Dodaj do ulubionych

skok w bok

30.11.05, 13:48
Czekam na odpowiedzi facetów. Pytanie jest konkretne: "Czy gdybyś miał dobrą
żonę,z którą by ci się dobrze układało, to czy szukałbyś kogoś na boku?"
Czekam na szczerą odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • suxer Re: skok w bok 30.11.05, 13:56
      hej!jezeli piszesz ze wszystko jest tak okey, to po co facet ma szukac kogos
      majac to przy sobie....
    • pancwynar Jesli byłbym (cenzored) to tak... 30.11.05, 13:57
      spytaj wprost:
      "Jesteś gnidą czy nie?"
      dla mnie to tak należy spuentować ową kwestię. Jednorazowy skok w bok
      spowodowany chwilą, alkoholem, stresem... czymkolwiek co przychodzi nagle i
      post factum zostawia niezłego kaca moralnego. Ok. Tu jeszcze można się
      pochylić, przełknąć, wrócić do względnej równowagi. Ale świadome planowanie
      robienia boków osobie z którą czuje się dobrze? Kalkulowanie jak ją/jego
      oszukiwać? Kłamstwo? Cisną sie na usta tylko mocne i nie cenzuralne słowa
      klasyfikujące "ktosia".
    • gres81 zdecydowanie nie 30.11.05, 14:02

    • tangolibido Re: skok w bok 30.11.05, 14:09
      Wszystko sprowadza się do prostej prawdy:
      nie jesteśmy monogamist(k)ami. Moim zdaniem czy sobie z tym poradzimy, czy nie
      to kwestia samodyscypliny emocjonalnej: przychodzi moment fascynacji inną osobą
      niż mąż/żona, co tam moment - sami tej fascynacji pragniemy, jeśli obiektu brak
      to zaczynamy się rozglądać. Już etap poszukiwania uznajemy za "grzeszny" choć
      jeszcze nie zdradziliśmy, ale przecież chcemy, wręcz spalamy się, by to
      zrobić... A potem? oddając się namiętności czujemy się podle, a próbując o niej
      zapomnieć nabawiamy się nerwicy. Gdzie więc jest złoty środek? Może należy dać
      sobie rozgrzeszenie? Broń Boże nie mówić mężowi/żonie, ale wybadać jak u
      niej/niego to wygląda? Jeśli się okaże, że myślą/czują podobnie zapewnić o
      swojej miłości i nic nie mówić. Chyba zrozumieją. Takie rozmowy muszą być
      bardzo subtelne i pełne czułości, takie nie do końca, wiecie jak jest.
      Milczenie jest lepsze niż bolesne wyznania. Czy mój mąż/żona TO robi? "To
      prawda wcale niepotrzebna mi". Potrzebuję wiedzieć i czuć, że mnie kocha, to
      wszystko. A kochanek/kochanka - jaką rolę ma spełniać? Cóż, to człowiek targany
      takimi samymi żywiołami jak my sami. Okażmy mu/jej więc szacunek oprócz
      namiętności. I w sumie bawmy się dobrze, dopóki trwa ten bal...
      ...ale to, co jest dobre dla niektórych osób może być zgubne dla innych!!!
      • pancwynar Re: skok w bok 30.11.05, 14:50
        tangolibido napisała:

        > Wszystko sprowadza się do prostej prawdy:
        > nie jesteśmy monogamist(k)ami.

        A jakże... Jakie to proste. Kiedy partner przyłapie nas na zdradzie ew. w
        chwili szczerości (często cynicznej) stwierdzimy, że jest ktoś trzeci rozłożymy
        bezradnie ręce, zrobimy mądrą acz bezradną minę i stwierdzimy: "Wszak nie jestem
        (śmy) monogamistą". A jeśli jesteśmy po ślubie dodamy: "Wybacz, ale składając
        przysięgę wierności i uczciwości nie sądziłem, że traktujesz ją tak poważnie."

        > A potem? oddając się namiętności czujemy się podle, a próbując o niej
        > zapomnieć nabawiamy się nerwicy.

        Przepraszam, Ty poważnie?
        Jesteś z osobą, z którą jest Ci dobrze, a jednocześnie szukasz nowego obiektu
        zainteresowań zakładając, bo to też już udowodniono, że za kilka miesięcy/lat
        namiętność "wypali się"?
        Abstrahuję już od faktu przysięgi małżeńskiej, ale nawet żyjąc w nieformalnym
        związku granicą wyznaczoną przez nas samych winno być najzwyklejsze poczucie
        przyzwoitości. Zwykłego szacunku wobec drugiej osoby, która obdarzyła nas swoim
        uczuciem, pragnieniami; zawierzyła nam, obnażyła (bynajmniej nie tylko
        fizycznie). No ale przecież ja nie mogę nabawić się nerwicy, prawda?

        Oczywiste, że zdrowa dawka egoizmu jest niezbędna do budowy solidnych podstaw
        związku chyba, że chcemy zostać stłamszeni, a co za tym idzie
        unieszczęśliwieni, przez druga stronę. Ale egoizm musi iść w parze ze
        szczerością. Chcę/wyobrażam sobie/oczekuję tego i tego. Nie lubię/nie akceptuję
        takich tego a tego. "Nie widze nic złego, że patrzę na inne kobiety.
        Przeszkadza Ci to?" itp. Jasno i treściwie. Rozomowa. Teraz nazywa się to
        ładnie asertywność, ale sens ten sam i w życiu codziennym, i w związku.:)

        > Milczenie jest lepsze niż bolesne wyznania. Czy mój mąż/żona TO robi? "To
        > prawda wcale niepotrzebna mi". Potrzebuję wiedzieć i czuć, że mnie kocha, to
        > wszystko.

        Krótko mówiąc lepiej traktować partnera jako nie do końca godnego Twojego
        zaufania. Niezależnie od tego czy odczuwa się wyrzuty sumienia, czy nie chce
        się po prostu ranić. I to ma być miłość?

        > I w sumie bawmy się dobrze, dopóki trwa ten bal...

        Bawić sie można dobrze także będąc odpowiedzialnym za swoje słowa i czyny. A
        często dużo lepiej bo taka zabawa ma dużo trwalsze podstawy i daje więcej
        satysfakcji.
        Można nabrać kredytów i zamiast inwestować rozsądnie kupić wypasioną furę i
        cieszyć się nią.. aż bank zarząda spłaty wraz z odsetkami. A można zacisnąć
        zęby i zacząć budować własną przyszlość. Ciężej? Z pewnością. Trudniej? O tak.
        Tyle tylko, że efekty po latach będą trwałe i nikt nam ich nie odbierze.
        porównanie może naciągane (bank to nie nasz partner - człowiek ze swoimi
        wadami), ale sens chyba zrozumiały.

        Sorry, że tak ostro, ale twoja argumentacja kompletnie do mnie nie trafia.
        Pozdr.
        • tangolibido Re: skok w bok 30.11.05, 15:07
          pancwynar napisał:

          > Sorry, że tak ostro, ale twoja argumentacja kompletnie do mnie nie trafia.
          > Pozdr.
          Nie rozumiem dlaczego ma trafiać?:) Zapomniałeś zacytować najważniejsze zdanie
          z mojej wypowiedzi: "...ale to, co jest dobre dla niektórych osób może być
          zgubne dla innych!!!" Może od tego należałoby zacząć?
          • pancwynar Re: skok w bok 01.12.05, 07:55
            Taak...
            celowo pominąłem puentę Twojej wypowiedzi...
            a dlaczego? wiesz, może spuszczę zasłone milczenia;
            skoro z wcześniejszego postu nie domyśliłeś się czemu... to chyba już tak
            zostanie
            • tangolibido Re: skok w bok 01.12.05, 12:28
              pancwynar napisał:


              > skoro z wcześniejszego postu nie domyśliłeś się czemu... to chyba już tak
              > zostanie

              Jestem kobietą. I choć nie uważam się za osobę mało inteligentną, sorry, nie
              domyśliłam się dlaczego, ale niech już tak zostanie.

              • pancwynar Re: skok w bok 01.12.05, 14:45
                tangolibido napisała:
                > Jestem kobietą.

                Przepraszam.

                A co do meritum.
                > ...ale to, co jest dobre dla niektórych osób może być zgubne dla innych!!!

                tematem dysputy jest pyt. czy mając żonę z którą Ci jest dobrze kombinujesz na
                boku.
                1. Podaj mi jakikolwiek sposób jak mozna sypiać z kochanką za plecami zony i
                nie "urazić" jej uczuć, poczucia godności, własnej warośc etc.?
                2. Ew. przekonaj mine, że są osoby (te zdradzone), które nad tym faktem przejdą
                do porządku dziennego.
                Bo takie wnioski mozna wysnuć z ww. konkluzji. Dla mnie abstrakcyjne. Jakby nie
                patrzeć. A szczerze mówiąc to raczej potraktowałem Twoją puente jako figurę
                stylistyczna mającą złagodzić kontrowersyjność Twojej tezy.

                Pozdr.
        • always_sad Re: skok w bok 30.11.05, 19:13
          Mądry z Ciebie człowiek.
      • kinusia3 Re: skok w bok 30.11.05, 14:58
        Nic mna nie targa. Nie slyszalam ostatnio wiekszej bzdury. na serio tak blisko
        Ci do zwierzecia jesli chodzi o instynkt a tak daleko jesli wezmiesz pod uwage
        chocby lojalnosc?
    • lambert77 Re: skok w bok 30.11.05, 14:12
      Nie nie skakałbym na boki i nie skaczę bo mam dobrą pod każdym względem żone :)
    • facettt 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 14:26
      1. Jezeli jest "normalnym" facetem (a takich wiekszosc) - to wtedy - nie.

      2. Jezeli jest kobieciarzem-babiarzem, to nawet numery z nim na zyrandolu
      nie uchronia Cie od tego, ze Twoj najdroszy czasem pofruwa sobie niekiedy
      w ramionach innej.
      Ale wtedy niczym sie nie przejmuj. To jego hobby i styl zycia. Wroci do domu
      wesoly i radosny. Babiarze zazwyczaj w obcych kobietach (poza wlasna zona,
      ktora juz sobie wzieli) sie nie zakochuja :)))
      • tangolibido Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 14:29
        facettt napisał:

        Babiarze zazwyczaj w obcych kobietach (poza wlasna zona,
        > ktora juz sobie wzieli) sie nie zakochuja :)))

        zazwyczaj:)
        • facettt Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 14:33
          tangolibido napisała:

          > zazwyczaj:)

          no... jak sie trafi na swoj ideal, juz po wlasnym slubie,
          to wiadomo, ze "niema przepros"... taki los :)))
          • ladyx Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 19:14
            Nie ma "wyproś" :)
            A jak sobie znajdzie ten ideał później to niech się rozwiedzie, a nie marnuje
            życie osobie, która z nim jest !
            • facettt 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 19:19
              Ty sie tu nie wymadrzaj, Dobra Kobieto.
              Ja musze dbac i o rozchod i o przychod.
              W przyrodzie musi byc rownowaga :)
              • ladyx Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 19:49
                a Ty się tak nie złość.
                • facettt Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 20:46
                  ladyx napisała:

                  > a Ty się tak nie złość.

                  musze :)
                  inaczej nie mialbym charakteru :)
                  • asiulka81 Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 21:39
                    charakteru???? fiu fiu :)))
                  • ladyx Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 21:52
                    no dobrze, skoro już musisz Panie Charrrrrrrakterek :) a ja się muszę wymądrzać
                    • facettt 100 razy bylo to juz przeinaczone 30.11.05, 22:20
                      ladyx napisała:

                      > no dobrze, skoro już musisz Panie Charrrrrrrakterek :)
                      a ja się muszę wymądrzać

                      I to rozumiem :)
                      za to mnie przeciez kochasz...
                      w obustronnych granicach, naturalnie :)
                      • ladyx Re: 100 razy bylo to juz przeinaczone 01.12.05, 10:03
                        Ty mnie w obustronnych też. Przyznaj, że beze mnie było by nudno :)
                        Zresztą mało tu tną odkąd przeniosłam się gdzie indziej ;)
              • asiulka81 Re: 100 razy bylo to juz tlumaczone!!!!! 30.11.05, 19:51
                facettt napisał:

                > Ty sie tu nie wymadrzaj, Dobra Kobieto.
                > Ja musze dbac i o rozchod i o przychod.
                > W przyrodzie musi byc rownowaga :)


                jestes błeeeeeeeeeeeeeeeeee !!!!!!!!!!!!!!!
    • dyskopata Re: skok w bok 30.11.05, 14:56
      dobroc jest pojeciem bardzo wzglednym jezeli kobieta uwaza sie za dobra zone
      wcale nie znaczy ze maz tez ja musi tak postrzegac ja zawsze potrafie docenic
      to co mam wiec na pewno na taki skok bym sie nie zdecydowal
    • krecilapka Re: skok w bok 30.11.05, 15:45
      Jakby mi sie dobrze ukladalo, to sam bym okazji nie szukal. Ale cobym zrobil jakby swietna okazja mnie znalazla, to nie wiem. Moze by mnie zgryzota zzarla, i by mi nie stanal :).
    • sagittarius954 Re: skok w bok 30.11.05, 16:22
      Znać swoją drogę to jedno a iść nią to drugie.
    • pyton31 NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!! !!!!! 30.11.05, 16:38
    • jonasz7 Re: skok w bok 30.11.05, 20:51
      Witam. Kot jakby pilnowł jednej dziury to by zdechł. Pozdrawiam
      • pancwynar Re: skok w bok 01.12.05, 07:56
        a jak sie kobiety nie bije to wątroba gnije;
        może jeszcze jakaś mądrość ludowa?
    • on191 Re: skok w bok 30.11.05, 22:40
      jezeli bylbym z kobietą która kocham a jestem,to w zyciu nie szukalbym
      nikogo.albo jestem szczesliwy z kobieta i z nia jestem albo szukam innej!!
      nie rozumiem ludzi którzy szukacja kogos na boku!zenada!
    • mcgusto Re: skok w bok 01.12.05, 10:47
      zawsze można poszukać pary albo kogoś tzreciego i urozmaicić sobie
      sexik...jeśli już nie wystarcza normalny...po co od razu skakać na boki... ;-)
    • leff Re: skok w bok 01.12.05, 22:56
      pokusa to jak obiad w restauracji,
      wydaje Ci się ,że zamówiłeś najlepsze danie
      dopóki nie zobaczysz tego ,co dostał sąsiad
    • anjja27 Re: skok w bok 02.12.05, 17:09
      Nie jestem facetem, ale pozwól że odpowiem.Nie wyobrażam sobie zdradzania kogoś
      kogo kocham.Jestem osobą zdradzoną przez kogoś kogo kochałam, boli okropnie.
      Miłość polega na tym, że myśli się o drugiej osobie, jest ważne co ona czuje,
      ja czuję się strasznie, to chyba wystarczy. Jeśli się kogoś kocha, jest się z
      nim szczęśliwym, to robi się wszystko żeby nie czuł się tak jak ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka