Dodaj do ulubionych

czy powinnam reagować?

IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 09:00
Jesteśmy rok po ślubie. układa nam sie nieźle, wciąż jestem zakochan w swoim
mężu. problem polega na tym, że on... no cóż powiedzmy to szczerze,
zafasynowała go koleżanka z pracy. Jest nia zauroczony. Mam niejasne uczucie,
że zaczyna sie w niej podkochiwac. Nieszczęście polega na tym, że ta
dziewczyna to chodzacy ideał jego męskiej wyobraźni. Jest własnie taka, jaka
sobie kiedyś wymarzył. Ja nie jestem zupełnie w jego guście - ani wysoka ani
brunetka, ani nie ubieram się w najnowsze trendy. Nie mam uśmiechu modelki i
nie jestem miła dla kazdego. Ona jest. Wiem, bo ciągle o niej opowiada. W
dodatku, gdy wraca z pracy rozmawia z nią na gg wieczorami, prawi jej
komplementy itp. Ciągle tłumaczy mi że to kolezanka, że chce sie z nią i jej
narzeczonym zaprzyjaźnić, żebyśmy mieli nowych znajomych. Może i chce, ale
czy tak zdobywa sie nowych przyjaciół? Czuje sie na drugim planie, zrobiłam
się zazdrosna, gdy on siada wieczorem na gg, dostaję skrętu kiszek. On nigdy
nie był typem podrywacza, tym mnie właśnie ujął, wierzyłam w kazde jego
słowo, właśnie dlatego, że wiedziałam, że nie mówi ich innym. Teraz mówi.To
boli.A przy tym jest bardzo troskliwy i kochajacy. Sama juz nie wiem co o tym
myśleć.Poradźcie.
Obserwuj wątek
    • Gość: EHm Re: czy powinnam reagować? IP: *.zreo.compaq.com 05.08.04, 09:07
      Dziewczyno , natychmiast uciekaj do kosmetyczki i fryzjera oraz po trendowe
      ciuchy proponuje sie zauroczyc kolega z pracy , wychodzic wieczorem na aerobik,
      kupic kuszaca bielizne i olewac mezusia przez jakis czas, nie rob z siebie
      umierajacej z milosci meczennicy bo to nie dziala
      • Gość: zyta Re: czy powinnam reagować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 09:10
        i zepsuj mu kompa, jak nie zadzialasz to on cie zdradzi
        • Gość: olgu Re: czy powinnam reagować? IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 09:19
          Zyto, niestety nie moge mu zepsuc kompa, bo to nasze narzedzie pracy. Myślę że
          nie zdradzi mnie fizycznie, ale obawiam sie tego zauroczenia od strony
          emocjonalnej. dziewczyna wychodzi za 2 miesiace za mąż i w dodatku okazało sie,
          ze jest w ciąży (2 miesiąc). Ale mój mąż przezywa ten slub i ta ciażę bardzo
          mocno. Zaangażował sie w to. Ostatnio o niczym innym nie mówi, ciagle ma jakies
          skojarzenia, a to z jej ślubem, a to z tym dzieckiem. Zaczął mnie namawiac na
          dziecko, chociaz planowalismy je dopiero za rok!!! Boje się, ze chce ze mnie
          zrobić ją, tzn. tak jakby przeprogramować mnie, żebym była jak ona.!!!
      • Gość: olgu Re: czy powinnam reagować? IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 09:13
        dzieki za odpowiedź! Własnie to robię, z tym że działa tylko chwilowo, np. na
        godzinę, no i oczywiście jak jej nie ma na gg. Kolege z pracy tez już mam, no i
        mężuś jest zazdrosny jak cholera, albo tylko udaje, żeby mi pokazać, że moja
        zazdrość o jego UROCZĄ jest głupia. Moje pytanie brzmi: Czy powinnam się
        martwić?
    • Gość: prion Re: czy powinnam reagować? IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 09:15
      Sprawa wydaje sie byc bardziej skomplikowana, niz ci sie wydaje.
      Twoje szczere odpowiedzi na pare dodatkowych pytan moglo by calosc
      lepiej naswietlic. Np:
      - Czy maz opuszcza deske klozetowa?
      - Czy beka po jedzeniu?
      - Czy lubi porno?
      - Jaki ma znak zodiaku?
      • Gość: olgu Re: czy powinnam reagować? IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 09:20
        prion nie ironizuj!!!
    • Gość: EHm Re: czy powinnam reagować? IP: *.zreo.compaq.com 05.08.04, 10:52
      Olgu, twoj maz jawnie i bez skrepowania pokazuje ze sie w lasce zwyczajnie
      zakochal ( przy czym zakochania prosze nie mylic z miloscia ), wybacz za
      szczerosc, ale to TY masz byc idealem i wysluchiwac komplementow, podziwiam Cie
      za tolerancje i wytrwalosc, jedynym rozwizaniem tej popieprzonej sytauacji jest
      wyeliminowac laske z waszego zycia, chlopy pragna najwiecej tego czego nie moga
      miec Pozdrawiam
      • Gość: olgu Re: Co myślisz? IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 13:40
        No tak sytuacja jest popieprzona... Niestety nie da sie wyeliminowac laski z
        naszego życia, bo pracuje z moim męzem, niestety. A moze ja sie z nia po prostu
        zaprzyjaźnię? Wiesz, bedziemy plotkowały o fryzjerze itp. bzdurach ... Moze
        wtedy uzna ja za zwyczajna kolezanke, i przestanie mysleć o niej że jest
        UROCZA!!! I chociaz nienawidze gadac o bzdetach i tych babskich blebleble, to
        jestem skłonna sie przemóc, bo zalezy mi na facecie. Postanowiłam zawalczyc o
        niego, cięzko mi, bo walcze z nim samym, ale cóż. Postanowiłam sobie, że
        tolerancja tez nie jest nieskończona, wyznaczyłam sobie i jemu granicę, jesli
        ja przekroczy, zakończymy to małżeństwo - tu nie jestem ugodowa a ni
        tolerancyjna. Juz raz byłam w sytuacji zdradzonej przez mężczyzne - wtedy
        wybaczyłam i strasznie sie męczyłam sama ze sobą, bo nie umiałam zaufać na
        nowo, wiec wiem, że z moim mężem byłoby podobnie. trzymaj kciuki. Co myślisz o
        moim pomysle?
        • karorka Re: Co myślisz? 05.08.04, 14:13
          "A moze ja sie z nia po prostu zaprzyjaźnię? Wiesz, bedziemy plotkowały o
          fryzjerze itp. bzdurach ... "

          Jasne. Poplotkujcie sobie przez GG, przynajmniej zajmiesz komputer i mąż nie
          będzie mógł z nią GaduGadać...
        • Gość: EHm Re: Co myślisz? IP: *.zreo.compaq.com 05.08.04, 14:24
          Olgu, czy nie uwazasz ze zblizysz ich jeszcze bardziej?im bardziej bedziesz o
          niego zabiegac tym on bedzie na wiecej sobie pozwalal, z moich obserwacji
          wynika ze kobiety niezalezne budza wieksze zaintersowanie i pozdanie facetow,
          panowie nie sa pewni dnia ani godziny i sytuacja sie odwraca, Olgu powiedz
          sobie ze jestes piekna , super i UROCZA , zajmij sie soba, przyjdz do domu
          swiezo od fryzjera w nowym make up kuszace perfumy i extra ciuch a potem sobie
          wyjdz na ploty z babami , zostaw zdezorientowanego chlopa na taki wieczorek ;)
        • totempotem Re: Co myślisz? 05.08.04, 14:38
          Podziwiam Twoją cierpliwość...piszesz, ze mąz tłumaczy rozmowy na GG tym,iż
          usiłuje się zaprzyjaźnić, żebyście mieli nowych znajomych...no to ja bym w tej
          sytuacji nie czuła żadnych oporów, żeby siedzieć przy kompie z nim :)))
          przecież on to robi dla Was, to czemu miałabyś się nie włączyć do zabawy, przy
          okazji kontrolując co on pisze ...zaproś znajomą z narzeczonym do Was, na Twój
          grunt...zobaczysz wtedy jak się Twój małżonek wobec niej
          zachowuje...ukradkiem...
          Czy bym chciała się bliżej zaprzyjaźnić...nie wiem...wiem, że już dawno bym
          zrobiła drakę, gdybym codziennie słyszała w domu o jakiejś babie i jej ślubie
          itd...i wydahje mi się, że Twój ukochany się w niej zadużył, a to, że jest miły
          i opiekuńczy może być powodem rozterki i zagubienia, bo ciebie kocha w niej się
          zadużył i czuje , że nie jest wobec Ciebie w porządku i chce to jakoś
          nadrobić...
          • olgu Re: Co myślisz? 06.08.04, 08:29
            Drakę już zrobiłam, ale wyszłam tylko na straszna zazdrośnicę. Mnie też wydaje
            się, że on sie w niej zadużył, dobrze że do was napisałam, a Wy napisaliście co
            myślicie - podejrzewałam się juz o lekką paranoję. Co do rady z zaproszeniem
            dziewczyny i jej narzeczonego... juz to zrobiłam. Długo nic nie odpowiadała, a
            potem sie wykreciła brakiem czasu. Mój mąż oczywiście ma bielmo na oczach i nie
            widzi, że ona po prostu nie chce się spotykac na gruncie towarzyskim, zaczął ja
            usprawiedliwiać, ze na pewno cos im wypadło itp. Powiedziałam mu, że więcej jej
            nie zproszę. On na to, że ona powiedziała, że już dawno myślała o tym żebyśmy
            sie spotkali we czwórke, tylko jakoś tego nie widać. W zasadzie nie mam nic do
            zarzucenia dziewczynie, to nie jej wina, że sie w niej zadurzył, to - niestety -
            on jest inicjatorem ich rozmów. Z tego co wiem, to mój mąż nie czuje sie wobec
            mnie nie w porzadku, miły, opiekuńczy i kochajacy był zawsze, więc tu sie nic
            nie zmieniło, sama już nie wiem co o tym myśleć..
    • ela74 Re: czy powinnam reagować? 05.08.04, 14:08
      Powinnaś, powiem Ci jedno walcz póki możesz i masz o co aby nie było za późno.
      Spróbuj go może bardzo sobą zainteresować bez wyrzucania mu nadmiernego jego
      zainteresowania tą laską. Wypłakuje się sama ze swoimi problemami ale prawda
      jest taka, że człowiek zawsze szuka tego czego mu brakuje.
    • totempotem Re: czy powinnam reagować? 05.08.04, 14:41
      Bądź sobą, nie farbuj się na czarno nie zmieniaj tylko dlatego, że tamta jest
      inna :))) nie znam Cię, nie twierdzę, że jesteś zaniedbana, ale dla swojego
      lepszego samopoczucia idź do fryzjera do kosmetyczki, wtedy znajdziesz siłę na
      walkę z ideałem :))
    • Gość: ja Re: czy powinnam reagować? IP: *.petrus.com.pl 05.08.04, 14:45
      gdybyś nie była w jego guście to by się z Tobą nie ożenił, a jeśli do
      małżeństwa skłoniły was inne, racjonalne argumenty, to cóż... serce nie sługa.
      No i bądź bardziej pewna siebie, napewno masz dużo zalet.
      A może popadliście w małżeńską rutynę? Wymyśl coś, żebyś to Ty była obiektem
      fascynacji, tak jak kiedyś
      • olgu Re: czy powinnam reagować? 06.08.04, 08:43
        Ozenił sie ze mną, bo odkrył we mnie to coś, co mu przysłoniło cały swiat, nie
        musielismy brac slubu, nie mamy dzieci. Wierzę w siebie, tylko zaczynam wątpic
        w niego, czy jeszcze widzi we wmnie to coś, co przesłania mu cały świat...
        Jestem typem intelektualistki, nie znam sie na modzie i urodzie. Odpowiadało mu
        to, że może ze mna rozmawiac na kazdy temat, że lubie ksiazki, że jestem
        własnie taka, ze nie wydaję fortuny na ciuchy i kosmetyki, ze nie tragizuję, bo
        nie mam się w co ubrac, ze nie latam co tydzień do solarium, kosmetyczki i
        fryzjera... A teraz zainteresował sie własnie taka dziewczyną - zadbaną do
        granic możliwości, modnie ubrana, po solarium, fryzjerze i kosmetyczce, która
        spędza wolny czas na zakupach z ciuchami itd. Jest bardzo miła, nie zaprzeczam,
        ale wydaje mi sie że jest miła na zasadzie takiego pieska samochodowego z
        ruszająca sie głową - porusza głowa bo nic innego nie potrafi. Ona tez jest
        miła do bólu, bo nie ma w zasadzie nic do powiedzenia. A facet zapatrzony w
        nią, tzn. w te ciuszki, makijaż, solarium i fryzjera - nie zauważa, że w
        zasadzie nic istotnego nie powiedziała jeszcze do niego, mój maż ciagle
        powtarza, że ona jest przeciez bardzo miła.... Na wymioty mi sie zbiera. Nie
        myślcie sobie że jestem jakimś gnomem!! Jestem szczupła, dbam o siebie, chodzę
        w krótkich spódniczkach itd., ale bez przesady - nie wygląd jest dla mnie
        najważniejszy, nie chcę żeby to przez jego pryzmat mnie oceniano! Zawsze
        stawiałam na wnętrze!!
        • Gość: EHm Re: czy powinnam reagować? IP: *.zreo.compaq.com 06.08.04, 09:36
          Olgu, znajdz faceta, ktory stawia na wnetrze? zazwyczaj wnetrze jest przy
          okazji..smutne ale prawdziwe, jezeli chcesz faceta zatrzymac przy sobie musisz
          od czasu do czasu zakrecic tyleczkiem , Pozdrawiam i przelam sie !
          • olgu Re: ;-) 06.08.04, 10:30
            Tyłeczkiem powiadasz?.. no cóż myslałam już o tym, chyba faktycznie musze sie
            przełamać... Blee ;-) Kocham go, zawalcze o niego, nie ma wyjścia. Ale to
            troche jak walka ze sobą - muszę nadrobic zaległości i wysciubić nos z
            ksiązek :-) Tylko zebym sie różowa nie zrobiła!!! Jej nie dorównam, ale z soba
            moge cos zrobic - jesli on tego nie doceni, znaczy się - nie ma o czym mówić,
            nie wart mnie, niech idzie do niej. Oj ciężko mi z tym....
            • Gość: Olgu :) Re: ;-) IP: *.zreo.compaq.com 06.08.04, 11:14
              Wiesz ktos kiedys powiedzial ze zwiazek dwojga ludzi to nieustajacy teatrzyk i
              gra pozorow, cos w tym jest, ale pamietaj ze troche tajemnicy, czaru i sexapilu
              nie zaszkodzi a wrecz przeciwnie Pozdrawiam
              • olgu Re: Do imienniczki :-) 06.08.04, 11:23
                witam imienniczkę!!! Rada pożyteczna, zgadzam się z nia w pełni. Napisz mi
                jeszcze tylko czy uwazasz, że mam o co sie martwić, czy popadam w lekka
                paranoję? pozdawiam :-)
            • totempotem Re: ;-) 06.08.04, 11:22
              i tak trzymaj :))) Tobie jest łatwiej niż jej :)) zadbać o swój wygląd jest
              łatwiej niż stać się nagle intelektualistką :))A faceci zawsze szukają w innych
              kobietach tego czego nie mogą znaleźć u swoich :))
              • Gość: ala Re: ;-) IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 06.08.04, 12:38
                Olgu..za kazdym razem gdy czytam tego typu posty, ogarnia mnie wscieklosc i zal
                nie do opanowania ;) Pewnie dlatego iz od razu czuje jakie to byloby straszne
                dla mnie znalezc sie w Twojej sytuacji... Nie wiem sama czy powinnas sie
                martwic, ale wiem, ze gdyby moj facet tak sie zaduzyl w innej, podziwial ja,
                gadal na gg kazdego wieczora, to sytuacja bylaby dla mnei jednoznaczna..a ja
                kazalabym mu wybierac. Nie mowie o pakowaniu walizek, ale to co on robi
                zwyczajnie Cie rani, prawda? Bo jesli facet nie zwaza na Twoj bol ze wzgledu na
                jakas panienke, rozową czy nie ;) to jest cos nie tak.. Jesli Cie to rani, to
                kochajacy facet nie powinien miec problemow z zerwaniem takiej znajomosci,
                chocby tym 'nadprogramowym' (bo rozumiem ze calkiem sie nie da skoro razem
                pracuja). I radze Ci mu to powiedziec wprost: ze Cie to boli i nie chcesz by
                ktos, kto mowi ze Cie kocha, nic sobie z tego nie robil. I wiedz jedno, wcale
                nie jestes paranoiczka, masz prawo do wylacznosci! I jak facet mowi ze Cie
                kocha, to nie ma prawa przy tym swiadomie sprawiac Ci takiego bolu!!

                PS. Nawiasem mowiac, u mnie po czyms takim bylaby taka mega awantura, ze moj
                facet w obronie wlasnej zmienilby chyba prace ;)
                • olgu Re:do ali 06.08.04, 13:10
                  Masz rację alu, że czujesz wsciekłość, ja tez ja czuję. Proponujesz bardzo
                  zdecydowane rozwiazanie. Myślę, że nie jest ono dobre, bo mój mąż pomysli, że
                  chcę nim rządzic, czy coś w tym stylu. jesteśmy małżeństwam partnerskim, czy
                  raczej staramy sie nim być, więc chwyty pod tytułem: "wybieraj" nie sa dla nas.
                  Myslę, że nie byłoby między nami dobrze, nawet gdyby "wybrał" mnie. Jesli ma
                  wybrać, to sam musi do tego dojść, sam podjąc taka decyzję, bez mojego nakazu.
                  Boli mnie to co on teraz robi, jak sie wobec niej zachowuje, ale mam nadzieje,
                  ze to chwilowe, że przejrzy na oczy i sie otrzaśnie z tego zadurzenia. Nie bede
                  stac bezczynnie czekajac na tą chwilę - posłuchałam rad Twoich poprzedniczek i
                  zaczynam bardzo dbac o swój wyglad, żeby zblizyc sie do tego ideału, który on
                  ma w głowie. To mądry facet, dotrze to do niego w końcu, a moze i mój wyglad na
                  tym skorzysta? juz oglądaja sie za mną mężczyźni na ulicy...;-)
                  pozdrawiam
              • olgu Re: do totempotem 06.08.04, 13:00
                Dzięki!!! Dla mnie sprawa z wyglądem jest drugoplanowa, więc trochę mi trudno,
                ale nic, poradzę sobie z tym - w końcu jestem mądra, cos wymyślę! ;-)
                • Gość: ala Re: IP: *.aonet.pl / *.crowley.pl 06.08.04, 16:47
                  Nie chodzilo mi dokladnie o tak drastyczne rozwiazanie, ile raczej o to by on
                  zaczal zwazac na Twoje uczucia, skoro twierdzi, ze Cie kocha. W kazdym razie,
                  czego nie postanowisz, zycze powodzenia. Choc szczerze mowiac, troche
                  bulwersuje mnie takie rozwiazanie, o ktorym pisza poprzedniczki. Oczywiscie, ze
                  meza nalezy podrywac cale zycie, tak samo jak kobiete, ale ja w takiej
                  sytuacji, w ktorej musialabym zabiegac o faceta, bo zakochuje sie w innej,
                  czulabym sie upokorzona.
                  • olgu Re: do ali 08.08.04, 16:34
                    No cóż, ja tez czuję się upokorzona tą sytuacja, ale to nie nie jest dla mnie po
                    prostu facet. To FACET MOJEGO ŻYCIA. Jestem z nim, bo go kocham i chce z nim
                    być. Zawalcze o niego, jesli trzeba, nawet jesli teraz źle sie z tym czuję. Chce
                    go podrywac całe życie, on też to robi w stosunku do mnie. A że pojawiła sie
                    fascynacja inną, cóż, błądzic jest rzecza ludzka.... Na tym polega teraz moja
                    rola - odwrócic jego wzrok od niej i skierowac na siebie. Zrozumiałam to i
                    upewniłam sie w tym czytajac wasze wypowiedzi. Dzieki.;-)
                    Pozdawiam
                    • gomory Re: do ali 08.08.04, 16:44
                      No, no, no. Gdybym nosil kapelusz, to jak nic bym go teraz zdjal chylac
                      czola :). Zamiast kobiecego odpuszczania, biadolenia i jeczenia na meskie
                      swinie, chcesz cos poprawiac! I to u siebie, niesmaowite. Szacuneczek Olgu,
                      jestes naprawde wspaniala kobieta.
                      • olgu Re: do gomory 09.08.04, 11:26
                        Witam!!!
                        Byłam ciekawa, czy się wypowiesz - cieszę się, że to zrobiłeś. Czytam sobie
                        wypowiedzi forumowiczów na różne tematy i muszę przyznać, że podobajA mi się
                        Twoje, są interesujące i inteligentne - gratuluję. Tym bardziej pochlebia mi
                        Twoja wypowiedź na mój temat - dziekuję (tu zgrabny dyg). Mam nadzieję, że
                        kiedys podyskutujemy na jakis ciekawy temat....
                        Pozdrawiam ;-)
                        olgu
                        • gomory Re: do gomory 09.08.04, 12:13
                          > dziekuję (tu zgrabny dyg).

                          To byl naprawde wdzieczny dyg ;).
                          • Gość: mama Re: do gomory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 20:34
                            gomory, czytam , że stałeś się guru tego forum,
                            gratulacje i ukłony :)))
                            • gomory Re: do gomory 09.08.04, 22:07
                              Wcale nie, po prostu duzo pisze i dlatego mnie widac :).
                          • olgu Re: do gomory ;-) 09.08.04, 21:02
                            Dyg miał byc zgrabny, a że odebrałes go też jako wdzieczny, to miło...;-)
                            pozdrawiam
    • Gość: Gruby Łysy Kark Re: czy powinnam reagować? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.08.04, 15:12
      Olgu rzuc tego leszcza i dołacz do mnie , pobawimy sie przez miesiac ,
      zoabczysz jak fajnie bedzie.
      • olgu Re: do Grubego łysego Karku 09.08.04, 20:24
        Po pierwsze mój mąż to nie leszcz - zwłaszcza dla Ciebie.
        Po drugie - nie mam pojęcia jak może byc fajnie z Grubym Łysym Karkiem, i nie
        chcę sie przekonać.
        Pozdrowienia - mimo wszystko ;-)
        • Gość: Gruby Łysy Kark Re: do Grubego łysego Karku IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.08.04, 00:07
          Też cię pozdrawiam i mam nadzieję, że twój mąż przestanie wreszcie podkochiwać
          się w swojej kolezance.
    • ha-jo Re: czy powinnam reagować? 09.08.04, 21:41


      "Jest bardzo miła, nie zaprzeczam, ale wydaje mi sie że jest miła na zasadzie
      takiego pieska samochodowego z ruszająca sie głową - porusza głowa bo nic
      innego nie potrafi. Ona tez jest miła do bólu, bo nie ma w zasadzie nic do
      powiedzenia. A facet zapatrzony w nią, tzn. w te ciuszki, makijaż, solarium i
      fryzjera - nie zauważa, że w zasadzie nic istotnego nie powiedziała jeszcze do
      niego. "

      hi,

      rozumiem, ze po zagadnieciu ciebie gdzies na imprezie od razu porazilabys mnie
      swoja inteligencja, i glebokimi przemysleniami? wstydz sie, pojechalas po tej
      dziewczynie, i uwazasz ja za glupiego pieska, a tak naprawde w ogole jej nie
      znasz. uwazasz, ze piekna, zadbana kobieta nie ma nic ciekawego do powiedzenia?
      ohoho, slonko. zwykla zazdrosc przez ciebie przemawia.

      "A moze ja sie z nia po prostu zaprzyjaźnię? Wiesz, bedziemy plotkowały o
      fryzjerze itp. bzdurach ...I chociaz nienawidze gadac o bzdetach i tych
      babskich blebleble, to jestem skłonna sie przemóc, bo zalezy mi na facecie."

      - w rzeczy samej warto sie z toba zaprzyjaznic.

      skoro owa extra laska ma narzeczonego, to nie rozumiem w czym problem. to ze
      twoj facet gada z nia na gg? a niech se gada. chyba ze codziennie kilka godzin,
      to wtedy mozna na spokojnie z nim porozmawiac, i powiedziec ze to ci sie nie
      podoba. a to ze twojemu facet polubi inna kobieta, zaprzyjazni sie...znaczy zyw!

      pozdrowienia
      • olgu Re: czy powinnam reagować? 10.08.04, 09:39
        witam!!!
        Widze, że niekoniecznie wczytałeś/łaś sie w treść przeze mnie napisana na temat
        relacji mojego męża i tej dziewczyny. Jestem jak najbardziej zwolenniczką
        przyjaźni damsko-meskich z naciskiem na słowo PRZYJAŹNI. Świadczyc może o tym
        przyjaźń mojego męża z pewną kobieta, którą sama bardzo lubię i nie mam nic
        przeciwko ich wspólnym wypadom na mecze itd. Znajomość mojego męża z koleżanka
        z pracy też nie stanowi dla mnie problemu, chodzi mi tylko o tę konkretna osobę
        i o te konkretne relacje, które są między nimi....Martwię się, bo wydaje mi sie
        że ta dziewczyna otumaniła w jakiś sposób mojego męża, i on dziwnie sie
        zachowuje. Jest nią zafascynowany. Wszystko co ona powie, zrobi, pomysli, lubi
        itd. jest wspaniałe,nie podlega żadnej krytyce. Znam ta dzieczynę i
        wielokrotnie słyszałam ich rozmowy - ona naprawde niewiele do nich wnosi, po
        prostu jest miła do bólu i ze wszystkim sie zgadza. Nie wiem na czym polega jej
        czar, jest piekna, owszem, ale czy to wystarczy? Mój mąż jest nią otumaniony.
        Przeczytałam to co napisałam o niej wcześniej - masz rację, nie powinnam jej
        tak opisywać, nie było to miłe z mojej strony. Chyba chciałam jej dogryźć,
        chociaz wcale tak o niej nie myślę. To nie ona stanowi źródło mojego niepokoju,
        tylko zachowanie mojego męża, ona go nie prowokuje. Dlatego to takie trudne, bo
        żeby odzyskac męża, musze walczyc nie z inna kobietą, a z nim samym.
        Pozdrawiam
        P.S. A z męzem już rozmawiałam, niestety bez skutku - on mówi że przesadzam, że
        jestem po prostu głupio zazdrosna, bo to przeciez tylko przyjaźń... Szkoda
        tylko że mnie rani, ta ich przyjaźń...
        • apple33 Re: czy powinnam reagować? 10.08.04, 13:57
          Witaj Olgu!

          Jesli moge ci cos doradzic:

          Twoj maz juz wie, ze jego zachowanie w stosunku do tej kolezanki wywoluje u
          ciebie nieprzyjemne odczucia. Jedyne co moze nie dostrzegac to to co ty
          zauwazylas - ta dziewczyna jest piekna i bardzo zadbana i to jest jej jakby
          wizytowka, a jego zony (czyli ciebie -na pewno tez atrakcyjnej dziewczyny)
          inteligencja i niebanalnosc.

          Osobiscie uwazam, ze robi zle nie dostrzegajac tego, ze sprawia ci przykrosc,
          ale z drugiej strony jestescie bardzo krotko razem i przed wami jeszcze dluga
          droga by nauczyc sie szanowac spostrzezenia u partnera.

          A moja rada:
          Po pierwsze, przestan przynajmniej na razie, w ogole o niej wspominac czy
          wypominac cos mezowi. Znajdz sobie za to jakies zupelnie nowe i intensywne
          zajecie. Wroc kilka razy pozniej do domu. Wiem ze to banalne, ale wyjdz ze
          swoimi znajomymi do pubu. Oczywiscie nie mozesz przegiac, zeby twoj maz nie
          poczul sie odepchniety, bo da to efekt odwrotny. Jestes madra dziewczyna wiec
          wiesz o jaka granice chodzi.

          Nie wiem natomiast czy doradzalabym ci "nasladowanie tamtej". Oczywiscie idz do
          fryzjera jesli masz ochote, czy zrob cokolwiek innego, ale caly czas badz soba.
          Inaczej bedziesz czula sie jak wystrojona sztuczna lala w nieswoim ubranku.

          Wiem, ze to dziwne i byc moze niezrozumiale dla ciebie, ale trzeba czasami
          zabawic sie w taka gre polslowek trikow i bog wie co jeszcze. Nie jest to
          szkodliwe, nie sluzy manipulacji, ale umiejetnie przeprowadzona potrafi
          rozwiazac taki problem jak twoj.

          Serd. pozdr
          Ania









          olgu napisała:

          > witam!!!
          > Widze, że niekoniecznie wczytałeś/łaś sie w treść przeze mnie napisana na
          temat
          >
          > relacji mojego męża i tej dziewczyny. Jestem jak najbardziej zwolenniczką
          > przyjaźni damsko-meskich z naciskiem na słowo PRZYJAŹNI. Świadczyc może o tym
          > przyjaźń mojego męża z pewną kobieta, którą sama bardzo lubię i nie mam nic
          > przeciwko ich wspólnym wypadom na mecze itd. Znajomość mojego męża z
          koleżanka
          > z pracy też nie stanowi dla mnie problemu, chodzi mi tylko o tę konkretna
          osobę
          >
          > i o te konkretne relacje, które są między nimi....Martwię się, bo wydaje mi
          sie
          >
          > że ta dziewczyna otumaniła w jakiś sposób mojego męża, i on dziwnie sie
          > zachowuje. Jest nią zafascynowany. Wszystko co ona powie, zrobi, pomysli,
          lubi
          > itd. jest wspaniałe,nie podlega żadnej krytyce. Znam ta dzieczynę i
          > wielokrotnie słyszałam ich rozmowy - ona naprawde niewiele do nich wnosi, po
          > prostu jest miła do bólu i ze wszystkim sie zgadza. Nie wiem na czym polega
          jej
          >
          > czar, jest piekna, owszem, ale czy to wystarczy? Mój mąż jest nią otumaniony.
          > Przeczytałam to co napisałam o niej wcześniej - masz rację, nie powinnam jej
          > tak opisywać, nie było to miłe z mojej strony. Chyba chciałam jej dogryźć,
          > chociaz wcale tak o niej nie myślę. To nie ona stanowi źródło mojego
          niepokoju,
          >
          > tylko zachowanie mojego męża, ona go nie prowokuje. Dlatego to takie trudne,
          bo
          >
          > żeby odzyskac męża, musze walczyc nie z inna kobietą, a z nim samym.
          > Pozdrawiam
          > P.S. A z męzem już rozmawiałam, niestety bez skutku - on mówi że przesadzam,
          że
          >
          > jestem po prostu głupio zazdrosna, bo to przeciez tylko przyjaźń... Szkoda
          > tylko że mnie rani, ta ich przyjaźń...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka