Dodaj do ulubionych

Problemy z żoną

21.09.12, 19:56
Witam serdecznie.
Mam kilka spraw, na które chciałbym uzyskać pomoc.
Mam 39 lat, moja żona również. Jesteśmy razem od 17 lat, a od 15 jesteśmy małżeństwem. Bardzo mocno kocham swoją żonę i mimo upływu lat nic z mojej strony w tym względzie się nie zmienia. Nadal jest dla mnie atrakcyjna, najlepsza i nadal chcę z nią być do końca życia.
Jednak tak jak wspomniałem jest kilka spraw, które od jakiegoś czasu męczą mnie i powodują, że w mojej ocenie, nasz związek, nasze małżeństwo się rozpada.
Chcę za wszelką cenę je uratować, jednak nie bardzo sobie z tym radzę.
Pierwsza sprawa to moja chorobliwa zazdrość o żonę.
W zasadzie pojawiła się ona niedawno.Nie wiem czy to jest jakaś depresja, czy zaczynam się starzeć. Wcześniej nigdy nie miałem takich podejrzeń i nigdy nie myślałem, że żona może mnie zdradzić. Jakiś czas temu, kiedy żona zmieniała pracę, jej obowiązki w pracy z której odchodziła przejął nowo zatrudniony facet. Początkowo w zasadzie nic nie powodowało moich niepokoi. Do czasu aż usłyszałem rozmowę mojej żony z tym facetem przez telefon. Żona znała go zaledwie od miesiąca i sposób pożegnania po rozmowie telefonicznej bardzo mnie zadziwił. Słowa "PA", "DO ZOBACZONKA W PRACY", "POZDRAWIAM SERDECZNIE" w mojej ocenie są niestosowne, ja takich słów używam wyłącznie w stosunku do osób bliskich. Poza tym zastanawiał mnie fakt, jak oni mogą zobaczyć się w pracy skoro mieszkamy w innym mieście i moja żona pracuje od poniedziałku do piątku, a do starej swojej pracy jeździ wyłącznie na weekendowe dyżury. Znów ten facet, jako nowy kierownik pracuje wyłącznie od poniedziałku do piątku. Wniosek mój był jeden, gość specjalnie przyjeżdża do pracy w soboty, w które ma dyżur moja żona, żeby się z nią zobaczyć. Zaczęło mnie to męczyć, codziennie myślałem o tym. Może dla niektórych nie będzie to żaden powód do zazdrości. Ja myślałem inaczej. Zacząłem sprawdzać jej połączenia w komórce, zacząłem przeglądać jej sms-y z tym facetem. Wiem, że to jest okropne, ale moja zazdrość sięgała szczytów. Znów strasznie się wkurzałem, bo niektóre mimo normalnej treści w podpisie miały: "PA", "ŚCISKAM" itd. Czasy rozmów przez komórkę z tym facetem dochodziły do kilkunastu minut, przekraczały nawet 20 minut. Ciągle zastanawiałem się o czym można rozmawiać z obcym facetem przez prawie pół godziny. Moje obawy nasiliły się tym bardziej, że żona jeździła na całodobowe dyżury do innego miasta niż mieszkamy i nie miałem możliwości żadnej kontroli. Wyobrażenia o tym co oni mogą robić w nocy na tym dyżurze doprowadzały mnie do szału. Kolejnym "gwoździem do mojej trumny" był fakt w jaki sposób żona rozmawiała o tym facecie ze swojej starej pracy z koleżanką przez telefon. Znam swoją żonę od lat i wyraz jej twarzy, kiedy mówiła jaki to on jest fajny, milutki, młody, szarmancki doprowadził, mnie do szału. Wiem jak wygląda, kiedy jest zadowolona. To właśnie widziałem u niej w tym czasie. Któregoś wieczoru wybuchłem, nie wytrzymałem i powiedziałem żonie, że nie chcę żeby jeździła do swojej starej pracy na dodatkowe dyżury. Zrobiłem jej okropną awanturę, oskarżyłem, że się puszcza i mnie zdradza. Żona oburzyła się strasznie i powiedziała, że okropnie ją krzywdzę, że jestem podły. Powiedziała mi, że jeśli mi to przeszkadza to może zrezygnować z dyżurów i pokaże mi swoje sms i historię połączeń z tym człowiekiem, a poza tym stwierdziła, że kiedy bym go zobaczył to sam przekonałbym się, że nie ma być o kogo zazdrosnym. Oczywiście nie wiedziała, że ja już od jakiegoś czasu znam jej smsy. Następnego dnia pokazała mi smsy i oczywiście skasowała ten, w którym napisała do niego "ŚCISKAM". Wściekłem się na maksa. Uznałem, że skoro go skasowała to ma coś na sumieniu. Kolejna awantura i wypominanie. Po jakimś czasie wszystko ucichło i jakoś tam dałem się przekonać. Uznałem przecież, że jeśli mnie kocha to na pewno mnie nie zdradzi, a jeśli już jej
zobojętniałem to i tak nic na to nie poradzę. Oczywiście ona przysięgała mi na wszystkie świętości, że mnie nie zdradza. Jak na spokojnie to analizuję, to zasadniczo ma ona rację. Poza tymi rozmowami i kilkoma nic nie świadczącymi sms-ami nic nie wskazuje, że może mnie zdradzać. Jednak wciąż nachodzą mnie te myśli. Wiem, że jest to złe. Chciałbym jakoś zapanować nad nimi i nie chcę już krzywdzić swojej żony.
Kolejną sprawą jest nasze niedopasowanie w sferze seksu.
Ja mam bardzo duży temperament i praktycznie mam ochotę na seks codziennie. Moja żona uważa, że to nie jest najbardziej istotna rzecz w życiu i wystarcza jej dosłownie kilka razy w miesiącu. Naczytałem się już różnych porad domorosłych specjalistów i nic to nie daje. Dlatego proszę o jakieś konkretne i mądre rady. Prześmiewcą dziękuję. Jest to dla mnie bardzo ważna sprawa, ponieważ bywają okresy, że myślę o seksie na okrągło. Nie wydaje mi się żebym miał jakieś zachwiania. Seksoholikiem raczej też nie jestem, ponieważ nie interesują mnie skoki w bok, nie szukam kochanek na boku, nie jest mi obojętne z kim i gdzie, aby uprawiać tylko seks.Podnieca mnie moja żona i jeśli myślę o seksie to tylko z nią. Jestem normalnym facetem, oglądającym się czasem za ładną dziewczyną na ulicy, jednak pod względem przysięgi małżeńskiej jestem staroświecki. Żonie przysięgałem i nie szukam wrażeń z innymi kobietami. Czasami mówiłem żonie o moich oczekiwaniach, o moich fantazjach. Niby mówiła, że rozumie, że spróbuje coś z tym zrobić, ale po jakimś czasie wszystko wracało do dawnego życia. Kiedyś ona stwierdziła, że nie ma już takiej ochoty na seks i na jakieś "zabawy", bo jest za gruba. Ja uważam, że nie. Co prawda mamy już po 39 lat i na pewno nie ma ona figury 16 latki, ale uważam, że nadal jest atrakcyjna, piękna i seksowna.Nie jest gruba, ma po prostu kobiece kształty i ja właśnie tę jej figurę bardzo lubię. Często powtarzam jej, że jest piękna, że jest seksowna i nadal mnie podnieca. Jednak ona nie chce mi uwierzyć i mówi, że to tylko takie gadanie. Kiedy próbowałem ją namówić na wizytę w poradni czy u specjalisty zawsze odmawiała twierdząc, że ona nie uważa, żeby było z nią coś nie tak. Codziennie powtarza się ta sama "loteria". Leżę wieczorem w łóżku i zastanawiam się czy dziś coś będzie? Kiedyś próbowałem zrobić tak jak ktoś poradził mi w necie. Zawziąłem się i nie szukałem kontaktu z żoną przez miesiąc. Podobno wygłodzona miała mieć większą ochotę. Jak najbardziej mylne twierdzenie. Jeśli ja bym tego nie przerwał to nic by z tego nie było. Jej chyba odpowiadał taki stan rzeczy. Co mam robić? Poradźcie coś konkretnego, bo ja już nie mam żadnych pomysłów. Zacząłem wyręczać ją w większości spraw. Praktycznie już tylko ja gotuję, zmywam, sprzątam, piorę, robię już prawie wszystko, bo ktoś mi napisał, że jak będzie wypoczęta to będzie miała więcej ochoty. Nie wiem już co robić, żeby choć trochę urozmaicić nasz seks i zwiększyć jego częstotliwość z kilku razy na miesiąc do przynajmniej dwóch, trzech razy na tydzień.
Ostatnią sprawą jest moim zdaniem nadmierna opiekuńczość mojej żony jako matki.
Mamy dwójkę dzieci, 5 i 13 lat. Praktycznie nigdy nie jesteśmy sami ze sobą. Cały dzień któreś z dzieci jest przy nas, a szczególnie to mniejsze. Żona tak je przyzwyczaiła, że doszło do sytuacji gdzie nie mogła wyjść do pracy, bo dzieciak darł się wniebogłosy. Kiedy próbuję zwrócić jej delikatnie uwagę, że nie może tak robić to natychmiast dostaję ripostę, że nie będę jej mówił ani ja ani nikt inny jak ma chować swoje dzieci. Moje propozycje jakiegoś wyjazdu na romantyczny weekend tylko we dwoje też nic nie dają. Raz jest to jej zdaniem za drogie, a zaraz po tym słyszę, że nie wyobraża ona sobie zostawienie dzieci i fajną zabawę bez nich. Przecież jeśliby pobyły ze dwa dni u babci czy cioci to przecież nic im się nie stanie.
Problemów jest wiele, jak to w każdym małżeństwie. Opisałem się tu dużo, ale uważam, że jeśli ktoś ma mi pomóc to powinien znać dokładnie co mnie boli.
Najpoważniejszym problemem dla mnie jest przezwyciężenie tej mojej zazdrości i poprawa życia erotycznego. Dlatego też proszę o jakieś rady w ty
Obserwuj wątek
    • headvig Re: Problemy z żoną 21.09.12, 20:22
      problem zdecydowanie masz ty. jakby mnie mąż wyzwał od puszczalskich za "do zobaczonka" to bym się nieźle wściekła. ty się nigdy podczas trwania waszej znajomości nawet lekko nikim nie zauroczyłeś? bo ja jestem mężatką 4 lata, a zdarzyło mi się ze dwa razy. jak szybko przyszło, tak szybko poszło i ze zdradą nie miało to nic wspólnego.

      a jeśli chcesz pojechać na romantyczny wyjazd we dwoje, to nie pytaj się jej czy chce, tylko wykup weekend w spa czy gdziekolwiek, podaruj jej bilety i powiedz "jedziemy, wszystko już załatwione, łącznie z opieką dla dzieci".

      a najlepiej to do specjalisty pójdź, jak nie z nią to sam.
      • izak28 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 20:33
        Ja sobie tak myślę, że jakby cię żona zdradzała z tym facetem, to w smsach byłyby inne rzeczy niż "pa" i "ściskam" :D
        Co do seksu to nie doradzę. Temperamentu u niej nie zmienisz, więc albo się pogódź albo zaspokajaj gdzie indziej.
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:20
          Nie chcę się zaspakajać gdzie indziej. Kocham żonę i chcę tylko ją. Poradźcie co zrobić, żeby ona bardziej chciała zbliżeń. To pytanie do pań. Co Was, jako kobiety zachęca do igraszek, co facet ma robić, żeby rozbudzić wyobraźnie kobiety. Próbowałem już wielu rzeczy i jeśli coś było to raczej na krótko.
          • ina_nova Re: Problemy z żoną 25.09.12, 14:15
            To pytanie do pań. Co Was, jako ko
            > biety zachęca do igraszek, co facet ma robić, żeby rozbudzić wyobraźnie kobiety
            > . Próbowałem już wielu rzeczy i jeśli coś było to raczej na krótko.

            Każdą kobietę zachęca co innego, ala najbardziej chyba...facet, którego pożąda. Gdy pragnie się kogoś, to ta osoba może leżeć i nie kiwnąć nawet palcem, a i tak ma się na nią ochotę. To tak bardzo z grubsza.
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:12
        To że mam problem to ja wiem. Dlatego szukam jakiejś pomocy, jak zwalczyć tę chorobliwą zazdrość.
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:13
          Myślę, że uświadomienie sobie dręczącego problemu to już połowa sukcesu. Tylko co dalej.
        • kalllka Re: Problemy z procesorem. 22.09.12, 14:17
          ja mam prosta meska rade. nie mysl za duzo, zwlaszcza o sobie.
          za duzo, to o ponad dwie minuty za dlugo. o sobie, znaczy zyczeniowo.
          dlugosc X zyczenia- napedzaja wizje, pragnienia= zazdrosc

      • mezczyzna73 To już nie ma sensu. 28.09.12, 11:52
        Kochani.
        Wielkie dzięki za zainteresowanie i pomoc jaką chcieliście mi okazać. Jednak dalsza nasza dyskusja nie ma sensu. Wczoraj wieczorem miałem długą i rzeczową rozmowę z moją żoną na temat właśnie seksu w naszej sypialni.
        Cokolwiek bym nie robił jest to bezcelowe. Dokładnie i ze wszystkimi szczegółami dowiedziałem się czego ona oczekuje. To znaczy niczego. Jej jest dobrze tak jak jest i nie ma zamiaru niczego zmieniać, żebym nie wiem co robił.
        Żadne sms, żadne zabiegi, żadne zdecydowane czy też mniej zdecydowane działania z mojej strony nic nie dadzą.
        Dosłownie jakby czytała to co napisałem tutaj na forum. Za którymś smsem, który napisałem do niej powiedziała, żebym odpuścił bo ją nie kręcą sprośne teksty.
        Jej po prostu wystarcza to co mamy do tej pory. Nie interesują ją żadne gadżety, żadna bielizna erotyczna, po prosty nic. Czyli rozumiem z jej toku myślenia, że nasz seks ograniczy się do czasami szybkiego numerka i to niezbyt często, bo ona woli się wyspać i iść wypoczęta do pracy. Ostatnio zmieniła swoje dyżury tak, żebyśmy mieli jak najmniej styczności w weekendy. Co prawda twierdzi, że zmiana narzucona była odgórnie przez szefa, ale czy ktoś może wiedzieć co myśli druga osoba? Fizycznie nie jest to możliwe. Mam wrażenie, że mnie zaczyna unikać.
        Wypaliło się chyba już dokładnie wszystko. Mnie musi wystarczyć to co od niej dostaję i koniec. Albo zaakceptuje to co mam, albo mogę robić sobie co chcę.
        Teraz to raczej wskazane byłyby porady jak zmniejszyć u mnie napięcie seksualne i jak rozładować energię nagromadzoną przeze mnie w przypadku braku seksu lub ewentualnego zbliżenia nie wiadomo jak rzadko i jak krótko=szybko.
        Skoki w bok nie wchodzą w rachubę, bo mimo tej naszej różnicy temperamentów nadal cholernie tę kobietę kocham. Jakieś prochy???? Jakiś inny sposób???? Sam już nie wiem co mam robić i ta bezsilność mnie powala.
        • yoko0202 no faktycznie nie ma sensu 28.09.12, 15:05
          nie ma na Ciebie ochoty i koniec, raczej nic z tym nie zrobisz
          kobiety nie do końca mają ochotę na sex jako taki - raczej mamy ochotę na konkretnego mężczyznę
          sex dla świętego spokoju, z partnerem który się tego dopomina, a na którego nie ma się ochoty, to jest normalnie mordęga nie do opisania.
          czyli przeżyliście razem 17 lat, czeka Cię kolejne co najmniej 17 - codziennego marazmu bez namiętności, smutny standard.
          • krakoma Re: no faktycznie nie ma sensu 30.09.12, 00:38
            zapytaj JA co ty masz zrobic, skoro twoje potrzeby sa takie duze, a ona nie jest w stanie ich zaspokoic. czy godzi sie np na stala kochanke? bo JAKOS musisz to napiecie w sobie rozladowac. + moze zabrzmi glupio, ale musisz ja wychowac - zle zachowanie pietnowac, dobre nagradzac. wiec nagradzaj ja za seks - jakims spontanicznym obiadem na miescie nastepnego dnia, czy czyms co lubi i powiedz, ze to wlasnie za to, zeby jej zachowanie sie skondycjonowalo, bo ten caly seks to i tak w glownej mierze sprawa glowy, wiec jak bedzie myslala o korzysciach po, to i latwiej jej przyjdzie i bedzie sie bardziej starala + mozliwe, ze jakas zainteresowana toba kobieta by ja ocucila, gdyby sie okazalo, ze nie jestes w jej zyciu taki oczywisty
    • gyubal_wahazar Re: Problemy z żoną 21.09.12, 20:51
      > Chcę za wszelką cenę je uratować

      Desperate househusband
      • gyubal_wahazar Re: Problemy z żoną 21.09.12, 20:55
        Ale żeby nie było, że tylko się nabijam, posłużę się cytatem z wieszcza :

        "Chcesz podobać się kobietom,
        twardy dla nich bądź jak beton.
        Zapuść wąsy, z tyłu grzywę,
        kwiata kup, poczęstuj piwem"
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:23
        No sory. Nie jestem desperate househusband. Czy Ty nie przeżyłeś wielkiej miłości? Ja kocham moją żonę nadal tak mocno jak 17 lat temu. Może nawet jeszcze bardziej, bo z wiekiem facet staje się bardziej świadomy i odpowiedzialny. Nie ma już zauroczenia i instynkty zdobywcy, tylko świadoma i dojrzała miłość.
        • gyubal_wahazar Re: Problemy z żoną 22.09.12, 20:42
          > Ja kocham moją żonę nadal tak mocno jak 17 lat temu

          No to jest jeszcze gorzej, niż myślałem. Wiedząc, że ona nie odwzajemnia twego afektu, może warto coś z tym zrobić, nim cię to wykończy ? Mnie akurat żadne psychologiczne obrządki nie ruszają, więc nie doradzę ci terapii, ale może skończ z maślanymi oczami i dowolną inną formą egzaltacji na jej tle, na tak długo jak będzie potrzeba.

          Albo odejdź. Lepsze to, niż zmarnowanie sobie życia
          • malena34 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 21:10
            gyubal_wahazar napisał:

            > Albo odejdź. Lepsze to, niż zmarnowanie sobie życia


            czytam i czytam te porady i na wszystko "odejdź"...
            Może trochę się zajmij sobą drogi autorze, jakieś hobby, książki, filmy, rozwijaj pasje nawet z żoną, to zbliża i daje satysfakcję. Spędzaj czas z przyjaciółmi i ...nie bądź szpiegiem we własnym domu. Zaufanie to coś co warto szanować....
            pisałeś, że usunęła jakiegoś smsa, pewnie Cię zna, wiedziała,
            że będziesz się wściekał.
            Chcesz ją gdzieś zabrać: zaplanuj, poukładaj i zabierz...kobiety to lubią. popytaj co lubi, porozmawiaj z nią o pierdołach babskich. co do sexu to myślę, że już dostałeś dużo podpowiedzi i na tym i na innych forach. dla mnie - zadbaj o nią, pozdobywaj, dbaj erotycznie przez cały dzień. Pisz jej sprośne smsy, dzwoń, "żeby usłyszeć twój głos"..takie tam...no to wszystko co robią faceci jak zdobywają kobietę na żonę czy też kochankę(ale tu profesjonalistki na forum kochanki),
            pozdrawiam,
            M
        • dominika802012 Re: Problemy z żoną 28.09.12, 14:42
          Witam!
          Jesten pełna podziwu dla Ciebie i szczerze zazdroszczę Twojej żonie.
          Podobny problem mam jaj jedyna różnica polega na tym że ja jestem tą stroną która zawsze się stara.
          Mam 37 lat i chciałabym aby mąż o mnie tak zabiegał.
          Nie jestem Boginią seksu ale też dziwi mnie oziębłość mojego męża który wcześniej nie odpuścił ni jednej nocy bez seksu.
          Oczywiście pierwsza moja myśl: pewnie kogoś ma!
          Też sprawdzałam sms,pocztę tym bardziej że nie miałam sprawdzonej informacji sprzed 2 lat: banału pan prezes i sekretarka.
          Jestem znim praktycznie od 20-tu lat wiele dla niego poświęciłam wiele złego zaznałam. Podobnie jak Ty staram się na swój sposób: w domu jak w pudełku, dzieci dopilnowane, seks z różnymi propozycjami,pracuję, staram się dbać o siebie. Od nidawna śpimy oddzielnie bo mąż musi całą noc mieć TV a ja nie mogę zasnąć bo w końcu rano muszę iść do pracy. Może"zagłaskałam kotka na śmierć?' Przykro po prostu czasami tylko żal mam sama do siebie. Nie wiem co Ci poradzić.
          Mogę Ci powiedzieć że zauważyłam że ochota na seks rodzi się w głowie kobiety a Ty działasz jak trzeba,jesteś miły odciążasz ją z obowiązków ,mówisz jej komplementy. Jedynie wiem sama po sobie że powodem może być też jej tusza. Zauważyłam że gdy przytyłam zmniejszyło się moje libido.
          Może to ten powód?
          Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
    • anna_sla Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:10
      hmmm... wiesz, ja swoje dzieci mam bardzo samodzielne, aż może za bardzo, zastanawiam się czy presji za dużej na nich nie wywieram, one marzą o tym aby spać z nami w jednym łóżku! A mają po 6 (bliźniaki) i 8 lat.. i mam taki sam temperament seksualny jak Twoja żona. Wprawdzie mój ślubny aż tak mi nie pomaga jak Ty, ale jak pomaga działa na mnie jak afrodyzjak. Mimo to często stygnę przez samą obecność dzieci w domu. Mogą same sobą się zajmować, zagapić się w bajkę, komputer, ale mi wystarczy najczęściej, ze wiem, że nie śpią, jakiś głos wydany przez któregokolwiek by przeszła mi ochota... A jak wyjeżdżają do babci to pierwszy dzień jest takim dniem odpoczynku. Dopiero na drugi dzień jestem w stanie na baraszkowanie i to czasem dwa razy dziennie co już w ogóle jest szczytem marzeń mojego męża. I dodam, że mam tak dopiero od niedawna... Być może i Twoja zona ma podobnie

      Ktoś tu dobrze napisał o zauroczeniach, być może to jest jej właśnie takie zauroczenie.. mi też się zdarzyło z parę razy w naszym 10letnim małżeństwie. Poza tym ja mam trochę też taki styl bycia, że ja się ściskam na powitanie i pożegnanie z wieloma znajomymi naszymi/moimi, z facetami i kobitkami i ogólnie jestem wylewniejsza i serdeczniejsza w słowach niż ogół, typu np. "miło było Cię spotkać/porozmawiać" do faceta, albo "smutno mi, że już idziesz" również do faceta (znaczy do kobiet też tak mówię, ale to nie bulwersuje) i mój mężu jeszcze nawet nie pomyślał że go zdradzam. Ja z resztą też.

      Ta Twoja zazdrość może być wynikiem zmian hormonalnych jakie w człowieku się dokonują z kilka razy w życiu. Jesteś bardziej rozemocjonowany przez to dlatego trudno Ci może być nad tym panować, ale jakoś musisz to zrobić...

      Możesz spróbować taktyki odwrotnej w stosunku do żony. Zamiast być jej umilnym zrób się zimny i niedostępny jak głaz, częściej wychodź z domu, nie melduj się jej ze wszystkiego, że zamiast idę do kumpla "no wychodzę, a wszystko musisz wiedzieć? Wrócę przed godziną..." i zobacz jak zareaguje..
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:23
        A żadna rozmowa nie daje rezultatu. Albo tak jak pisałem wszystko wraca potem do tego jak było, lub jeśli próbuję zacząć rozmowę to słyszę: "co ty w ogóle chcesz, co ci nie pasuje, mamy zdrowe dzieci, mieszkanie, spokojne życie, czego jeszcze oczekujesz...". Wtedy wycofuję się i znów zamykam w sobie, bo widzę, że żadna rozmowa nie ma sensu. Każdy temat o seksie powoduje w niej jakąś awersję.
        • anna_sla Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:54
          i ja mam tak samo. Blokuję się, bo wiem, że to moja wina, a nie potrafię się bardziej odblokować i mieć ochotę na sex chociaż w połowie tak często jak mój mąż. To jest swego rodzaju presja. Ja się denerwuję, że nie jestem w stanie go zaspokoić, on się denerwuje, że go nie zaspokajam i pogarsza nam się czasem jakość tego zbliżenia. Doszło do tego, że czasami jak widzę, że on się już za bardzo napina i problemy mu urastają do potęgi prawie tragedii to znaczy, że czas go bzyknąć dobrze by mieć spokój na jakiś czas.. Nie potrafię tego przeskoczyć, specjalisty takiego za darmo u nas nie ma, a na odpłatnego nas nie stać. Pewnie coś mam w główce poprzestawiane i tak ma wiele kobiet. Zmienia nam się właśnie po pojawieniu się dzieci i nie wiem czy wraca już kiedykolwiek na swoje miejsce... A mój mąż jest cholernie atrakcyjnym facetem i mnie kręci, więc nie wiem w czym problem mam.

          Piszę o sobie bo może identycznie jest z Twoją żoną.
          • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 11:15
            Możliwe, że i masz rację. Możliwe, że właśnie to jest na rzeczy. Ja też czasami odbieram nasze zbliżenia jako swego rodzaju "pańszczyznę", dostaję bo czasami tak trzeba. A właśnie nie chcę tego. Chciałbym doprowadzić do sytuacji, kiedy żona kocha się ze mną bo chce, a nie dlatego, że "czasami trzeba mu dać". Dlatego ten post. Wiele osób ma wiele doświadczeń. Rady innych odpowiednio zastosowane może dadzą jakieś rezultaty.
            • kalllka Re: Problemy z żoną 23.09.12, 11:37
              oczywiscie, ze mozliwe:|
              choc, zazwyczaj takie jak twoje- 'mozliwe', gdy kto sie upiera przy swoim.
              ( skoro chciales 'panszczyzny' to ja bedziesz miec )
    • mariuszg2 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 22:36
      nienienienienie....ktoś kto tyle pisze o bzdetach nie może być prawdziwym mężczyzną.....
      • jeriomina Re: Problemy z żoną 21.09.12, 23:09
        Dokładnie to samo pomyślałam...
        Za długie, zbyt szczegółowe i za mało błędów jak na faceta.
        • mariuszg2 Re: Problemy z żoną 21.09.12, 23:29
          ze też faceci robią tyle błędów, na które ich nie stać....
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:27
        To dla ciebie są bzdety. Dla innych może to być poważny problem. Więc moja OGROMNA PROŚBA do Ciebie MARIUSZG2, jeśli tak masz radzić to daruj sobie. Temu Panu dziękujemy.
      • maly.jasio Problemy z żoną i nie tylko :) 22.09.12, 13:38
        Thanks for the help :)
        • mariuszg2 Re: Problemy z żoną i nie tylko :) 22.09.12, 17:02
          jor łelkam
    • poprioniony [...] 21.09.12, 23:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:30
        Kolejny mądrala, który uważa się za macho, a ciekawe ile potrafi sam. Napisałem, że proszę o jakieś porady, a nie mądrzenie się domorosłych cwaniaków. Więc ty też odpuść sobie i skup się na swoim związku, skoro nie potrafisz nic pomóc innym, a jedyne co potrafisz napisać to durny i szczeniacki komentarz.
        • jeriomina Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:50
          No to tak na serio ja proponuję terapię małżeńską.
          • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 13:52
            Dziękuję bardzo. Oczywiście za poważną odpowiedź. Długo napisane. Możliwe, że tak ale chciałem dokładnie opisać mój problem.
            • izak28 Re: Problemy z żoną 22.09.12, 16:19
              Dalej twierdzę, że temperamentu nie zmienisz.
              A może jej się nie chce z tobą.
              Na mnie podziałała zmiana partnera :P
              • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 22:30
                Zmiana partnera nie wchodzi wogóle w grę. Na pewno nie z mojej strony. Co myśli żona? niestety człowiek nie potrafi odczytywać myśli innych. Oczywiście twierdzi, że mnie nadal kocha. Ja jej wierzę, bo chcę wierzyć. Co naprawdę ma w głowie wie tylko ona i bóg, no może jeszcze matka boska.
    • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 22:43
      Podejrzenia pojawily się po usłyszeniu sposobu rozmowy żony z kolegą przez telefon. Złość, bezsilność, zagrożenie utraty osoby kochanej przerodziły się w agresję słowną i oskarżenia. Na następny dzień przyszła refleksja, czy rzeczywiście mam powód do zazdrości. Niepewność niewielka pozostała. Oczywiście chcę pozbyć sie tych myśli, tym bardziej, że mnie wykańczają psychicznie. Nie złapałem żony na gorącym uczynku, więc może moje oskarżenia są dla niej krzywdzące. Chcę się nauczyć panować nad emocjami. Poradźcie jakiś dobry sposób. Znów zawiodłem jako facet. Jak wykształcić w sobie opanowanie, pewność siebie i spokój. Chce walczyć o swoją żonę. Chcę odzyskać jej zaufanie i sprawić, żeby nie szukała poza związkiem tego co ja jej moge dać.
      • kalllka Re: Problemy z żoną 23.09.12, 23:20
        assie chlopie nakrecil,,
        juzes se gotowy scenariusz w glowie puscil, ze malzonka ma szeptanko (wlacznie z matkobosko)
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 23:30
          Nie bardzo łapię co masz na myśli. Możesz troszkę jaśniej? Jakie szeptanko?
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 23:33
          Jeśli czytalas dokładnie mój opis calej sytuacji, to chyba jasno było napisane, że słowa pa, do zobaczonka i inne zdrobnienia zasugerowały mi coś.
    • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 23.09.12, 23:42
      Teraz jak czytam i analizuję na chłodno te sytuację to widzę, że w duzej mierze nie miałem racji. Mam tylko nadzieję, że żona nie zobojętniała na mnie na tyle mocno, że coś jeszcze z tego będzie. Może uda się nam odbudować zaufanie i zwiazek. Za wsxystkie rady i sugestie dziękuję. Postaram się w niedlugim czasie porozmawiać szczerze z żoną co dalej. Pozdrawiam wszystkich, którzy podpowiedzieli mi coś w swoich postach. Już mam jakiś obraz sytusvji, co powinienem naprawić i jak spróbować odzyskać kobietę, żeby była ze mną szczęśliwa i nie szukała wrażeń poza domem. Mam taką nadzieję.
      • kalllka Re: Problemy z żoną 24.09.12, 00:07
        jasniej, po twojem podniesieniu z matko bosko, sie nie da.
        tym bardziej ze z uporem trwasz w imaginacjach o zoninym 'szukaniu wrazen poza domem'. wiec miejmyz nadzieje, ze sie dowie Nieboga i ze, tak se trywialnie powiem, kopnie cie we dupe ( choc dla otrzezwienia )
        uklony dla zony, pa
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 24.09.12, 06:29
          Czasami zadziwia mnie moc kobiecej nienawiści w stosunku do nas facetów. Już kilka tematów wpisałem tu na forum i za każdym razem przekonuję się o tym. Jeśli facet ma problem większy czy mniejszy w związku to oczywiście sam jest sobie winien. Jest nieczuły, nie dba o kobietę, więc niech się nie dziwi, że szuka wrażeń na boku. Jak kobieta ma takie problemy to też wina facetów. Podłe łobuzy nie doceniają tego co mają w domu i perfidnie zdradzają biedne żony. Jak by nie wyszło to albo jesteśmy podłymi zdrajcami, albo podłymi podejrzliwymi gnojami. Typowa mentalność kobieca. Jakby nie było to i tak facet jest winien. Mimo ziejącej agresji pozdrowienia dla Ciebie. Ukłony dla żony przekażę. Mam nadzieję, że nie wszystkie kobiety są takie. Moja żona na pewno nie. Po pewnym zastanowieniu mogę nawet stwierdzić, że mam skarb w domu. W porównaniu oczywiście do Ciebie.
          • kalllka Re: 25.09.12, 13:11
            tu nie ma zadnej nienawisci.

            ty jestes nienawistnie nastawiony.


            wiekszosc znanych z dlugiego forowania, meskich nickow, juz ci odpowiedziala
            nie potwierdzajac, na szczescie- twoich histerii



            • mezczyzna73 Re: 25.09.12, 13:54
              Oczywiście masz rację:)
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 24.09.12, 07:19
          Oczywiście mam tu na myśli tylko niektóre kobiety Twojego pokroju. Gdybym uogólnił to skrzywdził bym te osoby, które w normalny sposób poradziły mi zrób tak i tak. Widzę, że czytałaś jedynie wybiórczo mój opis. Zwracając jedynie uwagę na moje wady. Pisząc to wszystko oczekiwałem pomocy w tym jak się zmienić, jak opanować swoje emocje, żeby nie krzywdzić żony. Tego już nie zauważyłaś. Gdybym był masochistą i chciał, żeby mnie obrzucać błotem, to bym z napisem "baby do garów" poszedł na wiec feministek. Nie potrzebuję jadu tylko pomocy. Jednak muszę strasznie mocno przeprosić swoją żonę i zacząć hardziej dbać o nią, bo w porównaniu z Tobą to super czuła i wyrozumiała kobieta. Pozdrawiam i więcej wiary w mężczyzn.
          • roserot Re: Problemy z żoną 25.09.12, 01:55
            Chłopie, nie że chcę cię zdołować, ale trochę jawisz mi się jak ten facio.
            Mam nadzieję, że cię rozśmieszy, atak naprawdę musisz ty wzbudzić w żonie zazdrość. Pieprzu nie między wami.
            www.youtube.com/watch?v=T4EuNy7EXLY
            • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 09:11
              Spoko. Kawałek fajny i bardzo śmieszny. Na pewno mnie nie zdołował. Nie może mnie zdołować, bo nie przystaje do mnie nawet w 1%. To, że sprzątam w domu i gotuję obiad, to jeszcze nic nie znaczy. Gdybyś dokładnie przeczytał to co napisałem wyłowiłbyś, że pracuję nieregularnie. Na kilka dni wyjeżdżam a potem sporo jestem w domu. Gotuję bo lubię i raczej jest to miłość niż poddaństwo jeśli dam obiad żonie, która wraca z pracy, a pracuje codziennie. Nie wiem co złego widzisz w tym, że sprzątam w domu i robię różne rzeczy, skoro jestem cały dzień w domu. Z nudów nieraz można zabrać się do roboty, żeby nie leżeć cały dzień na kanapie i zbierać fałdy tłuszczu na bokach.
              W moim opisie nie ma prośby o pomoc jak wyrwać się z tyrani lejącej mnie po łbie żony, tylko prośba o pomoc, skierowana zresztą najbardziej do kobiet, co facet może zrobić, żeby bardziej zainteresować żonę seksem, żeby zwiększyć jej temperament i chęć na zabawy w łóżku.
              Większość facetów kreuje się na wielkich macho i twardych mężczyzn, a jak jest w rzeczywistości.......? Sam możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie.
              "Pieprzu nie między wami." Sory, ale albo ja jestem tak ograniczonym troglodytą, albo to stwierdzenie nie ma zupełnie najmniejszego sensu. Jeśli wypowiadasz swoje myśli rób to tak, żeby nikt nie miał problemów z odczytaniem Twojego przekazu. Może trochę jaśniej poproszę.
            • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 10:14
              A jeśli już mamy kabarety na tapecie to czy ideałem mężczyzny dla Ciebie jest:
              www.youtube.com/watch?v=WU7EAFEO51U
              No jeśli facet w starym, śmierdzącym podkoszulku, chlejący piwo i oglądający tylko na okrągło mecze w TV, nie szanujący żony, który czeka jedynie na full serwis i nic nie robi w domu jest Twoim ideałem to współczucie zarówno dla Ciebie (bo to żałosne) jak i dla żony lub partnerki (bo ma przerąbane).
    • michu743 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 10:07
      Jakbym czytał własną historię. Nigdy nie podejrzewałem swojej żony o jakieś wyskoki. Byliśmy zawsze tolerancyjni i mieliśmy do siebie zaufanie....do czasu. Najpierw pojawiły się miłe komentarze pod zdjęciami na facebook'u od "kolegi jej koleżanki", potem okazało się że moja ukochana była u niego dwa razy na kawie (Oficjalnie u koleżanki naprawić zniszczone paznokcie). Dowiedziałem się, rozmawialiśmy na temat zaufania (bez krzyków), powiedziałem jej że jest mi przykro i czuje się podle. Przepraszała, mówiła że to nic takiego, po prostu chciała pogadać, wie że mnie zraniła i to się więcej nie powtórzy. Niestety, nie mówiła prawdy. Okazało się że przez następne 2 miesiące korespondowała z nim wysyłając do 50 sms dziennie. Tym razem skończyło się awanturą. Popłakała się i znów przepraszała, obiecywała itd. Znów uwierzyłem ale coś mi mówi, że to trwa dalej, tylko moja ukochana lepiej się maskuje
      • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 10:34
        No w reszcie facet, który choć w niewielkim stopniu może zrozumieć moje obawy. Z reguły najłatwiej nabijać się i robić złośliwe wpisy na forum zza zasłony względnej anonimowości w necie. Zaufałem żonie i nie żądam od niej porzucenia tych dodatkowych dyżurów, wychodząc z założenia, że jeśli było to tylko nieświadome spoufalenie wynikające ze sposobu jej bycia, bez żadnych erotycznych podtekstów, to po naszych rozmowach zakończy to i przejdzie do może nie całkiem oficjalnych form, ale mniej poufałych. Jeśli ją coś połączyło z tym facetem i zechce dalej mieć coś wspólnego z nim, to i tak nic na to nie poradzę. Kontrolować już jej nie chcę, bo to nie ma sensu i jest troszkę niesmaczne. Zrozumiałem to czytając wpisy na forum.
        Prawdę mówiąc kiedy tak na spokojnie przemyślałem tę całą kwestię to zdecydowanie bardziej jestem teraz spokojny.
        Tak więc jeśli można to moja rada dla Ciebie michu73. Uspokój się i zacznij analizować wszystko na zimno. Nie zadręczaj się czymś, na co nie masz wpływu.
        Szukałem porad pisząc o mojej sytuacji, a teraz sam zacząłem jej udzielać:).
        Oczywiście pewna malutka doza niepewności pozostała, ale naprawdę przez ostatnie dni jestem zdecydowanie spokojniejszy. Jeśli kocha mnie nadal to zostaniemy nadal razem. Jeśli już się miłość wypaliła to co mam zrobić? Przywiązać do podłogi, zrezygnować z pracy i na każdym kroku pilnować? Nie ma sensu.
        A może jest jeszcze ta ostatnia opcja, która jest oczywiście dla mnie najlepsza, daje nadzieję. Może to wszystko jest moją imaginacją, moim wymysłem spowodowanym kilkoma niewinnymi podpisami i słowami. Oczywiście mam na myśli ewentualną zdradę. Bo jeśli chodzi o seks i temperament to jest niestety dokładnie tak jak piszę.
        • michu743 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 11:12
          Chciałbym mieć taką wiarę jak Ty ale właśnie dowiedziałem się, że znów miałem rację - korzystała z następnej karty sim, żebym nic nie wykrył. Zdradziła ją "koleżanka kolegi". Chyba się poddam. Nie mam już sił o nią walczyć, za dużo to mnie kosztuje. Każdy dzsień przynosi nowe "niespodzianki". Może lepiej nie wiedzieć i żyć spokojnie w nieświadomości? Boję się, że zaraz dowiem się czegoś, czego przenigdy nie chciałbym doświadczyć.
          • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 11:47
            No jeśli dochodzi do takich rzeczy, że zmienia karty sim, kłamie, że idzie do koleżanki, to raczej nie pozostawiam Ci złudzeń. Babka na pewno czuje miętę co najmniej do gościa, jeśli już nie przyprawiła Ci rogów. Sory za bezpośredniość ale ja już tak mam. Mówię co myślę. Jednocześnie wybacz mi to stwierdzenie, ale to co opisujesz daje mi ogromną nadzieję dla mojego małżeństwa. Moja żona nie zakłada przynajmniej kodów do komórki, nie zmienia haseł na mailach. Nie oszukuje mnie, że idzie czy jedzie do koleżanki. Na dyżur jedzie raz lub dwa w miesiącu i to jest jedyny czas kiedy miałaby okazję się z facetem spotkać. Ale chyba jeśli by się zakochała w nim to raczej wydaje mnie się to byłoby za mało. Żadnych innych smsów, żadnych dziwnych telefonów ani w pracy (bo tam raczej nie ma czasu na pogaduchy) ani w domu (bo bym sam zauważył). A poza tym raczej na 99% (bo na 100% to ja sam sobie nie wierzę:)) jest uczciwa. Porównując moją żonę z Twoją to wynika, że moja jest naprawdę mnie nie oszukuje.
            Dla mnie najgorsze co można zrobić drugiemu człowiekowi to go zdradzić. Ja rozmawiałem z żoną i zapewniała mnie, że nic z tym gościem z pracy ją nie łączy, a podpisy w smsach czy słowo "PA" na pożegnanie w rozmowie telefonicznej dla niej nic nie znaczą. Oczywiście dalej jeśli bym chciał mogę ją sprawdzić, bo w obecnych czasach możliwości jest ogromna masa. Jednak moje podejrzenia pojawiły się pierwszy raz od 17 lat jak jesteśmy razem i chcę jej zaufać. Jeśli coś jest nie tak to wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Kłamstwo nie ma szans utrzymywać się w nieskończoność.
            Co do Twojej sytuacji to jak widzę po tych dwóch wpisach jest to już trzeci raz co najmniej. Macie dzieci? Bo jeśli nie to nic Cię w zasadzie nie trzyma przy tej kobiecie. Chyba, że kochasz ja tak ogromnie, że nie możesz bez niej żyć. To jest problem. Może postrasz ją, że jeśli tego nie skończy to odejdziesz. Na mnie takie coś w wykonaniu żony podziałało. Co prawda ja jej nie oszukiwałem, a powodem spakowania walizek był mój nazbyt wybuchowy charakter i częste kłótnie o cokolwiek, ale dało to pewne rezultaty. Spakuj się, nawet przeprowadź na jakiś czas do rodziny lub znajomego. Oczywiście broń boże nie do znajomej. Nie dawaj swojej żonie żadnych argumentów przeciwko Tobie. Jeśli Cię kocha to będzie starała się Ciebie odzyskać. Jeśli nie kocha Cię już wcale, a to co robi nie jest tylko jakimś zauroczeniem to nie warto walczyć o związek. Wcześniej czy później Wasz związek się rozwali. Ja tak to sobie wytłumaczyłem i uwierz mi jakbym poczuł się 10 lat młodszy. Wytłumaczenie sobie na spokojnie pewnych spraw i chłodna kalkulacja bez emocji pomaga.
            • michu743 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 13:10
              Szczerze Ci zazdroszczę. Mój przypadek jest niestety inny. Cały czas się zadręczam gdzie popełniłem błąd? Zawsze starałem się być czułym, kochającym mężem, w miłości fizycznej wydawało się że jesteśmy dla siebie stworzeni. Zawsze mogła na mnie liczyć, wspierałem ją w każdym momencie. W sferze materialnej też jej niczego nie brakowało - zawsze starałem się spełniać jej pragnienia i marzenia. Nigdy nie dałem jej odczuć, że nie jest dla mnie ważna, ani nie dałem żadnego powodu aby mogła mi nie ufać. Jej też ufałem - to dla mnie jak piorun z jasnego nieba. Jeszcze niedawno mi opowiadała jak jej koleżanki zazdroszczą kochającego i wyrozumiałego męża, jakie kłopoty i problemy mają ze swoimi "chłopami". Powiedziała mi, że dzięki mnie jest najszczęśliwszą kobietą na świecie.........a teraz?
              Może racje mają ci, którzy twierdzą, że trzeba być chamskim, nieczułym, wymagającym i mieć ją "w trąbie"? Nie wiem czy tak potrafię. Nikogo w życiu tak nie kochałem...
              • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 14:06
                Różnie kobiety reagują. Nie wiem co kręci Twoją, czy twardy gość, czy milutki misio. Ale lepiej nie rozpisuj się na forum za ostro o swoim związku, bo zauważ (o ile czytałeś wszystkie wpisy do mojego postu) zaraz znajdzie się sfrustrowana feministka-kalllka, lub ewentualnie domorosły psycholog prześmiewca typu mariuszg2 i maly jasio, którzy nie przepuszczą okazji żeby podrzeć łacha z innych.
                Jak widzę, naprawdę niepotrzebnie pisałem tego posta. Choć opinie innych (oczywiście te konkretne, a nie szczeniackie docinki) są przydatne. Spojrzenie z boku kogoś, kto emocjonalnie nie jest zaangażowany w sprawę jest naprawdę pomocne.
                • kalllka Re: Problemy z żoną 25.09.12, 14:18
                  a to ciekawe, jakis ciag logiczny, pozwolil na wysnucie wniosku, ze jestem sfrustrowana? a skorosmy juz w temacie (sic!) posortujmy informacje i zacznijmy od tego czym jest- frustracja;
                  cecha wynikajaca z tzw- plci mozgu?

                  (powierzchownymi opiniami o feminizmie, jesli pozwolisz, zajmiemy sie pozniej i w nieco mniej uwlaczajacej innym -formie)
                • michu743 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 14:34
                  Nie masz czego żałować. Wydaje mi się, że akurat Tobie wyrzucenie z siebie problemu pomogło. A co do głupich komentarzy: cóż, to jest internet, różni ludzie leczą swoje frustracje atakując innych. Może im to pomaga?? Co do mnie, już sam nie wiem co zrobić. Może spróbuję jeszcze raz z nią pogadać? Może jednak sam do tego doprowadziłem - mam wady jak każdy, nie jestem ideałem. Może to coś w moim zachowaniu szwankuje? Nie wiem. Dzięki za zainteresowanie i życzę powodzenia.
              • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 14:16
                Choć z drugiej strony patrząc może właśnie ta anonimowość w necie powoduje, że tacy ludzie jak Ty i ja mogą spokojnie opowiedzieć o swoich obawach i problemach. Czasem rozmawiać o wadach osoby kochanej właśnie z tą osobą jest trudne.
                A durne komentarze szczeniackich cwaniaczków, którzy lepiej czuja się w momencie, kiedy zmieszają z błotem innych. No cóż. internet daje duże możliwości nie tylko normalnym ludziom, ale również niedowartościowanym niedorozwojom.
                • to.niemozliwe Re: Problemy z żoną 25.09.12, 17:09
                  To są dwie kwestie. jedna, to potrzeba twojej żony do przezywania intymnosci i ekscytacji, jaka towarzyszy zalotom, flirtom i wszystkim tym dwuznacznościom, które kobiety uwielbiają.
                  Sporo kobiet w malzenstwie teskni za tym i pozwalają sobie na pewną frywolnosc w tym zakresie. Z tym, ze dla jednej szczytem na jaki ją stac bedzie mila pogawedka z kolega z pracy, a dla innej konkretna konsumpcja. Tak, ze mamy pewną naturalnie uwarunkowaną skłonnosc do weryfikowania swojej wartosci na rynku mesko-damskim. Bywa, ze to sie dzieje w glowie takiej Pani "patrzyli na mnie i slinka im ciekła, widziałam to w ich oczach". I git - szczęsliwa przez najbliższy tydzień. Na to trzeba patrzec przez palce, co nie oznacza całkiem przymkniętego oka. ;)
                  Druga kwestia to tesknota twojej zony za intymnością, która wskazuje, ze masz deficyt w jej zapewnianiu partnerce. Przypuszczam, ze masz zbyt roszczeniową postawe i słabo uwzgędniasz jej potrzeby. Tu bym proponował, zebys czasem zaprosił ją na kawę w domu, we dwoje, zapytaj co się u niej dzieje, co sie dzieje w jej swiecie, znajomych, w pracy, jakie ma plany, itd...W ogóle - planujcie i wykonujcie dzialania razem, bo to cementuje (rób rozwala, jak juz jest na udry-udry) ;)
                  Trzecia kwestia - sorry, za szczerosc, ale mysle, ze masz duzo do naprawienia w sferze ars amandi. Przemieniaj ilosc w jakosc, zwroc uwage, ze wiekszosc samic naczelnych i ssaków potrzebuje tanca godowego. Tanca godowego, czasem zaczetego poranną kawą, potwierdzonego popoludniowym spacerem, rozkręconym wieczorną wspolna kąpielą. ;)
                  Tak, ze proponuję sakryfizacje waszego seksu. Niech bedzie rzadziej (niż byś moze marzył), ale niech to będzie święto, Wasze świeto. A jak juz jest, to naprawde sie staraj, solidnie ;).
                  Nie wyobrazam sobie, zeby zaspokajana erotycznie i emocjonalnie kobieta szukala wrazen poza zwiazkiem, chyba ze jest nimfomanką.
                  Zmiejsz swoja zaborczosc, a juz na pewno jej okazywanie. Zaproponuj, zeby zrezygnowala z pracy w weekendy, bo lepiej, zebyscie weekendy spedzali razem i z dziecmi.
                  Zaproponuj, zeby zaprosila kilka osob na grilla do Was z jej pracy, takze owego kolege...i "obsikaj" mowiąc psim jezykiem przy nim, kulturalnie, acz stanowczo - swój teren.
                  jesli rozumiesz, co mam na mysli ;). Ale to kwestia drugorzedna.
                  Ogólnie - zachecaj do siebie, a nie zniechecaj, nie karaj "miesiacem obojetnosci", bo to popycha ją w stronę "przyjaciela". Zwróc jej uwag, ze takie przyjaznie, jakie ona ma, to jest bajeczka - a prawdziwe zycie, na codzien jest tu i teraz i tu są wszytskie wazne rzeczy, które ma. I byc moze, gdyby sie przyjzała temu koledze, to dostrzeze swoją sztuczną perspektywę z jakiej go ocenia, lekko rozowe okulary. Dopiero jak sie z kims mieszka, czy zyje wspolnie, to wiadomo kto to jest.
                  Zwroc jej tez uwage, ze dzieci czasem rozumieja lub dopowiadają sobie wiecej niz sie dzieje. I niesnaski miedzy wami na tle jej znajomosci mogą na nich robic przygnebiające wrazenie, choć nie okaza tego, bo nie bardzo wiedzą co moga z tym zrobić.

                  Przy czym kluczowa jest zmiana Twojego nastawienia, nie bezposrednio to, co robi twoja zona. Polecem tez forum "Brak seksu w malzenstwie", swietni ludzie tam pisują.
                  Pozdrawiam.
                  • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 20:43
                    Oczywiście dziękuję bardzo za sugestie. Co do sformułowań niepotrzebne to sory z Twojej strony. Bo krytyka nawet najbardziej dosadna wypowiedziana w formie rad i spostrzeżeń co może być źle, a nie w formie ataku i skreślania faceta (mimo, że go się wcale nie zna=kallka) a nawet chęci rzucenia mu się do gardła, jest jak najbardziej właściwa. Twoje rady wezmę sobie do serca i dokładnie przeanalizuję. Co do ars amandi to wydaje mi się, że raczej jest dobrze, ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej:).
                    Pozdrawiam.
    • atos75 Re: Problemy z żoną 25.09.12, 18:34
      1. Nie próbuj zmieniać żony, bo sam nie potrafisz jak widzę zmienić swojej „nadpobudliwości”. Jeżeli będziesz wstanie wyrzec się sexu dla żony wtedy możesz mieć roszczenia do jej „zdystansowanej” postawy. Powiedzmy sobie wprost – macie inne temperamenty i każde ma inne oczekiwania w tej sferze – Twoja żona chce „świętego spokoju”, Ty „ognia w łożnicy” i dla każdego z Was przejście na drugą stronę upodobań jest „okaleczaniem się”.
      2. Prośba – nie bądź z swoim „napaleniem” nachalny – według mnie to pogarsza sytuację, aż w którymś momencie zacznie obrzydzać (pańszczyzna to będzie dar niebios). To trochę tak jak z pieskiem, którego kochamy, ale jak zacznie nachalnie „pchać się na nogę właścieciela” to robi się to delikatnie mówiąc niesmacznie :/
      3. Na twoim miejscu poszukała bym informacji w necie o gospodarce hormonalnej kobiet (zwłaszcza po urodzeniu dzieci). Z grubsza – założeniem natury jest przedłużenie gatunku. Stąd ogólne ogłupianie nas (a kobiett szczególnie) hormonami aby wywrzeć w nas określone postawy realizacji tego nadrzędnego celu dla świata. Stąd hormony szczęścia kiedy jesteśmy zakochani (wtedy nie ma problemu „z bolącą głową), poza tym bez tego kto by się ładował w małżeństwo i dzieci skoro to „harówka”. Potem hormony u kobiet mają złagodzić dolegliwości ciążowe i ból. I przechodzimy do sedna – po urodzeniu kobieta ma za zadanie wychować potomstwo – stąd całą swoją siłę kieruje na to zadanie, Ty jako mężczyzna przestajesz być numerem 1. Mało tego, może Twoja żona nie chce więcej dzieci i podświadomie ucieka od bliskości z Tobą. Tak czy inaczej, Twoja żona sfokusowana jest na dbanie o Waszą rodzinę w składzie takim jaki jest, sex jest dla niej marnotrawieniem energii. Może czas teraz pokochać ją taką jaka jest i spędzać czas bez podchodów mających jeden cel, może wtedy przestanie się Tobie „wymykać”.
      • aga_junior Re: Problemy z żoną 28.09.12, 16:19
        Dużo fajnych rad powyżej więc ja jeszcze krótko dopiszę :)
        Mówi się, że kobiecy orgazm to mózg a gra wstępna to cały dzień ;-)
        Pytanie: czy wy się dotykacie?
        Dotyk to rewelacyjna terapia dla zaspanego ciała. Każdego dnia bez podtekstów seksualnych: dotykanie dłoni w trakcie jazdy samochodem, czy obiadu. Masaż stóp przed snem (ale nie chciej wtedy sexu :D)
        Jest takie bardzo fajne ćwiczenie dla kochanków, którzy mają problemy aby w miłej atmosferze (dzieci już śpią i gary tez nie straszą) usiąść wygodnie naprzeciwko siebie może być dla rozluźnienia z lampką wina i zaczynacie się dotykać z zamkniętymi oczami zaczynając od góry. Głowa, szyja, uszy to cały zespół stref erogennych u kobiety. Po tygodniu możecie zejść do strefy intymnej ale nie możecie tego skończyć sexem.
        Do tego w ciągu dnia dołóż to o czym pisano wyżej. Może spacer bez dzieci) o 12.00 w nocy dookoła posesji bez poważnych rozmów o życiu, może macie jakieś fajne miejsce gdzie przebywaliście jak byliście młodzi i zakochani, może można tam wrócić na piknik czy małą wycieczkę.
        Ważne w tym wszystkim jest to, że kobieta musi czuć, robię to bo cie kocham a nie dlatego, ze chcę cię zaciągnąć do łóżka.

        Mnie zastanawia jeszcze jedna sprawa. jeśli ona ciebie kocha i jest taka wspaniała to powinna ci pomóc tez w kwestii sexu. Nie mówię o tym aby spełniać wszystkie fantazje erotyczne ale wspólnie popracować nad problemem. Bo ja kocham swojego męża, i mimo, że dzień mam napakowany dziecięcymi sprawami to w łóżku jest miejsce też na jego potrzeby.
        Czy nie chciałeś zrobić z nią czegoś czego ona nie chce i przez to może myśli, ja go nie jestem w stanie zaspokoić albo dać czego on by chciał?
        Może powolutku można dojść do jakiegoś alternatywnego rozwiązania.
        Mam 35 lat i wiem, że w tym i późniejszym wieku sex jest najlepszy z tych wszystkich lat. Taki świadomy, dojrzały, nie prawda, że nie można rozbudzić kobiecego libido.

        PS: Jest jeszcze kwestia taka, czy twoja żona nie bierze tabletek antykoncepcyjnych? czy innych hormonów zastępczych ?
        Jeśli nie to masz łatwiej ;-)
        Życzę powodzenia
        • mezczyzna73 Re: Problemy z żoną 29.09.12, 23:19
          Żona nie bierze prochów. Ja zadbałem o antykoncepcję. Wazektomia. Możemy kochać się zawsze i bez obaw o ciążę. nigdy nie namawiałem żony do żadnej perwersji. Wspólna kąpiel, jakieś erotyczne zabawy typu rozbierany poker, erotyczna bielizna, itp. Seks z żoną mi odpowiada. Jedynie oczekuję zwiększenia częstotliwości, czego nie mogę dostać.
    • szowinistycznaswinia Re: Problemy z żoną 30.09.12, 12:29
      Ja miałem związek idealny na każdej płaszczyźnie... niestety musiałem wyjechać do pracy ( raz na miesiąc nie wystarczyło ) ... kobiety są żenująco infantylne, bądź tak wyrachowane sam nie wiem... Dbaj o swoje potrzeby i swoje szczęście, to ważne gdyż jak cie oleje niewiele zostaje...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka