julitaa20
23.07.05, 21:38
Jejku ja oszaleję, słuchajcie co ja wyprawiam. Otóż mam chłopaka jesteśmy ze
sobą już prawie 3 lata Jak to w związku raz lepiej raz gorzej ale jakos bylo.
No ale do rzeczy. Nie wiem co sie stało ale od kilku dni między mną a nim
było jakos tak strasznie fajnie , super i wogóle. Tak jakbyśmy zakochali się
w sobie na nowo. No i przychodzi sobota gdzie ja już czekam ze sie zaraz
zobaczymy a on mi oznajmia ze dzisiaj chcialby spotkac sie z kolegami bo tak
dawno sie z nimi nie widzial, że cały swoj czas poswieca mi a ich juz całkiem
zaniedbal. No a mnie jakby ktoś młotkiem w głowe walnąl ! Aż mnie w sercu
ścisnelo i od razu na płacz zebralo i taką złośc że sie nie zobaczymy.
Zrobilo mi sie cholernie smutno ale mowilam mu ze ok ze rozumiem i zeby szedl
ale ze bedzie mi smutno To on ze w takim razie przyjedzie do mnie a ja ze nie
nie i tak się "kłocilismy" aż wkoncu podjął decyzje ze jednak pojdzie. No i
ja zaczelam go troche szantazowac ze umowie sie z innym na piwo ze nie bede
siedziala w domu. No i sie zaczeło . Posprzeczalismy sie potem powiedzialam
ze to byl szantaż on sie wkurzyl i poszedl a ja teraz siedze sama i rycze i
TĘSKNIE !!!! JAKAŚ STUKNIETA JESTEM :((( Zawsze wybierze sobie takie momenty
kiedy ja go bardzo potrzebuje :((( OK Hasło dnia FACECI SĄ BEZNADZIEJNI !!!