Dodaj do ulubionych

Niewykorzystane sytuacje się mszczą...

04.08.05, 09:40
To apel do wszystkich facetów.

Jak dają to bierz! Jak biją to uciekaj!

Nie może być inaczej.

Ja właśnie stałem ostatnio przed wielką szansą, ale z przyczyn ideologicznych
postanowiłem jej natychmiast niewykorzystywać, bo taki konsumpcjonizm zawsze
mnie przerażał. Postanowiłem poczekać, odłożyć ją na później. I co teraz?
Teraz ta szansa tak bardzo się oddaliła, że ledwo już ją dostrzegam.
Szansa na miłość zdaje się, że przepadła, a pozostało tylko uczucie niedosytu
i pustki. No i przyjaźń. Może to i wiele, ale liczyłem na znacznie więcej.
Szansa na wspaniały seks też raczej odeszła w zapomnienie... Sam sobie
zgotowałem ten los. Nie można być zbyt szczerym i dobrym. Życie nie nagradza
ludzi dobrych i uczciwych tylko wyrachowanych.

Korzystajcie z każdej nadarzającej się okazji, bo drugiej takiej szansy
możecie nie dostać. A przynajmniej nieprędko.

Ja od dzisiaj będę wcielał w życie tą dewizę. Dostałem nauczkę.

Niech to szlag trafi...

Kobietom po prostu trzeba kłamać jak z nut, bo uczciwość nie popłaca.
Mogłem się o tym przekonać już wiele razy, ale do tej pory byłem przekonany,
że szczerość to właściwa droga. Teraz już w te frazesy nie wierzę.
Brutalne kłamstwo to najlepsza, najłatwiejsza droga.

Kiedy kobieta pyta się was o uczucia to pamiętajcie, by powiedzieć jej:
"kocham cię" obojętnie co byście do niej czuli. Jeśli nie wierzy delikatnie
dotknijcie ręką jej twarzy, tak delikatnie jak ciepły wiatr, który porusza
liście drzew, który kołysze trawami na zielonych łąkach, spójrzcie jej głęboko
w oczy, powtórzcie drugi raz "kocham cię" i pocałujcie... Wtedy dostaniecie to
czego chcecie albo przynajmniej jakąś tego część. Inaczej jest dupa.
Inaczej można zwinąć żagiel, złożyć maszt i powrócić do rodzinnego portu
z myślą, że rejs się nie udał nie dlatego, że pogoda nie dopisywała,
ale dlatego, że kapitan wykazał się brakiem zdolności analitycznego myślenia.
Obserwuj wątek
    • trzydziecha1 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 09:48
      Szansa na miłość zdaje się, że przepadła, a pozostało tylko uczucie niedosytu
      i pustki. No i przyjaźń. Może to i wiele, ale liczyłem na znacznie więcej.
      Szansa na wspaniały seks też raczej odeszła w zapomnienie...

      Właściwie - dlaczego??? przecież byłą chętna z tego co pamiętam.
      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:23
        Była chętna i pewnie teraz jest jeszcze bardziej chętna tyle, że ona mieszka
        400km ode mnie. To taki mały szkopuł. Na dodatek stwierdziła, że z nic z nas
        razem nie wyjdzie ze względu na odległość i chce byśmy zostali przyjaciółmi.

        A miałem ją na widelcu. Była taka słodka, żywiołowa, spontaniczna, energiczna.
        Tętniła życiem po prostu. Nie bała się swojej nagości. Nie czuła skrępowania.
        Po prostu kobieta marzenie. Ale nie... Stwierdziłem, że to byłoby niemoralne
        zrobić to na pierwszej randce. Chciałem powalczyć przede wszystkim o jej uczucia.
        Chcialem pokazać jej, że nie zależy mi na łóżku tylko na niej. No i pokazałem.
        Nadal jestem prawiczkiem (pomyślałem, że skoro czekałem 24 lata to i tydzień
        nie zrobi mi różnicy), a ona dziewicą, a uczucia mimo, że są to mogą w sposób
        naturalny zaniknąć pod wpływem odległości.

        Jestem trochę wściekły choć w sumie przecież nie zależało mi nigdy na tym by
        uprawiać seks ot tak po prostu, dla przyjemności.
        • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:59
          poswiec kase, wez pare lekcji w burdelu. W przeciwnym wypadku bedziesz dalej
          wychodzil na wala tak samo u porzadnych jak i nieporzadnych.
          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:11
            Na wała? Skąd to przypuszczenie?

            Wcale nie wychodzę na wała. Wręcz przeciwnie. Kreatywności, talentu,
            pewności siebie mi nie brak. W wieku 6 lat poznałem fizjonomię kobiety,
            a w wieku 9 prawie uprawiałem seks. Więc drogi Jacku nie mów mi co i jak
            się robi z kobietą, bo ja mam to we krwi. Wcale nie czuję się niedoświadczony.
            Wręcz przeciwnie. Temperamentu mi nie brak, a do tego potrafię zupełnie oddać
            się zaspokajaniu potrzeb kobiety. Jak widzisz więc jaj mi nie brak mimo, że
            moja cnotliwość :))) mówiła by coś zgoła innego. Ale ja się tylko z tego śmieję,
            , bo żadna kobieta napewno by nie poznała, że seksu nigdy nie uprawiałem.
            Wiem, że jest to żałosne. Facet 24 lata, a kobiety nie miał. :))
            Ale tak mi się życie potoczyło. Za dużo czasu spędzałem w domu + wyznawałem
            takie, a nie inne wartości i nie korzystałem z łatwych okazji, bo mnie to
            zwyczajnie nie bawiło. Jeszcze by mi seks spowszedniał i się zmechanizował,
            a ja szukam wyzwań. Bardzo trudnych do zdobycia kobiet. Satysfakcja potem
            jest znacznie większa.
            • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:32
              Moge teoretyczne zrozumiec, ze szukasz wyzwan, tzn. wolisz np. zdobywac
              Matterhorn niz Giewont. Choc z tym tez musisz uwazac, im wyzej tym zimniej.
              A na Mount Everest to wogole wszystko ci zwiednie.
              Ale dlaczego do cholery twierdzisz, ze ta sytuacja sie na ciebie zemscila?
              W czym i jak?
              • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:48
                Dlaczego się zemściła?
                Bo myślę, że teraz pozostanie nam tylko przyjaźń na odległość. Tylko i wyłącznie, a gdyby postawić wszystko na jedną kartę i zbliżyć się do siebie
                jeszcze bardziej - przynajmniej cieleśnie - to możliwe, że coś by się wtedy
                ruszyło. Wiem, że to mało prawdopodobne, ale jednak zawsze takie myślenie
                pozostaje: co by było gdyby.
                • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 12:28
                  Mysle,ze ten watek wogole jest robota maniaka (czy humorysty) internetowego
                  robiacego sobie "jaja" z publiki.
                  Bo jesli wykluczyc ten wariant, to musze przyznac, ze takiego typa jak ty w
                  zyciu nie spotkalem.
                  A ty jako osoba mozesz byc powaznym zagrozeniem dla kazdej kobiety.
                  • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:58
                    Rzeczywiście często składam jaja w internetowym kurniku, ale nie tym razem.
                    Tym razem to autentyk wymagający grobowej powagi.

                    A co oznaczało?:
                    > Bo jesli wykluczyc ten wariant, to musze przyznac, ze takiego typa jak ty w
                    > zyciu nie spotkalem.
                    > A ty jako osoba mozesz byc powaznym zagrozeniem dla kazdej kobiety.

                    Zagrożeniem? W jakim sensie?
                    • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 17:38
                      Bo ty, najlepiej: wszystko czujesz, wszystko wiesz, zakladasz, planujesz czas
                      stracenia cnoty, dlugosci rozmowy przed stosunkiem itp.itd.
                      Wlasna inwencja czy zdanie twojej "wymarzonej" nie maja miejsca w twoim swiecie
                      Ten twoj swiat jest perfekt ...ale tylko dla ciebie
                      Mam bardzo lukratywny pomysl dla ciebie:
                      Kup sobie lalke w sex shopie i ja dymaj. Ta przynajmniej bedzie bierna i
                      bedziesz mogl z nia robic wszystko, co ci w pale zaswita.
                      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 17:48
                        A kto powiedział, że wszystko ma być pod moje dyktando i że cokolwiek planuję?
                        Wręcz przeciwnie. Niczego nie planowałem. Miałem tylko mniej więcej ułożony
                        obraz tego jak nasze spotkanie może wyglądać, ale to chyba normalne.
                        Ja wszystko robię ad hoc. Praktycznie niczego w życiu nie planuję. Idę na żywioł.
                        Nie wiem skąd u ciebie mniemanie, że mam przygotowany jakiś plan na każde
                        spotkanie. A to, że nie mam własnej inwencji to już zupełne zaprzeczenie
                        mojej skromnej osoby. Nie mówiąc już o tym, że przede wszystkim liczy się
                        zdanie mojej kobiety i jej odczucia. Ja o wszystko pytam wprost, a tak
                        poza tym to jestem bardzo domyślny.

                        Na czym lukratywność pomysłu z lalką miałaby polegać?

                        Miałbym przywiązać ją łańcuchem do latarni i użyczać za pieniądze? :)
                        • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 18:01
                          Lukratywnosc mialaby polegac na ewidentnych zyskach dla twojej psychiki.
                          Zadnych rozczarowan, gdyban co byloby gdyby.
                          Na zywiol tez z lalka mozesz pojsc,... chyba?
                          A tak a`propos, ty jestes swiadomy co piszesz i na co odpowiadasz?
                          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 18:13
                            Jestem w pełni świadomy swojej nieświadomości.
                      • anamnesis Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 14:53
                        jack, święte słowa.:)))najgorsza rzecz to rozpalic kobietę i ją zostawić. Seks
                        oralny dla niego ok, a potem nagle przypomina sobie os wojej moralności.
                        Psychopatyczny hipokryta.
                        • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 16:00
                          > najgorsza rzecz to rozpalic kobietę i ją zostawić.

                          Bzdura.

                          To nie pierwsza, a druga z najgorszych rzeczy. Najgorsza rzecz to rozpalić
                          faceta i go zostawić. :)

                          A kobietę od czasu do czasu trzeba tak zosawić samej sobie... i na odchodnym
                          powiedzieć, by się dokończyła. :p
                          • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 16:17
                            nie, nie..prawdziwemu mężczyźnie tak nie przystoi:P

                            An
                            • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 16:38
                              Masz rację. Takiego zachowania nie zastosowałbym tak po prostu.
                              Nigdy nie użyłbym słów: "dokończ się sama". Raczej powiedziałbym,
                              że zostawiłem w domu włączone żelazko i muszę lecieć.

                              Takie sztuczki są dobre, gdy kobieta opiera się factowi, nie chce
                              spełnić jego pragnień, waha się, ma opory. Wtedy facet wykręca taki numer
                              po tym jak doprowadza kobietę oralnie do szału i dzwoni, że zobaczą
                              się za parę dni, bo musi nagle wyjechać. Po tych paru dniach kobieta odczuwa
                              niesamowite pragnienie. Zrobi wszystko, by ten facet ją zaspokoił. A gdy się
                              spotykają facet mówi, że jestem strasznie zmęczony i jakoś rozkojarzony. W tym
                              momencie kobieta zrobi wszystko by skupić na sobie uwagę faceta. Spełni jego
                              wszystkie fantazje erotyczne :)

                              Różne takie sytuacje w głowie rozważam. To nie było nigdy sprawdzone. To jest
                              moje czysto psychologiczne podejście.
                              • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 17:43
                                seryjny.gwalciciel napisał:

                                > Masz rację.

                                dość częśto przynajesz mi rację :PP

                                Takiego zachowania nie zastosowałbym tak po prostu.
                                > Nigdy nie użyłbym słów: "dokończ się sama". Raczej powiedziałbym,
                                > że zostawiłem w domu włączone żelazko i muszę lecieć.

                                heh, ja bym uzyła argumentu, że jak miało Ci spłonąc mieszkanie, to juz
                                spłonęło ;P
                                >
                                > Takie sztuczki są dobre, gdy kobieta opiera się factowi, nie chce
                                > spełnić jego pragnień, waha się, ma opory. Wtedy facet wykręca taki numer
                                > po tym jak doprowadza kobietę oralnie do szału i dzwoni, że zobaczą
                                > się za parę dni, bo musi nagle wyjechać.

                                ok. ale jak on to wytrzymuje,,,bo sam siebie tez pewnie doprowadza do szału ;)))

                                Po tych paru dniach kobieta odczuwa
                                > niesamowite pragnienie. Zrobi wszystko, by ten facet ją zaspokoił. A gdy się
                                > spotykają facet mówi, że jestem strasznie zmęczony i jakoś rozkojarzony. W
                                tym
                                > momencie kobieta zrobi wszystko by skupić na sobie uwagę faceta. Spełni jego
                                > wszystkie fantazje erotyczne :)

                                heh, no bardzo życiowe...aczkoliwek znam jeszcze wersję, że milknie a potem
                                pisze, że korciło go aby się przespać,a le nie chciał jej wykorzystywać ot
                                tak...i wtedy laska oddaj sie cała :))) (za te szczerość;-)
                                >
                                > Różne takie sytuacje w głowie rozważam. To nie było nigdy sprawdzone. To jest
                                > moje czysto psychologiczne podejście.

                                o tak :))), tak tylko sobie teoretyzujemy...to dobra rzecz ;P
        • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:33
          seryjny.gwalciciel napisał:

          > Chciałem powalczyć przede wszystkim o jej uczuci
          > a.Chcialem pokazać jej, że nie zależy mi na łóżku tylko na niej. No i
          pokazałem.

          nic nie rozumiem, Ona chciała seksu z Toba, Ty chciałes pokazac jej cos wiecej,
          pommimo, że nic do niej nie czułeś i nie mogłes jej zaoferować (tak pisaleś).
          teraz Ona chce tylko przyjaźni a wtedy chciała seksu i miłości, tak??? ijesteś
          tego pewien...a może tylko chciała seksu??? :P a zobaczyła, że nie lecisz na
          nia, to teraz zaproponowała przyjaźń. Bo jesli naprawdę chciała milości, to
          musiała być zakochana, jeśli była to pewnie jeszcze jest i może tylko próbuje
          sobie tak wytlumaczyć, żeby było jej łatwiej, że tak jest lepiej...

          natomiast czy Ty wiesz czego od nej chcesz i co możesz i masz jej do
          zaoferowania, bo coś mi tu nie gra...nie rozumiem właśnie..jak wyżej..
          An
          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:44
            Możliwe, że jest we mnie zakochana. Dawała mi to do zrozumienia, ale jako, że ja
            nie mówiłem nic o swoich uczuciach sama siebie tak do końca nie określiła.
            Myślę, że mógłbym ją pokochać, ale do tego potrzebuję rozmowy z nią, której
            niestety nie przeprowadziliśmy ostatnim razem. Za mało rozmawialiśmy. Praktycznie
            w ogóle. Tego cholernie żałuję. Dopiero, gdy wróciłem do siebie zrozumiałem jak
            bardzo mi jej brakuje i jak bardzo brakowało mi rozmowy z nią.
            I rwę teraz włosy z głowy dlaczego z nią nie porozmawiałem. Jako osoba dojrzalsza
            powinienembył kontrolować to wszystko co się działo, a ja po prostu dałem się
            porwać jej ekscytacji sam do niej prawie nic nie czując. Właściwie leżąc obok
            niej miałem względem niej uczucia raczej ojcowskie, a pragnienia jak na lekarstwo.
            Dochodziło chwilami do tego, że musiałem udawać podniecenie, żeby nie było, że
            mnie nie kręci. To było straszne. Faktem jest, że zdarzały się momnety kiedy się
            w niej zatracilem.
    • krecilapka Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:02
      Dobry apel. Mowiac szczerze to ja tez po czasie jakos tak rozpamietuje "stracone" okazje. Zdecydowanie przyjemniejsze byloby rozpamietywanie "zaliczonych" okazji ;).
      • masspass Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:35
        Noc minęła nadaramnie dupa była ale za mnie.... ble, ble, ble...
        • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:43
          Cissszzzaaaa :))
    • jack20 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 10:52
      W teori jestes silna bestia, ale z zajec praktycznych uciekasz.
      Bo co? Bo lekcji udzielaja nieporzadne?
      Ciagna cie nieporzadne przeciez, hipokryto.
      Fujara ci staje przed nieporzadnymi a chcesz byc rozprawiczony przez porzadna?
      Sam podzial twoj:
      na nieporzadne (te szybko dajace d...)
      i porzadne (te co po 3 latach nie moga zdecydowac sie na pocalunek nawet)
      jest tak obludny jak ty sam.
    • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:06
      bez sensu, co Ty pleciesz????....skoro tak myślisz, to właśnie nic innego nie
      miałeś jej jednak do zaoferowania i wiodcznie to wyczuła..., myślisz, że
      zernżnąłbyś i po sprawie????? no way...

      Ang
      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:15
        > bez sensu, co Ty pleciesz????....skoro tak myślisz, to właśnie nic innego nie
        > miałeś jej jednak do zaoferowania i wiodcznie to wyczuła..., myślisz, że
        > zernżnąłbyś i po sprawie????? no way...

        Tak właśnie by było.

        Jednak wiem, że potem spodziewałaby się jakiegoś wyznania z mojej strony, a ja
        niepotrafię kłamać i zrobiłbym jej wielką krzywdę, bo niczego nadzwyczajnego
        wtedy nie czułem.
      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:17
        Istotnie czuła, że nie byłem nią zachwycony od pierwszego wejrzenia.
        Powiedziała mi o tym później. Widocznie może poprzez łóżko chciała mnie
        do siebie przekonać.
        • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:21
          i dlatego postanowiłeś teraz zranić kogoś, jeśli go zapragniesz tak??? - nie
          będziesz się na nic oglądał, tyko chęć, bach i masz zero szacunku, jakim
          potencjalnie możesz kandydatke obdarzyć..., a jeśli przez przypadek do kolejnej
          Pani "wykorzystanej" przez Ciebie poczujesz coś za jakiś czas, jak do tej teraz
          z postu), to będziesz miał przesrane - nie wiem, czy to rzeczywiście jest fajne
          rozwiązanie.... - pamiętaj zapach gówna trudno zlikwidować...
          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:31
            Ja właśnie postanowiłem nie ranić jej. Oboje szukaliśmy uczuć.
            Niemniej nasze pierwsze spotkanie nie potoczyło się tak jak tego
            chciałem. Powinnabyła mnie sobą oczarować, a nie od razu rzucić
            się na mnie. Chciałem, aby to wszystko miało ręce i nogi, ale wyszło
            jak wyszło. Zanim w ogóle zaczęliśmy rozmawiać byliśmy już w łóżku.
            A bez rozmowy nie ma mowy o uczuciach. Doszedłem do tego dopiero po
            fakcie. Gdy pisaliśmy i rozmawialiśmy przez telefon byłem nią zachwycony,
            a gdy się spotkaliśmy nie próbowałem nawet odnaleźć w niej tej osoby
            do której coś czułem. To było straszne.

            Nie zamierzam kłamać. W swoim poście nieco sobie zadrwiłem z samego siebie.
            Wiem, że droga kłamstwa jest dużo prostsza, ale nie prowadzi do zbudowania
            czegoś trwałego, a tylko na tym mi zależy. Nie na seksie, a na zbudowaniu
            czegoś trwałego, czegos opartego na uczuciach.
            • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 12:45
              seryjny.gwalciciel napisał:

              > Ja właśnie postanowiłem nie ranić jej. Oboje szukaliśmy uczuć.
              > Niemniej nasze pierwsze spotkanie nie potoczyło się tak jak tego
              > chciałem. Powinnabyła mnie sobą oczarować, a nie od razu rzucić
              > się na mnie.
              a po co Ty wszystko sobie tak zaplanowaleś..., rzuciła sie, bo znając Was ;-)
              nakręciłes ja nieźle i tyle :)

              Chciałem, aby to wszystko miało ręce i nogi, ale wyszło
              > jak wyszło.

              no ręce i nogi to może miec, jak nie będziecie uważać :), to żart rzecz jasna i
              nie moja sprawa. To miało ręce i nogi, a że nie po Twojej myśli, hm...może czas
              pogodzić się,że nie wszystko zawsze jest według naszego planu a wtedy nie
              będzie tzw. rozczarowania. Z drugiej strony nie rozumiem, jak kobieta musi byc
              elastyczna, jeden lubi żeby go oczarowywano innemu podoba się taka diabliczka
              na wstepie. I wcale nie wyklucza to, że jak zaraz ktos pewnie napsize, że
              trzeba byc sobą..., jasne, ale raz zycie uczy, dwa się zmieniamy, to normalne...

              Zanim w ogóle zaczęliśmy rozmawiać byliśmy już w łóżku.
              > A bez rozmowy nie ma mowy o uczuciach. Doszedłem do tego dopiero po
              > fakcie. Gdy pisaliśmy i rozmawialiśmy przez telefon byłem nią zachwycony,
              > a gdy się spotkaliśmy nie próbowałem nawet odnaleźć w niej tej osoby
              > do której coś czułem. To było straszne.

              czyli znałeś ją witrualnie... i Cie rozczarowała poniekąd, jak ja zobaczyleś,
              hm, czy tak?
              • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 13:24
                > czyli znałeś ją witrualnie... i Cie rozczarowała poniekąd, jak ja zobaczyleś,
                > hm, czy tak?

                Tak. To ona mnie poznała. Zresztą ja w życiu zainicjowałem jedynie jedną
                znajomość z kobietą, która jest w tej chwili moją najlepszą przyjaciółką.
                I faktycznie jest tak jak mówisz, że się nieco rozczarowałem.

    • kryzolia Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:29
      wsiadaj w pociąg i jedx do Niej np. na weekend. I po sprawie. Nadrobicie to co
      Was omineło.
      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:35
        Taki mialem zamiar, ale najbliższa okazja trafi się dopiero za miesiąc,
        bo wcześniejsze weekendy mamy zaplanowane. Niestety.
        Chcemy dać sobie kolejną sznasę. Poprzednim razem się nieomal kochaliśmy,
        więc tym razem trzeba spróbować wszystko nieco wyprostować. Sprowadzić
        wzajemne poznawanie się do standardów jakie obowiązują, a nie zaczynać
        od dupy strony, bo to budowaniu uczuć nie służy. Będziemy więc rozmawiać.
        • krolewna Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 11:59
          widzę,że wszystko masz już poukładane a jak ludzie naprawdę coś do siebie czują
          to wszytsko staje się pomimo..................i to w tym wszystkim jest piękne
          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 12:11
            Tyle, że ona chyba do mnie coś silnego czuje, a ja póki co czuję jedynie
            pragnienie bycia przy niej. Patrzenia na nią, słuchania jej, pieszczenia jej,
            mówienia do niej. Łudzę się, że za drugim razem coś się we mnie obudzi, bo
            nie wiem co bym zrobił gdyby powiedziała mi: "wiesz... chyba cię kocham".
            Napewno bym jej nie okłamał na temat moich uczuć, ale gdybym nie poczuł
            do niej niczego nadzwyczajnego poczułbym się koszmarnie patrząc w jej radosne
            oczy i usta wymawiające te piękne słowa. Nie chciałbym jej zranić.
            • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 12:48
              seryjny.gwalciciel napisał:

              > Tyle, że ona chyba do mnie coś silnego czuje, a ja póki co czuję jedynie
              > pragnienie bycia przy niej. Patrzenia na nią, słuchania jej, pieszczenia jej,
              > mówienia do niej. Łudzę się, że za drugim razem coś się we mnie obudzi, bo
              > nie wiem co bym zrobił gdyby powiedziała mi: "wiesz... chyba cię kocham".
              > Napewno bym jej nie okłamał na temat moich uczuć, ale gdybym nie poczuł
              > do niej niczego nadzwyczajnego poczułbym się koszmarnie patrząc w jej radosne
              > oczy i usta wymawiające te piękne słowa. Nie chciałbym jej zranić.

              Ponoć chcialeś/ chcesz zdobyć jej uczucie....nic nie rozumiem...., skoro wiesz
              co ona może Ci powiedzieć, co czuje i Ty wiesz, że chcesz zdobyć jej uczucie a
              nie tylko seks, to w czym problem tkwi...., może jednak tylko to jest pociąg do
              niej, i sam przed soba masz te wyrzuty, że nic nie możesz więcej do niej poczuć
              i jak tu zorbic, żeby nic nie obiecywać a jednak dalej mieć seks randki:))) :P
        • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 13:07
          seryjny.gwalciciel napisał:

          > Taki mialem zamiar, ale najbliższa okazja trafi się dopiero za miesiąc,
          > bo wcześniejsze weekendy mamy zaplanowane. Niestety.
          > Chcemy dać sobie kolejną sznasę. Poprzednim razem się nieomal kochaliśmy,
          > więc tym razem trzeba spróbować wszystko nieco wyprostować. Sprowadzić
          > wzajemne poznawanie się do standardów jakie obowiązują, a nie zaczynać
          > od dupy strony, bo to budowaniu uczuć nie służy. Będziemy więc rozmawiać.

          kurcze wszystko zaplątałeś juz na maxa, apel jest do Panów, żeby bzykać, bo
          potem jest za późno, stracona szansa, bla bla...ale Ty przecież już bzykałeś
          ją, mało tego sama się rzuciła na Cię...a Ty chciałeś uczuć ale sam nie wiesz
          jakich..., bo czujesz, że ona kcha a Ty nie ale jednak Ty chciałeś zdobyc ejj
          uczucie...o rany...:)))...

          jedziesz i koniec postu :P

          An
    • widokzmarsa brednie 04.08.05, 12:06
      nie wolno mówić kobiecie o miłości bo zaraz pomyśli sobie ze jesteś miękkim
      frajerem i odejdzie z przygodnie napotkanym motocyklistą.
      • seryjny.gwalciciel Re: brednie 04.08.05, 12:12
        Ja jestem jendym z dawców organów także nie ma obaw. Do innego nie ucieknie. :)
        • ang76 Re: brednie 04.08.05, 12:29
          seryjny.gwalciciel napisał:

          > Ja jestem jendym z dawców organów także nie ma obaw. Do innego nie
          ucieknie. :)

          a skąd ta pewność:)...tak sie zastanawiam w jakim jesteście wieku, bo w sumie
          może to nie ma znaczenia dla tego postu, ale chba was dzieli spora róźnica
          wieku to raz, dwa, mam wrażenie, że Ty "kochasz" jakies wyobrażenie o tej
          kobiecie, taka platoniczna miłość, hm...ale moge się mylić, często mi się to
          zdarza :)))

          An
          • seryjny.gwalciciel Re: brednie 04.08.05, 13:40
            Właśnie tak. Platoniczna miłość jest mi bliska i chyba zawsze czuję
            coś do jakiegoś wizerunku danej kobiety jaki sobie stworzyłem.
            To wszystko wina netu. Wszyscy mi mówią bym szukał "wśród żywych",
            ale szukanie jest mi pojęciem zupełnie obcym. Ja nie szukam. Ot tak
            po prostu, bo wydaje mi się to przejawem desperacji, a ja desperatem
            nigdy nie będę choćbym miał być sam do grobowej deski.

            P.S. Dzieli nas 6 lat różnicy.
        • widokzmarsa Re: brednie 04.08.05, 12:32
          a,jak tak, to możesz mówić o miłości, głaskać ją delikatnie po twarzy i mieć
          łzy w oczach patrząc na nią gdy się krząta po pokoju.
          Ja teraz nie wiem co robić bo swój motocykl sprzedałem, strach w Polsce
          jeździć - więc muszę być twradzielem i wprowadzać kobiety w wahania emocjonalne.
          • ang76 Re: brednie 04.08.05, 12:36
            a po co te łzy w oczach?????

            taaa, no to ci twardziel, heh...i co w autobusie je wpędzasz w te wahania
            emocjponalne, czy jak juz wyprowadzisz ja z autobusu:P

            An
            • widokzmarsa łzy w oczach 04.08.05, 12:42
              bo trzeba naprawdę bardzo bardzo kochać kobietę by już sam widok jej, rozczulał
              do łez. Ja tam lubię takie łzy. Tyle że już teraz nie mam motocykla.
              • ang76 Re: łzy w oczach 04.08.05, 12:49
                widokzmarsa napisał:

                > bo trzeba naprawdę bardzo bardzo kochać kobietę by już sam widok jej,
                rozczulał
                >
                > do łez. Ja tam lubię takie łzy. Tyle że już teraz nie mam motocykla.

                a przepraszam, jak w tym Ci pomaga motocykl (i przeszkadza jego brak teraz),
                żeby kochać i miec te łzy, hm?
      • ang76 Re: brednie 04.08.05, 12:27
        a Ty znów co bredzisz.....????? - to, że może Ciebie to spotkało, nie znaczy,
        że tak jest ogólnie, kurde, ludzie...:)

        An
    • seryjny.gwalciciel Epilog 04.08.05, 13:31
      Nic z tego nie będzie.

      Stwierdziła, że taka znajomość nie ma przyszłości i powinniśmy się ograniczyć
      do bycia przyjaciółmi. Uściski, umizgi, pocałunki, etc... odpadają.

      Czuję się fatalnie.

      Znowu jestem samotny. Samotny w sieci. Samotny w życiu.

      Nie wiem tylko po co dawała mi nadzieję...
      • ang76 Re: Epilog 04.08.05, 13:39
        seryjny.gwalciciel napisał:

        > Nic z tego nie będzie.
        >
        > Stwierdziła, że taka znajomość nie ma przyszłości i powinniśmy się ograniczyć
        > do bycia przyjaciółmi. Uściski, umizgi, pocałunki, etc... odpadają.
        >
        > Czuję się fatalnie.
        >
        > Znowu jestem samotny. Samotny w sieci. Samotny w życiu.
        >
        > Nie wiem tylko po co dawała mi nadzieję...

        hyh ;-)..., to już chyba mi pachnie prowokacją :))))
      • ang76 The end 04.08.05, 13:41
        a nawet jeśli nie prowokacja..., to najpierw Ty jej dałeś, teraz Ona Tobie
        (choć ponoć mało Ci się podobała, bardziej chodziło o....:P )..., także w
        przyrodzie musi byc równowaga :)

        An
        • seryjny.gwalciciel Re: The end 04.08.05, 13:45
          Nawet mi nie przypominaj o utraconych szansach. Teraz zaczynam żałować, że jej
          wtedy nie wykorzystałem tak jak mogłem.
          • seryjny.gwalciciel Re: The end 04.08.05, 13:58
            Miałbym przynajmniej co wspominać, a tak wspominam to czego nie było.
            Obudziłem się z ręką w nocniku.

            Ch*j strzelił bąbki... Choinki nie będzie.
            • masspass Re: The end 04.08.05, 14:16
              hehehehehe :)))))
              noc mineła naderemnie..........
              • seryjny.gwalciciel Re: The end 04.08.05, 15:11
                Nie nadaremnie bo podniosłem zdecydownie swoje umiejętności w sztuce miłości,
                a przy okazji sprawdziłem czy moje przypuszczenia odnośnie mnie samego się
                sprawdzą. No i się sprawdziły. Jestem genetycznie zakodowany do sprawiania
                kobiecie przyjemności. Nie mam zahamowań, ani nie czuję ni grama stresu.
                To zdecydowanie podniosło mnie na duchu i poprawiło własną samoocenę.
            • ang76 Re: The end 04.08.05, 14:52
              kurde, przecież wykorzystałeś/ skorzystałeś sobie coć tam, więc masz co
              wspominać..., raczej nie tda się wspominać tego czego nie było:), o tym można
              sobie pomarzyć conajwyżej :P
              An
              • seryjny.gwalciciel Re: The end 04.08.05, 15:15
                Właśnie pomarzyć. Chociaż jestem sobie w stanie wyobrazić jak to jest, więc
                w sumie i powspominać mogę to czego nie było. :p
                A że skorzystałem trochę... Ona chyba zdecydowanie więcej.
                Prawdę mówiąc to nieczuję żeby cokolwiek się przez to w moim życiu zmieniło.
                Postrzegam kobiety w taki sam sposób jak wcześniej. Nie czuję wcale, że jakoś
                moje doświadczenie szczególnie wzrosło. Wiem tyle ile wiedziałem. Aż nadto.
    • monalisa25 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 14:21
      seryjny.gwałcicielu chociaż minimum zdecydowania! Sam nie wiesz czego chcesz i
      o co Ci tak naprawdę chodzi!
      A z autopsji odradzam zwiazki na odległość.
      Pozdrawiam
      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 14:38
        Ja właśnie doskonale wiem o co mi chodzi. Pragnę miłości, a jeżeli to nie wypali
        to przynajmniej takiego przyjacielskiego seksu żeby jakoś zabić samotność.

        Związki na odległość to tragednia. Doskonale sobie zdaję z tego sprawę, że nie
        mają dużych szans na przetrwanie. Ale warto zaryzykować. Ryzykujemy cierpieniem.
        Lepsze to niż cierpieć w samotności, bo w samotności człowiek gnije od środka,
        a tak przynajmniej cierpi, ale jakoś go to cierpienie uszlachetnia.

        Ta kobieta, o której piszę chyba mnie kocha, ale boi się ze mną spotkać. Woli
        zapomnieć, bo nie chce być z kimś na odległość.
        Ja jej jeszcze nie kocham, ale jestem dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem. Łudzę się cały czas, że coś we mnie zaiskrzy gdy porozmawiamy,
        bo ostatnio niczego nie poczułem między innymi dlatego, że nie rozpoznałem
        w niej tej dziewczyny do której pisałem i która pisała do mnie.
        • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 14:53
          przeciez jedziesz do niej, więc..., możesz skorzystać, jak Ci da:)..., jak nie
          da, to tyż dobrze, może to zobudzi w Tobie uczucie, że nie ma tak na focha
          tylko:)

          An
        • monalisa25 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:02
          Przyjacielski seks nie zabije samotności, co najwyżej zaspokoi Twoje inne
          potrzeby.
          Zwiazki na odległość nie są tragedią - sama w takim jestem. Są tylko duuużo
          trudniejsze, ale czasami warto zaryzykować...
          I jeszcze jedna dygresja - mam wrażenie, że nadużywasz słowa "kochać".
          • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:04
            słowo "kochać" można róźnie interpretować i miec w podtekście ;-)...można
            kochać i KOCHAĆ :)))
            • monalisa25 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:19
              Owszem zależy to od poziomu wrazliwości człowieka, wieku, etc.
              Pisząc to miałam na myśli, że kolega idealizuje uczucia tej dziewczyny i w jego
              mniemaniu on może go kochać....
              • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:29
                Nie będę przytaczał słów, ale jeżeli to nie jest miłość to prawie miłość...
                To jest iskra, która może wywołać większy płomień jeśli tylko znajdzie
                łatwopalny grunt.
                • monalisa25 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:37
                  czyli jest to zauroczenie, które albo przerodzi sie w coś wiecej, albo nie...
                  • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:48
                    Raczej coś więcej niż zauroczenie. Coś pomiędzy zauroczeniem, a miłością.
                    Tak sądzę. Takie mam przeczucie.
                    • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:54
                      z miłości, kobieta potrafi zmienić miejsce zamieszkania:P
                      • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:01
                        Z miłości mężczyzna potrafi zmieniać skarpety i bieliznę codziennie:p
                        • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:26
                          seryjny.gwalciciel napisał:

                          > Z miłości mężczyzna potrafi zmieniać skarpety i bieliznę codziennie:p

                          i tym się róźnimy :))). Czyli Ty skarpet nie zmieniasz i gaci:P ona miasta i
                          wszystko jasne, jak czarna plama na białym obrusie...
                          An
                          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:34
                            Nie niezmieniał tylko tak jak do tej pory będę przewracał gacie i skarpety
                            na drugą stronę tak żeby na dwa dni starczało :))
                            • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:36
                              seryjny.gwalciciel napisał:

                              > Nie niezmieniał tylko tak jak do tej pory będę przewracał gacie i skarpety
                              > na drugą stronę tak żeby na dwa dni starczało :))

                              to rzeczywiście to nie miłość, tylko pożądanie :)))
                              • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:46
                                To w dużej mierze jest napewno pożądanie. Po tym jak poczułem ją pod moimi
                                dłońmi i pod moim językiem i zostawiłem ją tak niezaspokojoną do końca pozostał
                                duży niedosyt. Ja zawsze kończę raz zaczętą robotę. Nie zostawiam komuś innemu.
                                Cholera idealista się znalazł. Naprawdę mi odpier...o

                                Teraz pozostaje mi jedynie moja najwierniejsza prawica, którą zdradzam czasem
                                na rzecz lewicy - dla urozmaicenia. :)))

                                A mogło być tak pięknie........................................................
                                • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 16:55
                                  I cos takiego zrobiłem jako prawiczek!!!
                                  Mam niesamowite, niezaspokojone pragnienie i takie numery sobie
                                  wykręcam w myśl jakiejś popapranej, własnej ideologii.
                                  Do cholery... Ustaliłem sobie, że w tym roku tracę dziewictwo
                                  i miałem się trzymać ściśle planu, a tu zebrało mi się na sentymenty.
                                  Szkoda, że gdy mnie pocałowała nie powiedziałem: "wiesz... ja nie jestem
                                  taki szybki... może najpierw usiądziemy i porozmawiamy" :))))
                                  • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 17:09
                                    e, tam ideologia...., popaprany jesteś :))) i chciałbyś może być jeszcze
                                    prawiczkiem, ale po co??? :P, chyba, żeby była ciekawsza ksiązka dla nastków :))

                                    An
                                    • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 17:56
                                      Masz rację. Jestem cholernie popaprany. :)))
                                      Ktoś mi chyba w dzieciństwie urwał głowę i nastał do szyi.
                                  • ang76 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 17:12
                                    seryjny.gwalciciel napisał:

                                    > Do cholery... Ustaliłem sobie, że w tym roku tracę dziewictwo

                                    a którego stulecia to pisaleś:)))


          • seryjny.gwalciciel Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 15:16
            "nie chwytałem mojej miłości
            jak ptaka w ręce
            nie trzepotała rozgłośnie
            w moich palcach
            jak oswojoną kawkę
            głaskałem po czarnych piórkach
            niedbale
            jak oswojonej kawce
            podsuwałam ziarnka pieszczoty
            tyle żeby ćwierkała
            żeby skakała
            lecz nie tyle
            by w radosnym odruchu
            frunęła w słońce"
    • diabel-tasmanski Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 04.08.05, 18:07
      Zycie polega na tworzeniu wykorzystywaniu szans. Nie chcialeś wykorzystywac
      szansy nie chialeś konsumpcjonizmu to twoja sprawa i twój wybór. Masz czego
      chcialeś , a dodatkowo cenne doswiadczenie :)
      Oportunizm moze być metodą na życie. Trzeba tylko uważać żeby nie przegiąć. To
      tak jak ze złodziejstwem. Częste niewielkie kradzierze przynosza moze dorażne
      korzyści, ale wtedy nie będzie sie mialo szans by ukraśc milion.
      wcześniej czy poźniej ludzie poznają sie na tobie - no chyba że jesteś
      doskonalym aktorem.

      > Kiedy kobieta pyta się was o uczucia to pamiętajcie, by powiedzieć jej:
      > "kocham cię" obojętnie co byście do niej czuli. Jeśli nie wierzy delikatnie
      > dotknijcie ręką jej twarzy, tak delikatnie jak ciepły wiatr, który porusza
      > liście drzew, który kołysze trawami na zielonych łąkach, spójrzcie jej głęboko
      > w oczy, powtórzcie drugi raz "kocham cię" i pocałujcie... Wtedy dostaniecie to
      > czego chcecie albo przynajmniej jakąś tego część. Inaczej jest dupa.
      > Inaczej można zwinąć żagiel, złożyć maszt i powrócić do rodzinnego portu
      > z myślą, że rejs się nie udał nie dlatego, że pogoda nie dopisywała,
      > ale dlatego, że kapitan wykazał się brakiem zdolności analitycznego myślenia.


      Widze że używasz terminologii marynisrtcznej to ja także użyje tej terminologii. :)
      Wiesz dobremu żeglażowi nie zycy sie pomyslnych wiatrów tylko silnych. Rejs moze
      sie udać zawsze - to tylko kwestia doświadczenia w manewrowaniu :)
      • diabel-tasmanski dalaszy ciąg o żeglarstwie. 04.08.05, 18:12
        za szybko poszło

        Widzisz jeżeli nie jesteś wstanie wyznaczyć kursu jakim chcesz plynac, ani nawet
        określić gdzie chcesz dotrzeć to tylko zbieg okolicznosc moze sprawić że
        dopłyniesz w interesujące miejesce
        • krecik_78 Ech Żeglarzu... 05.08.05, 00:13
          :) az mi sie wierzyc nie chce ze tacy agenci chodza po tej ziemi... :D
          jezeli nie jest to najwieksza mistyfikacja na tym forum, to szczerze
          wspolczuje...
          Nie no ja jestem pokrecony i wyznaje czasem jakies dziwne zasady... ale ta
          osobowosc mnie bije na glowe... chlopie gdzie sie schowales przed swiatem...
          widzialem gdzies juz jakies piekne slowka odnosnie drzewek, ptaszkow, ze jej
          zrobie tak czy inaczej, ze zaczne od tego pozniej bedzie tak i tak... owszem
          idealizm OK, ale prawda jest taka ze kazdy lubi nieco inaczej i co na jednych
          moze dzialac na innych niekoniecznie :) a dwa... dla mnie to zwykle
          wyrachowanie, dzialanie bez uczuc czy emocji, dla mnie liczy sie przede
          wszystkim zywiol, poznawanie na bierzaco co Ona lubi ,czego nie... pelna
          spontanicznosc, co nie oznacza ze pewnych rzeczy nie mozna zaplanowac wczesniej
          zeby nie bylo ciekawiej...

          Piszesz jaki jestes swietny itd... pewnie kazda powinna marzyc o takim kochanku
          jak Ty... chcesz podniesc poczucie wlasnej wartosci czy jak? tyle tylko ze
          wszystko poki co masz obcykane w teorii... i jak widac nie wszystkie marza o
          tym... a jak jest z praktyka ??? poki co dzialasz prawica, i zdradzasz czasem z
          lewica... nie wiem moze sie myle ale zbyt dlugie i zbyt czeste takie dzialanie
          moze doprowadzic do roznego rodzaju zaburzen, poczawszy od problemow ze
          wzwodem, zbyt szybkiego wystrysku do cholera wie czego jeszcze...

          Nie wiem, moze sie myle, moze szanowne panie mnie uswiadomia... ale chyba zeby
          zdobyc troszke starsza kobiete trzeba troszke wiecej niz piekne slowka, czy
          prawienie o milosci... napewno zadna nie pogardzi takimi zwrotami, ale chyba
          tez nie straci dla nich glowy...
          to jest dobre na 18 letnie malolaty... i teksty o swietnosci w lozku oparte na
          kilku pocalunkach z 18 letnia dziewica... mimo wszystko nie wykluczam takiej
          opcji... ale samochwalstwa wyslucham jak uda Ci sie zaimponowac starszej
          kobiecie, albo przyjdzie Ci do glowy wykazac sie przy kobiecie, ktora z
          niejednego pieca chleb jadla i to ona przyjdzie tutaj na forum i napisze ze
          jednak miales racje, ze jestes swietny itd.
          osobiscie zastanawiam sie czy bajeczna technika ma jakiekolwiek znaczenie,
          kiedy brak jest jakiegokolwiek uczucia... ja osobiscie jak mi siadla obca baba
          na nogach (striptizerka) i zaczela wywijac cos tam nic nie czulem... mnie takie
          akcje nie kreca... dla mnie jest to poprostu puste, robione za pieniadze...
          wole "amatorki", ktore wkladaja w to odrobine uczucia, chociaz moze technika
          pozostawia cos tam do zyczenia, ale pojawiaja sie emocje, ktore rekompensuja
          pewne braki techniczne...

          na koniec jedna uwaga z mojego doswiadczenia... chocbys nie byl czegos pewien
          NIGDY NIE ODMAWIAJ KOBIECIE... ich pokretna logika moze Cie zupelnie zaskoczyc,
          a kobieta odmowy w tej kwestii nie wybacza...

          ja odmowilem raz i to nie doslownie... bo przez zaniechanie dzialania, wszystko
          opieralo sie na domyslach nie bylo kompletnie zadnej mowy o seksie, czy innego
          rodzaju zabawach... a efekt byl taki ze kobieta nie odzywala sie do mnie
          pozniej przez 2 miesiace i stracilem kobiete na ktorej naprawde bardzo mi
          zalezalo... i mysle ze odbylo sie to wlasnie ze wzgledu na te noc... jeden
          glupi blad i po zawodach....
          druga sytuacja: hmmmm... nie tak dawno temu... owszem byly fikolki, pozniej sie
          poklocilismy i ja powiedzialem Jej ze nie po to pojechalem z nia na wakacje i
          zeby jej to udowodnic dobrowolnie zrezygnuje z zabaw wieczornych... wbrew
          pozorom podzialalo to na nia jak plachta na byka i skutek byl odwrotny do
          zamierzonego i to ona wieczorem nabrala ochoty... zastanawialem sie czy wtedy
          jej nie powiedziec "nie", zeby udowodnic ze faktycznie nie w tym celu sie
          spotykamy i ze jestem facetem i nie zmieniam zdania tak szybko... no coz mimo
          wszystko stwierdzilem ze kobiecie sie nie odmawia... o maly wlos popelnilbym
          kolejny gigantyczny blad... po tym co powiedziala po zrozumialem ze ona
          traktowala to jako probe... mialo to dowiesc tego czy mi na niej zalezy i czy
          mnie pociaga... i najprawdopodbniej gdybym odmowil nie dostalbym drugiej
          szansy... tym czasem odmowa znaczylaby cos zupelnie innego dla mnie... szacunek
          i pokazanie ze nie zalezy mi tylko na seksie... wiec zasadniczo nasze logiki
          roznily sie dosc znacznie... i moje idealizowanie swiata i zasady
          bycia "dobrym" o maly wlos nie spowodowaly utraty kolejnej kobiety... tym razem
          instykt i szczescie mi dopisalo :)

          A kobietom chyba nie zawsze zalezy na idealistach i ich szacunku
          :)
    • tony82 coś kiepski z Ciebie gwałciciel:)) 05.08.05, 12:48
      ...ale nie pękaj. 6 miliardów ludzi na Ziemi z tego połowa to kobiety. Dasz radę:)
    • seryjny.gwalciciel Stał się cud!!! 05.08.05, 16:22
      ...za moją sprawą w dużej mierze.

      Po długich pertraktacjach w końcu dała się namówić na kolejne spotkanie. :))
      Potrafię zrobić prawdziwe pranie mózgu - w pozytywnym tego słowa znaczeniu,
      bo dla jej dobra. Ona ma wielką ochotę kochać się ze mną, tyle że się wahała...

      I sama nie ukrywa, że chodzi jej o maksymalne zbliżenie się do mnie. Tak
      jeśli chodzi o uczucia jak i na płaszczyźnie fizycznej. Pragnie pozbyć się
      swojej niewinności z czułym, opiekuńczym i bliskim jej sercu mężczyzną.
      Gdyby ktoś nie wiedział to mówiła o mnie. :)))

      Mam fart. Czeka mnie rozkoszna uczta zmysłów z dziewicą.
      Tym razem dokończę to co zacząłem z czystym sumieniem. :)
      Niczego nie zostawię na później, bo nic dwa razy się nie zdarza.
      Carpe diem...

      A swoją drogą to dziwne. Z poprzednim facetem była
      przez rok i do niczego nie doszło, a ze mną już na pierwszym
      spotkaniu chciała się kochać. Mówiła, że czuje coś czego
      wcześniej nie czuła.

      I jak tu zrozumieć kobiety? :)

      Żeby nie było. Nie jestem jakimś zbokiem. Jestem w miarę normalnym facetem.
      Nie zamierzam jej w żaden sposób wykorzystywać. Zrobi to na co będzie miała
      ochotę. Mi tez zależy na uczuciach, ale jeżeli ich nie będzię miał w stosunku
      do niej to zadowolę się seksem i przyjaźnią.
      • seryjny.gwalciciel Re: Stał się cud!!! 05.08.05, 16:49
        Dzisiaj właśnie wybieram się walczyć na front.
        Ciekaw jestem jak to wszystko wyjdzie w praniu.
        Ciekaw jestem, czy jestem tak dobry jak myślę,
        czy tylko uprawiam jakąś żałosną hipokryzję.
        Już niedługo się o tym przekonam.
        Sprawdzę, czy jestem czegoś wart, czy może to
        przeposzczenie osłabiło mój organizm. :)
        • aha111 Re: Stał się cud!!! 05.08.05, 20:16
          wiecie co siedzenie w domu nie poplaca- przynajmniej jak dla dziewczyn bo kogoz
          mozna spotkac wtedy?listonosza?!
      • ang76 Re: Stał się cud!!! 05.08.05, 17:54
        a nie masz na imię JACK :D

        a tak swoja drogą, przeciez ponoć rzuciła się na Ciebie już nieraz...były
        momenty a tu nagle on dziewica, Ty prawiczek - chyba jesteście inni i Wam si e
        zrasta, to znaczy jej...bo tobie to nie wiem co :)))

        ale powodzenia wojaku na froncie

        An
        • pluskat Re: Stał się cud!!! 05.08.05, 20:34
          Gwalcicielu, ja wiem, ze masz teraz co innego na glowie, ale ten wiersz to czyj?
    • markizamerteuil Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 05.08.05, 23:28
      seryjnie czuje sie zgwalcona poczuciem humoru "seryjnego" choc jeszcze lepszy
      jest watek w ktorym opisywal swa przygode z owa panna czytajac ow post mozna
      sie usmiac do lez choc w realu chyba nie bylo tak zabawnie
      >Nie można być zbyt szczerym i dobrym. Życie nie nagradza
      >ludzi dobrych i uczciwych tylko wyrachowanych

      to juz odkryl niedoscigniony markiz de sade gdy pisal "niedole cnoty":)
      • squirrel22 Re: Niewykorzystane sytuacje się mszczą... 07.08.05, 21:37
        seryjny... Ty masz chyba schizofrenię. jeszce się nie spotkałam z osobą która
        by w tylu roznych sposobach (sprzecznych) opowiadala wciąż tę samą sytuację.
        ale z tego co udalo mi się z tego bełkotu pojąć, to wydaje mi się, że Ty jej
        nie kochasz, ale jestes idealistą i szukasz uczucia. mówisz ze szukanie laski,
        to oznacza dla Ciebie szukanie kogos w realu, a tym się nie bedziesz parał bo
        to desperacja; otóż uważam (jak większosć mysle)ze to jak najbardziej
        naturalne, nie mowie tu o jakims wymuszonym dzialaniu, ale o rozmowach z ludźmi
        napotkanymi gdzies w jakims likalu, imprezie czy chocby na spacerze; znajomosci
        prze internet to dopiero desperacja i dziwie sie ze tego nie widzisz. w realu
        od razu widzisz co masz, mozesz niezobowiązująco pogadac i jak sie nie spodoba
        to czesc, a tu uczucie zakwitlo zanim sie spotkaliscie i zonk. teraz jestes w
        kropce. jak dla mnie to ta znajomosc jest wymuszona i sztuczna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka