Dodaj do ulubionych

Kto wie cos o kobietach niech oceni...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:29
Jest sobie dwoch przyjaciol - kumpluja sie od dobrych kilkunastu lat, wiedza
o sobie niemal wszystko, typowa (?) meska przyjazn na poziomie. Jeden z nich,
nazwijmy go Adam, pewnego dnia w knajpie nakreca drugiego, Mateusza, zeby po
dlugim okresie abstynencji zabral sie i znalazl sobie jakas dziewczyne.
Nakrecanie napedzane piwem daje pozytywne skutki - Mateusz w swym powolnym
stylu zaczyna cos kombinowac z Ania z klasy, do ktorej zawsze czul cos wiecej
(ciezko powiedziec jednak co).

Czestsze spotkania zeby nie wygladaly na zbyt nachalne maja miejsce
w 'trojkaciku' (Mateusz, Adam, Ania) - a to do knajpy i wielogodzinne
filozoficzne dysputy, a to ogrod botaniczny, a to dyskoteka... Wszystko
byloby dobrze gdyby nagle Adam nie zdal sobie sprawy, ze juz dobrze nie jest.
Otoz ewidentnie Ania zaczyna krecic mu w glowie, krecic jak zadna inna. No i
tutaj napotykamy pierwszy problem - co powinien zrobic?

Po dluzszym zastanowieniu, zaciagnieciu jezyka u znajomych postanawia
powiedziec o tym co sie w jego serduchu dzieje Mateuszowi. Wczesniej jednak
nieopacznie podczas z jednych z wieczornych sesji SMSowych z Ania wysyla o
tych kilka wiadomosci za duzo - pelne sa one metafor, zagmatwanych
dwuznacznosci sugerujacych nic innego a... no wlasnie, nie wiemy czy Ania sie
domysla.

Niemniej rozmowa z Mateuszem przebiega bez potkniec - dumny ze swej odwagi
Adam i ucieszony ze jego szczerosci Mateusz... Adam podejmuje decyzje, ze
postara sie zapomniec, odrzucic kielkujace mimowolnie uczucie. Po 2 dniach
okazuje sie, ze Ania ma dolka. Po krotkim rozpoznaniu Adam juz wie, ze m.in.
chodzi o te jego wczesniejsze dwuznaczne SMSy. Nie mija duzo czasu gdy
podejmuje decyzje zeby spotkac sie jeszcze tego samego dnia z Ania i
powiedziec jej cala prawde. Ania boi sie, ale ida razem o zmroku do
przytulnej krakowskiej knajpki. Tam po 2h rozmowy jest juz po wszystkim -
Ania wie wszystko, Adam nie wie czy dobrze zrobil, ale wyraznie mu lzej, wie
tez, ze Ania nie chce sie poki co z nikim wiazac - wiec ani z nim ani z
Mateuszem. Ania kilkakrotnie pyta: "Dlaczego, dlaczego nie mozna byc tlyko
przyjaciolmi, dlaczego jak sie tylko zacznie dziac milo to faceci sie tak
zachowuja?". Mozna ja zrozumiec po wyjatkowo nieudanych poprzednich
zwiazkach, ktore wszystkie konczyly sie zerwaniem jakichkolwiek znajomosci.

Po wszystkim Adam odprowadza ja pod kosciol, z ktorego Ania ma wyrwac swoja
zbyt religijna kolezanke. Dlugo nie moga sie rozstac - rozmawiaja o tym czy
powiedziec o tym spotkaniu Mateuszowi... Adam mowi, ze on juz lepiej pojdzie.
Zapada chwila ciszy, Adam niepewnie caluje Anie w policzek (co juz wczesniej
robil), ale teraz ona jest jakos dziwnie usztywniona, zaskoczona. Adam widzi
jej reakcje i chwile patrzy prosto w oczy, opuszcza glowe i mowi
cicho "przepraszam...". Ania na to: "a za co?". "A za to" odpowiada Adam i
pokazuje niepewnie palcem na usta... Odpowiedz Ani: "glupek jestes...". Adam
nie wytrzymuje presjii chwili i macha reka, odwraca sie i idzie w swoja
strone, powoli, nie odwracajac sie za siebie.

Caly nastepny dzien dreczy go pytanie: "Czy widziala moje wilgotne
oczy?"... "Czy lamal jej sie glos, a moze mi sie to tylko zdawalo?"...

Tego samego dnia wymienili sie kilkoma SMSami. Oto tresc paru z nich:

Ania: "A czy to nie jest oczywiste?? cholera!! sprobuje... kur**! Zarowno i
Mateusz i Ty jestescie tak fajnymi facetami i ze moglibyscie sobie jakies
fajne dziewczyny miec... nie moglibyscie???!!!!:P "

Adam: "Sorry, ale pierdolisz Anka.. fajne i do sensu dziewczyny to ja moge na
palcach jednej reki policzyc.. i czy tego chcesz czy nie jestes jednym z tych
palcow! "

Ania: "Ale moje serce jest gupie! frajer z niego i w ogole.. a nie przejmowac
sie? hahaha - tyle powiem.. niestety? nie umiem, bo po prostu Cie / i Was
lubie, nawet bardzo.. oj nie jest to proste.. "

Ania: "Juz po wszystkim!! a ty nie rob glupot.. co ja mam z wami zrobic w
ogole? ide spac bo musze sie wyspac przeciez.. moze mi sie odpowiedz
przysni... ale przynajmniej macie mnie z glowy na 2 dni :P "


... no i to by bylo na tyle. Sorki, ze sie rozpisalem, ale musialem dokladnie
i w miare obiektywnie nakreslic problem. Pytanie brzmi - co moze dziac sie w
jej glowce? Pytajcie smialo, bede uscislal jakby co. Jestem Adam...
Obserwuj wątek
    • Gość: jj Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:47
      wiesz co bym pzreczytała bo sie zanosi na ciekawy list...ale trochę za długi
      sorry
      pozdrwiam
      ps pisz ksiazki byle ciekawe moze byc o kobietach
    • zdzichu-nr1 Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 31.05.04, 23:48
      Przeczytałem całość, ale było ciężko (długie i styl -jak dla mnie- drażniący).

      Dziewczyna jak to młoda panienka sama nie wie czego chce i w sumie to pragnie
      raczej przyjacielskiego towarzystwa i nic więcej. Z takiej Pani i takich
      zachowań wynika jednak, że doświadczony mężczyzna jest w stanie łatwo obkręcić
      ją sobie wokół palca i ulepić niczym glinę w dowolnym kierunku (wierna "żona",
      dziwka, namiętna kochanka i inne typy).

      Panowie są jednak obaj niezbyt doświadczeni (pomijam rozmowy przy piwie, bo tu
      doświadczenie widać:) i mają problemy z elementarną komunikacją męsko-damską.
      Tracenie czasu na niekończące się "trójkątne" wypady, brak śmiałości do
      wyduszenia z siebie deklaracji "minimum".... to najbardziej widoczne tego
      przykłady. Teksty sms-ów są po prostu straszne (choć może ja jestem już
      totalnym zgredem i nie panimaju kultury młodzieży)

      Co do pytania autora wątku, to juz wcześniej odpowiedziałem. Jeśli mam coś
      poradzić, to przede wszystkim więcej męskiego zdecydowania w kontaktach z ową
      Anią, a mniej hamletyzowania i rozterek duchowych (kobiety tego nie lubią!). No
      i szczerze życzę wszystkiego naj... w tym love story!
      • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:54
        Przepraszam za styl, ale jakos mnie tak naszlo... hm, stalo sie :P. mamy po 18
        lat wszyscy.

        Mowisz wiecej zdecydowania. Moze jakies konkrety? Ja bym i dzialal
        zdecydowanie, ale hamuje mnie ta przyjazn i strach przed zrobieniem swinstwa
        bardzo bliskiej osobie.

        A panowie rzeczywiscie dopiero sie ucza - coz, praktyka czyni mistrza :).
        • zdzichu-nr1 Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 01.06.04, 00:22
          Wiesz, to zdecydowanie w kontaktach z kobietami, to jest coś co mężczyzna
          nabywa zwykle samoistnie w czasie. Jeden szybciej (niektórzy się z tym rodzą),
          drugi wolniej, a trzeci nigdy (na szczęście rzadko).

          Kobieta musi czuć Twoją pewną duchową dominację, oczywiście to nie chodzi o
          jakieś rozkazywanie, bardziej o pewne ogólne trzymanie jej w karbach. Naprawdę
          nie potrafię bliżej wytłumaczyć o co chodzi, sorry. Przebywaj z nią jak
          najwięcej, ale staraj się unikać w wypowiedziach i zachowaniach akcentów
          płaczliwych, niezdecydowanych, wątpiących. Oczywiście, ona może wierzgać na
          twardo wyrażane męskie "ja", ale i tak ta postawa Ci się stokrotnie opłaci!
          Zobaczysz...

          Świństwa żadnego koledze nie jesteś w stanie zrobić, bo juz sobie przecież
          wszystko powiedzieliście. A mężczyzna jak coś powie, to juz powie... no nie?


          Pozdrawiam

          • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 00:33
            Co do tej dominacji to ostatnio rzeczywiscie juz ktos zwracal mi na to uwage i
            staram sie, staram. Ta szczera z nia rozmowa byla w przewazajacej wiekszosci
            moja polemika do jej swiatopogladu, staralem sie ja jakos ukierunkowac, mialem
            wlasne wypracowane zdanie, ktore podpieralem wieloma argumentami, przykladami z
            zycia wzietymi. Kiedy trzeba bylo wtracalem zeby przestala o czyms mowic, zeby
            nie powiedziec pierniczyc. Chyba nie bylem wiec miekka klucha, ale momentami
            moze jednak troche... no bo cala ta sytuacja troche mnie rozmiekczyla, a poza
            tym mialem kaca po ubieglodniowej (a raczej nocnej) imprezie. :)

            > Świństwa żadnego koledze nie jesteś w stanie zrobić, bo juz sobie przecież
            > wszystko powiedzieliście. A mężczyzna jak coś powie, to juz powie... no nie?

            No ale ja niby odpuscilem, choc ostrzegalem go, ze chwycilo mnie na tyle mocno,
            ze bez udzialu woli niemal moge zrobic cos czym zlamie ta niepisana 'umowe', ze
            to ja,a nie on, oddaje pola.
            • zdzichu-nr1 Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 01.06.04, 00:45
              no no, widzę, że jest w Tobie kawał prawdziwego chłopa. Ale taką dorastającą
              pannę mimo wszystko bardzo ciężko jest okiełznać. Jako stary zgred mogę Ci
              powiedzieć, że lepiej byłoby się wziąć za jakąś 27-30sto letnią, niż tracić
              czas i nerwy na równolatkę.

              Nie doczytałem, że to Ty ustąpiłeś. No, ale life is brutal and full of
              zasadzkas. Zawsze możesz powiedzieć, że byłeś w porządku, a to ona
              nieprzeparcie chciała. Jak kolega jest z natury powolny, to z taką Panią i tak
              nic nie zdziała. Więc może być i tak, że obaj zostaniecie na lodzie, a ona
              sobie odfrunie z kimś innym.

              Tyle porad, bo idę spać;)
              • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 01:10
                Wiesz co... w ostatnim zwiazku bylem szybki i zdecydowany i sie po 2 tygodniach
                skonczyl, bo... byl za szybki i zbyt zdecydowany :P. Czyli domyslac sie moge,
                ze nie ma jednej udanej recepty.

                Niemniej teraz wiem jedno - Ania (imie zmienione, choc i to ladne) zakrecila mi
                we lbie jak zadna przedtem. Jest cholernie madra, cholernie inteligentna, ma
                cholernie szerokie horyzonty, godzinami moge z nia gadac i czuc sie w pelni
                spelniony. Jakby tego cholera bylo kurde malo jest piekna, a jej oczy... do
                utoniecia. Normalnie nie przeklinam, ale tu sie nie moge powstrzymac ;).

                > no no, widzę, że jest w Tobie kawał prawdziwego chłopa. Ale taką dorastającą
                > pannę mimo wszystko bardzo ciężko jest okiełznać. Jako stary zgred mogę Ci
                > powiedzieć, że lepiej byłoby się wziąć za jakąś 27-30sto letnią, niż tracić
                > czas i nerwy na równolatkę.

                Wujku daj spokoj ;P.

                Co wiec proponujesz? Ona juz w sumie powiedziala, ze nie jest zainteresowana...
                mam sukcesywnie do ostatniej kropli krwii brnac? Zaprosic gdzies?... Jak to
                bedzie wygladalo przy tym stanowisku, ktore no niby wyraznie i oficjalnie
                zajela?... Bo jak sie jej bede narzucal mimo to, wyjde na... nie wiem kogo, ale
                chyba nikogo dobrego?
                • Gość: kobietka Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 02:04
                  to ze kobieta , nawet młoda mówi NIE wcale nie oznacza nie:)
                  moze sie boi, ze straci twarz i to ona chce byc tą zdobywaną , nawet jezeli jej
                  samej zalezy
                  tresc tych smsow, nawet, to co pisała, ze mozecie miec takie a takie dziewczyny
                  tez swiadczy o tym, ze mimo wszystko nie jest pewna siebie
                  trudno mowic o powaznych zwiazkach przed 18 choc oczywiscie zdarzaja sie
                  wyjatki:))) no i tez siła uczuć moze być taka duza (nawet w przedszkolu;) ze ta
                  miłość zostaje na całe zycie (jej wspomnienie)
                  bez wzgledu na to czy ten Wasz związek ma szanse na zycie czy nie, czy tez jest
                  tylko jakąś młodzieńczą love story
                  to
                  1 nie powinienes ustepowac koledze bo to bez sensu
                  2 nie robisz mu zadnego swinstwa bo on nie jest jej mezem ani nawet facetem a
                  jest na takich samych warunkach jej kumplem jak i ty
                  3 powiedziales jej ze cos do niej masz i basta -koniec wyznan
                  4 nie mowie ze masz w ogole nie okazywac ze ci na niej zalezy ale nie bądź
                  slamazarnym, tkliwym, przynoszacym kwiatuszki facecikiem bo wtedy nawet jezeli
                  sie jej podobasz i ma cie na oku -oleje cie
                  5 babki, zwłaszcza te młodsze lubią kogoś kto im w jakims sposob imponuje,
                  wzbudza w nich jakies pole walki o tą osobę - i mysle ze nawet bez względu na
                  wiek to działa jakby w ten sposob ze powinno sie dawac i zabierac:)przynajmniej
                  przez jakis czas - po prostu zaskakiwac daną osobę (sam musisz wypracowac
                  metodę:) i owszem to działa ale pod warunkiem ze druga strona jest jakos
                  zainteresowana a tu sie wydaje ze jest
                  6 skoro miala jakies mini nieudane zwiazki to znaczy ze sie boi ale jej
                  zachowanie po tym jak ją pocałowałeś, wcale nie swiadczy o tym ze ma cie w
                  nosie a wrecz przeciwnie i pamietaj ze czesto NIE znaczy TAK - coz takie są
                  kobiety
                  7 nie bierz wszystkiego co mowi dosłownie, tłumacz to na Tak - bo bardzo czesto
                  tak jest
                  8 badź tajemniczy, nie dawaj jej podowod do tego zeby miała preteksty zeby ci
                  powiedziec ze jestes BE ale jakby dawaj i zabieraj, tak samo jezeli chodzi o
                  zainteresowanie
                  wysyłaj smsy ale zrób sobie przerwę:) nawet jezeli by cie bardzo korciło, (w
                  ostateczności mozesz wysłać sam do siebie;))))) ale zrób sobie np. dzień albo
                  dwa przerwy tak zeby sie zaczęła zastanawiac dlaczego nie dostała tego smsa a
                  zawsze dostawała)
                  zaproś ją gdzieś
                  nie odzywaj sie jakis czas:)
                  daj jej jakiś mały prezencik
                  pokaz swoje zainteresowanie inną kobietką a nawet pokaz jej to ze sie podobasz
                  innym - tak zeby zauwazyła to zainteresowanie
                  zaproś ją na coś szalonego:) spacer w deszcu, cokolwiek
                  zrób tak w pewnych sytuacjach zeby pomyslala ze jestes niesmiały;) np. chcesz
                  ją dotknąć i nagle się wycofujesz;) - masz jak w banku ze sie zacznie
                  zastanawiać dlaczego:) a nawet sama tego bedzie chciała mimo ze jak np. ty
                  wyciągniesz rękę nadal bedzie stała wypręzona jak struna:)

                  to takie rady na szybko bo ide spac, mam juz troche wiecej niz 18;))) ale
                  wlasnie starałam sie sobie przypomniec wiek młodszy zarówno swoj jak i kolezanek

                  powodzenia
                  • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 02:33
                    Jejku - bardzo Ci dziekuje za te rady. Jest juz pozno i przysypiam, jutro
                    przeczytam na swiezo, ale juz widze, ze bardzo mi sie przydadza.

                    Aha... a dzis dzien bez SMSa byl :). Raz juz tak bylo kilka dni bez SMSow i...
                    pod koniec weekendu nagle sama przyslala, moze tak bedzie i tym razem? :P

                    A jutro pewnie bede mial kilka pytan do Ciebie kobietko, masz moze maila,
                    gadulca czy inny wynalazek? :).
    • Gość: dezerter Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 01.06.04, 10:31
      są dwie możliwości: albo jesteś chłopcem w okresie dojrzewania, albo jakimś
      nieudacznym ciapciakiem
      • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 10:48
        To pierwsze - to mi pomogles, dzieki...
        • Gość: dezerter Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 01.06.04, 12:59
          nie pomogłem, bo tak naprawdę nie potrzebujesz pomocy, a to z kolei dlatego, że
          w tym co napisałeś NIE MA żadnego problemu.
          • frankk Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 01.06.04, 13:02
            Niemniej bylo pytanie, na ktore tez nie odpowiedziales.
    • Gość: kaya Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: 83.16.133.* 01.06.04, 10:57
      nie czytalam poprzednich odpowiedzi, bo tez długie, wiec moze powtorze cos co
      ktos juz napisał.
      dla mnie sprawa jest bardzo prosta i jasna. Anka was tylko lubi, jak kazda
      kobieta, zwlaszcza młodziutka, chce byc adorowana i to przez jak najwieksza
      liczbe samców, wiec nie mówi wprost- ze nie chce. bo pewnie wtedy dalibyscie
      sobie spokój. Jakby bylo to cos wiecej, juz bys wiedzial o tym
      • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 11:14
        Splycilas problem. Ona powiedziala wprost, ze nie chce. Ona w ogole jest chyba
        troche ponad stereotypem dziewczyny w tym wieku (ale tylko troche)...
        przeczytaj post kobietki.
        • Gość: kaya Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: 83.16.133.* 01.06.04, 11:44
          > Splycilas problem
          chłopie... to nie jest problem. sami to stwarzacie.
          latwiej byloby gdybys Ty spłycił wątek, moze wtedy udaloby sie komus udzielic
          odpowiedzi jakiej oczekujesz. Bo chyba chodzi Ci o jakiekolwiek potwierdzenie
          wlasnych tez.
          • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 11:48
            Nie chodzi - szanuje Twoja teze, ale widze, ze w kilku punktach nie pasuje do
            rzeczywistosci (a poza tym jestes w mniejszosci). Niemniej oczywiscie dzieki -
            im wiecej opinii znam tym lepiej dla mnie (nic mnie nie zaskoczy).
            • hispana Nobody 01.06.04, 12:35
              zapraszam na forum Prawdziwy Mezczyzna, tam cie podszkola. Musisz sie
              zalogowac, tam spotkasz sie byc moze z brutalnymi metodami na takie problemy,
              ale terapia szokowa czesto jest skuteczna.
              • frankk Re: Nobody 01.06.04, 13:03
                Hm, ciekawe. No nic, czekam na wpisanie na liste uzytkownikow...
                • frankk nobody = frankk jakby co :P 01.06.04, 13:05
                  nobody = frankk jakby co :P
                • hispana Re: Nobody 01.06.04, 13:25
                  pogadam z adminem, zeby przyspieszyl procedury :) trzymaj sie poki co
              • Gość: kobietka Re: Nobody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:49
                nie ma czegos takiego jak prawdziwy mezczyzna
                ;)))) :P
                problem polega na tym, ze dla kazdego inne metody sie sprawdzaja
                a wazne jest zeby dana metoda zdała egzamin w danej sytuacji :))))

                i dla jednego zachowanie "prawdziwego mezczyzny" moze znaczyc tyle co gow*no i
                odwrotnie, bo wszystko zalezy od drugiej stron a w sprawach milosci nie ma
                regul i wszystko zalezy od danej konkretnej sytuacji a nawet jednego spojrzenia
                danej osoby;))
                • jumar1 Re: Nobody 08.06.04, 00:12
                  Gość portalu: kobietka napisał(a):

                  > nie ma czegos takiego jak prawdziwy mezczyzna
                  > ;)))) :P

                  Ooojjjj strasznie mi przyrko z Twojego powodu!!!
                  Uchowała nam sie jedna jedyna której jeszcze żaden męzczyzna nie przeleciał jak
                  nalezy.Trzeba ta kwestie jak najszybciej naprawić bo jeszcze gotów jestem
                  pomysleć,że niezdolna jakaś jestes:-)
          • Gość: kobietka Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:47

            Gość portalu: kaya napisał(a):

            > > Splycilas problem
            > chłopie... to nie jest problem. sami to stwarzacie.
            > latwiej byloby gdybys Ty spłycił wątek, moze wtedy udaloby sie komus udzielic
            > odpowiedzi jakiej oczekujesz. Bo chyba chodzi Ci o jakiekolwiek potwierdzenie
            > wlasnych tez.



            kaya - zawsze chodzi o potwierdzenie własnych tez ale tez on nie wie jakie sa
            jego tezy
            owszem on chce zeby ona była w nim zakochana az po grób na tym etapie na jakim
            on jest
            ale mowic ze to nie problem to własnie spłycanie bo dla kazdego JEGO problem
            moze byc tym ogromnym i wielkim nawet jak ma 5 lat i jest zakochany w koledze z
            przedszkola
            zachowujesz sie tak - jak "zapomniał wół ze cieleciem był" i tyle
            • Gość: kaya Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: 83.16.133.* 02.06.04, 18:24

              > kaya - zawsze chodzi o potwierdzenie własnych tez ale tez on nie wie jakie sa
              > jego tezy
              > owszem on chce zeby ona była w nim zakochana az po grób na tym etapie na
              jakim
              > on jest
              > ale mowic ze to nie problem to własnie spłycanie bo dla kazdego JEGO problem
              > moze byc tym ogromnym i wielkim nawet jak ma 5 lat i jest zakochany w koledze
              z
              >
              > przedszkola
              > zachowujesz sie tak - jak "zapomniał wół ze cieleciem był" i tyle

              plizzz, nie moje zachowanie masz tu analizować. Nie rozumiem takich problemów,
              bo staram sie w zyciu ich nie stwarzac,zawsze sprawy stawiam konkretnie,
              dlatego takie podchody mnie bawią. niech kazdy postawi sprawe jasno i problem z
              głowy- tylko ze wtedy ktos moze stracic złudzenia dlatego do takiej rozmowy nie
              dochodzi. Joooo
              • Gość: k Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 23:05
                nikt nie stawia spraw jasno jezeli chodzi o milosc
        • Gość: kobietka Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:45
          Gość portalu: nobody napisał(a):

          > Splycilas problem. Ona powiedziala wprost, ze nie chce. Ona w ogole jest
          chyba
          > troche ponad stereotypem dziewczyny w tym wieku (ale tylko troche)...
          > przeczytaj post kobietki.

          a co miała powiedziec? :) że chce i
          wyjść na łatwą
          stracić twarz u kolezanek;)))
          a tak to przeciez ma sama absztyfikantow i moze powiedziec z dumą jak sie bili
          pod jej oknami:))))
          nie powie ci zadna ze chce od tak wprost na pytanie o to czy chce:)
          no chyba ze kobieta ma juz swoje przejscia, lata i jest pewna drugiej osoby to
          wtedy powie prawde ale ale ale - to rzecz względna bo czesto ludzie ze strachu
          mowią nie
          ja sama obchodziłam sie z daleka i prawie ze spluwałam na widok mej miłości:)))
          w wieku 18 lat i obustronnie takie było zachowanie a padaliśmy z love do siebie
          o czym sie przekonałam później:))
      • Gość: kobietka Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:42
        Gość portalu: kaya napisał(a):

        > nie czytalam poprzednich odpowiedzi, bo tez długie, wiec moze powtorze cos co
        > ktos juz napisał.
        > dla mnie sprawa jest bardzo prosta i jasna. Anka was tylko lubi, jak kazda
        > kobieta, zwlaszcza młodziutka, chce byc adorowana i to przez jak najwieksza
        > liczbe samców, wiec nie mówi wprost- ze nie chce. bo pewnie wtedy dalibyscie
        > sobie spokój. Jakby bylo to cos wiecej, juz bys wiedzial o tym


        niekoniecznie by wiedział o tym
        nie kazda, nawet młoda jak się zabuja od razu płacze i wystaje pod oknem faceta
        owszem pewnie chce byc adorowana ale..... to nie znaczy ze nie ma ktoregos na
        oku;)))

    • kitus_kotus Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 01.06.04, 18:56
      nie sluchaj rad "prawdziwych mezczyzn"! jestescie mlodzi - pozwol sprawie
      plynac swoim rytmem: spotykaj sie z ania na zasadach przyjacielskich, badz
      mily, cierpliwy, nie naciskaj moze z czasem ona tez zechce zmienic wasza
      znajomosc w cos wiecej (a moze nie) takie juz prawo waszego wieku ze mozecie
      czekac, probowac, bawic sie. jesli nie bedziesz sie spieszyl bedziesz mial czas
      sam takze przekonac sie o co i tobie chodzi: czy o przyjazn, czy o seks, czy
      moze bedzie jeszcze cos wiecej (a moze wszystkiego po trochu). nie miej
      wyrzutow sumienia wobec mateusza - w koncu czy jemu tak bardzo na ani zalezy? z
      tego co piszesz wygladasz na wrazliwego czlowieka, liczacego sie z uczuciami
      innych. mysle ze bedziesz sam wiedzial co robic jesli tylko nie spanikujesz i
      nie zapragniesz bawic sie w "prawdziwego faceta" zarywajacego laski i
      chwalacego sie przed kumplami. powodzenia:)
      • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 19:08
        Prawdziwej milosci nie mozna znalezc tam gdzie jej nie ma, nie mozna tez jej
        ukryc tam gdzie jest... no nic, dzieki. Wiem, ze jakos to bedzie, ale boje sie.
        Wiem tez, ze bardzo mnie wzielo i jest mi z tym ciezko.
        • jolka727 Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 02.06.04, 00:02
          fajny z ciebie chłopak :)
          myślę, że niestety musisz byc cierpliwy...
          może być też niestety tak, że Ani po prostu schlebiało zainteresowanie ze
          strony dwóch facetów naraz i dobrze się z wami bawiła, ale w trójkącie właśnie,
          a tak jak z reszta sama twierdzi, poważnych układów nie szuka...
          z drugiej jednak strony: z czasem może dojść do różnych wniosków ;)
          proponuję, żebys był miły, ale z dystansem i się nie narzucał... zatęskni...a
          Mateusz pewnie zrozumie
          powodzenia
          • Gość: nobody Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 00:12
            Dziekuje za mile slowa, troche pokrzepily na duchu. Niestety mam to do siebie,
            ze co w sercu to na ustach, ale bede sie wzbranial - nie no, raczej powinienem
            dac rade. Ciekawe kiedy poznam wspaniala dziewczyne (taka jak Ania albo i
            jeszcze bardziej wyjatkowa) i bez zbednych komplikacji zacznie sie milo ukladac
            miedzy nami... Bo kurcze wszyscy mowia "fajny jestes", "mily
            jestes", "niebrzydki jestes" (choc w to malo chce mi sie wierzyc), "nieglupi
            jestes", ale jak przychodzi co do czego to 'korzysci' z tego nie ma ani to ani.

            Czasem chcialbym byc glupim dresem, dla ktorego swiat ktory go otacza jest
            prosty niczym budowa cepa, nie ma dla niego trudnych zyciowych meandrow, a
            nawet jak sa to ich nie dostrzega. A milosc to po prostu seks z przypadkowo
            spotkana slodka idiotka...
            • jolka727 Re: Kto wie cos o kobietach niech oceni... 02.06.04, 00:35
              muszę cię zmartwić... niestety my dość przewrotne jesteśmy, więc musisz się
              przygotować na to, że jak już poznasz ta wspaniałą, zakochasz się, ona też ci
              powie że na wieki itp., a później w najmniej oczekiwanym momencie cie zostawi i
              nie będziesz miał pojęcia dlaczego... (to wszystko z doświadczenia)
              dlatego znów namawiam do dystansu i cierpliwości... wkońcu znajdziesz ta co
              trzeba... ale pewnie nie w tym wieku ;)
              pozdrawiam
    • sociopata za dlugie- nie czytam takich dyrdymalow. 02.06.04, 02:47

      • Gość: nobody Re: za dlugie- nie czytam takich dyrdymalow. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 06:08
        Tez sie ciesze, ze moglem cie poznac ;O
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka