paliniotrofe
06.10.14, 17:25
Jak uważacie, czy utrzymywanie kontaktu z byłym jest OK?
Czy utrzymujecie kontakt ze swoimi byłymi będąc w nowych związkach?
I nie chodzi mi o kontakt typu urodzinowe czy świąteczne życzenia.
Chodzi mi o kontakt telefoniczny, smsowy, spotkania (bardzo rzadkie ale jednak).
Kontakt w czasie trwania nowego związku, kiedy ta druga osoba nie jest z tego zadowolona.
Mój partner bardzo mnie kocha, ale utrzymuje kontakt ze swoją byłą, kiedyś byli zaręczeni. To on ją zostawił. Mówił, że się wypalił, że już nie kocha. Ze mną związał się 3 miesiące później. Jesteśmy razem 5 lat. Ona też z kimś jest. Mieszkają prawie 400 km od siebie (tzn mój chłopak i ona). Ale mimo moich sprzeciwów piszą do siebie. Tzn ona głównie pisze i dzwoni. Pyta co u niego itp. On jej odpisuje, odbiera. Czasami wpadają na pomysl spotkania (mniej więcej raz na rok).
Na początku mi to nie przeszkadzało, ale ona jest kompletnie pozbawiona taktu. Np kiedyś potrafiła dzwonić o 23.00 czy pisać o 2 w nocy do niego wiedząc, że ze mną mieszka i jest w tej chwili przy mnie. Zwrócił jej uwagę, ale kontakt nadal jest. Potem pisała co chwilę - np dzień przed naszym wyjazdem na wakacje napisała co u niego i jak napisał, że lecimy za granicę zażyczyła sobie pocztówki. 5 dni później - po naszym powrocie, jeszcze dobrze walizki nie rozpakowaliśmy, ona już pisała, czy on już jest w Polsce. Wtedy za jego zgodą odpisałam jej z jego telefonu. Jako ja, a nie on, i bardzo kulturalnie, dałam jej do zrozumienia, że nie życzymy sobie tak częstych smsów i telefonów.
Ale to się nadal ciągnie. Ostatnio przez przypadek dowiedziałam się, że będąc w rodzinnym domu umawiał się z nią na spotkanie, do którego nie doszło. Uważa, że nic złego nie zrobił bo nie ma nic na sumieniu, i nie mówil nic bo wiedział, że będę krzyczeć. A kiedy zażądałam urwania kontaktów powiedział, że to niekulturalne nie odpisać na smsa i on tak nie potrafi. I że on do niej nie pisze sam, tylko ona ciągle utrwala ten kontakt.
Według niego nie ma nic złego w tym, że czasami ze sobą rozmawiają czy piszą (faktycznie to teraz jest rzadkie). Według mnie to niezdrowe aby po tylu latach mieć ze sobą taki kontakt. Życzenia urodzinowo świąteczne bym przetrawiła.
No i zastanawiam się, czy to ja mam jakaś chorobę psychiczną (on twierdzi że przesadzam, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma), czy może faktycznie taki kontakt nie jest wskazany i potrzebny?
Jak uważacie?
Ja mu cały czas mówię, że każde powinno pójść swoją drogą. Każde ma nowy szczęśliwy związek.
Od razu dodam, że na pewno mnie nie zdradza i na pewno mnie kocha - naprawdę jest nam cudownie razem, ale jak ona napisze to są kwasy. Na szczęście rzadko. Ale i tak bym chciała żeby tego kontaktu nie było