Dodaj do ulubionych

Po romansie - co dalej?

08.09.12, 13:29
Panowie,
Ciekawa jestem Waszych opinii, czy majac dlugoletni tomans o ktorym Wasza zona sie dowiaduje ratujecie zwiazek czy nie? jak rozstajecie z kochanka?
I czy uwazacie, ze ratowanie takowego ma sens na dluzsza metę?
Pozdr
M.
Obserwuj wątek
    • facettt To zalezy, co i jak lezy :) 08.09.12, 14:18
      1. zalezy - Co warta jest zona, a co kochanka (dla Pana)

      Zakladam jednak (znajac zycie), ze skoro romans trwa kilka lat, to nie mial na celu finalu,
      a tylko "rownolegla" radosc zycie i dodatkowe spelnienie.

      Zatem ow Pan rozwodzic sie raczej nie zamierzal i zapewne nadal nie zamierza.

      2. Ergo: Wszystko zalezy od kobiety - na co ona sie zdecyduje.
      Na wybaczenie, czy na rozwod.
      Jezeli zrozumie, ze "pan jest po prostu "kochliwy" - to raczej skloni sie do wybaczenia
      (ryzykujac, ze za rok, dwa sytuacja moze sie powtorzyc - ale moze bedzie sie lepiej ukrywal ?)

      Jezeli poczuje sie urazona - to finito.
      Dla mnie rozwiazanie zupelnie bez sensu, bo wszyscy na tym traca.
      • malena34 Re: To zalezy, co i jak lezy :) 08.09.12, 15:31
        Dlaczego bez sensu? Byc z facetem wiedzac, ze za chwile znowu bedzie pieklo?
        Co z zaufaniem..?
        • facettt kuzwa, nie mogie... 08.09.12, 15:44
          malena34 napisała:
          Byc z facetem wiedzac, ze za chwile znowu bedzie pieklo?

          - moze bedzie, moze nie... moze znowu cos mu sie nawinie, a moze nie...
          moze bedzie lepiej ukrywal ?
          pozytywnych opcji jest kilka :)

          > Co z zaufaniem..?

          Zaufanie, to ja chce miec tylko do finansow i spraw podstawowych:
          - By partnerka mnie nie okradala.
          - I nie przyniosla mi jakiegos bachora, albo HIV-a do domu.

          A gdy robi to dyskretnie i z kims na poziomie - to jej sprawa
          - skoro daje jej to dodatkowa radosc.
          • pollarek Re: kuzwa, nie mogie... 08.09.12, 15:56
            facettt napisał:

            > malena34 napisała:
            > Byc z facetem wiedzac, ze za chwile znowu bedzie pieklo?
            >
            > - moze bedzie, moze nie... moze znowu cos mu sie nawinie, a moze nie...
            > moze bedzie lepiej ukrywal ?
            > pozytywnych opcji jest kilka :)
            >
            > > Co z zaufaniem..?
            >
            > Zaufanie, to ja chce miec tylko do finansow i spraw podstawowych:
            > - By partnerka mnie nie okradala.
            > - I nie przyniosla mi jakiegos bachora, albo HIV-a do domu.
            >
            > A gdy robi to dyskretnie i z kims na poziomie - to jej sprawa
            > - skoro daje jej to dodatkowa radosc.


            No miałam sobie odpuścić, ale zapytam, bo mnie męczy:> To Twoje prawdziwe poglądy, czy prowokacyjno - cyniczna maska?
            • facettt Re: kuzwa, nie mogie... 08.09.12, 16:02
              Prawdziwe.
              I dodam, ze nie jestem jakims eksponatem.
              Znam mnie podobnych.
              • pollarek Re: kuzwa, nie mogie... 08.09.12, 16:13
                facettt napisał:

                > Prawdziwe.
                > I dodam, ze nie jestem jakims eksponatem.
                > Znam mnie podobnych.

                W takim razie inne pytanie: Czy nie szkoda życia na dzielenie go z osobą, której się nie kocha? (Zakładam, że to brak uczucia, nie patologia). Oczywiście, że jest wiele takich związków. I nawet stabilnie funkcjonujących. Więc nie pytam, jak tak można, tylko czy nie szkoda?
                • facettt nie, nie szkoda... 08.09.12, 18:01
                  pollarek napisała:

                  > W takim razie inne pytanie: Czy nie szkoda życia na dzielenie go z osobą, które
                  > j się nie kocha? (Zakładam, że to brak uczucia, nie patologia). Oczywiście, że
                  > jest wiele takich związków. I nawet stabilnie funkcjonujących. Więc nie pytam,
                  > jak tak można, tylko czy nie szkoda?

                  Nie. Nie szkoda.
                  Bo to wspaniala Kobieta.
                  Intelektualnie i gospodarczo.
                  To nie wystarcza do Milosci.
                  jasne.
                  Jednak wystarcza to do zycia.

                  Milosc nie kazdy w zyciu moze miec.
                  Zwlaszcza, gdy oprocz Milosci nie bedzie z czego zyc.
                  • pollarek Re: nie, nie szkoda... 08.09.12, 18:11
                    facettt napisał:

                    >
                    > Nie. Nie szkoda.
                    > Bo to wspaniala Kobieta.
                    > Intelektualnie i gospodarczo.
                    > To nie wystarcza do Milosci.
                    > jasne.
                    > Jednak wystarcza to do zycia.
                    >

                    Nie wątpię.


                    > Milosc nie kazdy w zyciu moze miec.

                    Jeśli uważasz, że możesz coś mieć - masz rację. Jeśli uważasz, że czegoś nie możesz mieć - też ją masz.


                    > Zwlaszcza, gdy oprocz Milosci nie bedzie z czego zyc.

                    Jedno nie wyklucza drugiego...:>
                    • facettt sluszne zdanie i bajki. 08.09.12, 18:19
                      pollarek napisała:
                      Jeśli uważasz, że możesz coś mieć - masz rację.
                      Jeśli uważasz, że czegoś nie możesz mieć - też ją masz.

                      racja, jak d... - kazdy ma swoja.
                      a powazniej: uwazam, ze moge miec Grodno i Lwow (typowo polskie miasta)
                      ale raczej tego nie doczekam - wiec tu nie mam racji.
                      • pollarek Re: sluszne zdanie i bajki. 08.09.12, 18:34
                        facettt napisał:

                        >
                        > racja, jak d... - kazdy ma swoja.

                        Co fakt, to fakt:D


                        > a powazniej: uwazam, ze moge miec Grodno i Lwow (typowo polskie miasta)
                        > ale raczej tego nie doczekam - wiec tu nie mam racji.

                        Taaa... równie dobrze możesz uważać, że potrafisz kciukiem zatrzymać ruch obrotowy Ziemi:> Tyle, że to nie racja a urojenie:>

                        Pisałam o tym, że przeświadczenie, iż czegoś nie możesz (bądź możesz) mieć/zaznać/odczuć itp. zwiększa prawdopodobieństwo że rzeczywiście tak się stanie. A to fakt, poparty i autopsją i badaniami naukowymi:>
                        • facettt Ja sie z Toba zawsze zgodze :) 08.09.12, 18:42
                          pollarek napisała:

                          > Pisałam o tym, że przeświadczenie, iż czegoś nie możesz (bądź możesz) mieć/zazn
                          > ać/odczuć itp. zwiększa prawdopodobieństwo że rzeczywiście tak się stanie.

                          A to fakt, poparty i autopsją i badaniami naukowymi:>

                          Zgadzam sie.
                          To prawda.
                          tyle ze moje hobby - to statystyka.

                          prawdopodobienstwo sie zwieksza
                          o 5-10 %

                          90-95 % reguluja zastane warunki naturalne.
                          Zdobywanie Ameryki juz za nami.
                          • pollarek Re: Ja sie z Toba zawsze zgodze :) 08.09.12, 18:50
                            facettt napisał:


                            > Zgadzam sie.
                            > To prawda.
                            > tyle ze moje hobby - to statystyka.
                            >
                            > prawdopodobienstwo sie zwieksza
                            > o 5-10 %
                            >
                            > 90-95 % reguluja zastane warunki naturalne.
                            > Zdobywanie Ameryki juz za nami.

                            O ile %, to przyznam się - nie szukałam. Ale wiem, że w jakimś celu zatrudniają psychologów np. dla sportowców. Wiem, że zjawisko samospełniającego się proroctwa udowodniono w dziesiątkach, o ile nie w setkach badań. I wiem też, że jeżeli czegoś naprawdę chcę, to zazwyczaj to dostaję. Z naciskiem na zazwyczaj:>
                            Poza tym, zaciekawiła mnie ostatnio teoria fizyki kwantowej, mówiąca, iż rzeczywistość to tak naprawdę zbiór możliwych rzeczywistości. Zaś myśl, jako energia, jest w stanie przeważyć szalę:>
                  • malena34 Re: nie, nie szkoda... 09.09.12, 09:27
                    Obrzydliwe, niesprawiedliwe, manipulacyjne i male. Oszukejesz zone dla wlasnej wygody. Ona kieys sie dowie i co wtedy?..
                    • facettt Re: nie, nie szkoda... 09.09.12, 13:43
                      Nie dowie sie, skoro przez tyle lat nie byla w stanie.
                      A osobiscie mam inna teorie: - doskonale wie, bo jest dosc bystra.
                      A tylko udaje, ze nie wie - zapewne rowniez z wygody.
    • pollarek Re: Po romansie - co dalej? 08.09.12, 15:24
      malena34 napisała:

      > Panowie,
      > Ciekawa jestem Waszych opinii, czy majac dlugoletni tomans o ktorym Wasza zona
      > sie dowiaduje ratujecie zwiazek czy nie? jak rozstajecie z kochanka?
      > I czy uwazacie, ze ratowanie takowego ma sens na dluzsza metę?
      > Pozdr
      > M.

      Statystyka mówi, że jeśli romans trwa dłużej niż 2 lata, to mężczyzna nie zostawi żony. Chyba, że ta go do tego zmusi:> Więc: facettt ma sporą dozę racji:>
    • mariuszg2 Re: Po romansie - co dalej? 08.09.12, 15:43
      w zasadzie w relacjach z kobietami to nic nie ma sensu więc uważam, że nie ma sensu to roztrząsać....
      • malena34 Re: Po romansie - co dalej? 08.09.12, 15:46
        Pytaie jest, czy ratujecie zwiazek?
        Jesli tak, to jakie sa motywy, czy wygoda, utracona milosc itd.
        M.
        • facettt Re: Po romansie - co dalej? 08.09.12, 15:50
          malena34 napisała:
          > Pytaie jest, czy ratujecie zwiazek?
          > Jesli tak, to jakie sa motywy, czy wygoda, utracona milosc itd.
          > M.

          - I wygoda i Milosc do obu :)))

          Juz to pisalem. Skoro mam zone i kochanke i ciagnie sie to dluzszy czas, to chyba jasne,
          ze zone i kochanke chce miec nadal.
          Po prostu taki styl zycia mi odpowiada - a nie chec zamiany jednej baby na druga,
          bo taka decyzje - to podejmuje sie po paru miesiacach (jesli sie chce ja podjac)
      • facettt eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 15:47
        mariuszg2 napisał:
        w zasadzie w relacjach z kobietami to nic nie ma sensu więc uważam, że nie ma sensu to roztrząsać....


        Racja, ale ja to mam dobre i mietkie serce i kazda pragnaca pocieszenia - chetnie pocieszam :)
        • malena34 Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 15:55
          Panowie,
          A czy w ogole sie zastanawiacie co te baby mysla? Jak sie czuja?
          Gdzie jest odpowiedzialnosc za zone i wybory?

          :-)
          • facettt Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 16:00
            malena34 napisała:
            > Panowie,
            > A czy w ogole sie zastanawiacie co te baby mysla? Jak sie czuja?
            > Gdzie jest odpowiedzialnosc za zone i wybory?

            Jasne. I dlatego wszystko zawsze z pelna dyskrecja.
            Dzieki temu nigdy nie wpadlem.

            _____________________________
            Nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz.
            • malena34 Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 16:11

              >
              > Jasne. I dlatego wszystko zawsze z pelna dyskrecja.
              > Dzieki temu nigdy nie wpadlem

              Nie wpadlem? To niby sukces jest? Przeciez zona ci ufa, kocha i wierzy...
              • facettt Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 18:09
                malena34 napisała:
                To niby sukces jest?

                tak.

                Przeciez zona ci ufa, kocha i wierzy...

                I ma racje.
                malzenstwo - to malzenstwo.
                a romance - to romance.
              • potworski Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 19:48
                malena34 napisała:

                > Nie wpadlem? To niby sukces jest? Przeciez zona ci ufa, kocha i wierzy...


                Śmieszna argumentacja. No i co z tego, że kocha i wierzy=co to za argument? Jeśli facett jest odpowiednio dyskretny i ona o niczym nie wie to wszyscy są szczęśliwi. Taki mały Matrix - jeśli żyjesz w Matrixie i nie wiesz, że poza nim istnieje inne życie to niczym się nie przejmujesz, bo...nie masz czym=nie przejmujesz się czymś, z czego istnienia nie zdajesz sobie sprawy.
                • pollarek Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 20:06
                  potworski napisał:

                  >
                  > Śmieszna argumentacja. No i co z tego, że kocha i wierzy=co to za argument? Jeś
                  > li facett jest odpowiednio dyskretny i ona o niczym nie wie to wszyscy są szczę
                  > śliwi. Taki mały Matrix - jeśli żyjesz w Matrixie i nie wiesz, że poza nim istn
                  > ieje inne życie to niczym się nie przejmujesz, bo...nie masz czym=nie przejmuje
                  > sz się czymś, z czego istnienia nie zdajesz sobie sprawy.
                  >

                  Gorzej, jak zeżresz nie tą pigułkę co trzeba:>
                  • mariuszg2 Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 20:13
                    pollarek napisała:

                    > Gorzej, jak zeżresz nie tą pigułkę co trzeba:>

                    "tą" czy tę?
                    • pollarek Re: eehh... te romance... i oby tak dalej :) 08.09.12, 20:18
                      mariuszg2 napisał:

                      > pollarek napisała:
                      >
                      Z tego co pamiętam, to tę... ale nie dam sobie za to żadnej kończyny obciąć:>
    • agios_pneumatos Nie ogarniam tej kuwety 08.09.12, 19:19
      Na ile głupia, albo ślepa musi być druga strona, żeby nie widzieć/wiedzieć co się dzieje?
      • black-sandra Re: Nie ogarniam tej kuwety 08.09.12, 19:53
        czasami dobrze być głupim i ślepym dla własnego szczęścia psychicznego :)
        • malena34 Re: Nie ogarniam tej kuwety 09.09.12, 09:30
          Moje pytanie dotyczylo sytuacji kiedy zona juz wie o dlugoletnim romansie, co wtedy z Waszym zwiazkiem z zona. Jak i czy go ratujecie? Jak to wplywa na relacje? I czy zostawiacie kochanke?
          M.
          • agios_pneumatos Re: Nie ogarniam tej kuwety 09.09.12, 10:05
            malena34 napisała:

            > Moje pytanie dotyczylo sytuacji kiedy zona juz wie o dlugoletnim romansie, co w
            > tedy z Waszym zwiazkiem z zona. Jak i czy go ratujecie? Jak to wplywa na relacj
            > e? I czy zostawiacie kochanke?
            > M.

            Idź z tym może na 'forum kochanki' czy cuś? Dlaczego zakładasz, że wszyscy (albo większość) mężczyzn to bezjajeczne wymoczki? Bo za takich uważam zdradzających.
            • ferro2 Re: Nie ogarniam tej kuwety 09.09.12, 12:02
              agios_pneumatos napisał:

              > malena34 napisała:
              >
              > > Moje pytanie dotyczylo sytuacji kiedy zona juz wie o dlugoletnim romansie
              > , co w
              > > tedy z Waszym zwiazkiem z zona. Jak i czy go ratujecie? Jak to wplywa na
              > relacj
              > > e? I czy zostawiacie kochanke?
              > > M.
              >
              > Idź z tym może na 'forum kochanki' czy cuś? Dlaczego zakładasz, że wszyscy (alb
              > o większość) mężczyzn to bezjajeczne wymoczki? Bo za takich uważam zdradzającyc
              > h.

              Tak, a tych wymoczkow to cale stada na forum:D
              • agios_pneumatos Re: Nie ogarniam tej kuwety 09.09.12, 12:58
                Spoko - to nie jest jedyne forum na gazecie. :D
            • facettt Nie szkodzi :) 09.09.12, 13:49
              agios_pneumatos napisał:
              Dlaczego zakładasz, że wszyscy (albo większość) mężczyzn to bezjajeczne wymoczki?
              Bo za takich uważam zdradzających.

              A JA uwazam granice na Bugu za mocno niespürawiedliwa - pozbawiajaca Polski hisdtorycznie polskich miast , jak Grodno i Lwow.

              Tylko, ze Twoje "uwazanie" lata mi i powiewa, a moje "uwazanie" lata i powiewa Rosjanom.

              Ani i tak wsio djelajut "pa uwazaniiju" (swajemu :)
              • agios_pneumatos Re: Nie szkodzi :) 09.09.12, 18:11
                Koko koko. Jak już uważamy to uważam, że instytucja małżeństwa jest niepotrzebna, bezzasadna i wichrzycielska. :D
                • facettt Wprost przeciwnie. 09.09.12, 19:53
                  agios_pneumatos napisał:
                  Jak już uważamy to uważam, że instytucja małżeństwa jest niepotrzebna, bezzasadna i wichrzycielska.

                  Wprost przeciwnie. wyobrazasz sobie dwie rownoprawne kochanki ?
                  tyby byl dopiero odlot i ciagle aqwantury, ktora wazniejsza.

                  jestem tradycjonalista i zwolennikiem klasycznego ukladu zona + kochanka
                  w tym ukladzie kazda zna swoje miejce, a dzieci z prawego loza maja nie tylko faktycznego, ale i formalnego ojca.
                  a kochance dzieci sie nie robi - bo i nie po to ona jest.
          • black-sandra Re: Nie ogarniam tej kuwety 09.09.12, 11:05
            Na to pytanie została Ci juz udzielona odp . moja droga . Jesli facet utrzymuje romans tak długo to nie ma ochoty odejść od żony , jeśli zona dowiaduje się o tak długoletnim romansie to wiadomo walizki za drzwi i nie ma zmiłuj , a facet wtedy skamle jak piesek aby go przyjęła znowu . Pamietaj kochana facet sam nie odejdzie , jest za wygodny . Potem taki bidulek idzie do kochanki bo nie ma się gdzie podziać i z czasem kochankę zacznie zdradzać , bo jedna dla niego to za mało .
            Powiem tylko tyle , że jeśli żona wyrzuci męża po tym jak się dowie , że ją zdradzał , to nie ma sensu aby kochanka przyjeła go do siebie bo i Jej zrobi kuku z czasem :)
    • konwalia55 Re: Po romansie - co dalej? 09.09.12, 21:02
      jestem zdziwiona, jak dluga historie maja tego typu watki.
      naprawde... ile podobnych pytan mozna jeszcze zadac?
      • pollarek Re: Po romansie - co dalej? 09.09.12, 21:05
        konwalia55 napisała:

        > jestem zdziwiona, jak dluga historie maja tego typu watki.
        > naprawde... ile podobnych pytan mozna jeszcze zadac?

        Czasami aż do uzyskania odpowiedzi, którą się chce usłyszeć:> Tak zwana strategia na zmęczenie przeciwnika:D
      • facettt Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:06
        Takie czasy dzisiaj, ze kazdy robi swoja krecia robote.

        Jedni pakuja wode do kielbasy
        A ja tu dolewam benzyny do ognia.
        Bo jesien idzie.
        • pollarek Re: Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:08
          facettt napisał:

          > Takie czasy dzisiaj, ze kazdy robi swoja krecia robote.
          >
          > Jedni pakuja wode do kielbasy
          > A ja tu dolewam benzyny do ognia.
          > Bo jesien idzie.


          A jednak lubimy prowokację, hm?:DD
          • facettt Re: Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:14
            pollarek napisała:
            > A jednak lubimy prowokację, hm?:DD

            Jasne, ale tylko wtedy i wbrew temu, co (zapewne) przypuszczasz - podajac prawdziwe zdarzenia i szczerze komentarze (wtedy gdy wiem , ze sprowokuja) - a nie jakies zmyslone tylko i wylacznie dla samego sprowokowania.

            To jest ten komfort "radykalnych" pogladow :)))
            • pollarek Re: Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:19
              facettt napisał:

              > pollarek napisała:
              > > A jednak lubimy prowokację, hm?:DD
              >
              > Jasne, ale tylko wtedy i wbrew temu, co (zapewne) przypuszczasz

              Nadinterpretacja:)))

              - podajac prawd
              > ziwe zdarzenia i szczerze komentarze (wtedy gdy wiem , ze sprowokuja) - a nie j
              > akies zmyslone tylko i wylacznie dla samego sprowokowania.
              >

              To nie zdarzenia i komentarze są w istocie swej prowokacyjne, a forma ich podania:))) Żeby ruszyć, wstrząsnąć, bądź przynajmniej sprowokować do odpowiedzi:>


              > To jest ten komfort "radykalnych" pogladow :)))

              "Radykalne" poglądy przynoszą wiele korzyści, inaczej nie byłyby tak rozpowszechnione:>
              • facettt Re: Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:29
                pollarek napisała:
                > "Radykalne" poglądy przynoszą wiele korzyści, inaczej nie byłyby tak rozpowszechnione:>


                W Realu jednak przynosza tylez samo "dyskomfortu" - zatem ich wyglaszania czesto lepiej unikac :)

                I to jest chyba glowna zaleta Netu, ze niewygodnego oponenta latwo odeslac Niebyt :)
                • pollarek Re: Nie dziwuj sie, Madame. 09.09.12, 21:33
                  facettt napisał:


                  > W Realu jednak przynosza tylez samo "dyskomfortu" - zatem ich wyglaszania czest
                  > o lepiej unikac :)


                  Jeżeli osoba powtarza zachowania, które przynoszą jej dyskomfort, to są dwie opcje: masochizm i tendencje autodestrukcyjne, bądź też fakt, że dane zachowanie oprócz dyskomfortu "załatwia" jakieś bardzo istotne potrzeby (albo załatwiało kiedyś i się po prostu utrwaliło):>
                  >
                  > I to jest chyba glowna zaleta Netu, ze niewygodnego oponenta latwo odeslac Nieb
                  > yt :)

                  A co fakt, to fakt:>
    • mabiwy Re: Po romansie - co dalej? 09.09.12, 22:26
      o który związek pytasz, ten z żoną czy ten romansowy?
      • malena34 Re: Po romansie - co dalej? 10.09.12, 00:19
        Z żoną,
        Mozliwe, ze pytania banalne, juz tu byly ze sto razy jednak interesuje mnie meski punkt widzenia. Na kochankach zony i kochanki, bez obiektywnych odpowiedzi zdradzajacych facetow.
        Jak pokazuje zycie, zon nie zostawiaja. Tylko jak odbudowuja zycie , czy cos zmieniaja...
        M
        • mijo81 Re: Po romansie - co dalej? 15.09.12, 00:12
          Facet nie wdaje się w romans bo to żeby żonę zmieniać ..... kiedy to w końcu zrozumiecie?
          • pollarek Re: Po romansie - co dalej? 15.09.12, 00:23
            mijo81 napisał:

            > Facet nie wdaje się w romans bo to żeby żonę zmieniać ..... kiedy to w końcu zr
            > ozumiecie?

            Ja rozumiem:> Z tym, że czasami jak się sprawka wyda, to jego "chcę" czy "nie chcę" może stracić na znaczeniu...:>
            • facettt Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 15:10
              pollarek napisała:

              > mijo81 napisał:
              >
              > > Facet nie wdaje się w romans bo to żeby żonę zmieniać ..... kiedy to w ko
              > ńcu zr ozumiecie?

              - NO TLUKE IM (zdradzanym) to od lat - i NIC :)))
              >
              > Ja rozumiem:> Z tym, że czasami jak się sprawka wyda, to jego "chcę" czy "n
              > ie chcę" może stracić na znaczeniu...:

              - totez TLUKE" i inna dewize :) - "nie potrafisz , nie pchaj sie na afisz"

              - gdyz i Ty i ja mamy racje - to dwie strony tego samego medalu.
              • pollarek Re: Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 15:41
                facettt napisał:

                >
                > - totez TLUKE" i inna dewize :) - "nie potrafisz , nie pchaj sie na afisz"

                Ha! Myślę, że jesteś w błędzie zakładając, iż "powodzenie misji" zależy tylko od umiejętności:> Co więcej, śmiem twierdzić, że owe umiejętności czy też predyspozycje do bycia Najbardziej_Gibkim_W_Wykonywaniu_Uników_Niewiernym_Mężem Roku nie są czynnikiem głównym. Jego działanie może zostać obniżone, a nawet zupełnie zniwelowane, jeśli żona jest typem Nie_Jestem_Kretynką_Dostrzegam_Ukrywane_Powiązania albo Nie_Będę_Oszukiwać_Siebie_Mimo_iŻ_Zaboli. Poza tym, większość niewiernych mężczyzn, z którymi rozmawiałam, zazwyczaj zaliczała wpadki z powodu "bzdury", "cholernego zbiegu okoliczności", "j**anego pecha".

                >
                > - gdyz i Ty i ja mamy racje - to dwie strony tego samego medalu.

                No, nie tak do końca:))) Ty mój drogi mówisz o fakcie, że mężczyzna dla kochanki zazwyczaj (z naciskiem na zazwyczaj:>) NIE CHCE rozbijać stabilnego układu (bo tak widzi swoje małżeństwo). A ja wskazuję na możliwość, że żonka stwierdza: jeśli łamiesz reguły stary, to pieprzę co TY CHCESZ i zmierzysz się z konsekwencjami:>

                Chociaż z drugiej strony, temat ten sam, więc i medal może być:)))
                • malena34 Re: Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 15:50
                  A ja wskazuję na możliwość, że żonka stwierd
                  > za: jeśli łamiesz reguły stary, to pieprzę co TY CHCESZ i zmierzysz się z konse
                  > kwencjami:>


                  o to mi właśnie chodziło - nie gramy w tę samą grę to i konsekwencje są dość poważne dla faceta i czy panowie z nimi sobie radzą. Obserwacja własna - nie zawsze, chociaż są i tacy co się starają...

                  facett - może i tłuczesz ale co z tego ma wynikać? Jaki jest cel tłuczenia, co chcesz osiągnąć?
                  • pollarek Re: Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 16:08
                    malena34 napisała:

                    >
                    > o to mi właśnie chodziło - nie gramy w tę samą grę to i konsekwencje są dość po
                    > ważne dla faceta i czy panowie z nimi sobie radzą. Obserwacja własna - nie zaws
                    > ze, chociaż są i tacy co się starają...
                    >
                    Konsekwencje są dla obojga + dla dzieci, jeśli takowe są. Konsekwencje zdrady są zazwyczaj zawsze - niezależnie od tego, czy związek się rozpadł, czy trwa. Zagadnieniem ważnym (dla różnych ludzi w różnym stopniu) jest "Kto jest tego przyczyną". Dla poczucia sprawiedliwości (również rozumianej jako ukaranie sprawcy) ludzie często są w stanie ponosić przykre konsekwencje. Ale mniejsza z tym, bardziej mnie zastanawia, dlaczego to właśnie facetowi dajesz tu rolę aktywną? I dlaczego to właśnie facet jest dla Ciebie w centrum zainteresowania?:> Jak on sobie radzi, jak on to czuje, jak on się stara...


                    • facettt Right. Podoba mi sie... 15.09.12, 16:21
                      pollarek napisała:
                      Ale mniejsza z tym, bardziej mnie zastanawia, dlaczego to właśnie facetowi dajesz tu rolę aktywną? I
                      > dlaczego to właśnie facet jest dla Ciebie w centrum zainteresowania?:> Jak
                      > on sobie radzi, jak on to czuje, jak on się stara...

                      Podoba mi sie Twoje rzetelne (intelektualnie) podejscie do problemu.
                      Tak wlasnie powinno byc.
                      Przeciez jezeli cos sie wyda, to zdradzajacy nie ma zadnego pola manewru.
                      Moze tylko romans skonczyc i obiecywac poprawe.

                      Wazne jest tylko - jak osoba zdradzana widzi w takich relacjach wspolna przyszlosc.
                      • pollarek Re: Right. Podoba mi sie... 15.09.12, 16:55
                        facettt napisał:


                        > Podoba mi sie Twoje rzetelne (intelektualnie) podejscie do problemu.
                        > Tak wlasnie powinno byc.

                        Dziękuję serdeńko, każdy komplemencik na wagę złota:DDD


                        > Przeciez jezeli cos sie wyda, to zdradzajacy nie ma zadnego pola manewru.
                        > Moze tylko romans skonczyc i obiecywac poprawe.

                        Oooo... próbują i innych sztuczek, zapewniam Cię:>


                        > Wazne jest tylko - jak osoba zdradzana widzi w takich relacjach wspolna przyszl
                        > osc.

                        Prawda. Like dla tego Pana:)))
                  • facettt voila :) 15.09.12, 16:17
                    malena34 napisała:


                    > o to mi właśnie chodziło - nie gramy w tę samą grę to i konsekwencje są dość po
                    > ważne dla faceta i czy panowie z nimi sobie radzą. Obserwacja własna - nie zaws
                    > ze, chociaż są i tacy co się starają...

                    - tego tematu nie znam i sie do niego nie odnosze
                    >
                    > facett - może i tłuczesz ale co z tego ma wynikać? Jaki jest cel tłuczenia, co
                    > chcesz osiągnąć?

                    - pomagam zdradzanym kobietom - informujac, ze zazwyczaj nie chodzi o rozstanie,
                    a tylko o dodatkowa przyjemnosc i taka istnieje, gdy jest to wszystko DYSKRETNE.

                    - pomagam zdradzajacym - tlumaczac, co powinni robic i czego unikac, by sie nie wydalo.

                    ERGO: z wyzyn mojej wiedzy propaguje moja wizje szczescia :)))
                • facettt Re: Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 16:12
                  pollarek napisała:
                  Poza tym, większość niewiernych mężczyzn, z którymi rozmawiałam, zazwyczaj zaliczała wpadki z powodu "bzdury", "cholernego zbiegu okoliczności", "j**anego pecha".

                  - zapewne. piszesz jednak o wypadkach nieudanych, czyli wpadkach.
                  ja mam za soba swoje i kilku kolegow wypadki udane, czyli bez wpadek.

                  I licza sie: umiejetnosci, ostroznosc, planowanie.

                  a konkretnie:
                  - nienormowany czas pracy
                  - wyjazdy sluzbowe (one wcale nie do tego sluza, ale musza istniec i te prawdziwe,
                  aby mozna zapozorowac te fiklcyjne)
                  - kontakty tylko w innym, chociaz nieodleglym miescie.

                  > > - gdyz i Ty i ja mamy racje - to dwie strony tego samego medalu.
                  >
                  > No, nie tak do końca:))) Ty mój drogi mówisz o fakcie, że mężczyzna dla kochank i zazwyczaj (z naciskiem na zazwyczaj:>) NIE CHCE rozbijać stabilnego układu
                  (bo tak widzi swoje małżeństwo).

                  Tak, zazwyczaj,czyli na 80-90 %. Chociaz i znam te 10-20 %, ktore sluzyly dlaa znalezienia sobie kogos innego (lepszego)

                  A ja wskazuję na możliwość, że żonka stwierdza: jeśli łamiesz reguły stary,
                  to pieprzę co TY CHCESZ i zmierzysz się z konsekwencjami:>

                  - No tak, w razie wpadki. ja jednak koncentruje sie TU na tym, co robic, by jej uniknac.
                  >
                  > Chociaż z drugiej strony, temat ten sam, więc i medal może być :)))

                  No szkoda , ze dopiero teraz sie upominasz...
                  2-3 lata temu mogl byc Realny :)
                  • pollarek Re: Po romansie - co dalej? - roznie... 15.09.12, 16:52
                    facettt napisał:


                    > - zapewne. piszesz jednak o wypadkach nieudanych, czyli wpadkach.
                    > ja mam za soba swoje i kilku kolegow wypadki udane, czyli bez wpadek.
                    > I licza sie: umiejetnosci, ostroznosc, planowanie.

                    Zapytałeś kiedyś swoją żonę tak szczerze, czy podejrzewałaby Cię o zdradę? Może akurat to jej umiejętności (np. trzymania nerwów na wodzy i języka za zębami), ostrożność i planowanie odgrywają tu znaczącą rolę? Chociaż z drugiej strony wspomniałeś kiedyś, że nie miałbyś nic przeciwko, by sama sobie znalazła kochanka. Więc może ona wyznaje podobną zasadę? Dla mnie to trochę trudne do odbioru, bo stworzyć dobrze grający team, służący głównie pomnażaniu dobra - to zadanie w pracy. W domu fajnie gdy hierarchię otwiera miłość do drugiej osoby. Jeśli tego nie ma, to po cholerę mi drugi etat/firma? Drugi perfekcyjnie funkcjonujący układ towarzysko - biznesowy? To tak, jakbyś w miejsce wybitego okna wstawił sobie drzwi - też wyposażenie domu, chronią przed złodziejami i innym badziewiem wpadającym do środka, ale.... światła masz jednak trochę mniej w salonie.


                    > a konkretnie:
                    > - nienormowany czas pracy
                    > - wyjazdy sluzbowe (one wcale nie do tego sluza, ale musza istniec i te prawdz
                    > iwe,
                    > aby mozna zapozorowac te fiklcyjne)
                    > - kontakty tylko w innym, chociaz nieodleglym miescie.

                    Sposobów są tysiące: trenowanie psa; medytacje w ustronnym miejscu; wędkowanie... wyjazdy służbowe i imprezy integracyjne są już passe:DDD


                    > - No tak, w razie wpadki. ja jednak koncentruje sie TU na tym, co robic, by jej
                    > uniknac.

                    Zastanawiam się, dlaczego się nie koncentrujesz na tym, by mieć swoje potrzeby tak pozaspokajane, by nie szukać innych opcji. Chyba, że tą potrzebą jest właśnie zabawa "I tak mnie nie złapiesz".


                    > No szkoda , ze dopiero teraz sie upominasz...
                    > 2-3 lata temu mogl byc Realny :)

                    No i czego robisz mi "ciepłą głowę", skoro nie możesz mi tego dać?:>
          • malena34 Re: Po romansie - co dalej? 15.09.12, 15:53
            ale może jak juz z zoną zostaje to coś zmienia w relacji z nią właśnie
            • ja.tylko Re: Po romansie - co dalej? 18.09.12, 21:12
              tak coś zmienia
              zazwyczaj kochankę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka