Dodaj do ulubionych

kobieta i ... dziecko

06.02.11, 21:21
czytając poprzednie wątki takie nasunęło mi się pytanie.. jak to jest właściwie z wami mężczyźni czy kobieta (choćby nie wiem jak piękna, mądra, dobra) plus dziecko z poprzedniego związku = ratuj się kto może??? czy przeciwnie dziecko nie przeszkadza widzieć w kobiecie po prostu KOBIETY...
Obserwuj wątek
    • vidmo76 Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 21:32
      Faceci maja zawsze pewne obawy, zawsze mogą usłyszeć, że jakoś nie tak traktuje dziecko z pierwszego związku, bo to nie jego.
      Boją się usłyszeć w przyszłości słów.
      - Nie jesteś moim ojcem!
      Nie są tak do końca przekonani, jaka rolę w takim związku odgrywają.
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 21:36
        a nie uważasz że każdy związek niesie za sobą ryzyko?? ja panicznie boję się nowego choćby i ten potencjalny ktoś dzieci nie posiadał.. czy to "ryzyko" wychowywania dziecka którego się nie spłodziło to tak naprawdę nie czcza wymówka żeby się nie wiązać??
        • silic Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 21:48
          Owszem, każdy niesie ryzyko, jednak istniejące już dziecko to już jest ryzyko "zmaterializowane". Ja bym się w życiu nie zdecydował na takie coś. Nie wiem jak niechęć do zajmowania się obcym człowiekiem i pakowania się w kłopoty można nazwać "czczą wymówką"....
          • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 22:14
            można można zależy od spojrzenia na świat pewnie że związek "partner + dziecko" to ryzyko z drugiej jednak strony uważam że o wiele mniejsze niż np adopcja a wiele osób się na to decyduje i nie przeważa tu fakt że "ryzyko" jest zmaterializowane.. i że "obcy" może ci kiedyś wykrzyczeć w twarz że nie jesteś rodzicem.. oczywiście jest masa ludzi którzy by się nie zdecydowali.. ja chyba się jednak do nich nie zaliczam
    • spiaca_krolewna_pl Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 21:36
      a ja zawsze glupia myslalam, ze to bonus!
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 21:37
        ha i już nie beczy po nocach i pampersy też jakby odeszły już w zapomnienie ;)
        • vidmo76 Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 21:58
          Ogólnie tyle o facetach wiem, sam jestem w związku w którym jestem (ojczymem). Ale w moim własnym przypadku, widzę to inaczej. Stałem się kimś w rodzaju, tego brakującego rodzica.

          Ale to jest moje prywatne zdanie i nie każdy się musi z nim liczyć.

          --
          :>
          • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 22:01
            świadomość że trafiają się faceci z Twoim podejściem jest pocieszająca..
    • gocha033 przeszkadza 06.02.11, 22:11
      jednym mniej drugim bardziej - to chyba oczywiste?
      tym , ktorzy chca miec wlasne.

      tym. ktorzy tego nie pragna (jak juz troche odchowane), to rzeczywiscie moze nie przeszkadzac.
    • buck_turgidson Re: kobieta i ... dziecko 06.02.11, 23:50
      Znam taki zwiazek, z tym ze ona jest bardzo atrakcyjna (piekna i madra choc niekoniecznie dobra...) wiec nawet jesli facet mial jakies obiekcje to atrakcyjnosc przewazyla.
    • papryczka.chili Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 08:57
      Mój mąż ma Brata co żyje w konkubinacie i wspólnie"wychowuje" jej syna a syn ma chyba lat 13-14. Ja nie wiem czy bym tak chciała .. wszystko zależy od wielu czynników.
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 22:16
        też tak uważam ale z drugiej strony kto chciałby być rodzicem 13-14 latka ktory poza okresem "buntu" ma problemy z samym sobą.. nawet jako rodzic biologiczny
    • taki_sobie_ludzik Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 09:06
      jedno dziecko nie stwarza problemu
    • lupus76 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 10:09
      Dokładnie tak.
      Lepiej poszukać pana z dzieckiem - to uczciwszy układ, nie uważasz?
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 22:20
        świetny plan.. owszem to byłoby uczciwe i nie miałabym nic przeciwko.. jednak widzę pewien problem.. otóż facetów w zbliżonym do mojego wieku, samotnie wychowujących dziecko, na dodatek spełniających jakieś tam moje kryteria po prostu fizycznie nie ma.. a jeśli nawet są to skutecznie się ukrywają.. nigdy nie spotkałam takiego - nawet rezygnując z 90% kryteriów ;) natomiast mam borykających się z sytuacją zbliżoną do mojej - na pęczki..
        panowie z reguły "zawijają menatki" i telefonują do pociechy raz w miesiącu..
    • krok_od_zaglady Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 10:58
      Jeśli się nie ma własnych dzieci z poprzednich związków to UCIEKAĆ!
      Mówie to z doświadczenia.MAm wspaniałego mężą, który ma dziecko z poprzedniego związku i to jest w większości przypadków horror. Wieczne urzeranie się z matką dziecka (niezależnie od tego jak by się było ok), dziecko też ma mieszane w głowie, wychowywane na różne sposoby, w dwóch domach uczy się lawirować, manipulować, kombinować i kłamać. Do tego wieczne wtrącanie się babć itd. Do tego tysiące innych problemów na każdym, których niestety nikt przed wejściem w taki związek świadomy nie jest. Macocha czy ojczym zawsze mają pod górę niezależnie jak by się starli, a jak coś jest nie tak to wszystkie baty spadają na nią/niego. Ciągłe dopasowywanie się do tego gdzie i ile jest dziecko też jest na dłuższą metę problematyczne bo wszystkie plany itd trzeba robić z dużym wyprzedzeniem a większość i tak szlag trzafia.Można tak wyliczać cały dzień. U kobiet często dochodzą jeszcze inne problemy związane z tym że facet ma dziecko z poprzedniego związku ale to temat rzeka, zresztą uwielu mężczyzn też, tylko oni rzadziej się do tego przyznają. Genetalnie ludzie bez zobowiązań nie są gotowi na takie związki i nie polecam. Teraz jestem zwolenniczką zasady: ci bez zobowiązań ze sobą, dzieciate z dzieciatymi, rozwodnicy z rozwódkami.
      ps. Dodam że zyje tak już kilka dobrych lat. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, którego bardzo kocham, sami mamy wspanialego synka i z jego cóką tworzymy naprawde fajną rodzinkę ale minusów jest za dużo w takich związkach. Niestety zbyt wiele światła przysłaniają. Wchodząc w taki związek byłam młoda, głupia i nie świadoma tego wszystkiego. Drugi raz bym tak nie zrobiła. Zresztą mój mąż sam kiedyś powiedział, że podziwia mnie za towszystko, bo on sam w taki związek by nigdy nie wszedł. Pozdrawiam
      • taki_sobie_ludzik Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 20:09
        tak naprawdę nie jest tak źle. Odpowiedzialność za swego syna zawsze brałem na siebie. Różnica była tylko w ilości zjedzonych kanapek
        • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 22:28
          :)
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 22:25
        dziękuję za szczerość.. cóż jeśli chodzi o zasadę "zonate z żonatymi dzieciate z dzieciatymi" to niestety widze to tak, jak opisałam troszkę wyżej.. mam nadzieję, że w moim przypadku historia potoczy się troszkę inaczej.. cóż nie tak to planowałam ale życie nie bajka.. po ponad roku od rozwodu samotność zaczyna dokuczać coraz bardziej.. człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę, a dziecko cóż nie chcę by musiało cokolwiek zastępować.. nie taka jego rola na tym świecie
        • e-no-kolego Re: kobieta i ... dziecko 07.02.11, 23:32
          To, że rozwiedzeni faceci są głównie bz dzieci to moim zdaniem wina przede wszystkim systemu prawnego. Jednak nie bez znaczenia jest fakt chęci dopieczenia "byłemu" przez ex małżonkę (zważywszy na mocną przewagę prawną dot, wychowania), co się w prostej linii odbija zwykle na jego kontaktach z dzieckiem...patologia po prosu. (oczywiście generalizuję)
          myślę że byłoby więcej amantów z dziećmi do wyboru...(wiem po sobie) :)
          ale do dzieci, w ogóle, trzeba dojrzeć... :)
    • crazyrabbit Re: kobieta i ... dziecko 08.02.11, 00:58
      Hmmm... moj Obecny jest bezdzietny, ale przede mna, rozwodka obarczona progenitura w wieku trudnym, bo nastoletnim, nie uciekal. Wrecz przeciwnie, upierdliwy byl az uleglam w koncu:D

      I co wazniejsze, stal sie dla Mlodej autorytetem, czego niestety nie da sie powiedziec o jej ojcu.
      W kazdym razie w domu zrobilo sie normalnie, rodzinnie...

      Prawda jest taka, ze madry facet poradzi sobie z taka sytuacja;)
    • politanczykowianeczka Re: kobieta i ... dziecko 08.02.11, 10:36
      rozwodnicy z rozwódkami, dzieciaci z dzieciatymi...

      ale liczba dzieci musi się też zgadzać! Ja mam jedno, a mój mąż ma dwoje i chce dzielić po 1/3. A z jakiej racji moje dziecko ma być poszkodowane???
      Nie mam zamiaru moich pieniędzy i czasu przeznaczać na dodatkowego, cudzego bachora.
      • e-no-kolego Re: kobieta i ... dziecko 09.02.11, 22:42
        skąpstwo, czy pazerność? ;))
    • tytus_flawiusz Re: kobieta i ... dziecko 08.02.11, 17:55
      > czy przeciwnie dziecko nie przeszkadza widzieć w kobiecie po prostu KOBIETY...

      nie przeszkadza, ... ale to nie ma znaczenia ... wy i tak zawsze wiecie lepiej (że przeszkadza, albo że piersi nie takie od karmienia albo jeszcze jakiś inny z dupy wzięty problem)
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 10.02.11, 18:47
        ;)) przemyślenia na temat kobiecej natury hmmm
    • atrgusia Re: kobieta i ... dziecko 09.02.11, 20:15
      Moim zdaniem dziecko partnera to tylko i az wskazowka jakim jest czlowiekiem. Jesli chcesz z tym czlowiekiem spedzic reszte zycia, miec wspolne dzieci Jego dziecko z poprzedniego zwiazku pokaze Ci w jakim stopniu bedzie sie angazowal w wychowywanie, czy wychowa kolejnego rozpuszczonego nastolatka czy o problemy wychowawcze grubego kalibru nie musisz sie martwic. Ja zwiazalam sie z mezczyzna po rozwodzie. Po 3 tygodniach znajomosci przedstawil mi swojego syna. I jaka byla moja reakcja? Jak ja bym chciala miec TAKIEGO ojca! Chcialabym by moje dziecko TAKIEGO wlasnie ojca mialo! Piec lat pozniej urodzil sie Mis i jest bezproblemowym nastolatkiem (odpukac!). Chociaz nie jestesmy ze soba juz 8 lat nie ma dnia by Panowie sie nie widzieli. Razem odrabiaja lekcje, dyskutuja na "meskie" tematy...
      To ze mezczyznie przeszkadza, ze piersi sa nie takie jak przed karmieniem? Koszmar! Czlowieka sie kocha takim jakim jest w srodku a nie jakim wyglada! Starosc i grawitacja nikogo nie omija i plec nie ma tu znaczenia. Taki facet potrzebuje tla dla swojej osoby, wiec jak sie pojawi Twoja pierwsza zmarszczka wymieni Cie po prostu na mlodszy model. Warto sie z takim wiazac na dluzej??? I fakt posiadania dziecka jest tu najmniejszym problemem...
      • jean891 Re: kobieta i ... dziecko 10.02.11, 18:50
        :) podoba mi się ten tok myślenia.. faktycznie gdyby mój exmąż miał dziecko z poprzedniego związku to być może nie zdecydowałabym się własnemu dziecku zafundować takiego tatusia.. a tak.. jest jak jest.. choć miłość ślepa więc jest opcja że nic by to nie zmieniło;)
    • tanebo Re: kobieta i ... dziecko 10.02.11, 20:07
      Słuchałem kiedyś wywiadu z psychologiem na temat wychowania dzieci w rozbitych związkach. Wyszło na to że dziecko ZAWSZE jest przeciw nowemu partnerowi matki. Skórka nie warta wyprawki.
      • atrgusia Re: kobieta i ... dziecko 10.02.11, 22:32
        Nie zgadzam sie. Nie zawsze tak jest. Wszystko zalezy od rozsadku rodzicow. Jesli jedno wyraza sie negatywnie o nowym partnerze drugiego to dziecko chcac nie chcac przyjmuje to zdanie jako jedyne prawdziwe. ale to samo jest i z nauczycielem: jesli przy dziecku powiedz, ze nauczyciel to idiota - nigdy on nie bedzie szanowany przez dziecko. Trzeba baaardzo uwazac na slowa i zachowania przy dziecku. Jestes autorytetem, wiec wszystko co dziecko od Ciebie uslyszy uwaza za jedyna racje.
        Moj pasierb ma 35 lat (jest 3 lata mlodszy) a wciaz mowi do mnie "mama2", czesto mnie odwiedza, zabiera na koncerty... Chociaz od 8 lat nie jestem z jego ojcem. I jestem z tego dumna!
        Tak wiec nie wolno generalizowac!
        • e-no-kolego Re: kobieta i ... dziecko 10.02.11, 22:38
          Popieram :)
    • mmarrta Re: kobieta i ... dziecko 11.02.11, 16:31
      Nie wiem jak to jest z panami, ale ja, jak byłam bezdzietną panienką i szukałam partnera, to szerokim łukiem omijałam panów dzieciatych. Kiedyś, kiedyś, jak miałam jeszcze trochę pstro w głowie i nie myślałam przyszłościowo, to popełniłam ten błąd i zakochałam się i związałam z rozwodnikiem z dwójką dzieci. Jak ten związek się rozsypał to powiedziałam sobie absolutnie nigdy więcej, choćby facet był księciem z bajki i na białym koniu do mnie przyjechał.
      Ogólnie rzecz biorąc temat rzeka, ale kilka najważniejszych przyczyn to:
      - partner z przychówkiem jest bardzo mocno ograniczony czasowo - jeśli jest dobrym ojcem to nie mieszkając z dziećmi powinien spędzać z nimi dużo czasu, a czas wolny nie jest z gumy i się nie rozciągnie. Więc albo zostaje go bardzo mało dla partnerki albo partnerka podłącza się pod spotkania taty z dziećmi, co dla osoby bezdzietnej może być naprawdę średnio atrakcyjne
      - istnieje zwykle konieczność dostosowywania różnych planów do planów spotkaniowo-dzieciowych, wakacyjnych, weekendowych, co znowu jest jest dla osoby bezdzietnej ograniczeniem i może być baaaaaardzo frustrujące
      - pytanie czy partner, który ma już dzieci będzie chciał mieć kolejne - w moim przypadku była to kropka nad i, która zadecydowała o ostatecznym rozstaniu.
      - kwestia finansów, które znowu nie są z gumy i może ich nie starczyć na dzieci z nowego związku
      - w przypadku wspólnego mieszkania - kwestia odwiedzin dzieci partnera - ja osobiście lubię mieć w domu święty spokój, lubię nic nie musieć i szlag by mnie trafił gdyby mi się po domu regularnie kręciły nie moje dzieci, choćby nie wiem jakie grzeczne i słodkie były. Po prostu by mnie to męczyło.
      - wiele innych spraw, które mnie skutecznie odstraszyły od panów dzieciatych

      Uważam, że osoba bezdzietna, która wiąże się z dzieciatą będzie w takim związku poszkodowana. I że stworzenie dobrego, trwałego związku jest trudne samo w sobie i naprawdę nie ma potrzeby dodawania kolejnych przeszkód, których można uniknąć.

      To powyższe to z punktu widzenia kobiety, ale podejrzewam, że istnieje sporo panów, którzy myślą podobnie. Moje koleżanki z najbliższego otoczenia mają podobne zdanie.

      Może to jest trochę suche i mało romantyczne podejście, ale uważam, że sama miłość nie wystarczy do stworzenia satysfakcjonującego dla obu stron związku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka