Dodaj do ulubionych

Bez ojca nie ma Rodziny

26.01.08, 18:39
Ojcowska miłość ma moc większą niż wszystkie ograniczenia dane przez
innych ludzi, bo taką moc dał nam Ojciec Wszystkich Ojców, który
chce, by wszystkie Jego dzieci miały Ojca.

www.prawaojca.org/index.php
Obserwuj wątek
    • borasca107 Re: Bez ojca nie ma Rodziny 30.01.08, 04:56
      walczacyojciec napisał:

      > Ojcowska miłość ma moc większą niż wszystkie ograniczenia dane
      przez
      > innych ludzi, bo taką moc dał nam Ojciec Wszystkich Ojców, który
      > chce, by wszystkie Jego dzieci miały Ojca.

      Ojciec wszystkich ojcow przedewszystkim pragnie aby ojcowie nie
      zostawiali matek ich dzieci na pastwe losu. A gdzie byles kiedy
      decydowales sie na separacje czy rozwod z matka twoich dzieci? Teraz
      to tylko na walke cie stac. A na prace aby okazac troske zonie to
      wam zawsze brakuje albo czasu albo ochoty.
      • babciamatylda Re: Bez ojca nie ma Rodziny 30.01.08, 05:03
        borasca107 napisała:

        > to tylko na walke cie stac. A na prace aby okazac troske zonie to
        > wam zawsze brakuje albo czasu albo ochoty.
        >

        Borasco, mloda pewnie jestes i pewnie nieszczesliwa jak ja 25 lat
        temu. To wszystko nie jest takie proste jak przedstawiasz. Rostanie
        dwojga ludzi nastepuje nie nastepuje z winy tylko jednej strony.
        Rozstanie to jest jak wierzcholek lodowej gory. To co jednak jest
        pod woda, czego nie widac, to wlasnie jest wlasciwa przyczyna
        tragedii i to niekoniecznie brak troski meza. Problem lezy zupelnie
        gdzie indziej.
        • monaxa Re: Bez ojca nie ma Rodziny 06.02.08, 08:58
          najlepiej napisać, że wina leży po obu stronach, a gdzie lezy wina jak mąż
          zostawia swoją żonę w ciąży, zagrożonej, bez pracy, z kredytem na mieszkanie i
          z długami na kącie? Pytam się gdzie leży tu wina tej żony?
          Najłatwiej jest potem walczyc o swoje prawa, bo mi się należy, a kobbiecie nie
          należy się święty spokój.
          • walczacyojciec Re: Bez ojca nie ma Rodziny 09.02.08, 22:25
            monaxa napisała:

            > najlepiej napisać, że wina leży po obu stronach, a gdzie lezy wina
            jak mąż
            > zostawia swoją żonę w ciąży, zagrożonej, bez pracy, z kredytem na
            mieszkanie i
            > z długami na kącie? Pytam się gdzie leży tu wina tej żony?
            > Najłatwiej jest potem walczyc o swoje prawa, bo mi się należy, a
            kobbiecie nie
            > należy się święty spokój.

            Witam monaxa. W tym przypadku oczywiste jest, kiedy (cyt) "mąż
            zostawia swoją żonę w ciąży, zagrożonej, bez pracy, z kredytem na
            mieszkanie i z długami na kącie", ze tragedia pozostawionej zony w
            takich okolicznosciach jest jednoznaczna. Nie ma nad czym
            dyskutowac. Cokolwiek nie dodam lub wyjasnie (bo nie ma co
            wyjasniac) tylko "doleje oliwy do ognia" frustracji "pozostawionej
            zony".

            "Pozostawiona zona" w koncu urodzi (lub urodzila) dziecko i ...
            (wyobrazmy sobie) to dziecko zostalo jej odebrane lub ograniczone
            zostalo jej prawo do wychowania (itd) tego dziecka. I co wtedy?

            Ja tylko staram sie pokazac, ze ograniczenia lub likwidacja relacji
            dziecka (urodzonego) z rodzicami lub jednego z rodzicow bynajmniej
            nie jest madre i zdrowe.

            Jak wiele jest par w separacji czy po rozwodzie tak wiele
            innych/roznych sytuacji. Jednak jednen fakt jest spojny dla
            wszystkich przypadkow. Nie ma winy (moze slowo "wina" jest tutaj
            niewlasciwe), raczej przyczyny rozkladu relacji dwojga doroslych
            ludzi tylko i wylacznie po jednej stronie.

            Przykro mi z powodu "mąż zostawia swoją żonę w ciąży, zagrożonej,
            bez pracy, z kredytem na mieszkanie i z długami na kącie" - takie
            zachowanie jest pozbawione elementarnego poczucia obowiazku
            (zaznaczam, ze to moja opinia i pomimo, ze nie znam szczegulow
            jednak dalej to twierdze)
          • oliwija Re: Bez ojca nie ma Rodziny 09.08.08, 09:39
            monaxa napisała:

            > najlepiej napisać, że wina leży po obu stronach, a gdzie lezy wina
            jak mąż
            > zostawia swoją żonę w ciąży, zagrożonej, bez pracy, z kredytem na
            mieszkanie i
            > z długami na kącie? Pytam się gdzie leży tu wina tej żony?
            > Najłatwiej jest potem walczyc o swoje prawa, bo mi się należy, a
            kobbiecie nie
            > należy się święty spokój.
            a czyja to wina jesli facet niszczy po kolei w ciagu 5 lat 3
            małżeństwa? ma 5 dzieci.... i cała piątkę olewa... ajego m,atka go
            jeszcze popiera?
            chyba nie tych żona?

            chociaż... może?
      • jazdenek Re: Bez ojca nie ma Rodziny 27.02.08, 01:49
        borasca107 napisała:

        > A na prace aby okazac troske zonie to
        > wam zawsze brakuje albo czasu albo ochoty.

        Typowe aroganckie podejscie do tematu. Rowniedobrze mozna powiedziec
        na ile zona okazuje mezowi zaufanie i go podziwia jako ojca ich
        dziecka.
        • walczacyojciec Re: Bez ojca nie ma Rodziny 12.02.08, 03:28
          zuza145 napisała:

          > a ja akurat mimo że zraniona- walczę coby łaskawca był łaskaw
          > odwiedzać.
          ________________________

          triss_merigold6 napisała:

          > BTW jak pokazuje przykład pół miliona niepłacących alimenciarzy w
          > tym kraju nie wszyscy ojcowie kochają swoje dzieci.

          ________________________

          zuza145, triss_merigold6,

          wystarczy wejsc w polozenie waszych dzieci - ich tak naprawde nie
          interesuje ze ty zuza walczysz a ty triss merigold masz taka opinie
          na temat pol miliona alimenciarzy - tak jak my dorosli mamy swoje
          potrzeby, tak dzieci maja swoje i ich interesuje przedewszystkim aby
          te i tylko te ich potrzeby byly spelniane. Na nic wasze czy moje czy
          waszych ex urazy, niecheci, zale. Dzieciom tym nie pomozemy spelnic
          ich potrzeb. Masz racje zuza; dziecko potrzebuje obecnosci ojca i ty
          masz racje triss; dziecko wymaga nietylko czasu ale pieniedzy na
          oplacenie rachunkow za to czy za tamto.

          No i co z tego, ze macie racje? Co z tego, ze ja wam przyznaje
          racje? Czy ojciec "znajdzie czas" aby odwiedzac dziecko? A moze te
          pol miliona alimenciarzy zacznie partycypowac w kosztach wychowania?

          Kazdy na swoj sposob walczy. Na ile jednak ta (kazdego) walka
          przybliza dziecko do jego potrzeb?
            • gosia307 Re: Bez ojca nie ma Rodziny 05.03.08, 10:59
              hej.a ja mam zupelnie inna sytuacje.jestem rozwodka z 3 dzieci,byly
              maz praktycznie sie z nimi nie widuje,mimo ze mieszka w tym samym
              miescie,wielokrotnie staralam sie by kontakty byly czestsze i
              dluzsze,bo co to za kontakt z ojcem-przelotne spotkanie w galerii
              handlowej trwajace pol godziny,moje starania spelzly na
              niczym.dzieci musza sie prosic o spotaknie,on do nich nie odzwania
              czasami przez pare dni,bardzo mnie to boli.spotyka sie z nimi
              rzadzej niz raz w miesiacu.nie szanuje prosb corki zeby chco raz
              przyszedl sam na takei rzadkie spotkanie,a nie zawsze w towarzystwie
              obecnej partnerki,ktorej corka ma prawo nie lubic.co mige zrobic
              zeby to zmienic?
              • szum_wiatru Re: Bez ojca nie ma Rodziny 05.03.08, 18:19
                gosia307 napisała:

                > co moge zrobic zeby to zmienic?

                Sa dwa aspekty w twoim przypadku.
                1. Co mozna zrobic aby to zmienic z uniwersalnego punktu widzenia?
                2. Jak to bedzie sie mialo do twoich mozliwosci, czyli czy jestes w
                stanie to wykonac?

                Zawsze jest tak, ze najpierw trzeeba znalezc odpowiedz na to
                pierwsze pytanie. Przy tym nigdy nie brac swojego punktu widzenia.
                Ten etap jest bardzo trudny do wykonania i czesto samemu czlowiek po
                prostu nie jest w stanie znalezc odpowiedzi. Jednak jesli ci zalezy
                tak naprawde aby sytuacja sie zmienila na "pozytywna" (przy tym
                potrzebujesz zdawac sobie sprawe, ze to w twoich oczach
                bedzie "pozytywna" - w jego oczach nie musi) potrzebujesz znalezc
                jesli nie sama to przy pomocy (powiedzmy) profesjonalisty/tki
                odpowiedz na pytanie pierwsze (pierwszy aspekt). Kiedy bedziesz
                gotowa z pierwszym, przejdz do drugiego pytania. Tutaj sytuacja moze
                sie bardziej skomplikowac. Potrzebujesz byc na to przygotowana i
                niepoddawac sie. Pamietasz przeciez, ze tobie zalezy na zmianie
                sytuacji.

                Jak do tego miejsca - co ty na to?
              • kitka120 Re: Bez ojca nie ma Rodziny 28.03.08, 12:13
                Witam.
                Jestem po rozwodzie.U mnie jednak kontakty dzieci są dobre z tatą.
                mam pytanie -dlaczego córka nie lubi partnerki "byłego"?To jest
                problem ,który my matki musimy rozwiazywac i mądrze podchodzić do
                tego.U mnie partnerek było już kilka u byłego.Ale zawsze jakoś
                zalezało mi na spotkaniach z dziećmi i nie brałam tego pod
                uwagę.Uwazałam ,że dopóki nie robia dziecią żadnej krzywdy ,a nigdy
                się nie skarżyły to nie jest tak źle i nie ma potrzeby na moją
                interwencję.Może spróbuj corce wytłumaczyć sytuację -ja tak
                robiłam .Tylko rozmowa nasze ukierunkowanie dzieci prowadzi do
                dobrego.Rozumiem ,ze rozstaliscie się ,on ułozył sobie jakos tam
                życie- jesli Ci zalezy na dobrych relacjach ojca z dziećmi ,to
                trzeba popracować.Wytłumacz spokojnie córce ,ze zycie tak sie
                potoczyło,ze Ty już masz swoje zycie ,a tata swoje .Tak to już jest
                w swiecie dorosłych itd.Myslę ,że to pomoże córce zmienic poglady i
                zmieni relacje niechęć.myślę ,że nie zmienisz sytuacji byłego ,ze z
                kimś jest.No i zadaj sobie podstawowe pytanie czy Ty przypadkiem nie
                kierujesz się zazdrością o ta partnerkę.Nie znam twojej sytuacji,ale
                to bardzo źle wpływa na dzieci one to odbierają od Nas.Co do
                częstszych spotkań -nie znam równiez twojej sytuacji ,ale częstym
                problemem ,którego kobiety nie widzą to alimenty.Ich wysokość a
                zarobki "byłego".Jakie on ma srodki na spotkania.Wiemy ,ze dziesiaj
                dzieci są inne ,a to ma duży wpływ,jeśli nie ma jak zaiponować
                dziecią jako tata.Nie może im zafundować przykładowego loda.Ja
                mogłam naprwde zedrzec skóre jesli chodzi o kasę ,ale wiedziałam ,że
                dzieci są za nim bardzo i jeśli to zrobię ,a znałam go ,on
                przestanie sie z Nimi spotykać a one beda cierpiały.Poprostu jest
                cholernie honorowy ,co to znaczy ,ze jego dzieci nie miałyby dostać
                loda.Dlatego czasami pytamy siebie co mamy zrobić ,a sa to rzeczy w
                zasiegu,proste ,tylko nie zwracamy na nie uwagi.Rozwiazania proste
                zalezne od nas kobiet-nie mówię tu o skrajnych przypadkach.Życzę
                powodzenia ,może wszystko się poukłada pomyślnie-jeśli Ci tak bardzo
                zależy na swoich dzieciach ,na ich szczęściu i spotkaniach z tatą.
    • morekac Re: Bez ojca nie ma Rodziny 04.08.08, 15:09
      A co ja mam zrobić? Tatus zarwał młodą laskę, dzieciom nagadał jak
      to mama jest wstrętna i jak kocha tą nową (już i tak z nią nie jest,
      znalazl sobie kolejną), jak to będzie miał nowe dzieci etc. i jak to
      będzie je kochał. Zawsze. po czym - pieniędzy za 4 miesiące dostałam
      700 zł na dwie, widuje się z nimi wprawdzie co kilka dni, ale zaraz
      idzie do komputera (ma u nas jeszcze swoje sprawy), na imprezę
      urodzinową córki nie przyjechał (pracował w pobliżu, córka dzwoniła,
      mógł wdepnąć na 15 minut), w następnym tygodniu miał się spotkać z
      dziećmi - nie spotkał się. Z drugiej strony wpada mi bez zapowiedzi
      do domu i rujnuje moją prywatność (chyba będę musiała zmienić
      zamki?), prosiłam, żeby zadzwonił, jeśli chce się z dziećmi zobaczyć
      (usłyszałam agresywne:Ograniczasz mi kontakt z dziećmi?! Nie pozwolę
      na to!)
      I jeszcze gada, że nastawiłam dzieci przeciwko niemu... a sam sobie
      strzelił z pół tuzina samobójów.
      Poradźcie, jak skłonić go do regularnych , ustalonych odwiedzin,
      żeby więcej był z dziećmi (proponowałam mu co drugi weekened półtora
      dnia + jakieś 2 określone dni w tygodniu), a żeby nie rujnował mi
      nerwów swoimi wpadami bez zapowiedzi (potem i tak jest obrażóny na
      młode, jak nie chcą z nim gdzieś iść, a one po prostu mialy trochę
      inne plany na popołudnie...).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka