tamara_t
13.03.06, 15:03
Historia w wielkim skrócie - trochę ponadpółroczny związek - istny koszmar od
początku do końca i niespełnione nadzieje, że przyjdzie dzień, kiedy się
wszystko zmieni. Po 8 mies. nie wytrzymuję już, odchodzę - a on prawie już 3
mies. od rozstania nie daje mi spokoju - pisze, dzwoni, prosi, wcześniej -
zachodzi drogę, wyczekuje pod domem, wydzwania do mojej rodziny, nachodzi
sąsiadki - jednym słowem patafian pierwszej klasy, bez wyczucia chwili
totalnie.
Pytanie proste - jak się go SKUTECZNIE pozbyć, bo delikatnie mówiąc uprzykrza
[uprzyksza?] mi życie. Bardzo.
Będę dozgonnie wdzięczna za wszystkie rady. Może poza radą, żeby zatrudnić
snajpera, bo na to sama już wpadłam, zbieram pieniądze.