Dodaj do ulubionych

przed rozwodem.....czy to w porzadku???

13.01.11, 15:03
bede sie streszczac....para jestesmy od 4 miesiecy, rozwod w toku, bezdzietny, chore stosunki w domu (wredna matka nie szanujaca syna) ON po terapii, juz troche lepiej, ale wzsytsko boli...
JA tez lize rany, ale nie jest taaak zle, rodzina mnie szanuje, w pracy szefostwo tez, kasa jest tez,...

PIERWSZY wspolny urlop w Krakowie u JEGO mamy....wiedzialam ze bedzie ciezko ale ze az tak....wrazenia jak z horroru....wynik byl taki ze po sylwestrze z piana w zebach, wsciekla i zfrustrowana przyjechalam autokarem do domu doe Niemiec, rzucajac kilka zdan na odchadne ze ja sobie tego tek nie wyobrazam dalej, tak zyc nie potrafie, i ze nikogo od nowa szycunku uczyla nie bede......przez tydzien cisza....
Szkoda chlopa bo nic mu sie do tej pory nie udalo przez wlasna naiwnosci latwowiernosc dziecka... ajeszcze zeby wlasna matka sie tak brutalnie dziecka wyrzekala...no ale nie umial mnie obronic przed nia, tego oczekiwalam......chyba mialam prawo choc czulam ze nie bedzie umial....jak przez 39 lat sobie nie dal rady to MNIE ma chronic?....hmmm nie takie proste

No i wrocil 09 stycznia...zameldowalam sie na moment, chlodna krotka i zeczowa gadka....11 mial urodziny......poszedl na kolacje do knajpy gdzie jego JESZCZE zona tez biesiadowala (w tym samym dniu urodziny!!) niby ze koledzy zadzwonili i go zapraszali.....

1. Zamiast ze mna spedzic ten dzien to on w KNAJPIE (przypadkowo) z JESZCZE zona ?!
2. Na imprezy zdarza mu sie chodzic gdzie ONA tez jest, bo dawny wspolny krag znajomych..... Dlaczego ja nie ide? Bo nie mam ochoty widziec JEJ wzroku i JEJ kolezanek z JEJ JESZCZE mezem .....i to UCZUCIE na plecach ze ja go jej zabralam (sama odeszla, zlozyla pozew, on sie zgodzil, tez mial dosyc.....)
3. Czekac w ukryciu do dnia rozwodu z pokazywaniem sie publicznie? czyli jeszcze pol roku .....

co myslicie na ten temat? moze jestem przewrazliwiona....
Obserwuj wątek
    • amanda-lear Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 13.01.11, 15:18
      mam_pokrecony_mozg napisała:

      Sorry, nie chcę być uszczypliwa, ale nick dobrze Cię opisuje( to żart). Do rzeczy, pytasz czy jesteś przewrażliwiona, niekoniecznie.
      Może facet nie do końca jest zdecydowany na rozwód.
      Ukrywanie się przez Ciebie nie jest dobrym pomysłem, widać, że nie tylko On, ale również i ty nie jesteście pewni swoich racji. Być może chodzi o to, by nie dać argumentu do ręki adwokatom drugiej strony, ale myślę że to niepotrzebne. Co do matki wybranka, są tacy, którzy całe życie nie przeciwstawią się innym bo nie mają na to siły. Tyle udało mi się wywnioskować z tego co przeczytałam. Może warto uprościć i powtórnie zredagować tego posta?Pomyśl o tym.


      • mam_pokrecony_mozg Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 13.01.11, 15:46
        sorry, udziela mi sie chaos:-) dzieki za milego posta....
        generalnie mi chodzi o to czy ktos ma JAJA czy tez nie.......

        1. Matka nas gnebila psychicznie przez caly weekend, ale to jego matka wiec ja nie moge interweniowac, zwlaszcza gdy bylam po raz pierwszy i umiem sie zachowac.....oczekiwalam ze pokaze charakter, ze obroni nas przed werbalnymi atakami, zlosliwosciami i insynuacjami, prosze mi uwiezyc ze mi zal bylo, ze go wlasna matka odrzuca. Na marginesie musze dodac ze on am 75 lat, zdrowa jak rydz i wredny charakter, ale dla mnie to nie argument bo ja sobie moicj (rowniez wrednych apodyktycznych i nietolerancyjnych) rodzicow wychowalam tak ze jak do domu pojade to szacunek otrzymuje i nikt po mnie walcem nie jezdzi....
        Wsciekla bylam ze on w wieku 39 lat nie umie stanac w obronie ludzi ktorzy GO naprawde kochaja, pomagaja i wspieraja,Ale czy MY zdajemy sobie sprawe jaki to BOL byc nie kochanym jako dziecko? Moze ja nie mialam tyle JAJ by zacisnac zeby i przeczekac az wrocimy do siebie....przeciez ja TEZ mialam piekielko w domu wiec powinnam wiedziec ze TO BOLI...


        Zamiast tego wpadlam w furie i wrocilam kilka dni przed planowanym powrotem sama autokarem do domu i powiedzialam ze nie chce z nim wiecej jechac na zaden urlop.....i wogole nie chce tak zyc.....bylam naprawde w kryzysie......

        Z zona jest od 1,5 roku w separacji, laczy ich DOM, biznes z jej wujkiem i jakies inne drobiazgi....To dobra dziewczyna, znam ja troszke, ale zupelnie niesamodzielna.....i jak tylko cos sie komplikowalo to winny byl zawsze ON, choc ona sie w niczym nie udzielala tylko zarabiala na swoje widzimisie nie dokladajac do "zwiazku" NIC......
        wiec po 4 latach malzenstwa widzac ze ONA GO noe rozumie, nie wspiera i udziela sie, nie mowiac o dzieciach ktore ON bardzo chcial, zaczely sie klotnie, oskarzania, nawet policja byla i wizyta w poradni malzenskiej....do psychiatry tez dal sie przez NIA namowic (psychiatra stwierdzil ze nic mu nie brak tylko musi sie z tego bajzlu "ewakuowac"

        A ZE on DUPA (koziorozec) uparty jak i ona, nie chcial sie wyprowadzic bo to TEZ jego.... i tak sie skubia nawzajem od 1,5 roku. Od 0,5 roku lezy pozew rozwodowy w sadzie. Termin ma byc kolo sierpnia 2011.....
        Ona jest wygodna, nie wyprowadzi sie (nie oceniam tego, bo w przeszlosc i mnie przy nich nie bylo)
        ONA widzac ze melzenstwo sie jej rozpada odswierza stare znajomosci by miec wrazenie ze nie jest sama (co jes zupelnie naturalnym odruchem czlowieka)
        Tylko na te IMPREZY, czy spotkania idzie tez ON bo to tez jego KOLEDZY......
        Gdyby bylo po rozwodzie to mialabym ze tak powiem wolna przestrzen, ale nie jest wiec nie chce byc " Domyslem, ze moglabym byc POWODEM rozwodu" a wtedy konserwatywne srodowisko "roznioslo" by mnie w czesciach.....
        Ja sie nikogo nie boje, cieta riposte tez mam, ale co do spraw moralnych to tez jestem radykalna i nie pozwole sobie na takie epitety......

        Powiedzielibyscie, OK JA tez mam krag znajomych, ale duzo mniejszy, sprawdzony, nie nadmuchany, ludzi ktorzy zalozyli rodziny sa zajeci a nie DZieci-Kwiaty ( a niestety taka bohema tutaj na emigracji nie jest w mniejszosci) czy Wolne-Ptaki.....
        Gdybysmy MY mieli dzieci zmienilby sie Paradigma o 180 stopni.......ale to nie jest takie proste....hejka
    • maly.jasio alez nie :) 13.01.11, 15:30
      myslimy, ze to niezly kabaret
      wraz z polskim bigosem.
      gratulujermy :)
    • brak.slow Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 13.01.11, 19:52
      baby to lubią matkować, przejmować sie nie swoimi problemami
      "Szkoda chlopa bo nic mu sie do tej pory nie udalo przez wlasna naiwność latwowiernosc dziecka... a jeszcze zeby wlasna matka sie tak brutalnie dziecka wyrzeka
      > la...no ale nie umial mnie obronic przed nia"


      rozumiem, że dla ciebie to jest ideał mężczyzny i chcesz sobie ten ciężar wziać na plecy i za niego myśleć, ciągnąć go za uszy i przez reszte życia mówić mu co ma robić. ?

      "No i wrocil 09 stycznia...zameldowalam sie na moment, chlodna krotka i zeczowa
      > gadka....11 mial urodziny......poszedl na kolacje do knajpy gdzie jego JESZCZE
      > zona tez biesiadowala (w tym samym dniu urodziny!!) niby ze koledzy zadzwonili
      > i go zapraszali.....


      Myślę, że jemu wisi i powiewa co Ty o tym myślisz..
      Chcesz mieć takiego faceta cipę, co to się matce nie umie postawić (swoją drogą stawiać się 75 latce jest troche nie na miejscu, moze pani jest agresywna bo jest na coś chora-np psychicznie)


      Czekac w ukryciu do dnia rozwodu z pokazywaniem sie publicznie? czyli jeszcze pol roku

      tylko od razu nie planuj małżeństwa....
      • zdyszana Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 13.01.11, 21:00
        Gdyby Cię kochał to by pogadał z matką.
        myślę ze myśli o żonie i ze pewnie podrywając Ciebie chciał jej udowodnić ze się do czegoś nadaje...
        Ona zobaczyła ze kogoś ma i chce mu pokazać jak dobrze się bawi.
        To jest wojna miedzy nimi.Wzbudzanie zazdrości...
        Najlepiej zrobisz jak się odetniesz od tego.
      • mam_pokrecony_mozg Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 13.01.11, 21:27
        ale mi dosadziliscie ! ale chyba macie racje.......nie miala baba problemow to se chlopa wziela.....
        • brak.slow Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 14.01.11, 00:15
          cieszę się, że jednak dotarło do Ciebie, że ludzie tutaj nie produkują się na darmo, a zdyszana swoją uwagą trafiła w sedno -to są gierki między nimi-chciał się pokazać z tobą, żeby jej dowalić, ona też nie szuka sobie nowego towarzystwa, tylko chce widzieć go, pokazać się jak zajebiscie sie bawi. Ludzie którzy dorośli do rozstania po prostu się rozstają, a nie dalej razem bawią, spędzają czas i jeszcze łączą swoich znajomych - czy poznają swoich nowych partnerów ze starymi. Pamiętaj miłość góry przenosi. Gdyby chciał to by i postawił się matce i obchodził te swoje urodziny razem z tobą a nie z nimi.
          Nie pakuj się w bagno.
          • coelka Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 14.01.11, 02:27
            A pomyślałąś z,e ten rozwód to moze przez mamusię i jedna już uciekła a ty za4 lata możeszbyć następną co będzie uciekać.
          • nextvivi Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 14.01.11, 07:30
            Zgadzam sie z brak. slow.
            • zdyszana Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 14.01.11, 11:01
              Nie chodziło o to żeby Ci dowalić ,
              my widzimy sprawę na chłodno a Tobą kierują uczucia i możesz niektórych spraw nie dostrzegać lub widzieć je w innym świetle.
              Jedyna rada to go olać,bo to dupek i egoista.
    • redsquare Ja pierdziele.... Ale sie strescilas. 15.01.11, 00:26

      Co sie wyprawia.

      Nie wiem wlasciwie o co chodzi.

      Moze przyzwyczail sie do tej zony i tak juz ma. Tak jakby zawsze juz lubil lody waniljowe a tu pizdziec.

      A jak Ci nie pasuje to znajdz sobie nowego. Lepiej bez ex-zony bo tez bedzie za nia latac ;-)) Bo znowu beda wrazenia jak z horroru. Ale w sumie git, bo zaoszczedzisz na wypozyczalni i kinie.
      • mam_pokrecony_mozg w czerwcu rozwod.... 03.06.11, 10:51
        nie jestesmy razem ale szkoda mi faceta....

        byla gra mu na nerwach na emocjach na sumieniu, a wina lezy po 2 stronach....
        nie wiem jak on sie pozbiera, taka wrazliwa dusza, rozpadnie sie jak z porcelany, a najbardziej na tym stracilam JA; bo po takim zwoazku facet znow NIE ZAUFA !!!
        i wcale mu sie nie dziwie......
    • lacido Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 03.06.11, 11:37
      naprawdę chcesz się w to pakować?
    • thelma.3333 Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 03.06.11, 11:58
      nie mam dobrych wiesci - moim zdaniem oni graja miedzy soba, a Ty jestes tam na dokladke;
      piszesz ze oboje koziorozce - ja tez - wiec cos Ci powiem o charakterze - koziorozec jak sie przywioze, to go trudno wolami odciagnac; tak ma niestety; a oni nawet zdolali sie pobrac (bo dwa koziolki razem to niezly wyczyn:-) ; Twoj facet nadal zywi uczucie do swojej zony i jest to ewidentne dla wszystkich wkolo, tylko nie dla Ciebie; to jest nawet jasne dla jego zony; myslisz, ze jak go w koncu odbijesz i on sie naprawde rozwiedzie, to bedziesz go miala dla siebie? stawiam stowke, ze jak ex-zonka bedzie miala problemy, to Twoj facet bedzie pierwsza osoba, do ktorej ona bedzie dzwonic po pomoc;
      daj sobie spokoj dziewczyno, ewakuuj sie jak najszybciej poki sama nie jestes pokiereszowana
      • mam_pokrecony_mozg Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 03.06.11, 12:59
        masz racje !!!
        glupia chyba jestemm......

        wiedze jak ze soba rozmawiaja....
        ale czy to nie jest chore?!?! przeciez to jakas patologia?! nic si enie klei latami, ciagle tylko w te i w tamte, on teraz wyladowal na socjalu, bo mu firma splajtowala, ona chce wydoijc ile sie da choc on nie ma nic, mimo wszystko on sie do niej USMIECHA... a ja sie zastanawiam co ZE MNA nie tak?!...
        przeciez ja poukladana, normalna, z blyskiem w oku....

        ktos powiedzial, bo Kachna PATOLOGIA patologie przyciaga.....lepiej jest wegetowac z kims i karmic sie jego niepowodzeniami bo wtedy sie samemu lepiej czuje.....to jakies chore sluchajcie....chyba mi slabo....
        • mam_pokrecony_mozg nie moge......... 03.06.11, 13:10
          to mnie zajebiscie oslabia......ile mozna zyc w klamstwie? myslalam ze koziorozce PRAGNA partnera silnego stalego komu mozna zaufac, nie trzpiotke glupawa blondynke....
          Normalny czlowiek inspiruje sie tym czyms ca osiagnal przyjaciel czy znajomy, szuka drog jakby tu ulatwic sobie zycie we dwoje, zalozyc rodzine, zaufac itd....
          jak mozna sie tak wykanczac? oboje na dlugach i z szarpanymi nerwami, a ona NAPRAWDE wydzwania i oskarza go o rozne rzeczy, ze jej urzad Kase zabral itd...gdzie tu odpowiedzialnosc? powaga? zamiast podac sobie dlonie i porozmawiac to obrzucanie sie blotem? taki powinno sie zabronic miec dzieci, bo wyrosla by kolejna patologia( to tylko moje skromne zdanie)
          Notabene, oboje pochodza z rodzin alkoholowych i mocno pokiereszowanych....
          POwiedzcie prosze ze sie myle.......
          Przyjaciolka powiedziala....ze moze byc ze mna, a jakze.....tylko czy JA chce zyc tak jak jego EX w tym ciaglym stresie i przepychankach?
          nie.......:-(
          to chyba uzaleznienie od patologicznych emocji, tzn jesli nic nie wybucha to sie ludzie nudza i szukaja ciagle wentyli zeby wypuscic energie.....eh......plakac mi sie chce....
          • thelma.3333 Re: nie moge......... 03.06.11, 13:14
            chyba juz jestes pokiereszowana;
            ja bym Ci radzila zerwac ta znajomosc jak najszybciej, z tej maki chleba nie bedzie, sorry;
            a oni niech sie kisza we wlasnym sosie, za pol roku nie bedzie Ciebie to obchodzilo;
      • black-sandra Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 03.06.11, 13:19
        thelma.3333 napisała:

        ;
        > piszesz ze oboje koziorozce - ja tez - wiec cos Ci powiem o charakterze - kozio
        > rozec jak sie przywioze, to go trudno wolami odciagnac;

        Tak jest - koziorożce sie strasznie przywiązują i jak kochają to na zabój ale w momencie kiedy Go krzywdzą i juz nie kochaja nie ma najmniejszych skrupułów żeby się odkochać - wiem bo sama jestem kziorożcem :)
        Jesli chodzi tutaj o Pana to wiele czynników moze wskazywac na jego zachowanie ; mamusia , żona , wrazliwość , niewystarczająca dojrzałość brak zdecydowania i pewnie jeszcze coś tam ale na pewno z takim facetem dać sobie spokój .
        • mam_pokrecony_mozg Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 03.06.11, 13:40
          a teraz to ja mysle ze tez jestem chora, powinnismy chyba zalozyc klub......niczego mi nie brak, szukam facet ado zalozenia rodziny bo mi stuknelo 33 a tu takie cos.....
          przeciez on sie nie nadaje do zakladania rodziny, czemu ja tego nie widze? dobra jasne ze ma bardze ciekawych cech, kazdy je ma, nie jest nudny, dusza artystyczna, wartki zart i dobre serce. Tylko miec dobre serce a bycie na zawolanie dla innych to co innego, zycie ze spolecznikiem jest straszne:nigdy go nie ma i ciagle pomaga innym nie tym stojacym najblizej,...
          dlaczego ja tego nie widze?! ok, mialam charyzmatycznych rodzicow, bardzo silne osobowosci, mama wrecz Dyktator, to przez nia ucieklam na Zachod......moze to przez to tak ciagnie mnie do "trudnych" charakterow?
          ale to przeciez niepowazne, z mojej strony.....musialabym tak myslec jak ONI a przeciez nie mysle......
          musze sie jakos od tego uwolnic ,nie wiem jak bo MY tu sie wszyscy znamy, i zwasze bede na nich wpadala, nie da rady inaczej, Polonia jest mala....
          NIe chce brac juz udzialu w ich wojnach, bo to ja najwiecej kul dostaje....tylko za co? ze nie wydzieram sie? nie intryguje?
          cos musze z tym zrobic.....bo zwariuje....dziekuje wam kochani, ze wprost mowicie mi co myslicie, ja nie lubie goloslownosci.....
    • tehuana XXI wiek a ludzie 03.06.11, 14:25
      wierza w znaki zodiaku-zamiast kierowac sie rozsadkiem.
      • aroden Re: XXI wiek a ludzie 03.06.11, 15:57
        tehuana napisała:

        > wierza w znaki zodiaku-zamiast kierowac sie rozsadkiem.


        znaki zodiaku, podobnie jak glupota ludzkka - sa ponadczasowe.
        • mam_pokrecony_mozg no i juz po rozwodzie..... 08.07.11, 17:41
          tak sobie zyje i obserwuje....
          i MIELISCIE RACJE

          rozwiodla sie z nim, chyba go nie oskubie jak planowala......ale ostro piluje pazurki na niego....a on by go nie puscila z torbami.....wypisuje do niej ze teskni, ze zaprasza na koncert, ze to ze tamto.......dziwne ze robi to po rozwodzie a nie przed.....choc na ulozeniu stosunkow mu zalezalo juz wczesniej.....dziwne.......czyzby zalowal? ale przeciez nie ma czego.....
          gorzej by bylo gdyby to jego rafinesa.....pokazywac zainteresowanie i dobre serce by go zostawila w spokoju....
          dla mnie to zagrywa perfidja.....
          • nextvivi Re: no i juz po rozwodzie..... 08.07.11, 18:57
            A czy on nadal, chce sie z Toba spotykac?
            • mam_pokrecony_mozg taaak! 08.07.11, 21:15
              robi kolacje, przynosci kwiatek, jest radosny jak nigdy, widac ze mu dobrze i ze mu ulzylo....tak nie bylo z nim od miesiecy.....a tu z drugiej strony jakies takie hostorie....wydzwania do ex, chce ja zabrac na koncert, na sushi..........blablabla....ona wniosla pozew o rozwod......bo facet zrobil plajte i zaczelo mu na dekliel siadac, a dla niej facet ma miec KASE......
              nie rozumiem tego bo ja bym kopnela taka babe w 4 wiatry.....ale to ja...
              • tatibi Re: taaak! 08.07.11, 21:20
                Wez i tak przeczytaj co napisałas jak by to było o kims innym. Jaki by był wtedy Twoj komentarz na ten temat?
                • mam_pokrecony_mozg mam byc szczera? 08.07.11, 21:26
                  nie wiem..........
                  daj mu czas niech przerobi rozwod....niech sam sie dowie czego chce i rozpozna jakie bledy zrobil.....
                  a co Ty bys przyjacielu napisal?
                  • tatibi Re: mam byc szczera? 08.07.11, 21:37
                    Ja chce zeby to było napisane jak do kogos innego. Co bys sobie pomyslała o tej kobiecie z postu i o jej zwiazku. Sproboj stanac z boku tej sytuacji.
                    • mam_pokrecony_mozg Re: mam byc szczera? 08.07.11, 21:53
                      nie umiem tak naprawde......nie umiem byc bezstronna.....
    • nextvivi Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 09.07.11, 03:09
      Mysle, ze potrzeba czasu, zeby on doszedl do siebie po poprzednim związku, zeby sie pogodnil z tym ze z żoną to już koniec. Tylko pytanie ile czasu on potrzebuje. Oby nie kilka lat.
      • mam_pokrecony_mozg Czego facet chce po rozwodzie od EX? 11.07.11, 14:08
        pytanie prowokacyjne, ale mam depresje wiec zbierzmy rozne opinie...szczegolnie od strony meskiej...

        jesli JA KOBIETA bym sie rozwodzila, a dzieci nie bylo, i rozdzielnosc majatkowa istniala (z reszta nie byloby co dzielic) to chcialabym ZYC W ZGODZIE Z MOIM SUMIENIEM !!!
        1. Tzn. nie lubie i nie chce miec wrogow
        2. nie chce odwracac glowy na ulic tylko powiedziec czesc co slychac.
        3. chce sie kiedys po latach spotkac u kogos na imprezie i wypic razem piwo ot tak
        4. zadnych negatywnych emocji i zalow, wypominania sobie krzywd, zakladajac oczywiscie ze rozwod nastepuje po wielu probach pogodzenia sie i po obopolnej zgodzie bez rozrywania szat
        5. tak zeby nastepny partner czul sie dobrze w nowej roli, zeby fronty byly jasne itd.

        To dlaczego do jasnej cholery "moj niedoszly" nagle po (a nie przed!) rozwodem (choc przed mial mnostwo czasu i okazji) wypisuje ze TESKNI ZA NIA i zaprasza ja na koncert u na "jej ulubione suszi" ???
        Podkreslam ze to z JEJ inicjatywy wyszedl rozwod, on sie zgodzil bo nie widzial wyjscia, ale gdyby odwrocic sytuacje to dlugo by sie tak jeszcze babrali we wlasnym sosie....
        WIEC ONA sklada pozew z powodu niezgodnosci charakterow....on sie zgadza...unika jej przez rok jak moze, choc stara sie byc mily i dyplomatyczny....
        dlaczego TERAZ ?!?!
        przeciez odwrotu nie ma?!.....
        przeciez wie jak SIE MECZYL, JAKI BYL NIE SZCZESLIWY, JAK ZACZAL PIC......
        nie rozumiem.....
        jestem z wyksztalcenia pedagogiem ale naprawde nie jarze.....ja ucieklabym po latach od kogos jak by sie nade man znecal psychicznie albo fozycznie, albo jakby sie zupelnie nie ukladalo i zaczelabym pic alkohol....albo z jakichs innych powodow....
        • tatibi Re: Czego facet chce po rozwodzie od EX? 11.07.11, 17:19
          Za duzo zajmujesz sie w tym zwiazku facetem a za mało soba.
          Powiem Ci szczerze iz pełnisz funkcje poduszki powietrznej dla faceta ktoremu poczucie wartosci zjechało do zera. Jak mu opadna emocje zwiazane z rozwodem i dojdzie do siebie to od Ciebie odejdzie.
          I nie mowie tego zeby Cie zdołowac ale widziałam juz 3 takie historie i nigdy facet nie zostawał z kobiete ktora miała mu pomoc przetrwac kopa w d... jakiego dostał od zony.
    • eekonomista Re: przed rozwodem.....czy to w porzadku??? 11.07.11, 19:45
      To da się wyleczyć, tylko musisz wrzód odciąć, bo inaczej to gangrena.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka