    bo ja wspólnota uleczyła. Na pewno bys rzał ze smiechu, bo to
                    zabawne po byku, jak ktos ma w nocy zwidy diablami np. Usmiałbys się
                    na pewno po pachy. Już to widze.

                    >
                    > Ja otaczam się raczej tylko osobami dowcipnymi - to taka moja
                    kardynalna zasada
                    > . ;)

                    no to na pewno bys się bardzo dobrze bawił w towarzystwie mjego
                    eksa.
            • rach.ell Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:39
              wyznaniowy to w zasadzie mozna sobie potem olac, z urzedowego trudno
              sie wykaraskac.
              • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:48
                rach.ell napisała:

                > wyznaniowy to w zasadzie mozna sobie potem olac, z urzedowego trudno
                > sie wykaraskac.

                ------------------------------

                Uważam, że powinno wystarczyć, aby mężczyzna mógł się rozwieźć po trzykrotnym wypowiedzeniu słów "rozwodzę się z tobą" i na końcu amen. ;)
                • rach.ell Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 19:49
                  Okropny jestes czasami:) Nie pytam nawet czy kobiecie dalbys to samo
                  prawo zeby sie jako Europejczyk nieco dac poznac:)
                  • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:18
                    rach.ell napisała:

                    > Okropny jestes czasami:) Nie pytam nawet czy kobiecie dalbys to samo
                    > prawo zeby sie jako Europejczyk nieco dac poznac:)

                    --------------------------

                    Kobieta powinna to napisać i wymówić 3 tysiące razy oraz uzyskać na tym podpis męża.
                    A co tam, w końcu w tej Łunii my są.
                    • rach.ell Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:34
                      poczulam sie prawie do czegos uprawniona:)
                      • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:42
                        rach.ell napisała:

                        > poczulam sie prawie do czegos uprawniona:)

                        ----------------

                        Widzisz. Nawet w ciemnogrodzie jesteśmy tolerancyjni.
                        Np. na witrynie GW jest nie tylko FM ale i FK!
                        Ale zgodnie z dwutysięczną tradycją tylko "Mężczyzn" zaliczono do "Społeczeństwa". ;)
              • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:06
                rach.ell napisała:

                > wyznaniowy to w zasadzie mozna sobie potem olac, z urzedowego
                trudno
                > sie wykaraskac.

                Mnie tam na wyznaniowych sprawach zwisa, ale miałam sporo szczescia,
                ze dostałam rozwod. Gdyby sprawa z tym, ze mój eks ma schozofrenie
                wyplynela przed nim mogłabym miec problem z rozwiedzeniem sie z
                osobą nieuleczalnie chorą. Na szczescie i on i jego rodzina to
                wówczas tarannie ukrywali.
                • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:22
                  kora3 napisała:
                  > Gdyby sprawa z tym, ze mój eks ma schozofrenie
                  > wyplynela przed nim mogłabym miec problem z rozwiedzeniem sie z
                  > osobą nieuleczalnie chorą. Na szczescie i on i jego rodzina to
                  > wówczas tarannie ukrywali.
                  >
                  ------------------------

                  No patrz! A ja myślałem, że on zwariował dopiero przy Tobie!

                  To musiała być prawdziwa miłość jednak!
                  Bo tylko taka pozwoli opuścić ukochanego w nieszczęściu.
                  • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:46
                    tow.ortalion napisał:

                    > ------------------------
                    >
                    > No patrz! A ja myślałem, że on zwariował dopiero przy Tobie!

                    no to źle myslałeś..
                    >
                    > To musiała być prawdziwa miłość jednak!
                    > Bo tylko taka pozwoli opuścić ukochanego w nieszczęściu.

                    Jak ja lubie ludzi tak wszystko wiedzacych z mety. a już szczególnie
                    takich, którzy niezbyt uaznie czytaja, bo juz spesza sie z gotową ,
                    w ich pojeciu dowcipna wypowiedzią. :)

                    Mój eksmąż istotnie był chory zeniąc się (zdnagnozowano go wiele lat
                    wczesniej i leczył się nat do pewnego momentu), a ja o tym ze jest
                    choty nie wiedziałam. Pewnie nie działał on w złej wierze, bo jako
                    chory inaczej pojmował swiat i uwazał się zz zupełnie zdrowego, a
                    jedynie otknietego charyzmatami, w czym jak się oakzało później
                    utwierała go wpólnota religijna.
                    Poczytaj sobie o schozofrenii moze troche to się dowiesz, że
                    niekoniecznie zaraz chory zachowuje się ekstremalnie nienormalne. Ta
                    choroba nie narusza intelektu, chory jest w pewnej fazie calkowicie
                    swadomy, ze jego zachowanie czy poglady moga bć brane za
                    nienormalne, latego ich w pewnych srodowiskach uanika. Czesto jst
                    tak, ze w takiej fazie choroby, jesli nie znałeś chorego wczesniej
                    (a ja go ie znałam, nim zachorował) nawet nie zauwazasz zmian w jego
                    zachowaniu. Choroba nie zawsze działa gwałtownie, bywa, ze
                    stopniowo. Tak było z mpim eksem. Kiedy zauwazyłam,ze coś z nim nie
                    tak na sero usiłowałam go róznymi sposobami skłonic do wizyty u
                    psychologa, albo psychiatry, ale bezskutecznie. Meczyłam się tak
                    przez trzy lata. Jego rodzice i siostra, którzy sa zdrowi i
                    wiedzieli o tym, ze jest chory, ale utrzymywali ze jest po prostu
                    zaangazowany religijnie. :)
                    Nie zmusisz człowieka, zeby się podał badaniu psychiatrycznemu. Moze
                    zostać zmuszony z urzedu, jesli popełni jakieś przestepstwo w sposób
                    wskazujący na ochylenia psychiczne, inaczej nie.

                    Nie dowiedziałam sie wówczas, ze jest chory, stało się to na długo
                    po rozwodzie, jakieś 5 lat. Zanim zdecydowałam się rozstanie
                    starałam się mu jakos pomóc, skłonic do wizyty u specjalisty, ale
                    nie mogłam go zmusić. Prawda, miałam go dosc, schozofrenik to osoba
                    niezdolna do trwałego nawiazywania wiezi, wiec jak pewnie sie
                    domyslac trudno taka osobę kochac. ale nie zostawilam go w
                    niesczesciu, bo on sie wcale nie przyznał, ze ma to nieszczescie byc
                    chorym, ani nie dał szansy na stwierdzenie tego przez lekarza.
                    Zostawiłam go, bo miałam go dosc. Chciałam ratowac swoje zdrowie i
                    zycie, wiem, ze to szkaradny egoizm.

                    O jego chorobie i o tymm w ogóle, ze już był chory PRZED slubem
                    dowiedziałam się w trakcie procesu stw. niewaznosci, który to on sam
                    wszczał. Po badaniu psychologicznym psycholog skierował go do
                    psychiatry, bo jak było napisane zdradza objawy osiowe (typowe dla
                    schozofrenii). A psychiatra stwierdził chorobe i to od dawna.
                    Wówczas dopiero on się przyznał, ze był zdiagnozowany i leczył się.

                    Tak wiec jak widzisz, nie males racji :)
                    • tow.ortalion Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 21:17
                      kora3 napisała:

                      > Jak ja lubie ludzi tak wszystko wiedzacych z mety. a już szczególnie takich,
                      którzy niezbyt uaznie czytaja, bo juz spesza sie z gotową , w ich pojeciu
                      dowcipna wypowiedzią. :)

                      --------------------------------

                      OkOk!

                      Niezmiernie się cieszę, że mnie polubiłaś ;)

                      Niestety muszę Cie zmartwić: nie jestem człowiekiem wszystko wiedzącym :(
                      Dlatego napisałem:

                      "A ja myślałem, że" ..... zamiast wiem, że.....
                      oraz
                      "To musiała być prawdziwa miłość" zamiast "To była prawdziwa miłość".

                      Większość Twoich wywodów popełniłaś niepotrzebnie, bo pracowałem kiedyś w
                      szpitalu psychiatrycznym i poznałem tam mnóstwo najróżniejszych przypadków tej i
                      innych chorób.
                      Nawet jeden przypadek był podobny do Twojego problemu - gostek znał prawie całą
                      biblię na pamięć, bo od lat nic innego nie robił tylko ją czytał i nawijał o
                      niej wszystkim, których spotkał.
                      Młody, inteligentny, dobrze wykształcony człowiek. Żal takich ludzi.
                      Pamiętam, że w szpitalu odwiedzała go żona ;)
                      Był cały czas na tropach. Jak się lepiej poczuł wracał z zoną do domu. Ale po
                      niedługim czasie był już z powrotem w szpitalu.
                      Żona musiała bardzo go kochać ;)

                      Ja Twoich decyzji nie oceniam i nie komentuję.

                      Chciałem tylko, żebyś nie była tu taka smutna ;)

                      I co teraz?
                      Nie wyjdziesz już nigdy za mąż? Nigdy ?
                      • kora3 Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 21:51
                        tow.ortalion napisał:
                        >
                        > Większość Twoich wywodów popełniłaś niepotrzebnie, bo pracowałem
                        kiedyś w
                        > szpitalu psychiatrycznym i poznałem tam mnóstwo najróżniejszych
                        przypadków tej
                        > i
                        > innych chorób.


                        wiesz, pozwole sobie zauwazyć, ze jakkolwiek nie neguję twych
                        doswiadczeń jako pracownika szpitala, to tam trafiają ludzie w
                        pewnym stadium choroby o jakiej mówimy. wczesnie i prawidłowo
                        zdiagnozowany schozofrenik, który sieleczy, moze NIGDY nie trafic do
                        psychiatryka. Moze też normalnie pracowac, o ile leki go nie
                        otumanają, bo na niektóre osoby tak działają.

                        > Nawet jeden przypadek był podobny do Twojego problemu - gostek
                        znał prawie całą
                        > biblię na pamięć, bo od lat nic innego nie robił tylko ją czytał i
                        nawijał o
                        > niej wszystkim, których spotkał.
                        > Młody, inteligentny, dobrze wykształcony człowiek. Żal takich
                        ludzi.

                        Pewo,ze zal - to jest choroba. Tem przypadek, o jakimówisz nie
                        przypominał mjego eksa z czasów gdy miala z nim kontakt. trochę
                        jakby stereptypowo to widzisz, moze przez pryzmat doswiadczeń z
                        chorymi hospitalizowanymi. u mjego eksa nie tak to wygladalo,ze
                        nagle zaczął się zachowywać calkiem jak wariat. To się działo
                        stopniowo. On pracował w calkiem niezłej pracy, zgodnej z kierunkiem
                        stuiów jakie ukończył, rozwijał się intelektualnie w tej dziedzinie.
                        Przed obcymi ludxmi, takze a moze przede wszytskim z pracy wcale nie
                        uajwnial ani swoich przekonań religijnych, ai tym bardziej tego, ze
                        ma "charyzmaty" - to znaczy z grubsza: widuje Jezusa, anioły, diabły
                        itp. Mnie tez tego nie ujawniał długi czas.


                        > Żona musiała bardzo go kochać ;)

                        owszem, natomiast on zony nie, bo przy ej chorobie to nie jest
                        mozliwe.
                        >
                        > Ja Twoich decyzji nie oceniam i nie komentuję.

                        No nie do końca. Pozwoliłeś sobie na ironiczny komentarz, jak się to
                        ipuszcza ukochaną osobe w neiszczesciu. Wspomniany wyzej pacjent
                        LECZYŁ SIE, wiec też cos z sienie dawał. Moze też nie oszukał zony,
                        zachoriwał po slubie, albo wczesniej, ale nie wiedzia o tym.

                        >
                        > Chciałem tylko, żebyś nie była tu taka smutna ;)

                        Ja zupelnie nie jestem smutna:) Poczytaj inne moje posty, to się
                        przekonasz. generalnie ejstem wesolą osobą. Po prosyu są sprawy, z
                        których się nie zartuje i ciezka choroba psychiczna wg mnie do
                        takich nalezy. Nie widze tu powodów do zartów, czy smiechu.
                        >
                        > I co teraz?
                        > Nie wyjdziesz już nigdy za mąż? Nigdy ?

                        Nie, z pewnoscią nigdym ale zaskocze Cie, nie z powodu choroby mego
                        eksmeza.
                        Przekonanie o tym, ze mnie osobiscie zadne sluby (religijne, czy
                        formalne) nie sa potrzebne miałam od zawsze. Mówilam to juz jako
                        mlodziutka nsatolatka i wiecznie slyszalam, ze mis ie to zmieni.
                        pewnie widzac mnie na slubnym kobiercu byli przekonani, ze mieli
                        racje, bo oto "mi się zmieniło", ale to nie jest prawda.
                        Ja nadal nie pragneła, ba nie chcialam ślubu. po orosyu to było cos
                        bardzo waznego dla mojego eksmeza. Przyznam, ze jak wspomnialam
                        gdzieś wyzej, przeonał mnie logicznym argumentem: Ty nie chcesz
                        slubów, ale ci nie zaszkodzą przecież, a dla mjego sumienia bardzo
                        wazny jest sakrament małzeństwwa by z kims być. Uznalam, ze sie
                        poswiece, skoro dla niego to takie wazne, a mnie przecież nie zrobi
                        to krzywdy. i pewnie gdyby to byl normalny, udany zwiazk to wielkiej
                        by nie zrobiło. :)
                        To byla moja decyzja i nie obarczam wina za jej konsekwencje nikogo
                        poza mną samą. Mojego eksa też. nie musałam tego robic, skoro
                        zrobilam, poniosłam konsekwencje i już.
                        Tak wiec widzisz, ze moja niechec w moim wkonaniu do małzeństwa
                        niewiele ma wspólnego z tym nieudanym:) Po prosu jestem glebiko
                        przekonana, ze mnie takie rzeczy nie sa potrzebne i konsekwetnie to
                        do mojego slubu, a potem po rozwodzie realizowałam.
                        Nie moglam przewidziec, ze to chory czlowiek, ale jedyne co mam
                        sobie do zarzucenia to to, ze nieprzymuszona niczym zrezygnwalam ze
                        swoich przekonań. woecej nie popełnie nigdy tego bledu:)
                        na szczescie mój facet, mimo checi do zeniaczki w sumie, akceptuje
                        ten stan rzeczy. :)
                • rach.ell Re: a dlaczego nie napiszesz o kobietach, które 05.03.10, 20:38
                  Moze ja w bledzie jestem ale wedlug moich informacji do rozwodu jako
                  takiego nie musisz miec racji i nikt cie na sile zatrzymac nie moze,
                  problem pojawia sie przy podziale majatku albo przy dyskusji na
                  temat opieki nad dziecmi, jesli nie ma porozumienia oczywiscie. Przy
                  rozwodzie koscielnym trzeba sie tlumaczyc ale nie jesli slub zawarty
                  zostal w urzedzie.
                  • kora3 rach.ell 05.03.10, 21:09
                    obawiam sie,ze mozesz nie miec racji. w wielu ouktach. Mam nadzieje,
                    ze nigdy ci się to nie przyda, ale czasem warto cos wiedziec nawet w
                    akim temacie.
                    Popierwsze - nie ma rozwodów koscielnych w KRK. w tym Kosciele
                    małzeństwo jest sakramentem, który o ile został waznie udzielony nie
                    moze zostac anulowany. Podobnie, jak nie mozesz "zdjac" z siebie
                    chrztu, takze wówczas, gdy oficjalnie wystąpisz z KRK. Nadal jestes
                    ochrzczczona.
                    w procesie stwoerdzania niewaznosci sąd biskupi bada, czy sakrament
                    został waznie udzielony, innymi słowy, czy w ogóle zaistniał. Jesli
                    wg obu istancji nie został waznie udzelony, to nigdy go w swietle PK
                    nie było. Przyczymn niewaznie udzelonego sakramentu moze byc wiele.

                    Po drugie: już w temacie rozwodu. Nikt na siłe nie zmusi cie do
                    bycia z kims faktycznie, ale uzyskanie formalnego rozwiazania
                    małzeństwa przez rozwód moze być utrudnione. Dzieje się tak
                    wówczas, gdy strna pozwana nie godzi się na rozwód, jest ekspertyza
                    która jednoznacznie wskazuje, ze rozwód rodziców wpłynie tragicznie
                    na małoletnie dziecko/dzieci, orzeczenie rozwodu jest sprzeczne z
                    tw. norma społeczna, czyli zasadami współzycia społecznego.

                    w pierwszym przypadku, naturalnie strona nie moze uniemozliwaic
                    rozwodu w nieskńczonosc. Jesli sąd po kolejnej sprawie ma czarno na
                    białym, ze wszelkie wspólne aspekty pozycia ustały (seks, wspólna
                    kasa, wspólne prowadzenie gospodarwta) to orzeknie rozwód i bez
                    zgody jednej ze stron. wyjątek od tej reguły stanowi sytuacja, gdy
                    rozwodu żąda strona wylacznie winna rozpadowi małzeństwa. Wówczas
                    bowiem przy braku zgody współmałzonka niezykle trudni rozwód
                    uzyskac.
                    Podonie trudne, albo nawet niemozliwe moze byc uzyskanie rozwodu
                    przy braku zgody drugiej strony, gdy jego orzezcenie jest niezgodne
                    z norma społeczna. A niezgodne jest m.in. wówczas, gdy rozwieśc chce
                    się jedyny zywiciel rodziny, gdy np. zona nie moze pracowac. Mimo,
                    ze deklaruje on alimenty na zone i tak musi się ona zgodzić na
                    rozwód, inaczej jego usyskanie jest bardzo czasochłonne, a czasem
                    niemolzliwe. Podobnie jest wówczas, gdy ktos chce się rozwiesc z
                    osobą nieuleczalnie chora, niezdolna do samozielnej egzystencji,
                    wymagającą opieki, ubezwłasnowolnioną.

                    po trzecie: podziałmajatku dorobkowego o ktrym wspominasz jest
                    przeprowadzany w odrebnym postepowaniu PO rozwodzie. Byli juz
                    małoznkowie moga, acz wcale nie muszą go przeprowadzić. Moga go
                    takze uczynic poza sadem polubownie dzieląc się majatkiem i spisując
                    to u notariusza.
                    Sprawy majatku są rozstrzygane podczas rozwodu tylko w zakresie dot.
                    egzystencji obecnej. to znaczy np.jesli rozwodzący się małzonkowie
                    mieszkają nadal we wspólnym mieszkaniu i nie mogą dojsc do
                    porozumienia w kwestii jego uzytkowania, sad "dzieli "mieszkanie" na
                    zcas rozwodu. Np. matka z dziecmi zajmują dwa pokoje, maz jeden itp.

                    To chyba tyle:)
                    • rach.ell Re: rach.ell 05.03.10, 21:31
                      przyznam, ze dalas mi do myslenia. slub wyznaniowy mnie nie dotyczy
                      ale przyznam, ze bylam prawie pewna, ze mozna sie rozwiesc bez
                      podawania przyczyny.
                      • kora3 no to cie zaskoczę :) 05.03.10, 22:15
                        rach.ell napisała:

                        > przyznam, ze dalas mi do myslenia. > ale przyznam, ze bylam prawie
                        pewna, ze mozna sie rozwiesc bez
                        > podawania przyczyny.
                        tak całkiem bez podania przyczyny - nie.

                        Opymalna sytuacja jest wówczas, gdy obie strony godzą się na rozwód
                        i powód/dka podaje w pozwie takie "okragle" przyczyny: niezgodnosc
                        charaktrów, odnienne cele zyciowe, rózne swiaopoglady, wygaśniecie
                        wiezi emocjonalnej itp. Całkiem sporo par się tak rozwozi, choc w
                        istocie bya to nieprawda, albo w kazdym razie ie cala. ludzie chcą
                        się jak najszybciej formalnie rozstac, nie chcą wywlekac "brudów"
                        intymnych o czasem wstydliwych dla nich spraw. rozwodzą się wiec bez
                        ozrekania o winie i podają w pozwie powody takie ogólne. ja się
                        własnie ak rozwodzilam. Za moich czasów była obligatoryjna pierwsza
                        rozprawa ugodowa: spradzenie tozsamosci i pytania standardowe: czy i
                        od kiedy w separacji, czy mamy kogoś innego i cy nie chcemy się
                        pogodzić. potem druga, zasadnicza i koniec. Teraz jak słyszalam,
                        sprawe mozna i na jenej zakmnąc.

                        Ale problem zaczyna sie, gdy druga strona nie godzi sie na rozwód,
                        albo nie godzi na warunkach powoda/dki. na przyklad gosc wnosi o
                        rozwód bez orzekania o winie, a żona owszem, mowi, ze rozwód tak,
                        ale z jego winy, bo ma kochanke. I tu już zmienia się kwalifikacja
                        pozwu i żona ma dowieśc winy meza. Bywa to wcale nielatwe, choc
                        pozormie takim się zdaje. Naprawde mocnym owodem jest dowód zdrady,
                        ale wówczas, gdy: oskarzany/a o nia się do niej przyzna, kobieta
                        jest w ciaży z innym, gosc ma uznane przez siebie dziecko z inną
                        poczete w trakcie trwania małzeństwa o którym zona nie wie,
                        wyprowadzka do onnej/innego.
                        Świadkowie sa tacy sobie - druga strona też moze miec dowolną liczbe
                        swiadków::)
                        Mocne ppwody do zunania winy to też: znecanie sie nad rodzina
                        potwierdzone wyrokiem sadu, obdukcjami, notatkami policyjnymi z
                        wezwań do agresora, a takze zaniedbywanie rodziny: mozliwy do
                        wykazania brak zainteresowania potrzebami materalnymi rodzny,
                        ogranczone prawa rodzicielskie itp.
                      • kora3 Jeszcze jedna sprawa Rach.ell 05.03.10, 23:05
                        :) zeby dopełnic już info w temacie. Wspomnialas/łeś, ze "na
                        rozwoedzie koslelnym trzeba się tłumaczyć" czy jakos tak.:)
                        Otóz mylisz się:) podczas koscielnego procesu stwetrdzania
                        niewaznosci nie musisz NIC. :)
                        Sąd biskupi zawiadamoa strone pozwaną o rozpoczeciu procesu listem
                        zwyklym na adres, który poa powód. Wynika z tego, ze śadu nawet nie
                        interesi w sumie, czy zawiadomienie do pozwanego trafi. Gdyby
                        interesowało list bylby polecony. A zwykły mze zgonąc, a osoba moze
                        od dawna tam nie mieszkac, a obecnie mieszkający olac zawiadomienie
                        jej, albo nie móc tgo zrobic, bo np. nie ma pojecia, gdze mieszka
                        teraz.
                        swiecki sąd powiadamia o pozwie listm sądowym, za potwierdzeniem
                        odbioru. Jesli pozwany/na go odbierze sad uznaje, ze osoba ta
                        zostala powiadomiona o toczącym się postepowaniu. To samo dotyczy
                        wezwań dla swiadków.
                        Nasze prawo stanowi, ze strony muszą byc powiadomione o
                        postepowaniu. Dlatego trudno sie rozwiesc z kims kto np. wyjecha i
                        nie mozna go namierzyć, bo nie jak go powiadomic.

                        Na powiadmienie z Sadu biskuiego mozna zareagowac komletna zlewką.
                        wrzucic do kosza, do szuflady na pamiątke:) Za zignorowanie go nie
                        grozi kompletnie NIC. Zatem strona pozwana moze odebrawszy je po
                        prostu nie zareagowac. innymi słowy zdecydowac o tym, ze nie bierze
                        udzialu w tym procesie: nie stawia się na przesłuchanie, nie
                        powoluje swiadków, nie poddaje się badaniom psycologicznym -
                        poprosyu sprawa dla niej nie istnieje. Proces i tak bedzie się
                        toczył:) Dzieje sie tak takze wówczas, gdy olewająca sprawe strona
                        pozwana jest wskazywana w pozwie jako ta po ktorej stronie lezy
                        wyącznie przyczyna niewaznosci podnoszona przez strone pozew
                        wnosząca.

                        Sąd biskupi nie ma zadnych narzedzi prawnych mogacych zmusic
                        pozwanego do uczestnictwa w procesie. :) Nie jest wiec tak, ze
                        MUSISZ ckolwiek tlumaczyć:) Mozesz to calkiem olac.
                        W odróznieniu od orzeczenia wyłącznej winy w postepowianiu
                        rozwodowym, uznanie iz przyczyna niewaznosci lezy po stronie którejs
                        ze stron nie niesie z sobą zadnych konsekwencji, poza kanonicznymi.

                        W procesie rozwodowym strona wylacznie winna pokrywa koszty procesu
                        (w tym kosztu pełnomocnika strony niewinnej), a takze strona
                        niewinna moze domagac się od niej alimentów na siebie.
                        W przypadku stwerzdania niewaznosci sprawa "winy" nie jest nie tylko
                        kluczowa, ale jest wiziana inaczej.
                        Np. powód nie moze się domagac zwrotu kosztów procesu od pozwango,
                        nawet jesli faktycznie sąd uzna, ze przyczyna niewaznosci lezała po
                        stronie pozwanego. Swierdzenie niewaznosci małzeństwa skutkuje
                        uzniem go za niebyle kanonicznie, ale wcale nie ejst to
                        jednoznaczne, ze obie strony mogą ponownie wstąpić w zwiazek
                        małzeński w sensie saramentalbnym, czyli barć slub koscielny.
                        Ostotne jest co było przyczyna niewaznosci i czy ta przyczyna
                        ustala.
                        I tak np. sad moze stwierdzić, ze w momencie zawiarania małzeństwa
                        10 lat temu OBIE strony nie były zdolne emocjonalnie do
                        tworzeniawizi małzeńskiej, ale obecnie ten stan nie dotyczy np.pani,
                        a nadal dotyczy pana - na podstawie badań i testów
                        psychologicznych. w efelcie pan, nawet jesli była strona pozwaną i
                        wskazywana jako ta, po stronie której lezała wylaczna przyczyna
                        niewaznosci moze wziac ponownie s.ub koscielny, a pan nie - dopóki
                        nie otrzyma orzeczenia, ze jego niedojzrałosc ustała.
                        takie to sa niuanse. Ale reasumując - w tym procesie nic nie musisz,
                        a zwłaszcza tłumaczyc się:)
    • ilovethesmiths Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 04.03.10, 23:13
      a co jeśli ja jestem kobietą i też nie chcę brać ślubu?
      • corgan1 to idź sobie na forum kobieta 05.03.10, 04:44
        i tam się wyżal :)
    • lupus76 Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 05.03.10, 21:05
      Myślę, że powód jest jeden - Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.
      W sumie nic więcej nie trzeba, żeby zniechęcić do małżeństwa.
      Poza tym nie bardzo chcę, żeby państwo mi się wpieprzało w moje życie tam gdzie
      nie ma takiej potrzeby.
    • nom73 Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 05.03.10, 22:39
      wanioliowa napisała:

      > Panowie :) Jestem dziennikarką, piszę teraz artykuł o tym, dlaczego faceci nie
      > chcą brać ślubu.

      Ja tam mógłbym nawet się ożenić, ale żadna dziewczyna mnie nie chce. :-)
      • raptor.1 Faceci sa odpowiedzialni 13.07.13, 22:47
        i dlatego wola nie ryzykowac zmarnowanym zyciem parnerki.
        Ja tez nie chcialem ale mnie wrobili (moja matka i inni tez napierali).
        Nie chcialem slubu bo wiedzialem ze podobaja mi sie tez inne babki.
        Jestem teraz czysty,choc dalej musze sie meczyc z zona.
        Syf,ale teraz to juz jest w zasadzie po zawodach.
        W moim przypadku ja zmarnowalem sobie zycie w imie szczescia innych.
        Niech bedzie to ostrzezeniem dla wszyskich prawdziwych facetow.
        • facettt Faceci sa odpowiedzialni - niestety 14.07.13, 05:34
          raptor.1 napisał:
          > W moim przypadku ja zmarnowalem sobie zycie w imie szczescia innych.
          > Niech bedzie to ostrzezeniem dla wszyskich prawdziwych facetow.

          - odwzajemniamy to.
          • rach.ell Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 14.07.13, 11:15
            facettt napisał:

            > raptor.1 napisał:
            > > W moim przypadku ja zmarnowalem sobie zycie w imie szczescia innych.
            > > Niech bedzie to ostrzezeniem dla wszyskich prawdziwych facetow.
            >
            > - odwzajemniamy to.

            co wy opowiadacie? kazda kobieta, ktora zajmuje sie dziecmi i udaje ze wszystko jest dobrze kiedy on bzyka sie z inna kobieta ofiaruje swoje zycie, zarowno duchowe jak i cielesne, dla szcczescia innych.
            • raptor.1 Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 14.07.13, 13:45
              rach.ell napisała:

              > co wy opowiadacie? kazda kobieta, ktora zajmuje sie dziecmi i udaje ze wszystko
              > jest dobrze kiedy on bzyka sie z inna kobieta ofiaruje swoje zycie, zarowno du
              > chowe jak i cielesne, dla szcczescia innych.

              To sa bajeczki dla grzecznych dzieci. Kobieta jezeli juz cos robi to tylko ze wzgledu na dzieci
              albo kiedy sie boi faceta,fizycznie badz psychicznie bedac zalezna finansowo.
              Niech no tylko facet straci prace zaraz jest w domu pomietlem. Faceci pracujac nie traktuja
              kobiet niepracujacych nizej,wrecz przeciwnie sa z tego zadowoleni ze to oni utrzymuja rodzine.
              Jesli zas chodzi o bzykanie,to facet zwykle nie angazuje sie uczuciowo w takie rzeczy i
              nie zmienia to jego stosunku do rodziny.Bzykanie na boku u kobiet prawie zawsze prowadzi
              do rozpadu rodziny.
              • rach.ell Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 15.07.13, 21:24
                raptor.1 napisał:

                > Jesli zas chodzi o bzykanie,to facet zwykle nie angazuje sie uczuciowo w takie
                > rzeczy i
                > nie zmienia to jego stosunku do rodziny.Bzykanie na boku u kobiet prawie zawsze
                > prowadzi
                > do rozpadu rodziny.
                nieprawda, kiedy facet bzyka sie z inna kobieta to zapomina o dzieciach, juz ich nie kocha a kobieta zaczyna bzykac sie z innym facetem kiedy rodzina to juz sie rozpadla i znikad nie widac nadzieji.
                • raptor.1 Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 16.07.13, 00:43
                  rach.ell napisała:

                  > nieprawda, kiedy facet bzyka sie z inna kobieta to zapomina o dzieciach, juz ic
                  > h nie kocha a kobieta zaczyna bzykac sie z innym facetem kiedy rodzina to juz s
                  > ie rozpadla i znikad nie widac nadzieji.

                  tez prawda.
                  Zycie nie jest takie proste,aby ktoras z tych mozliwosci tlumaczyla wszystko.
                  Dlatego przychodzi nam tutaj z pomoca nasza religia,ktora mowi,ze jezeli zgrzeszyles,
                  czyli postapiles wbrew sobie i zalujesz tego oraz postanawiasz nie robic tego wiecej,
                  twoj grzech jest odpuszczony.Co to znaczy? To znaczy,ze tego czynu nie bylo.
                  Po prostu nie bylo,bo Bog ma moc niszczenia zdarzen ktore juz minely.
                  Takie podejscie zalatwia wszystko za jednym razem.Wszystko to,o czym bysmy gadali
                  w nieskonczonosc. Czyz nie jest piekna taka wiara?
                  • rach.ell Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 17.07.13, 20:48
                    raptor.1 napisał:

                    > Dlatego przychodzi nam tutaj z pomoca nasza religia,ktora mowi,ze jezeli zgrze
                    > szyles,
                    > czyli postapiles wbrew sobie i zalujesz tego oraz postanawiasz nie robic tego w
                    > iecej,
                    > twoj grzech jest odpuszczony.Co to znaczy? To znaczy,ze tego czynu nie bylo.
                    > Po prostu nie bylo,bo Bog ma moc niszczenia zdarzen ktore juz minely.

                    nie da sie nic wymazac, cokolwiek zrobiles zostaje w tobie jak wykute w kamieniu. Ludzie zas zaluja tylko jesli zaczynaja sie bac a ja strach uwazam za ponizajacy, trzeba sie nie bac i ciagnac za soba ten wozek i te grzechy wszystkie na nim.
                    • raptor.1 Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 18.07.13, 15:21
                      rach.ell napisała:

                      >... trzeba sie nie bac i ciagnac za soba ten wozek i te grzechy wszystkie na nim.

                      Trzeba sie wyspowiadac,albo olac grzechy,bo to urojenia ludzi wierzacych.
                      • rach.ell Re: Faceci sa odpowiedzialni - niestety 18.07.13, 20:03
                        raptor.1 napisał:

                        > Trzeba sie wyspowiadac,albo olac grzechy,bo to urojenia ludzi wierzacych.
                        spowiedz to perfidne narzedzie inwigilacji, grzechy zas to jak wpisy w kartotece, mozesz je wymazac ale i tak je popelniles, nie oszukuj sie.
    • facettt w wiekszosci to prawda... ale... 14.07.13, 23:19
      wanioliowa napisała:
      > Czy można uznać, że jeśli facet w długim związku mówi:
      > "nie chcę ślubu"
      > ma na myśli
      > "nie chcę ślubu z Tobą".

      w wiekszosci to prawda... ale... jak to w zyciu - nie cala...
      w w 1/3, czy 1/4 wypadkow naprawde mezczyzna nie chce miec ZADNEJ zony, czy rodziny, bo mu sie do tego po prostu nie spieszy...
      natomiast, ze zrozumialych wzgledow - chce miec kobiete.

      i wtedy uwaga: "nie chce slubu" jest absolutnie prawdziwa.
    • david.glosky Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 15.07.13, 15:43
      Prosze bardzo, znane z 1 reki (ale nie z autopsji!):

      1. Bo nie chca siebie/kasą/czasem/ innymi zasobami w 100% z kims dzielić
      2. Zeby nie miec obowiazkow
      3. Bo sa neidoajrzali i wciaz mysla o sobie w kategoriach chlopca
      4. Bywaja zbytnio przywiązani do matki
      5. Bo mają uraz (rodzice rozwiedzeni, przemoc w domu, odrzucenie etc ec)
      6. Boja się wejścia w mieszczańskie kapcie (bojąsie zdziadzienia na kanapie przed tv, no!)
      7. Są (krypto)gejami.
      8. Boja się, ze beda musieli miec tylko 1 partnerkę...

      Tyle mi na cito przychodzi do głowy... :)
    • man_sapiens Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 15.07.13, 22:40
      Wolność. jak kto woli: freedom.
    • mijo81 Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 18.07.13, 23:45
      Ożenek dla faceta to nowe zobowiązania/ograniczenia, dla kobiety to bezpieczeństwo/stabilizacja ... i nie dziwota, że te chcą a tamci nie chcą

    • protein.spill Re: realne powody niechęci do ślubu - prośba o po 22.07.13, 01:03
      Hej,

      [Ponizsze zabrzmi nieco ironicznie, ale to moje autentyczne zdanie]

      Ja widze dwa.

      Pierwszy to sama istota tego kroku - od zwiazku w ktorym ludzie sa ze soba ze wzgledu na uczucie, fascynacje i szacunek - do zwiazku, ktory wiaze ich bez wzgledu na okolicznosci. Czescia tego kontraktu jest obietnica pozostania w ulotnym stanie milosci na zawsze. Na szczescie malo kto sie ta czescia przejmuje: standardowi faceci ciesza sie na nielimitowany seks bez wzgledu na wszystko (takze swoje "zapuszczenie"), standardowe kobiety - nie jestem pewien, ale element folkloru okoloslubnego wydaje sie im przeslaniac sens tego co robia.

      Drugi jest prostszy, i ten akurat aspekt wiele osob bierze pod uwage: to wina internetu (i tym razem nie chodzi o porno). Chodzi o swobodna i szczera komunikacje miedzy tymi, ktorzy sa po tym kroku i tymi, ktorzy go jeszcze nie podjeli (polecam forum "brak seksu w malzenstwie"). Uswiadomienie sobie, ze istnieje niezerowa szansa przepoczwarzenia sie tego idealnego stanu zakochania w jakas smutna spolke z niegraniczona odpowiedzialnoscia musi dac do myslenia.

      Dla kogo piszesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka