Dodaj do ulubionych

Kobieca namiętność

27.03.13, 08:59
Z doświadczenia i lektury wpisów na różnych forach widzę, że panowie nie mają bladego pojęcia od czego zależy kobiecy temperament, kompletnie nie widzą związku miedzy namiętnością partnerki a zaspokojeniem przez nich jej potrzeb w sferze uczuciowej. U mnie całe życie było tak: dopóki miłości towarzyszyło absolutne zaufanie, byłam płomienną, zawsze chętną kochanką nigdy nie trapioną bólem głowy. Wątpliwości natychmiast objawiały się humorami i zanikiem pożądania, a kiedy już wiedziałam, że on na zaufanie nie zasługuje, stawałam się zimną jędzą wogóle pozbawioną temperamentu. I to był zwykle początek końca związku, a przynajmniej szczęścia. Dodam, że bezskutecznie szukałam mężczyzny godnego zaufania, unikatu, ktory z miłości do mnie potrafiłby wyrzec się sypiania z innymi. Pewnie miałam pecha, bo tacy też przecież istnieją.
Obserwuj wątek
    • wyszeptany-o-zmroku Ale o co chodzi?? 27.03.13, 09:07

    • altz Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 09:11
      marta_51 napisała:
      > Z doświadczenia i lektury wpisów na różnych forach widzę, że panowie nie mają b
      > ladego pojęcia od czego zależy kobiecy temperament, kompletnie nie widzą związk
      > u miedzy namiętnością partnerki a zaspokojeniem przez nich jej potrzeb w sferze
      > uczuciowej.
      Panowie to wiedzą, bo sami mają podobnie, w każdym razie ci panowie o wieku ponad 18 lat ;-)
    • coffei.na Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 09:20
      Kochana...bo większość facetów ma to w nosie-masz być gotowa bez względu na wszystko...jedni widzisz nawet nie zrozumieli pytania...eh..
      • wyszeptany-o-zmroku Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 09:24
        coffei.na napisała:

        > Kochana...bo większość facetów ma to w nosie-masz być gotowa bez względu na wsz
        > ystko...jedni widzisz nawet nie zrozumieli pytania...eh..
        • coffei.na spoko 27.03.13, 09:42
          nie wymagamy byś to zrozumiał...takie to..męskie :)

          tak..każdy ma wybór i jak widać nie waha się z tego korzystać..
          miłego dnia Wyszepcie!
          • wyszeptany-o-zmroku thanks 27.03.13, 09:57

          • urko70 Re: spoko 27.03.13, 11:37
            coffei.na napisała:

            > nie wymagamy byś to zrozumiał...takie to..męskie :)

            Jaka śliczna "kobieca" wypowiedź....
            • coffei.na spoko 27.03.13, 11:42

              > Jaka śliczna "kobieca" wypowiedź....

              stać mnie na więcej...takich "ślicznych"
              • urko70 Re: spoko 27.03.13, 12:17
                coffei.na napisała:

                > > Jaka śliczna "kobieca" wypowiedź....
                >
                > stać mnie na więcej...takich "ślicznych"

                Trudno.
      • altz Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 11:04
        coffei.na napisała:
        > Kochana...bo większość facetów ma to w nosie-masz być gotowa bez względu na wsz
        > ystko...
        Co ciekawe, kobiety też się tego domagają. :-)
        Zrobi taka awanturę, a potem jest rozczarowana, że nie ma tej więzi, nie ma seksu,...
        • coffei.na Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 13:56

          > Co ciekawe, kobiety też się tego domagają. :-)
          > Zrobi taka awanturę, a potem jest rozczarowana, że nie ma tej więzi, nie ma sek
          > su,...

          to dziwne macie związki powiem wam...porządna awantura zapowiedzią wspaniałego godzenia czyż nie? do tego chyba za specjalnej więzi nie trzeba co?
          aaa może Tobie chodzi by to było na uwięzi co? osz Ty...:D
    • urko70 Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 11:39
      marta_51 napisała:

      > Z doświadczenia i lektury wpisów....

      Straszny smutek bije z tej wypowiedzi, wydaje mi się, że szczęśliwa osoba nie napisała by tak.
      • marta_51 Re: Kobieca namiętność 27.03.13, 13:56
        Brak spełnienia w miłości jest oczywiście rzeczą smutną, ale życie i tak jest fajne, bo spełniam się w innych rolach - jako matka, przyjaciołka, koleżanka itp, na szczęście istnieją pola aktywności, gdzie człowiek ma większy wpływ na satyfsakcjonujące relacje z innymi. Jestem kobietą, która ma (raczej miała może) do dania kochanemu mężczyźnie piękną, wierną miłość, pod warunkiem jednakże, że taką samą od niego otrzymam. A to okazało się niemożliwe, bo żaden nie potrafił przyjąć odpowiedzialności za swoje 50% wkładu w związek.
        • urko70 Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 09:14
          marta_51 napisała:

          > Brak spełnienia w miłości jest oczywiście rzeczą smutną, ale życie i tak jest f
          > ajne, bo spełniam się w innych rolach - jako matka, przyjaciołka, koleżanka itp
          > , na szczęście istnieją pola aktywności, gdzie człowiek ma większy wpływ na sat
          > yfsakcjonujące relacje z innymi. Jestem kobietą, która ma (raczej miała może) d
          > o dania kochanemu mężczyźnie piękną, wierną miłość, pod warunkiem jednakże, że
          > taką samą od niego otrzymam. A to okazało się niemożliwe, bo żaden nie potrafił
          > przyjąć odpowiedzialności za swoje 50% wkładu w związek.

          Skoro uważasz, że panowie nie mają pojęcia to powstaje pytanie: czy panie
          w skuteczny sposób poinformowały tych panów o tej zależności?

          Jeśli Twoje wątpliwości były początkiem problemów to pytanie co zrobiłaś z tymi
          wątpliwościami (?) czy i jak próbowałaś je rozwiać / wyjaśnić czy czekałaś aż on
          sam się domyśli...

          Piszesz "to był zwykle początek końca związku" nie wiem czy dobrze ale domyślam się,
          że takie sytuacje powtarzały się z różnymi partnerami. Jeśli tak, to czy częścią wspólną
          tych związków nie byłaś aby Ty sama?

          Dasz miłość pod warunkiem, że otrzymasz....? A co jesli druga strona
          podobnie postrzega świat i przy byle powodzie zaczyna wycofywać to swoje
          dawanie, tym samym Ty również zaczynasz wycofywać bo ono jest warunkowane....?

          Ja wiem, że nie zawsze każdemu jest łatwo ułożyć relacje z bliską osobą,
          wiem, że za związek odpowiadają obie strony.
          • marta_51 Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 11:04
            urko70, ależ oczywiście, komunikowałam to bez przerwy, aż do wygaśnięcia mojego uczucia, co trwało czasem parę lat. Dziś myśle, że niepotrzebnie traciłam czas, bo za każdym razem napotykałam na komplentą blokadę ze strony partnera. W każdy związek trzeba zainwestować zaufanie na kredyt, dotyczy to nie tylko miłości i nie bać się zaryzykować bólu rozczarowania, to dla mnie oczywiste. Ale też oczywiste jest, że w stalym związku nie jestem w stanie dawać miłości i zaufania mężczyźnie, który notorycznie kłamie i oszukuje, bo jak takiego chociażby szanować? Tak, to się powtarzało i być może sama jestem częścią problemu, napewno nawet - miałam zbyt duże oczekiwania, choć przecież nie spodziewałam się otrzymać wiecej niż sama byłam w stanie dać. Deklarując uczucie "moi" mężczyźni nie potrafili wyrzec się wolności w sypianiu z innymi ale ode mnie oczekiwali absolutnej lojalności. Dla mnie taka podwója moralność jest nie do zaakceptowania, ale wiem, tak żyje wiele par, uchodzi nawet za kobiecą mądrość taka podszyta pogardą wyrozumiałość dla męskich słabości.
            • urko70 Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 12:34
              marta_51 napisała:

              > urko70, ależ oczywiście, komunikowałam to bez przerwy,....

              Jeśli ktoś nas notorycznie okłamuje to jest to winą albo naszą bo jego, jesli naszą
              to mamy na to wpływ, jesli jego to możemy tylko zakomunikować, że nam to
              nie odpowiada i po kilku nastepnych razach wyciągnać wlasciwe konsekwencje.

              Jak się domyślam tak właśnie zrobiłaś.

              Jeśli mamy podejrzenie że to my możemy w jakiś sposób prowokować
              zachowania partnera to warto by zidentyfikować ten nasze zachowania
              i je zmienić. Przyda się w przyszłości. Czasem zbytnie oddanie, zbytnia
              uległość powoduje takie zachowania jakie opisujesz u swoich partnerów.
              • marta_51 Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 19:22
                Urko, jeśli ktoś dorosły notorycznie musi kłamać i oszukiwać to dla mnie jest osobą bez moralego kręgosłupa i po prostu nie powininien wchodzić w związki. Nie szukam alibi dla swoich nagannych zachowań w postępowaniu innych, bo tylko ja ponoszę za nie odpowiedzialność i mam prawo tego samego oczekiwać. Kropka.
                • urko70 Re: Kobieca namiętność 29.03.13, 09:10
                  marta_51 napisała:

                  > Urko, jeśli ktoś dorosły notorycznie musi kłamać i oszukiwać to dla mnie jest o
                  > sobą bez moralego kręgosłupa i po prostu nie powininien wchodzić w związki. Nie
                  > szukam alibi dla swoich nagannych zachowań w postępowaniu innych, bo tylko ja
                  > ponoszę za nie odpowiedzialność i mam prawo tego samego oczekiwać. Kropka.

                  Bezdyskusyjnym jest to, że mamy prawo oczekiwać od żony, męża, partnera/ki
                  tak czy inaczej ustalonych zasad. Także oczywistym jest, że masz prawo tego oczekiwać.
                  Niemniej ciekawym jest to co jest prawdziwym powodem tego ze kolejni faceci zachowywali się podobnie.
    • obrotowy I znowu to samo... 27.03.13, 14:58
      marta_51 napisała:
      Pewnie miałam pecha, bo tacy też przecież istnieją.

      Nie - nie mialas pecha.
      tacy istnieja, ale w niewielkiej ilosci, wiec szczesciem mozna nazwac, gdy sie na takiego trafi,
      a NORMALKA - gdy NIE.
      Myslaca i spostrzegawcza kobieta to wiedziec povinna i pogodzic sie z realiami.
      • marta_51 Re: I znowu to samo... 27.03.13, 15:19
        Pogodzić się z realiami można, ale namiętnością nie da się manipulować. Kiedy mijało zaufanie, mijała bezpowrotnie i koniec szczęścia. Bo seks bez namiętności jest nudny beznadziejnie.
        • obrotowy Tak i nie... 27.03.13, 15:55
          marta_51 napisała:
          > Pogodzić się z realiami można, ale namiętnością nie da się manipulować. Kiedy m
          > ijało zaufanie, mijała bezpowrotnie i koniec szczęścia. Bo seks bez namiętności
          > jest nudny beznadziejnie.

          Tak i nie...
          To chyba kwestia charakteru, wychowania, temperamentu...
          Znalem taki , jak Ty (co to szly tylko "na calosc"), ale tez znalem i takie, ktore machaly reka
          na czesciowa ulomnosc mezczyzn, wiedzac, ze to taki troche "gorszy" gatunek czlowieka.
          A seks jest seksem, bliskosc , bliskoscia i drobne ulomnosci im wybaczaly... :)

          Ergo: - Z (mojej) meskiej strony - warto docieniac inteligencje kobiet i jesli juz czlowiek chce sobie pozwalac na "ulomnosci" - to powinien robic to b. dyskretnie , z odpowiednia uwaga
          i starannoscia.

          ____________________________________
          Zli zlodzieje siedza w wiezieniach.
          Dobrzy - w Mercedesach.
          • marta_51 Re: Tak i nie... 27.03.13, 19:41
            obrotowy, niewątpliwie masz rację, można tak żyć, można też dyskretnie zdradzać męża i wiele par tak żyje w zakłamaniu zgodnie z porzekadłem: "czego oczy nie widzą...". Ja jednak tak nie chciałam i dlatego wybrałam wyjście uczciwsze czyli samotność. Zgodzisz się chyba ze mną, że wszyscy nosimy w sobie taki sam obraz miłości, wątpię, czy Twoim i innych mężczyzn marzeniem jest partnerka dyskretnie sypiająca z innymi. My też mamy prawo do ułomności .- ).
            • obrotowy Re: Tak i nie... 28.03.13, 17:53
              marta_51 napisała
              wątpię, czy Twoim i innych mężczyzn marzeniem jest partnerka dyskr etnie sypiająca z innymi. My też mamy prawo do ułomności .- ).

              marzeniem nie jest chyba dla nikogo...
              ale jestem realista.
              jezeli juz ktos tak czynic musi, to znaczy, ze czegos jej/mu brakuje...
              czysto fizycznie, lub psychicznie...
              i jezeli juz musi, to niech czyni to z kultura i dyskretnie.

              naturalnie (jak sama piszesz) jest alternatywa:
              rozstanie i zaczynanie z kims innym od poczatku (nie ma zadnej gwarancji, ze bedzie lepiej)
              kazdy musi sam ocenic, co mu sie bardzej oplaca.
              dykomfort w starym - czy ryzyko i niepewnosc w nowym.

              ale zostac samemu - gdy sie pragnie miec partnera - to nie wyjscie.
              niech bedzie chociaz jakis dochodzacy :)))
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 12:18
      Chcesz abym zaspokajał twoje potrzeby emocjonalne, uczuciowe i intelektualne? Chcesz abym był oparciem i w 100% godnym zaufania?

      Cóż, proponuję zacząć od lodzika... może zasłużysz.
      • kalllka Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 13:29
        no wlasnie grafie, autorce chodzilo o to, ze wiekszosc mezczyzn, ktorych spotykala, nosila w spodniach 'lodzika'.
        • urko70 Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 14:12
          kalllka napisała:

          > autorce chodzilo o to, ze wiekszosc mezczyzn, ktorych spotykala,
          > nosila w spodniach 'lodzika'.

          To ogrzać trzeba.... ;)
          • kalllka Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 14:42
            uhym, wlasnie o tym temat, ze za mlodu trzeba ogacac, by nie bylo lodzikow;
            kolo trzydziestki w spodniach i tylko w glowie.



            • mijo81 Re: Kobieca namiętność 31.03.13, 17:30
              Jak to leci ... ma się takiego chłopa na jakiego się zasługuje ....?!
            • urko70 Re: Kobieca namiętność 02.04.13, 08:59
              kalllka napisała:

              > uhym, wlasnie o tym temat, ze za mlodu trzeba ogacac, by nie bylo lodzikow;
              > kolo trzydziestki w spodniach i tylko w glowie.

              Co znaczy ogacać (jesli to jakaś literówka to mocno pokręcona)?
              Jeśli masz na myśli zmarzlinę to tak czy siak zawsze trzeba ogrzewać
              tak za młody, jak i w średnim czy jeszcze dalej.
              • kalllka Re: Kobieca namiętność 03.04.13, 11:50
                w odpowiedzi na twoje zapytanie urko,
                staropolskie ogacanie to dzisiejsze docieplenie ( np chalupy)

                lecz wymyslenie i wykorzystanie powszechnie dostepnych mechanizmow w zwiazkach frazeologicznych: lod- gacie - styropian, to juz prywatna sprawa
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 14:44

          kalllka napisała:

          > no wlasnie grafie, autorce chodzilo o to, ze wiekszosc mezczyzn, ktorych spot
          > ykala, nosila w spodniach 'lodzika'.

          Autorce chodziło o to że mężczyzna musi zaspokoić wszystkie jej potrzeby aby miała gotowość i ochotę zająć się seksem.
          Zapomina jednak że dla mężczyzny w związku (choć pewnie sporo osób się nie zgodzi), seks i pożądanie są podstawowymi potrzebami które związek z kobietą ma zaspokoić.
          Więc mężczyzna będzie naprawdę gotów zaspokajać potrzeby emocjonalne swojej kobiety(a tego pragnie autorka) kiedy będzie czuł się pożądany i seksualnie zaspokojony.
          • kalllka Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 14:53
            o swietnies wytlumaczyl, jak widzisz sprawe, grafie.
            tez mysle, ze autorce chodzilo, tak o nieznajomosc jak kolejnosc zaspokajania jej/podstawowych -potrzeb

            troche szkoda, ze we wczesniejszej odpowiedzi wyszedl ci tylko-lodzik
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 15:31

              > troche szkoda, ze we wczesniejszej odpowiedzi wyszedl ci tylko-lodzik

              Bo nie każda dyskusja jest pełnoprawnej argumentacji warta. Czasami nie warto wysiliać się na nic więc niż prostacki żart.
              • kalllka Re: Kobieca namiętność 28.03.13, 16:59
                i od progu wniosles, ze autorka byla warta zarta o lodziku?

                bardzo cwane i przewrotne przylepiac na (jej) drzwiach wizytowke chama
                • marta_51 Re: Kobieca namiętność 29.03.13, 08:12
                  tego, co napisał g.r... nie trzeba mi tłumaczyć, każda kobieta wie, że u mężczyzn potrzeby erotyczne stają na początku listy. Niestety, kobiece na końcu, po zaspokojeniu potrzeb uczuciowych, o czym wie już bardzo niewielu mężczyzn. I to jest moim zdaniem przyczyną różnych drobnych zastępczych codziennych knfliktów, które mają wredną skłonność do eskalacji.
                  I tak się mijamy, w rezultacie z cudem graniczy znalezienie przez lata spełnienia w stałym związku - dla obojga.
                  • nupik Re: Kobieca namiętność 29.03.13, 18:32
                    Może jednak przyciągasz pajaców, bo ja zbliżam się do czterdziestki, parę związków mam za sobą (obecnie drugie małżeństwo) i zero takich doświadczeń. Dla moich partnerów i pierwszego męża byłam absolutnie najważniejsza i jedyna. Związki kończyły się, bo coś się wypalało, albo mieliśmy inne cele życiowe, rozstania zawsze odbywały się w spokoju i przyjaźni. To jednak zależy od nas z jakimi ludźmi się wiążemy. Jak to jest , ze ja w życiu pajaca nie spotkałam, a spotkałam wielu facetów? Żaden nie był ideałem, ale żaden nie był egoistycznym dupkiem i do dziś mam do nich wiele sympatii i szacunku. Może jednak nad sobą się zastanów.Powodzenia w lepszym wyborze partnerów życzę.
                    • marta_51 Re: Kobieca namiętność 29.03.13, 18:47
                      Nie jest tak, że spotykałam samych pajaców, też znam wspaniałych mężczyzn, jednak mniej niż kobiet, muszę przyznać. Oczywiście moje błędne wybory były wynikiem własnej głupoty głównie. Teraz podsumowuję raczej doświadczenia z mężczyznami, bo jestem po 60-tce, więc pewnie miłość i seks mam już za sobą. Moja największa miłość - wspaniały mężczyzna, ale Casanowa - skończyła się kilkanaście lat temu. Dziś mój najlepszy męski przyjaciel.
                      • mijo81 Re: Kobieca namiętność 31.03.13, 17:32
                        Jeżeli źle trafiałaś to źle wybierałaś, twoja i tylko twoja wina
                        • marta_51 Re: Kobieca namiętność 01.04.13, 09:41
                          Jeśli tak uważasz, masz do tego pełne prawo. Ja nie sądzę, żeby jedna tylko strona powinna poczuwać się do pełnej odpowiedzialności za wybór obiektu uczuć czy jakość związku. Moim zdaniem nie da się na etapie zakochania przewidzieć, jak w przyszłości rozwiną się uczucia obojga, czy fascynajcja przerodzi się w trwałą miłość ani jak długo ona przetrwa. Obserwuję, także na innych parach, że pod wpływem rodzącego się uczucia człowiek jest w stanie wyrwać się z niewoli schematycznego myślenia, podporządkować całkowicie miłości, poddać nadziei na szczęście. I nie jest to celowe oszustwo, jak zwykło się uważać. Niestety, zwykle wraca poźniej do starej osobowości i daje się zwieść życiowym mądrościom typu "czego oczy nie widzą...", zaczyna kłamać i oszukiwać niszcząc szanse obojga. Pewnie, mądra głowa powinna wcześniej powstrzymać od zaangażowania głupie serce choćby na podstawie obserwacji relacji w rodzinie kandydata.
    • uszatypuchatek Re: Kobieca namiętność 30.03.13, 01:13
      Wiązałaś się z niewłaściwymi osobami, zmień kręgi poszukiwań.
    • mariuszg2 Re: Kobieca namiętność 03.04.13, 09:38
      Napiszmy algorytm programujący mężczyznę doskonałego:

      Loop:
      X:lub(czy.błąd(M)=Fałsz);constans(M=Prawda))
      Y:oraz (ZK~~~)
      IF((AND NK>0;NK<="SEX";NK_do_n!~);M="OK";ZK<=0) Enter

      gdzie:
      NK=namiętność kobiety,
      ZK=Zaufanie kobiety,
      M=testowany męski osobnik.

      proszę Panie o wykucie na blache...chyba, że potrzebują korków to zapraszam indywidualnie do gabinatu po lekcjach lub na przerwie
    • 0ix Re: Kobieca namiętność 03.04.13, 10:18
      Wychodzi na to, że seks za zabezpieczenie stabilności.
      W sumie nic odkrywczego - podstawowe prawa natury.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka