her_old
26.10.05, 15:22
... czy że się TEGO nie zrobiło ?
Problem stary jak świat, ale niedawno los postawił przede mną wybór :
-spełnić pewną dosyć typową męską fantazję erotyczną (typową to znaczy taką o
której mężyczyźni często marzą, co nie znaczy, że taka okazja zdarza się
często), ale kosztem zdrady swojej dziewczyny,
- pozostać wiernym, aczkolwiek kosztem zmarnowania sytuacji, która zapewne
już się nie powtórzy
wyjaśniam, że jestem szczęśliwy w związku, nasze pożycie jest b. udane, myślę
poważnie o "formalizacji". Ale nie oznacza to, że jestem wykastrowany i inne
dziewczyny mnie nie ruszają. Poza tym nie chodziło tu o "zwykły" skok w bok,
dla którego nigdy nie zaryzykowałbym związku, ale o coś "extra"
No więc Panowie (i ew. Panie), bez nadmiernej męskiej bufonady
i "machoizmu" : lepiej żałować że się TO zrobiło, czy że się TEGO nie zrobiło
(choć oczywście powody owej "żałości" są zupełnie inne - ja na razie nie
ujawnię co wybrałem)