Dodaj do ulubionych

musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew

03.11.05, 21:33
Jestem zawieszona w pustce, a niepewność jutra powoli mnie zabija - mój prawie
trzyletni związek sie wali, bo facet doszedł do wniosku że chce sie wyszalec i
po części jest zmęczony "nami".
14 listopada bedziemy miec naszą trzecia rocznice.
Nic nie wskazywało na kryzys, nie aż tak poważny. Rozmawiliśmy zawsze o
wszystkim, ja byłam wyrozumiała, praktycznie super-liberalna, nie ograniczałam
Go, nie byłam zaborcza, nie nalegałam na jakieś deklaracje. Kiedy chciła pić z
kolegami miał drogę wolna. Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
przygodnie poznaną panienką, nie wybacze jedynie zdrady ze stałą dziewczyną
lub ze znajomą (moją bądź jego) --> oczywiście ja miałam mieć takie same
prawa, stanowiliśmy związek pratnerski.
Jednak dwa tygodnie temu wrócił z szaleńst po Warszawie i wtedy powiedział mi
że chce się rozstać. Jakoś wtedy wyjaśniliśmy sobie wszystko. Teraz, 5 dni
temu pojechał do domu rodzinnego i się praktycznie nie odzywa. Wczoraj
zdecydowałam się pierwsza odezwać. Zadzownilam i juz po jego głosie wyczułam,
że coś jest nie tak. Napisałm mu w nocy sms'a z pytaniem co się dzieję. Dziś
rano dostałam odpowiedz że potrzebuje więcej czasu na przemyślenie wszystkiego.
Ja czuje, że to koniec. Boję się tego co usłyszę przy naszym spotkaniu. Nie
chciałam się przywiązywać, bo wiem że miłość rani ale jednak pokochałam tego
człowieka, z nim wiązalam swoja przyszłość. Teraz boję się samotności i
opuszczenia. Czuję się zdradzona przez bliska osobe.
Tylko nie rozumiem po co tyle obiecywał jeszcze tak niedawno... Sam dawał
deklaracje których ja nie oczekiwałam.
Wyżaliłam się juz kumplowi, ale jeszcze muszę o tym z kimś porozmawiac. Proszę
Was forumowicze pomóżcie mi, dajcie jakieś wsparcie. W dzień dawałam sobie
jakoś rade, znalazłam sobie jakieś zajęcia a teraz siedzenie w domu dobija
mnie. Nie mam gdzie i z kim wyjść (dla Niego odsunełam przyjaciół a w
rezultacie ich straciłam) , nawet nie mam ochoty na kontakty z ludźmi, chce
tylko pogadać.
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, Nie chciałm nikogo ranić i kiedy nie czułam
że to TA właściwa osoba nie wiązałam sie lub szybko kończyła znajomość. Zawsze
to ja decydowałam o rozstaniu i teraz nie wiem co robić, jak to przetrwać.
Czyżby przeszłość się na mnie mściła?

Czy Jego potrzeba przemyśłenia wszystkiego równa jest z kóncem naszego związku?
Obserwuj wątek
    • analilia Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 21:41
      Jeśli On się kimś nowym zauroczył to pewnie będzie koniec ale czasem takie
      odejście okazuje się pomyłką i potem On może chcieć wrócić. Postaraj się być
      silna i nastaw się na: koniec. Nie próbuj zmieniać jego decyzji, uszanuj ją i
      przeczekaj. Zajmij się czytaniem jakiś wesołych książek, rozmową z bliskimi,
      sportem itp. Pomyśl, że jeśli to koniec to tak naprawdę On nie zasługuje na
      Twoją miłość i kiedyś to by się skończyło(a im wcześniej tym lepiej).Trzymaj
      się!Pozdrawiam!
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 21:52
        dziekuje bardzo za słowa otuchy, staram sie byc silna ale potrzebuje do tego
        słów wsparcia, takich jak Twoje

        nie sadze aby znalazł sobie kogoś nowego choć takiej mozliwości nie moge
        wykluczyc, co prawda mam nadzieje ze to nie był główny powód jednak "ale" zawsze
        pozostaje...

        oczywiście uszanuje Jego decyzje, postanowiłam ze będzie to rozstanie bez
        awantur i łez (z tym będzie gorzej), poprosze tylko o podanie dokładnych
        przyczyn Jego decyzji - uwazam ze na to zasługuje po tych trzech latach

        chciałabym by nasz kontakt jako znajomych nie zginął razem z naszym związkiem,
        wiem ze bedzie to trudne ale mozliwe
        • hanaria Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 21:59
          Czasem trzeba odbić się od dna żeby wypłynąć. Bądź dzielna, życie przed Tobą i
          na pewno wszystko się ułozy.
          Z tego co piszesz facet jest niedojrzały emocjonalnie i nie docenił tego co ma
          pod postacią Twojej osoby. Jego decyzja, kiedyś to zrozumie.
          Teraz najwazniejsze jest, żebyś zachowała spokój. Facet jak ma jaja to ci
          wyjaśni dokładnie co jest grane. Może zadzwoń i zmuś go do tego - zasługujesz
          na szczerość.
          Wszystko będzie dobrze, na pewno!!
          • girl32 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:08
            Bądż dzielna bo to on sam musi podjąć decyzję.A swoją drogą to wielkie
            szczescie ,ze nie jesteście małzeństwem.
            Miłość to sinle uczucie i jeśli on kochał Cie prawdziwie to wróci.Nie wiem ile
            masz lat ale z doświadczenia wiem,że faceci póżniej dojrzewają do pewnych
            decyzji Dlatego musisz uzbroić się w cierpliwość.Co ma być to będzie i nic na
            siłę pamiętaj.
            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:19
              oboje mamy po 23 lata

              co do miłości to teraz się zastanawiam czy On kochał prawdziwie...

              nic na siłe powiadasz.. masz racje przy pierwszym razie (zaraz po przyjezdzie ze
              stolicy) walczyłam teraz nie bede bo to by chyba nie miało sensu, On i tak nie
              chce ze mną być
              • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 10:31
                też mam 23 lata i przechodziłam dokładnie to samo... z własnego doświadczenia
                moge napisać, że w momencie kiedy przestaniesz walczyć, przestaniesz sie
                odzywać i pokazesz mu , że potrafisz żyć bez niego to wtedy dopiero zrozumie co
                zrobił i wroci świadomy swoich błedów...
                • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 10:56
                  tak zrobie, nie bede sie odzywac

                  mówisz ze wróci.... tylko czy ja mu później zaufam...
                  • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 11:07
                    to juz jest kolejny problem..... jest cholernie trudno ..... ale ponoć czas
                    leczy rany ... ponoć


                    bądz co badz najwazniejsze jest nauczyc sie zyc bez niego, jak to osiagniesz,
                    to moze sie okazac , że jak on bedzie chcial wrocic, to stwierdzisz , że Ty
                    juz nie chcesz :)
                    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 14:50
                      dziś do tej chwili, kiedy nie siedziałam w domu myślałam ze potrafie zyć bez
                      niego, i było wszystko ok, ale wróciłam do pustego domu i nie wytrzymałam,
                      rozryczałam się jak dziecko - przewaznie nigdy nie płacze, staram sie byc
                      twarda, ale po prostu emocje wzieły góre, usiadłam na łóżku i błagałam go w
                      myślach aby wrócił... teraz mam okres ciszy wewnetrznej ale wiem ze wieczorem
                      sytuacja sie powtórzy i znowu bede wyła z bólu
                      • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 14:53
                        to idz wieczorem na aerobik albo na basen i przeplyn kilka "basenow"


                        jak sama doszlas do wnosku nie mozesz byc sama i nie mozesz nie robic nic
                        • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:18
                          tak wiem, staram sie zmeczyc fizycznie, dlatego wieczorami biegam, kiedy nie
                          moge juz złapać tchu a mozg zaczyna inaczej pracowac wtedy jest mi dobrze
                          • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:20
                            tylko uwazaj na stawy:))

                            zobaczysz ze bedzie dobrze:)
                            • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:20
                              zawsze jest..troche czasu minie ale napewno bedzie dobrze:)
                              • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:22
                                i nie siedz na forum..ja pol roku temu (ponad juz) tez leczylam smutki na forum
                                i teraz mam plaski tylek i zniszczona skore...i sie oderwac nie moge



                                aaaa wstretna jestem....musze 0wyrzucic tego kompa wPISdu
                                • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:29
                                  na forum posiedze jeszcze tylko troszke bo naprawde dobrze mi robia "rozmowy" z
                                  Wami wszystkimi

                                  macie dobre rady i staram sie z nich korzystac
                                  • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:33
                                    no korzystac warto zawsze:)
                                    ale jak zacziesz siedziec na wiecej niz 5 forach i po wiecej niz 3-4 godziny to
                                    znaczy ze juz dosc tego:))
                                    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:07
                                      do takich rekordów jeszcze nie doszłam :D
                            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:27
                              hehehe dam sobie rade ze stawami :D dziekuje za troske

                              teraz mam tak aktywny tryb zycia <bo naprawde ciagle cwicze aby ne myslec, a to
                              sklony, a to brzuszki, a to wypady nogami itp> ze juz mnie wszystko boli,
                              zakwasy daja o sobie znac :) ale dobrze mi z tym, przynajmniej wiem ze zyje
                              • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:32
                                aj..jak ja to lubie...ten ból i smr ód:)))

                                ja tez musze wrocic do cwiczen!!!
                                • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:08
                                  wróć, to naprawde dobrze robi :D
                      • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 14:57
                        nie zostawaj w tych dniach sama ... inni ludzie bardzo w takich momentach
                        pomagaja, pamietaj o tym, że sa inni ludzie nie tylko on!!!!!!!!!!!!

                        szukaj kontaktu z innymi, a bedzie łatwiej... spotkaj sie ze znajomymi ktorych
                        dawno nie widzialas... nie zostawaj sama bo wtedy zaczniesz sie tym wszytskim
                        katowac
                        • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 14:58
                          idz do kina
                          albo wypozycz film
                          ale komedie!!!!

                          ja wiem ze ciezko
                          rozumiem Cie
                        • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:16
                          probuje, juz jestem umowiona na kilka spotkan :)
                          • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:34
                            zuch dziewczyna 3mam kciuki :D

                            powodzenia :-)
                            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:08
                              dziekuje za otuche i wiare we mnie
          • wilk_syty Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:12
            hanaria napisała:

            > Z tego co piszesz facet jest niedojrzały emocjonalnie

            Witaj mistrzyni psychoanalizy! Po jednym zdaniu faceta, ktory powiedzial tylko,
            ze musi sobie przemyslec Ty wyciagasz takie wnioski.. gratuluje.
            A zwrot "niedojrzaly emocjonalnie" to jakies slowo wytrych.. zawsze jest
            uzywane jesli nam sie ktos nie podoba, ciezko sie przed takim argumentem
            bronic, gdyz nie mowi nic.

            Autorce watku radze poczekac. Chlopak przemysli i da Ci odpowiedz. Nie ma co
            panikowac na zapas.
            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:24
              nie uwazam abym panikowała, nie naleze do tego typu osób, ale koniec związku się
              czuje (teraz to wiem)
            • hanaria Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 05.11.05, 14:09
              Tezę o jego niedojrzałości emocjonalnej wyciągnęłam stąd, że skoro facet 3 lata
              był z dziewczyną, nie potrafił się zadeklarować co do małżeństwa, to znaczy, że
              na to jeszcze nie był gotowy, czyli niedojrzały do decyzji o całym swoim życiu.
              Nie był nawet na tyle dojrzały, żeby szczerze porozmawiać z osobą, z którą
              przeżył 3 lata, nie wmówisz mi , ze może być inaczej. Nie potrafił sprostać
              sytuacji życiowej w jakiej się znalazł, dorośli (w sensie dojrzali, bo nie
              każdy dorozły jest dojrzały) nawet jeśli mają zranić drugą osobę szczerością,
              powinni w takiej sytuacji się do neij zmusić. Takie jest moje zdanie wilku syty.
              Pozdro!
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:14
            staram się być dzielna, ale nei sądziłam ze cios od bliskiej osoby tak boli -
            wiem jestem naiwna tak mówic, choc mam 23 lata nie doświadczyłąm czegoś
            podobnego przedtem, nie potrafie sobie poradzic z tą sytuacją

            chciałbym wrócic do dawnej równowagi psychicznej
            • asiulka81 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:18
              eee tam, przestan panikowac! jeszcze nic sie nie stalo, a ty wariujesz!
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:30
                nie sadzę abym panikowała, nie należe do osób tego rodzaju ale wyczuwam w
                powietrzu ze to koniec, działam intuicyjnie a ona nigdy mnie nie myli
            • analilia Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:33
              Równowaga wróci z czasem....Sama przeszłam przez okropną traumę ale już
              dochodzę do siebie. Powodzenia!
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:32
                ile Tobie czasu zajął powrót do równowagi psychicznej?
      • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 11:52
        wiesz - ja wlasniejestem w podpobym problemie
        u mnie poszlo niby o to, ze ja jakis czas temu spytalam o jego plany co do
        zalozenia rodziny itp, i powiedzial mi ze poki co jest nie gotowy
        a teraz nagle, po 2 dniowym przemysleniu w odosobnieniu stwierdzil ze na 99% on
        nie chce nigdy miec rodziny
        teraz jest tak ze propobujemy byc razem
        sa inne aspekty o ktorych juz mam dosc myslec i pisac
        on jest typem zamknietego w sobie faceta, ja prosze zeby sprobowal sie
        otworzyc, mowie ze po to jestesmy razem zeby wspolnie sobie pomagac itp
        powiedzial ze spropobuje
        ale jak na razie nic..
        czasem mysle ze nic nie bedzie z tego
        a czasem mam nadzieje ze bedzie ok
        mieszkamy razem on ponad roku
        zalezy mi na nim
        chcialabym zrobic tak zeby on zrozumial ze warto sie zaangazowac w to
        ale ja nigdy na nic nie nalegalam naprawde, wiem ze nic na sile, tym bardziej
        jak chodzi o malzenstwo
        podejrzewam ze chyba chodzi mu o to, ze nie jest po prostu pewny czy chce byc
        ze mna....
        oczywiscie mam dola
        ale zaczelam robic cos dla siebie
        joga, kurs jezykowy

        ale co dalej?
        co robic zeby on pokochal bardziej??
        • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:09
          w naszym zwiazku to własnie on mowil o rodzinie, dzieciach i dlatego tak mnie
          dziwi jego nagle "wyszales sie"

          ZWENUS ucz sie na moim bledzie, jesli masz w sobie sile odejdz pierwsza bo
          pozniej bedziesz wyła tak jak ja
          zadaj sobie pytanie czy jestes w stanie mu zaufac tak kompletnie i bezwarunkowo?
          bylas o tyle madrzejsza odemnie ze zaczelas robic cos dla siebie, ja rowniez
          zaczynam myslec o sobie

          pozdrawiam
          • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:11
            mie mam tyle sil zeby odejsc
            ja kocham go
            i chce jeszcze sprobowac
            moze ktos pomysli ze jestem naiwna itd
            ale tak chce
            przynajmniej przez jakis czas
            3maj sie!!!!
            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:20
              nie jestes naiwna, walczysz i masz moje wsparcie

              mam nadzieje i szczerze ci życze powodzenia
    • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:29
      facet dostał niewolnika więc mu było mało. nie odbieraj telefonów - nie masz
      czasu. jeśli odszedł to nie doszukuj się dlaczego. Jak zostaniesz
      jego "przyjaciółką" to cię bedzie pukał razem z innymi. Najwyraźniej wydaje mu
      się że jest tak super że wszystko dostanie, wszystko mu wolno a ty sięna
      wszystko zgodzisz. Nawet na jego powrót w każdych warunkach.
      napiasłem więcej ale nie wylogowało więc juz nie będe się powtarzał. Na razie
      nie tragizuj. a gość jest tanim choojem jezeli po 3 latach nie stać go na
      rozmowy i telefon. Znajdz innego. To moja rada a ja na marsie widzę więcej
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:34
        nie chce być jego "przyjaciółką", az tak nisko nie upadne

        jeśli nasz kontakt sie nei urwie to zostaniemy znajomymi i tylko znajomymi

        co do powrotu to chyba masz racje, nie byłabym w stanie mu zaufac tak jak kiedys
        • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:39
          a po co ci kontakt z nim. on cię traktuje gorzej jak śmiecia, chyba ze to ty
          coś mu zrobiłaś i nie piszesz o tym. jak zostaniesz znajomą to zostawisz mu
          furtkę na wieloletnie zastanawianie się czy chce być z tobą czy nie. Nie będzie
          musiał dużo gadać a ty mu zaserwujesz to co on będzie chciał.
          • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:46
            oddanie na kazdym kroku i to co zechce ... a po nocach placz i zlosc na to, ze
            nie mozecie byc razem

            a potem jak ty jako znajoma bedziesz go potrzebowac to bedzie jakas inna albo
            koledzy
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:48
            nie, nic mu nie zrobiłam, byłam wobec niego fair choć miałam "możliwości"

            gdybym Mu sie nie poświęciła to teraz byłabym albo we Włoszech, albo w Kanadzie
            z innym męzczyną, moglabym być juz zoną bo miałam juz praktycznie pierscionek i
            obraczke na palcu ale poswieciłąm wszystko dla Niego

            piszac o kontakcie chcialam wyrazic to, ze chce postapic jak dojrzala kobieta,
            trudno, nie udało sie ale mozemy ze soba rozmawiac - niech przy wspolnym
            spotkaniu ze znajomymi oni nie czuli sie niezrecznie, jesli on nie bedzie chcial
            nie bede sie narzucała, pozostaly mi resztki godnosci
            • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:51
              nie mozesz sobie teraz powtarzac ze gdyby nie on to bylabys juz mezatka...skoro
              zostawilas dla niego faceta to znaczy ze tamten ktory chcial Cie zaobraczkowac
              nie byl tym na ktorego czekasz i zostawilabysgo teraz albo za 20 lat
        • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:45
          nie badz nawet jego znajoma...bedziez musiala sie poswiecac zeby jakos sie przy
          nim trzymac, oszukiwac sama siebie ze wszystko gra i nie chcesz juz z nim byc

          to nie ma sensu ... ja kiedys oszukiwalam siebie, ze chce tylko przyjazni i ze
          wytrzymam i wszystko jest tak jak powinno byc ... ale niewytrzymalam

          bycie jego przyjaciolka/kolezanka/znajoma bedzie bolec ... dopoki nie
          znajdziesz sobie kogos innego i nie przestanie bolec to co on zrobi lub miejmy
          nadziej ze nie
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:53
            czyli radzisz mi abym kompletnie unikała jego?
            • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:56
              nie unikac...ale zrozumiec ze na zostanie znajomymi bedzie czas...ale wpierw to
              musi przestac bolec

              daj sobie czas...postaraj sie nie wracac do tego...zacznij cwiczyc, czytac na
              co nie mialas czasu przez spotkania, kup sobie karnet na mecze:)

              nie wracaj do tego co Cie z nim łaczylo narazie bo bedzie bolec
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:05
                tak, masz racje - nie zamierzalam od razu przekształcac "nas" w znajomych

                rzecz w tym ze teraz mieszkamy dosc blisko siebie i zastanawiałąm sie jak
                postapic spotykając go np na przystanku autobusowym? odwrócić sie i udawac ze go
                nie znam?
                • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:06
                  ja bym chyba powiedziala "czesc" i usiadla/postala gdzies indziej
          • modrooka Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:39
            Tygrysio ma zdecydowanie rację. też to przecodziłam, tez myślałam że się da być
            znajomymi. Efekt tego był taki że kompletnie wykończyłam się psycicznie bo
            strasznie bolało.
            Należy przestać się kontaktować przynajmniej do momentu kiedy uznasz że już nic
            do niego nie czujesz.
            Trzymam za ciebie kciuki.
            • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:42
              czasem nawet jak sie mysli ze juz koniec bolu i uczuc to nie jest koniec....ja
              po 2 latach postanowialam sie przyjaznic i wyszlo, ze nadal cos czuje...


              dobrze sie skonczylo, ale zamin sie odwrocilo na moje to tez zniszczylam sie
              psychicznie....a od tego jescze ciezej sie odbudowac i byc normalną i
              zrownoważoną
              • modrooka Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:50
                Dokładnie. Ja jestem teraz w momencie kiedy staram się dorównać do poziomu
                sprzed. Generalnie nikomu nie polecam przyjaźni z byłym.
                Pozdrawiam tygrysiu i dobranoc
                • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:53
                  ja mimo, ze niby juz dobrze tez sie staram byc normalan...ale czasem mi
                  kompletnie nie wychodzi..

                  tak chcialabym nie slyszec pewnych slów i nie wiedziec o pewnych sprawach...tak
                  chciałabym zeby mnie oklamał wtedy



                  dobranoc
                  • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 08:46
                    dziewczyny pojde za waszą radą i doświadczeniem, czego oczy nie widzą tego sercu
                    nie żal

                    ale po dupie to dostałam i to bardzo - nastepnego razu nie bedzie, tygrysio
                    dzięki za pokazanie mi dobrych stron tego doświadczenia

                    dzis kolejny dzien w ktorym dam sobie rade, a na wieczór przyjde się wam wypłakać :)
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:37
        zapomniałąm napisać:
        masz racje co do tego niewolnika, moja wina ze na to pozwolilam
        • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:53
          ja ci radzę używaj telefonu tylko w rozmowach z Kanadą)) to taki piękny kraj
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 22:55
            nie wiem, nie miałam szansy go obejrzec i teraz tego żałuje
            • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:02
              widzisz, masz jednak chętnych więc świat się nie zawali. Związek oparty na
              oddaniu się jednej ze stron jest chory. Chyba że facet to jakiś dostojewski a
              żonka dba by pisał w spokoju piorąc gotując i doprowadzając panienki.
              Teraz musisz nie dać się wmanewrować w ciągnące się gówn.o polegające
              na "zastanawianiu" się tego ciula. Ja też nie byłem święty ale zawsze
              rozmawiałem. Ile on ma lat? 15? A ty?
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:11
                oby to był wiek adolescencji.... nie oboje mamy po 23 lata, masz racje taki
                "kop" trzezwosci z Twojej strony naprawde mi pomaga

                postaram przestac sie zadreczac, zadbam o siebie, kupie sobie karnet na jakies
                fitness, pojde do fryzjera, do sklepów

                ten człowiek pojechal po mojej dumie i godnosci kobiecej, ale przeboleje to

                wróce do dawnej JA z przed 4 lat

                oczywiscie wiem ze przepłacze jeszcze kilka nocy (najgorzej bedzie po
                decycujacym spotkaniu) , ale bedzie mi lepiej wiedzac ze mam z kim pogadac a
                przytulic sie moge zawsze do mamy :D ona zawsze bezwarunkowo bedzie mnie kochac
                • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:21
                  pomysl sobie, ze dzieki temu ze on ci pojechal po dupie teraz to nie dostaniesz
                  po dupie juz w taki sposob, bo teraz juz masz nowe doswiadczenie i bedzie Ci
                  latwiej sie uchronic od tego...


                  moze uratowal Cie tym doswiadczeniem od jescze wiekszego "po dupie"
                • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 03.11.05, 23:28
                  więc bedzie jakaś decydująca rozmowa? Kiedy - gdy on już się wyszaleje i
                  przydzie odpocząć? A czego ty oczekujesz od tej rozmowy? Chcesz wiedzieć
                  daczego? A po co? A jak on nie zadzwoni przez tydzień? Miesiąc? Chcesz z nim
                  być dalej? Bez względu na to co się stało i na to co on zrobił i zrobi? Ile
                  jesteś gotowa czekać na jego telefon? Będziesz czekać i ryczeć? Moze wyślij mu
                  sms-a: "masz rację z tym rozstaniem, ja tez zacznynam nowy związek, nie dzwoń
                  już" Ciekawe za ile sekund zadzwoni?
                  idz na siłownie, basen i aerobik
                  masz 23 lata, całe życie przed tobą)
                  • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 08:53
                    decydująca rozmowa będzie jak wróci z domu rodzinnego, teraz właściwie to
                    jesteśmy oboje zawieszeni w próżni (przynajmniej ja jestem, moze on juz podjal
                    decyzje),
                    on poprosił o czas (w zasadzie nie wiem na co)... dla mnie aby to był koniec
                    musze to usłyszeć, bedzie to ostatni gwózdz do trumny ale bym "zmartwychwstała"
                    psychicznie jest mi on potrzebny, słowa których sie boje a wiem ze je usłysze
                    beda swego rodzaju zamknieciem tego etapu zycia

                    i masz racje, juz zaczełam biegać i ćwiczyc, dobrze mi to robi, wzrasta mi
                    poziom efedryn i jakos udaje mi sie przetrwac z podniesiona głowa, najgorsze sa
                    tylko wieczory i noce kiedy zaczynam za duzo myslec, ale to minie kiedys...
                    • widokzmarsa Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 10:30
                      pomyśl sobie ze to nie gwóźdź do trumny ale haczyk ktory otwiera drzwi do nowej
                      wspaniałej przyszłości))
                      ach chciałbym zobaczyc mine tego gościa gdybyś zadzwoniła do niego, powiedziała
                      że to koniec,że nie dasz się manipulować i wpuszczać w takie sytuacje, że
                      wyjeżdzasz do Kanandy i rzuciła sluchawkę)))
                      Ale to ja musiałbym być toba na chwilę)) - w ten sposób się manipuluje, na
                      granicy ryzyka ale nie dając drugiej stronie juz miejsca na cofnięcie się.
                      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:14
                        wiesz nawet o tym dzis myslalam, tzn aby zadzwonic i powiedziec ze czasu na
                        myslenie oboje mielismy az nadto, i ja koncze ta znajomosc, nie chce byc z kims
                        tak niepewnym kto mi na rocznice taki prezent sprawia... nawet jak bedziemy
                        razem to skad ja mam miec pewnosc ze on mi za kilka lat podobnego numeru nie
                        wykreci?

                        zaczyna sie budzic ze mnie agresja, to chyba dobrze bo sklania mnie ona do
                        dzialania a nie uzalania sie nad soba

                        niestety wyjazd do Kanady przepadł, ale zaraz po obronie mgr i tak wyjade z
                        Polski, to kwestia tylko tych kilku miesiecy
                        • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:15
                          trzymam kciuki
                          bedzie dobrze zobaczysz
                          musisz wierzyc ze bedzie dobrze
                          • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:34
                            zawsze jest dobrze...a nawet jeszcze lepiej:)

                            jak ja sie ciesze teraz ze mi sie nie udalo z pierwszym facetem
                            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:10
                              mam nadzieje ze ja równiez bede sie kiedys cieszyc z tego niepowodzenia
                        • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:29
                          ja mialam 2 razy taki przypadek...bolalo

                          1) nie chcialam byc sama i robilam wszystko zeby tylko polazic z kims i cos
                          robic,wypic czasem i sie wyszalec na imprezach

                          2) siedzialam w domu,odizolowalam sie od ludzi, teraz nie potrafie byc
                          towarzysta i obecnosc wiecej niz 4 ludzi na spotkaniu przy piwie mnie ploszy i
                          siedze cicho i sie nie odzywam

                          mimo ze za 1 razem popelnilam kilka glupich bledow...mimo ze troche mi to
                          nadszarpnelo reputacje dobrej i milej dziewczynki..mimo ze 2 raz przez to sie
                          rozpadl(przez to co inni o mnie mysleli i jak mnie ocenil ten jeden ktorego
                          opinia sie dla mnie liczyla-teraz jak mu pokazalam jaka jestem to zaluje
                          tamtego) to uwazam ze lepiej bylo mi wtedy niz za 2 razem...


                          nie badz "towarzyska" na sile i przesadnie...ale podstawowa zasada: nie wolno
                          sie izolowac
                          • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:31
                            a zlosc tylko pomoze Ci wyjsc z domu, zadbac o siebie, szybciej Ci przejdzie


                            zawsze zazdoscilam ludziom ktorzy mogli sie obrazic i zrzucic wine na
                            partnera....ja zawsze wybaczalam i sama siebie obwinialam...teraz po czasie
                            widze ze to nie byla moja wina..ale jak dlugo to trwalo zebym do tego wniosku
                            doszla
                            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:17
                              nie widze w sobie duzej winy, dlatego nie mam zamiaru sie katowac, trudne
                              przeplacze troszke nocy i pojde dalej

                              na poczatku wstydzilam sie wielu rzeczy: niepowodzenia, samotnosci, tego ze mu
                              na to pozwolilam--> teraz wstyd powoli mija i probuje z ta sytuacja przejsc do
                              porzadku codziennego

                              przeczytalam kiedys takie cytaty i nimi staram sie kierowac w zyciu:
                              1."Dopuki walczysz jesteś zwycięzcą" [św. Augustyn z Hoppony]--> ja walcze, moze
                              nie o ten zwiazek bo on jest juz spisany na straty ale o siebie
                              2. "Idę wolno, ale nie cofam się nigdy" [Abraham Lincoln] --> ide do przodu,
                              powolutku, po malutku ale zawsze do przodu, przeciez zycie trwa nadal
                          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:11
                            właśnie nie chce dopuścić do takiej sytuacji aby wieksze grono mnie peszylo,
                            ocywiscie nie pojde do dyskoteki ale spotkam sie ze znajomymi, nie ma to jak
                            starzy znajomi i ich pomoc
                    • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 14:56
                      wieczorem najlepiej jest cwiczyc:)
                      potem sie spi jak niemowlak snem grobowym niemal i nic nie jest w stanie
                      wybudzic:))
                      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:17
                        cwicze w kazdej wolnej chwili :D
                        • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 15:19
                          wiec skoro tak to nie masz czasu na rozpaczanie:))

                          ja tez sobie pocwicze...kiedys cwiczylam z tych samych powodow co Ty...teraz
                          przestalam przez rok i tak tesknie...ale tak ciezko sie znow zabrac jak juz nie
                          ma takiej motywacji
                          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:18
                            właśnie ćwicze aby nie rozpaczac
      • lady284 gamn...facet ma rację 04.11.05, 11:49
        nie oplataj go jak bluszcz, Ty to utnij, im szybsza Twoja reakcja tym więcej
        pytań mu nasunie, to on będzie zaskoczony:)) a zazwyczaj, jak facet mówi, że
        musi to przemyśleć to znaczy że już przemyślał, tylko nie chce przysporzyć bólu
        i tak to ciągnie....Otwórz oczy i do dzieła.
        • gamn Re: gamn...facet ma rację 04.11.05, 16:20
          nie mam juz ochoty go oplatac i starac sie, brak mi motywacji, teraz mysle o
          sobie --> kiedys trzeba byc egoista

          myslalam juz o tym aby tak mu powiedziec przy naszym spotkaniu, powiem ze dla
          mnei to koniec i ju, oddam mu jego rzeczy a odbiore własne

          mam dosc tej zabawy w kotka i myszke, nie jest facetem skoro nie potrafi podjac
          meskiej decyzji
    • lady284 Sama tego chciałaś... 04.11.05, 10:23

      "Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
      przygodnie poznaną panienką"

      Nigdy do głowy by mi nie przyszło, żeby facetowi dać furtkę na inne przygodnie
      poznane panienki..też bym uciekła jakby mi się facet tak nie szanował jak Ty.
      Sorki za słowa, ale to brak szacunku do samej siebie go odpędził.
      • gamn Re: Sama tego chciałaś... 04.11.05, 10:45
        mozliwe, ale mielismy taką umowę ze jeśli on wykorzysta ta furtkę ja równiez
        bede miec do niej prawo
        • lady284 Re: Sama tego chciałaś... 04.11.05, 10:48
          posłuchaj, skoro daliście taki fundament nie można było liczyć że będzie to
          trwały, szczęśliwy związek
          • gamn Re: Sama tego chciałaś... 04.11.05, 10:57
            tylko ze to był typ faceta bez skoków w bok.... ale dosc na moja obrone,
            widocznie to sa skutki mojej decyzji
            • lady284 Re: Sama tego chciałaś... 04.11.05, 11:32
              typ faceta bez skoków w bok, bez skoków - o których może nic nie wiesz.. taka
              jest psychika człowieka, jak mówisz ...że może - to znaczy , że może.
              Poza tym jeśli mówiłaś że na jego skok w bok będzie Twój, to wybacz, godząc się
              na taki układ, zgodził się na to że komuś Ciebie odstąpi...choć na chwilę.
              A fe..
              • gamn Re: Sama tego chciałaś... 04.11.05, 16:21
                moze masz racje, nasz "układ" był chory, ale to ja go zaproponowalam na samym
                poczatku naszej znajomosci, wtedy poniekad była to i dla mnie furtka ucieczki,
                szkoda ze z niej nie skorzystalam
    • kotek.25 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 11:16
      Współczuje Ci- nigdy nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji jak TY.
      Nie zależnie od tego co napisze, poradze to Ty jednak musisz się z tym uporać
      sama.
      Jedynie moge sobie wyobrazić Twój ból. Niestety wszystko wskazuje na to, że
      odejdzie od Ciebie- ale jak będzie chciał wrócić zastanów się czy warto go
      przyjąć z powrotem, w końcu związek ma się opierać na zaufaniu, a czy mu
      zaufasz ponownie? Życze powodzenia
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:24
        raczej nie przyjme go z powrotem, po pierwszym razie kiedy mi oznajmil ze chce
        sie rozstac a mimo to jakos odparlismy ten ryzys (na krotko jak widzisz),
        stworzyla sie miedzy nami jakas niewidzialna granica, bariera, to juz nie bylo
        to samo, nie mialam do niego zaufania (takiego jak kiedys)
    • sinsi Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 16:14
      > kolegami miał drogę wolna. Powiedziałam mu nawet, iż opuszczam zdrade z
      > przygodnie poznaną panienką, nie wybacze jedynie zdrady ze stałą dziewczyną
      > lub ze znajomą (moją bądź jego) --> oczywiście ja miałam mieć takie same
      > prawa, stanowiliśmy związek pratnerski.


      Związek partnerski ma polegac na pozwalaniu na seks z innymi? ależ wam sie
      poprzestawialo w głowkach...
      Nastepnemu facetowi powiedz, ze jak cie zdradzi to mu nigdy nie wybaczysz i mu
      takiego wstydu narobisz, że sie nie pozbiera -
      zapewniam cie, że to bardziej scementuje wasz partnerski związek:)))
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 04.11.05, 20:21
        wg mnie zwiazek partnerski opiera sie na równych prawach obu stron

        to ze dałam mu wolna reke oznaczalo ze ja równiez mam prawo na takie skoki w bok
    • gamn do WSZYSTKICH 04.11.05, 21:08
      BARDZO DZIEKUJE WAM ZA POMOC I DOBRE WSKAZÓWKI. One naprawde mi pomogły. Jak na
      razie dość dobrze (wg mnie) daje sobie rade.
      Zaczełam myśleć o sobie, wróciłam do ćwiczeń, codziennie wieczorem biegam (juz
      nie mam takiej zadyszki :D choc zakwasy dają o sobie znac). Zmeczenie fizyczne
      naprawde dobrze robi :D!!! Przeszłam na diete, niedługo pochodze po sklepach za
      nowymi fatałaszkami, dobry kumpel złatwił mi juz kosmetyczke i super fryzjera
      (za free wszelkie usługi!!!!).
      Od wczorajszego porannego sms'a o "potrzebie czasu" duzo przeszłam, aż sama się
      dziwie ze w tak krótkim czasie mozna tyle przeżyć. Jak na razie przepłakałam juz
      swoje, odżałowałam, ochłonełam, wyciszyłam się, zrozumiałam.
      Znalazlam tez rozwiazanie z sytuacji, tzn abym wyszła z twarza. Kiedy przyjdzie
      czas na TĄ rozmowe (prawdopodobnie w niedziele a najpóźniej w poniedzialek)
      zabiore swoje rzeczy od niego a sama zwróce mu jego bajzel (juz mam wszystko
      spakowane). Nie będzie łez i szlochów - tej satysfakcji mu nie dam, z resztą nie
      jestem osobą, która tak bardzo publicznie okazuje ból (tutaj na forum niejako
      jestem anonimowa, to mi daje odwagi do uwewnętrznienia się). Powiem spokojnie ze
      to ja chce skonczyć ten związek, nie potrzeba mi chłopaczka ale mężczyzny, który
      wie co chce od życia. A kiedy go spotkam na ulicy to nie będę się narzucać,
      powiem "cześć" i zajme się sobą, ale będę zachowywała się normalnie - jestem
      dorosła i tak się będę zachowywała.
      Wiem, że jestem wspaniała dziewczyną, która znajdzie sobie kogoś wartościowego,
      kogoś kto będzie ja szanował i doceni a ja mu dam w zamian duzo miłości,
      zrozumienia i wsparcia.
      Jeszcze gdzieś tam w środku czuje kłócie, ale nie jest ono tak straszne jak dziś
      po południu. Na pewno będę mieć chwile załamania, ale wtedy pójdę "w ludzi",
      znajde sobie jakies zajecie, postaram się nie myśleć i odnajdę w sobie ten
      narcyzm, który podbija naszą samoocenę.
      Koniec z rozpaczą, widocznie tak miało być. Wiem jedno, On jest zbytnio
      zapatrzony w brata, powiela jego czyny. NA 90% jestem pewna że koncepcje
      "wyszalania się" podsunął mu brat (zawsze po spotkaniu z nim był jakiś
      "dziwny"). Tylko On sam nie widzi tego, iz jest kompletnie inny od swojego
      brata. Po bracie spływają takie rzeczy jak zakonczenie długiego związku, brat ma
      możliwosci aby nie myśleć o bólu po rozstaniu, brat to typ lekkoducha,
      niebieskiego ptaka który skacze na różne gałązki. Ale On jest inny. Moze
      poszleje pół roku a potem zjedza go wyrzuty sumienia, bo będzie je miał, na tyle
      go znam. Kiedyś pozna kogoś i choć mu tego nie życzę (szczerze mówię) - ten ktoś
      zada mu taki sam cios w plecy jak on mi zadał. Wtedy poczuje jak to boli, ale
      mnie juz to nie bedzie interesowało. JA będę wtedy z kimś wartym mnie.
      Koledzy równiez nie pomogą bo będą zajęci własnymi dziewczynami, żonami,
      rodzinami. Bedzie sam.
      Powoli zapełniam pustke i odnawiam wiare w siebie.
      Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje za pomoc i liczę, że w razie potrzeby wesprzecie
      mnie. Proszę zagladajcie na to forum, ja będę pisać. Choćby o tym jak się dalej
      sprawy mają.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • anxiety3 Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 21:22
        dzis jest moj 4ty dzien odkad powiedzial, ze to chyba nie nasz czas...moze
        kiedys, ale teraz nie, bo zdal sobie sprawe,ze zaczal szukac `bardziej zgodnego
        zwiazku`- napisalam to juz w innym poscie, zarzucil mi wszystki i nic.
        Rozmawialam z przyjaciolka, kumple, cale szczescie mam wokol siebie ludzi, nie
        odsunelam ich od siebie i oni mnie wspieraja, mowiac, ze to szczescie, ze
        odszedl, bo to jak sie zachowal nie jest warte mnie, a ja...w dzien sie 3mam, a
        wieczorem placze. i nie wiem,czy wieksza mam chec,zeby kiedys tego zalowal (
        choc nie zycze mu tego samego), czy zeby wrocil...
        • gamn Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 23:27
          ja się juz pogodziłam z najgorszym, z faktem dokonanym, próbowałam ratować
          sytuacje za pierszwym razem, teraz juz nie bede

          oczywiscie troche sie boje tego decydujacego spotkania, ale wieczory staram sie
          miec zajete, dziewczyny dobrze pisza ze ruch ci pomoze - ja zaczelam cwiczyc i
          jak mnie nachodza głupie mysli w nocy to robie brzuszki i zaraz mi sie
          odechciewa myslec bo zakwasy bardziej bola :D

          anxiety3 wyjdziesz z tego doła, poradzisz sobie tak jak ja sobie radze, uwierz w
          siebie i zajmi sie soba, zadbaj o siebie, zrób sobie kilka przyjemności, nawet
          błachych ale zawsze jakis

          to ze noce sa najgorsze...... wiem to, tym bardziej jak cierpisz na bezsennosc
          (tak jak ja), ale w pierszych dniach łykałm na sen tabletki ziołowe z valerianą
          i pomogło, miałam wtedy dość śmieszne sny ale przesypialam cała noc i nie
          rozmyslalam za duzo; w najwiekszy kryzys napisalam na forum, wygadałam sie,
          zrzucilam wszystko co mnie boli, ludzie mi pomogli (jestem im naprawde wdzieczna
          za tak szybki odzew, to dużo dla mnie znaczyło)
          • dwunasta_gwiazdka Re: do WSZYSTKICH 04.11.05, 23:56
            trzymam za Ciebie kciuki
            bądź dzielna :)
            wszytsko sie ułoży predzej czy później ;) ale się ułoży

            bedzie raz lepiej raz gorzej bo na wszytsko potrzeba czasu ale w końcu zaświeci
            słonko :) sport jest rewelacyjnym rozwiązaniem, bieganie basen fitness - czym
            wiecej zajeć tym lepiej, a najlepsze sa te które najbardziej męczą :)
            nie izoluj sie, postaraj sie otaczać osobami, które w ciebie wierzą i dają ci
            oparcie żeby przez mysl ci nie przeszło że on odszedl bo to ty byłas jakaśtam..
            ja bylam w podobnej sytuacji, u mnie sprawdziło sie powiedzenie że prawdziwych
            przyjaciół poznaje sie w biedzie;

            trzymaj się cieplutko i nie dawaj smutkom ani łezkom
            buziaki
          • zoska-79 Re: do WSZYSTKICH 05.11.05, 00:00
            dawaj znać jak sie sytuacja rozwija, miałam bardzo podobnie z tym, ze u mnie to
            się zakończyło ale tylko dlatego, że w końcu zmusiłam go żeby przyjechał i COŚ
            zadecydował w przeciwnym razie siedziałabym pewnie do dziś, pisała smsy i
            czekała aż sie odezwie i zbierze trochę odwagi... Do dziś (minął ponad miesiac)
            nie otrzymałam prawdziwej odpowiedzi... Ale ulżyło ze w końcu wiem na czym
            stoje tzn czy mam czy nie mam związku... a co bedzie dalej tego nie wiem!!!
            • gamn Re: do WSZYSTKICH 05.11.05, 00:08
              teraz ja sie czuje pewniej bo kontroluje sytuacje, tez nie bede biernie czekac i
              zdac sie na jego łaske czy nie łaske
    • gamn RATUNKU 05.11.05, 00:03
      ON SIE WŁAŚNIE ODEZWAŁ NA GG I SAŁA MOJA PEWNOŚĆ SIEBIE LEGŁA W GRUZACH, tzn
      wiem czego chce i nie pozwole sie traktowac jak smiecia ale nie wiem czy odpisac
      na tym gg!!!!! jest tam ktoś, błagam znowu potrzebuje rady!!!!!!!!!!!!!!
      • asiulka81 Re: RATUNKU 05.11.05, 00:06
        odpisz i pogadaj troche, zobaczys zczego chce :)
        • gamn Re: RATUNKU 05.11.05, 00:09
          właśnie gadam :)
      • widokzmarsa Re: RATUNKU 05.11.05, 00:23
        bo w głębi duszy chciałaś żeby zadzwonił i powiedział że chce być z tobą.
        PRzeczytaj sobie wątek na FK o kobiecie którą facetzostawiał7 razy w ciągu
        roku. Tu ci nikt nie pomoże wybrać bo to ty sama musisz dokonywać wyborów w
        swoim życiu. Dowiedz sie czego i dlaczego on chce
        • gamn Re: RATUNKU 05.11.05, 00:38
          nawet nie chciałam, wolalam sie z nim spotkac i pogadac, troche mnie zaskoczył
          ta wiadomoscia, napisal mi ze myslal ze do niego przyjade!!!!! alez mnie tym
          kurzyl <ale opanowalam sie>, jak przed jego wyjazdem wspominalam ze moze
          przyjade na pare dni to zmienił temat ,a dzis mi mowi ze nei pamieta tej rozmowy!!!!
          • widokzmarsa Re: RATUNKU 05.11.05, 00:48
            musisz sama to rozwiązać. Nikt go nie zna, ani ciebie. Prześpij się z tym, rano
            swiat inaczej wygląda)
            • gamn Re: RATUNKU 05.11.05, 01:40
              zle się dzieje bo zaczynają mnie otaczac demony.... zobaczyłam swiatełko w
              tunelu i teraz nie wiem co zrobić.........
    • gamn I CO TERAZ? 05.11.05, 14:02
      dać temu związkowi druga szanse czy nie? boje sie kolejnego zawodu na nimczy
      może być z Nim ale i tak ewentualnie szukać kogoś innego? tylko nie wiem czy ja
      potrafię być tak przewrotna i wredna...
      • hanaria Re: I CO TERAZ? 05.11.05, 14:16
        A co on ci powiedzial? Czego on chce? Chce wrocic? Przeprasza? Czy tylko chce
        sprobować, może wyjdzie?
        Moim zdaniem absurdalnym pomysłem jest bycie z nim i szukanie kogoś innego,
        szkoda nerwów. Pozdrawiam.
        • gamn Re: I CO TERAZ? 05.11.05, 19:39
          hanaria wiem tyle ze nadal myśli/zastanawia się/szuka co nas łączy

          z całej wczorajszej rozmowy zrozumiałam tyle, że nie chce sie rozstawać, że dla
          niego ta decyzja również jest ciężka, że ma mętlik w głowie...

          a ja już sama nie wiem czego chce, staram się nie myśleć na zapas, ważne że już
          nie rozpaczam, znalazłam oparcie w przyjaciołach i wiem że sama nie jestem a
          zaraz idę pobiegac :)
    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 06.11.05, 00:42
      wiecie co chyba zaczynam tracic głowe.....
      • tygrysio_misio Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 06.11.05, 00:50
        nie tradz glowy...ja ja trace po wodeczce wyrobu wujkowego:)
        • gamn wszystko jest do bani 06.11.05, 01:44
          zachowuje się jak On, juz sama nie wiem czego chcę...

          i do tego jeszcze zaczynam sie łamać, juz nie podskakiwałam tak na dzwięk
          komórki pełna nadziei ze to może od niego, nawet zdusilam w sobie ochote
          zadzwonienia do niego lub wyslania mu wiadomości a teraz mam ochote wysłac mu
          sms'a, jakiegokolwiek, nawet z bzdura aby o sobie przypomniec.... jeszcze sie
          trzymam i tego nie zrobie ale moja siła słabnie, tygrysio-misio prosze o wsparcie...

          dzis znowu pojade na tabletkach aby usnąć....
    • gamn ale mnie korci... 06.11.05, 12:13
      aby się dowiedzieć czy dziś przyjezdza i kiedy pogadam (jeszcze dziś czy jutro)

      na szczescie umówilam się z kolezanką, to nie będę za duzo myśleć o nim siedząc
      w domu

      Tygrysia-Misia chyba się przetrenowałam, ale żyje.... od kilki dni ćwicze
      przynajmniej 2 h non-stop, do tego dochodzą ćwiczenia kiedy nachodzą mnie złe
      myśli (ok 15 min na jedna zła myśl) i codzienne wieczorne bieganie przed snem,
      wszystko mnie boli :), i nawet bym tak nie narzekała tylko ze nic nie mogę
      przełknąć (zawsze tak mam jak jestem w dużym stresie), zatem powiedzmy iż
      organizm zastosował sobie dobrowolną głodówkę

      ludzie powiedzcie mi coś do słuchu, potrzeba mi chyba kolejnego "kopa po tyłku",
      ale od tych prawdziwie życzliwych
      dzieki
      • zoska-79 Re: ale mnie korci... 06.11.05, 15:28
        ech mam to samo... też mnie korci żeby tylko smska z pozdrowieniami wysłać... i
        myśle, że jak sama do siebie nie przemówisz to nic nie da... Mi wielu ludzi
        mówiło i to nie obcych ale przyjaciół...a i tak nie mogłam się odessać od GG,
        smsów i maili... torchę dalej trzymałam się od telefonu bo oschłe rozmowy za
        bardzo bolały... dziś odzwyczajam sie pomalutku i mam kontakt tak co 2
        tygodnie... ale fakt to jest jakiś tam rodzaj uzależnienia..ech kiedyś może
        minie jak poznam prawdę
        • gamn Re: ale mnie korci... 06.11.05, 21:08
          chyba masz racje ze to uzaleznienie
    • oollaa3 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 06.11.05, 13:17
      Masz huśtawkę nastrojów, to normalne bo odtruwasz się, brakuje Ci substancji od
      której byłaś uzależniona- jego. To normalne. Te huśtwaki będziesz mieć jeszcze
      dość długo, a jak długo- zależy od Ciebie. Ile się jeszcze będziesz karmić jego
      namiastką. Nie dzwoń, unikaj jakichkolwiek kontaktów z nim, gg, smsów nie pisz
      sama , nie odpisuj. Bo się nie wyleczysz. To nałóg jak każdy inny. A za rok-
      gwarantuję Ci- swoją głową, będziesz zdrowa i szczęśliwa, że się skończyło. Pod
      warunkiem , że nie będziesz utrzymywać jakichkolwiek kontaktów.
      Przeczytaj książkę"dlaczego kochamy" nie pamiętam autora, jakaś amerykańska
      psycholog, ale szczerze warto. Mądrze pisze, polecam
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 06.11.05, 18:32
        Możesz być pewna ze poszukam tej ksiązki. Dziekuje za namiary.
    • gamn chcecie wiedzieć co sie dzieje dalej? 07.11.05, 21:08
      ten dupek (sam się tak ochrzcił w ostatniej i jedynej naszej rozmowie przez gg,
      zatem uważam ze mogę go tak nazywać :D) prawdopodobnie siedzi juz w Krakowie i
      dajel myśli, nie odzywa się
      ja również milcze choc miewam chwile zwątpienia, doszłam do wniosku ze go
      przetrzymam tak jak on mnie --> daje mu czas do 3 grudnia chyba że mi wcześniej
      nerwy puszczą to skróce mu ten czas mysleniowy
      a jak się wkurze tą zabawą w kotka i myszke to sama pójdę do nigo, obojętnie czy
      będzie on w domu czy nie, i zabiorę wszystkie moje szpargały i bibeloty, a jego
      odniosę (już mam je wszystkie spakowane spakowane; tzn. te co u mnie zostawił)

      jestem tak na niego teraz wkurzona ze moze lepiej ze nie dzwoni, choć wiem ze
      jestem sie w stanie powstrzymać przed agresją
    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 08.11.05, 22:17
      i skończyło się...
    • zbanowany-zbanowany-diabel Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 08.11.05, 22:29
      ale to smutne. Wztuszyłem sie. współczuje ci. I co lepeij sie czujesz.


      p.s
      Zartowalem.
      rozszerz jeszcze swoja wypowiedź i sprzedaj jako scenariusz do telenoweli a za
      kase kup sobie pana z agencji
    • gamn czeski film 10.11.05, 23:01
      jak daje słowo, dzień po faktycznym zerwaniu, przyszedł z kwiatami, padł na
      kolana i błagał we łzach o wybaczenie, prosił abym wróciła do niego <a to on
      odszedł!! :)>

      jak na razie jest na okresie warunkowym, wystarczy jeden zły gest lub nie takie
      spjrzenie i sie z nim zegnam :), oczywiscie warunki wszystkie zna i zgodził sie
      na nie bez zadnego "ale"

      zobaczymy co z tego bedzie.... ja sama jestem ostrozna i jak na razie sceptyczna
      (bo skoro raz mi taki numer wykrecił to za jakis czas moze go powtórzyc; dostał
      druga szanse abym ja sobie później nie wyrzucała ze nie dałam mu/nam jej)

      pozdrawiam wszystkich i dziekuje za pomoc oraz dobre rady, naprawde przydało sie
      wszystko
      • ofelia1982 partnerskie zwiazki hmm.. 11.11.05, 00:43
        ciesze sie ze poszlo po Twojej mysli gamn, ale teraz pomysl nad tym
        zwiazkiem..niech ta sytuacja sie na cos przyda..moze to ZBYT partnerski
        zwiazek? jak mozesz pozwalac facetowi na przygody ("tylko nie ze stalymi")??
        miej swoja dume, postaw czasem warunki. ja nie wierze w totalne partnerstwo, to
        wymysl naszych czasow. facet musi byc wierny bo inaczej zostanie pozrucony!
        jesli cos zrobi zle to mu zrob awanture! wiem, ze to prostacki sposob niby
        inteligentnym kobietom nie przystoi blablablabla ale to wlasnie jest
        najskuteczniejsze...facet musi troszke wiedziec, ze nie ma zartow...a i tak
        kazy lubi byc troche "omotany" przez swoja kobiete:)
        zbluzgajcie mnie, ale ja bylam w takim nowoczesnym partnerskim zwiazku gdzie "o
        wszystkim rozmawialismy"
        oczywiscie rozmowa i szczerosc musza byc, tak samo jak i uczucie, ale ja czasem
        mu pokazesz pazurki albo walniesz focha, to nic sie nie stanie zlego, mowie
        Ci;))powodzenia
        • zwenus Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 13:44
          za to u mnie zaczelo sie na dobre...
          wczoraj powiedzial, ze ma "dola" wiec wpadl na pomysl ze nie bedzie nocowac w
          domu, pewnie zastanawia sie nad decyzja ostateczna
          boje sie ze jak wroce do domu to juz nie bedzie jego rzeczy
          przeraza mnie i przerasta zarazem to wszystko
          mowi ze to nie moja wina
          pewnie uslysze ze jestem za dobra czy cos w tym stylu:(

          pozdrawiam,
          jestem taka smutna
          i serce mi krwawi
          • gamn Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 19:37
            zwenus spróbuj się trzymac, znajdz sobie jakies zajecie aby nie myslec za czesto
            o Was lub o Nim, ja "uciekłam" w ćwiczenia fizyczne (takie rady dostałam od
            dziewczn z forum) i mi pomogło, nie dość ze kondycja juz sie poprawiła, schudłam
            juz kilka kg to jeszcze poziom endorfin tak wzrósł ze mialam dosc pozytywny
            nastroj i co najwazniejsze nei myslalam za duzo, bo te "demony" sa najgorsze i
            trudno je odpedzic

            jestem z Toba całym sercem, trzymaj się i nie daj sie demona :*
        • gamn Re: partnerskie zwiazki hmm.. 12.11.05, 19:34
          oj pomyślałam i bede nadal myslec nad tym zwiazkiem, tego mozesz byc pewna :)

          odnosnie warunków to juz postawiłam nowe a co do "starych reguł gry" to tu nawet
          nie chodziło o to ze ja zapragnełam byc "nowoczesna kobieta", na poczatku takie
          dosc liberalny uklad stosowalam bo był one i dla mnie niejako furtką... ale
          teraz On to moze liczyc na niejednego focha z mojej strony :)- zasłuzył na to :)
          • zwenus Re: partnerskie zwiazki hmm.. 14.11.05, 08:00
            no i cisza od piatku cisza
            nie bylo go
            nie zadzwonil
            ja tez milcze
            dzis na pewno przyjdzie, moze teraz jak jestem w pracy, bo musi chocby ubrac
            sie do pracy
            dojrzalam do decyzji o tym aby dac sobie przerwe
            boje sie tylko, aby on juz nie podjal decyzji ostatecznej
            musze dac sobie rady

            pozdrawiam
            • gamn Re: partnerskie zwiazki hmm.. 14.11.05, 11:36
              zwenus dasz sobie rade, ja w tych trudniejszych chwilach stosowałam mantre: 'co
              cię nie zabije to cię wzmocni" --> moze ona tez Ci pomoze, trzymaj się (nie
              jestes sama)
              pozdrawiam
      • katarzyna_z Re: czeski film 14.11.05, 08:07
        a nie mowilam, ze wroci :D

        no to teraz jestesmy w podobnej sytuacji :)
        • gamn Re: czeski film 14.11.05, 11:50
          wrócił :D nawet szybciej niz się spodziewałam <bo jednak zawsze miałam w sobie
          ten nikły promyczek nadziej), tylko dalej mam w sobie tą niepewność... a co
          jesli za miesiac znowu zrobi to samo?...
          • zwenus Re: czeski film 14.11.05, 14:00
            ta niepewnosc
            ta nadzieja
            mysle ze te uczucia zawsze beda w nas kobietach
            tylko zalezy w jakich sytuacjach....

            ja obecnie mam i jedno i drugie...
            ten promyk nadziei mnie jakos trzyma
            a niepewnosc zabija...


          • katarzyna_z Re: czeski film 14.11.05, 14:06
            badz teraz konsekwenta, nie ma teraz wybacz, moj juz tak walczy 3 miesiace,
            niezle mu idzie, ale ja i tak dalej potrzebuje czasu

            jesli zmiekniesz to stracisz siebie w tym wszytskim :(
            3mam kciuki badz silna :) i uwierz w siebie
            jak to mawia moj przyajciel postawcie sobie razem jedno pytanie, czy
            wyobrazacie sobie zestarzec sie z kims innym, jesli wasze odpowiedzi beda takie
            same to masz odpowiedz
            jeszcze raz powodzenia 3mam kciuki:*
            • gamn Re: czeski film 15.11.05, 23:05
              Katarzyno_z dobrze mówisz z ta konsekwentnoscia... jako osoba bardziej
              doswiadczona mozesz mi powiedziec w czym jestes twarda i mu nie ustepujesz?
              (oczywiscie nie pytam o np łóżko bo tu jest sprawa oczywista)

              jak na razie boje sie jeszcze sama siebie zapytac czy mam ochote sie z nim
              zestarzec, boje sie ze dawna uraza odpowie za mnie...

              dziekuje bardzo za trzymanie kciuków i mam nadzieje ze pojdzie mi równie dobrze
              jak Tobie :)
              • zwenus Re: czeski film 17.11.05, 07:56
                juz po....

                zaczelam rozmowe, powiedzialam ze jestem zmeczona jego niepwenoscia i moim
                udawaniem ze nic nie widze, ze chce zeby zabral rzeczy i zebysmy przemysleli
                wszystko o nas ale oddzielnie. Powiedzial ze chce tego samego, ale ode mnie to
                wyszlo. Zabral najwazniejsze rzeczy, przytulal, ale ja jakos nie mialam ochoty.
                Pytal czy sie spotkamy np. w kinie itp. powiedzialam ze jeszcze nie wiem czy
                bede miala ochote. No i teraz za jakis czas znow sie spotkamy i wtedy
                definitywnie zdecydujemy.
                pozdrawiam
                • gamn Re: czeski film 17.11.05, 23:11
                  zwenus mozesz byc z siebie dumna, nawet jesli to boli, ale pokazalas mu ze z
                  Toba nie bedzie sie bawił w kotka i myszke

                  ja miałąm podobna sytuacje, z ta roznica ze to on zdecydował o rozstaniu ale to
                  ja zabralam natychmiast swoje rzeczy (on tego nie chcial); teraz jestesmy na tzw
                  drugiej szansie i zobaczymy co z tego wyjdzie, choc ja jestem w dalszym ciagu
                  bardzo ostrozna
              • katarzyna_z Re: czeski film 17.11.05, 10:01
                nie doprowadzam do takich sytuacji, że odwołuje spotkanie z wczesniej umowiona
                osoba jesli on np chce ten wieczor spedzic ze mna ( pomijam fakt ze chce
                spedzac kazdy wieczor ze mna) nie latam za nim , nie robie nic za niego, nie
                sprzatam po nim, jesli czuje w sobie chec wywalenia calej zlosci zwiazanej z
                tym co mi zrobil to to z siebie wywalam... ogólnie nie staram sie robić nic pod
                wpływem sentymentów... nie chce potem miec moralniaka... a co do łózka to... ;)

                uda Ci się :D poprostu pokarz, ze teraz dla Ciebie najwazniejsza jestes Ty
                sama, ze nie stawiasz jego dobra wyzej niz swojego
                • gamn Re: czeski film 17.11.05, 23:17
                  czyli dobrze postepuje bo bardzo podobnie do ciebie :) pokazuje ze sama mam
                  prywatne spotkania i nie potrzeba mi go w ramach eskorty :), a co do sprzatania
                  to od prawie 2 tyg nie byłam u niego (a sprzatac nei mam najmniejszego zamiaru,
                  on tez ma rece i niech sie nimi posłuzy :D)
                  nie przyjelam równie "starych" prezentow ktore wtedy zwrocilam, powiedzialam ze
                  jeszcze bedzie na to czas
                  tzn przyjelam pierscionek... symbolicznie (lub przez moja próżność... teraz mi
                  wstyd), ale prosil abym ponownie ubrała go na palec - odrazu zaznaczam ze nei
                  jest to pierscionek zareczynow, raczej podarunek ktory ma przypominac o pewnym
                  specjalnym wydazeniu
                  o sentymentach nawet nie mysle, nie istnieja dla mnie :)
    • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 09:38
      wiecie co to chyba nie ma sensu... zaczynam sie co raz czesciej zastanawiac czy
      jest sesn aby trzymac ten zwiazek.... wczoraj poszlam ze swoimi znajomymi na
      piwo, spotkanie przeciagnelo sie do 2 w nocy a on mi teraz strzelił focha, ze mu
      nie dalam znac jak wrocilam do domu <nie chcialam go obudzic sygnalem>;
      oczywiscie proponowalam aby poszedl ze mna na to spotkanie ale byl nie w
      humorze.... - bez komentarza

      teraz czuje ze cos sie swieci... znowu jakas meczoca emocjonalnie rozmowa, tylko
      jesli on mi po raz 3 powie ze "nie czuje sie dobrze w tym zwiazku" to ja mu juz
      definitywnie i raczej bez wiekszego zalu podziekuje

      troche mi sie smiac chce bo role sie odwrocily, tzn teraz on siedzi w domu
      wieczorami a ja wychodze ze znajomymi i ogolnie mam dosc napiety grafik <studia,
      praca, wlasny czas wolny, czas z nim> - ale powiem wam ze dobiero teraz czuje ze
      zyje :)!!! i jest mi z tym cholernie dobrze
      • katarzyna_z Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 14:05
        z tego co widze, to chyba masz racje, że to nie ma sensu...

        u mnie jest zupełnie inaczej niz u Ciebie, bosheee czuje sie jakbym pierwszy
        raz przezywała tak czysta miłośc... ale dalej biore poprawke na niego, mój
        staje na głowie stara sie i widze, że jemu samemu to sprawia przyjemność i w
        sumie od wczoraj znow jestesmy razem, postanowilam dać mu szanse zobaczymy jak
        bedzie dalej...
        badz co badz nie zmaieszkam z nim znowu przez conajmiej nastepne pol roku, chce
        troszke pozyc tez dla siebie

        zycze powodzenia i skoro facet po tym wsyztskim sie nie zmienia całkowicie i
        strzela fochy nie wykazujac zadnej skruchy checi zmiany to nalezy podziekowac i
        usmiechnac sie do zycia w poszukiwaniu kolejnego:)(faceta)
        • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 23:00
          katarzyno_z musze sprostowac.. to tym razem ja nakrecilam sobie "film" o fochu

          juz wyjasniam: po prostu dzis nie dostałam raportu o dostarczeniu smsów i troche
          tak wygladało ze On wyłączył komórke --> ale po prostu cos mi telefon nawalił,
          dzis po południu widzielismy sie i pokazal mi ze dostał smsy wszystkie; i sam
          dzwonił (z ewentualnymi przeprosinami) zapytac sie czy to ja na niego jestem
          obrazona :)

          dzis bylismy 2h na pysznej kawie i naprawde było jak na naszych pierwszych
          randkach :), ale powiem ci ze jeszcze sie boje zaczac ponownie przezywac nasza
          "odnowiona" miłosc w pełni, jeszcze troche sceptycznie podchodze do calej
          sprawy, aczkolwiek nie powiem ze on sie nie stara - stara sie, ale sam przyznał
          ze troche boi sie "dzialac" aby mnie nie zrazic

          zatem reasumujac nie było zadnego focha, jedynie ja nadwrazliwie zareagowalam,
          jednak powiem szczerze ze po wczorajszym wieczorze (naprawde swietnei sie
          bawiłam) dzisiejsze słowa były szczera prawda <tzn ze bez zalu chyba bym go
          pozegnała>, choc dzis po ten randce (było naprawde cudownie) chyba zmienie zdanie :)

          Tobie/Wam gratuluje z całego serca i bardzo mnie cieszy, iz nareszczcie jestes
          szczesliwa :), trzymam kciuki - oby tak dalej

          pozdrawiam
          • mr.fufu Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 21.11.05, 23:46
            ehh Troche przesadzasz, raz tak piszesz raz tak. Jednak Wy kobiety to macie te
            nastroje:/ chlopak nawet jakby jednego zwyklego bąka puscil to od razu juz
            panika ze "Zrywam z nim" !! ehh:P:P pozdrowka
            • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 22.11.05, 15:43
              u mnie cisza
              zero dozewu
              boje sie najgorszego
              tak bardzo.....
              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 22.11.05, 20:34
                zwenus spróbuj o tym nie myśleć, zajmij się czymkolwiek bylebyś miała głowę
                zajętą, znajdz w sobie pokłady Twojego dawnego "JA", przypomnij sobie jaka byłaś
                radosna jeszcze przed związkiem z nim

                nie bój się, nie tylko ja będę z Tobą w myślach!!! trzymam kciuki za Twoja psyche
                • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 23.11.05, 07:46
                  Wiem, staram sie zajmowac soba
                  ale zawsze znajdzie sie chwila zadumy
                  co prowadzi glownie do lez
                  mysle ze jeszcze z tydzien poczekam i bede chciala znow sie z nim spotkac
                  i podjac decyzje ostateczna albo tak albo nie....

                  obym miala sile przetrwac
                  mam oczywiscie nadzieje, moze jestem zaiwna i glupia
                  ale coz taka jestem..
                  pozdrawiam
                  • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 23.11.05, 22:20
                    nie jestes naiwnaani głupia - nie obrażaj siebie, jestes świetna babką jedynie
                    zakochaną w niewłaściwym facecie :)

                    chcesz jeszcze czekać? podziwiam Cię, ja mojemy dałam czas do namysłu bo o to
                    prosił ale sama sobie powiedziałam ze bedzie to tydzień czasu, dłuzej nie
                    wytrzymałabym tej niepewnoscie - podziwiam Cię za cierpliwość!!!, a skoro tyle
                    juz przetrwalas to i duzo wiecej zniesiesz - trzymam kciuki, dasz sobie rade

                    zwenus rozglądnij się dookoła - jestes wsrod ludzi i jest wsród otaczajacej Cię
                    rzeczywistosci ten jedyny, ktory czeka na Ciebie!!!
                    pozdrawiam i nie załamuj sie
                    • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 24.11.05, 07:38
                      Wiesz, dowiedzialam sie o jego planach na sylwestra
                      tam nie ma mnie...
                      chce spedzic ten czas z rodzina
                      tak wiec spadlo to na mnie i jest gorzej
                      wiem ze to nic dobrego i ze nie mam na co juz liczyc
                      dzis ma do mnie wpasc
                      czuje sie okropnie
                      taka sama
                      wiem ze wokolo jest pelno ludzi
                      ale to jam usze uporac sie ze swoimi zyciem

                      3maj sie
                      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 24.11.05, 23:14
                        uporasz się ze wszystkimi sprawami i zakretami w swoim zyciu, jestes kobieta a
                        my z natury jestesmy jednak silniejsze - nawet jesli nie dajemy tego po sobie poznac

                        wiem ze moje słowa duzo Ci nie pomoga, ale kiedy moj puscił mnie kantem
                        powiedzialam sobie po 2 dniach - koniec rozpaczy - co mnie nie zabije to mnie
                        wzmocni (podpowiedz jednej z forumowiczek) i tego sie trzymam - planuje
                        sylwestra i nie mam zamiaru siedziec wtedy w domu, sylwek to czas zmian :), to
                        Ty jestes siła sprawcza wszystkiego dobrego w swoim zyciu, teraz rowniez
                        postaraj sie (nawet jak nie masz na to ochoty) aby nowy rok rozpoczac w groni
                        znajomych przy muzyce i radosnej atmosferze, oczywiscie bedziesz myslec o nim
                        ale nie tak czesto jak w przypadku kiedy nigdzie nie wyjdziesz
                        siedzac w domu bedziesz sobie wyobrazac co On w danym momencie robi, a takie
                        mysli sa Ci niepotrzebne bo i tak nie zmienisz jego decyzji, skoro z niego taki
                        dupek ze nie potrafil docenic jaka fajna babeczke ma to jego problem - nie Twoj
                        - kiedys zrozumie swoj bład ale wtedy bedzie za pozno bo Ty bedziesz juz
                        szczesliwa z mezczyzna ktory cie doceni i bedzie godny Ciebie

                        trzymaj sie ciepło i żyj chwilą - zycie jest zbyt krotkie aby sie zamartwiac :)
                        • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 07:48
                          byl wczoraj u mnie
                          wpadl, bo prosilam o pomoc w skonczeniu malowania pokoju
                          zrobil co trzeba
                          chwile pogadalismy
                          udalam ze nic nie wiem o jego planach na sylw. i jakb nigdy nic spytalam o nie
                          powiedzial ze mysli o spedzeniu go z rodzina
                          udalam zdzwiona i spytalam czy nie cchce go spedzic ze mna
                          powiedzial ze sie zastanowi

                          w sprawie decyzji o nas - jescze jej nie podjal tak mi powiedzial
                          odczulam jego "chlod" w stosunku do mnie....

                          lekko nie jest
                          ale coz takie zycie
                          ja ciagle trafiam nie tma gdzie trzeba...
                          naprawde


                          pozddr.
                          • zefiryna1 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 09:16
                            Zwenus...nie rób sobie nadziei prooooszę...Ile może facet myśleć... Miałam tak
                            samo czekałam, czekałam bo nie chciał mi powiedzieć co i jak...wysyłałam
                            sygnały, że kocham, że czekam... minał ponad miesiąc...postawiłam sprawę na
                            ostrzu noża bo ile można dać się zwodzić (a pojawił się inny męzczyzna na mojej
                            drodzę)i co myślisz, że usłyszałam prawdę...nic bardziej mylnego...miał
                            zadzwonić a posłużył się jakąś panną (mówi ze jego ale wiem że jej nie ma) albo
                            sam podszył się pod swoją kobiete żeby ona na GG powiedziała mi, że nie mam do
                            niego pisać...i to co powiedziała mi ona(on) na GG powinien mi mój były
                            powiedzieć - dodam że to nie jest historia z przedszkola bo facet ma 29 lat!!!
                            Dlatego nie licz na szczerość a tkwienie w tym oczekiwaniu sprawi, że będzie Ci
                            jeszcze gorzej...przyjmij do wiadomości ze ludzie są ze sobą i się rozstają i
                            owszem to boli ale zobaczysz, że bardziej zaboli gdy nie dowiesz się ze on nie
                            kocha i nie chce być z Tobą w jakiś dziwny sposób!!! To dopiero boli gdy wiesz,
                            że ktoś cię az tak znienawidził żeby posunąć sie do tego.... Nie czekaj juz na
                            niego!!! Jak to mówi mój przyjaciel: jak facet chce być z kobietą to zrobi
                            wszystko żeby z nią być...Ale spoko mi troche też zajęło żeby to zrozumieć!!!
                            • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 11:07
                              wiecie co jest najgorsze ze ja go kocham
                              poza tym nie pierwszy moj zawod z nie mojej winy
                              zatem zaczynam sie dreczyc, co we mnie nie tak
                              czemu odstraszam
                              nie jestem ani brzydka
                              jestem niezalezna finansowo
                              lubie sie pobawic, ale kidy na powaznie to bez problemu

                              a teraz nie wyobrazam sobie bycia bez niego

                              to jest straszne

                              i naprawde zaczynam sobie z tym nie radzic
                              tak po prostu nie mam juz sily
                          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 22:25
                            zwenus zefiryna1 ma racje, pogódz sie z taka sytuacja i nie oskarzaj siebie ze
                            to z Tobą jest coś nie tak

                            bedziez zawsze kochała tego człowieka, nawet pomimo krzywdy jaką teraz Ci
                            wyrządza - takie niestety jestesmy

                            a na sylwestra to zaplanuj cos fajnego - SAMA - jedz ze znajomymi w góry albo za
                            granice - zobaczysz bedziesz sie swietnie bawic :)
            • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 22.11.05, 20:31
              zupełnie się z Tobą zgadzam, kiedyś nie byłam taka ale teraz, po sławetnym
              "Musze odpocząć od Nas" dosłownie sama popadam w paranoje nadwrażliwości, ale
              próbuje wrócić do dawnego stanu ducha... zatem jest nadzieja :)
    • pantarejka Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 15:24
      Moim zdaniem stawiałaś mu zbyt mało wymagań. Dlatego przestał Cię szanować i
      przestało mu na Tobie zależeć. Facet musi wiedzieć, że przekroczenie pewnych
      granic oznaczać będzie koniec. Wtedy stara się aż miło. Nie wymagałaś wiele i
      on się tym po prostu zmęczył.
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 25.11.05, 22:28
        to teraz ma chłopak tak wysoko postawiona poprzeczke ze az piszczy :)

        a mnie cieszy jego pisk - niech sie stara skoro tyle nabroił, za dobra byłam to
        teraz niech popracuje abym znowu czasami była dobra :)

        ale wredna jestem :)
        • hohoho7 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 26.11.05, 23:13
          Tylko ciężko znaleźć złoty środek między byciem tą "za dobrą" a tą "wredną".
          Zwykle kobiety mają tak, że gdy nie są pewne uczuc faceta, to starają się i
          starają, a rezultat jest odwrotny od zamierzonego. Przekonuję się, że nie można
          byc cały czas tą "dbającą". Ale z mojego doswiadczenia wynika też, że facet
          wpada w popłoch, gdy zmęczona dawaniem kobieta stawia mu ultimatum.

          Ja osobiście narazie "dałam se siana" i nie dzwonie i nie pisze pierwsza:)
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 27.11.05, 13:32
            tez sie juz nauczyłam ze można "zagłaskać kotka na śmierć" - teraz raczej mam
            podejscie do całej sprawy olewające - jestesmy dorosłymi ludźmi, jak sam o
            siebie nie zadba to nikt o niego nie zadba, jak sobie nie ugotuje to bedzie
            głodny :) a co ma być to będzie
            • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 27.11.05, 16:27
              Wlasnie dzis sie widzialam z facetem
              Dalam mu propozycje aby rozpoczac wszystko od poczatku
              ale bez mieszkania razem poki co
              na zdrowych zasadach - uczciwosci, szczerosci itd
              do piatku mamy czas aby podjac ostateczna decyzje
              jestesmy umowieni ze w piatek stawiamy karty jasno i albo tak albo siak

              zobaczymy

              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 28.11.05, 22:23
                zwenus może teraz co napisze będzie okrutne wg Ciebie, ale radze Ci z głębi
                serca daj sobie spokój z tym facetem, on nie jest Ciebie wart, nie staraj się o
                niego - pokaż mu że dasz sobie rade sama, ze nie potrzebujesz jego przy swoim
                boku, ponownie stań się dla niego wyzwaniem - a teraz dajesz siebie jemu na
                srebrnej tacy z polewą czekoladową - to go mdli a nie zachęca - rozbudź ponownie
                jego pierwotne instynkty łowieckie, stań sie zwierzyną :)
      • keari Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 27.11.05, 17:22
        Mądrze prawisz. Kiedyś /nie tak dawno temu/ tak kochałam. Zrobiłabym wszystko
        dla człowieka, wierzyłam, że i on mnie kocha. Ba, może i kochał. Ale ciekawość,
        co dowiedziałam się ostatnio /bo nasza relacja przeżywa b.poważny kryzys-od
        wielu już miesięcy przeżywa i przeżywa :)/- na pytanie, dlaczego był takim
        sku..synem w stosunku do mnie, odpowiedział, że... byłam tak dobra, że aż za
        dobra i był pewien, że cokolwiek zrobi, to i tak mu wybaczę... Zgrozo!!
        Dokładnie to, co moja poprzedniczka twierdzi - niektórzy lubią być pomiatani.

        Cóż, mój poziom wybaczenia od tamtego czasu znacznie został obniżony, i
        niedługo skończy mi się zapas. Szkoda, bo to wielka miłość była. Ale dochodzę
        do wniosku, że czasem człowiek samego siebie nie przeskoczy, a niektórzy są po
        prostu żałośni, tchórzliwi i nadają się do leczenia. Powoli się z tym godzę,
        że "jeszcze dzień, najwyżej dwa...". Nie dajcie się wsadzić na taką minę.
        :o)
        • hohoho7 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 27.11.05, 20:32
          Mój kumpel ostatnio stwierdził, że najlepszy sposób na to, żeby facetowi zaczęło
          bardziej zależeć, to znależć sobie drugiego- najlepiej bardziej atrakcyjnego,
          który się będzie koło ciebie kręcił :)
          tylko pytanie: po co mi wtedy ten pierwszy? :)

          A tak poważnie, to jestem już znudzona tym udawaniem, że mi nie zależy.
          Jesteśmy w końcu dorosli i wydaje mi się dziwne, że muszę uciekać się do takich
          "gierek". Dlaczego nie można facetowi poprostu pokazać,że się coś czuje tak,
          żeby go do siebie nie zniechęcic?

          Niech mi ktoś wytłumaczy co ja źle robię:
          jesteśmy ze sobą od ponad roku, spotykaliśmy się często, dużo rozmawialismy,
          dobrze się rozumieliśmy, nigdy nie chciałam od niego żadnych deklaracji ani nic
          z tych rzeczy.
          Teraz poprostu wieje od niego chłodem... więc nie szukam z nim kontaktu, ale czy
          tak ma wygladać związek, że on jest ze mną tylko wtedy, kiedy ma "odpowiedni
          nastrój"
          Teraz dochodze do wniosku, że może za dużo czasu z nim spędzałam, ale sam
          chciał- więc...?
          poza tym ciężko na początku znajomości z kimś tak na chłodno kalkulować (czy się
          z nim spotkać, czy może odmówić- bo pomysli, że mi zależy itd...)
          Nic już nie rozumiem, poradźcie mi coś, proszę.



          • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 28.11.05, 14:54
            hohoho7:
            zwiazki pomiedzy kobieta a mezczyzna sa skomplikowane i trudne
            pare razy pisalam cos o swoim zyciu w tym watku, jesli masz ochote to zajrzyj
            tez nie rozumiem pewnych zachowan
            tez bylam dobra, ale moze za bardzo?
            ostatnio siegnelam po ksiazke "faceci sa z marsa......" troche rzeczy sie
            potwierdza w zyciu, wiec moze i inaczej spojrze na facetow
            moze kiedy sa zbyt pewni swoich kobiet to im sie nudzi?
            bo nie ma o co wlaczyc?
            nie czego zdobywac?
            madra jestem teraz, kiedy moj zwiazek idzie chyba ku koncowi
            nadzieje jeszcze mam ze jednak przemysli i bedzie ze mna chcial byc....
            jesli tak bedzie, to postaram sie byc inna niz wczesniej
            zobaczymy ewentualnie czy da to jakies efekty

            jesli jednak zdecyduje o koncu
            to na jakis czas sie pewnie wylacze i odchoruje rozstanie
            ale jesli bede w jakimkolwiek zwiazku w przyszlosci chyba bede inaczej
            postepowac
            nie bede dawala z siebie az tyle

            tak mi sie wydaje przynajmniej teraz
            moi drodzy - tak wiec moj dzien to piatek, wtedy bede wiedziala czy woz czy
            przewoz

            oj jak sie boje....
            • hohoho7 Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 28.11.05, 23:22
              Pomogło mi zajęcie się sobą- spędzam miło czas, nie piszę, nie dzwonię, nie
              myślę o nim.
              Zadzwonił- było miło, ale nie popadam w euforię, muszę go trochę przetrzymać-
              niech się stęskni :)
              • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 01.12.05, 11:31
                Moi drodzy, to ja Zwenus
                U mnie na razie bez zmian, to jutro wieczorem bede wiedziala co dalej z tym
                zwiazkiem. Przez ostatnie dni oczywiscie duzo myslalam, tez na pewno o tym co
                tu przeczytalam o poradach, zdrowym rozsadku itd. Spodziewam sie ze niestety to
                co jutro uslysze nie bedzie mile i raczje negatywnie nastawiam sie do tego.
                Wiem ze musze sobie poradzic i jakos wziasc w garsc. Na pewno nerwy mna
                ogarniaja, ale coz - takie zycie...
                Pozdrawiam.

                ps. Dam znac - jesli ktos jest zainteresowany - o tym co bedzie...
                • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 01.12.05, 13:11
                  zwenus trzymaj sie, jasne ze najgorsze jeszcze przed Tobą ale juz jestes
                  bardziej na to przygotowana psychicznie niz kiedys... dasz rade i pamietaj ze
                  nie tylko ja tu jestem ale i inne dziewczyny/faceci którzy wierza w Ciebie,
                  zawsze mozesz w trudnych dniach tutaj sie wypłakać :)


                  daj znac w piatek co i jak
                  • zwenus Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 01.12.05, 14:10
                    Miałam ostatnio taki sen:
                    Snilo mi sie ze bylam w krypcie i tam lezeli niezywi wszyscy papieze, byl tez
                    tam Jan Pawel II - tez niezywy, wszyscy ubrani w piekne ornaty, lezeli bez
                    trumien, w rownych rzedach.

                    to pewnie pod wplywem tych emocji ostatnich

                    pozdrawiam.

                    • gamn zwenus jak się czujesz? 03.12.05, 16:19
                      jak po piątku?

                      a snami sie nie przejmuj, są one jedynie odbiciem naszej fantazji, możliwe że
                      Twój mózg przypomniał sobie scene widzianą kilka miesięcy temu i teraz, podczas
                      snu ją odtworzył w troche zmienionej wersji :)

                      to dobrze że pamiętasz sny, to oznacza ze nie jestes tak bardzo zestresowana
                      • zwenus Re: zwenus jak się czujesz? 03.12.05, 18:33
                        witam!
                        wiec sprawa wyglada tak:
                        przegadalismy ze soba z 7 godzin, byl smiech ale i lzy (jego tez)
                        uslyszalam ze na razie jest dobrze mu tak jak jest, ale tez jest jednak
                        tesknota i ogromny brak mnie, jeszcze potrzebuje troche czasu - tydzien lub dwa
                        czyli wlasciwie nic sien ie zmienlo z punktu widzenia jakiegos ustalenia
                        za to duzo rozmawialismy o naszym zwiazku o moim punkcie widzenia i o jego
                        o jego oczekwianiach i o moich
                        o tym co bylo, o tym co ja czuje czy czulam i odwrotnie
                        takze niby nic nie zostalo ustalone, ale jakos jednak pewien krok do przodu.
                        ze mu dobrze ze moze mi pomoc teraz- bo prosze go czasem o jakas pomoc
                        itd
                        wiecie nie sposob tu pisac o wszystkim, ale tak z grubsza

                        dodam ze mieszkalismy u mnie, jego mieszk. jest wynajete
                        teraz mieszka u mamy- jest to b. male mieszkanie, poza tym po tylu latach
                        wiadomo mama- z otwartmi rekoma przyjela ale inaczej na wlasna reke

                        wiecie - nastawiam sie mimo wszystko ze zostaniemy przyjaciolmi
                        nie chce juz tych nerowow, cala sytuacja dal mi we znaki...

                        dodam jeszcze ze to on mi okazywal ogromna czulosc wczoraj, to on przytulal...

                        i to tyle
                        milego weekendu

              • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 01.12.05, 13:08
                hohoho7 robie podobnie :)
                tez mojego biore na przetrzymanie i jak juz zaczyna naprawde "piszczec" to wtedy
                mówie mu ze mam czas na spotkanie :), swoja drogą ostatnimi czasy naprawde nie
                mam czasu, ale kiedys to staralam sie wykroic nawet kilka minut codziennie na
                wspólne spotkania, dzis tak nie robie - nic na sile bo znowu zaglaskam kotka na
                smierc, teraz niech kotek ponownie zrobi sie tygryskiem :) i przypomni sobie
                etapy polowań
          • keari Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 28.11.05, 17:02
            Niestety, nie ma jednej skutecznej recepty pt. "jak postępować w związku, żeby
            twój partner zawsze cię kochał" :) Choć może jakaś amerykanska "pisarka" coś
            takiego stworzyła, i jest to niezwykle pomocny poradnik hehe. Nie ma dwóch
            takich samych ludzi, co do których można by przyłożyć jedną matrycę-a co
            gorsza, niektórzy tak się zmieniają na skutek różnych doświadczeń a może nawet
            tylko upływającego czasu, iż czasem białe okazuje się czarne. Zresztą, nie
            wiem. Moja "miłość życia" zafundowała mi taki kołowrotek, że już niewielu
            rzeczy jestem pewna, heh. Z jednej strony należałoby by być zdystansowanym (aby
            nie dać poznać, że zależy Ci "za bardzo", bardziej niż jemu, bo nie-daj-bóg
            poczuje się OSACZONY). Z drugiej strony należy być otwartym, czułym, ciepłym i
            kochającym, wyrozumiałym (żeby nie czuł się zaniedbywanym i odtrąconym). Bądź
            tu mądry i pisz wiersze... That's life.
            Mnie napełnia optymizmem fakt, że przecież niektórym wychodzi :) Może Tobie się
            uda - nie tym razem, to następnym. Nie daj się zwariować, wykorzystywać - i
            bądź sobą. Wyrzeczenie się własnych potrzeb i ideałów nie prowadzi do niczego
            dobrego - spójrz na mnie... ;) Póki jeszcze jesteś wolna i nie "łączą" Cię z
            nim dzieci i kredyt na mieszkanie. Wtedy to dopiero jest pasztet.
          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 28.11.05, 22:54
            rozpoczelam ten watek bo miałam cholernego doła, rady obcych ludzi naprawde duzo
            mi pomogły i jak na razie jestem nadal w tym samym zwiazku, ale relacje (miedzy
            mna a nim) sa inne

            po pierwszym naprawde powaznym kryzysie duzo sie zmienia w nas samych, ja jak na
            razie wyleczylam tego "guza", jakiego mi nabił mój facet wypowiadając słowa
            "chce sie rozstać"

            teraz On jest u mnie na "warunkowym" :) a co bedzie to bedzie

            staram sie zyc chwila i szczerze mowiac to nawet dobrze mi zrobił ten wstrząs
            psychiczny, wziełam sie w garść i wróciłam do dawnej formy fiz i psych (tzn tej,
            jaką miałam przed związkiem), odnowiłam kontakty ze znajomymi, poszerzam grono
            przyjaciół, wychodze sama i baluje do 4 rano i teraz to On czeka na mnie z
            obiadem w posprzątanym (oczywiscie przez niego) domu

            aczkolwiek niby jest pieknie a jednak inaczej, On sam stwierdza iż czasami
            wyczuwa że trzymam sie troche na dystans od niego, ja mu wtedy mówie ze nie wiem
            czy mi znowu numeru nie wywinie i nieh sie stara odbudowac moje zaufanie

            hohoho7 nie robisz nic zle, jedynie nie podporzadkowywuj całego swojego życie do
            rozkładu dnia swojego faceta, zachowaj swoich znajomych i wychodz z nimi sama,
            posiadaj własne tajemnice i w zwiazkach nie chodzi o "chłodna kalkulacje" ale o
            zachowanie własnego "JA" a my kobiety często zapominamy o własnych potrzebach,
            zapominamy o sobie, stajemy sie - bezwiednie i na własne zyczenie -
            niewolnicami, ja teraz o tym wiem i szczerze mówiąc dziekuje losowi za taką
            lekcje, była ona naprawde BARDZO ciężka ale wyszłam z niej zwycięzko i nie w tym
            sensie ze utrzymałam związek ale odnalzłam na nowo siebie i wiem że nawet jesli
            nam nie wyjdzie to ja dam sobie radę i tak tragicznie rozpaczać nie będę :)

            teraz ma takie motta życiowe: "Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą" (A.Lincoln), "A
            co Cię nie zabije - to Cię wzmocni"

            Wszystkie Dziewuszki - trzymajcie się ciepło w te chłodne śnieżne wieczory i nie
            poddawajcie się, zwenus stań sie na nowo niezależna, hohoho7 to on ma być z tobą
            kiedy TY tego chcesz a nie na odwrót
    • gamn zwenus jak się trzymasz? 29.11.05, 16:31
    • gamn głupie horoskopy 06.12.05, 21:02
      nic mi sie z dzisiejszego nie sprawdziło, a do tego osobnik na "warunkowym"
      zaliczył poważna wtope z prezentem mikolajowym.... od feralnego dnia minął
      miesiac i teraz ja mam ochote sie wycofac...
      • hohoho7 Re: głupie horoskopy 07.12.05, 19:27
        mój facet nie pamiętal o moich imieninach- to jest dopiero wtopa :(
        • gamn Re: głupie horoskopy 07.12.05, 23:01
          to co? teraz czekamy az o rocznicach beda zapominac?

          i mam kolejna "refelacje", brat (ten z Warszawy) mojego faceta rozstał sie ze
          swoja dziewczyna <byli razem tez cos koło 3 lat, lub troche dłuzej>, tzn
          poprosil ja aby wyprowadzila sie z jego mieszkania, jedynie takie szczególy znam
          - dokladnie nie wiem o co im poszlo - po weekendzie moze bede wiedziec wiecej
          nie ciekawie zaczyna sie dziac... widze jak mój facet reaguje na calą prawe...

          ale najciekawsze - przynajmniej dla mnie- jest to ze jakos nie nie czuje w sobie
          zalu na mysl o ponownym "rozstaniu z moim partnerem"... czy to jest nadal
          miłość? juz sama nie wiem

          ostatnio wpadła mi w rece jakas babska gazeta (chyba Olivia) i był tam artykuł o
          miłości (jak ja podtrzymac i rozpoznac czy jeszcze miedzy parnerami jest
          uczucie), na 10 punktów/oznak dalszego uczucia nasz zwiazek nie spełnił nawet
          jednego... pozostawie to bez komentarza...
          • zwenus to ja zwenus 08.12.05, 07:42
            Witam
            u mnie bez zmian
            coraz czesciej dochodze do wniosku ze musze przyzwyczaic sie do samotnosci...
            tylko jakos ciezko mi przychodzi myslec o samotnych swietach
            tzn bez niego..
            wiem ze jakos bedzie
            ale z drugiej strony jak mozna byc az tak okrutnym i w tym akurat okresie dojsc
            do wnioskow ze to koniec - a moze nie koniec....
            juz mam dosc
            siegam dna w moim samopoczuciu
            do tego w pracy nie wesolo
            w rodzinie
            ile jeszcze zniesc mozna?
            mam dosc uzalania sie nad tym co jest
            naprawde
            pozdrawiam i zycze wszystkim wiele szczescia i spelnonych marzen:)
            • gamn Re: to ja zwenus 08.12.05, 19:46
              zwenus przyzwyczaisz sie, to naprawde nic trudnego - ja szczerze mówiąc to
              zaczynam tesknić za samotnościa

              a skoro sięgnełas juz dna samopoczucia to teraz pora aby sie odbic od dna, mysl
              optymistycznie chocbys była w najczarniejszym nastroju, to naprawde pomaga

              a juz niedługo nowy rok i przed Toba nowe wyzwania, trzymam kciuki, trzymaj sie
              cieplutko bo zima idzie :)
    • gamn zwenus co u ciebie? 11.12.05, 18:41
      a jak się czuje reszta dziewczyn?
      • hohoho7 Re: zwenus co u ciebie? 13.12.05, 09:32
        Niestety u mnie nic dobrego i chyba nic dobrego z tego juz nie bedzie. W tej
        chwili mnie i jego dzieli 3 tysiace kilometrow, wiec kontakt mamy tylko przez
        telefon. A jak rzucil sluchawka przed tygodniem, to do tej pory nic... Wracam do
        domu na Swieta, wiec sie wszystko wyjasni. Do tej pory zamierzam sie nie odzywac.
        Potem chyba mu powiem, ze mam go juz dosyc. Bo ile mozna tolerowac takie "chce
        byc z toba, ale wydaje mi sie to nietrwale, wiec tak niezobowiazujaco...".
        Jestem bezradna wobec takiego podejscia, no bo co na to odpowiedziec?
        • gamn Re: zwenus co u ciebie? 13.12.05, 20:04
          kurcze dziewczyno nawet sie nie zastanawiaj nad przyszłością tego związku... co
          to znaczy niezobowiązująco????? bez obrazy ale jako dochodząca "kurewka" masz
          być, facet skorzysta i jak juz zaspokoji swoje pragnienia to pójdzie gdzie do
          kogoś innego? "niezobowiazujące" zwiazki to moze mieć zawsze, Ty również --> wg
          mnei nie na tym polega bycie razem
          jak on Cię traktuje? wg mnie jest to karygodne; ja się juz nauczylam na mojej
          "liberalności" ze jak dasz palec to całą rękę weźmie; ostatnio zaczynam widzieć
          wszystko jako czarne i białe, odcieni szarości nie zauważam :)

          u mnie jakoś lecie, brat (ten z Warszawy) mojego faceta zerwał ze swoją
          dziewczyną, poprosił aby sie wyprowadziła z jego mieszkania --> sytuacja niby
          niepozorna ale widze jak na to wszystko reaguje mój facet (jest w szoku, nie
          spodziewał sie czeoś takiego), jak na razie nie komentuje całej sprawy, ale
          zauwazylam ze on jeszcze bardziej (chyba dzieki tej "traumie") zaczyna dbac o
          NAS, ale i tak wolę dmuchać na zimne i nie podniecać sie jego nagłym przypływem
          uczuc.... pożyjemy - zobaczymy

          buziaki hohoho7
          • zwenus Re: zwenus co u ciebie? 15.12.05, 09:43
            hej

            u mnie nastal czas proby, dalismy sobie 2 miesieczny okres, zeby jeszcze raz
            sprobowac i pozniej zdecydowac raz konkretnie co dalej, albo woz albo przewoz.
            zobaczymy czas pokoze

            pozdrawiam
            • gamn Re: zwenus co u ciebie? 16.12.05, 22:42
              czyli na dobra sprawe masz czas aby przywyknąć do samotności...

              podziwiam Cię zwenus ze dasz radę zyc az 2 miesiące w takiej niepewności....
              życze Ci abyś w Nowym Roku miała dużo siły i cierpliwości a co najważniejsze
              abys spotkała nareszcie faceta, który będzie ciebie godzien

              pozdrawiam i Wesołych Świat :)
    • lilazgierz Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 15.12.05, 16:57
      Droga Gamn ...
      tak sie zastanawial kto wymyslil te zasady rzadzace waszym zwiazkiem ... i cos
      mi mowi ze wiem kto to byl
      czy Ty naprawde tego chcialas, pseudo-partnersywa polegajacego na Twojej (badz
      waszej) wyrozumiałości, wskakiwaniu komus do lozka bez zastanowienia tylko dla
      tego ze "tak wyszlo" i nie widzenia w tym niczego zlego, gdzie sie podziala ta
      cała niezwyklość .. ja inaczej widze bycie z kims i prosze nie tlumaczyc mi ze
      milosc polega wlasnie na tym by dawac wolną ręke drugiej osobie ...
      Zastanow sie czy bylas w tym zwiazku szczesliwa ...
      ja bym nie byla chyba, ze ktos zmienilby moja osobowosc, pozbawil mnie mnie
      samej tylko kim bym wtedy byla ... ja chce czegos wiecej
      uwazam ze, nie na tym polega kompromis w miłości, nie na tym polega partnerstwo
      pozdrawiam
      • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 16.12.05, 23:00
        Droga lilazgierz, postaram sie nie tłumaczyć a jedynie szerzj zaprezentować daną
        sprawę. Otóż zasady które rządziły (bo się zmieniły o 180st) naszym związkiem ja
        ustaliłam - w jednym z postów wyjasniłam ze była to dla mnie, na początku naszej
        znajomości forma odskoczni w razie czegoś, taka ucieczka. Tylko bynjamniej
        proszę nie myśleć, iż chodzę do łóżka "bo tak wyszło" czy też bo i się dany
        mężczyzna spodobał. Mój facet był przeciwny tym liberalnym regułą ale w końcu
        się na nie zgodził. Podsumowując całość ani ja ani ON przez całe 3 lata związku
        nei skorzystało z ten "odskoczni" choć każde z nas miało okazje ku temu.
        I nie uwazałam ze jestem (jak to nazwałaś) w "pseudo-partnerkim zwiazku", sama
        tego chciała i nawet walczyłam aby tak było. Z tymże zaznaczam ze te skoki w bok
        nie polegały na tym, iż na imprezie ktoś mi sie spodoba i ja mogę "puścić sie w
        tan", zaznaczyłam wyrażnie że: jestem w stanie wybaczyc zdrade jeśli nie była
        ona zamierzona (tzn była pod wpływem alkoholu i to duzej ilości a nie po jednym
        piwie- czyli w stanie ograniczonej świadomości) i jesli nie zostałą ona dokonana
        z osobą którą znam. Tak w brzmiałą ta reguła i dotyczyła nas obojga.

        Wg mnie miłość polega na zaufaniu, a zdrada fizyczna nie jest az taka ujmą, to
        tylko ciałą. Nie wybaczyłąbym natomiast zdrady psychicznej, oszustwa itd, itp.

        Pytasz czy byłam szcześliwa w tym związku... Oczywiście zdażały się nam dni
        awantur i ostrych słów ale TAK byłam szczęśliwa w tym związku i jak na razie
        nadal jestem :) tylko reguły się kompletnie zmieniły :)

        I nikt nie zmieniał mi mojej osobowości, to raczej ja zmieniałam osobowość
        mojego partnera.

        Proszę mi wybaczyć jeśli Ciebie lub kogokolwiek zszokuje moim wyznaniem ale
        naprawde nie uważam zdrady fizycznej, czyli czystego zwierzęcego seksu z jakąś
        dopiero co poznana "lalunią" za az takie przewinienie. Szczerze mówiąc chodząć
        na imprezy lub do pubów i widząc takie dziewuszki coraz częsciej odnoszę
        wrazenie, iż one właśnie po to są, po to takie się kreuja. Aby zaspokoić żądzę i
        nic ponad to. Powtarzam byłabym w stanie wybaczyc taki skok w bok. Natomiast
        naprawde poczułam się dotknieta słowami: "Musze odpocząć od nas" - tutaj
        poczułam sie psychicznie zdradzona, ale juz wież iż zagłaskanie kotka na śmierć
        to nie jest dobra metoda wychowawcza :)

        dziekuje za cenne uwagi w Twoim poście i równiez gorąco pozdrawiam
        • lilazgierz Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 18.12.05, 18:15
          Witam Cie Gamn :)
          co do tematu zdrady szanuje Twoje zdanie i nie mam zamiaru przekonywac Cie ze
          powinno byc inaczej - wyrazilam tylko moje zdanie na ten temat ale dobrze wiem
          ze nie musi byc ono ostateczne
          ciesze sie ze miedzy wami jest juz dobrze :))))))
          cieplo pozdrawiam

          • gamn Re: musze z kimś TERAZ pogadać - błagam o odzew 18.12.05, 22:17
            Hej lilazgierz,
            między nami jest bardzo dobrze, tworzymy naprawdę dojrzały zwiazek ale.... ale
            przeczytaj mój wpis "czyzby nowe kłopoty", może Ty mi pomożesz...

            A co do kwestii zdrady to chyba ten sam temat co gusty... tzn nie jestes w
            stanie zmienic czyjegoś gustu ale zawsze mozecie na ten temat porozmawiać i
            porównać wasze zdania o tym :) I pewnie Cię zaskoczyłam tym iz to ja byłam
            "prowodyrką" takich reguł, zazwyczaj to mężczyźni szukają takiej "drogi
            ucieczki"? :)
    • gamn czyżby nowe kłopoty... 18.12.05, 22:11
      Witam Wszystkich

      chyba mam dołek hormonalny dlatego znowu wypłacze się na forum

      W mojm zwiazku jest ok, On się stara odkupić winy itd ale ja nadal czuje blokadę
      wewnętrzną. Od całej sprawy mineły prawie 2 miesiące a ja pomimo tego, że bardzo
      do niego tęsknie codziennie to nie mogę się zbliżyć, boję się odkryc aby
      ponownie nie wystawić się na ciosy. Zaraz wszystko wyjaśnię. Tęsknie w ten
      magiczny sposób jak na początku znajomości, gdy 15 min po skończonym spotkaniu z
      ukochaną osobą masz wrażenie ze mineły wieki od pożegnania. Wiem (przynajmniej
      tak sądzę), iż On tak samo czuje. Bardzo rzadko się widujemy ostatnio. Ja
      spędzam lwia część mojego czasu na uczelni i w pracy, On również jest na uczelni
      lub biega na zajęcia dodatkowe. Do domów (nie mieszkamy razem) wracamy późno,
      często po 22, zatem naszym dniem jest niedziela - a to i tak nie zawsze. Nie mam
      nic przeciwko temu, dzięki takiemu zrządzeniu losu moglismy zatęsknić za sobą,
      odnaleść się na nowo. Teraz praktycznie każde nasze spotkanie jest świętem i
      staramy się wykorzystać ten czas tworząc magiczne chwile. I nie mówie tu o
      łóżkowych spotkaniach, jedynie o czarach wspólnych spacerów, wygłupów, rozmów na
      bardziej o mniej poważne tematy. Niby jest wszystko pięknie ale JA nie mogę się
      przemóc. Nie jestem w stanie jeszcze powiedzieć "kocham cię" do Niego. On mi
      pokazuje/okazuje/ mówi o swoim uczuciu a ja się jedynie uśmiecham, ale nie
      odpowiadam. Czy to normalne? Zdaję sobie sprawę, że po takim szoku (dla mnie
      zdarzenia październikowe były dość duzym szokiem psychicznym) szybko nie wrcę do
      siebie ale nie spodziewałam się aż takich oporów. Serce sie wyrywa do Niego, ale
      rozum mówi nie i jak na dzień dzisiejszy to rozum wygrywa. Czy tak już będzie
      zawsze.... o jeśli tak to czy ten zwiazek ma szanse? Jak długo odbudowuje się
      delikatna siateczka zaufania? Kocham tego człowieka, wiem że to TEN - jednak gdy
      patrzę w Jego oczy to mi się płakać czasem chce. Właśnie teraz, pisząc te słowa
      zdałam sobie sprawę, że ja mu jeszcze nie wybaczylam i to we mnie musi nastąpić
      "akt przebaczenia", i jego czyny nic nie mają do tego, choćby mi gwiazdkę z
      nieba dał... Zaczyna mnie męczyć mój własny opór, ale złamać go nie potrafię.
      Macie jakieś rady na tą kwestię? Ostatni bardzi mi pomogliście, może i w tej
      sprawię macie jakieś większe doświadczenie niż ja :D


      nawet nie przeczytałam jeszcze raz tego co powyzej napisalam ale teraz mam
      wrażenie własnej beznadziejności, nie znosze użalania się nad sobą, innym zawsze
      pomogę i zrozumiem ich słabości ale JA mam być twarda i to jest chyba mój
      największy problem.......... pamiętacie motylka który miał wszystko w dupie?
      teraz jestem takim motylkiem... :D


      pozdrawiam
      • zwenus Re: czyżby nowe kłopoty... 19.12.05, 07:49
        witam

        mysle ze z czasem wszystko sie ulozy
        "milosc wszystko wybczy......"
        zobaczysz bedzie lepiej i tylko lepiej
        wazne ze oboje chcecie tego samego
        chcecie byc razem
        budowac zwiazek razem
        powoli zaczniesz zapominac o tym co bylo

        tak mysle

        pozdrawiam
        • gamn Re: czyżby nowe kłopoty... 20.12.05, 00:17
          zwenus cieszę się niezmiernie ze się odezwałaś, jak się czujesz?

          znam siebie dobrze i wiem ze jestem cholernie pamiętliwa, wiesz czego się boję
          najbardziej... ze przy najblizszej (takiej np za rok za 2 lata, albo i nawet za
          15 lat) naprawde powaznej kłótni to ja mu to wypomnę w gniewie..... niby
          wszystko jest miedzy nami wyjasnione, naprawde chcemy tego samego ale malutka
          zadra minionych dni siedzi głęboko we mnie i kiedys mnie tak ukłuje ze nie
          wytrzymam

          oczywiscie mówie mu o tym jak sie teraz czuje i on jest naprawde cierpliwy, nie
          mam do niego zadnych zastrzezen, boje sie tylko własnych reakcji, bo jak jestem
          naprawde doprowadzona do szewskiej pasji to siegam po najokrutniejsze i
          najbardziej dotkliwsze rodzaje broni, nawet po chwyty ponizej pasa....

          ale zobaczymy z czasem jak to sie wszystko rozwiaze :) trza isc z usmiechem na
          ustach dalej, tylko ranic nie lubie nikogo :)
          • zwenus Re: czyżby nowe kłopoty... 20.12.05, 08:21
            witam!

            to dobrze ze on zdaje sobie sprawe z tego wszystkiego, a prawo miec cos tam w
            glowie po tym wszystkim - masz prawo, jesli mu to nawet wykrzyczysz, to uwazam
            to za zrozumiale, a on i tak to prawdopodobnie zrozumie, na pewno go moze
            zabolec to co uslyszy, ale to on popelnil "blad" a nie Ty.

            u mnie na razie nie wiadomo jak
            on ma duzo wyjazdow sluzbowych ostatnio, no i nie powiem dzwoni do mnie pare
            razy na dzien, obiecal ze pomoze mi z choinka, pozniej wyjezdza na swieta, bo
            ma rodzine troche w innym miejscu niz mieszkamy. Czy przyjedzie do mnie w
            swieta? nie wiem, prosic go o to nie bede, on wie ze chcialabym spedzic ten
            czas znim, ale co zrobi to juz jego sprawa.
            Na razie zbyt malo czsau poswiecilismy sobie, zeby cokolwiek powiedziec wiecej.
            Nie powiem ze mi lekko, bo z jednej strony nie moge robic zbyt wielkich nadziei
            a z drugiej juz sie poodac. Pozostala "taka gra" z mojej strony, na razie starm
            sie wyluzowac, za jakis czas bede powoli probowac rozmawiac o nas. Najpierw
            niech mi pokaze ze chce ze mna sie widywac, bywac, ja sie nie narzucam. I tak
            dalam z siebie pewnie o wiele za duzo.

            Czyli poki co punkt wyjscia, czas pokaze.

            Pozdrawiam wszystkich goraco!!

    • gamn DLA WSZYSTKICH ŻYCZENIA ŚWIATECZNE 23.12.05, 22:37
      Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia
      oraz Nowego Roku życzę Wam:
      szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia,
      domku z ogrodem, basenem i stołem do bilarda w garażu, samych
      zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona
      prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii,
      uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy,
      genialnych pomysłów, niskich podatków, słodkiego, miłego życia,
      świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii, pozytywnej aury,
      pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości, wygodnych butów,
      cudownych wakacji, szczęścia, punktualnych pociągów, świętego
      spokoju, jachtu, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej,
      wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji,
      intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego
      portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych
      wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu
      uśmiechów, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych
      łowów, pasjonującej pracy, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji
      lidera, szampańskiej zabawy, mocnego dachu nad głową, samych pozytywnych
      wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca,
      olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak najmniej zmartwień, wyjścia
      z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma sukcesów,
      niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia,
      końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich
      wygranych, ciągle nowych rekordów, niskich kosztów, bezpiecznych lądowań,
      wielu ciekawych znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników,
      taaaakiej ryby, najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera,
      radosnych świąt, serca jak dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków,
      przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia,
      otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia wyznaczonych celów,
      pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody, dobrych
      zbiorów,
      kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania
      pióra, góry pieniędzy, samych słonecznych dni, smacznego jajka,
      uroku osobistego, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych
      przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze
      Rekordów Guinessa, większości w parlamencie, miłego wypoczynku,
      wesołego towarzystwa, dobrego apetytu, szczęśliwej podróży,
      poczucia humoru, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń ,
      wiecznej młodości, licznego potomstwa, niewieszającego się
      komputera !, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego rozwiązania
      wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego, hojnych sponsorów,
      korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień, czytelnych instrukcji,
      cichych wielbicieli/elek, mistrzowskich zagrań, dobrej nocy, wielkiej
      przygody, słodkich snów, wystrzałowej zabawy sylwestrowej, zgranej ekipy,
      pociechy z pociechy, lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni,
      interesujących przeżyć, rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości
      życia, dobrego serca, pełnego szkła, suto zastawionego stołu, złotej
      rybki, zimnego piwa, zasięgu w każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych
      decyzji, miejsca w historii, głównych ról, kreatywności, podróży dookoła
      świata, udanych szkoleń, efektywnych poszukiwań, pakietu kontrolnego,
      bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy,
      celnych strzałów, zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów,
      gradu prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności,
      godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności
      bez umiaru, codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości,
      hossy na giełdzie, korzystnego horoskopu, zdjęcia na okładce, miłych
      sąsiadów, wiary w sukces, mocy zawsze z Tobą, wielu alternatyw,
      przychylności bogów, tolerancji, własnego odrzutowca, gorączki sobotniej
      nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego spowiednika, zamku
      w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na
      stojąco,

      zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć,
      pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, asa w rękawie,
      sprawnych hamulców, miękkiego lądowania, dużo nadzienia w pączku, strumieni
      szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście, wyjazdu do
      Brukseli, zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego
      mleczka, przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście,
      zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego
      wozu, różowych okularów, ruchu w interesie, stabilnej waluty, zgrabnej
      figury, siły perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa,
      dobrego smaku, własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele - zdrowego ducha,
      właściwych wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej
      koniczyny
      • zwenus [...] 24.12.05, 15:47
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • dwunasta_gwiazdka Re: DLA WSZYSTKICH ŻYCZENIA ŚWIATECZNE 25.12.05, 23:56
          powodzenia

          trzymaj się :)

          też to kiedyś przeżywałam, mnie nie wyszło, ale wierze że Tobie się ułoży;
          mialam teraz duuuużo czasu i przeczytałam cały wątek - podziwiam Cię za
          wytrwałość. Trzymam kciuki, myśl pozytywnie bo musi być dobrze
          Pozdrowienia dla was wszytskiech tutaj
          Buziaki
          • zwenus Re: DLA WSZYSTKICH ŻYCZENIA ŚWIATECZNE 26.12.05, 11:45
            Wlasnie - juz nie jestem wytrwala
            wypalilam sie bez reszty
            musze zadbac o sama siebie
            bez niczyjej pomocy i laski
            tak wiec moj zwiazek - postanowilam to ze zakoncze bo juz ma dosc
            i naucze sie byc pop rostu sama ze soba
            odbije sie od dna
            jakos bedzie
            musi byc!!!
            • zefiryna1 Re: DLA WSZYSTKICH ŻYCZENIA ŚWIATECZNE 26.12.05, 17:39
              Na pocieszkę, bo jednoczesnie nie chciałabym Ci robić nadziei bo każdy
              przypadek jest inny...Ja nie odzywałam się do Swojego byłego/niebyłego;) przez
              miesiąc...żadnych kontaktów i co?? Teraz mam jak w raju to telefonik, to smsik,
              to życzenia światecznie razy 10 - nie wiem czy pozwolę mu wrócić bo to pytanie
              jeszcze nie padło...Nie pytam o przyczyny rozstania... Ciesze sie chwilą i mam
              nadzieje, że i Tobie (Wam) się uda
              • zwenus koniec 28.12.05, 07:36
                wczoraj rozstalismy sie
                powiedzialam ze nie chce nawet kontaktow zeby zapomniec
                przytulil na koniec i odszedl.......

                czas zadbac o mnie
                • gamn Re: koniec 02.01.06, 22:41
                  zwenus bardzo przepraszam za moje milczenie, nie było ono zamierzona


                  doskonale wiem jak się teraz czujesz, niby to było do przewidzenia ale jednak
                  gdzies sie tliła ta iskra nadziei

                  dobrze mówisz, teraz jest Twój czas, bądź nareszcie egoistką i pomyśl o sobie
                  życie jest zbyt krótkie aby je zmarnować na martwienie się czy płacz
                  jestem pewna ze dasz sobie radę, tak wiem - łatwo nie będzie ale przetrwasz - to
                  dar od Matki Natury, my kobiety jestesmy silniejsze od nich

                  pewnie to marna pociecha ale uwierz mi on również źle się czuje i predzej czy
                  poźniej pęknie i odezwie się ale wtedy to Ty zdecydowanie musisz powiedziec NIE

                  trzymam kciuki i jestem z Tobą w tych trudnych chwilach całym sercem, pozdrawiam
                  • zwenus Re: koniec 04.01.06, 13:54
                    Witam w nowym roku! i wszystkiego dobrego!

                    Jakos minal ten sylwester, nie najgorzej, za miastem pare dni. Wrocilam do
                    codziennosci i trzeba zyc. Od razu nie zapomne i jakis czas jeszcze sie
                    pomecze, bede rozpamietywac, myslec co bybylo gdyby, tak juz jest, nie zapomina
                    sie w 5 minut tego co bylo dla mnie tak wazne i tak wielkie - ja nie umiem.
                    Coz, tak to jest, jestem za dobra, za wrazliwa, chcialabym uszczesliwic
                    wszystkich na okolo, daje z siebie wiele spdziewajac sie tego od tej drugiej
                    strony - lecz tak nie jest. Mam 29 lat i czasem mysle ze to moja naiwnosc...
                    Ale chyba to sie nie opalca bycie takim jak ja, tyle ze jestem ok w stosunku do
                    samej siebie, i tylko tyle. Wiec musze zaczac myslec choc troche egoistycznie,
                    trudne to dla mnie ale innego wyjscia nie mam, musze zadbac o MNIE.
                    Takie zycie. Jestem singlem:)

                    Pozdr.dla wszystkich.
                    • gamn Re: koniec 05.01.06, 00:34
                      Zwenus zdaję sobie sprawę, że nie zapomnisz tego zwiazku, ale spróbuj nie
                      rozpamiętywać i nie "gdybać". Wiem ze to trudne ale bardziej bolesne będą
                      wpominki, tego co nie wróci.

                      To iż jesteś wrażliwą i dobrą osobą jest w Tobie najpiękniejsze i nie uważaj
                      tych cech za wady, to Twoje największe zalety, choć przez nie cierpisz. Sama
                      piszeż że jestes ok w stosunku do siebie samej... nei uważasz tego za
                      najważniejsze? Pomyśl ile bys się męczyła próbując zmienic własne JA, aby tylko
                      przypodobać się komuś. Trzeba być takim jakim się czuje a nie takim jakim chcą
                      nas widzieć inni, ponieważ to my sami ze sobą spędzamy najwięcej czasu :D troche
                      to zakręcone ale tak ja czuję całą tą sprawę.
                      Nie jesteś naiwna, tylko mężczyźni są naprawde bezwzględni, ale na szczescie
                      jest kilku wspaniałych. Jedynie poczekaj a spotkasz takiego JEDYNEGO.

                      "musze zadbac o MNIE." --> ALLELUJA!!!!! i tak ma być, żyjesz dla siebie a nie
                      dla kogoś a bycie singlem tez jest fajne :D

                      Pozdrawiam.
                      • zwenus Re: koniec 07.01.06, 14:19
                        Dziekuje ze dobre slowa.
                        Nie powiem ze bylo lekko, albo ze teraz jest swietnie. Nie zapomne szybko, ale
                        coz tak jest i tyle. Chcialabym uslyszec cos bardzo dobrego, chcialabym
                        wiedziec ze jeszcze w zyciu zaznam szczescia, odnajde milosc itd. Zyje dniem
                        jaki przyniesie mi los, bo zreszta wyjscia nie mam. Dlaczego mi nie wyszlo -
                        nie wiem, ja (tak mi sie wydaje) bylam w porzadku, szczera, prawdziwa, oddana,
                        kochajaca, wiecej nie umiem dawac, czasem mysle ze i tak dostal ode mnie za
                        duzo. Ale taka jestem - jak kocham to mocno, szczerze. Takze jesli cos komus
                        nie pasuje- coz ja siebie nie zmienie, nie bede falszywa, zaklamana.
                        Poki co, ucze sie byc sama ze soba- od nowa.

                        Pozdrawiam. A co u ciebie GAMM? jak sprawy?
                        • gamn Re: koniec 08.01.06, 23:42
                          BRAWO i tak trzymaj dziewczyno!!!!!! Bądz sobą - to jest najważniejsze, a na
                          reszte sie nie oglądaj, żyjesz dla siebie nie dla publiki. A najgorsze juz masz
                          za sobą :D

                          Co u mnie pytasz... Otóż zycie się kręci. Jestem dalej z Nim. Staram się
                          wybaczyć ale wiem ze siedzi to we mnie, zatem i ja i On musimy się uzbroić w
                          cierpliwość. Ale powiem Ci ze taki kopniak życiowy przydał mi się. Zmieniło mnie
                          to, ponownie mam zycie towarzyskie i korzystam z dnia :D.
                          Ostatnio byłam na urodzinach koleżanki i celowo poszłam tam sama. Nowo poznana
                          osoba płci męskiej była strasznie wstrząsnieta faktem, iż jestem sama a mój
                          partner siedzi w domu. Jak sam stwierdził <Nowy Znajomy>:
                          NZ: "On by swojej dziewczyny tak samej nie wypuścił.
                          Ja: Dalczego?
                          NZ: No jak tak można, na jawny podryw!!!
                          JA: A kto będzie podrywał?
                          NZ: Wyszscy, Ona facetów a faceci Ją.
                          JA: OK, a gdzie jest teraz Twoja dziewczyna.
                          NZ: W domu siedzi.
                          JA: Dlaczego?
                          NZ: Bo i tak nikogo tu nie zna to po co ma przychodzić. Nie będę ją ciągał na
                          wszystkie moje spotkania ze znajomymi bo nikt z nas sie bawić nie będzie. Ona
                          się będzie nudzic, a ja ją będę musiał zabawiać."

                          Po takiej rozmowie skończyłam dyskusje i jedynie pomyślałam: Co za PALANT!!!

                          Ja co prawda nie miałam takiej motywacji, aby sama pójść. Szczerze mówiąc troche
                          "odsapnięcia" od siebie duzo nam daje. Możemy zatęsknić za sobą. Dlatego
                          zredukowałam z małą pomocą losu nasze "widzenia" do kilku w ciagu miesiąca.
                          Kolejnym plusem takiego zabiegu jest to ze kazde nasze spotkanie jest
                          niepowtarzalne, ponieważ On robi wszystko aby mi zaimponować (przynajmniej tak
                          mi się wydaje) :D

                          Teraz mam troche zgryzu wewnętrznego, ponieważ On znowu jedzie w przyszłym
                          tygodniu do stolicy w sprawach służbowych. Będzie nocował u brata, który nota
                          bene zerwał po prawie 3-letnim związku ze swoją dziewczyną <praktycznie
                          narzeczoną>. Brat mojego partnera zachowuje się teraz jak prawdziwy singiel i
                          naprawde korzysta z wolności, co mi się za bardzo nie podoba.
                          Obecnie po trosze jestem ciekawa jak się uda ten wyjazd, na ile zmieniony wróci
                          mój facet, czy wogóle się zmieni... Przypominam że cała sprawa z naszym
                          rozstaniem rozpoczeła się po przyjeździe od brata z Warszawy.
                          Dlatego mam małego stresa z tą sytuacją, ale wiem ze to nie koniec świata. Co
                          będzie to będzie, ja i tak przetrwam.

                          Trzymaj sie i nie dawaj się złym myślą. Pozdrawiam.
                          • mr.fufu Re: koniec 09.01.06, 12:44
                            A ja napisze tak:

                            To boli nie mowie ze nie ale bol mozna zniesc mozna przyzwyczaic sie wiesz?
                            mozna tez rozdrapywac rany obijac sie o cztery sciany 24 godziny na dobe byc
                            jak pijany, Ci ktorych kochamy odeszli ale nie zostalismy sami!, tak jak ja
                            wtedy, ty teraz w to nie wierzysz że czas rany uleczy bo Twoj bol jest swiezy
                            poczekaj, wytrzymaj, oddychaj gleboko Ci ktorzy odchodza w jakis sposob sa
                            wciaz z Toba..

                            Pzdr
                            • zwenus Re: koniec 09.01.06, 14:44
                              Mysle ze najgorsze za mna, jak mysle z prespektywy czasu to 2
                              miesiace trwalo to bezsensowne czekanie, ja pelnan nadziei ze to
                              chwilowe..... Te 2 miesiace byly tak beznadziejne... Schudlam z 5
                              kg, jak nie wiecej, ubrania sa za duze, prawie nie jadlam, zreszta
                              teraz tez mam z tym na pienku. nie myslalam ze majac prawie 29 lat
                              bede az tak cierpiala z milosci..... myslalam ze bede z wiekeim
                              odpornieszja, a tak naprawde to tak bardzo przezylam.... Teraz
                              bedzie lepiej - musi byc. Na pewno dopadnie mnie handra raz na jkis
                              czas, to chyba normalne.

                              Ale coz tak juz jest, pewnych rzeczy nie da sie uniknac.


                              Gamm - co do wyjazdu Twego X - do konca sie nie ustrzezemy przed wszystkim,
                              wiadomo faceci sa wplywowi, tym brdziej ze jak piszesz jego brat zyje teraz na
                              totalnym "luzie".... wiem co mozesz czuc. Nic madrego Ci powiem, po prostu
                              pojedzie i wroci, oby bez przygod dziwnych i zlego wplywu, ale po co od razu
                              myslec o najgorszym. moze w tym czasie Ty tez nie badz sama, nie siedz w domu,
                              niech on sie martwi i zastanawia co, z kim, gdzie Ty jestes.
                              Tak mysle, ale co mge Ci doradzic, jestem sama, nie umialam zatrzymac....
                              A tam.
                              • gamn Re: koniec 12.01.06, 18:07
                                no już po sprawie, na szczeście nie zostanie długo w Warszawie bo w piątek w
                                południe musi być w Krakowie, zatem jestem już spokojna o brat zaczyna dobiero
                                "balować" od piątku wieczorem :D
    • gamn zwenus co u ciebie słychac? jak się czujesz? 01.02.06, 01:15
      a jak u reszty sprawy stoja?

      u mnie jakoś się to wszystko kreci, mam sesje na studiach i o jest na dzień
      dzisiejszy największe zmartwienie dla mnie

      pozdrawiam gorąco
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka