Dodaj do ulubionych

strzal w rylo

22.03.05, 22:23
Dzisiaj zobaczylem dwoch malolatow ktorzy chwyciwszy sie za lby, tarzali sie
po trawniku. Mamy pewnie nie byly zadowolone po powrocie malcow do domu -
wiecie jak moze wygladac trawnik w miescie, posrod rodakow kochajacych psy ;).
Ale w zwiazku z tym przypomnialem sobie swoje boje. Tzn. te maloletnie,
pamietam jak dlugo mialem psychiczne opory by walnac kogos piescia w twarz.
Jakos nie moglem psychicznie przeskoczyc etapu z "na przewracanki" na
piesciarskie pojedynki. Nawet i bez tego dlugo dawalem sobie jakos rade -
zalozony "krawat" sprawdzal sie nie gorzej niz strzal w maske. Az do
pierwszego razu, gdy nie dawalem rady, i puscilem w ruch piesci. Pamietam do
dzis ze to bylo na kolonii, przegralem, i nosilem 2 tygodnie fify dzieki
ktorym przylgnelo do mnie kolonijne miano cmentarnik. A pozniej poszlo mi juz
z gorki ;). Pamietacie moze ten moment gdy agresja stala sie silniejsza? Nie
mieliscie takich wewnetrznych "klopotow" z brutalniejszymi zachowaniami?
Przyznam sie tez, ze zadziwil mnie dzis kolezka, ktory wyznal ze nigdy nikogo
w zyciu nie poczestowal piachopiryna.
Obserwuj wątek
    • azazela muszka 22.03.05, 22:33
      zalozony "krawat" a co to?
      • gomory Re: muszka 23.03.05, 00:25
        > zalozony "krawat" a co to?

        Taka dzwignia zalozna na szyje, podduszanie. Taki chwyt w zasadzie uniemozliwia
        obrone, mlodzi mezczyzni instynktownie tak wlasnie walcza. Wcale skutecznie
        zreszta ;).
    • tony82 Re: strzal w rylo 22.03.05, 22:51
      Fajne, że nie miałem takich dylematów:D
    • swimmer84 generalnie zawsze uchodzilem za grzecznego 23.03.05, 00:10
      chlopca ale jak dobrze pamitam to pierwszy raz puscily mi nerwy w podstawowce w
      6 klasie po lekci "wychowania w rodzinie" po ktorej jeden z kolegow cos
      powiedzial na moich starszych... no i mu sie dobrze dostalo:)
      dla mnie skonczylo sie komisja wychowawcza;) a dla niego 2 tygodniami chodzenia
      z fifami.

      a potem bylo kilka przygod....
    • szybki_wytrysk Re: strzal w rylo 23.03.05, 11:11
      eeetam masz problemy. Ja strzeliłem w ryj pierwszy raz pania w przedszkolu
      kiedy zabrała mi budyń. Miała śliwę pod okiem dwa tygodnie. Po tym zdarzeniu
      miałem spokój. Byłem królem na sali.
      • gomory Re: strzal w rylo 23.03.05, 11:26
        Ja mialem autentyczny helmofon czolgisty od brata z wojska. Robil na wszystkich
        takie wrazenie, ze tez bylem krolem sali. Poza tym wymyslalem wszelkie zabawy,
        a takie zdolnosci dzieciaki takze cenia ;).
    • c.kapturek Re: strzal w rylo 23.03.05, 12:56
      no tak, nie ma jak blokersi, kastet w łapie i I'm a man.
      • gomory Re: strzal w rylo 23.03.05, 13:27
        Wiesz kapturku... to nie jest unisexowy watek. Akurat w nim, w zasadzie tylko
        mezczyzni moga sie rzeczowo poudzielac ;).
        • c.kapturek Re: strzal w rylo 23.03.05, 13:37
          nie wiedziałam, że wszechmocny kartki rozdaje. mnie 2 razy nie trzeba powtarzać.
      • kajetanb52 Re: strzal w rylo 23.03.05, 13:43
        Kobietą jesteś dlatego nie zrozumiesz że czasami po prostu trzeba dać w mordę,
        choćby potem miało się dostać 3 razy bardziej
      • dyson Re: strzal w rylo 23.03.05, 15:00
        Potwierdzam slowa przedmowcy. Czasem sa takie chwile ze trzeba komus
        przypierdzielic w morde i kropka. To kwestia honoru i nie ma ze to 'znizanie sie
        poziomem' czy takie tak duperele. W rylo ty jemu albo on tobie.

        mnie kiedys taki piaskowy dziadek na takim parkingu z kielbaskami przy drodze
        pod wloclawikiem zaatakowal szczypcami od grila bo mu do kosza na smieci jakies
        papierki wrzucilem. Te furie kamikaze w jego oczach bede pamietal jeszcze dlugo.
        Ale dostal strzala w zoladek to sie poskladal jak scyzoryk. Mi sie upieklo bo
        jakby mnie trafil tymi szczypcami to bym pewnie w szpitalu wyladowal.
    • kajetanb52 Re: strzal w rylo 23.03.05, 13:18
      Druga klasa podstawówki, 59 Gdańsk Olszynka, ogólnie dzielnica straszna
      mordownia. Kumpel z klasy coś się do mnie rzucać zaczął i chciał założyć mi
      krawata, no i w tym momencie wprowadziłem innowację i kiedy się zbliżył
      strzeliłem go prawym prostym w mordę. Z dzisiejszej perspektywy cios był
      żałosny acz skuteczny, dostał w nos, polała się krew, był dywanik u dyrektora,
      wezwano rodziców. Ale potem w domu ojciec mnie pochwalił że dobrze tłukę :D
    • w_cat Re: strzal w rylo 23.03.05, 14:11
      Zerówka. Jakoś nie wpadłem, że można przyładować w nos i kolega zarobił kopa
      między nogi. Od tamtej pory staram się nikomu nie zrobić krzywdy i na szczeście
      jak dotąd nie musiałem :)

      BTW kumpel już chyba dawno o tym zapomniał,a ja jakoś nie :)
    • testosteron Re: strzal w rylo 23.03.05, 16:12
      ze szkoly podstawowej wynioslem dwie podstawowe zasady zyciowe:
      - kto pierwszy bije bije dwa razy
      - jezli masz pewnosc ze biegasz szybciej od przeciwnika nalezy wukorzystac te
      przewage

      osobiscie najskuteczniejszym ciosem jest cios glowka w koniec nosa przeciwnik
      malo kiedy podejmuje walke :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka