Dodaj do ulubionych

coś z miom mężczyna cgyba nie tak...

02.04.06, 22:13
KOchania, mam mężczyznę którego kocham. Jesteśmy ze sobą już jakieś 5 lat i
nawet nie pomyślał by się na serio oświadczyć i nigdy nie zaproponował byśmy
się pobrali. Pokłócił się na poważnie z moimi rodzicami , bo zażądał by
przepisali nna mnie mieszkanie które kupili. A moi rodzice powiedzieli, że to
zrobią ale jako prezent ślubny. Wiem to nie w porządku względem mnie. Ale nie
oto chodzi już chodzi o to że moja mama mu wybaczyła tato nawet nie wspomni i
moim chłopaku tak oficjalnie. choć zawsze wiedzą i to otwarcie mówią że chcą
bym była szczęśliwa i nie mają mi za złe to że jestem z nim.
Mają wyrozumiałość. NAwet tatko zaproponował byśmy pojechali wszyscy do
Austrii we czwórkę ale mój mężczyzna powiedział ,że nic nie chce mieć z nimi
wspólnego. Zawsze się tak okrutnie trzęsie jak i pieni jak o moim tacie mówi.
To przykre. Czy wy też tacy jesteście - mężczyźni a Wy kobietki? Też macie
takie przykre historie?
No i ostatnio zauważam, że go nie podniecam. NIe chce się ze mną kochać i
tylko siedzi w necie... widzę że chce tylko przyjśc do mnie zjeść kolację ,
obiad czasem zostanie na noc ale beż żadnych tam romantyzmów. martwi mnie to i
nie wiem czy to rokuje...
Pomóżcie
Obserwuj wątek
    • ahimsaboy Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 00:00
      Jesteśmy ze sobą już jakieś 5 lat i
      > nawet nie pomyślał by się na serio oświadczyć i nigdy nie zaproponował byśmy
      > się pobrali.

      -a rozmawialiście w ogóle na ten temat ze sobą? po kilku latach warto byłoby
      poruszyć wątek sformalizowanie(czy nie) związku...

      mój mężczyzna powiedział ,że nic nie chce mieć z nimi
      > wspólnego. Zawsze się tak okrutnie trzęsie jak i pieni jak o moim tacie mówi.

      -ile on ma lat? 17,18 ?? -zachowuje się bardzo niedojrzale...

      porozmawiaj z nim-o swoich pragnieniach(i o jego),może ucieka w net,bo ma jakieś
      problemy..?

      Pozdrawiam!
    • mamba8 Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 01:23
      czekaj czekaj czegoś tu nie zrozumiałam czy ty chcesz zeby ci się oświadczył
      itp jak już jest nieciekawie po 5 latach? Myślisz ze to coś naprawi? Nic.

      Mam rażenie że sama nie wiesz czego chcesz-wyjedź przemyśl i wszystko samo
      przyjdzie. Przynajmniej mi to zawsze pomagało.
      • allerune Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 01:50
        nie wiem czy dobrze odczytałaś ten post :)
        • allerune Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 01:51
          sorry, to nie miało iść tu :P
          • mamba8 Very funny :P 03.04.06, 13:11
            byłam poprostu półprzytomna już lepiej by było jakbym nic nie napisała.
    • allerune Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 01:49
      hmmm, wiesz, skoro Twoi rodzice kupili to mieszkanie to jest to ich własność i
      robią z nią co zechcą. Chcą żeby ich kochana córeczka była szczęśliwa, miała
      męża i wnuki. Tak rozumieją troskę o Ciebie i szczerze mówiąc wcale im się nie
      dziwię...
      ... co do Twojego faceta, nie rozumiem do końca dlaczego akurat tak się o to z
      nimi pokłócił i dlaczego czuje żal...
      a małżeństwo... nie wypowiem się bo sam mam co do tego mnóstwo wątpliwości,
      myślę jednak że po 5 latach z kimś wiedziałbym czy tego chcę, jednak pompa tego
      przedsięwzięcia i stres związany, przeraża mnie...

      • turystka_ania Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 03.04.06, 09:01
        A więć zacznę tak:
        kocham go a przynajmniej tak mi się wydaje. Zawsze jestem na jego skinienie.
        Każda prośba jest przeze mnie spełniona. Jeśli czegoś potrzebuje. Za to jeśli ja
        go o coś poproszę to raczej są same rozczarowania. Często mowi że zapomniał lub,
        że po prostu na coś nie miał czasu. A ja niby to mam na wszystko czas??
        Pieni się na moich rodziców bo powiedział, że nie uznaje takiego zwiążaku jeśli
        sie razem nie mieszka. Sorry ale mi to nie pasuje. I tak często u mnie
        przebywa, czuję się tak jak by u mnie mieszkał. Rodzice nie chą zapisać teraz na
        mnie mieszkania ponieważ wiedzą, że jeśli teraz to zrobią to tak jak by wydali
        wyrok na siebie. Bo fakt to ich własność. Kocham ich ale on ich nienawidzi.
        Nawet wczoraj powiedział że o jego życiu będzie tylko on stanowił. A ja powoli
        zaczynam wymiękać. Już nie wiem. Pamiętam że kiedyś nawet się oświadczył mi ale
        zaraz szybko się tego wyparł. Stwierdził, że tylko tak chciał o tym porozmawiać.
        Ja chcę mieć rodzinę, dziecko, bo w końcu mam już prawie 27 lat i czas
        najwyższy. Ale chyba to wszystko doprowadzi, że zmarnowałam sobie 5 lat.
        NAwet taka sprawa jak urlop: w lipcu jedziemy tam gdzie nie bardzo chcę.
        Chciałam pojechać: Tunezja, Egipt ale on stwierdził, że do Arabów nie pojedzie.
        BO NIE. MImo to zaproponowałam Italię. Neapol i okolice. I się zgodził. Ale ja
        chcę trochę dalej . Sama nie polecę bo single trochę kosztują.

        A co do pompy weleslnej itd. mnie to nie przeraża, bo wszystko można załatwić
        prosto, miło i przyjemnie.
        Więc myślę że ten rok wszystko mi wyjaśni ale najlepiej jeśli jakaś osoba mi w
        tym pomoże.
        Ania
        • marianna_m1 nie rokuje 03.04.06, 09:32
          a poza tym koles jest ograniczony.
          jak bedziesz chciala pojechac do afryki to Ci tez pewnie cos odpowiedniego powie.
          poza tym ja bym sie wystrzegala takich facetow, co mowia kobiecie, ze tylko on
          bedzie stanowic o swoim zyciu.

          wierz mi- to nei rokuje.
          nie traktuj tyhc lat jako zmarnowanych ale zastanow sie czy chcesz byc z kims
          takim, kto zachowuje sie jak bachor roszczeniowy.
          zmartwie Cie- bedzie tylko gorzej, jesli teraz jest tak, to za jakis czas juz
          nic mu nie bedziesz mogla powiedziec.

          jesli juz sie zdecydujesz na slub, to pamietaj, zeby rodzice przekazali ci
          mieszkanie przed slubem i zeby bylo tylko na Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
          • joa1001 Re: nie rokuje 03.04.06, 17:06
            marianna, wyjęła mi to z ust.
            podpisuję się 2 rękami.
        • mamba8 Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 03.04.06, 13:13
          Wyjazd jak najbardziej ALE BEZ NIEGO.

          Odpoczniesz i nabiarzesz inspiracji do wszytskiego na nowo (cokolwiek to będzie)

          A kto powiedział ze z nim musisz jechać? Od czego są przyjaciółki. 5 lat to
          chyba nie musici ewszędzie chodzić razem za rączkę :P
        • maximilianna Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 04.04.06, 00:41
          Jeśli tak bardzo chce zamieszkać razem to może niech sam kupi mieszkanie, a nie
          żąda od Twoich rodziców. Wybacz, ale uciekała bym od niego póki czasa, masz już
          obraz o nim. To nie jest dobry człowiek.
          Nie wiem nad czym się jeszcze zastanawiasz.
          Zadecyduj sama o sobie, póki jeszcze masz czas.
          I jedź tam , gdzie Ty chcesz, nawet sama i zobacz jego reakcję.
          Powodzenia, Max
    • chijana Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 14:26
      Turystko....wyjedz na wakacje, rozluznij sie i zapomnij o nim.
      Zazdal, zeby rodzice mieszkanie na Ciebie przepisali...nie rozumiem? ii Ty go
      posluchalas czy on im prosto w oczy o tym powiedzial?

      w necie pewnie rozrywki szuka.
    • no1teresa Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 03.04.06, 14:47
      pewnie, ze wyjedz bez niego
      przemyslisz, spojrzysz z dystansu na niego i na ten "zwiazek", bo to nie
      zwiazek, tylko uklad bardzo wygodny wylacznie dla niego,
      nie widze tu ani milosci, ani szacunku z jego strony, dla ciebie rokowania sa zle
      szkoda zycia na "nie to"
      • turystka_ania Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 03.04.06, 22:09
        Kochani, dlaczego ja tego wszystkiego nie widzę co Wy widzicie???
        Faktycznie chyba jestem ślepa...
        Faktycznie , nie rokuje to wszystko dobrze. A co do jego netu? tylko czyta
        wiadomości i czatuje z trans.
        raz nawet mu powiedziałam że to mnie denerwuje no i skończyło się to tym, że
        mnie długo przepraszał. No i na koniec stwierdził, że jest uzależniony od netu.
        No i najbardziej mnie to boliże dałam sie wpuścic w ten kanał.
        Prawie kiedyś zawaliłam półrocze na studiach no ale wyszłam na prostą. Ale nawet
        taka prozaiczna sprawa - nigdy nie chciał pójść ze mną do klubu, na dyskotekę.
        A jak poprosiłam o wyjście do teatru to zaczęły się wywody, zę kiedyś to co
        tydzień ze swoją byłą chodzili - bo musiał.. Dlatego nie będzie chodził.Boję
        sie, że to wszystko się źle skońćzy... no cóż... ale na prawdę jeśli wszyscy
        widzicie w nim zle strony to może macie rację.
        szkoda mi tylko tego człowieka. Jak był młodym chlopcem stracił matkę - umarła a
        ojciec nigdy go nie sznował. I to wszystko się mści na nim..
        • no1teresa Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 04.04.06, 12:34
          nie zaluj go, tylko odsun, zacznij realizowac swoje pomysly, jakbys byla sama,
          bo...jestes sama
          tylko w ten sposob szokowy on ma szanse sie obudzic i zastanowic nad soba i
          wami, podtrzymywanie status quo, litowanie sie, jest dla niego najgorsza z
          mozliwosci
          • turystka_ania Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 06.04.06, 21:29
            Więlkie dzięki. Zastanowie się nad tym i zastosuję w życiu.
            Pozdrawiam
        • kreciapalka Re: coś z miom mężczyna chyba nie tak... 06.04.06, 23:36
          bo boisz sie byc sama. Myslisz ze nikt nie potrafi tego co on. Na szczescie
          ejst wielu lepszych niz on. Uszy do gory.


          turystka_ania napisała:

          > Kochani, dlaczego ja tego wszystkiego nie widzę co Wy widzicie???
          > Faktycznie chyba jestem ślepa...
          > Faktycznie , nie rokuje to wszystko dobrze. A co do jego netu? tylko czyta
          > wiadomości i czatuje z trans.
          > raz nawet mu powiedziałam że to mnie denerwuje no i skończyło się to tym, że
          > mnie długo przepraszał. No i na koniec stwierdził, że jest uzależniony od
          netu.
          > No i najbardziej mnie to boliże dałam sie wpuścic w ten kanał.
          > Prawie kiedyś zawaliłam półrocze na studiach no ale wyszłam na prostą. Ale
          nawe
          > t
          > taka prozaiczna sprawa - nigdy nie chciał pójść ze mną do klubu, na dyskotekę.
          > A jak poprosiłam o wyjście do teatru to zaczęły się wywody, zę kiedyś to co
          > tydzień ze swoją byłą chodzili - bo musiał.. Dlatego nie będzie chodził.Boję
          > sie, że to wszystko się źle skońćzy... no cóż... ale na prawdę jeśli wszyscy
          > widzicie w nim zle strony to może macie rację.
          > szkoda mi tylko tego człowieka. Jak był młodym chlopcem stracił matkę -
          umarła
          > a
          > ojciec nigdy go nie sznował. I to wszystko się mści na nim..
    • gres81 Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 04.04.06, 00:58
      prowokacja.
      • heart_of_ice Re: coś z miom mężczyna cgyba nie tak... 04.04.06, 03:35
        brzmi jak tekst 15to latki....

        Pauli
        --
        Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
    • kreciapalka masz cwanych rodzicow. Mam sugestie 06.04.06, 23:34
      zapytaj rodzicow co masz z nim zrobic bo oni chyba wiedza lepiej od ciebie. ja
      mam wrazenie ze jak nie jestes jakis tragiczny pasztet to olej go. Ja chetnie
      polece na to mieszkanie i obiecuje cie zawsze kochac. I ten polglow sie takimi
      fajnymi rodzicami poklocil?! Fuj!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka