aseksualność...?

13.04.06, 15:25
Witam! Sprawa wygląda następująco... Ja i mój facet tworzymy moim skromnym
zdaniem naprawde udany związek... wspólna płaszczyzna komunikacji... wspólne
zainteresowania... szacunek i wszystko to, co miedzy dwojgiem zakochanych
ludzi być powinno:) oprócz jednego - seksu. Sama nie wiem, co o tym myśleć,
ale... On jakby nie czuje potrzeby iść ze mną do łóżka. Jest miedzy nami
czułość, bliskość, intymnośc, ale do samego aktu nie doszło:/

Czasami głupio się czuje, po raz kolejny poruszając ten temat w naszych
rozmowach, bo czuje się ( o ironio!) jakbym go do czegoś zmuszała - jakbym
zmuszała ukochanego faceta do tego, zeby mi sie oddał:( gubie sie w tym
wszystkim, staram sie zrozumiec, ale nie potrafię. Chociaz wiem, ze on chce
mojego dobra, ze mu zalezy, to czasem czuje sie odepchnieta... niechciana, a
przez to i sfrustrowana.

Czy Wy panowie, moglibyście mi to wyjaśnić? Powiedzieć, dlaczego zakochany
facet nie dązy do tego, by skonsumować związek z kobieta, którą uwielbia i
która wydaje mu sie atrakcyjna fizycznie? Dodam jeszcze, że jednym z jego
wyjaśnień tej sprawy było stwierdzenie, ze ,,jeszcze niegdy nie był z kimś,
na kim mu zależało" i ... tu sie pojawia druga kwestia "ani z dziewicą"...

Nie jestem już nastolatką. Z decyzją o pierwszym razie czekałam na kogoś,
kogo pokocham. Teraz tak jest i co? Stanowi to niejako problem (?!) Juz
pomjając fakt, że przez tę cala sytuacje czuje sie troszenkę jak z jakims
bagażem, czy wręcz defektem, to jeszcze no... powiem szczerze - smiac mi sie
ptzez łzy chce, ze tylu kolesi, ktorzy byli mi obojętni robiło wszystko, co w
ich mocy by zaciągnąc mnie do łożka, a ten Jedyny wcale sie do tego nie
spieszy... Ehh... Juz sama nie wiem, co o tym myslec:/

Z góry dziekuje za wypowiedzi, które pomogłby mi zrozumieć, co sie tak
właściwie dzieje:) Pozdrawiam serdecznie:)
    • btabu Re: aseksualność...? 13.04.06, 15:32
      Ciezka sprawa, moze seksuolog?
      • black_madonna Re: aseksualność...? 13.04.06, 15:40
        Pewnego dnia, mój facet sam stwierdził, że musi iśc do lekarza, bo to nie jest
        normalne... Gdy to powiedział, serce mi się krajało. Była w tym taka
        rezygnacja, smutek... poczcie, ze zawiódł... Nie chce zeby tak sie czul, chce
        zeby czuł sie kochany:) Tyle lat zylam bez seksu, ze jakos to przezyje;) Chce
        tylko wiedziec, jak moge mu pomoc, zeby nie czul sie źle... Ostatnio powiedzial
        nawet, ze moze powinnam od niego odejśc i poszukac sobie innego... :(
    • przyczajonytygrys1 Re: aseksualność...? 13.04.06, 15:40
      black_madonna napisała:
      >On jakby nie czuje potrzeby iść ze mną do łóżka


      :'(
      weź faceta za włosy i pokaż mu gdzie jego miejsce ;)))
    • znj2 Re: aseksualność...? 13.04.06, 15:41
      Obejrzyj razem z nim film pt.SEKSMISJA. Jeśli po tym nic nie zrozumie,to znaczy
      że to nie facet.
    • alexanderson Re: aseksualność...? 13.04.06, 19:10
      Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest dla Ciebie najważniejsze: miłość
      życia (porozumienie, wspólna zabawa, czułość, zaufanie) czy fizjologia (która i
      tak kiedyś zacznie nawalać).
      Niektórym (jak ja) seks jest obojętny, i choćby nie wiem, ile z siebie dawali,
      to są traktowani jako dziwadła i zostają sami, bo dla ludzi liczy się
      ostatecznie (niestety) tylko wymiana płynów.
      • dwujka Re: aseksualność...? 13.04.06, 19:51
        Upij go trochę, włącz kasetę z jakimś erotycznym filmem (ale nie porno) i może
        wtedy się uda?
        :-)
      • black_madonna Re: aseksualność...? 13.04.06, 20:23
        Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest trudne... Wybieram miłość!:) Wybiera Jego:)
        a reszta siie jakoś ułoży... Z tym, ze widzisz mi to nie chodzi o mnie, lecz o
        Niego... O to, ze nie chce by czuł sie do czegokolwiek zmuszany i przede
        wszystkim, zeby wiedział, ze bede z nim bez względu na taki "szczegół";) Cały
        problem w tym, ze mniej lub bardziej świadomie chyba wpędzam go w dziwne i
        niezamierzone poczucie winy. A to ostatnia rzecz, jakiej chce...
        • przyczajonytygrys1 Re: aseksualność...? 13.04.06, 22:21
          coś mi się zdaje Madonno że naprawdę zczerniejesz, czekając aż ON wykrzesa z
          siebie odrobinę namiętności ;)
          • przyczajonytygrys1 Re: aseksualność...? 13.04.06, 22:24
            skoro liczy się dla Ciebie jego dusza a nie ciało, to po co tyle krzyku? :)
            • black_madonna Re: aseksualność...? 13.04.06, 23:02
              Po co? :> Popraw mnie jeśli się mylę, ale gdy dwoje ludzi jest z sobą i jest mi
              dobrze, czują się szczęliwi to... chcą ten związek skonsumowac(?) wyrazanie
              uczuć poprzez seks to piękna sprawa... Tworzy się więź, która w innych
              warunkach sie nie wytworzy. Poza tym ta bliskość... Przeżywanie rozkoszy
              patrząc w oczy ukochanej osoby... w te piękne rozmarzone oczy:)

              Czy ja naparwde rozumuje inaczej niż reszta świata? ;)
              • przyczajonytygrys1 Re: aseksualność...? 14.04.06, 08:42
                rozumujesz jak najbardziej prawidłowo, tyle że Twój mężczyzna jest oziębły i
                musi to do Ciebie wreszcie dotrzeć. Jesteś bardzo delikatną kobietą (takie
                odnoszę wrażenie czytając to co napisałaś) i właśnie takie tkwią przez całe
                życie w nieszczęśliwych związkach, a później to już naprawdę stają się
                madonnami. Może jego brak zainteresowania wywodzi się z dzieciństwa
                (wychowanie) może matka jego była źle traktowana przez ojca, gwałcona i seks
                dla niej był koszmarem i to przeszło na dziecko. Takie "kompleksy" często biorą
                się z dzieciństwa. A może jest zboczony i podniecają go jakieś wyjątkowe
                świństwa i tylko w ten sposób potrafi się zaspokoić. Ty jesteś wrażliwą
                delikatną kobietą i on być może boi się Ciebie o to poprosić, a inaczej po
                prostu mu nie wychodzi. Kocha Cię, nie chce Cię skrzywdzić i dla tego
                zrezygnował z seksu zupełnie. Coś z nim jest nie tak. Normalny człowiek nie
                stroni od seksu, zwłaszcza z ukochaną kobietą. Moze spróbuj jakąś Viagrę;)
                • black_madonna Do Przyczajonego Tygrysa:) 14.04.06, 09:18
                  Witaj Przyczajony:) Zacznę od tego, że może i jestem zbyt wrażliwa, ale raczej
                  nie należę do profilu kobiet, które dają sie krzywdzić i mają mniej lub
                  bardziej zaawansowane skłonności do samodestrukcji... To nie tak, ze ja jestem
                  z nim nieszczęśliwa! Właśnie przeciwnie - jestem bardzo usatyskacjonowana tym
                  związkiem. Mój mężczyzna zaspokoja wszystkie moje potrzeby oprócz tej jednej...
                  Ale, że tak powiem: brak seksu nie przyćmiewa mi całokształtu wspaniałych,
                  wspólnie spędzonych chwil;)
                  A co do Twojego stwierdzenia, że: ,,Normalny człowiek nie
                  stroni od seksu, zwłaszcza z ukochaną kobietą." to... ja nie chce myśleć o nim
                  jako i kimś nienormalnym:(
                  Wychodzę z założenia, ze problemy są po to, by je rozwiązywac;) wiec i tej
                  sytuacji chcę zaradzić;)
                  • przyczajonytygrys1 Re: Do Przyczajonego Tygrysa:) 14.04.06, 09:57
                    To dobrze że jesteś z nim szczęśliwa. Seks to nie wszystko w związku, jest
                    tylko dopełnieniem (ale jak że ważnym;) Jeżeli się bardzo kochacie i jest Wam
                    cudownie razem, to faktycznie, jest to powód żeby walczyć o ten związek. Może
                    on jest zbyt nieśmiały? Albo się boi że źle wypadnie? A może jeszcze nie
                    dojrzał do takiej decyzji? Poczekaj jeszcze trochę, a może "problem" sam się
                    rozwiąże. Właściwie, to się zastanawiam, czy lekarz tu wogóle jest potrzebny.
                    Jeżeli on jeszcze nie dojrazał do tej decyzji, to może go taka "terapia"
                    wpędzić tylko w nie potrzebne kompleksy, a wtedy to już zupełnie się w sobie
                    zamknie. To będzie jego "chorym" punktem. Jeżeli jest takim wartościowym
                    człowiekiem jak mówisz - to dbaj o niego i bądź cierpliwa. Bo ogierów do łóżka
                    można znaleźć na pęczki, a wartościowy mężczyzna trafia się raz na sto lat! :)
    • allerune Re: aseksualność...? 14.04.06, 01:03
      może go nie kręcisz, może postanowił w końcu znaleźć sobie "żonę", a wiadomo że
      na takie raczej lepiej wybrać kobietę z dobrym charakterem niż super laskę.
      Wcześniej mógł spotykać się z laskami... a Ty go po prostu nie kręcisz...
      to oczywiście jedna z możliwych hipotez :)
      • yagres Platoniczna miłość 14.04.06, 09:21
        Obawiam się, że nie stworzycie udanego i trwałego związku bez miłości fizyczne.
        Po pewnym czasie stanie się to dla ciebie nie do zniesienia. A co będzie jak
        zdecydujesz się na dziecko? Kupisz je sobie?

        Albo facet jest chory (niski pozom testosteronu, wysoki poziom prolaktyny),
        albo coś ukrywa (np. swoją odmienność seksualną). Może być też tak, że jest
        bardzo religijny i nie chce grzeszyć przed ślubem. W grę wchodzią też, jak ktoś
        już wyżej napisał, wyraachowane i wyuzdane praktyki (np.sado-maso, zoofilia) i
        głęboko je przed tobą ukrywa.

        W każdym bądź razie musisz się przygotować do poważnej rozmowy z nim. Nie masz
        chyba zamiaru aby twoim kochankiem został wibrator.
      • black_madonna Do allerune:) 14.04.06, 09:22
        Po pierwsze, szczerzę wątpię, by moj facet był na etapie "poszukiwania sobie
        żony"...
        A co do tego, że go nie kręcę... Nie no jasne, jest taka możliwość, ale... coś
        mi się wydaje, ze wyczułabym to;) Pewne rzeczy można ukryć, o pewnych nie
        mówić, ale spojrzenie, dotyk zdradzają wszystko;)
        Inna sprawa to to, ze sam początek naszej znajomości wskazuje na to, ze raczej
        go pociągałam już na wstepie:)

        Pozdrawiam:)
        • dwujka a ile 14.04.06, 10:09
          Ile czasu jesteście ze sobą?
          Bo jak jakoś długo to może być problem.
          I jeszcze: powiedziałaś mu, że czujesz się odepchnięta, skoro nie chce się z
          Tobą kochać? Że źle to na Ciebie wpływa? Jeśli kocha powinien jakoś z Tobą
          rozwiązać ten problem.
    • p.s.j Re: aseksualność...? 14.04.06, 10:19
      O Jezu, wszyscy "wujkowie dobra rada", którzy Ci odpowiadają, nie są w stanie
      uświadomić sobie, że ktoś po prostu może NIE mieć potrzeb seksualnych lub mieć
      je w bardzo niskim stopniu. Wizyta u seksuologa, może kuracja hormonalna...
      • black_madonna Re: aseksualność...? 14.04.06, 10:23
        P.s.j - brałam taka opcje pod uwagę:( ale w takiej sytuacji, czy jest coś co
        mogę zrobić? czy pogodzić sie z perspektywą braku seksu w ogóle...? Nie
        ukrywam, ze wydaje mi sie ona dośc smutna:(
        • znj2 Re: aseksualność...? 14.04.06, 13:17
          Nie smuć się za mocno. Jest tyle pomocników,że jakoś sobie poradzisz.Na
          początek kup dla chłopca dmuchaną lalę, a dla siebie wibrator (z wymiennymi
          końcówkami)i niech każde z was zajmie się swoją zabawką.
          Może, po pewnym czasie twój chłopiec zorientuje się,że tak też można z żywą
          istotą, czyli z tobą i wszystko się ułoży ,jak przysłowiowy nieboszczyk w
          trumnie.
          • p.s.j Re: aseksualność...? 14.04.06, 13:31
            po co aseksualiście dmuchana lala? Nawet na przysisk do papieru nie, bo za
            lekka...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja