Dodaj do ulubionych

striptiz - gdzie jest granica dla żonatego?

05.12.10, 20:05
To nie był wieczór kawalerski ale inna impreza. Mój maż zrelacjonował mi to wydarzenie a ja wpadłam we wściekłość. Chodzi mi o to, że striptizerka pozwoliła sobie na całkowite(!!) rozebranie się i pieszczenie swoimi piersiami twarzy biesiadniów, którzy chetnie ją obmacywali jej piersi i pewnie nie tylko tam. Jestem o to zazdrosna i wściekła, że mój mąż zachował się tak samo, jak inni. Powiedział mi, ze może nie dotknałby jej, gdyby inni tego nie robili (!)Straciłam pewnosć, że jestem dla niego atrakcyjna, tym bardziej, ze był bardzo zadowolony z imprezy i w przyszłym roku chce to powtórzyc. Dla mnie to niedopuszczalne ale mi nigdy nie pozwoliłby na podobne zachowania.
W złości zagroziłam rozwodem ale on twierdzi, że przesadzam!!
Czyzby?
Po powrocie do domu chwycił mnie za piersi i stwierdził, ze tamta jednak miała dużo twardsze i wieksze sterczace sutki. Czułam sie okropnie upokorzona. Rankiem z kolegami przez tel omawiali wydarzenia poprzedniego wieczora a ci uświadomili go, ze striptizerka miała jednak silikony. Mój sie zdziwił ale mi jakoś nie było do śmiechu. Zachował sie.. no właśnie jak?
Obserwuj wątek
    • showmessage Boisz się konkurencji. 05.12.10, 20:46
      Ot co. Wnioski z tego że masz nieczyste sumienie. Gdybyś uważała, że spełniasz wszystkie pragnienia męża wiedziałabyś iż to nie miało znaczenia. Widocznie jednak tak nie jest. Jego zachowanie też o tym świadczy. Otrząśnij się i bardziej postaraj jeśli chcesz być bezkonkurencyjna. ;)
      • nihil-istka jesli masz marne cycki.... 05.12.10, 21:09
        Jesli masz marne cycki to jestes na przegranej pozycji.
      • spacey1 Re: Boisz się konkurencji. 05.12.10, 21:50
        oczywiście, jedynym zadaniem partnerki jest spełnianie wszystkich pragnień partnera.
        • ciuciumorales Re: Boisz się konkurencji. 11.12.10, 10:45
          Oczywiscie, podac cieply posilek i zaspokoic go oralnie.
      • pachpachpach Re: Boisz się konkurencji. 12.12.10, 02:28
        Ha-ha, gdy widzę takie posty jak twój, marzę o tym, by istniała możliwość wyjęcia obywatela spod prawa. Nie ciebie (rzecz jasna), a siebie bym wyjęła, co by usnąć takich patałachów jak ty. Spelniać zachcianki męża. Ahahahah. Muahahha. BUahhahahahhahahahhaha. Wybacz,ale mało nie umarłam ze śmiechu :D:D:D:D:D czy naprawdę istnieją takie idiotki, ktore uwazaja, ze ich istnieie pokega na spelnianiu zachcianek mezow?:D potrzebuje mocnych dowodow, bo i tak nie uwierze :D
        • showmessage Re: Boisz się konkurencji. 12.12.10, 04:28
          Osądzasz zanim zrozumiesz. Widzisz, ja wierzę, że każda sytuacja w związku wypływa z interakcji partnerów. Jeśli jedno traci zainteresowanie, to jest to wina tego którym przestano się interesować. Nie jest tu ważne jakiej jest płci. Po prostu trzeba się starać zawsze być najlepszym, inaczej zaczna działać prawo doboru i nie ma przed nim ucieczki. Gdybym spotkał kobietę, która by była dla mnie na tyle pociągająca że bym chciał dotykać jej piersi to by był pierwszy znak tego że jest źle. Następny to rozstnie bo nie ma sensu bycie z kimś kto mnie nie kręci. :) Choć Ty może lubisz się umartwiać, albo wierzysz że zdrady są dobre dla zwązku. ;) btw byli już tacy co mnie chceli odstrzelić... więc nie Ty pierwsza i nie ostatnia. :D
    • facettt jasnej nie ma 05.12.10, 22:18
      anabel7 napisała:

      Zachował sie.. no właśnie jak?


      jak zupelnie normalny,. zdrowy na Ciele i umysle.
      przepraszam - gdzie problem?
      • nickznicka Re: jasnej nie ma 06.12.10, 09:52
        > jak zupelnie normalny

        tak sobie tlumacz, widocznie ten plastus to twoja polka

        > zdrowy na Ciele i umysle

        jesli mial erekcje to na ciele na pewno zdrowy, ale na umysle to sprawa watpliwa


        • facettt no dobrze - tu sie zgodze :) 06.12.10, 14:10

          nickznicka napisała:

          > jesli mial erekcje to na ciele na pewno zdrowy, ale na umysle to sprawa watpliwa

          masz racje. - wlasnej babie bym nigdy takich detali nie opowiadal,
          gdyz nie lubie dzielic sie przyjemnosciami z innymi.
      • lia.13 Re: jasnej nie ma 11.12.10, 11:13
        ze znanych mi mężczyzn, tylko fajtłapy łóżkowe podniecają się prostytutkami, o przepraszam, striptizerkami (a tak przy okazji, która striptizerka pozwala się dotykać? to już chyba nie jest striptizerka :D). Faceci, którzy są dobrzy w łóżku, spełnieni życiowo nie podniecają się nimi specjalnie. Mówię tak po własnych doświadczeniach, sądzę, że każdy z moich rozmówców był szczery, nie było powodu by miał kłamać.
        • facettt i to sie zgadza 11.12.10, 13:45
          lia.13 napisała:

          > ze znanych mi mężczyzn, tylko fajtłapy łóżkowe podniecają się striptizerkami

          - to sie zgadza. prawdziwi mezczyzni po prostu dobrze sie nimi bawia
          i nie opowiadaja o dobrej zabawie swoim partnerkom, a co najwyzej zaufanym kolegom :)))
          • lia.13 Re: i to sie zgadza 11.12.10, 23:06
            no właśnie, głupota prawda? Jak by facet nie wiedział, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal :D
            A co do oglądania striptizerek, to niektórych mężczyzn po prostu nie bawi oglądanie tańca kobiet, którym się za to płaci. Wolą świadomość, że kobieta robi to dla nich, z własnej, nieprzymuszonej woli, bez żadnej korzyści materialnej, poza tą, którą odniesie z pieszczot owego mężczyzny.
            • facettt oczywiste pczywistosci 12.12.10, 11:16
              lia.13 napisała:

              > no właśnie, głupota prawda? Jak by facet nie wiedział, że czego oczy nie widzą,
              > tego sercu nie żal :D

              - to oczywista o czywistosc, ze zacytuje mego ulubionego Prezia

              > A co do oglądania striptizerek, to niektórych mężczyzn po prostu nie bawi ogląd
              > anie tańca kobiet, którym się za to płaci. Wolą świadomość, że kobieta robi to
              > dla nich, z własnej, nieprzymuszonej woli, bez żadnej korzyści materialnej, poz
              > a tą, którą odniesie z pieszczot owego mężczyzny.

              - latwo powiedziec, jednak jezeli ma sie taka, kktora tanczyc nago nie chce, czy tez nie umie,
              lub tez nie jest specjalnie zgrabna - to wtedy popatrzenie na taniec profesjonalistki ma swoj sens.

              proste?
      • zz26 Re: jasnej nie ma 11.12.10, 16:43
        facettt napisał:

        > anabel7 napisała:
        >
        > Zachował sie.. no właśnie jak?
        >
        >
        > jak zupelnie normalny,. zdrowy na Ciele i umysle.
        > przepraszam - gdzie problem?

        uwazasz ze to nie problem?
        jakbys sie czul gdyby twoja zona odwiedizla klubz meskim striptizem i macala striptizera np po kut...e
        tez bys uwazal ze to zupelnie normalne?
    • ditchdoc Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 00:33
      powiedz ze idziesz na wieczor panienski i skoro on uwaza ze jest ok macac striptizerki to Ty zlapiesz za ch...a striptizera

      nie mam nic naprzeciwko zeby zwiazani ludzie przy takich okazjach patrzyli, ale macanie po cyckach nie wchodzi w rachube.
      • e.i.t.h.e.l Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 13:38
        Potem jeszcze powinna wrócić do domu, złapać męża za penisa i powiedzieć, że tamten miał jednak większego, dłuższego i grubszego i potem przez 2 godziny gadać z koleżankami przez telefon o tym, co one by z tym kolesiem i jego wieeelkim penisem robiły.
    • plec.na.plazy Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 01:06
      > Po powrocie do domu chwycił mnie za piersi i stwierdził, ze tamta jednak miała
      > dużo twardsze i wieksze sterczace sutk


      Hehehe Szacunek :D

      >Chodzi mi o to, że striptizerka pozwoliła s
      > obie na całkowite(!!) rozebranie się

      Skandal. Żeby oglądać gołe baby wcale na striptiz nie trzeba łazić. Czy cenzurujesz mu internet, żeby przypadkiem nie zobaczył innego tyłka niż Twój?

      Straciłam pewn
      > osć, że jestem dla niego atrakcyjna,

      Oj baby baby. Jakbyś nie była dla niego atrakcyjna to by z tobą nie był-koniec kropka.

      > W złości zagroziłam rozwodem ale on twierdzi, że przesadzam!!

      O Boże....... Brak slów
    • grassant Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 08:52
      tamta jednak miała dużo twardsze i wieksze sterczace sutki.

      pozwól sobie na wtrysk.
    • nihil-istka nie wkladac palca do pipy strkiptizerki 06.12.10, 09:54
      NIe wkladac 21-ego palca do pipy striptizerki - to jest granica dla zonatego
      • tow.ortalion Re: nie wkladac palca do pipy strkiptizerki 06.12.10, 13:56
        nihil-istka napisała:

        > NIe wkladac 21-ego palca do pipy striptizerki - to jest granica dla zonatego


        A w paszczu ?
        Można bezgranicznie ?
        • lemmy_kilmister Re: nie wkladac palca do pipy strkiptizerki 11.12.10, 11:36
          tow.ortalion napisał:
          > A w paszczu ?
          > Można bezgranicznie ?

          Też nie teoretycznie nie powinno się.
    • nickznicka Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 10:02
      Mysle, ze problem lezy w tym ze wybralas sobie na meza totalnego durnia, bez urazy ale twoj maz jest bezmozgiem. W ogole nie jest dla mnie zrozumiale, ze teraz sie martwisz ze nie jestes dla niego wystarczajaco atrakcyjna, dla kogo masz byc atrakcyjna? Dla idioty ktory obmacuje striptizerki? Wolne zarty.
      • facettt i znowu masz racje. 06.12.10, 14:12
        zonaty obmacuje obce panienki dyskretnie, w zaciszu alkowy,
        a publiczne zabawy pozostawia singlom.

        w koncu co styl, to styl.
    • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 19:58
      Mysle ze granica jest opowiadanie o tym zonie, nie mowiac o porownywaniu. Mysle , ze ode mnie dostal by w twarz i solidnie bym sie zasanowila, czy jednak nie popelnilam bledu wchodzac z nim w zwiazek. Sytuacja mowi bardzo wiele o klasie, poczuciu przyzwoitosci i wrazliwosci malzonka.

      A ja z chamami sie nie wiaze.

      I zeby nie bylo, kilka miesiecy temu zabralam wlasnego faceta do klubu ze striptizem.
      • lutas_z_kasu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 21:33
        volga_jasnowidzaca napisała:

        > Mysle
        > , ze ode mnie dostal by w twarz

        A ja myślę, że każdy normalny powinien Ci w takiej okazji oddać.
        • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 22:46
          utas_z_kasu napisał:

          > volga_jasnowidzaca napisała:
          >
          > > Mysle
          > > , ze ode mnie dostal by w twarz
          >
          > A ja myślę, że każdy normalny powinien Ci w takiej okazji oddać.


          Od kiedy margines i patologia to 'norma'? Moze w Twoim prostackim swiecie.

          Jak juz wsponialam, z chamstwem sie nie zadaje, wiec ani nikomu nie musze dawac w twarz, ani tym bardziej nikt nigdy mi nie oddal.

          PS Cikawe jakbys Ty zareagowal, gdyby Twoja partnerka zlapala Cie za penisa i oznajmila ; Ze XYZ mial wiekszego i twardszego' Moze Ty bys pobiegl kupic jej kwiaty.

          • lutas_z_kasu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 23:14
            Patrzcie no, księżniczka się znalazła. A przepraszam bardzo jakiej reakcji oczekiwała byś gdybyś swojemu kochasiowi liścia sprzedała?

            NATURALNYM odruchem mężczyzny (z resztą nie tylko) na agresję jest agresja. Za to nienaturalne jest okładanie tak samo partnera (to co proponujesz) jak i partnerki.

            > Jak juz wsponialam, z chamstwem sie nie zadaje, wiec ani nikomu nie musze dawac
            > w twarz, ani tym bardziej nikt nigdy mi nie oddal.

            Nie musisz ale napisałaś, że byś dała ....

            > PS Cikawe jakbys Ty zareagowal, gdyby Twoja partnerka zlapala Cie za penisa i o
            > znajmila ; Ze XYZ mial wiekszego i twardszego' Moze Ty bys pobiegl kupic jej kw
            > iaty.

            Co mają genitalia do piersi!? Jakby zmacała mi tors i stwierdziła, że striptizer ma bardziej umięśniony jakoś bym się nie obraził. Za to na pewno bym jej nie "dał w twarz" tak jak Ty byś to zrobiła. No ale dobrze, że z chamstwem się nie zadajesz więc nie masz okazji demonstrować własnego ;)
            • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 09:21
              Jesli kobiety, ktore nie pozwalajace na brak szacunku wobec siebie nazywasz ksiezniczkami, to owszem, nia jestem. Ale moze dlatego moj partnerzy nidgy nie podnosili na nie glosu, zawsze o mnie dbaja i traktuja z szacunkiem:). Zreszta wzajemnie.

              Lisc, jako rewanz za zachowanie uwlaczajace kobiecej godnosci, to od wiekow transakacja 'upokozenie za upokorzenie'. I dobrze o tym wiesz, ze w kobiecym policzku o to wlasnie chodzi, a nie o meskie, agresywne bicie aby bolalo.


              Ale z kim dyskusja, jesli ktos porownuje kobiece piersi do meskiego torsu, oznacza ze kobiete to moze widzial, ale w Playboyu, a i to zza szyby kiosku.

              • lutas_z_kasu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 11:09
                volga_jasnowidzaca napisała:

                > Jesli kobiety, ktore nie pozwalajace na brak szacunku wobec siebie nazywasz ksi
                > ezniczkami, t

                Odnosiłem się do do logiki "Kali ukraść krowę - dobrze, Kalemu ukraść krowę źle" czyli "jak ja leję po twarzy-dobrze, jak mnie leją - źle".

                Ale moze dlatego moj partnerzy nidgy nie pod
                > nosili na nie glosu, zawsze o mnie dbaja i traktuja z szacunkiem:).

                Nie dziwię się - jak coś zrobią źle to jeszcze z otwartej dostaną. Po co im to? ;)

                > Lisc, jako rewanz za zachowanie uwlaczajace kobiecej godnosci, to od wiekow tra
                > nsakacja 'upokozenie za upokorzenie'. I dobrze o tym wiesz, ze w kobiecym polic
                > zku o to wlasnie chodzi, a nie o meskie, agresywne bicie aby bolalo.

                Chyba, za dużo filmów "madeinjuesendej" się naoglądałaś które od ponad pół wieku promują męskie zachowania u kobiet. Oj nie chciałbym być w skórze szlachcianki, która swojego męża tak upokorzyła, a już w skórze żony prostego chłopa to w ogóle...


                PODKREŚLAM - podnoszenie ręki na partnerkę/partnera jest NIEDOPUSZCZALNE
                Przykro mi, że nie rozumiem Twojej logiki, ale dotąd rozumowanie "jak coś powiesz nie tak, to w gębę" kojarzyło mi się, raczej ze smutnymi blokami i niezbyt bezpiecznymi dzielnicami, niż z językiem kulturalnej kobiety. Nie dziw się tylko, że jak zaczniesz z kimś rozmawiać za pomocą rękoczynów to Ci druga osoba -niezależnie od tego czy jest mężczyzną czy kobietą-, odpowie w dokładnie taki sam sposób.

                > Ale z kim dyskusja, jesli ktos porownuje kobiece piersi do meskiego torsu,

                Adekwatne anatomicznie określenie- na pewno lepsze niż porównywanie piersi do członka.

                >ozna
                > cza ze kobiete to moze widzial, ale w Playboyu, a i to zza szyby kiosku.

                Ale mi dowaliłaś! Idę w kącik szlochać. Cóż lepsze to niż dostać w twarz ;)
                • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 19:26
                  > Nie dziwię się - jak coś zrobią źle to jeszcze z otwartej dostaną. Po co im to?
                  > ;)

                  No dobrze, wytlumacze jeszcze raz, moje zwiazki opieraja sie na wzajemnym szacunku, moze wikipedia ma wytlumaczenie tego trudnego sformulowania, bedziesz mogl sie doksztalcic.

                  > PODKREŚLAM - podnoszenie ręki na partnerkę/partnera jest NIEDOPUSZCZALNE
                  > Przykro mi, że nie rozumiem Twojej logiki, ale dotąd rozumowanie "jak coś powie
                  > sz nie tak, to w gębę" kojarzyło mi się, raczej ze smutnymi blokami i niezbyt b
                  > ezpiecznymi dzielnicami, niż z językiem kulturalnej kobiety.

                  Zgoda, jak najbardziej! Pod warunkiem, ze partener nie czyni rzyczy niedposzczulanych. Kara za niedposzczalne lekcewanie godnosci prtnerki jest ulaczenie godnosci partnera poprzez policzek.I uwierz mi, sa jeszcze na tym swiecie mezczyzni, z wystaczajaca doza klasy, ktorzy samu glosza ' W przypadku kiedy kobieta jest obrazona przez mezczyzne ma zawsze jedna ostatczna metode obrony- policzek'. Zapewne dlatego, ze nie upokarzaja kobiet wiec sie nie musza asekurowac.
                  I podkresile jeszcze raz, jest to ostaczna metoda i reakcja na niedposzczalne zachowanie partnera. Nie atak.


                  A nawet gdyby facet trafil na histeryczke, ktora rzeczywiscie nie wie gdzie sa granice i sprzedala liscia ' za nic', mezczyzna odwarca sie na piecie i nigdy nie wraca, ale nigdy nie oddaje. Facet, ktory oddaje, jest takim facetem, jak wykastrowany kocur mojej mamy.

                  I nie pytaj dlaczego, odpowiedz jest taka sama od wiekow - bo ty jestes chlopcem, a ona dziwczynka. Te same powody stroja za tym, ze jesz nozem i widelcem, i nie puszczasz sierczystych bakow przy posilku.

                  Zapewne sie nie dogadamy, doroku Lutasie, i wiem ze od mezczyzn z Twoimi podgladami stronie, nie dlatego ze 'potrafia oddac', ale dlatego, ze uwazam - z calym szcunkiem - sa pozbawini klasy. I podkresle, nigdy nikogo nie uderzylam, wiec nie szukam faceta do bicia:)


                  >
                  > Adekwatne anatomicznie określenie- na pewno lepsze niż porównywanie piersi do c
                  > złonka.

                  Ale to stwierdzenie mnie jednak utwierdza, ze jestes mlodym chlopcem :) Jak podrosniesz, bedziesz mial pierwsza dziewczyne, to zrozumiesz.
                  • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 20:20
                    volga_jasnowidzaca napisała:

                    > > Nie dziwię się - jak coś zrobią źle to jeszcze z otwartej dostaną. Po co
                    > im to?
                    > > ;)
                    >
                    > No dobrze, wytlumacze jeszcze raz, moje zwiazki opieraja sie na wzajemnym sz
                    > acunku
                    , moze wikipedia ma wytlumaczenie tego trudnego sformulowania, bedzie
                    > sz mogl sie doksztalcic.

                    To szacunek do partnera objawia ci się biciem go po twarzy w niektórych okolicznościach? Bardzo interesujące.
                    • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 20:54
                      > To szacunek do partnera objawia ci się biciem go po twarzy w niektórych okolicz
                      > nościach? Bardzo interesujące.

                      Nigdy nikogo nie uderzylam. Jeszcze raz mam powtozyc?
                      Przeczytaj uwaznie, wiem ze uzywam zdan wielokrotnie zlozonych i czasem pojec obcych ogolowi, ale kilkakrotne przeczytanie tekstu wspomaga jego zrozumienie.

                      A negatywne porownywanie piersi zony do piersi spriptizerki i okraszenie tego niewybrednymi komentarzami w moim odczuciu jest gorsze od policzka.




                      • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 23:11
                        volga_jasnowidzaca napisała:

                        > > To szacunek do partnera objawia ci się biciem go po twarzy w niektórych o
                        > kolicz
                        > > nościach? Bardzo interesujące.
                        >
                        > Nigdy nikogo nie uderzylam. Jeszcze raz mam powtozyc?
                        > Przeczytaj uwaznie, wiem ze uzywam zdan wielokrotnie zlozonych i czasem pojec o
                        > bcych ogolowi, ale kilkakrotne przeczytanie tekstu wspomaga jego zrozumienie.
                        >
                        > A negatywne porownywanie piersi zony do piersi spriptizerki i okraszenie tego n
                        > iewybrednymi komentarzami w moim odczuciu jest gorsze od policzka.

                        Ale dopuszczasz lanie partnera po pysku w określonych sytuacjach. A dla mnie sprawa jest prosta: jeśli kogoś szanujesz - nie podnosisz na niego ręki. Przemoc jako argument w sporze jest zawsze złym rozwiązaniem.
                        • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 09:17
                          Bupu, nie pisze o normalnych sporach, pisze o extremalnych sytuacjach w ktorych mezszyzna wykracza poza ramy kultury, jest chaski czy wulgarny, i jedyna opcja kobiety aby sie obronic jest ablo znizyc sie do pziomu chama - slownie i dbranc dalej w bagno, albo wyraznie zaznzcyc granice policzkiem.

                          Piszac 'lac partnera po mordzie' uzywasz manipulacji slownej, bo lanie po mordzie narzuca wizje akcji ciaglej i natawianoje na sprawienie bolu. Policzek to cos zuplnie innego. To wydzwiek kulturowy, anizeli fizyczny. Zapewne wiesz, chociby w czasach pojedynkow, wlansie policzek byl takim wyzwaniem 'nie do odrzucnia' na ktiory reakcja moglobyc jedynie pojedynek, ze wzgledu wlasnie na wymiar honorowy. Jego sila jest to ze jest wlasnie upokazajacy, nie bolesny.

                          Piszecie, jakbyscie sie wychowywali w kulturowej prozni, i do tego nie odpowiadacie na argumenty, tylko manipulujecie.
                          • pyzz Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 11:52
                            > Bupu, nie pisze o normalnych sporach, pisze o extremalnych sytuacjach w ktorych
                            > mezszyzna wykracza poza ramy kultury, jest chaski czy wulgarny, i jedyna opcj
                            > a kobiety aby sie obronic jest ablo znizyc sie do pziomu chama - slownie i dbr
                            > anc dalej w bagno, albo wyraznie zaznzcyc granice policzkiem.
                            Taaa. ale to tylko dla kobiet, nie?
                            Wybacz, ale nawet nie wyobrażam sobie takiej "jedynej opcji". Zawsze istnieje możliwość olać, przestać się odzywać, stwierdzić coś w stylu "w taki sposób nie będę rozmawiać" itd. itp.
                            Ów policzek to zwyczajne bicie i życzyłbym sobie, aby było traktowane, jak każde inne bicie. Również przez sądy.
                          • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 18:07
                            Aha, manipulujemy, bo się z tobą nie zgadzamy. Fajnie, widzę, że dyskusja nie ma sensu.

                            Tak poza tym, jeśli chama policzkuję, to zniżam się tym samym do jego poziomu, bo tylko cham sięga po przemoc w takiej sytuacji. Jasne? Niezależnie od wydźwięków kulturowych.
                            • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 20:14
                              > Aha, manipulujemy, bo się z tobą nie zgadzamy. Fajnie, widzę, że dyskusja nie m
                              > a sensu.

                              Nie, nie dlatego:) Ja wyjasnilam, czemu uwazam ze manipulujesz, i wskazalam dokladnie gdzie. Jesli przespalas zajecia z polskiego to przypomne: Manipulacja - forma zamierzonego i intencjonalnego działania komunikatem tekstowym, mającego na celu wywarcie korzystnego dla manipulatora wpływu na osobę lub grupę. Ty uzylas dwoch technik: uzlas wyrazow wartosciujacych i zmienilas znaczenie wyrazow. NP. zamiast policzka uzywasz 'lac po gebie' co spelnia oba kryteria.

                              Dlatego uwazam ze manipulujesz.

                              Natomias Twoje argumenty to '' nie bo nie' i 'Tak bo tak'. Nie dyskutujesz ze mna, tylko mi zaprzeczasz, bez uzasadnienia i jak mantre powtarszasz swoja wersje.

                              Tu nie trzeba profesora psychologii spolecznej, czy jezyka polskiego, aby zgadnac, ze sie nie przekonamy. Przepasc jest zbyt duza;-)
                              • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 20:46
                                volga_jasnowidzaca napisała:

                                > > Aha, manipulujemy, bo się z tobą nie zgadzamy. Fajnie, widzę, że dyskusja
                                > nie m
                                > > a sensu.
                                >
                                > Nie, nie dlatego:) Ja wyjasnilam, czemu uwazam ze manipulujesz, i wskazalam dok
                                > ladnie gdzie. Jesli przespalas zajecia z polskiego to przypomne: Manipulacja -
                                > forma zamierzonego i intencjonalnego działania komunikatem tekstowym, mającego
                                > na celu wywarcie korzystnego dla manipulatora wpływu na osobę lub grupę. Ty uzy
                                > las dwoch technik: uzlas wyrazow wartosciujacych i zmienilas znaczenie wyrazow.
                                > NP. zamiast policzka uzywasz 'lac po gebie' co spelnia oba kryteria.
                                >
                                > Dlatego uwazam ze manipulujesz.
                                >
                                > Natomias Twoje argumenty to '' nie bo nie' i 'Tak bo tak'. Nie dyskutujesz ze m
                                > na, tylko mi zaprzeczasz, bez uzasadnienia i jak mantre powtarszasz swoja wersj
                                > e.
                                >
                                > Tu nie trzeba profesora psychologii spolecznej, czy jezyka polskiego, aby zgadn
                                > ac, ze sie nie przekonamy. Przepasc jest zbyt duza;-)

                                Ano się nie przekonamy, zwłaszcza, że zamiast polemizować z moimi argumentami (które się w moich odpowiedziach znajdują, czyżby nie tylko mnie przydał się kurs czytania ze zrozumieniem?) piszesz o tym jakie to one niedobre oraz nasiąknięte manipulacją są. Och.

                                Co się tyczy wartościowania i zmiany znaczenia, to policzek, jako pojedynczy, lub podwójny cios w twarz, zadany otwartą dłonią, zawiera się idealnie w polu semantycznym lania po gębie, panno przepaścista. Oraz pasuje jak ulał do definicji przemocy fizycznej (nie przytoczę ci, taka jesteś inteligentna i w ogóle, więc na pewno znajdziesz ją sama). Użycie przemocy fizycznej jako argumentu w sprzeczce uważam za coś, co jest właściwe karkom i marginesowi społecznemu, ale nie przystoi jednostkom kulturalnym i dysponującym niezerową wrażliwością. Ergo, jeśli w odpowiedzi na prostacką odzywkę pana chama, taką jak ta, wyemitowana przez męża autorki wątku, odpowiesz spoliczkowaniem chama, zrównasz się z nim poziomem.

                                Jakaś rzeczowa polemika, czy znowu będziesz piszczeć o manipulacji?
                                • volga_jasnowidzaca Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 09:14
                                  No prosze, przycisnieta, potrzfisz jakis logiczny dowod wysmazyc:).

                                  Nie zgadzamy sie co do definicji policzka, nawet zadalam sobie trud i sprawdzilam jakie slownik proponuje wyrazy bliskozanczne, i okazalo sie ze nie agresja fiziyczna, a obraza! I tak wlasnie ja rozumiem 'moj' policzek, jak juz wczesniej niejednokrotnie wykazywalam.

                                  Mozesz insynuowac ze jestem chamka, nie ma problemu. Ja lubie swoj 'chamski' swiat. gdzie moj mezczyzna podaje mi plaszcz i odsowa krzeslo, wysiada pierwszy z autobusu aby podac mi reke, i nigdy, przenigdy nawet nie zasugeruje ze ktos jest piekniejszy niz ja (choc moze tak myslec;-). Swiat w ktorym mezczyzni sa dzentelmenami, a kobiety maja czesc ktorej nalezy bronic w sytacjach skrajnych.

                                  Ach, tesknie za kodeksem honorowym, gdzie przed pojedynkiem, najpierw sparwdzano czy wyzwany ma zdolnosc honorowa i moze sie pojedynkowac! :DDDD

                                  Niestety, wyjezdzam na kilka dni sluzbowo wiec Twoja odpowiedz odpowiem na Twojego ewentualnego posta w przyszlym tygodniu.

                                  Milych zakupow swiatecznych.



                                  • htoft Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 12:38
                                    Bardzo miło jest korzystać z przywilejów. Marzę o tym, żeby dokonała się również emancypacja mężczyzn, na podobnej zasadzie, jak stało się to udziałem kobiet (póki co kobiety wywalczyły sobie mnóstwo praw, nie tracąc przy tym przywilejów, przynajmniej w Polsce).

                                    > Milych zakupow swiatecznych.

                                    Dla mnie to oksymoron.
                                  • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 15:40
                                    Okej, umiesz czytać, a nawet znajdować hasła w słownikach. Weź tedy do ręki encyklopedię, znajdź hasło "przemoc fizyczna" i studiuj je tak długo, aż zrozumiesz, że policzek nią właśnie jest.

                                    Przy okazji, bo chyba nie zauważyłaś, mój post jest powtórzeniem argumentów z postów poprzednich. Co oznacza, że musisz jeszcze popracować nad czytaniem ze zrozumieniem.
                                    • lia.13 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 11:33
                                      proponuję Tobie uczynienie tego samego
                                      • chavez666 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 12:03
                                        naprawdę podniecające są te wasze kłótnie na temat dopuszczania policzkowania w związku i wyrzucanie sobie że się nie umie pisać...

                                        ... a temat był o tym czy mąż może z kolegami "zabawiać" się ze striptizerką i gdzie jest granica tej zabawy...
                                        >...mam pytanie to prowodyrki tematu: jak już mąż dowiedział się że piersi tamtej są silikonami, to czy stwierdził: "łeee... plastiku nie jem"... czy może coś w stylu "też ci takie zafunduję?" bo , można patrzeć na cycki tylko wzrokiem i dotykiem.... albo jeszcze mózgiem i takie sztuczności szybko zdeprecjonować
                                        • anabel7 odpowiedź 11.12.10, 12:30
                                          Już wam odpisałam (post z 09.12.10, 18:39), ze doszedł do wniosku, iż prawdziwe piersi sa lepsze i bardziej mu sie podobają. Tak mi powiedział, ale niestety teraz po tym wszystkim wydaje mi sie, ze skłamał, ponieważ chciał poprostu zakonczyć niezręczny dla niego temat.
                                          Podczas naszych rozmów (po tym,jak emocje troche opadły) zapytałam go równiez, czy chciałby, abym ja tez miała silikony. Oczywiscie zapewnał mnie, ze nigdy nie chciałby, abym cos w sobie zmieniała,bo mu sie podobam taka, jaka jestem. Dodał ,ze jest to niebezpieczne dla zdrowia i tak naprawde nikt nie wie, jakie sa efekty takiej operacji po kilku,kilkunastu latach. Z tym akurat sie zgadzam.
                                          Ma szczęscie,ze tak powiedział, bo jesli moj wyglad (a wcale nie jestem brzydka) byłby dla niego piorytetem, to niech spada na drzewo.
                                          Aha, nie spoliczkowałam go, jak tutaj juz ktos zasugerował.
                              • 0-gramma Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 14:47
                                Ja pierdziele co za laska :)
                                ps. To nie był komplement.
                    • lia.13 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 11:28
                      odpowiedz sobie bupu na pytanie: Czy zdarzyło Ci się kiedyś dotknąć piersi drogiej Ci kobiety i stwierdzić, że panna XYZ ma ładniejsze? Nie? A dlaczego? Może uważasz, że owa kobieta by się za to obraziła? Sprawiłbyś jej przykrość? To oczywiste, że autorka wątku poczuła się w tej sytuacji obrażona, upokorzona, a w tej sytuacji miała prawo go spoliczkować, bo na bezczelność odpowiada się bezczelnością.
                      • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 21:10
                        > odpowiedz sobie bupu na pytanie: Czy zdarzyło Ci się kiedyś dotknąć piersi drog
                        > iej Ci kobiety i stwierdzić, że panna XYZ ma ładniejsze?

                        Nie miałam jeszcze przyjemności być związaną z kobietą, pozostawię więc twoje pytanie bez odpowiedzi ;)

                        > Może uważasz, że owa kobieta by się za to obraziła? Sprawiłbyś jej przykrość?

                        Nigdy zdaje się nie twierdziłam, że autorce nie powinno być przykro po takiej uwadze męża. O ile dobrze pamiętam okresliłam nawet tę uwagę jako buracką.

                        > To oczywiste, że autorka wątku poczuła się w tej sytuacji obrażona, upokorzona, a w t
                        > ej sytuacji miała prawo go spoliczkować,

                        Ćwiczenie na wyobraźnię: pani mówi panu, że bardziej jej się podoba klata strpitisera, bo tamten ma twardsze i lepiej wyrzeźbione mięśnie. Pan za to uderza panią w twarz. Miał prawo? Czy okazał się durnym przemocowcem?

                        > bo na bezczelność odpowiada się bezczelnością.

                        Bicie kogoś to nie bezczelność tylko chamstwo oraz patologia.
                        • lia.13 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 23:03
                          1. klatka piersiowa u mężczyzn i u kobiet to nie to samo. atrybutem seksualnym kobiet są piersi, a mężczyzn - penis, więc tylko porównanie penisa męża i striptizera byłoby równoznaczne dla porównani piersi obu kobiet. Klatka piersiowa u mężczyzny to jak stwierdzenie, że striptizerka miała kształtniejszą talię czy łydki lub ramiona, albo jeszcze coś innego.
                          2. mężczyzna nigdy nie powinien uderzać kobiety, nawet w twarz, gdyż uderzenie jest bolesne, a nie o zadanie bólu tutaj chodzi.
                          3. jeśli kobieta byłaby bezczelna, wykrzykiwała mężowi, że jako mężczyzna jest zerem, nie zadowala jej, striptizer to miał dwa razy większego ch.ja od niego..., to jakkolwiek nie pochwaliłabym takiego zachowania, to jednak zrozumiałabym, gdyby ją za coś takiego spoliczkował, powtarzam: spoliczkował, nie zaś uderzył.
                          Jeśli nie rozumiesz różnicy między spoliczkowaniem a uderzeniem to proponuję sprawdzenie terminu w słowniku oraz poczytanie troszkę literatury z poprzednich epok.
                          • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 12.12.10, 02:08
                            > 1. klatka piersiowa u mężczyzn i u kobiet to nie to samo. atrybutem seksualnym
                            > kobiet są piersi, a mężczyzn - penis, więc tylko porównanie penisa męża i strip
                            > tizera byłoby równoznaczne dla porównani piersi obu kobiet. Klatka piersiowa u
                            > mężczyzny to jak stwierdzenie, że striptizerka miała kształtniejszą talię czy ł
                            > ydki lub ramiona, albo jeszcze coś innego.

                            I rozumiem, że ponieważ pierś męska nie jest atrybutem seksualnym (co, przy okazji, jest nieprawdą), facetowi byłoby mniej przykro, ta?

                            > 2. mężczyzna nigdy nie powinien uderzać kobiety, nawet w twarz, gdyż uderzenie
                            > jest bolesne, a nie o zadanie bólu tutaj chodzi.

                            Ale kobieta mężczyznę może? Moralność Kalego jak, nomen omen, w mordę strzelił.

                            > 3. jeśli kobieta byłaby bezczelna, wykrzykiwała mężowi, że jako mężczyzna jest
                            > zerem, nie zadowala jej, striptizer to miał dwa razy większego ch.ja od niego..
                            > ., to jakkolwiek nie pochwaliłabym takiego zachowania, to jednak zrozumiałabym,
                            > gdyby ją za coś takiego spoliczkował, powtarzam: spoliczkował, nie zaś uderzył

                            Spoliczkowanie polega na uderzeniu, powtarzam, spoliczkowanie polega na uderzeniu kogoś otwartą dłonią w twarz.

                            > 3. jeśli kobieta byłaby bezczelna, wykrzykiwała mężowi, że jako mężczyzna jest
                            > zerem, nie zadowala jej, striptizer to miał dwa razy większego ch.ja od niego..
                            > ., to jakkolwiek nie pochwaliłabym takiego zachowania, to jednak zrozumiałabym,
                            > gdyby ją za coś takiego spoliczkował, powtarzam: spoliczkował, nie zaś uderzył

                            Znaczy się pochwalasz przemoc. Interesujące.

                            > Jeśli nie rozumiesz różnicy między spoliczkowaniem a uderzeniem to proponuję sp
                            > rawdzenie terminu w słowniku oraz poczytanie troszkę literatury z poprzednich e
                            > pok.

                            Specjalnie dla ciebie:

                            sjp.pwn.pl/slownik/2523085/spoliczkowa%C4%87
                            spoliczkować «uderzyć kogoś całą dłonią po twarzy»

                            Rozumiem, że twórcy Słownika Języka Polskiego są również niedouczeni?
                • takajatysia Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 15.12.10, 13:37
                  No jednak zdecydowanie bardziej piersi do penisa niż piersi do torsu. Piersi są atrybutem kobiecości, tak jak penis męskości. Równie dobrze mógłby jej małżonek powiedzieć, że ma pi*** jak wiadro.
            • zawsze-soffie Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 15:31
              "NATURALNYM odruchem mężczyzny (z resztą nie tylko) na agresję jest agresja. Za
              > to nienaturalne jest okładanie tak samo partnera (to co proponujesz) jak i part
              > nerki."

              Buhahahaha chyba naturalnym odruchem prostaków. Prawdziwy mężczyzna ( i nie tylko )nie zniża się do poziomu agresora którym jest ktoś słabszy (kobieta, staruszek, dziecko)

              Swoją drogą przy przyjęciu twojej teorii, że agresja powinna rodzić agresję tez powinno być naturalnym przyjmowanie z pokorą ciosów za świństwo. ( Świństwo - poczucie krzywdy rodzi agresję)


              PS: Jak się czuje niby mężczyzna, który oddaje często słabszej kobiecie mocniejszy siłą rzeczy cios? Bo ja bym się czuła co najmniej jak ścierwo bijąc kogoś często słabszego dużo mocniej niż sama dostałam w imię świństwa, które sama zrobiłam.
              • pyzz Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 16:38
                > PS: Jak się czuje niby mężczyzna, który oddaje często słabszej kobiecie mocnie
                > jszy siłą rzeczy cios?
                Co ma tu płeć do rzeczy? Czy jeżeli słaby i mały mężczyzna uderzy wielkiego i silnego, to wg Ciebie duży i silny oddając mu ma się czuć tak samo, jak, gdyby oddawał słabszej kobiecie?
                Jak ktoś bije, to niech się nie dziwi, że bity mu odda. Jak się startuje do silniejszego, to niech się nie narzeka.
                • zawsze-soffie Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 16:37
                  żal
                • lia.13 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 11:35
                  rozumiem, że jak Twoje 2-letnie dziecko Cię uderzy, bo nie chciałeś kupić mu zabawki, to oddajesz mu aż na ścianę poleci?
                  • pyzz Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 21:22
                    Źle rozumiesz. Ale moje 2-letnie dziecko nauczy się bardzo szybko, że ludzi bić nie wolno. Moje 2-letnie dziecko nie zostanie wychowane na świętą krowę i nie będzie uważało, że skoro jego nie wolno bić, to jemu wolno.

                    A porównanie dorosłej kobiety-sadystki znęcającej się nad ludźmi na podstawie statusu świętej krowy do 2-letniego dziecka rzeczywiście trafne...
          • andziap90 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 16:43

            >
            > PS Cikawe jakbys Ty zareagowal, gdyby Twoja partnerka zlapala Cie za penisa i o
            > znajmila ; Ze XYZ mial wiekszego i twardszego' Moze Ty bys pobiegl kupic jej kw
            > iaty.
            >

            dokładnie!!!! faceci to chamy tylko właśnie jak by im żonka uciekła na striptiz i dotykała panisa innego to od razu powiedzieli by że się puściła a jak oni pomacają to nie widzą w tym problemu!!!

            https://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=14359
            https://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=14360
            • nihil-istka andzia, boj sie Boga co ty gadasz 09.12.10, 17:58
              andzia, przeciez facet palca w pipe striptizerce nie wkladal a ty od razu bys penisa striptizera sobie w usta wkladala. feeeeee
              • anabel7 już po burzy 09.12.10, 18:39
                Witam was. Dopiero po dwóch dniach do niego dotarło, jak bardzo mnie zranił. Tłumaczył się tylko, ze podczas imprezy uległ pokusie pod wplywem szczególnej atmosfery, jaka sie wtedy wytworzyła a przy którejs juz tam butelce alkoholu bardzo łatwo puszczaja hamulce. Przyznał sie, ze wiedział, ze sa to silikony i chciał poprostu sprawdzic jaka jest róznica. Przyznał, że natura jednak lepsza, szkoda tylko, że nie powiedział mi tego od razu. Oczywiscie przeprosił, przyznał, że bardzo głupio postapił, zwłaszcza jeśli chodzi o nieszczęsne porównanie. Co prawda, po powrocie był tak pijany, ze ledwo kontaktował a tłumaczył się tym, ze dokonał tego porównania celowo i złośliwie sie nią niby zachwycał,poniewaz ja zrobiłam mu awanture o obmacywanie striptizerki. Obiecał poprawę oraz to ,ze nie ma zamiaru tego powtórzyć. Pożyjemy, zobaczymy.
            • lepian4 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 10.12.10, 17:12
              Falozmy, ze masz racje: faceci to chamy!
              Ogladaja striptiserki- kobiety z krwi i kosci. Jak nalezy je ocenic? Ci, co je ogladaja, osiagneli stopien chamstwa. Te, ktore sie obnazaja...

              Prosze o dokonczenie, bo nie bardzo rozumiem, o co ci biega?
              • lia.13 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 11:39
                tu nie chodzi o oglądanie, czym de facto jest striptiz. Tu chodzi o dotykanie, z którym striptizerka przedobrzyła. No ale to Polska właśnie, nieco inne standardy niż na Zachodzie obowiązują. Tu kobiety się nie cenią. Za cenę striptizu pozwalają klientom na dużo więcej niż powinny.
          • buhaj_z_rogiem e tam 11.12.10, 11:12
            pewnego razu jakaś "volga jasnowidząca" chciała mi wypłacić z liścia na imprezie, zresztą z powodu jakiejś absolutnej bzdury, ale zablokowałem lewym przedramieniem, ona rąbnęła z rozmachem swoim w mojego gnata i prawie jej rączka odpadła, temu misiu
            podniosła wrzask, że ja ją biję, ale obecni przy tym świadkowie, nasi znajomi, zabili ją śmiechem
            mniej zabawnie było, kiedy sobie zdałem sprawę, że gdyby nie było świadków lub gdyby to nie byli moi świadkowie, mogłaby narobić mi trochę syfu
            potem się obnosiła z siniakiem na swoim przedramieniu, demonstrując go czy kto chciał, czy nie chciał
            • lia.13 Re: e tam 11.12.10, 11:43
              policzek za jakąś "bzdurę" a za porównywanie i krytykowanie kobiecych piersi - naturalnego, kulturowego, biologicznego symbolu kobiecości, to jednak zasadnicza różnica. Zresztą ciekawe co wg Ciebie było tą "bzdurą".
        • spokojnawoda Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 13:36
          Zgadzam sie (jestem kobieta). W moim zwiazku jest zasada: ''nikt na nikogo reki nie podnosi'',
          tu chodzi o szacunek ,a ten nalezy sie przeciez obustronnie.
        • normalistka70 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 14:27
          DO LUTAS Z KASU - jak widać literówki panu męskiemu bokserowi nie pomagają w ukryciu tożsamości... Zamienić L z K miejscami i już widać z kim się ma do czynienia...
          Jak wykazały badania behawiorystów - NORMALNI mężczyźni nie biją kobiet. W żadnych okolicznościach.
    • seth.destructor Czeka cię rozwód 06.12.10, 20:15
      Striptizerka nie histeryzuje jak ty przy dotykaniu cycków.
      • sibeliuss Re: Czeka cię rozwód 08.12.10, 12:30
        seth.destructor napisał:

        > Striptizerka nie histeryzuje jak ty przy dotykaniu cycków.

        I ma je jego zdaniem lepsze.
    • yulija Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 06.12.10, 23:18
      rozwód ?... chyba rzeczywiście przesadzasz... ale po łapach tłumokowi trzeba dać...
      nie bronię chłopca... bo wygląda na to, że to dzikawe stworzenie z lasu, które urwało się na chwile z domu i zaszalało ... a na dodatek w przypływie dziecięcej szczerości opowiedziało: gdzie było, co piło i co widziało.... a, że durnowate to jeszcze dodało opowiastkę o tym co dotykało...a, że całkiem głupie to zwierzątko z lasu to jeszcze pokusiło się o prymitywne porównanie...
      rozwód? nie... bo takie stworzenia są unikalne... wsadź do klatki i patrz na to to ... bo nikt więcej nie ma w domu na prywatność takiego imbecylka... a imbecylki są pod ochroną zapewne...
      • wil-li Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 13:39
        Yulijo!!!, ależ się kąśliwa zrobiłaś - prezentu na mikołaja nie dostałaś czy co???
        A facet w stadzie zachowuje się jak stado ;)(zresztą kobietom tez się to zdarza). Dobrze, ze zamiast kombinować grzecznie i bez bicia mówi gdzie był i co robił...:D
        • yulija Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 18:02
          Muszę przyznać Ci rację... Jakaś kąśliwa i złośliwa jestem ostatnio (prezent dostałam, więc to nie ten powód) ... chyba na starość przedstawiać się będę : - Jędza... Baba Jędza!
          Aż mi szkoda, bo taka kiedyś byłam miła... taka sympatyczna (nikt tego nie pamięta, ale uwierz mi na słowo)... a tu patrz... kolejne urodziny i jad sam jad...
          Do autorki wątku : Wil-li ma rację ... ludzie w stadzie zachowują się czasami idiotycznie... alkohol plus euforia (zapewne trochę niezdrowa) spowodowana śmiganiem nagiej kobiety pośród mężczyzn... spowodowała takie a nie inne zachowanie Twojego męża...
          Sprawa do wybaczenia ... chyba
    • maly.mistrz.na.tropie Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 12:12
      Facet jest szczery i nic nie ukrywa. Możesz być dumna:)
    • kalllka Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 12:58
      ja tam nie bardzo wiem czy takie zabawy z cyckami czy waleniem po twarzach (klubach) w odpowiedzi to dobre jest.
      bo raz, zem stare "prochno" wiec nie mam twardych cyckow, a i zapomnianymi prywatkami w ksztaltowaniu stosunkow miedzyludzkich- bylam chowana; a dwa, ze w idealistycznym( moze) patriarchalnym przeswiadczeniu, chowana bylam ( a bez ojca) iz bog-padre-mezczyzna sie opiekuje( tlumaczy, rozmawia i obmacuje) niz lekcewazy (ludzac ,szydzac i obmacujac inne)
      ale jak juz sam okresliles nowa demokracja jest wiec musisz _utas, np przywalic z liscia zamiast powiedziec w twarz.
      bo wszystko, jak wiemy, zalezy od tego czego uzywasz: pnia czy mozgu.

      • tow.ortalion Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 22:37
        kalllka napisała:

        > ... nie mam twardych cyckow,


        Eeee... nie martw się tym aż tak!
        Podobno w Gdańsku skutecznie utwardzają te narządy i nie tylko.
        • kalllka Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 14:37
          uhym, tak.
          ale do Londynu mam blizej.
          • facettt wreszcie jakas jasna deklaracja :) 08.12.10, 16:02
            kalllka napisała:

            > ale do Londynu mam blizej.


            To gdy juz tam (w tej sprawie) bedziesz,
            Nie zapomnij wpasc na dworzec St. Pancras :)
            Rozklady jazdy juz chyba znasz ? :)
            • kalllka Re: wreszcie jakas jasna deklaracja :) 08.12.10, 16:51
              i tak wiuuu z lopoczacymi cyckami na ,,,, tenderze przez pol Europy?
              szczesciem wiekszosc trasy w tunelu, na wunglu wiec widzac ciemnosc.

              ps
              :) rozklad sie zmienil. St. Pancras tez
              • nihil-istka striptizerki nie powinno sie ......... 08.12.10, 17:28
                Striptizerki nie powinno sie lizac,ssac,gryzc ani penetrowac.
              • facettt meet mi at St. Pancras 11.12.10, 13:52
                kalllka napisała:

                > i tak wiuuu z lopoczacymi cyckami na ,,,, tenderze przez pol Europy?
                >
                > :) rozklad sie zmienil. St. Pancras tez


                no wlasnie. - az paluszki lizac :)
                sama ocen:
                eyerex.co.uk/wp-content/uploads/2008/09/canon-ixus-70-st-pancras-station-clock.jpg
                • facettt meet me at St. Pancras cd. 11.12.10, 15:41
                  nie rozumiem - skad to - "hot link protection"
                  tam niczego specjalnego nie bylo, bylo tylko zdjecie wnetrza dworca St. Pancras

                  z widniejacym w owym wnetrzu napisem wlasnie : - "meet me at St. Pancras"
                  • kalllka Re: at St. Pancras nomee 11.12.10, 15:56
                    no wiec wlasnie, wnetrz sie nie spotyka i nie pokazuje. publicznie
                • kalllka Re: meet mi at St. Pancras 11.12.10, 15:47
                  dla mnie meta to Victoria. lubie to miejsce za Kogos.
                  nie lize paluszkow, nawet na widok takiego Dworca.
                  :)
                  pozdrowienia Jasku.
                  • facettt pewna meta... 11.12.10, 15:52
                    kalllka napisała:

                    nie lize paluszkow,


                    i jak tu polegac na pieknych kobietach...
                    eehhh...

                    pa.

                    ide na moj dworzec (A.... Hbf) - zagrac w totka - bo to jedyna pewna wygrana.
                    • kalllka Re: pewna tame 11.12.10, 17:02
                      ehh Jas.

                      polega sie na tych, co do ktorych masz przekonanie. a oni do Ciebie-zaufanie. ani plec ani tzw uroda nie maja zadnego znaczenia. bo to tylko schemat.
                      probowalam ci o tym latem, na mostku pomiedzy rzeka ,a morzem- powiedziec. ale nie trudno bylo zauwazyc, ze mysli wiec wlasciwy odbior calosci przekazu- uparcie zaprzatal ci obraz zupelnie innej osoby.
                      cala sytuacja poszla wiec nielogicznie,,, w las sprzecznych wrazen. Twoich wrazen.
                      tyle na temat.

                      ps
                      oczywiscie, ze mozesz grac na dworcu czy gdziekolwiek indziej bo wazne, ze wierzysz w "takas"wygrana.
                      • facettt wrong diagnosis 11.12.10, 19:07
                        ale lubie kobiety, przy ktorych trace rozum.

                        Buenas Noches.
                        • kalllka Re:lativitae 11.12.10, 19:31
                          o ktorej myslales ze lubisz?

                          bo wyglada na to, ze przez brak precyzji- traca wszyscy.
                          niepotrzebnie.

                          good night.
                          • facettt Relativitae ? 12.12.10, 11:22
                            kalllka napisała:

                            > o ktorej myslales ze lubisz?
                            >
                            > bo wyglada na to, ze przez brak precyzji- traca wszyscy.
                            > niepotrzebnie.
                            >
                            > good night.

                            eeehhh.... kukulka :)
                            podrzuca mi nieswoje mysli, a ja nie dosc, ze mam je lapac - to jeszcze i chodowac.

                            przec powiedzialem wtedy, ze "pewien rozdzial" sie dla mnie skonczyl.
                            czy jako prosty hloop musze jeszcze ynteligencko dodawac, ze definitywnie ?

                            grog morning :
                            • kalllka Re:gut talking- Poland 12.12.10, 16:53
                              Johann,
                              a znasz jaka mysl, ktora choc raz nie byla juz wymyslona?
                              recykling jest naturalna metoda poznawcza rzeczywistosci zwlaszcza w tym wymyslonym swiecie.
                              to cos z okolo Kolakowskiego, jakos tak chlopina kiedys napisac.


                              ps
                              tak powiedziales-aja w odpowiedzi,ze nie.
                              :)

                              • facettt gut talking - ale paczemu Poland ? 12.12.10, 17:26
                                kalllka napisała:
                                > a znasz jaka mysl, ktora choc raz nie byla juz wymyslona?

                                - cale szczescie, nie:)


                                - tak powiedziales - a ja w odpowiedzi, ze nie.
                                > :)

                                Ty mozesz powiedziec - nie.
                                - Twoj wybor.

                                Jednakze ja tak powiedzialem.

                                Buenas... und so weiter.


                                • kalllka Re: gut talking - ale paczemu Poland ? 12.12.10, 18:12
                                  bo made in Poland.

                                  moze i ja ci- ale Tydu-

                                  no i co Ty na to.?:)
    • bupu Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 07.12.10, 18:20
      Jak normalny samiec, widzący gołe cycki przed nosem?

      Buractwem z jego strony było porównywanie walorów twoich i tej pani, ale w pomacaniu striptiserki końca świata bym jeszcze nie widziała.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 10:05
      > Chodzi mi o to, że striptizerka pozwoliła s
      > obie na całkowite(!!) rozebranie się

      Przecież na tym to polega, gdzie przyjemność w patrzeniu na ubraną striptizerkę ?
      • buhaj_z_rogiem Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 11:19
        puszysta_gimnazjalistka napisał:

        > > Chodzi mi o to, że striptizerka pozwoliła s
        > > obie na całkowite(!!) rozebranie się
        >
        > Przecież na tym to polega, gdzie przyjemność w patrzeniu na ubraną striptizerkę

        W Afganistanie! Tam striptizerki pod burką i hidżabem rozbierają się zupełnie do naga!
    • kotek.filemon Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 08.12.10, 12:12
      Facet nie nauczył się jak był malutki "choćby cię smażono w smole, nie mów co się działo w szkole" i teraz już za późno na naukę.
      • nihil-istka zawodowa striptizerka 09.12.10, 10:50
        Zawodowa striptizerka profilakycznie wklada korek do pipy, takze nikt z nia zgrzeszyc nie moze.
    • alexon19 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 10:58
      Instynkt mężczyzny jest prymitywny , mi pan profesor mówiła że facet to reproduktor i dlatego jest jak jest natury się nie oszuka dlatego tak ciężko kobietom to zrozumieć , mądrzejsi już sami zauważyli że kobiety są z wenus a mężczyźni z marsa :)
      • lepian4 Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 09.12.10, 11:17
        A mnie juz w podstawowcw nauczyli, ze "mi" na poczatku zdania jest do dupy.
    • andziap90 PorównajJegoPenisaZinnymIpowiedzŻeMaMałego!!!! 09.12.10, 16:40
      wiesz ja cię rozumiem, nie wiem co myślą inni ale ciekawe jak by się twój luby poczuł gdybyś jego Penisa porównała do innego gościa i stwierdziła że był dużo dłuższy i twardszy!!!!ale by się wkurzył!!!!
      wiesz jak dla mnie jest chamski!!!!!!!!! też bym się wkurw***!!!!!!
      wiesz jeszcze bym zrozumiała jak by tylko popatrzył, ale nie macał i nie porównywał twoich piersi do jakiejś kurw*!!!!!:P
    • urana Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 10.12.10, 19:59
      anabel7 napisała:

      > W złości zagroziłam rozwodem ale on twierdzi, że przesadzam!!
      > Czyzby?

      Tak. Przesadzasz.

      > Po powrocie do domu chwycił mnie za piersi i stwierdził, ze tamta jednak miała
      > dużo twardsze i wieksze sterczace sutki. Czułam sie okropnie upokorzona.

      Tu Cię rozumiem. Też bym się tak poczuła.
    • ten_co_ma_racje powinnaś się cieszyć 10.12.10, 20:47
      Dzięki temu incydentowi może w końcu zdecydujesz się na operację biustu co powinna zrobić każda kobieta.
    • anulina Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 12:00
      po pierwsze glupi, ze opowiada żonie :)

      a tekst z sutkami tamtej to poniżej krytyki w ogóle. niech wiec spienhdala do tamtej
    • iamhier Re: striptiz - gdzie jest granica dla żonatego? 11.12.10, 12:09
      A co z lekarzami,którzy podniecają się swoim pacjentkami,nawet jeśli dobrze potrafią udawać?

      A z takim mężem to ja bym się nawet "nie ożeniła"......Ale są takie kobiety,które się łudzą,ze jak ich konkurentka jest prostytutką to ich nie zdradza.Wszak z dziwką to nie zdrada.Takie wiejskie klepki....Zesr... się ,a się nie dac...(wygrać innej,normalnej kobicie).
    • anabel7 odpowiedź 11.12.10, 12:39
      Już wam odpisałam (post z 09.12.10, 18:39), ze doszedł do wniosku, iż prawdziwe piersi sa lepsze i bardziej mu sie podobają. Tak mi powiedział, ale niestety teraz po tym wszystkim wydaje mi sie, ze skłamał, ponieważ chciał poprostu zakonczyć niezręczny dla niego temat.
      Podczas naszych rozmów (po tym,jak emocje troche opadły) zapytałam go równiez, czy chciałby, abym ja tez miała silikony. Oczywiscie zapewnał mnie, ze nigdy nie chciałby, abym cos w sobie zmieniała,bo mu sie podobam taka, jaka jestem. Dodał ,ze jest to niebezpieczne dla zdrowia i tak naprawde nikt nie wie, jakie sa efekty takiej operacji po kilku,kilkunastu latach. Z tym akurat sie zgadzam.
      Ma szczęscie,ze tak powiedział, bo jesli moj wyglad (a wcale nie jestem brzydka) byłby dla niego piorytetem, to niech spada na drzewo.
      Aha, nie spoliczkowałam go, jak tutaj juz ktos zasugerował.

    • st.lucas Striptiserka zarabiajaca na obmacywaniu 11.12.10, 12:43
      nie jest juz striptiserka, ale prostytutka.
    • rozbojnick Twój mąż to zakompleksiony debil ! 11.12.10, 12:48
      Normalni faceci nie chwalą się uczestnictwem w takich "zajściach", bo po co? Mężuś chciał błysnąć wzbudzając zazdrość u żonki, pokazać jaki z niego imprezowicz, maczo lub coś w tym stylu. Najprawdopodobniej, nie zbyt często zdarzają mu się wyjścia z kumplami, adoracja innych kobiet itd, dlatego przeżywa ten striptiz jak mrówka okres.
      • anabel7 do rozbujnicka 11.12.10, 13:03
        rozbujnick i tu sie mylisz. Rozbrykani koledzy, wielogodzinne przesiadówki w barach i gry on line sa na porzadku dziennym. Na szarym koncu jestem ja i syn. Mam wrazenie, ze przejmuje sie nami tylko w sytuacjach krytycznych. Uwaza ,ze jesli on zarabia to wystarczy i nic wiecej nie musi robić dla rodziny. Ale to temat na inną dyskusje i nie chcę w to teraz wnikać.
        • zbojinic cywilizacja ameb 11.12.10, 13:59

          jaki porzadek dzienny??? tępe spoleczenstwo! kiedys religia byla opium dla ludu teraz spoleczne przyzwolenie na rozwiazlosc i jawnosc, kady z kazdym jak malpy!!!!!
          homo sapiens sapiens regresuje jak nic!!!! maaasssssaaaa!
          ps. zenujace zachowanie faceta, jako uczestnika 'akcji' oraz baby, ktora reaguje wlasnym kompleksem.buhahhaha CYWILIZACJA AMEB!ale takie sa symptomy upadku kazdej cywilizacji....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka