13.02.05, 17:03
JEDWAB DUSZY

Nigdy
nie mówiłem z nią
ani o miłości
ani o śmierci

tylko ślepy smak
i niemy dotyk
biegały między nami
gdy pogrążeni w sobie
leżeliśmy blisko

muszę
zajrzeć do jej wnętrza
zobaczyć co nosi
w środku

gdy spała
z otwartymi ustami
zajrzałem
i co
i co
jak myślicie
co zobaczyłem

spodziewałem się
gałęzi
spodziewałem się
ptaka
spodziewałem się
domu
nad wodą wielką i cichą

a tam
na szklanej płycie
zobaczyłem parę
jedwabnych pończoch

mój Boże
kupię jej te pończochy
kupię

ale co zjawi się wtedy
na szklanej płycie
małej duszy

czy będzie to rzecz
której nie dotyka się
ani jednym palcem marzenia







PAN COGITO ROZMYŚLA O CIERPIENIU

Wszystkie próby oddalenia
tak zwanego kielicha goryczy -
przez refleksję
opętańczą akcję na rzecz bezdomnych kotów
głęboki odech
religię -
zawiodły

należy zgodzić się
pochylić łagodnie głowę
nie załamywać rąk
posługiwać się cierpieniem w miarę łagodnie
jak protezą
bęz ałszywego wstydu
ale także bez pychy

nie wywijać kikutem
nad głowami innych
nie stukac biała laską
w okna sytch

pić wyciąg gorzkich ziół
ale nie do dna
zostawiając przezornie
parę łyków na przyszłość

przyjąć
ale równocześnie
wyodrębnić w sobie
i jeśli to możliwe
stworzyć z materii cierpienia
rzecz albo osobę

grać
z nim
oczywiście
grać

bawić się z nim
bardzo ostrożnie
jak z chorym dzieckiem
wymuszając w końcu
głupimi sztuczkami
nikły uśmiech






ZE SZCZYTU SCHODÓW

Oczywiście
ci którzy stoją na szczycie schodów
oni wiedzą
oni wiedzą wszystko

co innego my
sprzątacze placów
zakładnicy lepszej przyszłości
którym ci ze szczytu schodów
ukazują się rzadko
zawsze z palcem na ustach

jesteśmy cierpliwi
żony nasze cerują niedzielną koszulę
rozmawiamy o racjach żywności
o piłce nożnej cenie butów
a w sobotę przechylamy głowę w tył
i pijemy

nie jesteśmy z tych
co zaciskają pięści
potrząsają łańcuchami
mówią i pytają
namiawiają do buntu
rozgorączkowani
wciąż mówią i pytają

oto ich bajka-
rzucimy się na schody
i zdobędziemy je szturmem
będą się toczyć po schodach
głowy tych którzy stali na szczycie
i wreście zobaczymy
co widać z tych wysokości
jaką przyszłość
jaką pustkę

nie pragniemy widoku
toczących się głów
wiemy jak łatwo odrastają głowy
i zawsze na szczycie zostaje
jeden alba trzech
a na dole aż czarno od mioteł i łopat

czasem nam się marzy
że ci ze szczytu schodów
zejdą nisko
to znaczy do nas
gdy nad gazetą żujemy chleb
i rzekną
-a teraz pomówmy
jak człowiek z człowiekiem
to nie jest prawda co wykrzykują afisze
prawdę nosimy w zaciśniętych ustach
okrutna jest i nazbyt ciężka
więc dżwigamy ją sami
nie jesteśmy szczęśliwi
chętnie zostalibyśmy
tutaj

to są oczywiście marzenia
mogą się spełnić
albo nie spełnić
więc dalej
będziemy uprawiali
nasz kwadrat ziemi
nasz kwadrat kamienia

z lekką głową
papierosem za uchem
i bez kropli nadziei w sercu

1957r.






DUSZA PANA COGITO

Dawniej
wiemy z historii
wychodziła z ciała
kiedy stawało serce

z ostatnim oddechem
oddalała się cicho
na łąki niebieskie

dusza Pana Cogito
zachowuje się inaczej

za życia opuszcza ciało
bez słowa porzegnania

miesiące lata bawi
na innych kontynentach
poza granicami Pana Cogito

trudno zdobyć jej adres
nie daje wieści o sobie

unika kontaktów
nie pisze listów

nikt nie wie kiedy wróci
może odeszła na zawsze

Pan Cogito usiłuje pokonać
niskie uczucie zazdrości

myśli o duszy dobrze
myśli o duszy z czułością

zapewne musi mieszkać
także w innych ciałach

dusz jest stanowczo za mało
jak na całą ludzkość

Pan Cogito godzi się z losem
nie ma innego wyjścia

stara się nawet mówić
-moja dusza moja-

myśli o duszy tkliwie
myśli o duszy z czułością

więc kiedy się zjawia
nieoczekanie
nie wita jej słowami
- dobrze że wróciłaś

patrzy tylko z ukosa
gdy siada przed lustrem
i czesze swoje włosy
splątane i siwe




TREN

Pamięci Matki

A teraz ma nad głową brązowe chmury korzeni
wysmukłą lilię soli na skroniach paciorki piasku
i płnie na dnie łodzi przez spienione mgławice

o milę dalej od nas tam gdzie rzeka zakręca
widoczna - niewidoczna - jak światło na fali
naprawde nie jest inna - opuszczon jak wszyscy
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio wierszyki czescII 13.02.05, 17:04
      PAN COGITO A DŁUGOWIECZNOŚĆ

      1
      Pan Cogito
      może być z siebie gumny

      przekroczył granicę życia
      wielu innych zwierząt

      gdy pszczoła-robotnica
      odchodzi na wieczny spoczynek
      Cogito - osesek
      cieszył się wybornym samopoczuciem

      kiedy okrutna śmierć
      zabiera mysz domową
      przebył szczęśliwie koklusz
      odkrył mowę i ogień

      jeśli wierzyć
      teologom ptaków
      dusza jaskółek
      ulatuje do raju
      po dziesięciu
      ziemskich wiosnach

      w tym wieku
      panicz Cogito
      studiował ze zmiennym szczęściem
      IV klasę szkoły powszechnej
      i zaczeły interesować go kobiety

      potem
      wygrał drugą wojnę światową
      (wątpliwe zwycięstwo)
      dokładnie kiedy koza
      wędruje do Walhalli kóz

      dokonał rzeczy nie lada
      wbrew paru dyktatorom
      przekroczył Rubikon półwiecza
      skrawiony
      ale żywy

      pokonał
      karpia
      aligatora
      kraba

      tezaz znajduje się
      między ostatecznym czasem
      węgorza
      i ostatecznym czasem
      słonia

      tu
      szczerze mówiąc
      wygasają ambicje
      Pana Cogito

      2
      wspólna trumna ze słoniem
      wcale go nie przeraża

      nie łaknie być długowieczny
      jak papuga
      lub Hippoglasus vulgaris

      a także
      orzeł podniebny
      pancerny żółw
      głupawy łabędź

      Pan Cogito
      chciałby do końca
      śpiewać urodę przemijania

      dlatego nie łyka Gelee royale
      nie pije eliksirów
      nie paktuje z Mefistem

      z troską dobrego ogrodnika
      hoduje zmarszczki na twarzy

      pokornie przyjmuje wapno
      które odkłada się w żyłach
      cieszą go luki pamięci

      nieśmiertelność
      od dzieciństwa
      wprawiała go w stan
      tremendum
      zazdrościć bogom czego?
      -niebiańskich przeciągów
      -partackiej administracji
      -nienasyconej chuci
      -potężnego ziewania









      PAN COGITO MYŚLI O KRWI

      1
      Pan Cogito
      czytając książkę
      o horyzontach nauki
      dzieje postępu myśli
      od mroków fideizmu
      do światła wiedzy
      natkną się na epizod
      który zaćmił
      prywatny horyzont Pana Cogito
      chmurą

      drobny przyczynek
      do opasłej historii
      fatalnych ludzkich omyłek

      bardzo długo
      utrzymywało się przekonanie
      że człowiek nosi w sobie
      spory rezerwuar krwi
      pękatą beczułkę
      dwadzieścia parę litrów
      -bagatela

      stąd można zrozumieć
      wylewne opisy bitew
      pola czerwone jak koral
      wartkie strumienie posoki
      niebo które powtarza
      nikczemne hekatomby

      a także powszechną
      metodę leczenia

      chorym
      otwierano tętnicę
      i lekkomyślnie spuszczano
      drogocenny płyn
      do cynowej misy

      nie wszyscy wytrzymali
      Kartezjusz szeptał w agonii
      Messieurs epargnez

      2
      teraz wiemy dokładnie
      że w ciele każdego człowieka
      skazańca i kata
      płynie zaledwie
      cztery pięć litrów
      tego co nazywano
      duszą ciała
      kilka flaszek burgunda
      dzbanek
      jedna czwarta
      pojemności wiadra

      mało

      Pan Cogito
      dziwi się naiwnie
      dlaczego to odkrycie
      nie wywołało przewrotu
      w dziedzinie obyczajów

      powinno przynajmniej skłonić
      do rozsądnej oszczędności

      nie wolno jak dawniej
      rozrzutnie szafować
      na polach wojen
      na placach kaźni

      naprawdę jest tego niewiele
      mniej niż wody nafty
      zasobów energetycznych

      stało się jednak inaczej
      wyciągnięto wnioski haniebne

      zamiast powciągliwości
      rozrzutność

      ścisły pomiar
      umocnił nihilistów
      dał większy rozmach tyranom
      wiedzą teraz dokładnie że człowiek jest kruchy
      i łatwo go wykrwawić

      cztery pięć litrów
      wielkość bez znaczenia

      tak więc tryumf nauki
      nie przyniósł obroku duchowego
      zasady postępowania
      moralnej normy

      to mała pociecha
      myśli Pan Cogito
      że wysiłki badaczy
      nie zmienią biegu rzeczy

      ważą zaledwie tyle
      co westchnienie poety

      a krew
      płynie dalej

      przekracza horyzont ciała
      granice fantazji

      -będzie chyba potop








      PRZEDMIOTY

      Przedmioty martwe są zawsze w porządku i nic im, niestety, nie mozna
      zarzucić. Nie udało się nigdy zauważyc krzesła, które przestępuje z nogi na
      nogę, ani łóżka, które staje dęba. Także stoły, nawat kiedy są zmęczone, nie
      odważą się przyklęknąć. Podyjrzewam, że przedmioty robią to ze względów
      wychowawczych, aby wciąż nam wypominać naszą niestałość.






      RÓŻOWE UCHO

      Myślałem
      znam ją przecież dobrze
      tyle lat żyjemy razem

      znam
      ptasią głowę
      białe ramiona
      i brzuch

      aż pewnego razu
      w zimowy wieczór
      usiadła przy mnie
      i w świetle lampy
      padającym z tyłu
      ujrzałem różowe ucho

      śmieszny płatek skóry
      muszla z żyjącą krwią
      w środku
      nic wtedy nie powiedziałem-

      dobrze byłoby napisać
      wiersz o różowym uchu
      ale nie taki żeby powiedzieli
      też sobie temat wybrał
      pozuje na orginała

      żeby nawet nikt się nie uśmiechną
      żeby zrozumieli że ogłaszam
      tajemnice

      nic wtedy nie powiedziałem
      ąle nocą kiedy leżeliśmy razem
      delikatnie próbowałem
      egzotyczny smak
      różowego ucha
    • Gość: Izabella Re: Kocham wierszyki:)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.05, 17:42
      Nareszcie coś dla duszy, coś romantycznego a nie o picicu i literce S:))Panowie
      tez są romantyczni, ale jakos to ukrywają, dlaczego?
      "Szukam swojego nauczyciela i Mistrza" lubię ten cytat z wiersza.
      " We łzach widzieć słodycz smutną
      Dobroć chorą w grzechu" L.Staff ten tez cytat lubię.

      • tygrysio_misio Re: Kocham wierszyki:)) 13.02.05, 18:36
        "jest taka cierpienia granica
        za ktora sie usmiech rozpoczyna
        i czlowiek tak mija i zapomina
        o co mial walczyc i po co"

        to z "Walca"Milosza

        ten fragment duzo mi w zyciu pomogl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka