Dodaj do ulubionych

Chory uklad?

06.04.05, 15:06
Probuje cos zrozumiec....
Bylam z moim facetem 9 miesiecy. Byla to milosc zwariowana (nie mam 20 lat -
tym bardziej bylam w szoku), ale bez zadnych perspektyw. Wyksztalcenie (jego)
z ktorym nie da sie nic zrobic, zero siana ale wieeeelkie plany i marzenia.
Dom, dzieci.... Z czasem zaczelam zastanawiac sie - no fajnie, ale z
CZEGO????? Potem dochodzilo do sprzeczek, oczywiscie z braku siana nie mozna
bylo wiele zrobic. On siedzial na dupie zapatrzony we mnie jak w obrazek...
OK, w koncu doszlam do wniosku, ze nie tak sobie wyobrazam moje zycie. Byla
to decyzja raczej z rozsadku. I prosze, nie krytykujcie mnie , jesli sami nie
byliscie w takiej sytuacji. Dodam tyle, ze ja na siebie zarabiam, studiuje i
utrzymuje sie sama. Do niego musialam raczej... doplacac.

Zerwalam. Kolezanki utrzymywaly mnie w swiadomosci, ze dobrze zrobilam. W
koncu sama w to uwierzylam. Z jego strony nie bylo zadnych prob odzyskania
mnie. Na pewno tez dlatego, ze nie mieszkam w PL, a on nie mogl wyjechac. Ale
nawet nie bylo telefonow.

Poznalam tu kogos innego. Zauroczylam sie, zakochalam, a bynajmniej tak mi
sie wydawalo. Pomalu zapominalam. Kilka dni temu pojechalam do PL,
wszedzie "nasze" miejsca, "nasze" knajpy, wszystko takie jakies swoje i
znane... Myslalam kilka dni, czy sie zglosic. Zadzwonilam. Spotkalismy sie.
Burza uczuc, lzy, ze przeciez sie kochamy, ze to ta jedyna milosc.... Zawsze
byl moim przyjacielem, moglam z nim praktycznie rozmawiac o wszystkim,
chociaz ma dosyc konserwatywne nastawienie do pewnych rzeczy i zasady - tak
mi sie bynajmniej wydawalo.

Podczas rozmowy sama doszlam do wniosku - co bylo dla mnie na prawde szokiem -
ze przeciez, gdyby nie byla to kwestia finansowa, wszystko potoczylo by sie
inaczej. Przyznal mi racje, ze gdy bylismy razem nie obchodzilo go nic, teraz
jednak ma plany i "dziala".... Pytal sie mnie o moj aktualny zwiazek. I to
zmusilo mnie to refleksji.... Jest ktos, kto dba o mnie. W szerokim pojeciu
tego slowa. Mam glowe wolna na nauke. Chociaz nie sa to zadne kokosy, ale
kazdy z nas pracuje i wystarcza, zeby dobrze zyc.

Ale gdybym miala wybor, z kim mam zrealizowac marzenia o rodzinie, wybralabym
Bylego....

Dlugo rozmawialismy. Powiedzial, ze mam sie uzbroic w cierpliwosc, ze czas
zrealizowac nasze marzenia. Wybaczyl mi tamto odejscie i to, ze teraz mam
kogos. Mowi, ze ta milosc jest niezwykla i ze nie mozna tego przepuscic. Moge
sie pod tym podpisac. Tylko ze to wszystko jest chore!

Jak facet moze sie zgodzic na cos takiego?
Obserwuj wątek
    • landrynka8 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:26
      Zawsze idealizujemy to czego nie ma.
      Moze rzeczywiscie to Miłość przez Wielkie M. To musisz już sama wiedzieć. Czas
      musi podziałać i sama sie przekonasz.

      Szkoda mi tylko tego Twojego obecnego partnera.
      • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:29
        Widzisz, ja sama nie wiem czy mam z nim przyszlosc. Wiem, ze go kocham jak nie
        kochalam nigdy dotad. Ale obecnego tez kocham, tylko inaczej...
        • tonya4 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:46
          Obecnego kocha sie wygodniej???
    • tony82 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:45
      Sponsoring piętro wyżej i pierwsze drzwi po lewej.
      • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:51
        Darujcie sobie te chore uwagi. Moglibyscie uwazniej czytac - pracuje rowniez. W
        tym zwiazku jest podstawa dla zalozenia rodziny. Nie naleze do panienek
        czekajacych az facet zarobi, ale nie mam ochoty sama ciagnac wozu. Takie to
        trudne do zrozumienia???

        Zostawcie kwestie materialna. Zastanawia mnie to, czy moj byly na prawde mnie
        kocha i czy ponowne zwiazanie sie jest mozliwe....
        • tony82 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:52
          Sorry, ale odeszłaś od niego, bo nic nie miał, a Ty nie chciałaś czekać, to
          czego się teraz czepiasz?
          • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:55
            Tony, nie chodzi o to ze nic nie mial... Ma zawod, ale nie taki, zeby mogl
            przyjechac do mnie i tu pracowac, rozumiesz? Poza ty wtedy mial zakaz, teraz go
            nie ma... Nie wszystko jest biale i czarne...
            • wadera3 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:56
              bynajmniej:DDDDDDD
            • tony82 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:57
              No i wasza miłość tego nie przetrwała. Nie ma sensu ładować się w coś ponownie.
        • landrynka8 Re: Chory uklad? 06.04.05, 15:56
          Agula, my przecież niewiemy czy Twój były Ciebie kocha i czy chce się z Tobą
          ponownie związać.
          • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 16:00
            Landrynka, przeciez nie o to mi chodzi! Czy facet, ktory uwaza, ze ma zasady i
            honor, i ktory twierdzi, ze mnie kocha ponad wszystko, moze zaakceptowac cos
            takiego...

            Pisze to wszystko i czuje, ze to jakis zly sen... Mieliscie juz cos takiego????
            Milosc, obsesja na punkcie drugiej osoby....
            • landrynka8 Re: Chory uklad? 06.04.05, 16:18
              Szczerze mówiąc 2 facetów na raz to moze prowadzić do pomieszania zmysłów. Nie
              byłam nigdy w podobnej sytuacji-rozumiem ze to musi być trudne.

              Jedyne co zawsze działa, to czas. Poczekaj trochę, wszsytko się wyklaruje.
    • ping.tasmanski za długie to strść to do 4 linijek 06.04.05, 17:07
      to przeczytam
    • smok_sielski Re: Chory uklad? 06.04.05, 18:21
      Jakos nie slyszalem zeby facetowi przeszkadzalo miec uboga kobiete. Niby mamy
      rownouprawnienie itepede, ale niektore kobity chca tylko przywilejow, bez
      obowiazkow.

      smok
      • megieraa Re: Chory uklad? 06.04.05, 18:45
        znam to z innej strony
        jak zaczęłam czytac, to nawet pomyslałam może to ty?????
        ale on z nią był dłuzej
        a sprawa wygląda tak samo
        mysle, ze:(wnioski z tego co mowi moj kolega ktory jest w podobnej sytuacji)
        on ma obsesje kocha cie jak romantyczny poeta
        zrobi dla cebie wszystko
        znajdzie prace
        pojdzie do szkoły
        on to zrobi
        !
        ale to go zniszczy wypali
        bedzie czuł nieustanna presje bycia idealnym
        inaczej go rzucisz a on by tego nie zniósł
        bedzie idealny coraz bardziej
        zacznie mu sie mieszac co dla ciebie a co dla niego
        a wymagania beda rosły

        oczywiscie w twoim przypadku moze byc inaczej, ale....

        to ze juz takie mysli pojawiły sie w twojej głowie
        nie sa bez znaczenia
        teraz masz wyrzuty sumienia
        ze moze jestes jakas materialistka
        a milosc to dla cibie transakcja finansowa
        moze tak?
        a moze to racjonalizm w milosci
        tak musi byc:-)
        ale wybor nalezy do ciebie
        powodzenia:-)
        • agula281 Megieraa... 06.04.05, 19:39
          Nie wiem czy to ja... Jesli Ci mowil, ze to jego kobieta prawie za wszystko
          placila, to najprawdopodobniej ja :-) Ale przypuszczam, ze facet do tego sie
          nei przyzna. Na koniec zawsze obroci kota ogonem.

          Prosze jaki swiat jest maly.......
          • megieraa Re: Megieraa... 06.04.05, 20:00
            świat moze jest i mały
            ale i nasze rozterki sa powtarzalne
            to z pewnoscia nie ty:-)
            ale to bez znaczenia
            moim zdaniem nawet jesli do niego wrocisz
            a sytuacja sie nie zmieni
            i dlugo moze sie nie zmieniac
            to ta miłosc zostanie zabita tak czy owak
            zniszczycie siebie
            ale to tylko moje zdanie:-)
    • sergito Re: Chory uklad? 06.04.05, 18:36
      Mi sie wydaje ze Agnieszce raczej chodzilo o to ze mieli plany , ona pracowala a
      on zyl tylko miloscia i nie chcialo mu sie ruszyc dupy zeby znalezc sobie jakas
      prace i jezeli chodzi o sponsoring to raczej bardziej by to wygladalo na
      sponsorowanie jego :)
      • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 19:33
        Dzieki Sergito, w koncu ktos, kto nazwal rzeczy po imieniu.

        Nie jestem materialistka, ale powiedzmy otwarcie - sama miloscia nie da sie
        zyc. I nikt nie musi sie oszukiwac! Jesli ma byc rodzina i dzieci - jak to ma
        wygladac???? Tak - kocham go i tak - zostawilam go z rozsadku. I nie byla to
        tylko kwestia finansowa, ale zebralo sie kilka innych spraw. O ktorych
        oczywiscie juz nie pamietam... Zostaly w pamieci te zajebiste chwile...

        Ale w jego mysleniu duzo sie nie zmienilo. Nawet teraz jak bylam w Pl, to ja
        placilam. W sumie nic mi to nie robi, ale jest przykro, ze facet, ktory mowi,
        ze jestem jego zyciem, nie potrafi zaplacic za kolacje.

        Powiem cos na swoj temat - przez cale zycie pracowalam, nie mam rodzicow i
        musze liczyc na siebie. To mnie zrobilo twarda. I moze tez w kwestii uczuc jest
        podobnie. Dalam mu wtedy szanse. Przez 9 miesiecy pracowalam u siebie, jechalam
        do PL i placilam, placilam, placilam..... W koncu bylam tym zmeczona. Co on mi
        dawal ?? Piekne slowa, wiedzial, ze najbardziej na swiecie chce rodziny i
        dzieci. Czasami mam wrazenie, ze wiedzial jak mnie dotknac.

        Nie osadzajcie prosze nie znajac calej histori....

        Sama tego nie rozumiem. Jak sobie wszystko przypomne, to bierze mnie zlosc na
        niego. Na tamte stracone miesiace. Ale jak go teraz widzialam, to wszystko co
        dobre odzylo. Nie wiem jak sobie z tym poradzic. Caly moj swiat, ktory
        zbudowalam w ostatnich miesiacach, zaczyna sie chwiac.

        • smok_sielski Re: Chory uklad? 06.04.05, 19:43
          > Ale w jego mysleniu duzo sie nie zmienilo. Nawet teraz jak bylam w Pl, to ja
          > placilam. W sumie nic mi to nie robi, ale jest przykro, ze facet, ktory mowi,
          > ze jestem jego zyciem, nie potrafi zaplacic za kolacje.

          To jest przyklad babskiej "logiki". Nic mi to nie robi, ale jednak mi robi.

          smok


          • agula281 Re: Chory uklad? 06.04.05, 19:52
            Smok, dzieki za Twoj feedback, ale rownie dobrze moglbys go sobie dawowac.
            • smok_sielski Re: Chory uklad? 06.04.05, 20:44
              Pisze co chce, jak sie nie podoba to trudno

              smok
    • mary_an Re: Chory uklad? 06.04.05, 20:02
      Uwazam, ze milosc to niestety nie wszystko. Mialam podobna sytuacje i chociaz
      serio to moglo byc to po prostu sobie podarowalam w pewnym momencie, nie
      widzialam sensu, zeby dalej sie meczyc. Tez jestem osoba z ambicjami, pracuje,
      studiuje, podrozuje, mam konkretne plany na przyszlosc, a on najchetniej by po
      prostu siedzial na d.. i sie cieszyl zyciem, tez mial super marzenia o swojej
      pieknej przyszlosci, tylko ze nic nie robil w kierunku ich realizacji.
      ja mam swoje ambitne plany, mam zamiar je realizowac, nie moglabym zaakceptowac
      takiego pasywnego darmozjada, nawet pomimo milosci. moze kiedys bede tego
      zalowala, moze znajde kogos odpowiedniego do dzielenia mojej pasji - zwiazek
      nie moze sie opierac tylko i wylacznie na chemii!!!
      jesli on rzeczywiscie jest takim nieudacznikiem i trafil na taka cudowna
      kobiete jak ty, to nic dziwnego, ze teraz bardzo tego zaluje i chce powrotu do
      stanu wczesniejszego, ale ja bym za bardzo nie wierzyla, ze sie nagle zmienil,
      po prostu chce znowu z toba za wszelka cene byc (ciekawe czy w ogole kogos mial
      w miedzyczasie??)
      • agula281 Mary_an... 06.04.05, 20:20
        Wow, w koncu ktos, kto byl w podobnej sytuacji....

        sluchaj - tak, mial kogos. Nie wiem czy byla to jedna kobeita, czy wiecej. On
        raczej nie nalezy do typu faceta, ktory moze zyc bez seksu kilka miesiecy.
        Twierdzi, ze ja "nawet caluje inaczej" - w glebsze tematy nie wchodzilam, bo
        niby jakim prawem, ja mam rowniez swoje zycie. Ale znajac go nie stroni od
        babek.

        Nawet nie wiesz, jak bardzo masz racje!!!! Chemia.... Ja juz tez sie
        zastanawiam, czy o to w tym wszystim chodzi.

        Jak sobie poradzilas z rozlaka? Wiem, ze gdybym go podczas mojego ostatniego
        pobytu nie widziala, byloby mi latwiej. Ale to jest rownoznaczne z tym, ze w
        ogole nie moge jechac do tego miasta - a tam sa moi znajomi i czesc rodziny....
        • mary_an Re: Mary_an... 07.04.05, 10:04
          On zostal ja wyjechalam za granice. Minelo juz sporo czasu, czasami o nim
          mysle, czasami mi sie sni. Ostatnio bylam w Polsce i go spotkalam przypadkiem w
          sklepie i bylo bardzo bardzo dziwnie, rozmawialismy moze 2 minuty, w powietrzu
          dalo sie wyczuc ze cos jest nie tak (jakby takie mini pole elektryczne miedzy
          nami). Jak jestem w miejscach, gdzie razem bywalismy to czesto o tym mysle i
          rozgladam sie dokola, czy gdzies go tam przypadkiem nie ma. Ale jednak wole go
          nie widziec i o nim nie myslec, wiem, ze to nie ma sensu i nigdy nie bedzie
          mialo, chociaz przezylam z nim piekne chwile to do budowania zwiazku potrzebne
          jest to cos wiecej. My bylismy zupelnie inni, inne pasje, inne zainteresowania,
          laczyla nas "tylko" milosc (ktora zreszta byla cudowna, romantyczna i szalona),
          ale to mi nie wystarczy.
    • kawamania Re: Chory uklad? 07.04.05, 10:02
      Rozmiemem cie dobrze i wydaje mi sie ze rozsadek musi zwyciezyc. Inaczej za
      kolejne 9 miesiecy bedziesz w tym samym punkcie, moze i z dzieckiem i bedziesz
      pracowac na cala rodzine. Choc wierze ci, ze problem jest spory. Nie wiem tylko
      czy kolejny partner, ktorego masz jest tym wlsciwym, moze trzeba dalej szukac.
      • mary_an Re: Chory uklad? 07.04.05, 10:06
        No wlasnie szukaj szukaj, ja od rozstania z nim przeszlam przez wiele
        zwiazkow, wszystkie oczywiscie nieudane, dopiero teraz zaczyna cos jakby
        iskrzyc, na pewno nie zadowole sie niczym gorszym, trzeba szukac i probowac!
    • ciemny_korytarz Re: Chory uklad? 07.04.05, 10:41
      skoro sama siebie pytasz to znaczy ze w to nie wierzysz,
      czy wierzysz w to co mowi? czy od razu budza sie podjerzenia? podobny mamy
      inuicje wielka tylko jej zazwyczaj nei sluchamy, czy wg ciebie on ma szacunek
      do siebie a przez to i do ciebie? czy naprawde to milosc czy tylko uwielbienie
      do wspomnien i jego slow? czy to milosc czy slabosc.....?

      >
      > Jak facet moze sie zgodzic na cos takiego?
      • agula281 Re: Chory uklad? 07.04.05, 10:54
        Piszecie to wszystko i chyba sami nie wiecie, jak bardzo macie racje. Intuicja
        nie zawodzila mnie do tej pory. Obawiam sie i niezbyt wierze w to wszystko.
        Jestem jakby sparalizowana, ciagle mysle o nim i tak... wspominam. Na pewno mam
        duzo slabosci do niego.

        Wydaje mi sie, ze niezbyt sie szanuje po tym, jak ja sie zachowalam. Ale czego
        sie nie robi w imie milosci. Boje sie takze, ze jesli nawet bysmy byli razem,
        nigdy tego nie zapomni (zreszta ja rowniez nie) i przy pierwszej lepszej klotni
        bedzie mi wypominal.

        Nie chce szukac, jestem juz zmeczona. W przyszlym roku skoncze 30tke, tez mam
        kilka zwiazkow za soba. Ten obecny jest... calkiem inny. Czuje sie kobieta -
        tak pierwszy raz w zyciu. On jest ze mnie dumny, podkresla to na kazdym kroku.
        Mamy takie same cele. I jest wielki wielki szacunek. Ale to uczucie jest inne.
        Praktycznie kazda milosc jest inna, nie jest tak? Szukam w tym
        zwiazku "tamtego" uczucia, chociaz wiem, ze to nie mozliwe.

        Strasznie boje sie, ze popelnie blad decydujac sie na bylego. Ale nie wiem jak
        z tej choroby sie wyleczyc..... Generalnie jestem silna kobieta, ale zeby sie
        uwolnic z tego uczucia jestem chyba za slaba....
        • ciemny_korytarz Re: Chory uklad? 07.04.05, 10:59
          nie jestes za slaba, juz pierwszy krok ze wiesz ze to "choroba", jestes
          uzaleniona emocjonalnie ale od wyobrazenia o nim, wyobrazenia o tym ze mozesz
          mu pomoc sie zmienic i "nawrocic na dobra droge", gdzies pewnie gleboko wydaje
          ci sie ze masz misje i ze to mozliwe, nie jestem pewna, facet z takim
          podejsciem raczej nie jest dojrzaly i odpowiedzialny, macie rozne cele zdaje
          sie, albo te same ale do realizacji w innym terminie
          jakie byly poprzednie jego zwiazki? zrywaly z nim dziewczyny bo byl egoista i
          bylo mu wygodnie byc na czyims utrzymaniu a jedna po drugiej sie buntowala?


          Ale nie wiem jak
          > z tej choroby sie wyleczyc..... Generalnie jestem silna kobieta, ale zeby sie
          > uwolnic z tego uczucia jestem chyba za slaba....
          • agula281 Re: Chory uklad? 07.04.05, 11:08
            Nie wiem za duzo jak bylo wczesniej... Od paru lat byl sam, byl zonaty, ale po
            roku sie rozwiedli, maja 4letniego syna. Byl czas ze powodzilo mu sie "dobrze",
            ale to jest wzgledne pojecie. Odkad wpadl w tarapaty, chyba przestal wierzyc w
            siebie i zwatpil.

            Boze, jak ja sie czuje... Nic mnie nie sieszy, nie mam ochoty nawet sie ubrac i
            jechac na wyklady.... Ciagle bym tylko ryczala.

            • ciemny_korytarz Re: Chory uklad? 07.04.05, 11:16
              ups, a czy odpowiedzialnie traktuje te swoja rodzine?
              czy uwazasz ze powrot do niego jest spelnieniem twoich marzen? czy czujesz sie
              lepiej myslac ze jestes z nim? czy moze jest to kwestia seksu? a jesli
              potrzebujesz emocji to moze lepiej wziac powaznego i odpowiedzialnego czleka a
              uprawiac sport ekstremalny dla adrenaliny :)

              agula281 napisała:

              > Nie wiem za duzo jak bylo wczesniej... Od paru lat byl sam, byl zonaty, ale
              po
              > roku sie rozwiedli, maja 4letniego syna. Byl czas ze powodzilo mu
              sie "dobrze",
              • agula281 Re: Chory uklad? 07.04.05, 11:20
                haha, nie wiem czy jestes k czy m, ale piszesz sensownie! Cos w tym jest...
                Sport ekstremalny - chyba od tego jestem uzalezniona.... Ale nie wyobrazam
                sobie byc z kims, a dla przyjemnosci spotykac sie z innym :-(

                Alimenty placi. Ale swoja zone zostawil juz jak byla w ciazy. Niezgodnosc
                charakterow. A teraz za wszelka cene chce miec znowu rodzine i jak najszybciej
                dzieci. Tak jak by chcial zapomniec, ze juz raz popelnil blad.
                • ciemny_korytarz Re: Chory uklad? 07.04.05, 12:00
                  agula281 napisała:

                  sportem ekstremalnym nie musi byc to co zrozumialas :) chodzi po prostu o
                  emocje, adrenaline, a nie meki psychiczne i roztrzasanie kazdego slowa,
                  zastanow sie czy chodzi tylko o jego "niezaradnosc" czy jest a raczej bylo
                  wiecej "ale" ktore byc moze sa zapomniane, czy dobrze cie traktowal, czy nie
                  plakalas rozczarowana jego zachowaniem itp.
                  ale skoro zostawil zone w ciazy... to nawet nie chce mi sie komentowac


                  > haha, nie wiem czy jestes k czy m, ale piszesz sensownie! Cos w tym jest...
                  > Sport ekstremalny - chyba od tego jestem uzalezniona.... Ale nie wyobrazam
                  > sobie byc z kims, a dla przyjemnosci spotykac sie z innym :-(
                  >
                  > Alimenty placi. Ale swoja zone zostawil juz jak byla w ciazy. Niezgodnosc
                  > charakterow. A teraz za wszelka cene chce miec znowu rodzine i jak
                  najszybciej
                  > dzieci. Tak jak by chcial zapomniec, ze juz raz popelnil blad.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka