white.oleander
27.11.11, 15:52
Ona 28, on tuz po 30tce, w zwiazku od niespelna 2lat. Wielkiej milosci nigdy miedzy nimi nie bylo. Byla i jest za to przyjazn, wzajemny szacunek i wspolne pasje. Ona pomieszkuje u niego, on u niej, dobrze im razem. Chetnie spedzaja razem wolny czas mimo, ze ominely ich motylki w brzuchu. Ona to ja - szczesliwa, ze juz nie samotna (a doskonale zna ten stan), jednak mocno zastanawiajaca sie czy taka relacja ma sens i czy za pare lat nie zbudzi sie z reka w nocniku. Cieszyc sie i bardziej docenic to co mam czy sprawdzic czy u sasiada trawa jest bardziej zielona?