Dodaj do ulubionych

Co zrobić w tej sytuacji?

26.11.13, 23:59
Witajcie Drodzy Mężczyźni (i nie tylko). Zdecydowałam się założyć ten wątek z nadzieją na porady. Postaram się w skrócie nakreślić w czym rzecz. Mam 27 lat, on 30. Poznaliśmy się ponad rok temu i zakochaliśmy się w sobie. Choć miała to być sytuacja tylko tymczasowa obecnie nadal jest to jednak związek na odległość(widujemy się co 2 tyg na weekend lub kilka dni, lub co miesiąc na tydzień, 2- tygodniowy urlop latem, zimą zjeżdża na miesięczny urlop itd.). On pochodzi z mojego miasta, ale od kilku lat przebywa za granicą(ok. 250 km ode mnie). Od początku wciąż powtarzał, że chce wrócić do pl. Musiałby najpierw znaleźć odpowiednią pracę, co nie jest proste bo ma tutaj stare długi (których nie zamierza spłacać). W każdym razie komornik zaraz by mu zajął część wypłaty, więc na umowie musiałaby widnieć najniższa krajowa... Mówił też że traktuje poważnie nasz związek, kocha mnie, chciałby żebyśmy razem zamieszkali itd. Pracy szukał, bywał na rozmowach. Ale nie znalazł nic co by mu odpowiadało. Zniechęcił się i jakieś 1,5 miesiąca temu powiedział, że na chwilę obecną nie wróci tutaj, bo nie ma tu odpowiedniej pracy i nie ma też własnego mieszkania, na które chce odłożyć. Nie chce też żebym ja wyjechała do niego, ponieważ w tym kraju(Czechy) nie zamierza się osiedlać na stałe. Pozostała nam, więc opcja wyjazdu gdzieś bardziej na zachód. Ja nie mam nic przeciwko, chętnie bym wyjechała. Jednak mówi, że musiałaby się trafić odpowiednia okazja żeby wyjechał stamtąd, bo bądź co bądź ma tam w miarę dobrą pracę i nie rzuci jej dla czegoś niepewnego. Najchętniej pojechałby w sprawdzone miejsce gdzie jest już ktoś znajomy. Odkąd powiedział że nie będzie już szukał pracy w Polsce sytuacja między nami zrobiła się trochę napięta. Tzn. ja nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Nie mogę od niego wymagać żeby rzucił wszystko i wrócił tutaj do jakiejś kiepskiej pracy żebyśmy mogli być razem. Ale przestałam czuć się pewnie, nie mogę tak żyć - wciąż osobno. Potrzebuję przynajmniej jakichś no nie wiem czynów, którymi by mi okazał że mu naprawdę zależy i że mam na co/kogo czekać. Rok czekałam na jego powrót do Polski, po czym dowiaduję się że on nie wraca. Więc na co ja teraz czekam? On się już denerwuje gdy ja o tym wszystkim mówię, bo sam jak to określił jest w kropce i nie widzi dobrego rozwiązania na chwilę obecną. Napisałam trochę chaotycznie, ale może coś zrozumiecie z tego. Co o tym myślicie? Jest jakieś rozwiązanie?
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 00:16
      midnightlady napisał(a):

      > Odkąd powiedział że nie bę
      > dzie już szukał pracy w Polsce sytuacja między nami zrobiła się trochę napięta.
      > Tzn. ja nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Nie mogę od niego wymagać żeby
      > rzucił wszystko i wrócił tutaj do jakiejś kiepskiej pracy żebyśmy mogli być ra
      > zem. Ale przestałam czuć się pewnie, nie mogę tak żyć - wciąż osobno. Potrzebuj
      > ę przynajmniej jakichś no nie wiem czynów, którymi by mi okazał że mu naprawdę
      > zależy i że mam na co/kogo czekać. Rok czekałam na jego powrót do Polski, po cz
      > ym dowiaduję się że on nie wraca. Więc na co ja teraz czekam?
      > Co o tym myślicie? Jest jakieś rozwiązanie?


      Myślę, że potrzebna jest wojna... tylu się chłopcow teraz rodzi.....napadniemu na Niemcy i Rosję.... jak Czechy podskoczą to też na nich...Słowacja ma ładne Tatry...... tak dla odmiany....nie pamiętam aby Polska napadała na kogokolwiek..... to powinno uratować Wasz związek.....jaką grupę wojskową ma Twój?
      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 00:45
        heh no popatrz nie pomyślałam o takim rozwiązaniu :P Wojsko go ominęło gdyż był wtedy "jedynym żywicielem rodziny", ale pewnie byłby zdolny w razie czego ;)
        I słusznie zauważyłeś, że tylu chłopców... a gdzie Ci mężczyźni?
      • marz12ka Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 08:53
        daj sobie spokuj z tym kolesiem który nie chce brać odpowiedzialności ani za Ciebie ani za Twoje dziecko bo jak zamieszkacie razem to już jestescie rodziną a tak to fruwa sobie samotnie jak wolny ptaszek , gdyby mu zalezało to nalegał by na wspólne zamieszkanie czy to w Czechach czy gdzie indziej....ale on kręci bo tam napewno ma kobiete a Ty jesteś tylko taką odskocznią, dla własnego dobra i dziecka nie pakuj sie w związek bez przyszłości z człowiekiem któremy nic w tym życiu nie pasuje .
        • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 17:11
          Masz sporo racji w tym co piszesz. W zasadzie on proponował wspólne mieszkanie przynajmniej na te dni kiedy przyjeżdża do pl i w sumie trochę pomieszkuje u mnie skoro na razie nie mamy innej możliwości. Ale fakt, powiedziałam mu ostatnio że mam już dość takiej tylko zabawy w związek...
          • badebek Re: Co zrobić w tej sytuacji? 21.12.13, 17:28
            Na pewno nikogo nie ma w tych Czechach? Bo tak to wygląda.
    • engine8 Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 01:41
      "sam jak to określił jest w kropce i nie widzi dobrego rozwiązania na chwilę obecną."

      A Ty widzisz? Nachwile obecne i na najblizszy rok czy dwa?
      Jesli oboje nie widziecie tzn nie potraficie wspolnie rozwiazywac powaznych problemow ....a to niestety jest zycie.
      Czytajc zauwazylem cos co by mnie zastanowilo:
      "- Musiałby najpierw znaleźć odpowiednią pracę, co nie jest proste bo ma tutaj stare długi (których nie zamierza spłacać). W każdym razie komornik zaraz by mu zajął część wypłaty, więc na umowie musiałaby widnieć najniższa krajowa.."

      Pytanie: Chcesz zaczynac od konfliktu z prawem.... Nie mowie juz o moralnosci ze dlugi nalezy splacac"

      "- Pracy szukał, bywał na rozmowach. Ale nie znalazł nic co by mu odpowiadało. Zniechęcił się i jakieś 1,5 miesiąca temu powiedział, że na chwilę obecną nie wróci tutaj, bo nie ma tu odpowiedniej pracy i nie ma też własnego mieszkania, na które chce odłożyć. "

      Jakos to nie pasuje z tym ze nie moze ani pracowac ani posiadac bo komornik zabierze...

      "Nie chce też żebym ja wyjechała do niego, ponieważ w tym kraju(Czechy) nie zamierza się osiedlać na stałe. Pozostała nam, więc opcja wyjazdu gdzieś bardziej na zachód."

      Ja tu "czuje swad"... dlaczego nie byc razem i zobaczyc co bedzie dalej ... wydaje mi sie tam ma kogos i nie chce Ciebie w okolicy... najwyzej gdzies z dala od tego gdzie jest - ale nic w tym kierunku nie robi? Moze nie chce i ma ku temu powody.

      Mlody czlowiek nie moze byc sam bez seksu na tak dlugo...(kobieta pewnie podobnie)
      A nawe jesli nie to chcesz sie dowiedziec za kilka lat ze z tego nic nie bedzie?

      Podsumowanie... chyba powinnas rozwazyc operacje czy tez amputacje. Bedzie bolalo ale zagoi sie. W przeciwnym wypadku skazujesz sie na to co masz na nastene lata.
      Czlowiek w konflikcie z prawem, nie potrafi podejmowac decyzji, kreci i nie chce ciebie blisko teraz oraz nie rokuje nadziei na przyszlosc...

      Co jeszcze chcesz ???
      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 02:36
        Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Właśnie tego się bałam że obiektywna ocena wyjdzie mało rokująca na przyszłość.
        Czy ja widzę rozwiązanie? Widzę 4 do wyboru włącznie z rozstaniem. Ale dla niego każde jest opatrzone wieloma "nie/na razie nie bo coś tam..."i jego argumenty są niby sensowne a rozstać też się nie chce, bo kocha itd. Poza tym ostatnio nawet powiedział, że ludzie tak żyją(w sensie na odległość) przez wiele lat czy całe życie i dają radę. Cóż ja nie daje tak rady. Ale czy mam prawo postawić mu ultimatum np że albo do pół roku podejmie jakąś konkretną, męską decyzję co dalej albo niech sobie dalej tak żyje ale beze mnie? Faceci przecież nie lubią czuć presji...
        Też nie podobają mi się te długi i niespłacanie ich. Wzięły się stąd że miał kiedyś firmę, gdy przyszedł kryzys zaczął ją ratować kredytami ale i tak wszystko się posypało a kredyty zostały.
        Właśnie z tym mieszkaniem masz rację, nie wiem czemu wcześniej o tym nie pomyślałam. Skoro on za granicą chce odłożyć na mieszkanie w Polsce to komornik by mu je zabrał na poczet tych długów. Ale może nie byłoby na niego... Poza tym czeka na mieszkanie z tbs, czyli nie byłby tak do końca właścicielem akurat tego mieszkania o ile się go doczeka.
        Myślę, że nie ma tam ani nigdzie nikogo innego. Spędziłam u niego 3 weekendy i jakoś specjalnie mnie nie ukrywał itd ;) Poza tym coś bym zauważyła na pewno typu dziwne telefony czy smsy czy cokolwiek. A nie widzi sensu żebym ja tam wyjeżdżała w celu osiedlenia się, bo on czeka tylko na dobrą okazję żeby się wyrwać już stamtąd. I jak dotąd miało to być wyrwanie się do Polski.
      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 30.11.13, 16:15
        Miałam jeszcze nadzieję, że jakoś to rozwiążemy ale zdecydowałam się na wspomnianą przez Ciebie amputacje i boli... cholernie boli
    • engine8 Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 01:50
      A jak juz jestes tak zakochana ze nie na rady to skoro piszesz:

      "Pozostała nam, więc opcja wyjazdu gdzieś bardziej na zachód. Ja nie mam nic przeciwko, chętnie bym wyjechała. Jednak mówi, że musiałaby się trafić odpowiednia okazja żeby wyjechał stamtąd, bo bądź co bądź ma tam w miarę dobrą pracę i nie rzuci jej dla czegoś niepewnego. Najchętniej pojechałby w sprawdzone miejsce gdzie jest już ktoś znajomy."

      To wyjedz Ty na zachod, usamodzielnij sie i wtedy on bedzie mila kogos znajomego a Ty opcje aby go przyjac (albo nie)... Gwarantuje ci ze jak to zrobisz to nie bedziesz juz miec problemu z ocena charakterow i podejmowaniem odwaznych decyzji...
      Chyba ze Ty jedynie mozesz pelnic role drugich skrzypiec i byc na utrzymaniu ....
      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 02:45
        To jest dobry pomysł i gdybym mogła chętnie bym go zrealizowała już dużo wcześniej. Jednak nie mogę, mam kilkuletnie dziecko(jestem 4lata po rozwodzie). I sama z dzieckiem nie dałabym rady, a zostawić go tutaj na jakiś czas aż bym się ogarnęła ze wszystkim za granicą też nie mogę bo by się chyba zapłakał.
        I nie, nie zamierzam być na czyimś utrzymaniu.
        • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 13:33
          A może to Ty bardziej się zaangażowałaś? Może szukasz argumentów, aby wytłumaczyć sobie jego zachowanie? Jesli facet ucieka przed długami to chyba jest zwyczajnym lawirantem i w codziennym życiu też tak będzie robił. Nie osądzam go, ale dziwi mnie, że pasuje mu związek z doskoku - uprzedzam, nie, nie musi tak żyć, chce.
          Może tylko tak to napisałaś, a może tak jest - jesteś uległa i spolegliwa, odkąd go masz nie masz samodzielnego pomysłu na siebie? Jakie są jego relacje z Twoim dzieckiem i Twoją rodziną? Jak wyglądają Wasze kwestie finansowe na chwilę obecną?
          • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 17:39
            Dotąd myślałam że jesteśmy tak samo zaangażowani i widziałam po nim, że coś robi żeby wrócić. Właściwie nie pasuje mu związek z doskoku, chciałby żebyśmy byli normalnie razem ale w chwili obecnej nie widzi dobrego rozwiązania żeby tak się stało. Albo tylko mówi że chciałby, bo sama zaczęłam mieć wątpliwości odkąd widzę że już tu nie szuka pracy. Ale widzę, że też to wszystko przeżywa. Może jemu jest potrzebny jakiś "zimny prysznic" żeby podjął konkretną decyzję, zamiast tak trwać w zawieszeniu. Może rzeczywiście jestem zbyt spolegliwa a powinnam zażądać zmiany inaczej odejdę? Podobno ma zaproszenie na lato od kolegi w irlandii żeby mógł się tam rozejrzeć i zorientować co i jak. Ale wiadomo to jeszcze nic pewnego.
            Relacje z moim synkiem ma dobre, lubią się. Kupuje mu jakieś drobne prezenty, czasem się bawią razem czy grają, uczył go jeździć na rowerze, wyjechaliśmy w trójkę nad morze latem itd. Z moją rodziną się zapoznał, ale jakichś bliższych relacji z nimi nie ma, nie chodzimy do moich rodziców na herbatki, obiadki itd. częstszy kontakt ja mam z jego rodziną niż on z moją. Pytasz o kwestie finansowe w jakim sensie?
            • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 19:41
              Pytam jaki wpływ na Twoje życie tu mają jego lepsze zarobki tam.
              • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 21:36
                Akurat na moje życie tutaj nie mają żadnego wpływu, albo może znikomy. Natomiast zarabiając tam odkłada(powoli) na to wymarzone mieszkanie
                • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 21:44
                  Widziałaś te oszczędności? Bardzo mu ufasz.
                  • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 21:54
                    nie widziałam ich ale nie sądzę by robił problem gdybym chciała zobaczyć. Mówił mniej więcej rok temu ile jest i mówił ile jest teraz - więcej. Jednak wciąż nie jest to nawet połowa kwoty jaką chce uzbierać
                    • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 23:29
                      Jaka to kwota i na jakie mieszkanie, gdzie.
                      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 28.11.13, 00:01
                        miałoby to być w miarę przyzwoite mieszkanie w mieście liczącym około 110 tys mieszkańców, czyli mowa o jego mieście rodzinnym. Kwota jaką ma to może jakaś 1/3 całości
                        • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 28.11.13, 00:26
                          A długi? A wyjazd do Irlandii, Wy naprawdę jako związek wisicie w powietrzu - świadomość tego nie ma dla Was znaczenia?
                          • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 28.11.13, 00:50
                            Dla mnie ma znaczenie, chcę to wszystko jakoś poukładać ale już nie wiem w jaki sposób z nim o tym rozmawiać żeby było dobrze. On się już denerwuje gdy poruszam te tematy, bo myśli że ja go obwiniam o to, że nie tak miał wyglądać nasz związek. Bo nie tak miał wyglądać: miał wrócić jak najszybciej do pl i mieliśmy zamieszkać razem(na początek u mnie lub nawet coś wynająć poki nie dostaniemy tbs-a). Albo mówi, że ostatnio ciągle marudzę i próbuje wtedy ograniczać kontakt ze mną, żeby nie wałkować wciąż tego samego. A ja wałkuję licząc, że usłyszę jakieś konkrety, konkretny plan, cel. Zachowuje się trochę jak koń z klapkami na oczach, bo nie bierze pod uwagę innych możliwych rozwiązań tylko to co on sobie ubzdurał. Czyli na razie nie może zmienić nic, bo to to i to... ehh
                            Wyjazd do Irlandii jest zaproszeniem od kolegi na wizytę, żeby mógł sie na miejscu rozejrzeć jak tam wygląda z pracą i w ogóle
                            • bombalska Re: Co zrobić w tej sytuacji? 20.12.13, 14:54
                              Zachowuje się trochę jak koń z klapkami na
                              > oczach, bo nie bierze pod uwagę innych możliwych rozwiązań tylko to co on sobie
                              > ubzdurał. Czyli na razie nie może zmienić nic, bo to to i to... ehh

                              On bierze pod uwage tylko te rozwiazania, ktore jemu pasuja, a nie Wam.
                              Zwiazek na odleglosc ma to do siebie, ze studzi emocje. Mysle, ze gdyby on zniknal z Twojego zycia, to nawet za bardzo bys tego nie odczula. Poki co zyjesz nadzieja, ze... no wlasnie, ze co? Moze te marzenia to tylko Twoje wyobrazenie? On Cie trzyma wyraznie na dystans. Ma jakis w tym cel. Jezeli nie planuje wspolnego zycia z Toba, to jedyny interes jaki widze, zeby kontynuowac znajomosc z Toba, to taki, ze u Ciebie ma mete jak jest w Polsce i zapewne seks. Czyli najnormalniej w swiecie Cie wykorzystuje. W Czechach tez moze miec panne, moze w innym miescie i dzwoni do niej z innej komorki. Jak masz do niego przyjechac, to on tamtej oswiadcza, ze wyjezdza do Polski.
                              Zrob sobie bilans co Ty masz dla siebie i swojego dziecka w tej sytuacji. Nie opieraj sie na ułudzie i planach palcem po wodzie. Moze wiecej zyskasz, gdy zapoznasz jakas inna samotna matke, z ktora wzajemnie bedziecie sobie mogly pomoc.
    • nie.mam.20 oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 04:12
      Ojczyzny i zyjcie dlugi bardzo szczesliwie.
      Z pewnoscia Cie bardzo kocha, tez.
      Planujecie dzieci?
      • midnightlady Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 18:41
        Czyli według Ciebie skoro przez rok nadal nie zrobił wszystkiego co się da aby skończyć z życiem na odległość jest równoznaczne z tym, że nie kocha i mu nie zależy?
        • sibeliuss Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 19:42
          Każdy jest inny, ale ja jak kocham to chcę być blisko, nawet za mniejsze zarobki.
          • midnightlady Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 21:33
            Jestem tego samego zdania i dlatego po roku spotykania sie uważam, że najwyższa pora coś z tym zrobić. Albo dalej iść wspólnie razem albo osobno
            • sibeliuss Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 21:45
              Masz dziecko i nie trzeba Ci pisać, że to ono jest najważniejsze.
              • midnightlady Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 21:59
                Oczywiście, że tak nikt nie podaje tego w wątpliwość. Wciąż myślę o dziecku i o tym co jest dla niego dobre
        • nie.mam.20 Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 21:01
          uwazam, ze facet uciekajacy przed dlugami z kraju, nie majacy zamiaru tego zalatwic, nie jest dobrym kandydatem na partnera. Kiedys Ciebie moze tak potraktowac.
          Jak pisalem, daj mu kase, niech to splaci. Wroci do Polski i do Ciebie.
          Oby.
          • midnightlady Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 27.11.13, 21:43
            Prawda, to daje trochę do myślenia. Muszę z nim jeszcze raz dokładniej porozmawiać na temat długów i ich ewentualnego spłacania, bo dotąd nie chciał powiedzieć o jakiej kwocie w ogóle mówimy
            • bombalska Re: oddaj mu swoje oszczednosci, niech wraca do 20.12.13, 14:56
              Przypadkiem nie zalega z alimentami?
    • facettt Co mysliny ? 27.11.13, 18:42
      Nyslimy, ze jak oboje dorosniecie, to znajdziecie sami jakies rozwiazanie, bo poki, co to obustronna dziecinada.
      • midnightlady Re: Co mysliny ? 27.11.13, 21:37
        Coś w tym jest. Jednak ja po prostu chcę normalnego związku a nie na odległość czy to dziecinada z mojej strony?
        • facettt dalej dziecinada. 30.11.13, 14:23
          midnightlady napisał(a):
          > Coś w tym jest. Jednak ja po prostu chcę normalnego związku a nie na odległość
          > czy to dziecinada z mojej strony?


          dalej dziecinada.
          dziecinada jest niezauwazanie faktu, ze ow Pan tego nie chce.

          swoja droga ja tez lubilem takie uklady.
          wpasc do baby raz na dwa tygodnie, a potem miec od niej swiety spokoj.
          rok mi sie to udawalo, ale w koncu sie wqoo*wila.
          • midnightlady Re: dalej dziecinada. 30.11.13, 16:07
            heh niestety masz rację, choć ów Pan wczoraj przyznał że na początku bardzo chciał wrócić i zamieszkać razem itd ale w zderzeniu z polskimi realiami się zniechęcił do powrotu a potem przyzwyczaił się do tego, że trochę jest sam a trochę ze mną. I stwierdził, że na razie mu to odpowiada... Ale dla niego to jest poważny związek i mnie kocha i w ogóle... (ehh masakra). Wygląda na to, że się rozstaliśmy choć żadne z nas tego nie powiedziało.
            • bombalska Re: dalej dziecinada. 20.12.13, 14:58
              Wygląda na to, że się rozs
              > taliśmy choć żadne z nas tego nie powiedziało.

              Spojrzmy prawdzie w oczy. Takie bycie ze soba, to nie jest bycie ze soba. Rownie dobrze mozesz miec wirtualnego faceta w internecie.
    • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 21:49
      Właściwie wątek powstał, ponieważ przygotowuję się do ostatecznej rozmowy z nim na temat naszej sytuacji i jej zmiany. Wcześniej chciałam poznać obiektywne opinie w tej kwestii. Dzięki za wszystkie odpowiedzi, otworzyliście mi oczy na niektóre sprawy
      • sibeliuss Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 23:30
        Daj znać do dała rozmowa.
        • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 27.11.13, 23:52
          z tą rozmową wstrzymam się do połowy grudnia, wtedy przyjedzie na miesięczny zimowy urlop
        • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 29.11.13, 00:00
          Jednak jutro przyjeżdża na weekend, bo ma sprawy do załatwienia. Jeśli będzie czas to rozmówię się z nim teraz, ale mam weekend pracujący więc może być ciężko z tą rozmową
    • man_sapiens Re: Co zrobić w tej sytuacji? 28.11.13, 22:00
      Nie wiem czemu ale mi się to nie podoba. Qrcze, jak się kogoś kocha, to te paręset złotych więcej czy mnie nie gra roli. Myślę, ze raczej facet coś kręci (pesymistyczne założenie, najbardziej pesymistyczne - jakaś Czeszka) albo (bardziej optymistycznie) z jakiegoś powodu boi się być z tobą na stałe. Może boi się zmiany życia na walizkach na życie domowe - z żoną/partnerką i dzieckiem? Już najbardziej nie rozumiem tego, że nie możesz żyć razem z nim w tej Czechii bo on tam nie chce być na stałe. No to co za problem? Pojedziesz tam na rok - dwa - trzy i wrócicie na ojczyzny łono.
      Coś jest nie tak. Odkładanie na mieszkanie (Sibelius słusznie jest tu podejrzliwy) ważniejsze od ciebie?
      • midnightlady Re: Co zrobić w tej sytuacji? 28.11.13, 23:56
        Też mi się to nie podoba, kilka miesięcy wstecz miał trochę inne podejście a teraz jakby jego zapał do prawdziwego bycia razem zmalał. Może się odkochuje... ale w takim razie powinien się określić i nie tracić mojego i swojego czasu. Jednak mówi, że kocha i zależy mu byśmy byli razem i poniekąd tak się zachowuje. Może być że się trochę boi takiej zmiany na życie domowe i bądź co bądź odpowiedzialności.
        Najbardziej pesymistyczne założenie odpada, bo znam jego zdanie na temat zdrady a poza tym jestem czujna, więc jak już wcześniej pisałam coś bym na pewno zauważyła.
        Problem z życiem w czechach może być taki, że on ma tam w miarę dobre warunki pracy i płacy w porównaniu do tych w naszym mieście(choć na zachodzie na pewno lepiej by zarobił), ale ja musiałabym nauczyć sie języka, znaleźć pracę(raczej kokosów bym tam nie zarobiła) i do tego trzeba by było wynająć dla nas mieszkanie. Poza tym mój synek idzie za rok do szkoły, więc jechać tam by te parę lat się tam pouczył, a kiedy się już zaklimatyzuje znów zmieniać miejsce zamieszkania... trochę nie bardzo. Ale będę z nim jeszcze rozmawiać na temat Pragi skoro tak trudno mu się zdobyć na zmianę pracy.
        • dagmara3711 Re: Co zrobić w tej sytuacji? 29.11.13, 13:57
          Dziewczyno!!!! masz dziecko i to ono powinno być dla Ciebie najwazniejsze i szukaj takiego faceta który zapewni Ci bezpieczeństwo i powaznie pomyśli o wspólnym zyciu i nie bedzie miał długów !
          • facettt a nie sadzisz ? 30.11.13, 15:16
            a nie sadzisz, ze gdgdyby byl jakis-taki pod reka, to juz dawno by sie kolo niego zakrecila ?

            tymczasem na bezrybiu i rak ryba.
            • midnightlady Re: a nie sadzisz ? 30.11.13, 16:11
              Bez przesady, nie jest tak że nie mam wyboru ale to w nim akurat się zakochałam i cóż... stwarzał inne pozory. Miłość jest ślepa
    • genderless bezpruderyjne Czeszki 21.12.13, 09:20
      midnightlady napisał(a):

      > Nie chce też żebym ja wyjechała do niego, ponieważ w tym kraju(Czechy) nie
      > zamierza się osiedlać na stałe.

      Widzie, ze potrzebne ci jest tlumaczenie miedzykulturowe.

      Ja powyzsze przetlumaczylbym tak, ze jakas czeska mezatka ma na boku twojego 30-latka. Oczywiscie gdy ty tam przyjedziesz to nie bedzie przeszkoda aby ona realizowala swoje zachcianki. W koncu ona jest w stalym zwiazku przez caly czas swych bara-bara z 30-latkiem. Ty ewentualnie mozesz byc do trojkacika. Zaby zycie mialo smaczek raz dziewczynka raz chlopaczek.

      Twoj 30-latek nie ma odwagi (desperacji) przetlumaczyc ci tego w twarz. Mnie przynajmniej sie wydaje jak bys zareagowala. Ja w najgorszym przypadku moge nie wlaczyc komputera.

      Teraz gdy znasz sytuacje zastanow sie jakie swe fantazje jestes gotowa zaspokoic. Mozesz to tez skonsultowac z twoim zaprzyjaznionym kolkiem rozancowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka