francoise9
19.04.11, 18:03
Potrzebuję obiektywnej oceny kogoś z boku sytuacji, która ma u mnie miejsce.
Teściowa ma dwoje dzieci, córkę i syna młodszego o 12 lat. Syn 20-latek ożenił się w tym roku i dostał do dyspozycji prawie cały dom (około 160m2 - teściowa ma osobne wejście i dom jest przedzielony) i nowy samochód. Natomiast córka wiek 32 lata od ośmiu lat mężata, dwoje dzieci, na dzień dzisiejszy otrzymała małe mieszkanko i starego grata oraz obietnicę że otrzyma więcej w spadku po teściowej- czyli mniej więcej za jakieś 30 lat średnio licząc. Zaznaczam że nie jestem materialistą i człowiekiem który patrzy żeby mu ktoś coś dał ale wkurza mnie sam fakt nierównego traktowania swoich dzieci - tu akurat mojej żony. To wszystko dzieje się pod płaszczykiem uśmieszków i stękania teściowej że jej nie wystarcza na życie (a ma 4600zł na czysto co miesiąc na jedna osobę). Wkurza mnie fakt że facet 20letni właściwie już teraz dysponuje częścią która miała mu i tak przypaść a żona ma obiecane że w przyszłości dostanie to co jej jest należne bo na razie teściowa z tego żyje - czyli za jakieś 30 lat jak żona będzie po 60-tce. Reasumując: jeden dostaje w wieku 20 lat a drugi w wieku około 65 lat. Uważam że jest to cholernie nie sprawiedliwe a do tego żona jest bardzo zżyta z teściową a ja na razie nie poruszam tego tematu bo nie chcę aby mnie ktoś posądzał że roszczę sobie jakieś pretensje majątkowe a to jest temat "beczka dynamitu". Jakiś czas temu teściowa zaproponowała nam wykupienie od niej mieszkania za cenę 400 000zł (ona by za to kupiła inne, które niby za 30 lat byłoby nasze).