Dodaj do ulubionych

Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocham..

17.02.05, 23:58
Mam 33 lata i 9 lat po slubie. Ostatnio przeprowadzilismy sie do nowego
mieszkania, w przyszlosci planowalismy miec dzieci. Moja zona jest dobra,
ladna i uczciwa kobieta, kocham ja (?)....Zawsze bylo dobrze w naszym
malzenstwie, tworzymy dobra zgrana pare,nie brakowalo mi niczego i czulem sie
szczesliwy. Dlatego tez nigdy nie przyszlo mi do glowy aby szukac gdzies
indziej, zdrada nie miescila mi sie w glowie!
Bylo tak dobrze, teraz wszystko nagle, po 9 wsplnych latach sie rozpada..

4 miesiace temu poznalem dziewczyne, studentka , 24 lata. Zaczelismy
rozmawiac, a ona poprosila mnie o numer tel.Dalem. Kilka dni potem odezwala
sie z propozycja spotkania w gronie jej znajomych. Spotkalismy sie juz na
drugi dzien. Sam nie wiem dlaczego poszedlem , z ciekawosci?? Wiedzialem ze
kocham moja zone i nie zdradze jej, tlumaczylem sobie ze to TYLKO spotkanie,
takie jak z kolega.. glupie tlumaczenie... I wlasnie wtedy oklamalem moja
zone po raz pierwszy w zyciu, ze ide spotkac sie wlasnie z kolega..
Nie wiem co mna kierowalo.. Ta dziewczyna byla niesamowita. Piekna, madra,
zabawna..i bardzo sexy.... Po raz pierwszy w zyciu zapragnalem innej kobiety
niz moja zona....
Bylem jednak z nia szczery co do mojego stanu cywilnego. Kiedy sie
dowiedziala, chciala sie wycofac. Los jednak chcial, ze spotkalismy sie kilka
dni potem ponownie. Mowila ze to nie ma sensu, ze nie chce.Jednak cos
sprawialo ze nie wycofala sie, zaczelismy sie spotykac..Ja zaczalem
notorycznie oklamywac zone, choc za kazdym razem zle sie z tym czulem, jak
zdrajca, oszust..Mimo to, nie moglem przestac widywac tej dziewczyny, cos
mnie do niej ciagnelo, i nie bylo to bynajmniej tylko jej seksowne cialo.
Zlapalem sie na tym , ze zaczalem kochac spedzac z nia czas, byla taka
radosna, zabawna, przy tym taka delikatna i wrazliwa. Po kilku tygodniach
zaczela pekac,wiele razy mowila ze to nie ma sensu, zebym przestal dzwonic
itp.Bylo jej ciezko, czesto plakala. I wtedy ja zaczalem zdawac sobie sprawe
jak ta istota jest wrazliwa, jaka cudowna.. Mi tez nie bylo latwo, bylem
przeciez tak bardzo przekonany co do swojej milosci do zony..przez tyle lat...
Kilka dni temu dziewczyna ostatecznie ze mna zerwala, choc ze lzami w oczach,
powiedziala, ze nie ma sily dalej tak zyc. Poczulem straszny smutek w srodku,
ale tez...zlosc, pomyslalem "jak ona moze mi to robic, wcale nie liczy sie z
moimi uczuciami".....Nagle uswiadomilem sobie, ze ja chyba ja .. kocham..
Ona za kilka miesiecy wyjezdza za granice na dlugi czas, ale..to nie ma
znaczenia, ja nie chcialem jej stracic, nie chcialem nikogo skrzywdzic...
Nadal zalezy mi na zonie, ale juz sam nie wiem czy milosc do niej sie
skonczyla..?? Ja tesknie za tamta, za jej usmiechem, za smiechem, glosem,
pieknymi czarnymi oczami...Wiem, ze ona tez teskni, wyslala smsa na
walentynki z zyczeniami...Co ja mam robic????
Obserwuj wątek
    • Gość: Didi Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.chello.pl 18.02.05, 00:10
      Jak to co robić?Albo kochasz żone albo nie..Odpowiedz jest prosta..Może w
      waszym małżeństwie czegoś brakuje..i to jest powódem Twojej zdrady...Może to
      własnie to czego brakuje Ci "u żony" znajdujesz w tamtej kobiecie.Zastanów się
      nad tym.Może warto sobie to uświadomić i porozmawiać z kobietą której
      ślubowaleś miłośc i WIERNOŚC...jedno jest pewne...musisz sie zdecydować
      bo "ciągnąc 2 sroki za ogon"robisz krzywde im obu a przede wszystkim żonie.Czy
      warto dla romansu tracić osobę w której znajdujesz oparcie i spokój?
      • zdzichu-nr1 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 18.02.05, 00:41
        Didi stawiasz niemądre pytania. Jak to czego brakuje? Żona pewnie równolatka
        lub niewiele młodsza, rutyna, powtarzalność tych samych dni, wypalenie
        emocjonalne... A tam świeżość, powiew wiosny, odmiana, młodość, inteligencja i
        piękno w jednym wydaniu... Nie ma takiej siły na ziemi żeby żona wydała się
        rozpalonym zmysłom 33-latka lepsza od tego rozkwitającego kwiatka. Poza tym on
        jako facet w tym wieku czuje się wciąż młody, chce odkrywać, zdobywać świat i
        ma partnerstwo dusz z 24-letnią nieprzeciętną dziewczyną.

        Przechodząc do konkretów wyjścia są dwa:

        1) Spakować się w walizkę i opuścić dom zamieszkując z nową Panią. Radykalne
        cięcie na które stać niewielu facetów. Zwykle nie ma powrotu, a nawet jak jest,
        to do ruin i zgliszczy.
        2) Ciągnąć grę kłamstw i niedomówień. I tutaj też może byc dwojako. Albo ta
        nowa namiętność się jakoś powoli wypali i wtedy żona odzyska utraconą pozycję;
        albo jednak nowe uczucie zwycięży, co jednak jest mniej prawdopodobne.

        Obserwując dziesiątki podobnych sytuacji, zarówno u swoich kolegów, jak i -
        częściowo- u siebie samego, niestety radzę przyjąć opcję numer dwa, czyli opcję
        sqrwysyna. Powód? W większości znanych mi przypadków początkowe zauroczenie
        kochanką nie jest niestety trwałe. Po upływie około roku zazwyczaj i tam
        następuje pewien kryzys. Wtedy Panowie wracają do żony (wzgl. wieloletniej
        partnerki). Pierwsza opcja, acz honorowa i prawidłowa moralnie to jednak skok
        na główkę do wody o nieznanej głębokości. Można złamać kręgosłup.
        Pozdrawiam i mam nadzieję że pomogłem - Zdzichu
        • krasnoloodek Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 18.02.05, 08:36
          zdzichu-nr1 napisał:
          Jak to czego brakuje? Żona pewnie równolatka
          > lub niewiele młodsza, rutyna, powtarzalność tych samych dni, wypalenie
          > emocjonalne... A tam świeżość, powiew wiosny, odmiana, młodość, inteligencja
          i
          > piękno w jednym wydaniu... Nie ma takiej siły na ziemi żeby żona wydała się
          > rozpalonym zmysłom 33-latka lepsza od tego rozkwitającego kwiatka. Poza tym
          on
          > jako facet w tym wieku czuje się wciąż młody, chce odkrywać, zdobywać świat i
          > ma partnerstwo dusz z 24-letnią nieprzeciętną dziewczyną.


          tylko że ten rozkwitający kwiatuszek też kiedyś zwiędnie i co wtedy?
        • kasiar74 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 18.02.05, 09:19
          może kobieta po 30 już więej wymaga, więej wie i cięzko temu sprostac co???
          hahaha no i kobiecie po 30-stce byle kto w łózku nie dogodzi
        • Gość: wlodek polecam rady - zdzichu-nr1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:11
          To co pisze zdzichu nr1 jest najmadrzejsze i jest w tym doswiadczenie. Będąc
          już ponad czterdziestolatkiem, po raz kolejny wracam z lekko przetrąconym
          sercem i podkulonym ogonem do zony. Taka juz nasza?, moja? natura. Z jakiejś
          tam perspektywy wiem, że nic nie trwa wiecznie, nawet słonce zgaśnie, a cóż
          dopiero niedoskonałe, męskie uczucie! Zauroczenie, fascynacja, zakochanie
          minie. Na ideale znajdą się rysy, kryształ zmatowieje. A oparcie, stabilizacja
          jest ważna. I po powrocie o ile bardziej kocha sie żonę, az do nastepnego
          razu...Eh..Smutne to trochę.
    • twisterone wszysyko z Tobą w porządku koleś... 18.02.05, 00:43
      Jesteś 100 % przykładem zakłamanego, dwulicowego samca zdradzającego swoją
      żonę, jakich całe mnóstwo jest na tym padole. Było dobrze, piszesz, a teraz sie
      rozpada. Po prostu znalazłeś młode ładne ciacho, Twoja stara jest jak wygodne,
      ale znoszone kapcie-przyzwyczaiłeś się i żal je wyrzucić, ale od czasu do czasu
      lepiej ponosić nowe laczki. Widzisz w tej nowej rzeczy, których brakuje
      ślubnej, ot co. Nie ma sensu dorabiać żadnej ideologii typu miłość, uczucia,
      bla, bla ,bla...bo jest to oszukiwanie samego siebie. Zwykłe zauroczenie
      młodą , seksowną i niegłupią laseczką. Okłamujesz żonę,zdradzasz ją, spotykasz
      się z inną kobietą którą "obdarowałeś" uczuciem-to po prostu klasyka
      wypalonego związku z drugą osobą. Twoje małżenstwo juz się rozpada z Twojego
      powodu. Wyjścia są następujące: graj do końca na 2 fronty, okłamywanie małzonki
      masz już opanowane, wystarczy ciągnąć to dalej i doskonalić w razie potrzeb.
      Drugie to powrót z podkurczonym ogonem na rodziny łono i próba jak
      najsztybszego zapomnięcia o niesławnym skoku w bok. Jak znam życie, najlepszy w
      Twoim przypadku byłby wariant 1.Innych wariantów np. odejścia od żony nie
      polecam-skoro latasz na boki, pewnie będzie cię ciągnąc i w przyszłości, po co
      Ci zmieniać układy i konfiguracje co chwilę.

      Takie hasła jak wierność, honor, duma, miłość,lojalność i szacunek dla
      kochającej osoby bardzo staniały ostatnimi czasy. Stały się powszechnie
      pustymi, nic nieznaczącymi słowami.
      • yvona73pol Re: wszysyko z Tobą w porządku koleś... 18.02.05, 01:08
        obejrzyj sobie wloski film "Ultimo bacio" - nie wiem, jakie tlumaczenie i czy
        bylo; zobaczysz siebie, dokladnie....
        i moze cos ci sie rozjasni?.....
      • Gość: aola Re: wszysyko z Tobą w porządku koleś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:53
        Madrze to ujelas, nic dodac nic ujac, pozdr.A.
    • Gość: MaBiWy Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.crowley.pl 18.02.05, 08:26
      Jak to co robić Jędrula? Zapomnieć, ot co.
      Raz wybrałeś i to niby dobrze, teraz masz nowe odkrycie. Na długo? A potem
      będzie trzecia, czwarta........Harem by się przydał, ale to nie ten czas i nie
      ta długość geograficzna. Ty nie tylko bierzesz, ale i krzywdzisz, taka męska
      modliszka jesteś.
    • kasiar74 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 18.02.05, 09:23
      nie ma możliwość aby poziom fascynacji w związku wieloletniem był taki sam jak
      w związku całkiem nowym. Za 10 lat z tą dziewczyną tez będzie rutyna,
      zwyzcajnośc i szarość. Moze zamiast szukać nowej partnerki zasatnanowiłbys się
      jak zabić rutyne w małżństwie, jak na nowo się w sobie zakochać. Wyjedź gdzieś
      żoną. Rozkochaj ją w sobie na nowo, zakochaj sie w niej na nowo.
      A świat jest pełen pokus trzeba tylko umiec im nieulegac
      • Gość: marek Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 10:23
        Oj stary! jak ja Cie rozumiem moje małzenstwo trwa juz prawie 10 lat wszytko
        dobrze zona podobno kocha ja też az pewnego dnia poznaje madra piekną
        ciepłą.wrażliwą....najwspanialsza na świecie cudowna istotę....zupełnie inna
        niz moja zona....i już nie potrafię życ bez niej...bez jej głosu...i wiem ze
        slubowałem miłosc wiernośc i uczciwość małżenską ale serce o tym zapomina
        Zastanawiam sie czy kocham swoja zonę...chyba czuje do niej przywiazanie,
        obowiązek....ona nigdy nawet na początku naszej znajomości a teraz tym bardziej
        nie byla taka kochana jak Ona....odejść ...zostać ...próbować dalej życ?ale jak?
        myslec o dziecku...obowiązku ....czy iśc tam gdzie mam szczescie i prawdziwą
        miłosc....
        • Gość: hubert Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 12:33
          nie tylko ty masz taki praoblem ja tez kocham ja do szlenstwa a zone?hmmmm
          kocham ale inaczej....
          • Gość: 12345 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:15
            To zwykła podpucha, piszesz teraz jako facet, a do tej pory byłaś ja23 i izka82.
            Czżbyś szukała wyjaśnienia lub usprawiedliwienia zachowania swojego kochasia ?
            Po raz kolejny ci odpowiem facet zdradzający żonę( którą podobno kocha) z młodą
            dupą to świnia !!!
            • Gość: wlodek do 12345 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:22
              Ty to pewnie z mlodziezy wszech... albo i jeszcze LPR, lub tez jeszcze
              dzieciątkiem tatusia rydzyka jesteś, wnoszę po zapalczywości. Autor postu prosi
              o radę, nie o ocenę! Ale pewnie nie widzisz różnicy...Eh..
            • Gość: .... Re: do 12345 IP: 212.191.74.* 18.02.05, 13:48
              Mężczyzna jest przywiazany do żony
              ale czesto ona juz go nie pociąga, nie fascynuje, stąd zdrady.
    • Gość: sara Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 13:17
      Trudne, skomplikowane, prawie bez wyjścia.
      Musisz wybrać i ponieść konsekwence swojego wyboru.
      Zastanów się dlaczego stało się to,co się stało. Czy to tylko kwestia zmęczenia
      małżeństwem czy coś więcej. Czy nowa miłość jest tak fantastyczna właśnie
      dlatego,że jest nowa, czy są też inne ważniejsze powody.
      Ale wybrać musisz i to szybko
      pozdr
      • Gość: Karolina Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:13
        a niby dlaczego ma wybierać "i to szybko"? Przecież własnie czas pomoże mu
        rozwiązać dręczące go "dylematy". Przekona się, czy to nie chwilowe zauroczenie
        tylko. Jeśli tak - wróci ciałem i duchem do żony. A romans zostanie jego słodką
        tajemnicą.I będą żyli długo i szczęśliwie ( do jego następnego "zauroczenia")
        Jeśli zaś kocha prawdziwie - nie będzie chciał dalej żyć "na dwa domy" i
        wybierze uczucie. Przecież to może być miłość jego życia!!! Najgorsza jest
        trzecia ewentualność i niestety najczęściej spotykana. Mężczyzna nie zamierza
        zostawić ani żony ani kochanki, gdyż obie je kocha "potrzebuje" na swój sposób.
        Ciągnie ten stan rzeczy ile się da krzywdząc i oszukując obie kobiety
        • Gość: sara Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:21
          Myślę,że w ostatnim zdaniu odpowiedziałaś sama na swoje pytanie.
          Niestety im dłużej taka sytuacja trwa, tym trudniej podjąć jakąś decyzję a nic
          nie zmieni się z upływem czasu jad za dotknięciem czarodziejskiej różdzki. Z
          takich sytuacji nie ma dobrego wyjścia i zawsze ktoś ucierpi.
          Nie chciałam swoją wypowiedzią sugerować, z którą z kobiet "powinien" zostać.
          Moją intencją było pokazanie,że SAMO nic się nie rozwiąże a często na to
          liczymy nie umiejąc podjąć trudnych i bolesnych decyzji.
          W takich skomplikowanych związkach im dłużej trwają tym więcej jest bolesnych
          ran i ofiar.
          pozdrawiam
          sara
        • Gość: armia5 Re: do Sary i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:29
          Tu sie z toba Saro nie zgadzam. Zreszta zaprzeczasz sama sobie. Piszesz , ze
          facet nie musi się spieszyc bo i tak to zostanie jego słodka tajemnica .A za
          chwile piszesz , ze musi wybrac bo inaczej krzywdzi i zone i
          kochanke .Tajemnice maja jednak to do siebie ,że wychodza na jaw. Sprawy zdrad
          sa nieuniknione, poniewaz to pociaga , przez chwilę mozna poczuc sie inaczej ,
          ale to powszednieje jak wszystko w zyciu. Współczuje i zdradzajacym ale
          bardziej zdradzonym.Postrzeganie zycia , ludzi post faktum zdrady juz jest
          inne, to cięzar duzy by sie go pozbyc , dlatego zostaje na lata.To ludzie
          decyduja sami czy chca czy nie chca zdradzać . Wiemy , ze jest to złe, jedni
          jednak robia złe rzeczy i inni przed nimi uciekaja.
          • Gość: eryk Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:34
            bzdura facet sie zakochał...poznał miłosc a małzenstwo to rutyna moze zona tez
            cie zdradza:)tak jest najczesciej ...
          • Gość: sara Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:38
            Poczytaj proszę posty troszkę uważniej zanim skomentujesz (patrz post Karoliny
            DO SARY)
            pozdr
            sara
            • Gość: armia5 Re: do Sary i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:54
              Ależ ja własnie ten przeczytałam z uwagą.Nie atakuje cię .napisałaś , ze facet
              wcale nie musi szybko decydować.A ja sie z tym nie zgadzam.Nie zgadzam sie
              równiez z tajemnicą, ze niby tylko on wie. To tez nie jest prawda.Owszem co
              niektórym sie to udaje i dzieki temu ich żony nie przezywaja katuszy.Dlatego z
              taka decyzja trzeba się spieszyć. Życie w trójkacie dla nikogu nie jest dobre.
              • Gość: sara Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:57
                Nie czuję się atakowana - nie mam manii prześladowczej :)
                Tyle,że post o czasie i zastanawianiu się napisała Karolina nie ja.
                Osobiście nie polecam opcji czekania w nieskończoność - to niczego nie rozwiąże
                ani tym bardziej nie ułatwi
                pozdr
                sara
                • Gość: armia5 Re: do Sary i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:58
                  Przepraszam cię jeszcze raz i dziękuje za wyrozumiałość
            • Gość: armia5 Re: do Sary i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:57
              Przepraszam cię Saro, pomyliłam imiona.Mój post adresowany był do Karoliny.
              Jeszcze raz cię przepraszam.Z twoja opinia jak najbardziej sie zgadzam.
              • Gość: sara Re: do Sary i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 15:58
                Absolutnie nie ma za co :) pomyłka, ot tyle
                pozdr
                sara
        • lolyta Re: do Sary i nie tylko 20.02.05, 01:51
          Gość portalu: Karolina napisał(a):

          > a niby dlaczego ma wybierać "i to szybko"? Przecież własnie czas pomoże mu
          > rozwiązać dręczące go "dylematy".

          A bo dylematy moze miec nie tylko on, ale i zona. Ona tez ma prawo do podjecia
          jakiejs decyzji w tej sytuacji, ma prawo znac sytuacje w ktorej sie znajduje.
    • kristy23 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 18.02.05, 16:51
      "Co mam robic??" Tykko Ty powinienes podjac ta decyzje, jestes doroslym
      facetem,Ty musisz podjac meska decyzje i poniesc wszelkie jej konsekwencje!
      Szczerze mowiac smutno czyta sie takie posty, a na forum niestety ich sporo
      (bywam tez na "kobiecie"), duzo tu kochanek i zdradzajacych mezow.....:( To
      tylko pokazuje, jak czesto taka sytuacja ma miejsce w malzenstwach...
      Nawet przez chwile cie zrozumialam,przez chwile moze nawet zrobilo mi sie
      ciebie zal, ale doszlam do pewnych wnioskow. Ty nie nalezysz do "typowych",
      zdradzajacych "swin", Ty po prostu, mimo swoich trzydziestukilku lat jestes
      niedojrzaly emocjonalnie, moze slaby(?), ale raczej niedojrzaly. Kochasz zone,
      poznajesz sikse, nagle wybucha wielkie uczucie, a ty juz nie wiesz czy kochasz
      zone..W dodatku rozwodzisz sie nad tym na forum..
      Podejmij meska decyzje, ale tak zebys nie zalowal jej do konca zycia!

      pozdrawiam
      kristy
    • pikorpikor Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 19.02.05, 02:58
      > Los jednak chcial, ze spotkalismy sie kilka
      >dni potem ponownie. Mowila ze to nie ma sensu, ze nie chce.Jednak cos
      >sprawialo ze nie wycofala sie, zaczelismy sie spotykac..

      To coś masz w portach.

      Los chciał :)) Dobre.

      A nie słyszałeś, że każdy jest panem swojego losu!
    • kobbieta Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 19.02.05, 03:18
      moze ona sie Toba tylko bawila? Przeciez wiedziala zes zonaty
      • Gość: Krecik78 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.245.185.173.Dial1.Stamford1.Level3.net 20.02.05, 02:47
        Bo to zla kobieta byla....
    • gaabriell Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 19.02.05, 13:01
      to do prawdy niewiarygodne, że panowie zastanawiają sie czasem nad stanem
      swoich uczuc
    • gaabriell Re: z drugiej strony 19.02.05, 13:15
      bohaterów takich historii zawsze miałam za niedojrzałych emocjonalnie
      chłoptasi, godnych pożałowania, mających deficyt szczerośći, odpowiedzialności
      itp. wobec siebie i tych dwu kobiet, z którymi był związany.
      ale z drugiej strony: pokażcie mi kogoś, kogo z buzujących hormonów, nęcącej
      niepewność jutra, czaru i świeżości nowo poznanej osoby ozdrowił lek o
      nazwie "rozsądek-odpowiedzialność-dojrzałość".
      chyba trzeba ochłonąc, poczekać az egzotyczny urok tej drugiej troche zblednie.
      a jak nie zblednie - to zrobić "krótkie cięcie";) jak mawia mój kolega.

      co jednak nie znaczy, że was, panowie-skaczący-w-bok, usprawiedliwiam
    • Gość: Didi Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.chello.pl 19.02.05, 23:35
      Jak tak sobie czytam te wszystkie posty to się zastanawiam czy ta cała miłość
      ma sens?Chcodzi mi o prawdziwą miłość...do grobowej deski.Bo niby facet kocha
      tą swoją kobietę ale z tego co widzę to"do czasu".Biorąc pod uwagę jeszcze
      statystyki rozwodów dochodzę do wniosku ze prędzej czy pózniej i tak będę
      zdradzona bo facet sie mną znudzi.I choćbym niewiadomo jak się starała to i tak
      mnie zdradzi.Podłamałam sie-nie ma co....Jestem jeszcze w takim wieku(spoko,
      spoko "-nastką" już nie jestem i to juz nie od dziś)gdzie wierzę w miłość,
      wiernoć i takie tam inne...(nic nie znaczące pierdoły jak sie
      okazuje).Ratunku...niech mi ktoś powie ze znajdę prawdziwą miłość bo nie
      wszyscy faceci to łajdacy...
      • kristy23 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 20.02.05, 00:00
        Na pewno nie wszyscy;-)))
      • Gość: Krecik78 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha IP: *.245.185.173.Dial1.Stamford1.Level3.net 20.02.05, 02:52
        Moze nie wszyscy faceci sa tacy....

        Kiedys slyszalem, ze kazda meska swinia ma swoj damski odpowiednik...
        Po tym co widze w kolo moge sie z tym raczej zgodzic...

        Kurcze jak tu wykombinowac zeby nie trafic na taka i jeszcze sie w niej
        zakochac... ciezka sprawa...
    • Gość: MaBiWy do gabrysi i didi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 01:04
      ty gabrysiu niebawem zaczniesz, więc skąd w tobie taka wyrozumiałość i
      tolerancja dla hormonów i szaleństwa krwi, po ci śluby i przysięgi jak z
      założenia wiesz że pokusie nie sposób się oprzeć?
      Didi- miłośc jest i trwa tylko forma jest inna, najpierw to namiętność i
      oczarowanie , później intymna więź, przyjaźń ,tolerancja i wspólnota dusz.Każdy
      z tych etapów to fascynacja, pod warnkiem, że druga połówka nie jest w typie
      np. Jędruli (bez względu na płeć).
    • table38 Re: Wpakowalem sie w romans, teraz chyba ja kocha 27.01.19, 17:19
      Przypomina mi to trochę moja historię... Kiedyś ktoś mi powiedział że da jest niemożliwościa kochać jedną osobę w całym swoim życiu... I to jest prawda. To nowa zauroczyła Cię.. jest czymś nowym.. złamaniem rutyny.. a może faktycznie być Twoja miłością. Myślę że musisz poważnie się zastanowić. Wygląda na to że ona bardzo idę zaangażowała.. i boję się że w twoim związku zacznie się teraz walić. Będziesz wspominał i tęsknił za tamta. Czasami nie warto słuchać rozumu .. nie macie jeszcze dzieci .. warto słuchać głosu serca. Tylko Ty sobie możesz odpowiedzieć na jedno i jedyne pytanie w Twojej sytuacji- kogo tak naprawdę kochasz i z kim chcesz być..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka