lemur223
18.07.11, 17:54
Witam,
Zacznę od tego, że od roku jestem z fajną dziewczyną. Zarówno ona jak i ja po trzydziestce. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie. Ja posiadam 3 pokojowe mieszkanie po rodzicach bez kredytu, ona kawalerkę również spłaconą. No i ustalilismy, że od września zamieszkamy w moim mieszkaniu. Rzuciłem temat, że jej kawalerke mozna wynając i odkladać z tego na wakacje, albo na cos innego (skoro planujemy razem przyszłość). Dziewczyna temat zbyła totalnie, po czym w sobotę podczas wizyty u jej rodziców jej matka w ogóle nie pytana zaczęła temat. Że podobno powiedziałem, żeby wynając kawalerkę, że ona (jej matka) się na to nie zgadza, że nie wynajmą kawalerki za jakies marne grosze bo to nie ma sensu, że jak ich babcia przyjedzie do nich w odwiedziny to sobie pomieszka w tej kawalerce. I że nie będziemy musieli utrzymywać tej kawalerki (tak jakbym w ogóle miał taki zamiar) tylko oni (jej rodzice) się tym zajmą.
Powiem szczerze, że jestem zły - skoro ja mam mieszkanie i wnoszę je w związek, oczekuję tego samego od drugiej strony, że to co ma też wniesie w związek a nie zostawi swoim rodzicom. Mam wrażenie, że jej matka może szefować z ta kawalerką tylko dlatego, że ja mam mieszkanie. A co by było gdybym ja tez miał kawalerkę a nie docelowe mieszkanie? Czy wtedy też jej matka tak by postawiła sprawę?
Wkurza mnie też fakt, że to jej matka a nie moja dziewczyna wyłuszczyła jasno ich plany co do kawalerki. Moja dziewczyna sciemniała, że da ogłoszenie, już dała, ale sie nie ukazało, bo nie coś tam się wykrzaczyło na serwerze i tym podobne ściemy.
Co o tym myslicie?