cocojuice
14.05.11, 12:16
Martwie sie troche o mojego wujka. Ma 64 lata, zona ( kiedys bardzo dominujaca i ktora bardzo kochal ) zmarla 3,5 lata temu ( nie mieli dzieci ), wlasnie sprzedal firme ktora prowadzil 37 lat. I odkad "nic nie robi" wujek ciagle jest czyms "zajety" - przedwczoraj byl w teatrze, wczoraj w kinie, dzisiaj idzie do opery, jutro na koncert, wstaje z rana, jezdzi na ryneczki, robi zakupy, wybiera kwiaty i przywozi je siostrzencom ( ktorzy juz maja swoje zycie ), dodatkowo wykupil nauke jogi, golfa, pianina, fotografi, plywania... Wlasnie przyniosl nam kwiaty i jedzenie i pojechal na spacer do miasta. Gdy po 10ciu minutach do niego zadzwonilam - powiedzial, ze spaceruje sobie po starowce. Wszystko to robi SAM ! Opowiada, jakie miasto jest piekne, jakie piekne byly przedstawienia, jak dobrze smakowalo jedzenie w restauracjach itd. itp. Ale ja mam wrazenie ze za tym wszystkim ukrywa sie jakis kryzys... Ok. jestem kobieta, ale gdybym miala wszystko robic SAMA, tak jak on to robi - to by sprawilo, ze bylabym strasznie smutna i czula sie strasznie samotna... Czy to tylkomoje zwykle babskie "zmartwienia" a wujek ma sie najprawdopodobniej jak najlepiej, czy jednak cos w tym jest...? Czasami mowi rzeczy, ktore daja do myslenia :
- w tamtym tygodniu znany calemu swiatu Hunter Sachs odebral sobie zycie dowiadujac sie o chorobie alzheimera. Wujek powiedzial, ze ma wielki respekt przed odwaga takiego kogos i zamiast sie mezcyc przed staroscia, samemu zakonczyc wtedy kiedy jeszcze jest sie w sobrym stanie....
- za dwa tygodnie wyjezdzam z narzeczonym na wakacje, wiec wujek prosil aby powiedziec kiedy dokladnie zeby on tez sobie mogl zaplanowac urlop w jakims uroczym miejscu we Francji, gdzie SAM bedzie 2 tygodnie gral w golfa, bo inaczej sam tu oszaleje z samotnosci...
Dla mnie - gdy slysze takie rzeczy wlacza sie alarm, ale on twierdzi ze po prostu chce sie cieszyc zyciem... oczywiscie samemu...