midnightlady
26.11.13, 23:59
Witajcie Drodzy Mężczyźni (i nie tylko). Zdecydowałam się założyć ten wątek z nadzieją na porady. Postaram się w skrócie nakreślić w czym rzecz. Mam 27 lat, on 30. Poznaliśmy się ponad rok temu i zakochaliśmy się w sobie. Choć miała to być sytuacja tylko tymczasowa obecnie nadal jest to jednak związek na odległość(widujemy się co 2 tyg na weekend lub kilka dni, lub co miesiąc na tydzień, 2- tygodniowy urlop latem, zimą zjeżdża na miesięczny urlop itd.). On pochodzi z mojego miasta, ale od kilku lat przebywa za granicą(ok. 250 km ode mnie). Od początku wciąż powtarzał, że chce wrócić do pl. Musiałby najpierw znaleźć odpowiednią pracę, co nie jest proste bo ma tutaj stare długi (których nie zamierza spłacać). W każdym razie komornik zaraz by mu zajął część wypłaty, więc na umowie musiałaby widnieć najniższa krajowa... Mówił też że traktuje poważnie nasz związek, kocha mnie, chciałby żebyśmy razem zamieszkali itd. Pracy szukał, bywał na rozmowach. Ale nie znalazł nic co by mu odpowiadało. Zniechęcił się i jakieś 1,5 miesiąca temu powiedział, że na chwilę obecną nie wróci tutaj, bo nie ma tu odpowiedniej pracy i nie ma też własnego mieszkania, na które chce odłożyć. Nie chce też żebym ja wyjechała do niego, ponieważ w tym kraju(Czechy) nie zamierza się osiedlać na stałe. Pozostała nam, więc opcja wyjazdu gdzieś bardziej na zachód. Ja nie mam nic przeciwko, chętnie bym wyjechała. Jednak mówi, że musiałaby się trafić odpowiednia okazja żeby wyjechał stamtąd, bo bądź co bądź ma tam w miarę dobrą pracę i nie rzuci jej dla czegoś niepewnego. Najchętniej pojechałby w sprawdzone miejsce gdzie jest już ktoś znajomy. Odkąd powiedział że nie będzie już szukał pracy w Polsce sytuacja między nami zrobiła się trochę napięta. Tzn. ja nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Nie mogę od niego wymagać żeby rzucił wszystko i wrócił tutaj do jakiejś kiepskiej pracy żebyśmy mogli być razem. Ale przestałam czuć się pewnie, nie mogę tak żyć - wciąż osobno. Potrzebuję przynajmniej jakichś no nie wiem czynów, którymi by mi okazał że mu naprawdę zależy i że mam na co/kogo czekać. Rok czekałam na jego powrót do Polski, po czym dowiaduję się że on nie wraca. Więc na co ja teraz czekam? On się już denerwuje gdy ja o tym wszystkim mówię, bo sam jak to określił jest w kropce i nie widzi dobrego rozwiązania na chwilę obecną. Napisałam trochę chaotycznie, ale może coś zrozumiecie z tego. Co o tym myślicie? Jest jakieś rozwiązanie?