yaris68
30.11.11, 12:37
Postanowiłam napisać o swoim problemie na forum dla mnężczyzn. Może oni ze swojego punktu widzenia potrafią rozdryźć problem i mojego męża.
Jestem z mężem ponad 28 lat (23 po ślubie).Wyszłam za mąż z wielkiej miłości. Po 2 latach pierwsze dziecko, potem dłuuuugo przerwa... i druga córeczka. Byłam bardzo szczęśliwa w małżeństwie, ale od porodu drugiego dziecka moje małżeństwo zaczęło przechodzić kryzys. Mąż pracował w służbach mundurowych. Wiadomo,że tam nie stroni sie ani od alkoholu, ani zdrad.
Zaczęło się pijaństwo,brak powrotów na noce do domu, brak pomocy przy małym dziecku. Potem skrucha, staranie się, mąż nieba by uchylił.Aż do następnego razu. I tak w kółko. Okazało sie, że mąz ma romans. Pił, by robić sobie alibi, że rzekomo zapił i spał tam, gdzie imprezował. Wracał nad ranem bądź wcale. Poczatkowo wierzyłam, ale potem zaczęłam podejrzewać zdrady. I nie pomyliłam się. Miotał się, niby chciał być z nami, ale kontaktu z kochanką niem zerwał. Wyrzuciłam go z domu. Po 3 miesiącach ustalilismy nowe warunki i pozwoliłam mu wrócić, choć już po tygodniu mieszkania z nią błagał, prosił, klekał i płakał. Dziś wiem, że to manipulacje. Kilka mieisęcy spokoju i znów powtórka z rozrywki. Nadal utrzymywał kontakt z kochanką. Wniosłam pozew o rozwód. Odbyły sie 3 rozprawy, sąd nie dał nam rozwodu, dając nam sznasę na naprawę małżeństwa.
Mąż niby ustatkował się. Nadal popijał, ale kontakt zerwał. Nie byłam w stanie zmusić go do terapii, niby chodził na spotkania z psychologiem, przysięgał w kościele ale suma sumarium i tak po jakimś czasie zapijał. Bez awantur, przemocy itp. I bez kochanki.
Ostatnio znów pije, nie wraca na noce. Schemat zaczyna powtarzać się. Potem trzeźwije, sprząta, gotuje, pierze. A ja podejrzewam, że znów mnie zdradza.
Teraz przeszedł na emeryturę. Czy uważacie, że ten fakt jest w stanie coś zmienić?
Dodam, że jestem niezależną, wykształconą i zaradną kobietą. Zarabiam więcej niż mój mąż. Mam także swoje własne mieszkanie, do którego mogę wyprowadzić się.
Ale nie umiem przeciąc tej toksycznej petli. Mój mąż mówi, że mnie kocha, że jestem IDEALNA. Nigdy nie wyzywał mnie, nie obrażał. Nawet jak miał kochanke był czuły, ciepły, chętny na seks itp.Bardzo chętnie spędza ze mną wolny czas, jeździmy na rowerach, chodzimy na baseny, sauny, często podróżujemy. Teraz od 1,5 miesiąca nie odzywam sie do niego. On inicjuje rozmowy, ale ograniczam sie tylko do bardzo krótkich komunikatów. Co trzyma go przy mnie? Czy jego trwanie przy mnie to faktycznie miłość czy też nasze wspólne współuzależnienie?
Dużo czytam na ten temat, dokształcam się i wiem, że musze od niego odejść, bo nie wykorzysał szans, jakie ode mnie otrzymał. Gdzie jest zatem moja granica?
Czy jego zdrady powodowane są alkoholem? Czy to jest mechanizm, który wzajemnie nakręca się? Podejrzewam go o seksoholizm, bo częstotliwośc naszego współżycia była naprawdę wysoka, a mimo tego dla niego niewystarczająca. Może to chęć adrenaliny?
Jak Panowie oceniacie tę sytuację. Czy widzicie szansę na pozytywną zmianę mojego męża? Czy po tylu latach jest on w stanie zerwać z nałogami? Czy jesteśmy skazani na rozstanie?
Pozdrawiam