mam_pokrecony_mozg
13.01.11, 15:03
bede sie streszczac....para jestesmy od 4 miesiecy, rozwod w toku, bezdzietny, chore stosunki w domu (wredna matka nie szanujaca syna) ON po terapii, juz troche lepiej, ale wzsytsko boli...
JA tez lize rany, ale nie jest taaak zle, rodzina mnie szanuje, w pracy szefostwo tez, kasa jest tez,...
PIERWSZY wspolny urlop w Krakowie u JEGO mamy....wiedzialam ze bedzie ciezko ale ze az tak....wrazenia jak z horroru....wynik byl taki ze po sylwestrze z piana w zebach, wsciekla i zfrustrowana przyjechalam autokarem do domu doe Niemiec, rzucajac kilka zdan na odchadne ze ja sobie tego tek nie wyobrazam dalej, tak zyc nie potrafie, i ze nikogo od nowa szycunku uczyla nie bede......przez tydzien cisza....
Szkoda chlopa bo nic mu sie do tej pory nie udalo przez wlasna naiwnosci latwowiernosc dziecka... ajeszcze zeby wlasna matka sie tak brutalnie dziecka wyrzekala...no ale nie umial mnie obronic przed nia, tego oczekiwalam......chyba mialam prawo choc czulam ze nie bedzie umial....jak przez 39 lat sobie nie dal rady to MNIE ma chronic?....hmmm nie takie proste
No i wrocil 09 stycznia...zameldowalam sie na moment, chlodna krotka i zeczowa gadka....11 mial urodziny......poszedl na kolacje do knajpy gdzie jego JESZCZE zona tez biesiadowala (w tym samym dniu urodziny!!) niby ze koledzy zadzwonili i go zapraszali.....
1. Zamiast ze mna spedzic ten dzien to on w KNAJPIE (przypadkowo) z JESZCZE zona ?!
2. Na imprezy zdarza mu sie chodzic gdzie ONA tez jest, bo dawny wspolny krag znajomych..... Dlaczego ja nie ide? Bo nie mam ochoty widziec JEJ wzroku i JEJ kolezanek z JEJ JESZCZE mezem .....i to UCZUCIE na plecach ze ja go jej zabralam (sama odeszla, zlozyla pozew, on sie zgodzil, tez mial dosyc.....)
3. Czekac w ukryciu do dnia rozwodu z pokazywaniem sie publicznie? czyli jeszcze pol roku .....
co myslicie na ten temat? moze jestem przewrazliwiona....