Dodaj do ulubionych

Dzieci bez ojców - statystyki

28.02.05, 20:51
63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem
90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca
80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem
85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze, wychowało się bez ojca
71% młodzieży, która porzuca szkołę, pochodzi z rodzin bez ojca
75% młodzieży ulegającej zatruciu środkami chemicznymi wychowało się bez ojca
85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się bez ojca

Źródła: U.S.D.H.H.S Bureau of the Census, Criminal Justice & Behavior Vol 14, p. 403-26, 1978, Center of Disease Control, Rainbow for all God's Children, Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. Of Corrections 199
Obserwuj wątek
    • Gość: MaBiWy Re: Dzieci bez ojców - statystyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 22:10
      i co przez to chcesz powiedzieć. Wzywasz do świadomego rodzicielstwa, czy
      chcesz reklamowaś środek antykoncepcyjny?
      • dino22 To pierwsze raczej 28.02.05, 22:34
        • Gość: MaBiWy Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 23:37
          to raczej panienki i chłopaczków co to im krew tak wre należałoby zabrać na
          wycieczkę najpierw do domu dziecka, a potem do seksuologa, statystyki nie pomogę
          • gomory Re: To pierwsze raczej 01.03.05, 07:34
            I kobiety czujace ze im zegar biologiczny juz cyka ;).
            • mabiwy Re: To pierwsze raczej 01.03.05, 08:28
              i wesołków zaliczających bez sensu i bez umiaru;(
              • Gość: prion Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:14
                Nawet jesli zaliczaja bez umiaru ale tylko oralnie lub analnie?
                • gomory Re: To pierwsze raczej 01.03.05, 10:45
                  Wbrew pozorom medycyna zna dzieci poczete ta droga ;).
            • Gość: Anna Re: To pierwsze raczej IP: *.elisa-laajakaista.fi 01.03.05, 14:32
              W tych statystykach nie zostal wziety pod uwage czynnik genetyczny.
              Nie tylko brak ojca ma znaczenie, ale jeszcze wiecej to kim on jest/byl, jakie
              mial geny ktore przekazal potomstwu. Tak sie sklada, ze np temperament i
              charakter jest uwarunkowany genetycznie.Niedaleko spada jablko od jabloni...
              • Gość: bezpruderyjny Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:47
                Nie przeceniaj genetyki. To prawda, że temperament jest w dużym stopniu
                uwarunkowany genetycznie, ale to nie oznacza, że nie można go zmienić. Gdybyś
                przeczytała sobie np. książkę Daniela Golemana pt. "Inteligencja emocjonalna",
                wtedy dowiedziałabyś się, że temperament i charakter nie musi wyznaczać drogi
                życiowej człowieka. Mózg jest plastyczny i jeśli się nad nim pracuje, m.in.
                przez odpowiednie wychowanie młodego człowieka, można nauczyć go panowania nad
                impulsami emocjonalnymi. Zwalanie wszystkiego na geny jest upraszczaniem sprawy,
                bo to właśnie brak odpowiednich wzorców zachowań pozwala się eksponować
                uwarunkowanym genetycznie cechom charakteru i temperamentu.
                • gomory Re: To pierwsze raczej 01.03.05, 14:54
                  > Gdybyś przeczytała sobie np. książkę Daniela Golemana pt. "Inteligencja
                  emocjonalna", wtedy dowiedziałabyś się, że temperament i charakter nie musi
                  wyznaczać drogi życiowej człowieka.

                  Qrde, chcialem to przeczytac. Ale teraz jak juz znam puente to chyba nie ma
                  sensu ;).
                  • Gość: bezpruderyjny Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 19:52
                    Ale to nie kryminał, któego nie warto czytać, jak się zna zakończenie. Zresztą
                    to puenta tylko jednego rozdziału, a jest ich kilkanaście. :-)
                • Gość: Anna Re: To pierwsze raczej IP: *.elisa-laajakaista.fi 01.03.05, 19:44
                  Taak, w teorii wszystko mozna tylko potrzebny jest taki "plastyczny", skory do
                  nauki i samoksztalcenia material...(genetyczny?)
                  Tzn zdolnosc do zmiany pod wplywem wychowania tez jest uwarunkowana genetycznie..
                  Ksiazki sa fajne, ale chyba masz malo obserwacji z praktyki i skapa wiedze z
                  biologii.. Obserwuje na codzien moja latorosl i ku moim zaskoczeniu uczysz i
                  wychowujesz, ale pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczysz. Dziedziczy sie pewne
                  upodobania, sklonnosci, zachowania(!) Moj syn popelnia te same bledy i grzechy
                  jak ja w jego wieku mimo, ze zyje w zupelnie innych warunkach, innym
                  spoleczenstwie, innej kulturze i innym kraju.
                  Rozejrzyj sie po ludziach, spojrz na ich dzieci... przykre, ale w wiekszosci
                  nie ma co liczyc na dobrotliwa aberracje- stanowia oni ciaglosc genetyczna
                  swoich przodkow. Jasne, ze wychowanie jest bardzo wazne,ale mozesz wychowywac i
                  uczyc w nieskonczonosc, a niektorzy mimo to zrobia "swoje".
                  To troche tak jak z mozgiem- niby czlowiek"wykorzystuje" tylko mala czesc
                  swojego potencjalu mozgowego, ale nie jest to prawda. Przekonasz sie o tym
                  probujac uczyc kogos "mniej zdolnego"czegos czym on nie jest zainteresowany.
                  Efekt jest z gory okreslony. Bo tak w rzeczywistosci mozg nasz caly czas
                  pracuje...u niektorych tylko caly swoj potencjal poswieca przetwarzaniu danych o
                  zapachu d..y Maryni..
                  • Gość: bezpruderyjny Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:03
                    Przeczytałem dwa pierwsze zdania twojej odpowiedzi i dochodzę do wniosku, że
                    prostu pieprzysz nie mając pojęcia o temacie. Poznaj temat i dopiero się
                    wypowiadaj. Ta książka jest oparta na wyjątkowo bogatym materiale badawczym i aż
                    roi się w niej od cytatów i odnośników do publikacji naukowych z zakresu m.in.
                    psychologii, medycyny, biologii. Wnioski z twoich obserwacji twojego dziecka,
                    które powtarza twoje błędy nie stoja w sprzeczności z tym, co napisałem. Dziecko
                    uczy się od ciebie. Nie ma innego wzorca, a ty najwyraźniej nie rozwinęłaś się
                    od czasu, kiedy sama popełniałaś wspomniane błędy. Przynajmniej nie na tyle i
                    nie w tym kierunku, żeby nauczyć swoje dziecko ich już nie popełniać. Może
                    dlatego, że nad wiedzę z książek przedkładasz praktyczną obserwację. Jak widać z
                    marnym skutkiem, co sama przyznajesz.
                    • Gość: Anna Re: To pierwsze raczej IP: *.elisa-laajakaista.fi 02.03.05, 20:52
                      Mam dosc duza wiedze teoretyczna w temacie.I nie opieram sie o jedna ksiazke.:)
                      By wyciagac wnioski ogolne warto najpierw zaznajomic sie z wiedza podstawowa z
                      zakresu biologii, genetyki, psychologii, behawioru,fizjologii mozgu , odniesc ja
                      do warunkow kulturowych, umiescic ja w konkretnym czasie historycznym...
                      To np staral sie robic autor wymienionej przez ciebie ksiazki. Wez tylko
                      poprawke na to ze przy tym wszystkim staral sie on zgromadzic material na
                      poparcie wlasnych tez. Ty zas po przeczytaniu jego ksiazki przyjales jego tezy
                      za prawde absolutna..
                      Dziwi mnie tez jak mogles wyciagnac wnioski co do mojego rozwoju osobowego...?
                      Uwazasz sie chyba za jasnowidza lub proroka... niestety, w tym wypadku nietrafiles..
                      Skomentowalam artykul dzielac sie obserwacjami z zycia, gdyz takowe najlepiej
                      przemawiaja do laikow...
                • Gość: Rozmaryn Re: To pierwsze raczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:05
                  Tak tylko wzroce i wychowanie to nie tylko matka, ojciec. Dziś oknem na świat
                  jest prasa, interent, telewizja. Dziś modne jest mieć i to za wszelką cenę.
                  Hedonizm za cenę człowieczeństwa. I dziecko samo wybiera co mu odpowiada. Robi
                  to co chce. Wzorce i wspaniałe dialogi rodziny wydają mu się blade i smieszne,
                  niemdone w porównaniu z tym co ma wokół, w szkole, u przyjaciół itp.
                  Zastanawia mnie jedno, jest wiele dzieci, które nie miały matki, potem zmarł
                  ojcie a są pełne miłości, zrozumienia, wrazliwości. Faktem jest, że
                  inteligencje się dziedziczy, cechy charakeru również. Cwaniactwo, wyrachowanie
                  ma się w sobie tak samo jak dobro i miłość. To wazne zkim się wiążemy, bo potem
                  dziecko moze przejawaić takie cechy. Znam ojca kótry piła za młodu, ale po
                  operacji trzustki juz nie, miał zakazane. Miał dwóch synów, i oni cały czas
                  widzieli ojca trzeźwego. Natomiast jak mieli po 18 lat a nawet mniej obydwaj
                  naduzywali alkoholu. I robia to do dziś. Ojciec tłumaczy, ze to i tamto, ale
                  ciągota do alkoholu silniejsza. To nawet udowadniali, że alkoholizm tez się w
                  jakims stopniu dziedziczy. MOże nie każdy, ale w większości tak.
                  Papież nie miał matki, potem ojciec zmarł, wychowaywał się sam, chodizł do
                  Kydryńskich i pani Kydryńska mówiła, że widać było, iż brakuje mu matczynej
                  opieki, miłości. Zobaczcie ile w nim miłości, zrozumienia i stale miał uśmiech
                  na ustach, lubił młodzież, cenił ludzi dobrych i utalentowanych. Takich
                  przypadków jest wiele. Miłośc jest w nas, a tacy jestesmy, jacy sami chcemy
                  być, i rodzicie nie mają tu wiele do powiedzenia. Każdy człowiek od odcięcia
                  pępowiny to osobna istota. Żalezna od tego, co czuje i czego pragnie. Byc może
                  dlatego tak wazna jest sztuka dialogu pomiędzy ludźmi i to nie tylko bliskimi,
                  ale i obcymi.
              • Gość: MaBiWy Re: To pierwsze raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 23:35
                pseudonaukowy bełkot, nawet jeśli podparty autorytetami, a to o miłość chodzi i
                wytworzenie matrycy do nadbudowy. Dobrze kiedy jest to pełna rodzina, ale
                zdarza się,że pojedyńczy rodzice dadzą dziecku lepszy kościec, mocniejszy
                kręgosłup i właściwy dekalog.
    • sloggi Link do forum 01.03.05, 22:05
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18111
    • Gość: Iza Re: Dzieci bez ojców - statystyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 10:40
      Czy ktoś zrobił badania na temat tego, w jakim stopniu niedostatek materialny
      ma wpływ na wyniki tych statystyk? Często taka sytuacja ma miejsce, kiedy na
      utrzymanie pracuje tylko jedna, w dodatku niedyspozycyjna, osoba.
    • Gość: dość Re: Dzieci bez ojców - statystyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 18:29
      Prześwietne statystyki przytoczone na początku wątku mają kilka zasadniczych wad:
      - odnoszą się do warunków amerykańskich i kto wie - być może dotyczą tylko stanu Texas
      - mieszane jest w nich wychowywanie się kompletnie bez ojca - co się rzadko zdarza, ponieważ jednak z reguły ojcowie po rozwodzie spotykają się z dziećmi - jeśli tego nie robią jest to zwykle wyraz poważnej patologii - która jest dziedziczna... z byciem dzieckiem z rozbitej rodziny.

      Oczywiście nikt nie powie, że bycie dzieckiem rozwiedzionych rodziców to sytuacja upragniona i komfortowa - wiąże się z wieloma negatywnymi emocjami, ale wszystko zależy od tego jak układają się stosunki po rozwodzie, w jakim wieku on nastąpił itd.

      Reasumując - nawet gdyby te statystyki były ogólne i odnosiły się do każdego zakątka ziemi - tak naprawdę nic nie mówią o problemie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka