Dodaj do ulubionych

Chora sytuacja.

27.04.11, 17:17
Witam,
potrzebuje trzeźwej oceny sytuacji,a właściwie interesuje mnie, jakbyście Panowie chcieli, żeby kobieta w mojej sytuacji się zachowała.
Od pewnego czasu spotykam się z mężczyzna, który jest w trakcie rozwodu. Z jego strony widzę silne zaangażowanie w ten "związek", wg. mnie to związek nie jest, nie jestem zainteresowana wiązaniem się z kimkolwiek, jednak on wciąż pojawia się w pobliżu, przyjeżdża w środku nocy, przesyła kwiaty, pisze, dzwoni. Nie jest to jakiś niezdecydowany sikut, tylko mężczyzna ok 40. konkretny, opanowany, dobry partner do miłego spędzania czasu.
Całe święta aż do dzisiaj spędziliśmy w swoim towarzystwie, poznawał mnie ze swoimi przyjaciółmi, zabawiał, było naprawdę niesamowicie. I dzisiaj podczas odwożenia mnie do pracy, prawie wjechał w nas inny samochód. Okazało się, że osoba, która chciała spowodować wypadek, jest jego "prawie była" żona. Kiedy stanęliśmy, wyleciała z samochodu i wrzeszczała przekleństwa, tłukąc go po twarzy, co było mega żenujące jak dla mnie. Wysiadłam i odeszłam mówiąc, żeby załatwili to między sobą. On wyszedł za mną, a ona uczepiona jego ramienia go szarpała. Stałam sobie i grzecznie paliłam papierosa, czekając na koniec tej teatralnej sceny, widać było, że on nie chce jej uderzyć, ale na jego miejscu już bym dawno to zrobiła. Wrzasnął na nią, żeby poczekała, podszedł do mnie, i pocałował na pożegnanie, przyniósł lunch, który przygotował mi do pracy, po czym wsiadł do samochodu totalnie ją olewając. Ona w tym czasie podbiegła do mnie, wrzeszcząc żebym trzymała się od niego z daleka. Więc znów raczej olewczo i ze stoickim spokojem, odpowiedziałam, żeby załatwiali takie sprawy między sobą, i żeby przestała wrzeszczeć bo mogę jej w tym pomóc,a tego by nie chciała (nerwy mnie poniosły). W tym czasie on podbiegł do nas i odciągnął zainteresowaną pod ramię, mówiąc mi, że odezwie się kiedy ogarnie tę histeryczną panią.
I tu pojawia się moje pytanie, czy moja reakcja była dobra? Czy on nie pomyśli sobie, że jestem łajzą, która boi się takiego histerycznego agresora?
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 17:25
      troche ad personam, ale nie chce sie mieszac w meritum "meskiego tematu"
      wytlumacz, jesli mozesz, skad przyszlo ci do glowy sformulowanie- lajza?
    • allerune Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 17:30
      > I tu pojawia się moje pytanie, czy moja reakcja była dobra? Czy on nie pomyśli
      > sobie, że jestem łajzą, która boi się takiego histerycznego agresora?

      no z tej historii to chyba wynika w sposób oczywisty, prawda ?
      • blue-louisiana Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 17:35
        Starałam się zachować spokojnie, i z klasą. Od przyjaciół partnera wiem, że owa pani takie szopki robi również w sądzie, i nie chce się zgodzić na rozwód.
        Żenujące jest dla mnie, kiedy kobieta w ten sposób się poniża, nigdy się z takim zachowaniem nie spotkałam. Było prostackie i niestosowne, więc niekoniecznie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie chciałabym też, żeby on odczuł, że coś się między nami popsuło przez to, ale zachowałam się raczej chłodno w stosunku do niego.
        Nie wiem, może powinnam zachować się inaczej...być może on potrzebował wsparcia, którego nie otrzymał.I stąd właśnie moje pytanie :)
        • oxf Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 21:32
          przeciez to nie twoja sprawa co on ma z ta zona, a poza tym co niby innego mialas zrobic? Zlac ja? On moze byc zazenowany ze bylas swiadkiem tej sytuacji i byc moze sie obawiac jak to wplywanie na wasze relacje.
          • black-sandra Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 21:45
            Nie było nic z łajzy w Twoim zachowaniu i na dobra sprawę nic nie mogłaś w całym tym zamieszaniu zrobić . Facet musiał być niezle zakłopotany całą tą historią z żoną . Nie martwiłabym sie i jeszcze pewnie Cię przeprosi za to , że byłaś świadkiem tak żenującej sceny .
    • slottka.ja Re: Chora sytuacja. 27.04.11, 21:57
      Jeszcze tego by brakowało, abyś i ty z dziką histerią odpowiadała na jej wrzaski
      wtedy facet i ciebie by spławił;) jedną już histeryczke miał
      także Twój stoicki spokój był jak najbardziej na miejscu.
      Z drugiej strony jak się kobicie życie wali można zrozumieć że ciut sfiksowała.
      Przyznam, że to będzie trudna sytuacja dla Ciebie, póki nie bedzie rozwodu żona może sie Wam naprzykrzać...
      • blue-louisiana Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 00:23
        Właśnie jakby ta sytuacja dała mi do myślenia, czy jednak nie dać sobie spokoju. Z drugiej strony natomiast oni ze sobą nie mieszkają, nic ich nie łączy.
        Po całym zajściu ona pojechała za nim, i finalnie rozmawiali ze sobą. Przeprosiła go, że ją poniosło (przerysowała samochód,wyrzucała rzeczy z bagażnika - podobno to normalne w jej wykonaniu,jak dla mnie chore) oraz podobno chciała wrócić i przeprosić mnie,ale on kazał jej trzymać się ode mnie z daleka :) Błagam, czuje się jak bohater jakiegoś tanio-budżetowego filmu. Pani owa podobno niechcący zobaczyła nas dziś w centrum handlowym,i ruszyło ją jak ja na niego patrze. Jakoś niespecjalnie wierze w przypadkowe spotkania w centrum handlowym, a później śledzenie kogoś samochodem swoją drogą...
        • timetotime Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 01:09
          blue-louisiana napisała:

          > Błagam, c
          > zuje się jak bohater jakiegoś tanio-budżetowego filmu.

          Może po prostu nie ładuj się między nich zanim nie załatwią faktycznie tego rozwodu.
          • mozambique Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 11:22
            jesli sa przed rozwodem to owa jeszce-żóna dostala do reki cudowny argument do wnioskowania o orzeczenie winy pana

            pan widac głupawy nieco skoro przed wyrokeim rozowdowym afiszuje sie po ludziach ze swoja kochanką
    • timetotime Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 01:08
      blue-louisiana napisała:

      > I tu pojawia się moje pytanie, czy moja reakcja była dobra?


      Była wspaniała.
      Jesteś fantastyczna.
      Mam nadzieję, że pan to doceni i faktycznie się rozwiedzie, a "łajza" zrozumie, że takiego mężusia to tylko w dupę kopnąć.

      • kalllka Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 01:32
        uhym, czyli jednak Minelli.
    • urko70 Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 12:10
      Zakłądając, ze ta opowieść jest prawdziwa to zachowałaś się tak jak należy. Gratulacje.
      • blue-louisiana Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 15:56
        Uwierz, że dla mnie to też była groteska. Nie bardzo mogłam uwierzyć w to co się dzieje. Nie na co dzień jestem bohaterką serialu brazylijskiego :( w dodatku tym złym charakterem, choć do tego się nie poczuwam.
    • ogryzek_07 Re: Chora sytuacja. 28.04.11, 19:41
      obyś nigdy nie musiała byc w sytuacji tej Pani... dopiero wtedy masz prawo do wyrażania opinii na temat jej zachowania, ilu ludzi tyle reakcji na widzącego swojego męża z kochanką...każdemu puściłyby nerwy. Jak oczekujesz poklepania po plecach,że jestes dobrą dziewczynką bo nie pobiłaś lub też nie ubliżyłaś tej Pani , jesteś dzieckiem...
      • blue-louisiana Re: Chora sytuacja. 29.04.11, 15:00
        Znamy się?
        Wnioskuję po tym, że doskonale wiesz, czy kiedykolwiek byłam w takiej sytuacji i jak się zachowałam.
        Owszem, byłam raz zdradzona, podziękowałam panu za współprace, normalnie, używając słów, nie musiałam go bić, kopać samochodu, histeryzować. Do Pani nie powiedziałam słowa, jakby moim zdaniem to nie była jej sprawa. Każdy ma wolna wolę, nikogo na siłę nie da się utrzymać, pomijając już zupełnie fakt, że rozwód jest w trakcie.
      • urko70 Re: Chora sytuacja. 29.04.11, 15:55
        ogryzek_07 napisała:

        > obyś nigdy nie musiała byc w sytuacji tej Pani... dopiero wtedy masz prawo do w
        > yrażania opinii na temat jej zachowania, ilu ludzi tyle reakcji na widzącego sw
        > ojego męża z kochanką...każdemu puściłyby nerwy. Jak oczekujesz poklepania po p
        > lecach,że jestes dobrą dziewczynką bo nie pobiłaś lub też nie ubliżyłaś tej Pan
        > i , jesteś dzieckiem...

        Nie oni pierwsi sie rozstają, a jednak ludzie umieją panować nad swoimi emocjami - niektórzy ludzie, także nie broń eksżony bo to że czas rozwodu to nie miły czas to jedno ale panowac nad sobą trzeba.

        Co autorka watku temu winna? TAK, ZACHOWAŁA SIĘ jak dorosła osoba bo napastowana umiała się opanować, a żona wręcz przeciwnie: jak dziecku puściły jej nerwy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka