Dodaj do ulubionych

pytanie do wykładowców

30.12.05, 20:26
Liczę na to, że na tym forum są również mężczyźni, którzy są wykładowcami. Ja
jestem studentką i mam delikatne podejrzenia, że niektóre studentki proponują
wykładowcom seks w zamian za zdanie egzaminu (oczywiście w aluzyjny i
kulturalny sposób). To są tylko podejrzenia i prawdy chyba nigdy się nie
dowiem. Intersuje mnie, czy któryś wykładowca się z tym spotkał i czy to jest
zjawisko często występujące.

Dla wyjaśnienia - ja nie zamierzam tego robić, tylko podejrzewam o to
niektóre dziewczyny. A pytam z ciekawości socjologicznej.
Obserwuj wątek
    • kinyoo Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 20:39
      ja znam raczej tylko syt. odwrotne. I jedną, o której piszesz, ale to była
      ściema chyba (z pewnych względów)
    • murder24 Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 20:42
      istnieją takie incydenty.... mógłbym rzuci nawet dwa nazwiska wobec których mam
      pewność co do takich praktyk pewnych "studentek"
      • pewna_kobieta Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 20:52
        Do murdera24
        Powiedz na ten temat coś więcej. Czy o tym jest głośno? Czy ci wykładowcy
        uchodzą za przykładnych, a potajemnie robią takie rzeczy? Skąd masz taką
        pewność?
        • murder24 Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 21:19
          też jestem studentem.. ale już na wyjściu :( wiele rzeczy widziałęm i wiele
          słyszałem... także z usta wykładowców... niektórzy to naprawde spoko ludzie...
          zwłaszcza jak popiją ze studentami. :)

          jesli chodzi o krótka charakterystykę takiego wykładowcy... to z reguły to koleś
          który rzuca aluzje na wykładach.. raczej sie z tym nie ukrywają... po co... kto
          uwierzy studentowi :( a poza zwykle taki agent ma ustabilizowaną pozycję na uczelni

          jeśli chodzi o dziewczyny tak załatwiające egzaminy to zwykle to typowe
          blachary(przynajmniej te które znam) każdy egzamin to mini na doopeczce... i
          zawsze zostają na koniec egzaminów... by nie musiały sie spieszyć :) i móc
          spokojnie "zliczyć egzamin"

          część ludzi o tym wie... jednak nie rozpowiadają tego głośno(studenci) by jednak
          ukończyc zaczęte studia :)
          • pewna_kobieta Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 21:33
            do murdera24
            Ciekawe, ciekawe...A możesz podać przykład jakiejś aluzji wykładowcy?
            Drugie moje pytanie dotyczy kwestii że tak powiem technicznych. Ten seks to ma
            być przed egzaminem czy po? Bo jeśli wchodzi studentka na egzamin i coś
            proponuje. Wykładowca dajmy na to się zgadza to wychodzi na to że wstawia ocenę
            do indeksu "na wyrost" i dopiero po egzaminie się spotyka ze studentką w jakimś
            innym miejscu. Chyba nie chcesz powiedzieć że ten seks uprawiają na uczelni
            podczas tego egzaminu. Jak to jest?...
            • murder24 Re: pytanie do wykładowców 30.12.05, 21:44
              chodzi mi tu aluzje wynikające z tzw gry słów np. "...wsadził jej..." "...coś
              mnie uwiera między nogami..." "...dobrze pani ciągnie... np pytania na
              egzaminie" żadnen wykłądowca nie powie wprost... ale część studentek zrozumie
              aluzje....

              a co do drugiego pytania to ile razy widziałąś że beśpośrednio po egzaminie
              protokoły lądują w dziekanacie??? wykładowcy mogą przeciez ocenę wpisa dopiero
              po udanym wieczorze... bo jak zauważyłaś na uczelniach jest ciut za duży ruch :)
              • brunette_1 Re: pytanie do wykładowców 13.01.06, 21:16
                W takim razie ja mam pytanie...Czy teksty od wykładowcy(dokładniej od
                prowadzącego cwiczenia) w stylu: poprosze do tablicy panią z długimi pieknymi
                ciemnymi włosami...z długimi czerwonymi paznokciami...czepianie sie każdego
                szczególu i kazanie mi zostawac po cwiczeniach myc probówki też mogę to tak
                odczytywac???zaznaczam że ten koles jest młody, niedawno po studiach, wiec
                mysle że nie na reke by mu było takie zachowanie...nie wiem, czy odczytywac to
                jako zwykły flirt, czy może oczekiwanie czegoś woecej z mojej
                strony...zwłaszcza że aluzje tego typu sa coraz czestsze i juz naprawde nie
                wiem, o co mu chodzi.I robi to przy wszystkich w grupie, wcale sie z tym nie
                kryje...
                • facettt Re: pytanie do wykładowców 13.01.06, 21:29
                  Sztubak i do tego glupol... - mowiac jasno.
                  Nawet bedac asystentem, tuz po studiach , nigdy bym sobie na cos takiego
                  nie pozwolil.
                  Upieram sie jednak, ze tego typu zachowania, to wyjatki, a nie regula.
                  • brunette_1 Re: pytanie do wykładowców 15.01.06, 15:22
                    no tak...Racja.Jednak dalej nie wiem, czy takie zachowanie mogę odczytywac
                    dosłownie...Bo widzisz, ja pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, a wogóle to
                    jestem świeżo upieczoną studentką i naprawde nie wiem, jak sie zachowac w tej
                    sytuacji.Zwłaszcza że termin zaliczenia się zbliża i boje sie,żeby sie nie
                    okazało, że ,,zaliczenie za zaliczenie"...A mi bardzo na moich studiach
                    zależy:/ Bo ogólnie to on jest spoko, luz z nim mamy na zajeciach tylko w
                    stosunku do mnie sie tak dziwnie zachowuje, wszyscy już to zauważyli i zrobiła
                    się taka głupia sytuacja...:/
    • facettt Absolutna bzdura i pomowienie. 30.12.05, 21:26
      pewna_kobieta napisała:

      > Liczę na to, że na tym forum są również mężczyźni, którzy są wykładowcami. Ja
      > jestem studentką i mam delikatne podejrzenia, że niektóre studentki proponują
      > wykładowcom seks w zamian za zdanie egzaminu (oczywiście w aluzyjny i
      > kulturalny sposób). To są tylko podejrzenia i prawdy chyba nigdy się nie
      > dowiem. Intersuje mnie, czy któryś wykładowca się z tym spotkał i czy to jest
      > zjawisko często występujące.
      >
      > Dla wyjaśnienia - ja nie zamierzam tego robić, tylko podejrzewam
      o to niektóre dziewczyny. A pytam z ciekawości socjologicznej. <


      Takie propozycje sa rzadkie, a ich przyjmowanie tez nie czeste.
      Ryzykuje sie za to karnym usunieciem z pracy,
      Nie wspominajac o zawodowej PRZYZWOITOSCI.

      Jezli studentka sygnalizuje klopoty z opanowaniem materialu,
      to ewentualnie odsyla sie ja do kolegi na korepetycje, ktory nie ma z nia zajec.
      Co on z nia robi, to juz jego sprawa...

      Natomiast, gdy "wlasna" studentka sie bardzo spodoba (co sie zdarza...)
      to mozna jej zlozyc propozycje spotkania...
      ale dopiero po zdanym przez nia egzaminie.
      • pewna_kobieta Re: Absolutna bzdura i pomowienie. 30.12.05, 21:41
        Do facettta
        Mam rozumieć że jesteś wykładowcą. Sugerujesz, że częściej się zdarzają romanse
        z czystej sympatii niż "wymiana usług"?
        • zingy :)) 30.12.05, 22:35
          Moja współlokatorka przespała się kiedyś ze swoim wykładowcą, najpierw było
          wspólne piwko (cała grupą), później seksik (już tylko we dwoje ;p ). Ale nie
          było to "coś za coś", czysta przyjemność, bo przedmiot nie kończył się
          egzaminem...
        • facettt Re: Absolutna bzdura i pomowienie. 01.01.06, 21:33
          pewna_kobieta napisała:

          > Do facettta
          > Mam rozumieć że jesteś wykładowcą. Sugerujesz, że częściej się zdarzają
          romanse z czystej sympatii niż "wymiana usług"?

          Nie sugeruje, tylko pisze to wprost.
          Nauczyciele akademiccy, to jedna z najmniej skorumpowanych grup.
          W Polsce przynajmniej.
          A o interesujace kobiety w tej pracy tak latwo, ze nie ma potrzeby wchodzic
          w watpliwe moralnie uklady.
          • swawolny.diabel Re: Absolutna bzdura i pomowienie. 14.01.06, 10:50
            > Nauczyciele akademiccy, to jedna z najmniej skorumpowanych grup.
            > W Polsce przynajmniej.

            to chyba prawda. chociaz teraz tyle tych prywatnych uczelni ciekawe jak tam jest

            > A o interesujace kobiety w tej pracy tak latwo, ze nie ma potrzeby wchodzic
            > w watpliwe moralnie uklady.

            to zależy na jakiej uczelni :)
    • problem Re: pytanie do wykładowców 01.01.06, 19:42
      ja dopiero rozpoczynam karierę wykładowcy, ale przez ten semstr nie dostałem
      żadnych takich propozycji, ani o nich nie słyszałem
    • kate-gun Re: pytanie do wykładowców 01.01.06, 21:15
      nie wierze, ze takie rzeczy sie naprawde zdarzaja.
      po prostu nie potrafie sobie tego wyobrazic.

      ale owszem, znam przypadki nawet na swoim wydziale, w ktorych wykladowcy
      spotykaja sie ze swoimi studentkami.
    • up55 Re: pytanie do wykładowców 01.01.06, 22:06
      Jestem wykładowcą z wieloletnim stażem, słyszałem o takich zdarzeniach, czy też
      praktykach, ale mnie osobiscie nic takiego nie spotkało. Myślę, że więcej się
      o tym mówi, niż rzecywiście ma to miejsce w praktyce. Takie sytuacje zdarzają
      się prawdopodobnie wszędzie. Chyba nie warto sobie tym głowy zaprzątac, bowiem
      i tak nigdy nie będzie Pani miała pewności, że TO się stało. Pozdrawiam.
    • emotionek Re: pytanie do wykładowców 02.01.06, 10:37
      dwie propozycję zdawania egz. poprawkowego sam na sam Możesz to zinterpretować
      dowolnie, bo ten ktoś nie skorzystał z oferty, więc nie wiem na 100 %...
      • pewna_kobieta Re: pytanie do wykładowców 02.01.06, 22:52
        Do emotionek
        Napiszesz coś więcej na ten temat? Sam na sam na uczelni czy poza uczelnią? W
        jakim wieku to byli mężczyźni?
        • emotionek Re: pytanie do wykładowców 02.01.06, 23:15
          na uczelni, sporo latek, bardzo sporo :)
          to tylko ciekawość z Twojej strony ?
          • kuopotek Re: pytanie do wykładowców 13.01.06, 22:18
            Wg mnie autorka wątku sama znalazła się w takiej sytuacji (otrzymała propozycję
            albo już z niej skorzystała) i teraz potrzebuje potwierdzenia, że nie ona jedna.
            Skoro nie umiesz się nauczyć na egzamin to po cholerę studiujesz???? Nie każdy
            może mieć wyższe jak widać, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
            Osobiście skończyłam studia, nieraz miałam poprawki, ale nigdy nie przyszło mi
            do głowy puścic się z wykładowcą!
            • emotionek Re: pytanie do wykładowców 13.01.06, 22:55
              kuopotek napisała:

              > Skoro nie umiesz się nauczyć na egzamin to po cholerę studiujesz???? Nie
              każdy
              > może mieć wyższe jak widać, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

              ...jeśli to do mnie to sobie nie pozwalaj !
              skończyłam studia z 5 na dyplomie bynajmniej nie za skorzystanie z
              jakiejkolwiek propozycji. A dwa oblane egzaminy przez pięć lat studiów to chyba
              nie tak dużo.
              • kuopotek Re: pytanie do wykładowców 16.01.06, 11:56
                emotikonek, to nie do Ciebie tylko do autorki watku było.
                Sorka, podpisałam się pod Toba-pomyłka moja.
            • pewna_kobieta Re: pytanie do wykładowców 13.01.06, 23:27
              Absolutna nieprawda. Żadnej propozycji nie miałam. Po prostu jestem ciekawa co
              się wokół mnie dzieje. A że mam pewne podejrzenia, więc rzuciłam hasło na
              anonimowym forum, licząc na to, że bez ujawniania tożsamości niektórzy się
              podzielą swoimi spostrzeżeniami.
    • r3003 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:06
      Była kilkanaście lat temu taka sprawa, która miała tragiczny finał. Działo się
      to na Wydziale Historycznym UW. Młoda, posiadająca męża i dziecko pani doktor
      spotykała się ze studentem pierwszego roku w celu uprawiania seksu. Nie kryli
      się nawet specjalnie podczas praktyk terenowych. Wszyscy o tym wiedzieli - i
      wykładowcy i studenci. Chłopak jednak zadurzył się na maksa i postanowił zabić
      męża doktorki, co też zrobił przy pomocy noża. Dostał wyrok, a ona wyleciała z
      uczelni.
      • facettt Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:11
        Milosci, szczesliwe, lub nie, zdarzaja sie wszedzie.
        Na co to wlasciwie byl przyklad?
        • asiulka81 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:17
          facettt napisał:

          > Milosci, szczesliwe, lub nie, zdarzaja sie wszedzie.
          > Na co to wlasciwie byl przyklad?

          na to ze jakas studentka sie w Tobie zakocha i zadzga Twoja zone??? he???
          • ladyx Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:20
            hej Asiulka :)
            byłaś już na nowym buntowniczym forum ?
            • asiulka81 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:28
              ladyx napisała:

              > hej Asiulka :)
              > byłaś już na nowym buntowniczym forum ?


              czesc ladyx, prawie tydzien mnie nie bylo ale widze ze nic sie nie zmienilo,
              nuda, nuda i nuda na jednym i drugim forum panuje.
              • ladyx Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:29
                sesja ? :)
                powodzenia w pokonywaniu kroczków do dyplomu na ścianie ;D
                • asiulka81 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:37
                  ladyx napisała:

                  > sesja ? :)

                  jeden egzamin juz zdany, potem szalam az do niedzieli ( musialam sie
                  zrelaksowac :))) a teraz znowu nauka.... aaaa i pracy w miedzyczasie szukam.


                  > powodzenia w pokonywaniu kroczków do dyplomu na ścianie ;D

                  a wiesz ze chyba tak bedzie, bo ostatnio dochodzi do mnie zeby zrobic to co
                  zawsze chcialam, czyli wyjechac na dluzej do pewnego zimnego kraju, na razie
                  staram sie uczyc tego dziwnego jezyka, a od marca biore sie powaznie za jego
                  nauke. Wiec jeslibym wyjechala to tam na pewno nie robilabym nic w zwiazku ze
                  swoim wyksztalceniem, ale bylabym CHYBA szczesliwa.
          • facettt Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:21
            asiulka81 napisała:

            >> na to ze jakas studentka sie w Tobie zakocha i zadzga Twoja zone??? he???

            Nie musi byc moja studentka.
            Rownie dobrze moze to dotyczyc KAZDEJ kobiety.
            • modrooka Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:22
              Nie przeceniasz trochę swojej atrakcyjności? ;)
              • facettt Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:29
                modrooka napisała:
                Nie przeceniasz trochę swojej atrakcyjności? ;)

                Nie :) Atrakcyjnosc mezczyzny, to nie stanowisko i tytuly,
                lecz wiedza i znajomosc ludzi i problemow dzieki nim zgromadzona.
                Tego nie sposob utracic :)

                - wierze, ze mysli tak kazda blyskotliwa kobieta :)
                • asiulka81 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:31
                  facettt napisał:


                  > Nie :) Atrakcyjnosc mezczyzny, to nie stanowisko i tytuly,
                  > lecz wiedza i znajomosc ludzi i problemow dzieki nim zgromadzona.
                  > Tego nie sposob utracic :)
                  >
                  > - wierze, ze mysli tak kazda blyskotliwa kobieta :)

                  wierz dalej :)))
                • modrooka Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:32
                  > - wierze, ze mysli tak kazda blyskotliwa kobieta :)
                  Nie wiem jak myślą błyskotliwe kobiety ale ja tak myślę :)
                  • facettt Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:37
                    modrooka napisała:
                    > Nie wiem jak myślą błyskotliwe kobiety, ale ja tak myślę :)

                    Zdaj sobie sprawe, ze uczynilas pierwszy stopien do piekla :)
                    Wiesz, jaki tam ogien pali? :)

                    • modrooka Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:39
                      Nie przypominam sobie żebym błysnęła tym razem ciekawskością ;))
                      • facettt Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:49
                        modrooka napisała:

                        > Nie przypominam sobie żebym błysnęła tym razem ciekawskością ;))

                        Blyskotliwa kobieta nie moze nie byc ciekawa (zycia i sama w sobie) :)
                        Tak to juz jest.

                        ciao.
            • asiulka81 Re: pytanie do wykładowców 17.01.06, 15:30
              facettt napisał:

              > Nie musi byc moja studentka.
              > Rownie dobrze moze to dotyczyc KAZDEJ kobiety.

              ale studentki sa jakies takie bardziej emocjonalne :))) okres studiow jest
              czasem wzmożonej emocjonalności. NApatrzy sie taka na ciebie, zakocha i bedzie
              chciala miec ciasteczko na wylacznosc :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka