Dodaj do ulubionych

świąteczno-poświąteczny gryzący problem

08.04.15, 17:28
Usiłuję zrozumieć/zracjonalizować sobie pewną bardzo dla mnie przykrą sytuację, stąd moje pytanie z prośbą o odpowiedzi. Oczywiście pytanie jest skierowane do obu płci.
Co takiego musiałoby się wydarzyć, byście mieszkając w tym samym mieście co Wasi rodzice, nie tylko nie odwiedzili ich (chociaż rodzice się tego spodziewali), ale nawet nie zadzwonili do nich z życzeniami na święta?
Dzięki!
Obserwuj wątek
    • hansii Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 08.04.15, 17:35
      Nie ma prostych odpowiedzi...
      ale np. gdybysmy sie poklocili - to klamiemy, ze jedziemy na Swieta w gory...
      • sealive2 Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 08.04.15, 17:44
        Nie postapilabym tak w życiu. Chyba, że moi mnie wyparliby się, (nie mają powodu)wiec wtedy pewnie nie miałabym kontaktu:-)
        Smutne to co piszesz.
        • hansii Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 08.04.15, 17:58
          sealive2 napisała:
          > Nie postapilabym tak w życiu. Chyba, że moi mnie wyparliby się, (nie mają powod
          > u)wiec wtedy pewnie nie miałabym kontaktu:-)
          > Smutne to co piszesz.

          Nie wiem, co w tym smutnego...
          Z rodzicami nigdy tak nie mialem, ale moge sobie to wyobrazic... bo ze Slubna zdarzylo mi sie dwa dni nie odzywac, lub nawet na weekend wyjechac - gdy awantury osiagnely poziom sufitu.
    • mariuszg2 Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 08.04.15, 20:41
      rozczaro-wana napisała:

      > Oczywiście pytanie jest skierowane do
      > obu płci.
      > Co takiego musiałoby się wydarzyć,

      Odpowiadając na gryzące się pytanie - jako przedstawiciel pci w zaniku - może nieco stłumionym głosem - a raczej czciąnką - odpowiem, iż, gdyż, że - rodzice musieliby być tej samej pci...

      dziękuję za uniemożliwienie mi wypowiedzi...

      branoc...
    • corgan1 ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 08.04.15, 22:46
      tak przy okazji pytanie poza konkursem.

      Co by się musiało stać? Cóż... w wypadku mojego ojca - lata ciężkiej pracy nad sobą, której fundamentem było przekonananie, że "dzieci i ryby głosu nie mają" więc do pewnego wieku powiedzmy 25 lat "dziecko, które jeszcze ma mleko pod nosem" można gnoić że nic nie potrafi, publicznie poniżać np. wyśmiewając wady wymowy i choroby, szmacić, że do niczego się nie nadaje i ma "stulić pysk", ale potem powiedzieć "no synu jesteś już prawie dorosły i teraz idziemy na piwo porozmawiać o życiu, tu masz papierosa to sobie zapal jeśli jesteś prawdziwym mężczyzną". Przedprzedostatnim akordem przekonania, że z tym człowiekiem nie ma sensu utrzymywać kontaktów były jego tekst "no widzisz i nawet q..wa kieliszka od szampana trzymać nie umiesz". Przedostatnim akordem był tekst "że jak będę w jego wieku (40 lat) to będę jeździł na wózku inwalidzkim" (bo jestem takim neptykiem i łamagą). Ostatnim akordem było publiczne darcie mordy po wszystkich możliwych znajomych i rodzinie, że skoro matka ma depresję i się leczy (znaczy się chodzi do psychiatry więc jest nienormalna, normalni ludzie nie chodzą przecież do psychiatry) to "jeśli TO jeszcze raz się jej trafi to on ją zostawi".

      W sumie jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to spełnia jego życzenia, więc ojciec opuścił nas, a właściwie ten ziemski padół już 20 lat temu. Więc problem utrzymywania lub nieutrzymywania kontaktów się sam rozwiązał. Śmierć rozwiązuje wszystko jak to ktoś powiedział, ale gdyby żył a matka by nie żyła - nie utrzymywałbym kontaktów z tym człowiekiem.

      Na podobnej zasadzie działał brat mojego ojca, który robił to samo ze swoim synem, tyle że bardziej i więcej. Do tego dołączyła się moja ciotka/jego żona. Oboje pokazali czym jest bezinteresowny hejt zanim było to modne - on miał całą listę ludzi których nienawidzi i "by q..wa powystrzelał" a ona oprócz innych wyzwyała tez swoich synów od ch.jow i k.tasów jak np. nie chcieli robić tego co ona chciała. On publicznie rehotał, że najstarszy miał nocne erekcje (takie dowcipy się przy wódce opowiada, co nie?) a ona z tekstami "weź się q..wa za siebie" z nieustannym porównywaniem z innymi (ci inni to ci lepsi oczywiście), kiedy ten starszy nie mógł znaleść w połowie lat 90tych pracy. Ten młodszy to była "jego krew" w przeciwieństwie do tego starszego, o którym w pewnym momencie powiedział "szkoda że wtedy nie zdechł" nawiązując do bardzo cięzkiej operacji ratuującej życie, którą ten starszy przeszedł mając niecały rok życia.

      I znowu - jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to spełnia jego życzenia - czyli starszy uwierzył, że jest debilem i k..tasem skoro mu tam przez ostatnie 40 lat mówiono, więc nie pracuje, już się nie uczy i nie odzywa się do rodziców, choć go utrzymują. Powtarzam - nie odzywa się w ogóle choć mieszkają w tym samym domu, naprawdę ze sobą nie rozmawiają. Jego matka wystawia mu żarcie do pokoju bez słowa, on bez słowa do niej je zjada. Oni prawie z nikim nie utrzymują kontaktów, właściwie nikt ich nie odwiedza. Oni czasem gdzieś wychodzą, ale potwornie rzadko. Nie wiem jak tam wygląda Wielkanoc i Wigilia, ale jestem pewien, że nie spędzają przy 1 stole. Właściwie tego starszego nikt nie widział od 20 lat. Podejrzewam, że bym go nie poznał na ulicy. Starszy nie pije, nie pali, nie dziwczy się, nie ćpa. Czasem gdzieś wychodzi, ale nikt nie wie gdzie. Ich najbardziej zbulwersowały 2 rzeczy: to że on do OBCYCH ludzi jednak się odzywa i kiedy szukali pomocy psychologa który "miał coś z nim zrobić" a psycholog zaproponował terapię całej trójce. Ciotka wpadła niemal w szał drąc się, że on nie ma sobie nic do zarzucenia, bo dawała mu jeść, ubierała, prała ciuchy tylko "czasem hehehe nerwy ją ponoszą" itp.

      Trzeci przypadek jest dla mnie niezrozumiały o tyle, że gdybym ja zastał swojego ojca w łóżką ze swoją matką/swoją babką to na bank nie utrzymywałbym kontaktów z tym człowiekiem. Patologiczny przypadek z mojej dalekiej rodziny - po prostu babcia kochała swojego syna i uważała, że synowa do niczego się nie nadaje, więc babcia postanowiła wzwiąć sprawy w swopje ręce i zaspokoić synka seksualnie. Babcia mocno po menopauzie, "jak głowia siwieje to d..pa szaleje", dzieci z tego i tak by nie było więc ocokaman? No ale mojej dalekiej dalekiej kuzynce nie przeszkadzało to, ze tatuś i babcia są zboczeńcami, kuzynka nadal kocha tatusia, tęskni za nim i nadal kocha babcię i zostawia jej pod opiekę swoją córkę. Tatuś co prawda nie żyje, zapił się nieborak, no ale jak się chleje od 15 roku życia no to organizm w pewnym momencie ma prawo odmówić. W każdym razie fakt, że tatuś mojej dalekiej kuzynki zrujnował całej rodzinie życie, wszystko wyprzedawał na wódkę, prawie nie pracował, a seks z mamusią to taka tylko wisienka na torcie jakoś nie przeszkadzałby w utrzymywaniu kontaktów. Czego kompletnie nie rozumiem. Chyba każdy kto zastałby swojego męża/ojca w łóżku z własną matką miałby odruch wymiotny i zerwałby z tym kimś wszelkie kontakty? także a zwłaszcza na Wielkanoc i Wigilię...

      Dlatego jestem sobie spokojnie w stanie sobie wyobrazić, że ktoś może nie odezwać się do rodziców w Święta, jeśli nie miałby tym ludziom nic do powiedzenia. I pewnie nawzajem.
      • allerune Re: ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 09.04.15, 10:45
        wyrazy współczucia, faktycznie każdy powyższy przypadek daje solidne podstawy do ograniczenia kontaktów do minimum (zera?)

        nie wiem co robisz w życiu, ale spodzieawm się, że osiągnąłeś dużo więcej od swoich rodziców a i tak nie jesteś z tego do końca zadowolony... wpajany od dzieciństwa brak poczucia własnej wartości "ryje beret" strasznie
        • corgan1 Re: ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 09.04.15, 23:00
          > nie wiem co robisz w życiu, ale spodzieawm się, że osiągnąłeś dużo więcej od swoich
          > rodziców

          Daję radę. Nie dzięki rodzicom, ale pomimo nich. Po prostu tuż po maturze uciekłem z domu na studia i już więcej nie wróciłem i nie mieszkałem z nimi mimo nacisków - a to choroba matki, a to braku pieniędzy i oszczędności bo jak będe mieszkał w domu to nie będę musiał za nic płacić a mama będzie mi dawała jeść. Tyle, że jak mieszkałem w domu to słyszałem w domu, że "jestem sublokatorem i mam stulić pysk". :))

          > brak poczucia własnej wartości "ryje beret" strasznie

          Tak, ale daje się zwalczyć rozpoznając właściwie zagrożenia, sytuację i przeszłość.
          • allerune Re: ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 10.04.15, 10:37
            Mechanizmy są dwa, albo postępujesz w życiu tak jak chcieliby rodzice, albo na przekór nim. Rzadko zdarza się, żeby człowiek był zupełnie niezależny
          • wersja_robocza Re: ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 10.04.15, 11:46
            Korki, po Twoich wpisach można się było domyślać, ze różowo w Twoim domu nie było. Chodziłeś/chodzisz na terapię?
          • terazkasia Re: ciebie nie odwiedzono czy ty nie odwiedziłaś? 10.04.15, 19:17
            corgan1 napisał:
            > Daję radę. Nie dzięki rodzicom, ale pomimo nich.
            (...)
            > Tak, ale daje się zwalczyć rozpoznając właściwie zagrożenia, sytuację i przeszł
            > ość.

            Corgan, niesamowicie podziwiam takich ludzi jak Ty :)
    • lilith70 Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 10.04.15, 14:19
      Jeżeli rodzice są toksyczni, odcięłabym się.
    • piszczykowa Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 22.04.15, 15:28
      Nawet bez tak tragicznych przykładów jakie przytacza Corgan, bez żadnego wysiłku potrafię sobie wyobrazić, ze nie chce mi się gadać z ludźmi, z którymi nie mam o czym gadać.
    • asfo Re: świąteczno-poświąteczny gryzący problem 22.04.15, 16:10
      Jeśli jedna ze stron zrobiła coś nieakceptowalnego, może dojść do zerwania kontaktów nawet w rodzinie.

      Np. długotrwała przemoc emocjonalna, agresja w stosunku do innych bliskich osób (dziecko, mąż), jakieś poważne oszustwo skutkujące dla ciebie dużą stratą finansową lub problemami z prawem (lądujesz z komornikiem na karku na 20 lat albo z procesem z powodu czegoś co zrobili rodzice), molestowanie seksualne, alkoholizm (wyobraź sobie że idziesz na świąteczne śniadanie a twój teść wszczyna pijacką awanturę, rzyga na obrus i usypia pod stołem, wszystko na oczach małych wnuków), bycie przestępcą...

      Mogą to być też jakieś mniejsze sprawy kumulujące się z czasem, które dowodzą, że rodzice nie kochają, traktują z pogardą, stale wykazują egoizm itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka