krecilapka
04.11.05, 22:22
Mniej wiecej 3 wspolna randka, w powietrzu az swiszcza buzujace hormony. Para
trafia do wyra. Chlop mietoli w kieszeni prezerwatywe, lekko zmieszany
wspomina o zabezpieczeniu. Dziewczyna przepelniona miloscia, z usmiechem na
ustach mowi ze moze dac spokoj, to niekonieczne. On sie uspokaja liczac na
pigulki. Tutaj wlasnie wychodzi pewna drobna roznica. Bo wiecie co ta
dziewczyna ma na mysli mowiac "to niekonieczne"? Ona po prostu juz jest
gotowa do macierzynstwa! 3 dyszka na karku, facio odpowiedzialny, instynkt
macierzynski az wyje. Wiec zaklada, ze to jakos sie ulozy. Wcale nie chce
swiadomie lapac faceta na dzieciaka. To tak samo z siebie wyjdzie, ze bedzie
ono owocem milosci :). No tak to mniej wiecej widziala moja kumpela,
omawiajac swoj obecny romans. Ja tam oczami wyobrazni, juz widze te zdziwione
oczka przyszlego (ewentualnego) tatusia.
Przestrzegam was tylko panowie - doooobrze sie upewnijcie, czy rozumiecie
intencje slow kobiety ;).