swingo26
13.07.11, 16:20
Miłość i rozstanie. Upokorzenia i próby odzyskania jej. Nie udało się. Decyzja o zerwaniu kontaktu. Upłynęło pięć lat. Dziś 30stka lata na karku, udany związek, poukładane życie i dzieci w planach. Tydzień temu przypadkiem dowiaduję się, że wyszła za mąż. Od tej pory śni mi się, że do mnie wraca, myślę o niej, nie mogę się skupić. Zastanawiam się dlaczego to nie ja i jak mogłoby między nami być gdyby się udało. Kiedy wstaję nie mogę się pozbierać z tym, że obok mnie leży kobieta którą kocham i którą wybrałem na matkę moich dzieci a wciąż śnię o tamtej. Myślałem, że zabiłem tę chorą miłość. Nie szukam jej, nie pielęgnuję jej w sobie, nie chcę jej a ona jest jak rak, wciąż nawraca. Czuję się jak nędzny sskruwysyn. Jestem zdecydowanym, silnym facetem, jestem z moją obecną kobietą świadomie, ufam jej i czuję się z nią bezpiecznie, nie odejdę od niej a czuję się jakbym ją zdradzał i jestem w tym bezsilny. Ludzie, czy Wy też tak macie czy to ja po prostu jestem chory?