Dodaj do ulubionych

traktowanie partnera jak wlasne dziecko

31.07.11, 17:58
albo jak psa.
tzn jest w miare ok do jakiegos momentu a potem sie zaczyna zakladanie smyczy
pouczanie opie...nie itd.
taka relacja ze ja ci musze wytlumaczyc takie pie...nie wkolko wszystko jest nie tak
juz niewiem czy to jest normalne w kazdym zwiasku ,taka kolej rzeczy czy co. czy tylko ja tak mam bo tak sobie wybieram gosci co musza mnie bez przerwy ustawiac bo zle stoje.
albo to wina ruznicy wieku tylko ze w jakims momencie jak oboje sa juz mocno dorosli to chyba sie to zaciera. tak mysle.
sie chcialem spytac ogolnie i chialem spytac facetow czy tak maja w swoich zwiazkach i jesli maja to czemu. albo kobiety,jesli tak maja z facetami albo tak swoich facetow traktuja.
wiec niema znaczenia czy zwiazek hetero czy homo. po prostu ludzi sie pytam jako ludzi.
Obserwuj wątek
    • allerune Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 31.07.11, 18:30
      wiesz, niektórzy są tak tragiczni, że się nie da nie pouczać...

      > wkolko

      piszemy osobno

      > zwiasku

      związku

      > ruznicy

      różnicy

      > niema

      osobno
      • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 31.07.11, 19:41
        sciana dziala.pojechales sobie.ok.
        ale po ludzku cos normalnie?
        • allerune Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 10:31
          nie wiem co to znaczy po ludzku, gdybym był z laską, która tak by pisała to poprawiałbym ją na każdym kroku, aż by się nauczyła pisać... tak działa ten mechanizm
          • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 12:15
            mam nadzieje ze jestes/bedziesz z kobieta totalnei idealna pod kazdym wzgledem i nie musisz/ nie bedziesz musial jej lepic od nowa
            masakra...
      • bluebo-zenka5 Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 17:37
        ...i nie wiem - też osobno
    • rach.ell Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 31.07.11, 19:52

      Moj maz tez tak ma, kiedys mnie to irytowalo a teraz juz nie zwracam uwagi, na dluzsza mete, jesli bedziesz tego p...ieprzenia sluchala to zwariujesz, olewaj albo odejdz do innego, mniej zrzedliwego.
    • zdziwaczalastarapanna Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 31.07.11, 20:29
      Jeśli partner jest apodyktyczny, próbuje dostrajać cię do swoich wyobrażeń, wymień go na lepszy model. Mam takie okazy w rodzinie. Niestety, niereformowalne.
    • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 00:07
      Tak Cię traktują jak na to sam(a) pozwalasz. Tyle w temacie.
      • pyzz Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 14:38
        > Tak Cię traktują jak na to sam(a) pozwalasz. Tyle w temacie.
        To dotyczy również np. ludzi bitych przez partnera/kę. Czy to znaczy, że skoro dają się bić, to wszystko w porządku, że są bici?
        • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 14:53
          Nie rozumiesz. Skoro są bici, to sie dają. Jak sie raz dasz to będziesz dostawać Nie wyobrażam sobie, ze po pobiciu byłabym nadal z kimś. I nie mów że dla dobra dzieci i tym podobne bzdety. Obdukcja, policja i wsadziłabym do więzienia sk.....a. Albo rozwód i won z chałupy. Ostatecznie sama bym się wyniosła. Nawet pod most.
          • zdziwaczalastarapanna Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 17:54
            zona-ex napisała:

            > Nie rozumiesz. Skoro są bici, to sie dają. Jak sie raz dasz to będziesz dostawa
            > ć Nie wyobrażam sobie, ze po pobiciu byłabym nadal z kimś. I nie mów że dla dob
            > ra dzieci i tym podobne bzdety. Obdukcja, policja i wsadziłabym do więzienia sk
            > .....a. Albo rozwód i won z chałupy. Ostatecznie sama bym się wyniosła. Nawet p
            > od most.
            To ty nic nie rozumiesz. Mało w życiu widziałaś. Nie wsadziłabyś damskiego boksera do więzienia, bo policjanci prawie zawsze nie reagują w sprawach przemocy domowej. Bardzo często sami katują własne żony. Nic więc dziwnego, że kryją agresorów. Taka solidarność mizoginów. A sędziowie sporadycznie skazują ( i to najczęściej orzekają wyroki w zawieszeniu ) agresywnych małżonków czy konkubentów. Jeśli mąż/partner jest właścicielem albo współwłaścicielem mieszkania, to nie wyrzucisz go z chałupy.
            Ze sprawcami przemocy zostają kobiety, które nie mają dokąd uciec. Bo nie zarabiają lub zarabiają grosze i nie stać ich na wynajęcie jakiegoś lokum. Zazwyczaj pochodzą z patologicznych rodzin, więc nawet nie mogą schronić się u rodziców. A w Polsce schroniska dla ofiar damskich katów można policzyć na palcach jednej ręki.
            Nie sądzę, że chciałabyś z dzieciakami (zwłaszcza niemowlakami) mieszkać pod mostem. W gębie każda jest mocna, a jak przyjdzie co do czego, kładzie uszy po sobie. Nigdy nie byłaś ofiarą, więc nie wiesz, jak to jest.
            • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:14
              Widocznie nie mam osobowośći wiktymnej. Nie byłam ofiara, bo mam taki charakter, że na to nie pozwoliłabym. A widziałam w życiu sporo, bo i w wieku jestem dojrzałym bardzo. I mam przyjaciółę która jest ofiarą, bo ofiarą być chce najwidoczniej. Ja bym prędzej zabiła na śnie takiego kata i sama poszła do ciupy niż dałabym się katować. Ale jeśłi są bokserzy to i worki treningowe być muszą.
              • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:17
                >Ja bym prędzej zabiła na śnie takiego kata i sama poszła do ciupy niż da
                > łabym się katować. Ale jeśłi są bokserzy to i worki treningowe być muszą.

                zabic czlowieka nie jest tak prosto jak o tym napisac na forum
                • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:29
                  No nie wiem... Gdyby mnie taki oprawca gwałcił, katował, znęcał się, to przepraszam, o jakim ,,człowieku,, mówimy?
              • zdziwaczalastarapanna Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 13:29
                zona-ex napisała:

                > Widocznie nie mam osobowośći wiktymnej. Nie byłam ofiara, bo mam taki charakter
                > , że na to nie pozwoliłabym. A widziałam w życiu sporo, bo i w wieku jestem dojrzałym >bardzo. I mam przyjaciółę która jest ofiarą, bo ofiarą być chce najwidoczniej.

                Nie byłaś ofiarą, ponieważ miałaś wielkie szczęście i trafiałaś na normalnych facetów. Moja kuzynka też zawsze krzyczała, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Uważała się za silną i niezależną. A kiedy wyszła za mąż za nieodpowiedniego człowieka (przed ślubem miłego, nieagresywnego), jej pewność siebie ulotniła się po pierwszym podbitym oku. Rozwiodła się po czterech latach, bo moja siostra z mężem kupili mieszkanie i mogła przenieść się do nich razem z dzieciakami.

                Ja bym prędzej zabiła na śnie takiego kata i sama poszła do ciupy niż da
                > łabym się katować. Ale jeśłi są bokserzy to i worki treningowe być muszą.

                Taaa, a dzieci trafiłyby do domu dziecka, gdzie przemoc i molestowanie seksualne jest standardem. Nie znam żadnej matki, która zgodziłaby się na coś takiego. Ofiary często mordują swoich oprawców dopiero po kilkunastu latach trwania w przemocowym związku, kiedy dzieci już dorosły i usamodzielniły się. A poza tym droga od zapiekłej nienawiści do chwytania za nóż jest naprawdę bardzo długa. Trzeba być w krańcowej desperacji, żeby zdecydować się na zabójstwo, nawet jeśli partner to ścierwo.
              • pyzz Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 03.08.11, 11:15
                > Widocznie nie mam osobowośći wiktymnej. Nie byłam ofiara, bo mam taki charakter
                > , że na to nie pozwoliłabym.
                Był taki film "Chłopaki nie płaczą", gdzie był bohater o nazwisku "Psikuta", który też dużo gadał o swojej silnej psychice.
                Mnie się jednak wydaje, że istnieją ludzie o psychice słabej i wg mnie oni też mają prawo nie być ani bitymi, ani poniżanymi. A posiadanie słabej psychiki nie jest dla mnie usprawiedliwieniem dla opracy/oprawczyni.
                A być może masz taką niewiktymną osobowość, bo nie byłaś ofiarą, a nie odwrotnie?
                • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 03.08.11, 11:33
                  do pyzz
                  Zgadzam się, nie byłam ofiarą, mam szczęście, ale sobie zawdzięczam to szczęście. A na przemoc jestem taka nabuzowana, bo mam w otoczeniu przykłady. Raczej z przemocą psychiczną,a to tez jest niszczące. Może nawet bardziej niż ,,razy,, I znam przemoc stosowana przez kobietę również. Mi sie wydaje, że oprawca wybiera sobie osobę taką, która mu się podporządkowuje, czyli już na początku się daje ,,urobić,, Uzależnia ja od siebie najpierw (finanse, dzieci itp). To wieloletni proces. Trzeba na pierwsze sygnały ostro i stanowczo reagować. No ale fakt, jeśli ktoś ma słabą psychikę, to nie znaczy że trzeba go katować. Kiedyś będąc młodym dziewczęciem chodziłam z chłopakiem. Zakochana byłam po uszy. On był strasznym zazdrośnikiem. Zobaczył mnie z kolegą w kawiarni (spotkaliśmy się przypadkiem) W domu była dzika awantura(posypałay się brzydkie słowa i oskarżenia) po czym próbował mnie uderzyć w twarz. Próbował, bo się odsunęłąm. Wyszłam od niego i już więcej się z nim nie spotkałam. Dzwonił, przepraszał i tłumaczył się. Nie i koniec. Przepłakałam wiele tygodni, bo kochałam, ale jakoś nie wyobrażalam sobie bycia z kimś kto na mnei chcial podnieść rękę. Mam wybujałe poczucie własnej godności.
            • pyzz Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 03.08.11, 11:07
              > To ty nic nie rozumiesz. Mało w życiu widziałaś. Nie wsadziłabyś damskiego bok
              > sera do więzienia, bo policjanci prawie zawsze nie reagują w sprawach przemocy
              > domowej. Bardzo często sami katują własne żony. Nic więc dziwnego, że kryją agr
              > esorów. Taka solidarność mizoginów.
              Wybacz, ale Twoja wypowiedź od początku do końca jest pełna mizoandrii. Dlaczego założyłaś, że przemoc domowa, to tylko damski bokser? To zwyczajny seksistowski stereotyp.
              Dlaczego zakładasz, że osoby dyskryminujące ze względu na płeć to tylko mężczyźni? kolejny seksistowski stereotyp.
              Z takimi tekstami, to polecam forum "feminizm" znajdziesz tam dużo zrozumienia.
              • easz Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 07.08.11, 23:44
                pyzz napisał:

                > Z takimi tekstami, to polecam forum "feminizm" znajdziesz tam dużo zrozumienia.

                Suchy wiorek wysylasz pod soczewke? Tez mi madrosc.
          • bylosobie_zycie zona-ex.. 02.08.11, 11:52
            to nie w polskiej rzeczywistości.
            żeby to było takie proste każdego damskiego boxera pozbyć się z domu, ale niestety nie jest...
            a jeśli w małżeństwie są dzieci, to już w ogóle "wysoki" sąd ładnie formuuje werdykt: "dla dobra małoletnich dzieci mamusia musi żyć z tatusiem":P
            jeśli twój nick odpowiada realiom, to nie ma sią co dziwić, że jesteś ex-żoną;)...za te poglądy.....
            • zona-ex Re: zona-ex.. 02.08.11, 12:11
              Zaraz, zaraz.... To bycie ex-żoną wg Ciebie jest hańbą? Też fajne poglądy masz ,,Niech by bił, byle by był...,, Ja sie rozwiodłam, bo przestaliśmy się kochać najzwczajniej w świecie. I nie było ,, na noże,, a po przyjacielsku, jesteśmy w dobrych stosunkach, każdy zyje po swojemu i nie musimy szukać ,,dyskretnie,,. Poglądy mam jakie mam, nie żyję w zakłamaniu, jestem pewna siebie i dążę do celu i zawsze osiągam. Robienie z siebie ofiary nie leży w mojej naturze. Tobie sie nie musi to podobać, ważne ze mi z tym dobrze. I nie chodzę z siniakami ,,dla dobra dzieci,,
              • pyzz Re: zona-ex.. 03.08.11, 11:18
                > Zaraz, zaraz.... To bycie ex-żoną wg Ciebie jest hańbą?
                Nie wydaje mi się, aby w poście powyżej było coś takiego napisane. Wmawiasz komuś poglądy, których ten ktoś prawdopodobnie nie ma.
    • mumia_ramzesa Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 10:36
      Moze sobie wybierasz takie osoby, a moze sam wyzwalasz takie reakcje. Jesli jestes nieporadny i nie umiesz o siebie zadbac, bo zawsze myslala za Ciebie mamusia to teraz partnerka wchodzi (czy tego chce czy nie) w role mamusi. Jezeli Ty cos zaniedbasz, to czesto ona tez poniesie tego konsekwencje i trudno sie wtedy nie wsciec.
      • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 12:19
        nie jestem nieporadny raczej a z mama mam slaby kontakt wiec to nie to.

        i to wszystko to jakos malo przypomina opiekowanie
        raczej rzezbienie w kims z narastajaca irytacja. i troche to przestrasza.
        • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 12:33
          Dlatego pisałam, że pozwalasz na to. Musisz wyraźnie zakomunikować, że nie życzysz sobie takiego traktowania i być w tym konsekwentnym. Inaczej przepadniesz z butami. Jak sie nie da inaczej to sie trzeba rozstać. Powiedz jej , ze nie jesteś bezmózgowcem i zeby nie robiła z ciebie takiego-albo papa.
        • mumia_ramzesa Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 15:04
          Wspomniales o roznicy wieku. Rozwin to.
          • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 17:26
            jest kilka lat starszy ode mnie.niewiem czy to ma duze znaczenie
        • mumia_ramzesa Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 21:04
          > i to wszystko to jakos malo przypomina opiekowanie

          To dlaczego napisales o traktowaniu jak dziecka albo jak psa? Dzieci i zwierzeta domowe powinno traktowac sie dobrze. W dziecinstwie byles tak traktowany?
          • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 11:30
            jak dziecko w sensie ze mnie kontroluje ciagle cos kaze robic inaczej niz robie .jak psa bo mi che zalozyc smycz
            moze przesadzam ale zawsze chialem miec duzo wolnosci
            w dziecinstwie bylo dziwnie bo niebylem od poczatku z mama.ale to niema zwiasku z tematem raczej
            • mumia_ramzesa Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 18:22
              Dziecinstwo ma jak najbardziej zwiazek z tematem. To jak byles traktowany w domu, jak przez kolegow ma wplyw na pozniejsze zycie. Moze jestes typem ofiary i juz masz niejako zakodowane szukanie sytuacji znanych? Wydaje sie, ze jestes spokojnym, moze nawet wycofanym czlowiekiem i to osobe agresywna moze prowokowac.
              Znalazles nieodpowiedniego czlowieka. Byc moze ma jakies kompleksy, a moze jakies zaburzenia psych., ze sie nad Toba zneca.
              Sprobuj na poczatek sie postawic, zeby widzilal, ze nie dasz sobie wejsc na glowe.
              • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 20:03
                ups.troche glupio wyszlo.to nie tak.
                powiem szczerze prawde: to niejest tak ze ja jestem spokojny i wycofany a on zly itd.
                ja tez jestem zly. bywam agresywny.zloszcze sie kluce z nim robie awantury.
                on jest raczej spokojny tylko ze ten spokuj to jest takie straszne troche
                on tak potrafi strasznie dlugo na zimno analizowac ,w kolko sie pytac: no i czemu tak zrobiles? umie pol dnia tak mi cos uswiadamiac ze cos zle zrobilem np. ja juz go prosze zeby przestal i coraz bardziej sie wku...am a on ciagle swoje.on nie krzyczy. on sie ze mnie nabija albo drwi ,dogryza itd. caly czas uswiadamia uswiadamia az do usrania ze wszystko robie zle. i ciagle ma racje.ja bym chial tak sie odciac na chlodno np przyznac mu racje ze ok zle zrobilem po raz 100tny ale nie umiem bo mi skacze cisnienie i wariuje a on sie tylko patrzy i dziwi czemu sie tak zachowuje. i sie to poglebia bo znowu widac ze to ja nie umiem sie znalesc w sytuacji.

                chyba jestem tak samo toksyczny jak on. juz sam niewiem.
                • zuzi.1 Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 20:56
                  czy Wy jesteście parą gejów? czy jesteś kobietą? bo w końcu nie rozumiem...
                • mumia_ramzesa Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 21:27
                  A ogolnie jestes nerwowy i klotliwy czy tylko z nim sie tak klocisz?
                  Mowiles mu, zeby tego nie robil?
                  Jak on zaczyna swoje to wychodz z domu. Po co masz sie denerwowac? Moze do niego dotrze.
        • easz Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 07.08.11, 23:59
          numu napisał:

          > nie jestem nieporadny raczej a z mama mam slaby kontakt wiec to nie to.
          >
          > i to wszystko to jakos malo przypomina opiekowanie
          > raczej rzezbienie w kims z narastajaca irytacja. i troche to przestrasza.

          Musisz byc z ta osoba? W sensie milosc-uzaleznienie? Bo to bardzo kiepsko wyglada jak tak piszesz - narastajaca irytacja i 'rzezbienie'? Brr. Imo to wyplywa z charakteru/osobowosci tej osoby, moze jakichs kompleksow, nie wiem, jakichs niedociagniec wychowawczych, traum, wazne, ze raczej sie nie zmieni, a juz na pewno nie samo z siebie, a przypuszczam, ze ta osoba nie bedzie chciala nic z tym zrobic - zaprzeczy, ze cos jest na rzeczy, kiedy bedziesz probowal z nia pogadac o tym. Mozesz sprobowac porozmawiac i powiedziec, co ci lezy na sercu, ale ja bym nie oczekiwala refleksji i zmiany, raczej awanture, fochy, bol po jednej i drugiej stronie. Czy nie lepiej by bylo przemyslec jeszcze ten zwiazek?
          Nie wiem, czy to typowe, moze, bo zdarza sie i to dosc czesto, wiem o tym, ale normalne wg mnie to nie jest. Ja tak nie mam. Staramy sie spotkac gdzies pośrodku, szukamy tych przekletych przereklamowanych kompromisow, wychodzi srednio i roznie, ale ...psa jeszcze nie mamy, wiec nikogo jak psa nie traktujemy, to chore.
    • mifel Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 15:15
      Toksyczne podejście
      • zdziwaczalastarapanna Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 17:58
        mifel napisał:

        > Toksyczne podejście
        Zgadzam się. Partner powinien akceptować cię takim, jaki jesteś. A nie przerabiać na swoją modłę. To już nie jest miłość tylko toksyczny związek.
        • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:16
          tylko co mozna zrobic jesli on tak po prostu ma?
          nie odejde bo
          1.kocham
          2.nie potrafie byc znowu sam a raczej nikt inny mnie juz nie zechce
          • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:27
            SAma sobie odpowiedzialaś. To siedź i nie narzekaj. Tylko potem nie płacz że jesteś ofiarą.
            • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:35
              o, sorki, jesteś facetem. Ja bym sie nie pakowała w taki układ, że Cię chce ulepić na własną modłę Nigdy nie bedzie zadowolonna a w końcu i Ciebie unieszczęśliwi. Daj sobie spokój z takim związkiem. Kochasz? A za co kochasz, pytam?
              • numu Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 20:51
                nie umiem odpowiedziec za co. niewiem czy sie da kochac za cos.tak po prostu kocham.jako czlowieka , z jego cialem ,myslami no ze wszystkim poprostu
                [to nie jest ona tylko on]
                • zona-ex Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 01.08.11, 21:02
                  acha. To troche zmienia postać rzeczy, bo moim zdaniem takie związki często są bardzo trudne emocjonalnie. Tam gdzie zmysły odgrywają tak dużą rolę, to sie człowiek robi niemal ich niewolnikiem. Trudno Ci będzie. To taki trochę rodzaj uzależnienia zmysłowego. Ty chyba jesteś tą wrażliwszą stroną a on władczą. Tak czy inaczej Twój los w Twoich rękach. Powiem tylko, że dziecko się kocha za to że po prostu JEST. Dorosłego sie kocha za to JAkim jest CZłowiekiem.
          • zdziwaczalastarapanna Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 12:08
            numu napisał:

            > tylko co mozna zrobic jesli on tak po prostu ma?
            > nie odejde bo
            > 1.kocham
            Może chociaż porozmawiaj z nim szczerze. Wytłumacz, że źle znosisz jego traktowanie. Za każdym razem kiedy będzie próbował cię ustawiać, mów STANOWCZO, że ci to nie odpowiada.

            > 2.nie potrafie byc znowu sam a raczej nikt inny mnie juz nie zechce
            Łojeezu, piszesz jakbyś był starym capem i wyglądał jak Lepper na gnojowisku. A jesteś młodym, ładnym chłopakiem. Musisz mieć niskie poczucie własnej wartości. Może twój luby to wyczuwa i dlatego pozwala sobie na więcej niż powinien. Zacznij się bardziej cenić a i on będzie darzył cię większą estymą.
    • e-no-kolego po prostu zasuwaj do psychologa. 01.08.11, 20:42
      j.w :)
      • diabelnie_boska Re: po prostu zasuwaj do psychologa. 02.08.11, 01:24
        Różnica wieku też może mieć znaczenie. Ja związałam się czas jakiś temu z mężczyzną ode mnie sporo starszym, ja gó...arą jeszcze byłam, niespełna 22 lata miałam, on po trzydziestce sporo był. I na początku też mnie ustawiał, że niby nieobliczalna jestem i nigdy nie wie z czym wyskoczę, że marzę się z byle powodu, fochy stroję, że głupawka mnie dopada gdy powagę zachować trzeba itp. Niedojrzała bardzo byłam, ale dość fajnie ten okres wspominam. Potem na odwrót się stało, ja spoważniałam nieco i to jemu uwagę zwracałam by publicznie w nosie nie dłubał. Potem w głowę się popukałam i razem ze śpiewem na ustach i tanecznym krokiem miasto przemierzaliśmy, mimo śmiechu ludzi patrzących na nas jak na świrów. Wszystko zależy w jakich sytuacjach on Cie ustawia. Czy dlatego, że nie posprzątałeś po obiedzie i bielizne za rzadko zmieniasz, czy charakter Ci karze zmieniać. A może po prostu się pokłóciliście ostatnio i na coś uwagę Ci zwrócił, z czym Ty sie nie zgadzasz i rozgorycznie Cię głębokie dopadło. Zastanów się też, czy Ty podobnie do niego się nie zachowujesz i nie wymagasz od niego, aby do Twoich wytycznych się stosował.
        • numu Re: po prostu zasuwaj do psychologa. 02.08.11, 11:33
          to tak trudno w 2 slowach napisach w jakich sytuacjach sie to dzieje.
          w wielu. takie zyciowe sytuacje .
          i faktycznie czesto sie klucimy .
    • pumperka801 Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 02.08.11, 23:52
      nie jest normalne, po co sie męczyć niesforne.pl pomogą się Tobie zrelaksować, mi pomogły doskonale... nie dajmy się zdeptać!
    • 1_xxx Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 05.08.11, 10:34
      podobna sytuacje zauwazylam u lekarza. moj lekarz pracuje z kobieta, ktora mu asystuje przy drobnych zabiegach. koles jest bardzo w porzadku. jest spokojny, raczej ugodowy, ale nie tak, zeby sobie pozwolic wejsc na glowe. ona jest jego zaprzeczeniem i kiedy pierwszy raz bylam u niego, to zdziwilo mnie to, ze momentami zwracala sie do niego, jakby byl niepelnosprawny umyslowo, sugerujac co ma robic. sugestie byly zbedne, bo facet wie co ma robic i nie trzeba mu tego mowic. czasem to jej apodyktyczne zachowanie jest po prostu nie na miejscu. koles sie do tego juz przyzwyczail widze i nie reaguje - w sensie, nie robi to juz na nim wrazenia i nie wchodzi z nia w dyskusje, co nie znaczy, ze to toleruje. w kazdym razie kobieta jest zaje...scie ciezkostrawna i przysluchujac sie jej wywodom podczas wizyty jest mi czasami glupio.
      • zuzi.1 Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 05.08.11, 11:22
        To ja znam odwrotną sytuację, gdzie lekarz stomatolog jedzie po swojej pomocy stomatologicznej w taki sposób, że jest to aż niesmaczne...przestałam tam chodzic...facet powinien się leczyc psychiatrycznie...
    • lolcia-olcia Re: traktowanie partnera jak wlasne dziecko 08.08.11, 07:46
      zainwestuj w słownik dziecko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka